Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Oblizał zmarznięty od niezbyt wysokiej temperatury nos i wzdrygnął barkami. – Gdyby ktoś młodszy zainteresował się ziołami, moglibyśmy rozważyć nawet i trzeciego terminatora medyka, za jakiś czas oczywiście, bo raczej nie teraz – zarzucił zgrabnie pomysłem, który akurat wpadł mu do głowy. – Teoretycznie – mówił dalej – nigdzie nie jest określone, ilu może ich być, skoro Wicher poszedł krok naprzód i wybrał dwójkę, my możemy mieć trójkę – stwierdził luźno. Całkiem poważnie. A co, mieliby być gorsi? Już dawno powinni byli pójść w ślady Klanu Wichru tak, jak zrobił to Klan Rzeki z Barwną Łapą i Gorzką Łapą. Cofnął uszy, zastanawiając się, czy rzeczywiście ktoś z młodszych jest zainteresowany medykowaniem, raczej nie, nie kojarzył, aby ktokolwiek z najmniejszych kręcił się obok Lecznicy. Cóż, może ktoś taki dopiero się narodzi, mieli wprawdzie dość mało kociąt, ale był pewien, że to się zmieni z porą nowych liści. Może rozbudzi ona… coś w parach. – Mhm – mruknął tylko kwaśno, z lekkim grymasem. – Szkoda, że nie udało się dorwać tego borsuka. Pytałem się Lawendowej Gwiazdy o niego na zgromadzeniu i… zdążył chyba zabić kogoś od nich, tak przynajmniej wywnioskowałem z jej słów – powiadomił go, chcąc, aby wiedział, bo wiedzieć powinien, był jego zastępcą, a skoro już rozmawiali, w cztery oczy, mógł mu powiedzieć rzeczy, które usłyszał z pyska innej Gwiazdy. On siedział z zastępcami, chyba.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Lekko uniósł brew do góry. Trójka terminatorów medyka? A co oni, mieli się zaraz zamienić w medyczny klan? Dwójkę jeszcze rozumiał, była to bezpieczniejsza opcja, bo w razie, jakby któryś zginął w trakcie poszukiwania ziół, jak Szczypiący, to zostawał zawsze drugi, który ogarniał to samo i mógł spokojnie poradzić sobie samemu, ale takie dobieranie większej ilości wydawało mu się już trochę głupie. No bo, szczerze, nie mieli wielu terminatorów, było ich niewiele, mieli o wiele więcej wojowników niż terminatorów i kociąt razem wziętych, więc czy był sens odbierania ich sobie dodatkowo, żeby mogli się pobawić w bycie medykiem?
- Hm, teoretycznie, im więcej tym lepiej, ale z drugiej strony, nie wiem, czy dobrym pomysłem w chwili obecnej jest takie dobieranie sobie jak najwięcej terminatorów medyka, kiedy nie mamy nawet tych zwykłych - zarzucił, lekko kręcąc ogonem. Nie to, żeby próbował się teraz wykłócać, czy coś, ot, uważał, że dwójka im w zupełności starczy, ba, jest bezpieczną opcją, ale trójka wydawała mu się za dużą ilością. Potrzebowali terminatorów. Zwykłych terminatorów. Chyba, że w przyszłości, jak ich klan chociaż trochę zacznie młodnieć, a nie podwyższać i podwyższać ich średnią wiekową.
Zmarszczył nieco grzbiet nosa. Idiotyczny borsuk. Nie dość, że zabił im medyka, to jeszcze zwinął dupę w troki i chwilę potem był już na wichrowych terenach, żeby tam też kogoś dobić. Super. Po prostu świetnie. Poczuł wzrastającą irytację, że nie zdołali go zatrzymać, że nie poczekali na granicach, żeby powiadomić jakiś patrol. To było głupie i jakiś kot przypłacił to życiem. Świetny początek kariery, co nie?
Księżyce: 150 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kotka Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: znaki po kocich pazurach na lewym boku, rozcięcie lewego ucha w kształcie litery “v”
Czernica po latach nabrała okrągłości na swoim ciele, można by uznać, że niegdyś Krogulcowa Gwiazda mogła przewidzieć, że czarna niczym smoła kocica nabierze ciała. Poza lekką nadwagą niegdyś cienista terminatorka wciąż pozostaje księżniczką przeciętności. Ni łapy za długie ani ogon za krótki. Dalej utrzymuje się w foremce normalnego kota skazany na życie w tłumie, nic więc dziwnego, że i jej wygląd też jest przeciętny, posiadając nudne czarne futro, z którego można wyłapać jeszcze dwa kolory - żółty oraz biały. Żółty kolor to jej tęczówki, wiecznie wyglądające na poważne oraz znudzone, biały zaś zawdzięcza małej, białej łacie na piersi w kształcie zdeformowanego rombu.
Niegdyś nachalnie chciała, aby każdy ją polubił, teraz już ją to nie obchodzi. Życie w osiedlu oraz z ludźmi sprawiło, że ujrzała na oczy i nie chce dobrze wypadać z każdym - bo tak się nie da. Stała się większym samolubem, szukając sposobów, aby jej było lepiej, wygodniej w życiu. Wciąż pamięta swój czas w klanie, do którego się zbierała do powrotu gdy tylko była na siłach. Postanowiła, że powrót do rodzinnych ziem jej przypisze, że będzie dobrze, gotowa na ten etap swojego życia. Do nieznajomych podchodzi oschłym tonem, starając się odstraszać ich, jednak do maleństw i niezdarnych młodzików podchodzi z zaskakującą delikatnością. Stała się twardszą kobietą, która pragnie łyk starych, młodych czasów i powrotu do tego, co kiedyś było jej przepisane - zostanie wojownikiem.
Ogółem do wojowników podchodzi z lekkim zaciekawieniem, w końcu jej ojciec piastuje tę samą rangę i również do niej dąży. Z chęcią zapoznałaby się z każdym, nie obchodząc ją zbytnio charakter, przynajmniej będzie wiedziała, do kogo warto zagadać a od kogo trzymać się z daleka i omijać szerokim łukiem. Do terminatorów podchodzi tak samo, jednak nie dba aż tak bardzo o to, aby przedstawiać się jako elegancka kotka, która jest zainteresowana ich rangą, bardziej zależy jej na tym, aby wyssać jak najwięcej informacji i wiadomości jak się tylko da, aby szybko przeprowadzić swój trening. Resztę kociaków, w szczególności rodzeństwo, traktuje na równi i lubi być nieco bardziej uszczypliwa dla własnej rozrywki.
Sosna [KC] | Zroszona Łapa [GK]
Kocica wyszła z obozu dopiero podczas górowania słońca, nie miała ochoty wić się po terenach w ciemności niczym duch, tym bardziej narażać się na zimniejsze pory dnia, gdyż ciało jej było pokryte krótkim futrem, które nawet mimo dostosowania do zimniejszej epoki nie chroniło ją do końca. Cały obieg pór w ciepłym mieszkaniu i nadejście zimy jej nie pomagało. Nie była do tego przyzwyczajona, nie zahartowała się do końca, urodzona późną wiosną, zaginęła przed zakończeniem jesieni. Pierwsza jej zima, pierwsza Pora Nagich Drzew, pod gołym niebem. Dobrze jej szło, nie rozchorowała się niczym pieszczoszek dwunogów, dobrze było, ale wolała o siebie zadbać jak najbardziej, nawet mimo prawie że codziennego wychodzenia na polowania.
Na całe jej szczęście wyszła, gdy już od jakiegoś czasu nie sypał śnieg, a nad głowami znajdowały się jedyne białe obłoki. Wiało, to było oczywiste, jednak nie przeszkadzało to jej. Doszła spokojnym krokiem aż w okolice Paprociowego Pła i ugięła łapy, przybierając pozycję łowiecką i zaczynając swoje skradanie się. Ustawiła się pod wiatr i ruszyła w tereny, wyszukując jakiejś woni, próbując wytropić coś, co mogłaby upolować i zawieść na stos.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Czernica miała szczęście. Wcale nie musiała długo szukać, by spotkać się z pierwszą zwierzyną. Był to szczur, duży i brzydki. Gdy tylko kotka go zauważyła, do jej nozdrzy dotarł charakterystyczny smród, na szczęście niezbyt mocny. Świadczył o tym, że w okolicy jest tylko jeden drapieżnik, który... Pojedynczo wcale nie jest groźny. Siedział, otoczony białym morzem śniegu. Czyścił swój ogon, a że był na swoim zajęciu skupiony, nie widział Księżycowej Łapy. Do dzieła!
Księżyce: 150 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kotka Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: znaki po kocich pazurach na lewym boku, rozcięcie lewego ucha w kształcie litery “v”
Czernica po latach nabrała okrągłości na swoim ciele, można by uznać, że niegdyś Krogulcowa Gwiazda mogła przewidzieć, że czarna niczym smoła kocica nabierze ciała. Poza lekką nadwagą niegdyś cienista terminatorka wciąż pozostaje księżniczką przeciętności. Ni łapy za długie ani ogon za krótki. Dalej utrzymuje się w foremce normalnego kota skazany na życie w tłumie, nic więc dziwnego, że i jej wygląd też jest przeciętny, posiadając nudne czarne futro, z którego można wyłapać jeszcze dwa kolory - żółty oraz biały. Żółty kolor to jej tęczówki, wiecznie wyglądające na poważne oraz znudzone, biały zaś zawdzięcza małej, białej łacie na piersi w kształcie zdeformowanego rombu.
Niegdyś nachalnie chciała, aby każdy ją polubił, teraz już ją to nie obchodzi. Życie w osiedlu oraz z ludźmi sprawiło, że ujrzała na oczy i nie chce dobrze wypadać z każdym - bo tak się nie da. Stała się większym samolubem, szukając sposobów, aby jej było lepiej, wygodniej w życiu. Wciąż pamięta swój czas w klanie, do którego się zbierała do powrotu gdy tylko była na siłach. Postanowiła, że powrót do rodzinnych ziem jej przypisze, że będzie dobrze, gotowa na ten etap swojego życia. Do nieznajomych podchodzi oschłym tonem, starając się odstraszać ich, jednak do maleństw i niezdarnych młodzików podchodzi z zaskakującą delikatnością. Stała się twardszą kobietą, która pragnie łyk starych, młodych czasów i powrotu do tego, co kiedyś było jej przepisane - zostanie wojownikiem.
Ogółem do wojowników podchodzi z lekkim zaciekawieniem, w końcu jej ojciec piastuje tę samą rangę i również do niej dąży. Z chęcią zapoznałaby się z każdym, nie obchodząc ją zbytnio charakter, przynajmniej będzie wiedziała, do kogo warto zagadać a od kogo trzymać się z daleka i omijać szerokim łukiem. Do terminatorów podchodzi tak samo, jednak nie dba aż tak bardzo o to, aby przedstawiać się jako elegancka kotka, która jest zainteresowana ich rangą, bardziej zależy jej na tym, aby wyssać jak najwięcej informacji i wiadomości jak się tylko da, aby szybko przeprowadzić swój trening. Resztę kociaków, w szczególności rodzeństwo, traktuje na równi i lubi być nieco bardziej uszczypliwa dla własnej rozrywki.
Sosna [KC] | Zroszona Łapa [GK]
No i się udało. Znalazła coś, co mogłaby upolować. Zapewne nie było to coś, co by zachwyciło najdelikatniejsze Cieniste podniebienia, ale lepszy szczur na stosie, niż głodowanie. Gdy tylko wyczuła woń gryzonia oraz go dostrzegła, przeniosła swój ciężar na tylne łapy, aby nie przepłoszyć pierwszej zwierzyny na dziś. Liczyła, że na rozgrzewkę będzie spokojnie. Idąc w pozycji łowieckiej, skradała się, jak najlepiej tylko umiała, aż doszła dostatecznie blisko do zwierzęcia. Przy okazji, w razie gdyby zapracowany gryzoń się odwrócił podczas swojej toalety, Czernica wykorzystywała otoczenie, aby się ukryć. Gdy jej zdaniem była w odpowiedniej odległości, rzuciła się na szkodnika z wysuniętymi szponami, gotowa, aby go uchwycić i uśmiercić.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Hola, hola, nie tak szybko! Księżycowa Łapa chyba za sprawą mrozu zapomniała o kilku ważnych zasad, które należy stosować podchodząc do zwierzyny. Po pierwsze uwaga dotycząca nieprawidłowej pozycji łowieckiej... Albo prawidłowej, ale tylko połowicznie. Bo oprócz ugiętych łap należy również zrównać ogon z linią grzbietu, coby nim nie szurać o ziemię albo nie machać, gdyby był wysoko uniesiony. Przecież każdy najmniejszy ruch jest w stanie spłoszyć zwierzynę. Po drugie, nie sprawdziła, czy aby na pewno idzie pod wiatr. Po trzecie, podchodząc do szczura nie patrzyła gdzie stawia kroki i co ma pod łapami. Nadepnięcie na coś, co mogłoby spowodować hałas mogłoby zwierzę zaalarmować, że coś jest nie tak. Po czwarte, nie przeniosła ciężaru ciała na tylne łapy, a właśnie to należy zrobić, gdy podchodzi się do gryzoni. Wyczuwają one drgania podłoża i nasz mały, śmierdzący bohater właśnie przez to zorientował się, że jest w zagrożeniu. Natychmiast przerwał swoje zajęcie i rzucił się do ucieczki. Ale spokojnie! Jeśli Czernica się pośpieszy, być może będzie w stanie go złapać.
Księżyce: 150 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kotka Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: znaki po kocich pazurach na lewym boku, rozcięcie lewego ucha w kształcie litery “v”
Czernica po latach nabrała okrągłości na swoim ciele, można by uznać, że niegdyś Krogulcowa Gwiazda mogła przewidzieć, że czarna niczym smoła kocica nabierze ciała. Poza lekką nadwagą niegdyś cienista terminatorka wciąż pozostaje księżniczką przeciętności. Ni łapy za długie ani ogon za krótki. Dalej utrzymuje się w foremce normalnego kota skazany na życie w tłumie, nic więc dziwnego, że i jej wygląd też jest przeciętny, posiadając nudne czarne futro, z którego można wyłapać jeszcze dwa kolory - żółty oraz biały. Żółty kolor to jej tęczówki, wiecznie wyglądające na poważne oraz znudzone, biały zaś zawdzięcza małej, białej łacie na piersi w kształcie zdeformowanego rombu.
Niegdyś nachalnie chciała, aby każdy ją polubił, teraz już ją to nie obchodzi. Życie w osiedlu oraz z ludźmi sprawiło, że ujrzała na oczy i nie chce dobrze wypadać z każdym - bo tak się nie da. Stała się większym samolubem, szukając sposobów, aby jej było lepiej, wygodniej w życiu. Wciąż pamięta swój czas w klanie, do którego się zbierała do powrotu gdy tylko była na siłach. Postanowiła, że powrót do rodzinnych ziem jej przypisze, że będzie dobrze, gotowa na ten etap swojego życia. Do nieznajomych podchodzi oschłym tonem, starając się odstraszać ich, jednak do maleństw i niezdarnych młodzików podchodzi z zaskakującą delikatnością. Stała się twardszą kobietą, która pragnie łyk starych, młodych czasów i powrotu do tego, co kiedyś było jej przepisane - zostanie wojownikiem.
Ogółem do wojowników podchodzi z lekkim zaciekawieniem, w końcu jej ojciec piastuje tę samą rangę i również do niej dąży. Z chęcią zapoznałaby się z każdym, nie obchodząc ją zbytnio charakter, przynajmniej będzie wiedziała, do kogo warto zagadać a od kogo trzymać się z daleka i omijać szerokim łukiem. Do terminatorów podchodzi tak samo, jednak nie dba aż tak bardzo o to, aby przedstawiać się jako elegancka kotka, która jest zainteresowana ich rangą, bardziej zależy jej na tym, aby wyssać jak najwięcej informacji i wiadomości jak się tylko da, aby szybko przeprowadzić swój trening. Resztę kociaków, w szczególności rodzeństwo, traktuje na równi i lubi być nieco bardziej uszczypliwa dla własnej rozrywki.
Sosna [KC] | Zroszona Łapa [GK]
Możliwie, że to była energia chwili, która sprawiła, że Księżycowa Łapa zapomniała o tym, aby sprawdzić, że idzie pod wiatr i o jeszcze paru innych rzeczach. Gdy skoczyła, wylądowała na białym puchu, a pod łapami nie znalazł się gryzoń. Tak właściwie to nie znalazło się tam nic poza szlakiem kroków szczura. Jak smolista podniosła wzrok, zauważyła uciekającego szczura, którego jeszcze mogła złapać. Jako iż nie pojawił się żaden dodatkowy szkodnik, terminatorka Tnącej Zawiei wyruszyła za zwierzyną, biegnąc za nią. Gdyby się pojawiła okazja, a szczur był wystarczająco blisko, Czernica skoczyła w jego kierunku, ponownie z wysuniętymi szponami, gotowa raz jeszcze uchwycić go i zakończyć jego żywot wgryzając się w jego kark.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Księżycowa Łapa zareagowała szybko, bo niemalże od razu, jednak nie pomogło jej to ze szczurem wygrać. Zwierzątko okazało się być zwinniejsze i szybko zniknęło gdzieś wśród śnieżnych zasp. Może gdzieś tam miało swoją kryjówkę? Cóż... O porażce zadecydował tylko i wyłącznie pech, ale... Nie ma co się załamywać! Las jest przecież pełen małych żyjątek.
Księżyce: 150 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kotka Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: znaki po kocich pazurach na lewym boku, rozcięcie lewego ucha w kształcie litery “v”
Czernica po latach nabrała okrągłości na swoim ciele, można by uznać, że niegdyś Krogulcowa Gwiazda mogła przewidzieć, że czarna niczym smoła kocica nabierze ciała. Poza lekką nadwagą niegdyś cienista terminatorka wciąż pozostaje księżniczką przeciętności. Ni łapy za długie ani ogon za krótki. Dalej utrzymuje się w foremce normalnego kota skazany na życie w tłumie, nic więc dziwnego, że i jej wygląd też jest przeciętny, posiadając nudne czarne futro, z którego można wyłapać jeszcze dwa kolory - żółty oraz biały. Żółty kolor to jej tęczówki, wiecznie wyglądające na poważne oraz znudzone, biały zaś zawdzięcza małej, białej łacie na piersi w kształcie zdeformowanego rombu.
Niegdyś nachalnie chciała, aby każdy ją polubił, teraz już ją to nie obchodzi. Życie w osiedlu oraz z ludźmi sprawiło, że ujrzała na oczy i nie chce dobrze wypadać z każdym - bo tak się nie da. Stała się większym samolubem, szukając sposobów, aby jej było lepiej, wygodniej w życiu. Wciąż pamięta swój czas w klanie, do którego się zbierała do powrotu gdy tylko była na siłach. Postanowiła, że powrót do rodzinnych ziem jej przypisze, że będzie dobrze, gotowa na ten etap swojego życia. Do nieznajomych podchodzi oschłym tonem, starając się odstraszać ich, jednak do maleństw i niezdarnych młodzików podchodzi z zaskakującą delikatnością. Stała się twardszą kobietą, która pragnie łyk starych, młodych czasów i powrotu do tego, co kiedyś było jej przepisane - zostanie wojownikiem.
Ogółem do wojowników podchodzi z lekkim zaciekawieniem, w końcu jej ojciec piastuje tę samą rangę i również do niej dąży. Z chęcią zapoznałaby się z każdym, nie obchodząc ją zbytnio charakter, przynajmniej będzie wiedziała, do kogo warto zagadać a od kogo trzymać się z daleka i omijać szerokim łukiem. Do terminatorów podchodzi tak samo, jednak nie dba aż tak bardzo o to, aby przedstawiać się jako elegancka kotka, która jest zainteresowana ich rangą, bardziej zależy jej na tym, aby wyssać jak najwięcej informacji i wiadomości jak się tylko da, aby szybko przeprowadzić swój trening. Resztę kociaków, w szczególności rodzeństwo, traktuje na równi i lubi być nieco bardziej uszczypliwa dla własnej rozrywki.
Sosna [KC] | Zroszona Łapa [GK]
Starała się? Oczywiście, jakby nie, to by w ogóle się nie przejęła, aby wybiec za szczurem. Jednak nie było jej dane złapać gryzonia, bo wypędził przed nią i nawet nie zdążyła go dogonić, a zanim zdała sobie sprawę, biegnąca kula futra zaginęła w śniegu. Wtedy, terminatorka się zatrzymała, rozglądając się dookoła. Trudno. Spróbuje szczęścia ponownie i może znajdzie coś innego. Nie mała zamiaru wrócić z pustymi łapami do obozu. Obiecała przecież swojemu mistrzowi, że nie przyniesie mu wstydu. Zatem pozostało jej tylko jedno. Ugięła się na łapach i ustawiła pod wiatr, przybierając pozycję łowiecką. Ponownie była na starcie. Zaczęła iść przed siebie w owej pozycji, uważając na ziemię i aby nie szurać ogonem ani brzuchem po ziemi, rozglądając się dookoła, węsząc, czy jest coś w okolicy.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Tym razem również znalazła bardzo szybko. Tak właściwie zdążyła zrobić kilka kroków i już udało jej się usłyszeć charakterystyczny stukot. Trwał on dłuższą chwilę, jednak został przerwany, a wtedy dzięcioł, bo to właśnie on tak stukał w drzewo, zleciał na ziemię. Rozejrzał się i chwycił w swój dziób małą, łysą gałązkę. Mógł po tym wzlecieć z powrotem w niebo, ale nie zrobił tego, bo zaczął się rozglądać. Może czegoś jeszcze szukał?
Księżyce: 150 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kotka Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: znaki po kocich pazurach na lewym boku, rozcięcie lewego ucha w kształcie litery “v”
Czernica po latach nabrała okrągłości na swoim ciele, można by uznać, że niegdyś Krogulcowa Gwiazda mogła przewidzieć, że czarna niczym smoła kocica nabierze ciała. Poza lekką nadwagą niegdyś cienista terminatorka wciąż pozostaje księżniczką przeciętności. Ni łapy za długie ani ogon za krótki. Dalej utrzymuje się w foremce normalnego kota skazany na życie w tłumie, nic więc dziwnego, że i jej wygląd też jest przeciętny, posiadając nudne czarne futro, z którego można wyłapać jeszcze dwa kolory - żółty oraz biały. Żółty kolor to jej tęczówki, wiecznie wyglądające na poważne oraz znudzone, biały zaś zawdzięcza małej, białej łacie na piersi w kształcie zdeformowanego rombu.
Niegdyś nachalnie chciała, aby każdy ją polubił, teraz już ją to nie obchodzi. Życie w osiedlu oraz z ludźmi sprawiło, że ujrzała na oczy i nie chce dobrze wypadać z każdym - bo tak się nie da. Stała się większym samolubem, szukając sposobów, aby jej było lepiej, wygodniej w życiu. Wciąż pamięta swój czas w klanie, do którego się zbierała do powrotu gdy tylko była na siłach. Postanowiła, że powrót do rodzinnych ziem jej przypisze, że będzie dobrze, gotowa na ten etap swojego życia. Do nieznajomych podchodzi oschłym tonem, starając się odstraszać ich, jednak do maleństw i niezdarnych młodzików podchodzi z zaskakującą delikatnością. Stała się twardszą kobietą, która pragnie łyk starych, młodych czasów i powrotu do tego, co kiedyś było jej przepisane - zostanie wojownikiem.
Ogółem do wojowników podchodzi z lekkim zaciekawieniem, w końcu jej ojciec piastuje tę samą rangę i również do niej dąży. Z chęcią zapoznałaby się z każdym, nie obchodząc ją zbytnio charakter, przynajmniej będzie wiedziała, do kogo warto zagadać a od kogo trzymać się z daleka i omijać szerokim łukiem. Do terminatorów podchodzi tak samo, jednak nie dba aż tak bardzo o to, aby przedstawiać się jako elegancka kotka, która jest zainteresowana ich rangą, bardziej zależy jej na tym, aby wyssać jak najwięcej informacji i wiadomości jak się tylko da, aby szybko przeprowadzić swój trening. Resztę kociaków, w szczególności rodzeństwo, traktuje na równi i lubi być nieco bardziej uszczypliwa dla własnej rozrywki.
Sosna [KC] | Zroszona Łapa [GK]
Całe szczęście, że niepowodzenie ze szczurem zakończyło się przy pogoni. Teraz jednak podczas skradania się ucho wyłapało pracowitego dzięcioła, którego zauważyła chwilę później. Sprawdzając wiatr i utrzymując się w pozycji łowieckiej, zdecydowała się schować za krzewem, nie chciała przepłoszyć ptaka, tym bardziej że zleciał na ziemię i postanowił sobie posiedzieć na ziemi, a nie na wysokościach. Uśmiechnęła się lekko pod nosem, po czym zaczęła się uważnie skradać w kierunku dzięcioła, mając zamiar go złapać. Oby tym razem nie zapomniała o niczym. Chowała się za roślinnością i robiła to, co mogła, aby być w ukryciu. Trzymała się pod wiatr, na ugiętych łapach i chodziła, trzymając ciało w prostej linii i z głową i ogonem na tej samej wysokości co łeb, szczególnie uważając, aby na nic nie nadepnąć i aby nie dotykać ziemi brzuchem. Gdy doszła na tyle blisko, Czernica skoczyła w kierunku ptaka, starając się go przytrzymać szponami i wgryźć się w jego szyję, aby szybko zakończyć jego żywot.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Kolejne niepowodzenie. Tym razem jednak było one wywołane czystym nieszczęściem i pechem, który... Chyba przyczepił się do Księżycowej Łapy. Jeżeli rzeczywiście tak jest, to oby szybko minął! W każdym razie, dzięcioł do ostatniej chwili nie zdawał sobie sprawy z obecności podchodzącej do niego koteczki. W którymś momencie chyba uznał, że nie ma czego tutaj szukać i po prostu odleciał. Czernica została sama, otoczona przez ciszę i biel śnieżnych zasp.
Księżyce: 150 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kotka Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: znaki po kocich pazurach na lewym boku, rozcięcie lewego ucha w kształcie litery “v”
Czernica po latach nabrała okrągłości na swoim ciele, można by uznać, że niegdyś Krogulcowa Gwiazda mogła przewidzieć, że czarna niczym smoła kocica nabierze ciała. Poza lekką nadwagą niegdyś cienista terminatorka wciąż pozostaje księżniczką przeciętności. Ni łapy za długie ani ogon za krótki. Dalej utrzymuje się w foremce normalnego kota skazany na życie w tłumie, nic więc dziwnego, że i jej wygląd też jest przeciętny, posiadając nudne czarne futro, z którego można wyłapać jeszcze dwa kolory - żółty oraz biały. Żółty kolor to jej tęczówki, wiecznie wyglądające na poważne oraz znudzone, biały zaś zawdzięcza małej, białej łacie na piersi w kształcie zdeformowanego rombu.
Niegdyś nachalnie chciała, aby każdy ją polubił, teraz już ją to nie obchodzi. Życie w osiedlu oraz z ludźmi sprawiło, że ujrzała na oczy i nie chce dobrze wypadać z każdym - bo tak się nie da. Stała się większym samolubem, szukając sposobów, aby jej było lepiej, wygodniej w życiu. Wciąż pamięta swój czas w klanie, do którego się zbierała do powrotu gdy tylko była na siłach. Postanowiła, że powrót do rodzinnych ziem jej przypisze, że będzie dobrze, gotowa na ten etap swojego życia. Do nieznajomych podchodzi oschłym tonem, starając się odstraszać ich, jednak do maleństw i niezdarnych młodzików podchodzi z zaskakującą delikatnością. Stała się twardszą kobietą, która pragnie łyk starych, młodych czasów i powrotu do tego, co kiedyś było jej przepisane - zostanie wojownikiem.
Ogółem do wojowników podchodzi z lekkim zaciekawieniem, w końcu jej ojciec piastuje tę samą rangę i również do niej dąży. Z chęcią zapoznałaby się z każdym, nie obchodząc ją zbytnio charakter, przynajmniej będzie wiedziała, do kogo warto zagadać a od kogo trzymać się z daleka i omijać szerokim łukiem. Do terminatorów podchodzi tak samo, jednak nie dba aż tak bardzo o to, aby przedstawiać się jako elegancka kotka, która jest zainteresowana ich rangą, bardziej zależy jej na tym, aby wyssać jak najwięcej informacji i wiadomości jak się tylko da, aby szybko przeprowadzić swój trening. Resztę kociaków, w szczególności rodzeństwo, traktuje na równi i lubi być nieco bardziej uszczypliwa dla własnej rozrywki.
Sosna [KC] | Zroszona Łapa [GK]
Nieszczęsna córka Zwichrzonego Ogona nie zdołała ani tknąć ptaszynę, zanim ta odleciała. Pocieszyć się mogła faktem, że tym razem ona wszystko dobrze zrobiła. Po prostu ptak miał ogromne szczęście podczas ucieczki. Kocica poruszyła lekko końcówką ogona, ewidentnie rozczarowana samą sobą i swoim pechem. Czarna kropka na śniegu stwierdziła, że nie powinna jeszcze się poddawać. Nie raz musiała dłużej szukać. Ponownie ugięła się na łapach, sprawdziła kierunek wiatru i przyjęła pozycję łowiecką. Do trzech razy sztuka, można by powiedzieć. Liczyła, że jeszcze coś kroczyło w okolicy, co mogłaby upolować.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Pustka, tylko i wyłącznie pustka. Głucha cisza była jedynym, co towarzyszyło Księżycowej Łapie, gdy ruszyła na dalsze poszukiwania zwierzyny. Być może polowanie na dzięcioła spowodowało trochę hałasu, przez co zwierzątka pochowały się. Ale to nic, przecież za chwilę tutaj wrócą. Cierpliwość przede wszystkim.
Księżyce: 150 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kotka Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: znaki po kocich pazurach na lewym boku, rozcięcie lewego ucha w kształcie litery “v”
Czernica po latach nabrała okrągłości na swoim ciele, można by uznać, że niegdyś Krogulcowa Gwiazda mogła przewidzieć, że czarna niczym smoła kocica nabierze ciała. Poza lekką nadwagą niegdyś cienista terminatorka wciąż pozostaje księżniczką przeciętności. Ni łapy za długie ani ogon za krótki. Dalej utrzymuje się w foremce normalnego kota skazany na życie w tłumie, nic więc dziwnego, że i jej wygląd też jest przeciętny, posiadając nudne czarne futro, z którego można wyłapać jeszcze dwa kolory - żółty oraz biały. Żółty kolor to jej tęczówki, wiecznie wyglądające na poważne oraz znudzone, biały zaś zawdzięcza małej, białej łacie na piersi w kształcie zdeformowanego rombu.
Niegdyś nachalnie chciała, aby każdy ją polubił, teraz już ją to nie obchodzi. Życie w osiedlu oraz z ludźmi sprawiło, że ujrzała na oczy i nie chce dobrze wypadać z każdym - bo tak się nie da. Stała się większym samolubem, szukając sposobów, aby jej było lepiej, wygodniej w życiu. Wciąż pamięta swój czas w klanie, do którego się zbierała do powrotu gdy tylko była na siłach. Postanowiła, że powrót do rodzinnych ziem jej przypisze, że będzie dobrze, gotowa na ten etap swojego życia. Do nieznajomych podchodzi oschłym tonem, starając się odstraszać ich, jednak do maleństw i niezdarnych młodzików podchodzi z zaskakującą delikatnością. Stała się twardszą kobietą, która pragnie łyk starych, młodych czasów i powrotu do tego, co kiedyś było jej przepisane - zostanie wojownikiem.
Ogółem do wojowników podchodzi z lekkim zaciekawieniem, w końcu jej ojciec piastuje tę samą rangę i również do niej dąży. Z chęcią zapoznałaby się z każdym, nie obchodząc ją zbytnio charakter, przynajmniej będzie wiedziała, do kogo warto zagadać a od kogo trzymać się z daleka i omijać szerokim łukiem. Do terminatorów podchodzi tak samo, jednak nie dba aż tak bardzo o to, aby przedstawiać się jako elegancka kotka, która jest zainteresowana ich rangą, bardziej zależy jej na tym, aby wyssać jak najwięcej informacji i wiadomości jak się tylko da, aby szybko przeprowadzić swój trening. Resztę kociaków, w szczególności rodzeństwo, traktuje na równi i lubi być nieco bardziej uszczypliwa dla własnej rozrywki.
Sosna [KC] | Zroszona Łapa [GK]
Nic a nic? Trudno. Przez dwa razy miała sporo szczęścia, a za pierwszym razem przez własną głupotę zawaliła, a za drugim razem pewnie zapłaciła za szczęście. Teraz jednak dzięcioł się jej odwdzięczył i w okolicy nie mogła znaleźć ani jednej obiecującej woni, ani zwietrzałej. Pozostało tylko jedno - gnać pod siebie w pozycji łowieckiej. Sprawdziła kierunek wiatru i w razie potrzeby poprawiła się, stąpając uważnie po śniegu. No, kici, kici zwierzyno, trzeba głodne pyszczki z kociarni wykarmić, a im myszki do pyska same nie wskakują. Rozglądała się uważnie, gotowa, aby wyłapać jakikolwiek znak zwierzyny w okolicy.