Logo Artemidy
Bobrowa Tama
Gdy Śliwkowa Pestka zadała swoje pytanie, źrenice Pajęczej Łapy zwęziły się i powstały z nich cienkie czarne igiełki, a jej brwi lekko się zmarszczyły. Tak, jak ona nie pamiętała Śliwki tak i Śliwka nie pamiętała Pająk, a być może nawet nigdy jej nie spotkała, bo mogła urodzić się już po zniknięciu czarnej z Klanu. Mimo niezadowolenia z braku zaufania okazanego jej przez wojowniczkę które to wypisało się w jej oczach, jej pysk w dalszym ciągu pozostał wysoko uniesiony a podbródek wysunięty do przodu. Widziała, że młodsza kotka nieco się stresuje spotkaniem z nią. Przez to i jej wiek założyła, że ma do czynienia po prostu z którąś z terminatorek Klanu Rzeki, stąd ten stres ze spotkania kota, którego spokojnie można było uznać za pieszczocha.
Wyciągnęła nieco szyję spoglądając za Śliwkową Pestkę, jakby szukając kogoś. Ale z krzaków, z których ta wyszła, nie wychodził żaden dodatkowy kot, czyli najpewniej była sama. Intensywne zapachy z siedliska dwunogów w którym spędziła ostatnie księżyce przytłumiły jej węch i ciężko jej było określić, czy faktycznie jest tu gdzieś jakiś trzeci kot, czy też nie.
xx - Gdzie mistrz? - zapytała w końcu, i tuta łaciatka mogła się zorientować, że Pajęcza Łapa nie jest wybitna w odpowiadaniu na pytania. Każda rozmowa toczyła się w głowie czarnej zupełnie innym torem, niż było w rzeczywistości, i to, co było istotne dla rozmówcy nie zawsze było istotne też dla Pajęczej Łapy. Nie mówiąc już o tym, że nie specjalnie przepadała za budowaniem zdań wielokrotnie złożonych. Przez większość swojego życia mówiła w trzeciej osobie, a mieszkając ze swoją parą dwunogów to w ogóle nie mówiła zbyt dużo, bo i nie miała do kogo. Mieszkał z nią jeszcze jeden stary, gruby kot, ale nie chciał z nią rozmawiać ani spędzać z nią czasu, więc przez większość tych księżycy Pajęcza Łapa miała zamknięty pysk i otwierała go tylko do samotników i pieszczochów których spotykała siedząc na osiatkowanym balkonie. Jeden z nich, przystojny, starszy, srebrzysty kocur z zielonkawymi oczami próbował jej wytłumaczyć reguły mówienia w pierwszej i drugiej osobie, ale jeśli czarna nie skupiała się nad tym w trakcie mówienia to często zdarzało jej się wracać do starej przywary.
xx - Nie masz. - odpowiedziała zgodnie z prawdą. - Ale to nie Pajęcza Łapa będzie się tłumaczyć Czerwonej Gwieździe. Pamiętam, gdzie jest obóz i mogę sama tam pójść i jej powiedzieć - majtnęła ogonem, a w zasadzie to przejechała nim po zmrożonej ziemi - Nie siedziałam zamknięta na osiedlu przez ostatnie dwadzieścia księżyców by teraz tu marznąć. Kiedyś Wysoka Fala i Cichy Krok po mnie przyszli. Ale im się nie udało mnie wypuścić - dodała i zastrzygła uszami. Myślała, że po tamtym incydencie ktoś jeszcze przyjdzie, ale osiedle było bardzo niebezpieczne i Pajęcza Łapa zdawała sobie sprawę, jak duży problem mógłby byś, gdyby złapano i zniewolono jeszcze jakiś wojowników, i to przez nią. Poza tym, jej się tam nie działa żadna faktyczna krzywda, jej dwunodzy o nią dbali, dawali jedzenie i wodę. I nawet nie karmili jej i drugiego kota dziwnymi bobkami o których mówiły inne koty, ale często dostawali mięso, tylko już obrane ze skóry i piór i z wyciągniętymi kośćmi. Pająk była bezpieczna, ale nie podobało jej się, że to, gdzie się znajduje, to nie jest jej decyzja. Że na balkonie i w oknach były siatki a drzwi były zamknięte. Bo jedynym kotem, który mógł decydować o losie Pajęczej Łapy, była Pajęcza Łapa.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sierść na jej karku uniosła się wręcz automatycznie, kiedy kotka zapytała o jej mistrza. Była wojowniczką! Nie życzyła sobie, aby koty podważały jej rangę i umniejszały jej pozycji. Zresztą! Śnieżne Serce również wzięła ją za terminatorkę i próbowała zdyscyplinować marnując swój czas. Zacisnęła żeby i zmrużyła oczy kiedy to czarna kotka rozglądała się w poszukiwaniu reszty kotów.
xx— Jestem wojowniczką. — odparła chłodno i uderzyła ogonem i ziemię. Nie będzie dawała sobą pomiatać. Tym bardziej przez pieszczoszko-samotniczkę, czy Gwiezdny Klan wie naprawdę kogo! Uważała się za córkę samej przywódczyni, jednak nawet to nie zwalniało jej z chociaż odrobiny szacunku. Strach i niepewność nagle wyparowała - Śliwkowa Pestka poczuła się dotknięta tym, że starsza i wyższa kocica o smoliście czarny futrze wzięła ją za terminatorkę. Był...to bolesny cios. Była młoda i niska, a niepewność w glosie i postawie mogły mylnie przekazać, że Pająk ma do czynienia z kimś naprawdę młodym. Podniosła się na równe łapy i machnęła ogonem. Wyciągnęła szyję tak, aby jakkolwiek dodać sobie centymetrów, chociaż w tej walce nie miała szans. Kotka była nienaturalnie wysoka, wyższa niż koty które znała czarno-biała. Urażona duma jednak nie piekła jej długo i po chwili zdołała się opanować. Odchrząknęła cicho i odwróciła na moment spojrzenie by po chwili nim wrócić na sylwetkę rozmówczyni, która...Mówiła dziwnie. Tak samo, jak ona niegdyś. Dziwnie odmieniała...! Poczuła, jak uderza w nią swojego rodzaju nostalgia? Albo dziwne uczucie zrozumienia? Dreszcze przeszły wzdłuż jej kręgosłupa, lekko unosząc przy tym sierść. Położyła lekko uszy po sobie i pokiwała łbem w geście zaprzeczenia. Oj nie! Nie puści jej teraz samej aby poszła do obozu i weszła do niego bez żadnej obstawy bo; "pamięta drogę do niego". Przecież to jeszcze gorsza opcja niż odprowadzenie jej poza tereny i zostawienie razem wzięte! Wzięła głęboki wdech, wciągając w płuca chłodne powietrze przepełnione nieprzyjemnym zapachem płynącym od nieznajomej.
xx— Nie. Nie pójdziesz tam sama, nawet jeżeli znasz drogę do obozu. — zaprotestowała, a jej wibrysy drgnęły, źrenice zmniejszyły się w lekkim stresie. Co jeżeli powiedziała to za ostro? Jej głos balansował teraz przy delikatności i imitacji stanowczości. Nigdy nie miała takiej sytuacji, więc...Naprawdę nie wiedziała jak dokładnie ma postąpić. Szybka kalkulacja jaką przeszła przed momentem jej ani trochę nie pomogła. W końcu jednak jakieś racjonalne myśli wpadły jej do głowy i poczuła narastającą w niej ulgę. No dobrze, w takim razie...co dalej? Trzepnęła ogonem i zrobiła krok w tył, dając tym samym sygnał, aby czarna podążyła za nim. Nie chciała się odwracać do niej tyłem. Kto wie co mogło jej siedzieć w głowie! Wolała uniknąć nierównej walki i dawania przeciwnikowi przewagi w postaci dobrego położenia. — Chodź za mną. J-jestem Śliwkowa Pestka. Zaprowadzę cię do Czerwonej Gwiazdy. — kiedy to powiedziała, skinęła łbem i zaczęła prowadzić wyższą od siebie w stronę obozu co jakiś czas odwracając się aby kontrolować czy ta idzie obok. Jeśli szła bez większych problemów, Owocówka zaprowadziła ją prosto do obozu Klanu Rzeki. Rozmyślała również nad tym, jak pozbyć się z szyi zaginionej tego...czegoś. Kiedy weszły do obozu od razu podbiegła do szarej przywódczyni wyjaśniając całą sytuacje z widoczną ulgą, że znajduje się już ''na swoim''.

...Oby kocica nie kłamała, bo...będzie kiepsko!

[zt?]
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wyglądała na to, jakby była pod szczególnym wrażeniem słów Śliwkowej Pestki, uniosła tylko lekko brwi w niemym zdziwieniu na fakt, że ta jest wojowniczką.
xx - To się tak nie sthesuj - odpowiedziała, nie orientując się nawet, że po raz kolejny zmiękczyła r. Jak była młoda miała spory problem z tą literką (oraz paroma innymi) ze względu na to, że jej matka sepleniła i część rodzeństwa to po niej przejęła, zupełnie bezwiednie. Pajęcza Łapa na samym początku nieco wstydziła się mówić przez to, że jej sposób wypowiedzi nie był tak idealny i barwny jak wypowiedzi Ćmy, dlatego mówiła bardzo mało, coraz mniej, i był to jeden z powodów które doprowadziły do alienacji czarnej kotki.
Z lekkim rozbawieniem przyjęła to, jak wojowniczka się napuszyła za wzięcie jej za terminatorkę. Od razu się poderwała i zaczęła prężyć, jakby samą swoją postawą próbując udowodnić, że faktycznie jest wojowniczką. Na swój sposób było to całkiem urocze, a przynajmniej uroczył by to nazwała, jakby dostrzegała coś takiego jak uroczość. A Śliwkowa Pestka nie miała co się przejmować, że zabrzmi za ostro, bo Pajęcza Łapa nie była aż taka delikatna. Trudno ją było zastraszyć i jej zaimponować, a jako córka Czerwonej Gwiazdy przyzwyczaiła się do szorstkiego sposobu bycia. Kot, z którym mieszkała u dwunogów również nie należał do specjalnych przyjemniaczków.
Gdy łaciatka zgodziła się na zaprowadzenie jej do dwunogów, Pajęcza Łapa machinalnie się podniosła. Na stojąco robiła jeszcze większe wrażenie, niż na siedząco, może nie tylko dlatego, jak... wysoka była, ale też, przede wszystkim, jak nieproporcjonalna. Jej imię wręcz idealnie do niej pasowało, jej łapy były śmiesznie chude i tyczkowate, jakby sztucznie wydłużone, to samo tyczyło się cienkiego ogona, a trójkątne uszy nadawały jej trochę wygląd przerośniętego nietoperza. Była ładna, elegancka i imponująca, ale jednocześnie było w niej coś karykaturalnego, jakby przesadzonego, co dodatkowo przyciągało spojrzenie.
Ruszyła z miejsca, nie idąc za a obok Śliwkowej Pestki i skinęła lekko głową na jej przedstawienie się. Śliwkowa Pestka.
xx - Jak Śliwkowa Gałązka. Wychowywała Pajęczą Łapę - powiedziała cicho, jakby bardziej do siebie niż do idącej obok niej kotki. Czerwona Gwiazda nie tylko była zapracowana, ale też nie nadawała się na matkę i spędzanie czasu w kociarni wyraźnie ją męczyło, dlatego jej kocięta większość czasu spędzały z ciocią Śliwką i ciocią Pierzak. Czasem jeszcze z Kolczastą Mordką, ale dużo częściej z tymi dwoma, dlatego nic dziwnego, że Śliwkowa Gałązka była pierwszym kotem, o którym czarna pomyślała.


//zt
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wstała późnym porankiem i akurat, gdy szła po śniadanie, napotkała Niedźwiedzi Kieł. Po krótkiej rozmowie i napełnieniu brzucha, obie zdecydowały się na spacer; dawno nie rozmawiały na samotności. Każda zajęła się swoimi sprawami i jakoś tak wyszło. Jako kierunek obrały sobie północnozachodnią część ich terenów. Ich łapy, dokładniej, szły w stronę Bobrowej Tamy.
— Umiesz pływać, Dźwiedź? — zapytała nagle. Ruda Łapa, kremowy kocur o połamanym języku, powiedział jej coś o tym i w sumie teraz sobie o tym przypomniała. Skoro Chaber skończyła trening, to pewnie umiała też łowić ryby. Może by ją nauczyła? Mniej roboty dla Głoga. Pączek nie lubiła moczyć łap, ale życie w tym klanie miało jakieś, powiedzmy, wymagania, i będzie się musiała tego nauczyć prędzej czy później. Nie, żeby planowała robić to w przyszłości. Myszki i wiewiórki w zupełności jej wystarczały. Po prostu taki punkcik do odhaczenia. I dodatkowa wiedza.
— O, i wiesz może, co stało się ze Strzałą? Wiesz, taka srebrna kotka w czarne paski. Nie widziałam jej od jakiegoś czasu. — mruknęła. Może Chaberka coś wiedziała? Właściwie to Bratek nie miała pojęcia, czemu o to pytała. Z jakiegoś powodu chciała wiedzieć, co się z nią dzieje. Zdążyła polubić srebrzystą koteczkę i fakt, że gdzieś zniknęła, sprawiał że czuła się nieco...źle?

/dźwiedź!!
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, Chaber UWIELBIAŁA wyciągać Bratkę na spacery. Im dłuższe tym lepsze. Im dalsze tym zabawniejsze. A że dawno się na żaden nie wybierały, na ten konkretny poszła z wyjątkową rozkoszą. Trzeba było dbać o siostrzane relacje, nie? Szczególnie z Pączek, jej NAJLEPSZĄ przyboczną. I, zdaje się, jedyną, bo Ostrą gdzieś wcięło, ech. No nic, może jeszcze kiedyś się znajdzie, póki co Niedźwiadka starała się po prostu nie brać sobie tego za bardzo do serca.
– Ta, pewnie. Mama mnie nauczyła zarrraz po naszej cerrremonii na terrrminatorrrów. A ty co? Nie umiesz, że pytasz? – spytała zaczepnie w odpowiedzi na pytanie siostry. Na ogół Chaber nie przechwalała się przy niej swoją rangą czy też czymkolwiek innym, ale jednak lubiła czasem poczuć pewną wyższość, nawet kosztem takiej Bratki. Chociaż szczerze powiedziawszy, wątpiła, żeby siostra brała to sobie do siebie. Czy ona w ogóle COKOLWIEK brała kiedyś do siebie? Była to jedna z tajemnic ludzkości, których Niedźwiedź nie potrafiła rozwiązać, ale była prawie pewna, że odpowiedź brzmiała "nie". A tu proszę, czyżby Bratek się martwiła?
– Ee, nie. Nic nie wiem. Ale rrracja, dawno jej nigdzie nie było. Szkoda w sumie, bo była całkiem porządna. Ostrra też się chyba gdzieś... zapodziała. A szkoda – skomentowała i westchnęła dramatycznie. Pliszka, Przepiórka i Strzałka tworzyły kiedyś tłumik poparcia dla Chaber, a teraz została z nich tylko druga z kuzynek, która ze wszystkich była najsłabsza psychicznie. Nie żeby była niefajna, po prostu... miękka. Tak jak Śliwka.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bratka w ogóle lubiła spacery. Bardzo często na nie wychodziła, poznawała tereny Klanu Rzeki, spotkała kilka kotów spoza niego. Jeżeli chodziło o orientację w terenie, Pączek była mistrzynią. Niestety, polować jeszcze nie umiała, toteż żadnym pożytkiem dla klanu nie była. To było troszeczkę frustrujące - na początku nie przejmowała się wolnym tempem swojego treningu, ale księżyce mijały, a ona nadal była na etapie teorii. Jak tak dalej pójdzie, to może po prostu poprosi Czerwoną Gwiazdę o kogoś innego.
— Nie umiem. Taki jeden kocur powiedział mi teorię, ale sama w wodzie nigdy nie byłam — mruknęła. Czyli Chaber nauczyła się tego od razu. Gdyby nie Pora Nagich Drzew, poprosiłaby siostrę, by ją nauczyła. Bratek nie przeszkadzała mroźna woda, ale nie widziało jej się siedzenie z katarem w lecznicy, jeżeli by się przeziębiła.
I owszem, Bratek mało brała do siebie. Miała dystans do siebie jak i innych. Nie ważne, co okropnego by jej powiedziano - ona miała własny rozum i opinię. Nie kierowała się zdaniem innych kotów, nieważne, czy było ono dobre czy złe. Rzadko pytała toteż o rady, wszelkie sprawy obmyślając sama. Nie była to zawsze dobra cecha, w końcu inne koty czasami miewały rację.
— Ta...szkoda. — odparła nieco cichszym tonem, po czym dodała — Jak myślisz, czemu tak znikają? Coś ich porywa czy sami mają dosyć? — całe to zniknięcie Strzały za bardzo zaprzątało jej głowę. To było nieprzyjemne. Czemu tak się działo? Chyba za bardzo przywiązała się do towarzystwa srebrzystej. Ale chciała wiedzieć, co się z nią stało, czemu tak zniknęła bez słowa i w ogóle. Bardzo chciała, by odpowiedzią było porwanie przez dwunoga...w końcu czemu ta pocieszna koteczka miałaby opuszczać klan z własnej woli, skoro tak bardzo lubiła tu być i zapewne miała wielkie ambicje na wojownicze życie?
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lubiła spacery? Ha, Chaber pamiętała jeszcze czas, kiedy niemalże SIŁĄ musiała ją ze sobą wyciągać z obozu. Skąd te zmiany? Nie była pewna, ale całkiem jej się to podobało. Znacznie łatwiej było jej w ten sposób spędzać czas z siostrą, bo Niedźwiedzi Kieł rzadko przebywała w obozie, który był dla niej zwyczajnie NUDNY.
– A jest w ogóle jakaś teorrria poza tym, że musisz machać łapami i, ee, nie topić się? – spytała, szczerząc do niej ząbki w uśmiechu. No bo co w sumie trzeba było robić? Unosić się na wodzie, o, i tyle. Spojrzała więc z zainteresowaniem na Bratkę, ciekawa tego, co ta o pływaniu słyszała. – A łowić chociaż umiesz? – zapytała, przekrzywiając łeb w jej stronę, żeby spojrzeć na nią pod kątem. Jeśli nie, to mogła jej nauczyć chociaż tej teorii, a co. Teoria łowienia na pewno była ciekawsza od teorii pływania, jeśli taka w ogóle istniała, więc co jej tam szkodziło. Szkoda tylko, że Bratka nie mogłaby spróbować w praktyce.
– Ee, nie wiem, no. Chyba porrrywa, nie? Często się zdarza, że się o tym słyszy, a w sumie to nie wiem, czemu Strzałka miałaby se gdzieś leźć – stwierdziła i skrzywiła się lekko. Co mogła chcieć taka Ostra (czy też Borsuk, heh), która miała duży zapał i zawsze chciała być SILNA, robić poza klanem? Nic ciekawego. Strzałka też nie wydawała jej się typem, który zniknąłby sobie tak sam z siebie. Zaraz jednak zmarszczyła brwi. – A ty co się w sumie tak marrrtwisz? Znałaś ją jakoś lepiej? – spytała. W końcu nie spodziewałaby się takiej reakcji po siostrze.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedyś też lubiła spacery, właściwie to zawsze lubiła spacery. Rzecz w tym, że nie lubiła, gdy Chaber ją na nie zaciągała. Bo wtedy jej się akurat nie chciało - nienawidziła, gdy ktoś nakazywał jej co ma robić, bo Chaber była głośna, i w ogóle. Teraz jednak, hm, Bratek chciała z nią porozmawiać, bo jakoś tak dawno nie rozmawiały. Nie dzieliły już jednego, terminatorskiego legowiska. Chociaż Bratek nie do końca to rozumiała, to czuła, znowu, potrzebę spędzenia z kimś czasu, z kimś innym niż losowy kot na granicy. A Dźwiedź była w tym momencie jedynym kotem, który był jej bliższy niż taki losowy kotek z granicy.
— Głową nad powierzchnią wody, ogon robi za ster, dużo powietrza w płuca, no i machasz łapami — odpowiedziała, przypominając sobie rozmowę z Rudą Łapą, a właściwie "R-rud-ą Łapą-ą", bo tak przedstawił jej się kocurek. Żałosne. — Nie umiem — właściwie to mało co umiała. Nic z tych praktycznych rzeczy, tak naprawdę.
— Ta, też tak myślę. I... — zatrzymała się w słowach na chwilę. Właściwie to sama nie wiedziała, po prostu fakt, że jej już nie ma był dla Bratek nieprzyjemny. Znała ją jakoś lepiej? Może. Nie wiedziała. Nie znała się na tym, nie mogła stwierdzić, na jakim poziomie była ich relacja. Po prostu przywiązała się i przyzwyczaiła do towarzystwa srebrnej koteczki, która wydawała się ją lubić. — chyba tak? Całkiem często z nią rozmawiałam, ale wiesz, nie za bardzo znam się na takich rzeczach. — mruknęła nieco niezadowolona. Czasami naprawdę wolałaby być jak inne koty i nie mieć problemów z określaniem swoich relacji.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie lubiła być zaciągana, a jednak ostatecznie zawsze dawała się zaciągać. Och, jak słodko. Równie słodkie było to, że Bratka uważała Chaber za kogoś bliskiego, bo, hm, Niedźwiadka w sumie traktowała ją jak przyboczną i przyjaciółkę, nawet jeśli nie spały już w jednym legowisku i kontakt przez to miały gorszy. Ale Chaber w ogóle nie miała żadnych skrupułów i potrafiła zachowywać się jak czyjś najlepszy przyjaciel tylko po to, żeby przez następne x księżyców niemalże go ignorować. Dlatego też takie traktowanie ze strony innych wcale jej nie przeszkadzało i nie miała nigdy żadnych pretensji do takiej Bratki, kiedy tej się praktycznie znikało, albo do własnego ojca. Bo po co? Wszystko dla Niedźwiedziego Kła było dynamiczne i chwilowe. Przywiązanie, poświęcenie? A kto to? Nie znam.
– A. A to w sumie nie jest takie trrochę, no, wiesz, instynktowne? – W sumie nie pamiętała już, co tam jej Kos o pływaniu gadała, więc zmarszczyła lekko nos, próbując sobie przypomnieć, czy faktycznie coś takiego było. Jak się wrzucało to wszystko w formułki, to brzmiało tak niepotrzebnie TRUDNO. Bezsens. – O, a teorrrię tego też znasz, czy nie? – spytała, całkiem podekscytowana na myśl o tym, że może będzie mogła jakoś zaszpanować i przy okazji pomóc Bratce.
– A co tu jest do znania się? Albo kogoś lubisz, albo kogoś nie lubisz. Albo lubisz spędzać z kimś czas, albo nie. Albo się z kimś spotykasz i rrrozmawiasz, albo po prrostu tego nie rrrobisz, nie ma co tyle myśleć – stwierdziła i wzruszyła ramionami. Chaber też się w sumie nie znała, a jej definicje przyjaźni czy koleżeństwa mogły być trochę, cóż, nietypowe dla innych kotów, ale właściwie po co nad tym myśleć? To było tylko stwierdzanie faktów, nie? – No chyba że jesteś jak Śliwka, którrra podkochuje się w byle mysim móżdżku, ale zamiast się przyznać i ogarrrnąć, to się rrrobi wielce zakłopotana i nawet gadać z nim nie potrrafi – mruknęła i wywróciła oczami na myśl o siostrze. Polubiła Śliwkową Pestkę jako okazjonalne towarzystwo, ale jej słabość była ŻAŁOSNA. Tego nic nie zmieni.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bratek nie czuła potrzeby wykłócania się o swoje zdanie, jeżeli sprawa naprawdę nie była poważna. W końcu nic poważnego jej się nie stanie, jak pójdzie na ten spacer, a Chaber przestanie ją męczyć, stonks. I, mimo tego wszystkiego, lubiła spędzać czas z siostrą. Byłą tą jej przyboczną czy czym, a Chaber ją lubiła i również chciała z nią rozmawiać. Gdy ktoś tak o ją lubił, to Bratek nawet się cieszyła. Strzałka pełna radości rozmawiała z nią, chociaż Bratek odznaczała się małomównością i nie była tak samo entuzjastyczna. Wróbelek rozmawiała z nią, jak ze starą koleżanką, chociaż ona nie dała jej prawie nic w zamian. Bezinteresowność była dla niej taka dziwna, ale jednocześnie taka...miła.
— Nie wiem, nigdy nie pływałam — odparła. Instynktowne? Może. Na razie woda była zimna i nieprzyjemna, więc żeby w ogóle spróbować, musiałaby poczekać na jakiś cieplejszy dzień. A nawet jeśli - we wszystkie pory roku ta woda była mokra, fu. Tak naprawdę Bratek nigdy nie była w wodzie sama - moczyła tylko łapy czy ogon. Może gdyby spróbowała, to całkiem by jej się spodobało? — Nie, nie wiem nic o łowieniu. — mruknęła jeszcze, podejrzewając, co właśnie zrobi Chaberka: pochwali się, że ona umie i pewnie jej powie, jak to zrobić, by poczuć się wyżej i jak nauczycielka dla swojej przybocznej. Chociaż nie była dobra w przewidywaniu działań innego kota, to czarną kocicę znała, widziała wiele sytuacji z jej udziałem, rozmawiała z nią, i zawsze było podobnie.
— Och. W takim razie...lubiłam Strzałkę. I ciebie też lubię — rzuciła lekko; powiedzenie siostrze, że ją lubi nie sprawiało jej kłopotu...w przeciwieństwie do Śliwki, o której właśnie usłyszała. Zaśmiała się pod nosem. — Skoro nie potrafi z nim gadać, to niech przemyśli tą swoją miłość. Nie powinna się przy nim czuć zrelaksowana? — skomentowała. W jej definicji partnerem był ktoś, komu się ufało, czuło dobrze w ich towarzystwie. Nie rozumiała więc problemu siostry, bo gdyby Bratek się w kimś zakochała (lol), to powiedziałaby mu od razu, gdy zdałaby sobie z tego sprawę.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby powiedziała to na głos, to Chaber zrobiłaby jej całe SZKOLENIE o tym, dlaczego własne zdanie należy wyrażać i przy nim stawać, ale ponieważ w sumie nigdy na ten temat nie gadały, to Niedźwiadka nie miała na to okazji. Zresztą, nawet jeśli Bratka nie była aż tak twardym charakterem, to przynajmniej nie była mięciutka jak Śliweczka czy ten lamus Mrozik, pft. Bratek i Świetlik wciąż były tymi dwoma kotami, które należały do pewnej chabrowej ELITY w ich rodzinie i chyba jako jedyne nie musiały się obawiać, że Niedźwiedzi Kieł będzie na nie cięta i zacznie rzucać w ich stronę niemiłymi komentarzami. Ach, jakaż urocza siostrzana miłość, czyż nie?
– Ech, żałuj. Pływanie jest w sumie całkiem fajne i może się przydać w walce. Chociaż jak woda jest zimna, to pewnie i tak zerrro frrajdy – stwierdziła i wzruszyła ramionami. Nigdy nie próbowała i próbować nie miała zamiaru, bo chociaż nie była specjalistką od rozsądnych decyzji, to wiedziała, że pakowanie się do lodowatej wody gwarantowało wizytę w lecznicy, a to byłoby zwyczajnie upierdliwe i nie pozwoliłoby jej wykonywać obowiązków, ech. Żałosne. – Serrrio? A... chcesz wiedzieć? – spytała, posyłając jej chytry uśmieszek. O dziwo jednak była znacznie bardziej subtelna i postanowiła się nie przechwalać. Na razie, heh. Przy Bratkowej Łapie uczucie wyższości nie było jej AŻ TAK potrzebne, a poza tym sam fakt, że wiedziała więcej od tak ceniącej sobie inteligencję siostrzyczki, przyjemnie łechtał jej ego. Nie musiała krzyczeć i skakać z radości, co nie?
– Ooo, jak urrroczo, uważaj, bo się zarrrumienię – powiedziała i szturchnęła ją lekko łokciem. – Nie no, dobrra, jak ci się już na wyznania zebrrało, to wiesz, też cię lubię, żeby nie było! Ale chyba nie muszę ci tego mówić, nie? – parsknęła. Patrzcie państwo, tak to się robi! Nie była jakąś frajerką Śliwką, żeby się wstydzić gadania o swoich relacjach z innymi, kheh. – Ta, chyba powinna. Ale przy tym Sokolim Móżdżku to w ogóle trrudno jest się czuć zrrelaksowanym, bo to frrajerrr i gburrr, którrrego własne ego przerrrasta. Szkoda, że Śliwka pewnie będzie jak posłuszny piesek dwunoga i zacznie skakać na każde jego zawołanie – mruknęła i wywróciła oczami. Naprawdę nie rozumiała, jak Śliwka może kogoś takiego lubić.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Chcę. — powiedziała po chwili milczenia. Jakby nie mogła jej powiedzieć od razu, tylko się z nią drażni, bo wie więcej. Irytujące. Przewróciła oczami, ale z drugiej strony nawet rozśmieszyło ją pytanie siostry. Tak o, bez powodu, zwyczajnie uważała za zabawne to, w jakim tonie to powiedziała. Uśmiechnęła się toteż pod nosem, stawiając kolejne kroki na rzecznych terenach.
— Nie musisz — odparła nieco rozbawiona. Nie musiała...ale Bratek zrobiło się nawet przyjemnie, gdy to usłyszała. Za to na wzmiankę o Śliwce zaśmiała się: posłuszny piesek to rola idealnie pasująca do ich siostrzyczki. Że też nie mogła sobie znaleźć kogoś, kto będzie dla niej milutki...nie za bardzo widziała związek Sokoła i Owocówki. Westchnęła tylko, idąc z siostrą dalej w milczeniu. Nie musiała zawsze rozmawiać, bo samo chodzenie obok siebie było przyjemne. Rzecz w tym, że Niedźwiadka może już tak nie uważać i zaraz zacząć kolejną rozmowę. Cóż, taka już chabrowa natura.

/jaki to jst gniot to ja nie XDDDDD
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W sumie nie spodziewała się innej odpowiedzi, ale i tak nie chciała wpychać Bratek na siłę tej teorii łowienia, skoro nawet nie było okazji, żeby wypróbować. Niedźwiadkę zaczynała poważnie irytować ta cała pora Nagich Drzew. Nie żeby Chaber zwracała dużą uwagę na krajobrazy, bo właściwie mało ją to obchodziło, ale jednak zrobiło się brzydko i pływać się nie dało. Niedźwiedzica nie przepadała za samymi rybami i łowieniem ich, bo były obślizgłe i śmierdzące, ale samo pływanie lubiła. Ech, no nic, będzie sobie musiała poczekać. NIENAWIDZIŁA czekać.
– No to... Ćmi Zmierzch mówiła w sumie, że potrzeba tylko dwóch rzeczy: spokoju i cierrrpliwości – zaczęła, ale urwała w tym miejscu, żeby spojrzeć na Bratkę i wyszczerzyć się głupio. Widzisz, siostro, jakie to musiało być dla Chaber trudne? Nawet sobie nie wyobrażasz! – I w sumie niewiele się to rrróżni od prrawdy. Musisz stać nierrruchomo nad wodą i czekać, aż rryba podpłynie. Woda dobrze niesie dźwięk, więc musisz siedzieć cicho, a cień jest łatwo widoczny, dlatego musisz uważać, żeby nie padał na taflę. Jak rryba podpłynie wystarrrczająco blisko brzegu i powierzchni, trzeba ją walnąć łapą. Najlepiej zahaczyć pazurrrami o skórrrę i wyrzucić na brzeg, a potem dobić. Szybko, bo rrryby to obślizgłe drranie. Są cięższe i silniejsze niż na to wyglądają, mocno wierzgają. – I to w sumie byłoby na tyle. Wystarczyło yeetnąć rybę o brzeg i zabić. Brzmiało prosto, w praktyce było trochę trudniejsze... ale tylko troszeczkę. Nic takiego dla Chaber, ha.
– Nie wiem, co ona w ogóle w nim widzi, bo jest zwyczajnie durrrny – skomentowała po chwili. Owszem, nie miała zamiaru milczeć, tak jak Bratka się spodziewała. Skoro już weszły na te tematy, a siostra była jednym z tych kotów, przy których nie musiała się hamować, to mogła sobie równie dobrze ponarzekać. – Gadałam z nim jakiś czas temu. Jak dalej będzie się zachowywał tak, jakby pozjadał wszystkie rrrozumy, to kiedyś do niego przyjdę i w imieniu Śliwki walnę go po pysku, bo ta frrajerrrka sama się nie obrroni – stwierdziła i wywróciła ostentacyjnie oczami. – Nie wiem, aż tak jej zależy, żeby mieć parrrtnerrra, że nie przyszło jej do głowy rrrozejrzeć się za kimś norrrmalniejszym? Do Śliwki to pasuje rrraczej jakiś dzieciak podobny do, nie wiem, naszego brraciszka Mrrozika – imię brata powiedziała oczywiście pogardliwym tonem – a nie jakiś gburrr i rrrybi móżdżek. Ech, co ona właściwie widzi w parrrtnerrrstwie? Wyobrrażasz to sobie, uzależniać się od jakiegoś kocurrra, a potem może jeszcze siedzieć w Chrruśniaku i kociaki ogarrrniać? Żałosne – prychnęła. Naprawdę nie miała pojęcia, czemu ta Śliwka tak dla Sokoła powariowała, ale ani trochę jej się to nie podobało.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spokój i cierpliwość...Bratek zaśmiała się delikatnie, po czym zwróciła się do siostry.
— I co, pewnie łowienie należy do twoich ulubionych czynności? — wizja czarnej siostry spokojnie i cierpliwie stojącej nad taflą wody była komiczna i wręcz niemożliwa do wyobrażenia. Za to sama Pączek uznała, że byłaby całkiem dobra w ich łowieniu, skoro tak. Musiała by tylko uważać na te dźwięki i cień - bycie spokojnym nie było dla niej problemem. Do takich rzeczy miała dobrą cierpliwość - gorzej z cierpliwością wobec kotów, bo te irytowały ją niezwykle szybko.
— Ano, żałosne — również nie widziała siebie siedzącej w żłobku z grupą larw. Przypomniała sobie ten poród Kukułki...nie dość, że bolał, to wyszły z niej jakieś obrzydliwe szczury, które dopiero potem zaczęły przypominać kota. Może i Pączek też tak kiedyś wyglądała, ale to nie sprawiało, że nie mogła uznawać tego za brzydkie. Kiedyś była brzydka, teraz nie jest, krótka piłka. Dobrze, że ona nigdy nie założy rodziny z kocurem, lol. Sama idea partnerstwa nie była jednak dla niej taka głupia, no chyba, że było się Śliwką i przylepiło się do takiego frajera. Według Bratek nie polegało na takim chodzeniu za drugą osobą jak uległy, posłuszny piesek, a na wzajemnym zaufaniu i szacunku. Śmieszne, że miała taki ładny pogląd na miłość, gdy tak mało o niej wiedziała i rozumiała. — A co ten Sokół robi, tak właściwie? — nie, żeby podważała opinię Niedźwiedź, ale sama nie śledzi każdego członka Klanu Rzeki by wiedzieć, co tam odwala. Wolała jednak wiedzieć, zanim zacznie wyzywać go od frajerów.
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prychnęła na słowa Bratki, ale zaraz później zaśmiała się pod nosem.
– Naturrralnie – powiedziała z krzywym uśmiechem, wzrok przenosząc na taflę wody. Jaka szkoda, że woda była zbyt zimna i nieprzyjemna, żeby w niej łowić. Mogłaby pokazowo wyciągnąć z niej jakąś dużą rybkę i wywalić na brzeg, żeby pokazać siostrze, jak bardzo to uwielbia. Słowami nie dało się opisać jej całej MIŁOŚCI do łowienia. Pft, jasne. Już ci. – Uwielbiam tę adrrenalinę, kiedy sterrrczysz nierrruchomo jak głaz i nigdy nie wiesz, czy coś akurrrat podpłynie, czy nie i wrrócisz do obozu bez niczego. Stanie nad wodą, żeby wyciągnąć z niej cuchnącą, śliską rrrybę to niezapomniane przeżycie, jedna z najlepszych czynności – kontynuowała, mówiąc niezwykle poważnym głosem, ale na końcu nie wytrzymała i musiała powstrzymać parsknięcie. – Ach, a jaka to satysfakcja, kiedy ci się uda i niesiesz tę śmierrrdzącą, obślizgłą rrrybę całą drrogę do obozu! – dodała na sam koniec i westchnęła teatralnie, znów spoglądając w stronę wody. Mhm. Satysfakcja akurat jakaś tam była, ale Chaber nie łowiła często, bo, cóż, było to zwyczajnie ohydne. Polowało się lepiej. Zamiast rybiego śluzu była jedynie odrobina krwi i brudu. Nic strasznego, nie? Lepsze to niż śmierdzące rzeczne stwory.
– Kojarzysz pierrrwszą zasadę Kodeksu, nie? I to, że wyrrraźnie jest tam, że można zawierrrać przyjaźnie poza klanem? – spytała. – Frrajerrr zrrobił awanturrrę Śliwce, jak RROZMAWIAŁA z kocurrrem z Cienia. Durrreń, którrry nie umie interrrprretować oczywistych rzeczy. A nasza drroga, malutka, mięciutka Śliweczka się tym nieźle podłamała i snuła się po obozie jak smutna żaba. Poza tym trraktuje innych przedmiotowo i zachowuje się jak ostatni gburrr. Gorzej niż Lodowy Gburrr, serrrio. Najchętniej bym mu przywaliła. Zrresztą, powiedziałam mu już, że mu przywalę, jak dalej będzie się tak zachowywał – prychnęła. I wcale nie robiła tego dla Śliwki, a dla własnej przyjemności, bo Sokoli Móżdżek był wrzodem na tyłku. – Jego terrrminatorrr, Skrząca Łapa, też mi opowiadał, że jest nieprzyjemny, rządzi się i zachowuje jak obrrażone kocię. Skrzący mówił, że zapytał go, czy mogą zacząć trrening od rrazu, na co Sokół stwierrrdził, że ma szczęście, że i tak miał taki zamiarrr, bo inaczej by nie zaczęli w ogóle za to, że Skrra uważa się za nie wiadomo kogo, czy coś. Norrrmalnie może bym pomyślała, że wyolbrzymia, ale jak znam Sokolego Móżdżka... to brzmi jak coś barrrdzo w jego stylu – fuknęła. Ech, co za irytujący frajer.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości