Logo Artemidy
Kwiecista Łąka
Prychnął, niemalże obrażony. Raczej mało go obchodziło, jaki los spotka Pierwiosnka. Miał dług? Miał. Wypadało więc go spłacić. W rzeczywistości, gdyby coś kocurowi faktycznie się stało, Szczerbatek prawdopodobnie by dał nogi za pas albo udawał że nie wie o co chodzi. A stres i poczucie winy (do której by się nie przyznał nawet przed sobą) zżerałyby go od środka.
- Niby czemu? Wcale się zgadzać nie musi. Ale powinien, bo ma u mnie dług, bo próbował mnie zdeptać. W sensie, teoretycznie na mnie nadepnął, ale jakbym nic nie poczuł. Ale jak masz lepszego kandydata to śmiało - wzruszył barkami. Jak nie Pierwiosnek, to znajdzie się innego frajera, a dłużnika przetrzyma się na poważniejsze zadania.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- My - oczywiste. - Pomyśl! Pierwiosnka użądli pszczoła. Powie, że ci pomagał. I kto dostanie ochrzan? Oboje. A tak? Tak to NASZA sprawa. I nikt nam nie zarzuci, że krzywdzimy innych, tylko że jesteśmy debilami. I będą mieli w sumie rację, ale wiesz - dwóch idiotów to nie problem, bo zwykle koty wtedy machają łapą, i tyle z tego. A jak ktoś uzna, że my tak specjalnie - co jest bzdurą - to może być zły. No, czaisz! Tak będzie wygodniej nam obu, mniej problemów, mniej myślenia - wiemy o co biega, robimy co trzeba i wszystkie zasługi, bum, nasze! Nie innych.
Uśmiechnął się pewnie siebie, stając ciut prościej. Nie, żeby konkretnie mu zależało na tym, żeby brać w tym udział. To tak jak z ogródkiem Jaśminka - on sadzi kwiatki, on się nimi zajmuje, on o nie dba. A Szpon stoi obok, ładnie wygląda i jest kozacko.
- Łapiesz nie?? Nadążasz? Inni nam są nie potrzebni. MY jesteśmy jedynym kogo potrzebujemy! Ty i ja, ja i ty, niepokonane duo brachu!!
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie powie. Nie wygląda na takiego, co by się sprzeciwiał nawet jakby mu kij wpychano do uszu. Ale okej, rozumiem, oprócz tego, że jesteśmy dwójką idiotów. To znaczy, ty to tam może, ale ja? Nie-e. - pokręcił głową. W ogóle nie widziało mu się bycie uważanym za debila, bo nim nie był! - I nie no, wiadomo, niepokonane duo, jasne. Ale gdzie położymy ten ul wtedy? Bo nie wiem, przydałyby im się kwiatki - zamyślił się. Rozglądanie się dookoła też niewiele dawało, bo kwiatków wokół było sporo, a jednak średnio mu się widziało zostawiać ul tutaj i musieć przedzierać się w śniegu żeby potem podkraść kilka pszczół. Już lepiej mieć całość na miejscu. Na pewno nikomu w obozie nie będzie wadziło kilka gniewnych pszczółek!
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Proszę cię, jakie ja!!! Ja się uczę od najlepszych, a jedyny najlepszy, poza mną, to ty!!! - parsknął cichym śmiechem, uderzając łapą o bark Szczerbatka… żeby później faktycznie lekko go pchnąć w kwiatki, a samemu ruszyć przed siebie, myśląc nad tym co potem z ulem. Faktycznie, potrzeba kwiatków… - WIEM!
Rzucił zaraz, gwałtownie obracając się do przyjaciela.
- JAŚMIN. Jaśmin ma ich w cholerę. To trochę moje kwiatki też, ja przy nich wyglądam fajnie, nie?!! MOŻEMY TAM ZOSTAWIĆ UL - i na pewno się zgodzi. Na sto procent.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wypuścił mimowolnie powietrze z pyska, gdy dostał białą łapą w bark, a potem stracił równowagę i, pchnięty przez Szpona, wylądował w kwiatkach. Pokręcił niezadowolenie głową, choć w głowie wciąż siedział mu komplement od przyjaciela, więc tym razem odpuścił sobie komentowanie jego zachowania. Wstał szybko, otrzepując się z roślinek, by podbiec do wojownika i zrównać z nim kroku.
- Jaśmin? No nie wiem, a jeśli ukradnie nam pomysł na pszczelą armię? Ja to bym wolał, żeby ten ul był u mnie albo u ciebie. Aleeeeee ja u siebie kwiatków nie mam, a u ciebie ich raczej nie widziałem... - zamyślił się - ale skoro Jaśmin ma ich w cholerę, to może nam je po prostu da? A jak nie to ty go rozproszysz, ja je ukradnę i badabim badabum mamy kwiatki, mamy ul.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A tam ukradnie! Nie ukradnie. Jego kwiatki to moje kwiatki, razem się nimi zajmujemy - ale Jaśmin trochę bardziej, bo Szpon dosłownie tylko je ogląda i komentuje, że są ładne. No, ale mógłby się nimi w ogóle nie interesować, to wtedy wiadomo, że nie byłyby już wcale a wcale jego! Tak to chociaż się stara. - E, no, bez takich. Okradać go nie będę. Ty też nie.
To dorzucił ciut pewniej. Bo to... niemiłe. Jak miałby okraść byle kota, spoko, luz. Ale Jaśmin to jego przyjaciel. Lubił go, szanował i... nie chciał, po prostu, żeby było mu przykro. A kradzież czegoś, na czym mu zależy, zdecydowanie nie byłaby niczym w porządku.
- Możemy go spytać czy jakieś da. U mnie się nie zastaną, bo mam same kamienie wokół, więc trudno byłoby się im dostosować. Nie wiem jak u ciebie?...
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekręcił oczami. Nie musiał o tym faktycznie myśleć jak o kradzieży. Prędzej jak o...pożyczce. Pożyczce, którą spłacą, jak im się przypomni albo jak Jaśmin się zorientuje że czegoś tam brakuje. - Nic nie obiecuję - wzruszył barkami, wyprzedzając ciut Szpona by pacnąć go ogonem po boku. Jasne, prawdopodobnie tego nie zrobi z samego faktu, że kumpel tego nie chce, ale może chociaż zgrywać chama, który za nic ma czyjąś własność. Choć w oczach Szczerbatka, to było to zachowanie godne fajnego, nie bojącego się niczego kota. Wcale frajera.
- U mnie jakaś trawa jest i piach i trochę błota...Chyba powinno być git, chociaż nie wiem czy tam ogólnie jakieś kwiatki rosną, nie przyglądałem się!
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To najpierw ogarniemy, a pooootem... wrócimy po ul. Wiesz, żeby wszystko było dopracowane idealnie, nie!! Bo bez tego to nie ma co planować. No, a ten, myślałeś już o tym żebyśmy nauczyli pszczoły na imiona reagować? Byłoby to całkiem dobrą opcją, bo może wtedy w ogóle się będzie łatwiej nimi kierowało co i jak!! - pokrętnie zmienił temat, ale w sumie, nadal się go trzymał. Gdy doszedł mniej więcej na środek łączki, klapnął w końcu zadkiem na ziemię, biorąc jeden, duży, głęboki wdech... i wydech. - Wiesz co. Ty to jesteś spoko. Mogę z tobą gadać o byle pierdołach, to nie jest pierdoła, a i tak reagujesz zawsze kozacko i bez żadnej dziwnej reakcji. No, taki, kolega cud-miód. Czaisz! Miód!! BO PSZCZOŁY!!! Ale na serio, ziomek, czasem mam wrażenie że bez ciebie to nie byłoby zbyt po co być w obozie. No, i poza Jaśminem, ale nie o nim mówimy.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Co, jak kocięta? W sumie...Wyobraź sobie, że nazywasz taką pszczołę na przykład...Kolec. I KOLEC, ATAK! Takie komendy, nikt by nam już nie podskoczył. Ha, bylibyśmy panami całej Rzeki. Oczywiście wiesz, takimi, żeby nas podziwiali, a nie bali, bo jak się boją to bez sensu. Chyba że Noc. Jemu to kazałbym skakać na jednej nodze do końca życia - prychnął pod nosem, nieco rozbawiony wizją, że Szkwał faktycznie robi wszystko, co mu się powie, byleby tylko nie dostać po dupie pszczelim żądłem.
Zasiadł tuż obok Szpona, również biorąc głęboki wdech. - Pewnie, że jestem. Lepszego kolegi nie znajdziesz w żadnym klanie. Ha, na całym świecie. Możesz mi mówić o WSZYSTKIM. Dosłownie! Tak jak ja mogę z tobą o WSZYSTKIM pogadać. W sensie, do tej pory przynajmniej mogłem. Więc z ciebie też jest kolega cud-miód.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- On to mógłby się po prostu wynieść. Na jednej nodze - skomentował krótko, w tej samej chwili ucinając temat uderzeniem ogona. Nie lubił brata, bo... był jaki był. I w sumie nie ważne co by się działo, po prostu chciałby patrzeć jak ten sobie radzi z takimi utrudnieniami. A może miałby je gdzieś i po prostu by sobie egzystował i akceptował, że pszczoły go kąsają. A może w końcu by znormalniał?... ale chyba Szpon wolałby go normalnego z własnej woli, a nie ze strachu.
Potem tylko go szturchnął w bok. No, fakt, lepszego kolegi nie znajdzie. Jaśmin był super, ale... nieco inny. A reszta? Uchodziła w tle. Nikt nie był jakiś bardzo ważny, a Szczerbatek był... lepszy. Po prostu.
- Dalej możesz. Póki co gadamy dalej o pszczołach. Bo moglibyśmy...

[zt??]
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaśmiał się głośno, bo faktycznie mógłby się wynieść na jednej nodze. Byłoby lepiej dla wszystkiego i wszystkich. Natura by odżyła, woda smakowałaby lepiej, powietrze byłoby czystsze. Ah, i jaka ulga dla uszu, a co dopiero oczu!
Teraz zdał sobie sprawę, że nawet jak się spotykał ze Szponem, to nie gadali za wiele o jego durnym bracie. I fajnie! To, że byli rodzeństwem, to nie znaczy, że jego temat musiał wiecznie wskakiwać podczas rozmowy. Chyba, że można się z niego pośmiać.
- Tak, tak, o pszczołach!

/zt
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pora Młodych Liści zaszczyca ich każdego kolejnego dnia coraz to piękniejszymi kwiatami. Ale jakkolwiek walory estetyczne to spoko sprawa, tak Głębinowego Minoga interesuje najbardziej roztaczana przez nie woń, bo oto znowu zbliża się okres, gdzie szylkret pachnie bardziej zielskiem wszelakim niż Grzmiącą Ścieżką (chociaż tarzanie się wieczorami po wciąż ciepłym asfalcie jest poniekąd przyjemne, to musi przyznać, szczególnie że i zapach się od razu łatwiej się chwyta jego futra). Dzisiaj akurat Kwiecista Łąka znajduje się na jego drodze ku terenom, na których zamierzał polować. No właśnie, polowanie, główny cel dzisiejszego opuszczenia obozu. A jednak barwne płatki są na tyle dobrym odwracaczem uwagi, że szylkret schodzi ze ścieżki. Krąży pomiędzy roślinkami, ocierając się lekko o ich łodygi i szuka tych o mocniejszym zapachu. A gdy je wreszcie znajduje, pada przy nich na grzbiet i się zaczyna tarzać. Niekoniecznie chce uszkodzić roślinki, liczy na to, że same ich liście, pobliskie trawy i przebywanie obok załatwią sprawę.

//Nagietek B)
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jakiekolwiek były jego plany na to popołudnie, natychmiast uległy zmianie, gdy tylko dostrzegł znajome, szylkretowe futro. Przyglądał się przez krótką chwilę, jak Głębinowy Minóg krążył między barwnymi kwiatami, zanim to zniknął mu z pola widzenia. Lekki uśmiech rozświetlił jego pysk, aż bez większego namysłu skierował się w stronę wesoło kołyszących roślin, wśród których tarzał się kocur. Pochylił się zaraz nad mordką Minoga.
– To wyjaśnia, skąd ten nowy zapach – wymruczał beztrosko. Bo faktycznie, w ostatnim czasie woń kwiatów zdominowała tę Grzmiącej Ścieżki. Wnet jednak pożałował swoich słów. Jeszcze sobie pomyśli, że wyrwany w środku nocy Nagietek byłby w stanie dokładnie określić, jak tego dnia pachniał...! Machnął nerwowo ogonem, odwracając wzrok. – Ale pasuje ci. Ten zapach. I kwiaty też.
Znów machnął ogonem, wracając jednak wzrokiem do kocura.
– Nie żeby poprzedni nie pasował! – wytłumaczył od razu. Niby czuł się bardziej komfortowo w jego towarzystwie, w końcu spędzali ze sobą całkiem sporo czasu, ale i tak potrafił się zawstydzić z byle powodu. Speszyć, zaplątać, ośmieszyć... Stop. Wywrócił oczami, zanim się lekko roześmiał. – Mógłbym się czasami po prostu zamknąć.
I szczęśliwie ugryzł się w język, nim wypaplał, że tak na niego działa. Zamiast tego, obszedł kocura i zaczął się w niewielkiej odległości rozciągać, w każdej chwili gotów przyłączyć do wygrzewania brzucha.
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Woń kwiatów przyćmiewa zapach zbliżającego się kota, a samo tarzanie zagłusza lekkie kroki. Ewentualnie Minóg pochłonięty intensywnym tarzaniem, nie orientuje się w pojawieniu towarzystwa dopóki to nie przesłania mu słońca. Szylkret słyszy znajomy głos, więc panika nie zdąża ścisnąć mu gardła, a wyrzuty sumienia za bycie tak nieuważnym występują jedynie w ilościach śladowych, gdzieś w kącie świadomości. Na krótki moment przerywa tarzanie się by otworzyć oczy i odpowiedzieć szerokim uśmiechem.
– Owszem! Tarzanie się wśród kwiatów jest mniej ryzykowne niż na Grzmiącej Ścieżce, więc póki pora sprzyja to korzystam z tej możliwości. – wyjaśnia od razu, bo skoro Nagietek zauważył różnicę to z całą pewnością oczekuje tłumaczeń skąd taka kolej rzeczy! – Ale cieszę się, że tak uważasz, przyjacielu. Jeśli by się okazało, że nie pasuje to chyba musiałbym poszukać alternatywy. – dodaje jeszcze, ślepy na drobne oznaki dyskomfortu dwukolorowego. A może nawet nie takie drobne, ale wystarczająco stonowane by nie dotarły do szylkreta. Chociaż już uderzenie czy dwa serca później nawet Minogowi ciężko nie zauważyć, że Nagietek zaczyna się coś plątać. Marszczy lekko brwi i obserwuje uważnie łaciaty pyszczek, ale zaraz widzi uśmiech, słyszy śmiech, więc chyba wszystko w porządku? Ok, jednak nie, bo komunikat jest jakiś sprzeczny z reakcją. Bruzda na kolorowym czole się pogłębia, a sam Głębinowy Minóg obraca się, by podeprzeć przednimi łapami i mieć dobry widok na kocura uciekającego mu poza zasięg wzroku.
– Co, ale dlaczego zamknąć? – pyta bez zrozumienia, bo jakby!! Jak powtarza sobie w głowie przebieg rozmowy to nie widzi żadnych powodów do wyciągnięcia takich wniosków. Przecież Nagietek nic złego nie zrobił. O. To może wina leży po stronie Minoga? Tak, to logiczne wyjaśnienie, więc zaraz syn Karasiowej Ości poważnieje. – Przepraszam jeśli to z mojej winy, przyjacielu. Nie chciałbym żebyś się czuł źle w moim towarzystwie i się zamykał! Możesz mi mówić o wszystkim, bez obaw.
Na pewno dostanie dobrą ocenę z komunikacji, ładnie sobie dzisiaj radzi.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znacznie rozweselił go szeroki uśmiech, który przystroił dwukolorową mordkę Minoga. Wbrew pozorom nie oczekiwał żadnych wyjaśnień, ale zdecydowanie wolał je od krzywego spojrzenia czy niezręcznej ciszy, których nieco się obawiał; najwyraźniej, zupełnie zbędnie.
– No co ty – wymruczał nieco zawstydzony, łagodnie unosząc kąciki ust. Jak powinien to rozumieć? Minogowi aż tak zależało, by pasował mu jego zapach? Nie, na pewno nie o to chodziło... – Ja to tam... Najważniejsze, żeby tobie się podobał. Wtedy na pewno będzie pasował.
Kiedy tylko poczuł na sobie wzrok szylkreta, od razu odczuł przyspieszenie serca, a wreszcie i jego ruchy stały się jakieś bardziej niezręczne... Prędko zadecydował więc, że starczy tego rozciągania. Westchnął cicho, nim ostrożnie ułożył się niedaleko Minoga, może tak w odległości króliczego skoku – wpierw na brzuchu, szczelnie opatulając ogonem swój bok. Jednak nim zdążył się wytłumaczyć, zapewne równie niezgrabnie co dotychczas, towarzyszący wojownik spoważniał, a Nagietek aż cały się spiął. Och, co za nieporozumienie!
– Nie, nie, to absolutnie nie z twojej winy! – odpowiedział od razu, znów kładąc po sobie uszy. Chociaż bez wątpienia to obecność Minoga tak na niego wpływała, to nie było żadnego powodu, by przepraszał! – Po prostu czasami się plączę i wiesz. Mógłbym nie. Nawet wolałbym nie! Bo jeszcze palnę coś głupiego i będzie między nami niezręcznie, a to w ogóle bez sensu.
Ale też... trudno ukryć, że zrobiło mu się bardzo miło. Uśmiechnął się i wyciągnął przed siebie łapy, nim obrócił się na bok. Mógł mu mówić o wszystkim. Powinien więc spytać o tego dymnego kocura, który był przyklejony do jego futerka na ostatniej ceremonii? Tylko... jak to ugryźć...?
– Jakoś tak ciągle myślę o ostatniej ceremonii, wiesz? Nigdy nie widziałem Rybołów tak wściekłej, jak wtedy... Chociaż też się nie dziwię, skoro Szpon zignorował jej słowa i opuścił legowisko ze złamaną łapą! Tylko ech, męczy mnie ta napięta atmosfera i wieczne konflikty – powiedział wreszcie, zresztą zgodnie z prawdą.
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości