||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Do noska Szczerbatka doszedł zapach kaczki, która była zdecydowanie lepszą zdobyczą niż padalec. Skradając się, ruszył w kierunku, z którego dochodziła woń, aż w końcu dostrzegł potencjalną ofiarę. Zastygł w bezruchu, niemalże przykładając się do podłoża, odczekując krótką chwilę. Nie należał do cierpliwych, toteż dość szybko odbił się od ziemi tylnymi łapami, przednimi chcąc złapać pazurami boki ptaka, co by nie odleciała.
I... Nadal nic. Może lepiej było się nastawić na spacer? Mimo wszystko, wciąż liczył na to że znajdzie coś... Jadalnego... Albo chociaż znowu coś ciekawego.
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Dobił kaczkę, a następnie z wielką dumą cofnął się, by schować jej ciało tuż obok padalca, przykrywając je liśćmi i trawą. Stwierdził, że jeszcze jedna piszczka będzie dobra do upolowania, a następnie będzie mógł zacząć szukać Szpona, który gdzieś mu się zawieruszył. Zaczął więc rozglądać się i węszyć dookoła.
I absolutnie nic. Można powiedzieć, że już przyzwyczaił się do tego, że całą drogę nie trafiał na żaden ślad, ale mimo to, warto było próbować dalej. Pal licho, akurat w końcu znajdzie trop jakiejś piszczki i nie wróci do obozu z samym pluszakiem.
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
No i co, no. No szukał dalej, mimo że kaczka (i padalec) wydawała się być już w porządku łupem, tak był ambitniejszy. W dodatku - co jeśli Szpon złapał więcej od niego? (hehe)
Wreszcie Szpon trafił na... coś. Nie były to ślady zwierzyny z pewnością, ale były śladami. Przechodziło tędy stworzenie, którego odcisk łap przypominał psi – był jednak, przede wszystkim, mniejszy i o szerzej rozstawionych palcach. Stracił kilka kępek długiej, szarawej sierści, ale to co najbardziej zwracało uwagę to krople krwi wsiąkające w grunt. Pojawiały się co parę kroków zwierzęcia.
Jeśli Szczerbatek był ambitny to drobny rudzik miał prawo nie wzbudzić jego entuzjazmu. Krępy ptaszek nie znalazł się tu jednak dla kociego poklasku – szukał jedynie jedzenia na ziemi. Podskakiwał koło odsłoniętego gruntu, grzebał w nim i co chwilę, kontrolnie, rozglądał się na boki.
Może nie powinien za tym iść - obce, krwawiące... ale Szpon by nie był sobą, jakby nie zabrał tego tropu i nie ruszył za śladem tego czegoś. Z nosem przy ziemi i oczami szeroko otwartymi, szedł dalej, licząc na to, że dojdzie do czegoś ciekawego. W końcu... przynajmniej znalazł coś, a nie spacerował, to już pół sukcesu!!
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Nie zatrzymał się, słysząc, a następnie dostrzegając drobnego ptaszka. Wystarczyło, że złapał padalca i kaczkę, teraz był gotów na coś większego. Lepszego. Zignorował rudzika i ruszył dalej, wypatrując i węsząc.
Nie trzeba było znowu wcale tak długo truchtać śladami by dotrzeć do stworzenia na ich końcu – Szpon mógł zauważyć przed sobą jenota, który utykał na jedną z tylnych łap. Ogólnie to prezentował się marnie. Z puchatej szyi sączyła się krew, kłaczki miał potargane i brudne, miejscami ich brakowało. A na dodatek śmierdział lisem, więc dodanie do siebie faktów raczej nie powinno stanowić problemów (ani dojście do bonusowego wniosku – rudzielec wciąż mógł się kręcić w pobliżu). Ranny drapieżnik zjeżył się na widok kocura, ale nie był zainteresowany wchodzeniem w jakiekolwiek interakcje i szedł dalej.
Szpon: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60
Jenot: S: 11 (15) | Zr: 6 (9) | Sz: 6 (8) | Zm: 4 (6) | HP: 20/50 | W: 25/30
[Staty obniżone, bo ½ HP]
• 1 stopień: ugryzienie na prawej tylnej łapie, -1hp w walce
• 2 stopień: ugryzienie na gardle, krwawi, -2hp w walce
• 0 stopień: dużo zadrapań, których nie rozbiję na osobne 0 stopnie
No to raczej orzesznica nie zwróci jego uwagi, prawda? Drobny, myszopodobny gryzon skitrał się w cieniu kępy trawy i czyścił swoje futerko. I zdecydowanie nie zaliczał się do większej zwierzyny skoro był w stanie wykarmić co najwyżej kocię.
DDDDRAPIEŻNIK!!! Ranny. Mniej ekscytujące, ale na dobrą sprawę - ZNLAZŁ COŚ!!!! Nadal nie jadalne, chociaż w teorii, chociaż ŻYWE. Nie, żeby narzekał na stwora, którego wcześniej wyniuchał, był kozacki, ale wiadomo - jedno drugiemu się nie równa. Jenot prezentował się marnie, faktycznie. Kulawy, ranny i aż szkoda byłoby go zostawić, żeby ten dalej szedł i cierpiał. Problem inny, smród lisa. W teorii... był tu ze Szczerbatkiem, więc może ewentualnie... zawalczą i go razem zabiją, tak. Ale to potem.
Teraz Szpon był Szponem, więc wetknął nos tam gdzie go nie chciano. Do jenota podbiegł dość szybko - na wszelki wypadek i tak upewniając się, że jest w pozycji łowieckiej i idzie pod wiatr, dla zasady, bo i tak jenot już go zobaczył - po czym skoczył na niego, z zamiarem wydrapania mu oczu.
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Jenot widział zbliżającego się kocura, ale daleko było mu do prłnej sprawności fizycznej. Zamknął ślepia i uchylił lekko łeb nim dosięgnęły go pazury, dzięki czemu ocalił oczy, ale kolejna krwawa szrama i samo uderzenie sprawiły, że drapieżnik runął na ziemię. Jeszcze żył – bok mu się miarowo unosił, ale się już nie ruszał.
Szpon: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60-3=57/60
Jenot: S: 11 (15) | Zr: 6 (9) | Sz: 6 (8) | Zm: 4 (6) | HP: 20-15-2=3/50 | W: 25/30
[Staty obniżone, bo ½ HP]
• 1 stopień: ugryzienie na prawej tylnej łapie, -1hp w walce
• 2 stopień: ugryzienie na gardle, krwawi, -2hp w walce
• 0 stopień: dużo zadrapań, których nie rozbiję na osobne 0 stopnie
• 2 stopień: obficie krwawiące rozcięcie na czole, krwawi, -3hp w pierwszej turze, -2hp do końca walki
[omdlenie]
Tym razem – bażant. Ładny, dorodny, o rdzawobrązowych piórkach i czerwonych policzkach. Skitrał się w trawach zajęty bażancimi sprawami, ale niestety podmuch wiatru zdradził Szczerbatkowi jego obecność.
Piękny cios, godny takiego kota jak Szpon! Tylko, tylko - nie śmiertelny, jeszcze nie. Jenot oddychał, ledwo bo ledwo, ale z powinności, postarał się złapać go za gardło i je przegryźć. Cooo...prawda, to raczej mało pomocna pomoc - tylko bardziej go zaboli, ale chociaż próbował ukrócić mu żywot i dać się mu wykrwawić szybciej, zamiast patrzeć jak ten się męczy!