Logo Artemidy
Łabędzie Gniazdo
Zamrugała kilka razy na odpowiedź Chłoda. Miał rację, nie można zaprzeczyć. Pyszczek wojowniczki wtulił się mocniej w kryzę partnera, a sama Mleko zaczęła głośniej mruczeć.
- Racja... po prostu chcę, abyś czuł się ze wszystkim komfortowo - uśmiechnęła się do kocura i jeszcze chwilę posiedziała przy synu Olchowego Szeptu. Na mocniejsze wtulenie się czarnofutrego zamruczała głośniej, gdzieś przy tym w tle się śmiejąc. Mimo wszystko była taka szczęśliwa! Teraz miała wszystko, co jej było potrzeba do szczęścia. Klan, rodzinę, kochanego partnera.
Westchnęła cicho gdy się zaczęło ściemniać. Będą musieli wracać do obozu, zanim zrobi się zimno i niefajnie. Słyszała ciepły pomruk przyjaciela. Była szczęśliwa, że kocur był przy niej. Czuła się dzięki niemu lepiej i nawet jej pomógł w ot, zaakceptowaniu samej siebie.
- Wracajmy do obozu. Zaczyna się ściemniać - powiedziała, podnosząc błyszczące, niebieskie oczy na smukły pysk Chłoda. Po chwili wstała i zaczęła iść w stronę obozu, cały czas idąc ocierając się o futro na boku kocura.
Tak. To było prawdziwe szczęście.

[zt x2, kropla rób sobie dzieci]
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Parę dni po ceremonii udało się Jasnej Kropli wyciągnąć partnera na spacer. Zawsze lubiła spędzać z nim czas na rozmowie wśród drzew. Mieli wtedy czas tylko i wyłącznie dla siebie, nie musieli myśleć o obowiązkach i nic im nie przeszkadzało. Ostatnio wiele się wydarzyło, Zawierucha stracił brata, a następnie wyruszył na poszukiwanie borsuka, który go zabił. Z tego co kojarzy to nie znaleźli go. W Klanie Cienia jak zawsze musi przyjść moment gdy wszystko się wali i w życiu prywatnym i ogólnie. Nowy przywódca, zastępca, brak medyka. To wszystko, to że pamięta aż 3 pogrzeby przywódców sprawiają, że czuje się starsza niż jest. W dodatku straciła wielu znajomych, przyjaciół, rodzinę. To wszystko było okrutne. W takich momentach jest tak wdzięczna losu, że ma dalej Mknącą Zawieruchę. Że on jej nie opuścił i nie opuści. Mocno w to wierzy.
- Często pada śnieg w tę Porę Nagich Drzew co? Ostatnio nie było go aż tyle.
W tym roku trzeba było przedzierać się przez na prawdę duże zaspy śniegu. Utrudnia jej to znacznie obowiązki, bo w miejscach gdzie jest większa warstwa śniegu zabawa się wręcz pod nim. A przynajmniej tak to odbiera, gdy jej łapy się w nim zakopują. Niczym w dzieciństwie, ale wtedy było jesz gorzej. Źle jej się to kojarzy ale jakoś musiała się przyzwyczaić do życia ze śniegiem. Już się go tak nie boi, bo gdyby się bała to nie miałoby się wszystko najlepiej.
//Wieruszek
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niedługo po ceremonii Polnej Gwiazdy Jasna Kropla zaproponowała mi wspólny spacer wśród drzew. Szczerze mówiąc, nie musiała długo się starać, by mnie do tego namówić. Byłem w dość ponurym nastroju, nadal nosiłem w sercu i umyśle żałobę po tragicznie zmarłym Szczypiącym Mrozie, jednak kocicy nie mogłem odmówić niczego.
Ruszyłem więc za swoją partnerką, pozostawiając jej prowadzenie kierunku naszego spaceru. Sam szedłem nieco z tyłu, przygarbiony, zamyślony. Drogi Mróz odszedł z tego świata na Srebrną Skórkę i nie zostawił po sobie żadnego następcy. Zamiast niego w legowisku medyka sypiali terminatorzy, którzy pewnie znali się na ziołach niewiele lepiej, niż ja. Klan Cienia został bez medycznej opieki, a ja zostawałem z coraz mniejszą rodziną.
Zerknąłem na Jasną Kroplę, gdy ta się odezwała, a wyraz mojego pyska nieco złagodniał, kiedy porzuciłem ponure myśli na moment. Owszem, działo się ostatnio bardzo wiele złego, jednak Jasna Kropla nadal tu była, cała i zdrowa. I na tym musiałem się skupić, nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że mogłoby jej się stać coś złego. Musiałem ją przed tym chronić.
- Uważaj na zaspy. Nie chcę, żebyś się przeziębiła. - mruknąłem łagodnie, po czym zbliżyłem się do niej i otarłem się puszystym bokiem o jej krótkie futerko. Tak, z nas dwojga to ja byłem lepiej zabezpieczony na zimowe chłody, więc jeśli kocica poczułaby, że marznie, mogłaby się we mnie wtulić.
<center><table><tr><td><img src="https://i.imgur.com/LO36Vgv.png" height="250"></td><td><center>Here comes the rain again
★ Falling from the stars ★
Drenched in my pain again
Becoming › who we are ‹
As my
?????? rests
But never forgets what I lost
<img src="https://i.imgur.com/T3X9jjD.png" width="150">
???? ?? ?? xxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxx???? ????????? ????</center></td></tr></table></center>
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jasna Kropla z doświadczenia wie, że w takich trudnych chwilach trzeba się z kimś trzymać by nie pogrążać się w smutkach. A takim kimś był dla niej Mknąca Zawierucha, więc i ona jest dla niego takim kotem. Tak wyglądało partnerstwo. Kochali się, byli ze sobą zawsze i mogli o wszystkim ze sobą porozmawiać.
Jasna Kropla liczyła, że jeśli przyjdą do Łabędzich Gniazd to powrócą wspomnienia i kocurowi zrobi się lepiej. To już prawie pełny obieg pór od kiedy są partnerami. Prawie 24 księżyce! Kolejny moment w którym można zdać sobie sprawę jak szybko to leci, jak dochodzi jej księżyców i ile się zmieniło... było to często przerażające. Lecz jej wewnętrzny optymizm starał się wyrzucić to z niej. Ale mimo wszystko czuła się już... starsza. Nie ma już 30 księżycy, to już prawie 50. Niby to tylko 20 księżycy różnicy, ale 50 brzmi już tak poważnie. A duszą dalej chciałaby mieć jakieś 20 księżycy.
No jeśli by się przeziębiła nie było by za wesoło. Brak medyka brzmiał przerażająco. Martwiła się zwyczajnie o zdrowie innych, co dopiero teraz. W dodatku dosyć lubiła Szczypiącego Mroza. Fakt, że już nigdy go nie zobaczy jest przykry. Muszą być jednak dzielni. Przeżyli już tyle okropnego w swym życiu, że gorzej być już nie może. Po prostu nie. Gdy kocur podszedł do niej odwzajemniła dotyk. Długie futro Mknącej Zawieruchy zawsze było przyjemne i ciepłe. Często zastanawiała się jak to jest mieć tak bujne długie futerko. Ale u niej chyba wyglądałaby jak niski mop z takim. Ale Wieruszkowi pasuje.
- Postaram się tym razem nie zakopać w śniegu jak wtedy gdy miałam 3 księżyce. Oj wtedy to go było dużo!
W sumie to miot Zawieruchy miał imiona od Pory Nagich Drzew jak by to tak przeanalizować. Zawierucha, Zawieja, Kra, Lod, Mróz, Zimno, Chłód, Szron. Tak pasowało. W sumie to kto wie czy gdyby Olchowy Szept nie żył dłużej to nie doczekaliby się Śniegu, Przymrozku, Sopla czy innych zimowych kociaków. Wydawało jej się, że Olchowy Szept zawsze był blisko swej partnerki. Teraz... już nie ma na to szans. Jednak może niedługo to Zawierucha i Kropla zostaną rodzicami prawda? Już się do tego przegotowują, myślą dalej nad imionami. Jasna Kropla z biegiem czasu chyba bardziej przekonała się do propozycji Mknącej Zawieruchy by wybrać imiona po swoich przodkach. Rodzina jest ważna i dla niej i dla kocura. Wie to. Nie wiedziała jednak czy poruszać dzisiaj ten temat, czy nie popsuje tym humoru partnerowi.
- Wiesz co myślałam o tych imionach. Zdecydowanie wolę twój pomysł. Nasi bliscy byli dla nas ważni, kochaliśmy ich. Myślę, że oddanie im w ten sposób szacunku i pokazania jak istotni byli byłoby czymś czego bardzo by chcieli. Będą z nami i naszymi kociętami na Srebrnej Skórce patrząc się na swoich imienników. Ja bym się ucieszyła z czegoś takiego.
Było to dosyć delikatne poruszać to, lecz powiedziała to. Zaczęła rozmyślać teraz podczas spaceru o nich wszystkich i chciała się podzielić z Zawieruchą tym wszystkim. Spojrzała się na niego kojąco.
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Początkowo nie zwróciłem uwagi na to, w jakiej okolicy się znajdujemy. Po prostu szedłem, pozwalając Jasnej Kropli wybrać kierunek spaceru, przypuszczając, że po prostu chce mnie wyrwać z obozu. Kiedy jednak zdecydowałem się zwrócić uwagę na okolicę, wydała mi się dziwnie zbyt znajoma jak na losowe miejsce w środku Szumiącego Lasu. Dość szybko jednak rozpoznałem to miejsce; znajdowaliśmy się niedaleko Łabędziego Gniazda. Miejsca, w które to ja zaprowadziłem księżyce temu Jasną Kroplę. Gdzie nasz związek się zaczął.
Mój pysk, choć nadal poważny, nieco się rozpogodził. Była to jednak subtelna różnica, ledwie dostrzegalna. Ta myśl była jednak dla mnie jak promyczek słońca podczas pochmurnego dnia.
- Wtedy byłaś też mniejsza i łatwiej się mogłaś zakopać. - mruknąłem, muskając przy tym nosem małżowinę ucha Jasnej Kropli. Nie chciałem oczywiście jej straszyć, jednak wolałem być ostrożny. Tylko Gwiezdni wiedzą, jak to dalej będzie w naszym klanie. Czy Polna Gwiazda zamierzał samodzielnie wybrać terminatora medyka, a być może już wybrał? Czy, podobnie jak wcześniej Szczypiący Mróz, nasz przyszły medyk będzie pobierał nauki w innym klanie? Mimo wszystko miałem nadzieję na to, że to wszystko ruszy naprawdę niedługo. To może się źle skończyć, jeśli klan pozostanie bez opieki medyka na dłuższy okres.
Moje bure ucho skierowało się w stronę partnerki. Na moment krótszy niż uderzenie serca zgubiłem rytm w krokach, szybko go jednak odzyskałem. Nie spodziewałem się poruszenia przez kocicę takiego tematu, choć zapewne powinienem, skoro całkiem niedawno o tym rozmawialiśmy. Nie przerwałem jej, słuchałem za to, pozwalając moim myślom skierować się w tą stronę. Niestety, wraz ze śmiercią Mroza pula imion się powiększyła.
Milczałem przez chwilę, myśląc o tym wszystkim. Tak, Jasna Kropla miała rację, nadanie kociętom imion po naszych przodkach będzie wspaniałym przykładem okazania im szacunku, a być może kocięta zasłużą na specjalnych stróżów na Srebrnej Skórce.
- Pierwszą córeczkę możemy nazwać Kukułka. Po twojej matce. - powiedziałem, rzucając pomysłem. Według mnie nie byłby to taki zły pomysł. Byłoby to tak naprawdę połączenie naszych obu pomysłów, a przy tym uhonorowanie kocicy, która wychowała taką wspaniałą kotkę, jaką była Jasna Kropla.
<center><table><tr><td><img src="https://i.imgur.com/LO36Vgv.png" height="250"></td><td><center>Here comes the rain again
★ Falling from the stars ★
Drenched in my pain again
Becoming › who we are ‹
As my
?????? rests
But never forgets what I lost
<img src="https://i.imgur.com/T3X9jjD.png" width="150">
???? ?? ?? xxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxx???? ????????? ????</center></td></tr></table></center>
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jasna Kropla była dosyć sentymentalna. Łabędzie Gniazda zawsze będą dla niej wyjątkowym miejscem. Pełnym ciepła i miłości, oraz dającym powiew młodości. Minęły już prawie 24 księżyce od kiedy właśnie tutaj postanowili spróbować zostać parą. To była najlepsza decyzja w jej życiu. Była najszczęśliwszą kotką na świecie mając u swego boku tak kochanego partnera. A pomyśleć, że ich relacja zaczęła się od pokazywania kocurowi legowiska terminatorów gdy był jeszcze kociakiem. Znają się już tyle długich księżycy... On nigdy jej nie opuści. Jest tego pewna.
- Może troszkę - poruszyła łebkiem na boki i uśmiechnęła się - najwyżej mnie poniesiesz na grzbiecie troszkę jak będą gdzieś duże zaspy - zaśmiała się słodko i puściła mu oczko.
Sama nie miała pojęcia co teraz się stanie z rangą medyka. Był on niezwłocznie potrzebny w Klanie, zanim stanie się tragedia. Jeszcze chyba nie mieli aż tak złej sytuacji. Wcześniej bowiem Szczypiący Mróz jako terminator chwilę miał mistrza. Teraz nie dość, że Polna Gwiazda musiałaby wybrać kogoś na tak istotną rangę to trzeba by znowu prosić innych medyków o pomoc. A pamiętajmy o tym, że Truskawkowy Gąszcz ma też własnego terminatora, a Lśniąca Sadzawka aż dwójkę. Gwiezdni miejcie ich w opiece.
Zamruczała cicho, gdy rozmawiali dalej. Cieszyła się, że są razem na spacerze. Myśląc o malutkich kociakach, podobnych do Zawieruchy czy do niej samej jej serce wypełniała wielka radość. Na razie jednak zakładanie rodziny byłoby bardziej niebezpieczne niż wcześniej. W Klanie nie było w końcu żadnego medyka i dalej było mroźnie. Jak bardzo chciałaby już zobaczyć ich kocięta tak chciała dla nich jak najlepiej. Nie wybaczyłaby sobie takiego błędu. Byłaby okropną matką.
- To wspaniały pomysł. Jednemu z kocurków można dać imię Olcha po twoim ojcu. Na pewno wszystkie nasze kocięta będą takie silne jak ty.
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Być może nie byłem aż tak sentymentalny jak Jasna Kropla, a drobne rzeczy czy miejsca nie miały dla mnie jakichś ogromnych znaczeń, jednak same Łabędzie Gniazdo i dla mnie było szczególne. W końcu to było miejsce, w którym pewnego dnia wraz z kocicą podjęliśmy dojrzałą decyzję. Być może w dość niedojrzały sposób, bowiem żadne z nas nie wiedziało, co z tego wyniknie. Teraz jednak, po niemal pełnym obiegu pór oboje byliśmy pewni własnych uczuć. To, co zaiskrzyło pomiędzy nami prawdopodobnie już tego dnia, gdy jako kocię poszedłem odwiedzić legowisko terminatorów, rozwijało się i umacniało przez księżyce. Nić przyjaźni przerodziła się w zauroczenie, a samo zauroczenie zakwitło w miłość, które każde z nas sobie ofiarowywało.
Choć kąciki mojego pyska zostały na miejscu, w delikatnym wykrzywieniu, być może cieniu uśmiechu, to jednak w moich oczach widać było głębię uczuć, jaką w tym momencie darzyłem niebieską kocicę. Skinąłem głową, w ten sposób po prostu przytakując jej słowom. Owszem, byłbym do tego zdolny. Kropla była prawdopodobnie jedynym kotem, któremu bym na to pozwolił, a nawet sam zaproponował, jeśli tego wymagałaby sytuacja.
Następne słowa mojej partnerki wywołały słodko-gorzkie uczucie. Oczywiście wolałbym, by Olchowy Szept był żyw, by mógł spojrzeć na moje kocięta i być z nich dumny, tak jak był z własnego miotu. Niestety jednak odszedł, lecz sama myśl o posiadaniu syna, burego jak ja i mój ojciec, przyszłego wspaniałego wojownika o imieniu Olchy niosła ze sobą pewne ukojenie. Tak, to byłby syn, w którym pokładałbym wielkie nadzieje, jednak mnie mniejsze, niż w innych dzieciach.
- I takie mądre jak ty. - mruknąłem, odpowiadając niebieskiej kocicy. Och, nasze dzieci będą miały wspaniałych rodziców, wspaniały materiał genetyczny i dobre wychowanie. Choć przypuszczałem, że to ja będę musiał być tym surowszym rodzicem, to jednak nie obawiałem się tego aż tak bardzo. - Nasze córki na pewno zawrócą kocurom w głowach tak jak ty zawróciłaś mnie. - dodałem jeszcze, patrząc Jasnej Kropli prosto w oczy.
<center><table><tr><td><img src="https://i.imgur.com/LO36Vgv.png" height="250"></td><td><center>Here comes the rain again
★ Falling from the stars ★
Drenched in my pain again
Becoming › who we are ‹
As my
?????? rests
But never forgets what I lost
<img src="https://i.imgur.com/T3X9jjD.png" width="150">
???? ?? ?? xxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxx???? ????????? ????</center></td></tr></table></center>
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Powoli Klan Cienia nabrał już siły. Ich dramatyczna sytuacja po śmieci przywódczyni i medyka zaczęła nabierać kolorów. Wiele kotów powróciło do Klanu co Jasna Kropla przyjęła z dużym entuzjazmem. W końcu to nawet jej siostra jest teraz z powrotem z nimi. Tak samo jak siostra Modliszkowego Zagajnika, Ważkowa Sadzawka, bratanica Kropli. Niebieska wojowniczka czuła się teraz bardzo dobrze, wypełniała ją siła. W dodatku pora Nagich Drzew zaczęła odchodzić w dal ustępując ciepłym dniom. Niestety woda się rozlała na terenach Klanu Cienia, lecz nie było jej tak wiele, by nie dało się nigdzie polować. Wszystko było już dobrze. Jasna Kropla więc była już pewna, że miot w tym momencie był dobrym pomysłem. Nie mogła się doczekać by założyć rodzinę z partnerem już od jakiegoś czasu. Ale chciała by były do tego bezpieczne warunki. Teraz tylko pytanie czy Zawierucha jest już gotowy. Znaczy już rozmawiali o kociętach i co i jak... wszystko przygotowali. On też chciał być tatą. Więc może się zgodzi zrobić to właśnie dzisiaj?
Zaprosiła więc go na spacer, tak jak lubili rozmawiać i spędzać ze sobą czas i pokierowała ich w stronę Łabędzich Gniazd. Czuła tam taką wyjątkową atmosferę. Było to miejsc bardzo szczególne.
- Wiesz, że już minęły cztery pory od kiedy jesteśmy razem? To niesamowite.
Dokładnie tak było. Mknąca Zawierucha został wojownikiem gdy śnieg już zaczynał topnieć, gdy pora Nagich Drzew już się kończyła. Są już mniej więcej 24 księżyce razem w związku. Myśląc o tym jest jej ciepło na sercu. Była taka szczęśliwa mając go u swego boku.
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
* * *

Wspólne spacery w te okolice powoli chyba stawały się naszą wspólną, małą tradycją. Spacerowaliśmy razem, ciesząc się własnym towarzystwem, podczas gdy Pora Nagich Drzew powoli ustępowała miejsca Porze Nowych Liści, a właściwie jej nieśmiałym początkom. Słońce zaskoczyło siłą swoich promieni i uporało się ze śniegiem zdecydowanie szybciej, niż to pamiętałem z poprzedniej pory. W niektórych miejscach, tych bardziej zacienionych, nadal leżały białe, zbite grudki, jednak w niczym to nie przypominało miękkiego, chłodnego puchu, który leżał w lesie jeszcze przed księżycem.
Świat powoli się zmieniał, choć właściwa Pora Nowych Liści jeszcze nie nastała. Na drzewach powoli pojawiały się malutkie, liściaste pąki, a spomiędzy umęczonej śniegiem trawy przebijały się na powierzchnię przebiśniegi i krokusy, obiecując poprawę pogody. Choć w niektórych miejscach rzeki i jeziora wezbrały, a ich tereny były jeszcze bardziej podmokłe, to Łabędzie Gniazdo pozostało nienaruszone, gotowe na nową porę.
- Tak. - odpowiedziałem. No tak, to dokładnie obieg pór roku temu zostałem wojownikiem i tego samego dnia utworzyłem parę z niebieską kotką. I choć cały obieg nie był łatwy dla żadnego z nas, ponieważ oboje zostaliśmy naznaczeni stratą, to w naszych relacjach wiele się nie zmieniło, a mogłem wręcz powiedzieć, że trudniejsze przeżycia umocniły to, co było między nami. - I z każdym dniem kocham cię coraz mocniej. - mruknąłem, zerkając na partnerkę z uczuciem w oczach.
<center><table><tr><td><img src="https://i.imgur.com/LO36Vgv.png" height="250"></td><td><center>Here comes the rain again
★ Falling from the stars ★
Drenched in my pain again
Becoming › who we are ‹
As my
?????? rests
But never forgets what I lost
<img src="https://i.imgur.com/T3X9jjD.png" width="150">
???? ?? ?? xxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxx???? ????????? ????</center></td></tr></table></center>
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jasna Kropla uważała fakt, że chodzą akurat w to miejsce za bardzo uroczą sprawę. Fajnie było mieć taką własną tradycje. Miejsce tylko dla nich dwoje, przepełnione tak dobrymi wspomnieniami. Nie mogło być lepiej. Łabędzie Gniazd aż pachniały miłością. W dodatku gdy śnieg prawie już cały stopniał, a wszystko budziło się do życia... było na prawdę cudownie. Niebieska kotka ujrzała nawet po woli rosnące kwiaty. Ciepło wypełniło całe jej wnętrze. Czuła się cudownie. Wszędzie było tak pięknie. Najbardziej jednak zielone co widziała to oczy jej partera. Uspokajająca głęboka zieleń, pozostawała w głębokim kolorze przez cały obieg pór. Ich barwa jedynie blakła gdy kocura coś trapiło. Teraz jednak były one intensywnie zielone, pełne ciepła. Jasna Kropla uśmiechała się szeroko, a jej gardło wypełniło mruczenie. Tak dobrze było widzieć Mknącą Zawieruchę w dni kiedy nie muszą się o nic martwić. Ani czyimś zdrowiem, ani odejściem bliskich, ani złym stanem Klanu. Czuła się od razu 20 księżycy młodsza, jakby była jeszcze młodziutką wojowniczką, nie martwiącą się jeszcze nigdy w życiu. Zwolniła kroku by przystanąć i wtulić się w kryzę partnera.
- Ja mojej miłości do ciebie nie potrafiłabym nawet określić tysiącem słów. Cieszę się, że jesteś przy mnie cały czas. Teraz wreszcie nie musimy już niczym się smucić. Ciernisty Kwiat wróciła, wszyscy jesteśmy zdrowi. Takie momenty jak ta są cudowne. Nie trzeba się niczym martwić.
Na prawdę wypełniało ją ogromne szczęście. Miała wszystko to czego potrzebowała. Klan był bezpieczny i w dobrym stanie. Oraz miała Zawieruchę. To się liczyło.
- Myślę... że to odpowiedni moment by założyć rodzinę. A ty Zawierucho? - uniosła pysk wyżej by spojrzeć w twarz partnera dalej stojąc tuż przy nim.
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Również i ja zwolniłem kroku, instynktownie wtedy, kiedy zrobiła to Jasna Kropla. Gdy się do mnie przytuliła, oparłem podbródek na jej czole, ciesząc się bliskością kocicy i wdychając jej zapach. Również i w mojej piersi rozległo się niskie, miarowe mruczenie. Czasy były ciężkie, jednak miałem Jasną Kroplę przy boku, i to się w tym momencie liczyło najbardziej. Poza tym wydawało się, że klan Cienia powoli wychodzi na prostą. Polna Gwiazda z Wirującym Piórem wydawali się sobie radzić, a Cierń powróciła do klanu, który tym samym zyskał opiekę doświadczonego medyka. Klan Cienia, tak jak cały świat, powoli wracał do życia i do czasów świetności.
Nie odpowiedziałem na pierwsze słowa kocicy, jedynie polizałem ją między uszami w geście czułości. Owszem, miała rację, i o tym wiedziała. Nie trzeba się niczym martwić. Mieliśmy przed sobą księżyce Pory Nowych Liści, mogliśmy odnowić swoje siły po Porze Nagich Drzew, wszystko miało być dobrze. Stąd zapewne propozycja, myśli, które padły po tym z pyszczka Jasnej Kropli. Spojrzałem na nią wtedy, gdy ona spojrzała na mnie. Oczywiście, że kocica o tym myślała. To ona miałaby nosić nasze kocięta, to ona miałaby je urodzić. Oczywiście planowałem cały czas dawać jej wsparcie, nie mogłem jednak całkowicie ją odciążyć. Dlatego to jej stan zdrowia i gotowość była najważniejsza.
- Pora Nagich Drzew się kończy, niedługo nastanie Pora Nowych Liści. Zanim kocięta się narodzą, zapomnimy o zimnych nocach, i wystarczająco dorosną do następnej Pory Nagich Drzew. - powiedziałem najpierw, myśląc o takich rzeczach, o pozytywach. Poczułem się nieco lepiej, gdy to wypowiedziałem. Faktycznie, to byłaby dojrzała decyzja, ów czas na zaplanowanie kociąt. Byłby to najlepszy czas dla nich na rozwinięcie się i dorośnięcie przed cięższymi czasami. - Masz rację. Ale... Jesteś gotowa na bycie matką? - zapytałem z troską w głosie, a zaraz potem położyłem ogon na grzbiecie kocicy. - Jeśli nie, możemy to przesunąć. - dodałem. Nie chciałem, żeby Jasna Kropla czuła się zmuszona do zakładania rodziny tylko dlatego, że sprzyjały temu okoliczności.
<center><table><tr><td><img src="https://i.imgur.com/LO36Vgv.png" height="250"></td><td><center>Here comes the rain again
★ Falling from the stars ★
Drenched in my pain again
Becoming › who we are ‹
As my
?????? rests
But never forgets what I lost
<img src="https://i.imgur.com/T3X9jjD.png" width="150">
???? ?? ?? xxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxx???? ????????? ????</center></td></tr></table></center>
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Takie momenty jak te były najcudowniejszymi w jej życiu. Gdy po prostu mogła stać tak w nieskończoność otoczona bliskością z Zawieruchą. Kocur oparł swoją brodę na jej czole, na co kocica poruszyła lekko uszami. Lubiła gdy partner tak robił. Gdy polizał ją pomiędzy uszami zamruczała jeszcze głośniej. To był na prawdę cudowny dzień. Czuła się dzisiaj jakby mogła wszystko. Już od dawna nie czuła takiego spokoju. W ciągu ostatnich księżycy przeżyła tak wiele. Teraz... mogła wreszcie odpocząć i myśleć o sobie i partnerze. Wierzyła, że Polna Gwiazda, Wirujące Pióro i jej siostra dobrze poradzą sobie w roli władzy. Więc o to nawet nie było co się martwić. Teraz już musi być tylko coraz lepiej. Ciepłe pory ich wszystkich wprawią w dobry nastrój i wszystko będzie pięknie. Jasna Kropla nie mogła się doczekać na te długie dni, gdzie noc nastaje późno. Być razem z Mknącą Zawieruchą gdy świerszcze śpiewają, a słońce grzeje. Miała już dosyć Pory Nagich Drzew i cieszy się teraz każdą najmniejszą rzeczą. Pokiwała lekko głową na pierwsze słowa Wieruszka. Dokładnie tak było. Ich kocięta mogłyby spokojnie się rozwijać bez obawy o to, że się rozchorują. Jasna Kropla była gotowa na założenie rodziny już od momentu gdy wyszła z tym tematem. Czekała tylko na to by były do tego dogodne warunki i ich dzieci mogły mieć bezpieczne dzieciństwo.
- Jestem gotowa jak nigdy - stwierdziła pewnie.
Patrzyła się dalej w głęboką zieleń oczu partnera. Była gotowa to zrobić. Tu i teraz.
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekałem na odpowiedź, uważnie przypatrując się swojej partnerce. Skoro głównie o nią chodziło, to zamierzałem się upewnić, że dobrze będzie się z tym czuła. Bo ja, choć w głębi nieco obawiałem się bycia ojcem i tego, czy stanę na wysokości zadania, czy będę tak dobrym rodzicem, jakim był dla mnie Olchowy Szept, to w tym momencie byłem gotów towarzyszyć Jasnej Kropli. Byłem gotów dać jej to, o czym marzyła - własną rodzinę, gromadkę kociąt. Jak tylko niebieska kotka potwierdziła to wszystko, uśmiechnąłem się delikatnie. Moja niepewność ulotniła się.
- Więc nie mamy na co czekać. - mruknąłem cicho i nisko. Choć czuć było jeszcze w powietrzu delikatny chłód, to w tym momencie ledwo zwracałem na niego uwagę. Czułem wewnątrz siebie przyjemne ciepło, które zawsze towarzyszyło mi podczas kontaktu z moją ukochaną. Teraz to uczucie rozlewało się powoli po całym moim ciele, gęste niczym miód. Czułem, jak sięga do palców moich łap, do koniuszka ogona, ku czubkom uszu, jak wyczula moje ciało i delikatnie puszy sierść. W głębi mojej piersi wibrowało mruczenie. Byłem obok Jasnej Kropli, czułem jej obecność przy swoim boku, a za chwilę mieliśmy przejść do czegoś więcej, do przypieczętowania naszej relacji, którą rozwijaliśmy już od pełnego obiegu pór. Nie chciałem jednak aż tak się z tym spieszyć; zamierzałem czerpać z naszego bliskiego kontaktu przyjemność i dać podobną Jasnej Kropli. Przycisnąłem więc nos do wrażliwego miejsca za uchem kotki, delikatnie, bez pośpiechu, i powoli wypuściłem powietrze.
<center><table><tr><td><img src="https://i.imgur.com/LO36Vgv.png" height="250"></td><td><center>Here comes the rain again
★ Falling from the stars ★
Drenched in my pain again
Becoming › who we are ‹
As my
?????? rests
But never forgets what I lost
<img src="https://i.imgur.com/T3X9jjD.png" width="150">
???? ?? ?? xxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxx???? ????????? ????</center></td></tr></table></center>
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jasna Kropla była pewna, że Mknąca Zawierucha odnajdzie się w roli ojca. Po prostu wiedziała to. Miał wszystko co powinien mieć każdy dobry tata. Był mądry, mógł być przykładem dla swych dzieci, uczył by ich wielu rzeczy i na pewno by je kochał. A miłość w rodzinie to najważniejsza kwestia. A byli w stanie dać jej dużo swoim kociętom. Owszem nie mieli już rodziców i może być im trudno. Lecz dadzą sobie radę, są już dojrzali będą wiedzieć co robić. Poza tym zawsze można poprosić o radę swoich starszych znajomych, którzy już byli rodzicami, jeśli będą mieć jakieś wątpliwości.
Już pora Nagich Drzew nie była odczuwalna. Jasna Kropla czuła jedynie ciepło. Ciepło, które wypełniało ją całą. Głębokie uczucie rozpalało ją, a otulona futrem partnera czuła się równie ogrzana co w gorący dzień pory Zielonych Liści. Łabędzie Gniazda zostały wypełnione przez ich pełne uczuć mruczenie. Niebieska kocica czuła oddech partnera nad swą głową. Kocur zbliżył swój pysk ku jej karkowi, a kocica mogą poczuć dotyk jego nosa. Po woli ugięła łapy by przypaść do ziemi, by po paru uderzeniach bicia serca przejść do bliskości tak dużej jakiej jeszcze nie mieli okazji doświadczyć.
[...]
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W naszym akcie, w całym tym romantyzmie nie było pośpiechu. Podjęliśmy decyzję, która miała zmienić całe nasze życie. Jednak korzystaliśmy z chwili, z bliskości, z czucia naszej obecności obok siebie. Sam szczególnie nie spieszyłem się, pilnowałem siebie, by nie zrobić mojej ukochanej krzywdy. Choć mój umysł nie pracował w tym momencie do końca tak, jak powinien, to cały czas trzymałem się myśli, by ta chwila była niezapomniana w pozytywnym sensie dla nas obojga. Nie chciałem jednak czekać w nieskończoność, podobnie jak moja ukochana, więc dość prędko pozwoliłem swoim uczuciom, swojemu ciału przejąć wodze, i dałem się ponieść chwili.
[...]

Czas w pewnym momencie dla nas się zatrzymał, a już w następnym ruszył przed siebie, nie czekając na nikogo. W tym wszystkim było jednak coś niecodziennego, coś satysfakcjonującego, spełniającego. Po wszystkim przeszedłem parę kroków po to, by położyć się na miękkiej ściółce zaraz obok mojej partnerki. Przycisnąłem bok do jej boku, a swój puszysty ogon położyłem na jej udzie. Choć przed momentem znieśliśmy wszelkie bariery, jakie do tej pory mogły być między nami, choć byliśmy bliżej siebie niż kiedykolwiek wcześniej, to jednak nie zamierzałem teraz po prostu opuszczać jej boku.
- Jak się czujesz? - zapytałem z troską, po czym sięgnąłem językiem ku karkowi niebieskiej kocicy i powolnymi, rytmicznymi ruchami zacząłem wylizywać jej sierść.
<center><table><tr><td><img src="https://i.imgur.com/LO36Vgv.png" height="250"></td><td><center>Here comes the rain again
★ Falling from the stars ★
Drenched in my pain again
Becoming › who we are ‹
As my
?????? rests
But never forgets what I lost
<img src="https://i.imgur.com/T3X9jjD.png" width="150">
???? ?? ?? xxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxx???? ????????? ????</center></td></tr></table></center>
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości