Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Nie wiedziała co chciała osiągnąć ale słysząc swojego partnera czuła się... Mało usatysfakcjonowana. Nie wiedziała nawet czemu. Nie chciała być matką a na pewno nie w najbliższej przyszłości ale... Gdzieś w środku tęskniła za tymi małymi stópkami i mruczeniem małych kociąt, które leżą przy tobie bezpieczne. Ten widok małych pociech, które uśmiechają się szeroko do ciebie i biegną w twoim kierunku... Kukułka nigdy nie żałowała, że została matką. Żałowała, że stała się matką przez gwałt a nie przez miłość partnera. Chciała zawsze poczuć jak to jest mieć z kimś rodzinę. Taką prawdziwą. Zawsze marzyła o takiej. Chciała poczuć to ciepło i ogromna miłość. Jednak najwidoczniej nie będzie mogła tego poczuć jak jej mama kiedyś. Głównie przez Kukułkę, która bała się bliższego dotyku.
O czym ona w ogóle myśli! Nie wystarcza jej to co ma?!
Poczuła się źle w środku, że mogła chcieć czegoś więcej od życia. Wzdychnęła jedynie i trwała w milczeniu, przytulna do Wschoda. On ją kocha. Nic więcej nie potrzebuje...
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Mało czy nie, Wschód wiedział swoje. Pamiętał, jak bura zareagowała na jego głupią zaczepkę pewnego dnia nad brzegiem rzeki. W sumie za nimi obojga ciągnął się cień pewnego kocura i krzywdy, jakie swego dnia wyrządził. A jednak, mimo wszystko, rudy kocur w tym trwał i ani myślał zostawiać Kukułki. Może i dobrze się dobrali - on, który byłby beznadziejnym ojcem, bo to miał w genach i ona, która dzieci już raczej mieć nie chce, a przynajmniej tak się rudzielcowi wydawało.
Nie odsunął się. Gdzieżby, przecież sam wyciągnął wojowniczkę na spacer. Przytulał ją cały czas, nawet objął swoim długim ogonem, a w pewnym momencie zaczął rytmicznie lizać jej szyję, w spokojnym tempie, by w ten sposób dać kotce choć odrobinę ukojenia.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Trwała tak przytulona do wojownika. Na chwilę zamknęła oczy czując przyjemną czułość ze strony wojownika. Zamruczała szczęśliwa i postanowiła już nie męczyć oboje tym dla nich ciężkim tematem. Zobaczymy co przyniesie czas. Jak na razie jest dobrze tak jak jest i Kukułka powinna się cieszyć z tego co pozyskała od losu. - Chodźmy się jeszcze przejść. Wkrótce mam patrol więc lepiej wykorzystać jeszcze ten czas. - uśmiechnęła się do wojownika a następnie wstała i chwyciła swoim ogonem jego ogon i tak razem ruszyli dalej oglądając piękny zimowy krajobraz, który był dookoła. Lepiej jeszcze coś zobaczyć niż tak siedzieć na mrozie prawda? Poza tym Kukułka chętnie jeszcze sobie pochodzi po terenach. Dawno nie widziała takiego śniegu i chciała sobie znów zobaczyć śnieżne widoki. Kto wie czy za kilka księżyców znów zagości śnieg. Trzeba korzystać póki jest!
/z.t :3
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Dla niego takie tulaski to też było odprężenie. Wiecznie łaził jakiś spięty, a tutaj nie myślał o problemach. Był tylko on, Kukułka, i delikatnie padający z nieba śnieg. Zwykle rozgadany kocur korzystał teraz po prostu z ciszy i chwili fizycznej bliskości z burą wojowniczką.
- No dobrze. - westchnął, gdy kotka się odezwała, i niechętnie się odsunął się od niej, by oboje mogli ruszyć dalej. Jednak trzymał się blisko kocicy, co jakiś czas niby przypadkowo ocierając się o jej bark czy przyciskając do niej swój bok. A bardziej, niż krajobrazem, był zainteresowany obserwowaniem kukułczego wyrazu pyszczka.
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Wysoka wypełniała sumiennie swoje obowiązki wojownicze, pomimo że często nie miała sił, by przetrwać napływ swoich negatywnych myśli, jednak musiała cały czas działać. Nie mogła się ponownie zatrzymać w miejscu, dlatego też z legowiska zwlekła się w stronę Kwiecistej Łąki. Były to tereny przy granicy, jednak wybrała ich środkową część, by nikt przypadkiem jej nie przeszkadzał ani by ona nie przeszkadzała nikomu. Po znalezieniu się na zgniłozielonej trawie, ugięła łapy i ruszyła pod wiatr, rozglądając się za potencjalną zwierzyną, którą by mogła upolować i zanieść na stos. Starała się przy tym nie robić zbędnych hałasów, pomimo że najpierw skupiła się na tym, by rozróżnić od siebie tropy zwierzyny starej od świeżej, by mogła pójść ich śladem i znaleźć ukrywającą się zwierzynę. Przeczesywała również wzrokiem teren, by wykryć wszystko to, co mogło się znaleźć w zasięgu wzroku rudej wojowniczki.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Wysoka Fala miała dziś wyjątkowego wręcz pecha, bo ledwo zaczęła się rozglądać za zwierzyną, a tu nagle silny powiew wiatru przywiał w jej stronę wyjątkowo okropny i niepokojący zapach. Jeśli tylko odwróciła się w stronę, z której dobiegał, szybko zobaczyła, co było jego źródłem. Lis. Młody lis, który zmierzał w jej stronę. Niedobrze. Sądząc po odległości, miała jeszcze trochę czasu, żeby ewentualnie przed nim uciec, ale z każdą chwilą robiło się go coraz mniej. Musiała szybko podjąć decyzję.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Rozglądała się za zwierzyną dosłownie chwilę. Prędko ujrzała rude futro, którego właściciel bystro wpatrywał się w rudą jak na smaczny kąsek. Ułamek sekundy, jej mięśnie stężały, a sierść na grzbiecie karku i ogonie się podniosła ostrzegawczo, gdy przez moment mierzyli się spojrzeniami. Drapieżnik ruszył w jej stronę. Była pewna, że by mu bez problemu uciekła, gdyby rozpoczął pogoń. Jednak czy było to zachowanie godne wojowniczki? Tej, która przysięgała bronić klan, ta która ma mnóstwo księżyców na karku i to ona powinna bronić młodszych przed takim zagrożeniem? Właśnie, powinna. Pomimo że nie miała dużo sił w łapach. Musiała chociaż spróbować, a gdy nie wyjdzie... Wtedy ucieknie. Ufała swoim łapom na tyle, że wiedziała, że nie zawiodą jej podczas biegu. Spięła więc mięśnie, ruszając naprzeciwko rudego drapieżnika, obniżając się na łapach i cofając głowę do klatki piersiowej, chcąc chronić najczulsze i najbardziej wystawione na atak miejsca, po czym wyciągnęła łapę, starając się uderzyć lisa w pysk, by w jego lewy policzek zanurzyć pazury. Miała nadzieję, że jej umiejętności jej nie zawiodą. Oby jej nie zawiodły.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Wysoka Fala rzuciła się na lisa, a lis – na Wysoką Falę, jednak to wojowniczce jak na razie szło w tym starciu lepiej. Być może była to kwestia tego, że drapieżnik był jeszcze młody i nieszczególnie wyćwiczony, ale nie udało mu się narobić żadnych większych szkód. Korzystając z tego, że ruda kocica znajdowała się blisko niego, spróbował złapać ją za szyję, ale ostatecznie chwycił jedynie kępkę rudego futerka, którą wściekle wyrwał. Kocicy udało się natomiast z łatwością podrapać jego policzek. Rana nie była może duża i imponująca, ale krwawiła. A to już coś, prawda?
Młody lis: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 8 | HP: 65-9=56 | W: 40-3=37/40
» rana 1. stopnia: zadrapanie na lewym policzku, krwawi (od następnej tury po -1 HP na turę)
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Z wyniku tej tury zdziwiła się Wysoka, zdziwił się pewno też lis i sam Mistrz Gry. Na szczęście dla rudej kotki, drapieżnik nie zdołał chwycić jej za szyję, co mogłoby się równać z naprawdę poważnymi ranami, a jedynie wyrwać jej kępkę futra. Gołe miejsce zostało prędko przykryte masą pozostałych w okolicach włosów, jednak bezduszny gest ze strony przeciwnika powodował lekkie szczypanie i pieczenie w okolicach odsłoniętej skóry. Nie było to jednak na szczęście nic groźnego, dlatego mogła swobodnie kontynuować walkę. Z racji tego, że lis zbliżył się do kocicy, ta spróbowała objąć jego szyję przednimi łapami, by pyskiem zanurkować w gęstej sierści na gardzieli młodego osobnika i postawić przed sobą zadanie wgryzienia się w szyję. Wiedziała, że nie miała zbyt dużo sił, ale była dobrej myśli, że uda jej się chociaż zadać krwawiącą ranę, dzięki której będzie z lisa ubywać coraz więcej jego energii. Aż w końcu wygra. Być może.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Atak lisa: nieudany (0%) Atak Wysokiej: udany (100%) » (15+5)-(13+9) = -2
Tym razem już tak dobrze nie poszło. Ani lisowi, ani Wysokiej Fali nie udało się wyprowadzić celnych ataków. Drapieżnik kłapnął zębami gdzieś w okolicy jej ucha, ale tyle by z tego było. Ona sama natomiast spróbowała chwycić go za szyję, jednak przez to, że lis gwałtowniej się szarpnął, nie wycelowała dobrze i pochwyciła jedynie powietrze. Ups.
Młody lis: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 8 | HP: 56-1=55/65 | W: 37-2=35/40
» rana 1. stopnia: zadrapanie na lewym policzku, krwawi (po -1 HP na turę)
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
No, tym razem się nie udało, jednak ruda kotka nie traciła nadziei, że jeszcze w tej walce jej coś wyjdzie i nie będzie musiała czekać, aż lis opadnie z sił. Szczególnie że widocznie nie bardzo miał ochotę na przegrywanie. Jednak drapieżnik również nie trafił, co pocieszało lekko Wysoką, która by pewno była bez kawałka ucha, gdyby stało się inaczej. Korzystając z tego, że ponownie byli naprzeciwko siebie w dość bliskiej odległości, pokonała prędko dzielącą ich odległość, by mocno obniżyć się na łapach, aby wyskoczyć w stronę gardzieli młodzika i wgryźć się zębami w miękką tkankę. Chciała zrobić jak najwięcej szkód, a raz jej się udało zadać niewielką ranę. Miała nadzieję, że i tym razem się uda. Może nie była dobra w pokonywaniu przeszkód na dwa strzały, ale miała w sobie cierpliwość i wytrzymałość, które pozwalały jej na długie i wyczerpujące walki.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Atak lisa: udany (100%) » (15+14)-(7+13) = 9 Atak Wysokiej: słaby (50%) » 0,5[(10+5)-(3+9)] = 0,5 * 3 = 1
Wysoka Fala wciąż miała nadzieję, jednak nie udało jej się tak, jakby tego chciała. Ale najgorszą wieścią było to, że udało się lisowi, który złapał w zęby skórę na szyi wojowniczki. Drapieżnik był młody, toteż jego atak nie był zbyt silny. Ugryzienie było płytkie, ale krwawiło. Tymczasem jej samej udało się jedynie wyrwać kępkę futerka z gardła lisa.
Wysoka: S: 5 | Zr: 13 | Sz: 12 | Zm: 9 | HP: 64-9=55/70 | W: 55-3=52/60
» przerzuty: 1/3
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka na szyi
» rana 1. stopnia: bardzo płytkie ugryzienie na szyi, krwawi (od następnej tury po -1 HP na turę)
Młody lis: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 8 | HP: 55-1-1=53/65 | W: 35-3=32/40
» rana 1. stopnia: zadrapanie na lewym policzku, krwawi (po -1 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko na gardle
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Coś za coś... Wcześniej udało jej się zranić lisa, to teraz ten zranił ją. Poczuła, jak strach zaciska gardziel, gdy drapieżnik chwycił za jej szyję, przez moment będąc sparaliżowana nagłym spięciem mięśni, które opanowało całe ciało wojowniczki. Rozszerzyła oczy, patrząc chwilę w przestrzeń, jednak niemoc rudej trwała jedynie parę uderzeń szybko bijącego serca. Po chwili zmarszczyła pysk, zaciskając szczęki, a przez ten gest była ponownie zmuszona użyć pazurów. Wycelowała prawą łapą w oczy drapieżnika. To miejsce na pysku było bardzo wrażliwe, jednak było też duże prawdopodobieństwo, że nie uda jej się trafić lub też włoży w cios zbyt mało siły, by zrobić poważniejszą szkodę lisowi. Jednak warto próbować, prawda?
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Atak lisa: nieudany (0%) Atak Wysokiej: krytyczny! (150%) » 1,5[(15+5)-(7+9)] = 1,5 * 4 = 6
I szczęście znowu obróciło się do wojowniczki. Choć Wysoka Fala zdecydowanie nie trafiła w oko lisa i udało jej się jedynie zadrapać leciutko jego policzek, nawet nie na tyle mocno, aby krwawił, to przynajmniej lisowi tym razem nie powiódł się atak. Chwycił powietrze niebezpiecznie blisko ucha kocicy, ale wciąż było to jedynie powietrze i daleko mu było do poranienia rudo-białej.
Wysoka: S: 5 | Zr: 13 | Sz: 12 | Zm: 9 | HP: 55-1=54/70 | W: 52-3=49/60
» przerzuty: 1/3
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka na szyi
» rana 1. stopnia: bardzo płytkie ugryzienie na szyi, krwawi (od następnej tury po -1 HP na turę)
Młody lis: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 8 | HP: 53-6-1=46/65 | W: 32-3=29/40
» rana 1. stopnia: zadrapanie na lewym policzku, krwawi (po -1 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko na gardle
» rana 0. stopnia: bardzo, bardzo płytkie zadrapanie na prawym policzku
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Lis nie trafił, całe szczęście. Może i nie trafiła centralnie w oko, by móc widowiskowo pozbawić rudego drapieżnika wzroku, to zadała mu jakieś obrażenia, bo poczuła, jak pazury zatapiają się w skórę. Co prawda, zdarła praktycznie jedynie naskórek i trochę sierści z policzka lisa, jednak zawsze to coś! Z tego, co zdążyła zauważyć... Stała się silniejsza. Szczególnie w porównaniu do walki z łasicą czy innym podobnym drapieżnikiem, z który walka trwała bardzo długo i była bardzo męcząca. A tutaj? Tutaj... Miała bardzo dużo szczęścia. Nie dała jednak drapieżnikowi odpocząć od napływu ciosów, dlatego też zaraz po tym, jak jej łapa wylądowała na ziemi, odbiła się od niej tylko przodem, unosząc drugą łapę i atakując drugie oko lisa z wyciągniętymi pazurami, chcąc je zranić. I tak prawdopodobnie nie trafi w oko, bo rudy się ruszy, dlatego też celowała w miejsce na środku pyska, chcąc przytłoczyć drapieżnika atakiem z góry. Odsłaniała w ten sposób część wrażliwych punktów, jednak robiła się coraz pewniejsza w boju. Czy ten błąd spowoduje, że gorzko tej swobody pożałuje?