Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Siedział bezruchu, tak samo jak i przed chwilą. Nie było nic więcej co mógłby zrobić, nic, co miałby powiedzieć, wszystkie dodatkowe akcje mogły jedynie przestraszyć potencjalne ofiary. Pozostawało mu więc jedynie siedzieć z łapą w wodzie i nadzieją na to, że coś się zbliży.
Niekoniecznie było to złe zajęcia, temperatura wokół zaczęła się już poprawiać, więc okryty swoim grubym futrem nie musiał już na pewno marznąć, cała okolica zresztą tez należała do całkiem przyjemnych. Nic, co wytrącałoby Skalistą Łapę z równowagi i odciągało od zadania, jakim było łowienie ryb.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Można rzec, że cierpliwość popłaca. Zacznijmy od Pierwiosnka. Kocur musiał się dobrą chwilę nasiedzieć w bezruchu, ale wreszcie jego ogonem zainteresowała się ryba. Co było zabawne – prawdopodobnie była to ta sama, która wcześniej mu uciekła. Kiełb musnął go nieśmiało, licząc chyba na to, że był to jakiś robaczek.
Natomiast Skała także miał szczęście, choć w jego przypadku nie był to ten lin z wcześniej. Pod taflą wody przemknęła ryba o długim, niskim i walcowatym ciele. Brzana. Po chwili zainteresowała się paluszkami dymnego i zaczęła je skubać.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Po dłuższej chwili oczekiwania wreszcie poczuł jak coś delikatnie muska jego ogon. Ostrożnym ruchem uniósł jedną ze swoich łap, wysunął pazury, po czym czekał na odpowiedni moment. W pewnej chwili szybko zamachnął się łapą kierując ją wprost na rybę. Planował wyrzucić ją na brzeg, gdzie jednym ugryzieniem będzie mógł skrócić jej cierpienie. Plan był więc taki sam jak ostatnio. Oby tylko tym razem się mu poszczęściło.
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Każda ryba był dobra, nie zamierzał narzekać na to, że trafiła mu się inna niż poprzednim razem. Gdy tylko wyczuł, że coś zainteresowało się jego łapą, od razu przeszedł do kolejnego etapu polowania. Tym razem starając się jeszcze bardziej niż poprzednio, nawet jeśli jedna porażka nie była tragicznym wydarzeniem, wolałby, by nie pojawiało się ich więcej.
Skorzystał ze znajdującej się w wodzie łapy, próbując za jej pomocą szybko wydobyć brzanę na powierzchnię. Jeśli udało mu się wyrzucić ją z wody na ziemię, bez zawahania postarałby się zakończyć jej życie, najlepiej w jednym ruchu swoich pazurów.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Pierwiosnkowy Przesmyk nie wykorzystał danej mu drugiej szansy, bo zdecydowanie nie wykazał się dobrym refleksem. Ledwo zdążył unieść łapę, a ryba odpłynęła.
Lepiej poszło natomiast Skalistej Łapie, który szybkim i zdecydowanym ruchem wyrzucił brzanę na brzeg i tam też ją dobił. Pierwsza ryba złowiona!
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Skrzywił się lekko. Miał dzisiaj zdecydowanie zbyt dużego pecha, albo był zwyczajnie zbyt powolny. Cóż, przynajmniej terminator miał więcej szczęścia, z tego co widział trafiła mi się całkiem ładna sztuka. Będzie musial później mu pogratulować. A póki co, sam musiał coś złapać, nie chciał wracać do obozu z pustymi łapami.
Zanurzył ogon w wodzie, pilnując przy tym, żeby nie rzucać cienia na wodę. Jak to mówią, do trzech razy sztuka. Może tym razem szczęście się do niego uśmiechnie, i będzie mógł się pochwalić chociażby najmniejszą płotką.
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Spojrzał na leżącą przed nim rybę z zadowoleniem, trafiła mu się naprawdę porządna zdobycz, oby zaraz nadeszły i kolejne. Zabezpieczył odpowiednio brzanę, żeby jej zapach nie przyciągnął tu żadnego drapieżnika podczas reszty łowów, jednocześnie dziękując za nią w myślach Gwiezdnemu Klanowi. Tym, co robił w tym momencie Pierwiosnkowy Przesmyk przejmował się mniej, skupiony przede wszystkim na własnym zadaniu.
Nie mógł przecież skończyć na złowieniu tylko jednej, więc za moment ponownie włożył jedną z łap do wody, przyjmując pozycję, w której nie rzucał cienia na wodę, czy mógł przeszkadzać potencjalnym ofiarom w żaden inny sposób. I czekał dalej aż coś zbliży się do niego wystarczająco.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ogonem wojownika zainteresowała się kolejna ryba. Drobna bystrzanka podpłynęła do niego nieśmiało i zaczęła go skubać.
Łapa Skały również zdawała się być dla ryb interesująca. Równie niewielka rybka, w jego przypadku ukleja, złapała haczyk. Teraz tylko dobrze to rozegrać.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Nauczony wcześniejszym niepowodzeniem, teraz wiedział że powinien działać szybko i pewnie. Gdy tylko dostrzegł, a raczej poczuł jak coś małego dobiera się do jego kity, uniósł łapę i szybkim ruchem wystrzelił nią w stronę ryby. Plan był taki sam jak wcześniej, wyrzucić rybę na brzeg i tam zagryźć, żeby nie wróciła do wody. Jak to mówią do trzech razy sztuka. Taką miał nadzieję przynajmniej.
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Skoro jemu akurat poprzednio wszystko się udało, postarał się powtórzyć swoje poprzednie ruchy jak najdokładniej. Zareagować jak najszybciej, nawet jeśli rybka była niewielka, to nie chciał jej stracić i wyrzucić ją łapą ponad powierzchnię wody. Stamtąd z kolei powinna spaść na ziemię, gdzie będzie mógł w kolejnym kroku, następującym zaraz po poprzednim zakończyć jej życie jednym ugryzieniem.
W teorii wszystko brzmiało dość prosto, jednak czy i tym razem fakt, że on i Pierwiosnek próbowali złapać ryby w tym samym czasie, zaważy o niepowodzeniu całej akcji? Było to możliwe, ale nie zmieniało faktu, że warto było chociaż spróbować.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
To definitywnie nie był dzień Pierwiosnkowego Przesmyku. Mogłoby się zdawać, że teraz przeszedł do akcji szybciej i bardziej precyzyjnie, a mimo to – rybka nagle odpłynęła, nim kocur mógł poczuć pazury na jej łuskach.
Skała także nie miał teraz szczęścia. Ogólnie ten dzień był jakiś pechowy. Maleńka rybka zauważyła w porę zamachującą się łapę, i bardzo szybko odpłynęła. Zdarza się.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
To zdecydowanie nie był jego dzień. Delikatnie wyciągnął ogon z wody. Początkowo miał ochotę zrezygnować i wrócić do obozu, tym bardziej, że jak zauważył terminatorowi również coś nie szło. Nie chciał jednak wracać z pustymi łapami. Włożył łapę do wody, mając nadzieję, że w ten sposób będzie mu łatwiej. Uważał przy tym na to, by nie rzucać cienia na wodę. Nie podda się jeszcze, musi mu się w końcu udać.
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Zaczynał wierzyć, że naprawdę szło gorzej, jeśli do ich obu ryby podpływały w tym samym momencie. Gdy tamta poprzednia znalazła się tylko przy nim, wszystko poszło wręcz idealnie. Czy był to jakiś znak, że na następne polowanie powinien wybrać się całkiem sam? Takie rozwiązanie miało pewne minusy, ale może jednak okazałoby się opłacalne.
Teraz jednak było już za późno, by zmieniać całą sytuację, skoro tu siedzieli, należało łowić dalej. Lub przynajmniej starać się to zrobić. Dlatego wrócił do swojej odpowiedniej, by nie straszyć ryb pozycji z łapą zanurzoną w wodzie i czekał dalej.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Spacery zawsze mu służyły. Z reguły Łabędź raczej przepadał za patrolami, tak też mimo że jako przywódca miał łapy pełne roboty nawet bez typowo wojowniczych obowiązków, nadal chętnie je pełnił, i to nie tylko ze względu na chęć utrzymania pozytywnej relacji ze swoim sumieniem. Nie inaczej było tego dnia, kiedy przemierzał rzeczne granice, a wreszcie dotarł do Bobrowej Tamy, którą następnie przekroczył. Mimochodem zajrzał do sąsiadów — znalazł się właśnie przy granicy z Klanem Gromu i wszystko wskazywało na to, że miewali się względnie dobrze; ich znaczenia zapachowe były świeże, tutaj żadnych niemiłych niespodzianek. I — dzięki niech będą Gwiezdnemu Klanowi — na horyzoncie ani widu, ani słychu jakichś skonfliktowanych ze sobą Gromiaków i Rzeczniaków. Nie, żeby cierpiał na paranoję, ale... No, może trochę.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Szczerym będąc, nie sądził że z Łabędziem będzie się spotykał w innych sprawach niż dlatego, że jedna czy druga strona postanowiła łamać zasady. Oczywiście, nic przeciwko przyjacielskim schadzką z sąsiadem nie miał... ale było odmianą, miłą!, widzieć go dla spraw nieformalnych. Chyba?... - No, no! Uważaj, bo jeden krok i nie będę miał komu na ciebie naskarżyć! - rzucił żartobliwie, z oddali widząc już znajomy pysk. Oczywiście, nawet jakby przekroczył granicę, Wąż miał... swój sposób bycia. I zamiast go karać, po prostu powiedziałby, żeby tak nie robił i... tyle. - Miło cię widzieć, Łabędzia Gwiazdo. Wszystko w porządku?