Logo Artemidy
Łęgi - wschód
Już miała wychodzić z obozu u boku Warkoczącej Łapy, gdy podszedł do niej Gęsiopióry, składając tym samym gratulacje, na które zareagowała szczerym uśmiechem i lekkim skinieniem krągłego łebka. Lekko się zawstydziła i poczuła jak pieką ją uszy, jednak...Przyjęła komplement z uroczym uśmiechem an krągłej mordce. Wtedy też...Kocur zaproponował jej spacer. Dziwnie sztywno, tak, jakby od jakiegoś czasu ćwiczył sobie tą propozycję i dopiero teraz ją powiedział głośno w stronę odpowiedniego kota. Bez większego wahania się zgodziła - w końcu, dlaczego miałaby mu odmówić? Pożegnała się z nim i puściła obóz wraz z Warkoczącą Łapą, mając gdzieś z tyłu głowy ten sztywny głos zawsze rozluźnionego i szczerze radosnego kocurka.


Następnego dnia po tym jak oboje wykonali swoje obowiązki, a Śliwkowa Pestka jak zawsze - jeszcze parę dodatkowych łącząc t również z treningami aż trójki terminatorów, tak jak obiecała, wyszła na spacer z Gąską. Wspólnie opuścili obóz i ruszyli spokojnym tempem wzdłuż rzeki, na którą co jakiś czas koteczka zerkała, podziwiając spokojny nurt i wciągając orzeźwiające, chłodne powietrze niesione przez wiatr właśnie z tamtej strony. Minęło parę wschodów słońca odkąd znalazła rozszarpane ciało Sokolego Skrzydła w Ptasich Krzewach i...Przeżyła spory wstrząs w związku z tym widokiem i świadomością, że kocura już nie było. Nie tylko w jej życiu, ale i klanu, reszty kotów i...Po prostu w lesie. Był teraz na Srebrnej Skórce z resztą swojej rodziny o której jej opowiadał urywkami - dopiero teraz jednak Śliwka poczuła się naprawdę wolna, co również okropnie ją gryzło. Czy powinna się tak czuć? Czy powinna tak lekko kroczyć, uśmiechać się i czuć siłę? Za tym wszystkim i tak szedł stres i smutek. W końcu mimo wszystko straciła kogoś, kto nawet po bolesnej dla niej kłótni, która była równie silnym wstrząsem co śmierć niebieskiego wojownika - był dla niej najzwyczajniej ważny. Dopiero jednak gdy znalazła ciało wojownika, pozwoliła sobie na faktyczne wylanie żalów i...Pomogło jej to. Bardzo! Nadal miała lekkie problemy ze snem, jednak było jej najzwyczajniej w świecie lżej i czuła, że wraca na prostą w ten pokrętny, niepoprawny sposób. Chciała żyć, a...a to wszystko jej na to pozwalało. Gdy padło pytanie w jej stronę, odwróciła mordkę w stronę Gąski uśmiechając się w jego stronę łagodnie. Zdawała się być pełna nowej energii, a jednak taka sama. Dalej była tą ulotną, delikatną kotką; jednak teraz cieszącą się tym, co przez tyle czasu mogła mieć tylko w drobnych kawałeczkach - była wolna!
xx— D-dobrze, wiesz? Jest...coraz lepiej — zamruczała pogodnie, poruszając lekko uszami i wibrysami, a jej wargi uniosły się w lekkim, subtelnym, ale co najważniejsze - szczerym uśmiechu, po czym nie przerywając spokojnego chodu przekrzywiła nieznacznie głowę na bok, unosząc brew. — A...co słychać u ciebie? Słyszałam, że dobrze d-dogadujesz się z Mętną Łapą. Wiedziałam, że sobie poradzisz. Mętna Łapa nie mogła lepiej trafić, niż do ciebie — była z niego dumna, to na pewno. Zamruczała krótko i zamilkła oczekując jego odpowiedzi. Odkąd przełamała się i wypłakała przy nim poczuła się....Jeszcze bardziej swobodnie w jego towarzystwie. Zdjęła przy nim maskę, widział prawdziwą ją, jej wnętrze i nie uciekł; pomógł jej, został.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gęsiopióry patrzył większość czasu na płynącą u jego boku rzekę. Nurt ciągnął spokojnie i nieubłaganie, jasno i wyraziście obrazując metaforę czasu. Od czasu do czasu kocur zerkał na towarzyszącą mu Śliwkową Pestkę. Niedawno dostrzegł w niej usychający, skręcający się w sobie listek... teraz przypominała raczej pąk, czekający, by wybuchnąć pięknym kwieciem. "Białym", pomyślał impulsywnie.
Gdy odpowiedziała na jego pytanie, zawiesił na niej wzrok na dłużej.
Wyglądała na swobodną i szczęśliwą, zupełnie taką, jaką pamiętał ją z samego początku treningu. Czy wtedy była taka naprawdę? A w kolejnych księżycach? Czy gromadziła w sobie ból? Czy go widział? Czy myślał, że go to nie dotyczy? Czemu wcześniej jej nie pomógł?
Bo był dzieciakiem, przypomniał sobie.
- Bardzo się cieszę - wymruczał z ulgą, odpowiadając na jej uśmiech własnym, wyrażającym czułość i autentyczną ulgę - Tak, dobrze nam się razem trenuje... Mętna Łapa jest niesamowita. Okropnie przenikliwa. Dopiero zaczęliśmy, a już mam wrażenie, że za parę księżyców zabraknie mi wiedzy do przekazywania jej. To jest możliwe? Żeby Terminator dostał innego Mistrza, bo poprzedni nie wie dość dużo? - podpytał, jakby realizując wcześniejszą obietnicę - że będzie Śliweczkę pytał o pomoc, gdy nie będzie czegoś na temat trenowania pewien.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widząc jego uśmiech, mrugnęła powoli i dłużej w przyjaznym geście, po czym, lekko poruszyła ogonem wsłuchując się w to, co kocur miał jej do powiedzenia. Nadstawiła trójkątne uszy obserwując go z łagodnym wyrazem mordki. Słysząc, że to było obustronne dogadanie i zarówno Gąska jak i Mętna Łapa sądzą o sobie pozytywnie, poczuła przyjemne ciepło. Gąsiopióry na pewno był wspaniałym mistrzem! Był cierpliwy, wyrozumiały i potrafił słuchać,a t była rzecz naprawdę ważna - czuła dumę, że kot taki jak on uczył się akurat u niej i również ona przyłożyła swoją łapę do jego możliwego kształtowania. Było w tym coś...Naprawdę satysfakcjonującego. Przecież niedawno był ledwo terminatorem, a teraz kształci nowe pokolenie! Jak ten czas szybko płynął...W przeciwieństwie do spokojnego i łagodnego nurtu jaki dziś wyjątkowo był w Grzmiącej Rzece. Może akurat na tym odcinku który mijali był taki a nie inny? Na pewno sama Śliwka mogła śmiało potwierdzić, że czas był nieubłaganą, bezkształtną masą, której nie dało się złapać i zatrzymać - księżyce mijały, koty się zmieniały, dojrzewały, ginęły, znikały...To wszystko działo się w jakimś czasie, którego nie można było cofnąć chociażby bardzo się chciało. Gdyby tylko mogła, oh, gdyby tylko mogła tyle rzeczy w swoim życiu by zmieniła, tyle słów wypowiedziałaby inaczej - jednak chyba dobrze, że nie miała takiej możliwości. Tylko gwiezdni wiedzą gdzie by się znalazła, jakby wymazała wszystkie swoje porażki. Może w lepszym, może gorszym miejscu? Chociaż - czy to w którym była teraz, było złe?
xx— Na t-twoim miejscu bym się o to nie martwiła, Gęsiopióry. Wiesz wystarczająco, a nawet więcej b-by doprowadzić Mętną Łapę do samego końca treningu, uwierz — odparła i zachichotała cicho pod nosem, biorąc krótki wdech świeżego powietrza. — Poza tym...Ah, n-nie spotkałam się z taką sytuacją jeszcze, więc...Pod tym względem również nie masz co się obawiać. A-ale bardzo dobrze, że się dogadujecie, to najważniejsze
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To dobrze - odparł, wyraźnie uspokojony. Zdawał sobie sprawę, jak głupio mogło wypaść jego pytanie, skoro nigdy dotąd taki precedens nie miał miejsca, ale i tak przeważało w nim uczucie ulgi.
- To dobrze... - powtórzył raz jeszcze, bezpieczny w swojej roli Mistrza Mglistej Łapy. Funkcja ta była jego nowym źródłem poczucia własnej wartości. Za nic nie chciałby go stracić.
Szedł dalej u boku Śliwkowej Pestki. Czuł chłód i wilgoć, bijące znad rzeki - i jednocześnie przypomniał sobie ciepło, jakie biło od kocicy, gdy przytulała się do niego, rozedrgana i cała we łzach. Odtwarzał sobie to wspomnienie częściej, niż chciałby przyznać.
- To... um... co teraz zamierzasz? - zapytał, zerkając na nią uważnym wzrokiem - Skoro jesteś już... wolna?
Nie miał na myśli po prostu statusu partnerstwa, oczywiście. Chodziło mu o coś innego. Coś więcej - te dziwne okowy, które zaciskały się na niej przez ostatnie księżyce. Nie wiedział do końca, jak funkcjonowały, ale widział różnicę, gdy się ich pozbyła. Inaczej się poruszała, inaczej mówiła. Inaczej wyglądała. Mimo, że Pora Spadających Liści ogołacała drzewa z zieleni, Śliweczka tętniła życiem, z resztą - Gęsiopióry podobnie.
Czy też myślała o tej chwili, którą razem dzielili? Czy pamiętała jego łapę na swoim grzbiecie? A jeśli w ogóle o niej myślała - to jak? Z czułością, czy ze wstydem?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śliwka również pamiętała i myślała o tym co się wydarzyło krótko przed śmiercią Sokolego Skrzydła, a dokładnie wracała myślami do chwili w której pękła i odkryła się w całości przed Gąską, a ten...Tak po prostu dał jej ciepło i wsparcie którego potrzebowała. Wtedy dość nieświadomie przekroczyła pewną granicę, którą sama sobie wyznaczyła - kiedyś traktowała Gąskę jako terminatora, wręcz młodszego brata którym powinna się opiekować. Wtedy gdy po prostu potrzebowała pomocy i zrozumienia, zrozumiała, że Gąska już nie jest tym malutkim i bezbronnym kocurkiem, a dorosłym kocurem, przyjacielem i kimś bliskim, komu powinna ufać tak jak Kałuży czy Kornikowi. Nie zdawała sobie jednak sprawy z tego, że biały wojownik myślał o tamtej sytuacji znacznie częściej i to mogło być możliwym powodem jego nieco...Sztywniejszego zachowania; nie łączyła tych dwóch sytuacji, bardziej jej myśli w tym temacie zeszły na problemy z treningiem i stresem, że może zrobił bądź zrobi coś nie tak i wcześniejsze pytanie Jaja ją w tym tylko utwierdziło. Następne jednak...Nieco ją zaskoczyło i zawstydziło, przez co zamrugała pośpiesznie i poczuła jak pieką ją uszy. W-wolna?? W jakim sensie...O-oh... Po chwili skarciła się w myślach za...Dziwny tor własnego rozumowania i zachichotała niezręcznie, odwracając wzrok by ukryć swoje zmieszanie i zastanowić się nad odpowiedzią.
xx— Om...w-w jakim sensie..w-wolna? — wydukała cichutko, zerkając na idącego obok niej Gęsiopiórego, po czym przełknęła ślinę i trzepnęła lekko uszami chcąc odpędzić od siebie stare, gryzące zawstydzenie i jąkanie. Wzięła głębszy wdech i westchnęła z lekkim uśmiechem, jakby...Nieco się uspokoiła. — Wybacz, znaczy...Mmm...nie wiem co robić, szczerze mówiąc. Ja...jestem trochę zagubiona w tym wszystkim. — mruknęła szczerze na sam koniec nerwowo chichocząc i zwolniła nieco, spoglądając na Gęsiopiórego. Czuła, że może mu zaufać, że teraz - a tym bardziej teraz, nie musi przed nim niczego udawać. Raz zdjęta maska nie zakładała się sama, a Śliwkowa Pestka miała już serdecznie dość okłamywania wszystkich o tym jak się czuje; a przynajmniej tych jej najbliższych.
xx— Sokole Skrzydło nie żyje, a ja czuje się z-z tym lepiej. Czy to nie jest...straszne? Nie powinnam się tak czuć, powinnam...powinnam...
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gęsiopióry w tematach romantycznych był totalnym analfabetą. Miał wrażenie, że ta sfera życia zupełnie go nie dotyczy - i nie dlatego, żeby to on robił jakieś specjalne uniki, po prostu tak funkcjonował świat, ryby nie fruwają, jeże nie żyją pod wodą, a Jajo nie chodzi na randki. Nigdy nikomu nie zdradził tajemnicy swoich uczuć do Pajęczej Nogi i sam przed sobą właściwie nie był pewien, jakież to one były. Czuł się więc nad wyraz niezręcznie, jak ktoś zupełnie wyjęty ze swojego środowiska, jak wrzucony za granicę i zmuszony do komunikowania się w obcym języku. Z jednej strony jego spragnione bliskości serduszko interpretowało całe ostatnie spotkanie ze Śliwkową Pestką w kategoriach jakiegoś takiego... fizycznego zainteresowania? Z drugiej - jego skromna, czy raczej, bez eufemizowania, niedowartościowana osobowość wyszydzała go za ten absurdalny pomysł. Kim ty jesteś, głupia Gąsko, żeby myśleć że Twoja Mistrzyni choć przez chwilę myślała o Tobie inaczej niż jako o wyrośniętym dzieciaku?
Choć zadając pytanie o "wolność" Śliwki chodziło mu o ten całokształt więzów, które widocznie coraz ciaśniej krępowały ją w ostatnich księżycach i wydawały się nagle rozluźnić i spaść po pogrzebie Sokolego Skrzydła, widząc jej reakcję zrozumiał popełnioną gafę i poczuł ukłucie wstydu. Absolutnie nie chciał w ten sposób pytać o jej status partnerstwa! Gdyby chciał, wymyśliłby jakąś gładszą formę, a nie takie pozbawione wyczucia pytanie, które siekło ją jak sosnowa gałąź, którą ktoś idąc z przodu odchylił i napiął do granic możliwości, aż strzeliła biedną Śliweczkę w mordkę.
- W-wolna w sensie!... - pospieszył z odpowiedzią, jakby miał właśnie wyciągać igły czarno-białego futerka - W sensie... No, takim ogólnym. Życiowym. Wydawałaś się przytłoczona, mmm... wszystkim. A teraz nie. Jakbyś yyy... siedziała pod hałdą śniegu przez całe księżyce. A teraz ona stopniała? - miał nadzieję, że ta metafora da mu chwilę czasu. W jego głowie pojawiła się myśl, że powinien dodać coś w stylu "nie żeby Sokole Skrzydło był tą hałdą, nie był taki ciężki pewnie, to znaczy, nie wiem ile on waży, ale może Ty wiesz, a może nie...", ale w porę się powstrzymał. Na szczęście Śliwkowa Pestka rozluźniła się, a jej spokojny i delikatny uśmiech ukoił odrobinę jego nerwy.
Pomyślał dokładnie to samo, co ona - że mogą sobie zaufać. Że cokolwiek z tej rozmowy wyniknie, raczej nie będzie tak dramatyczne jak cała poprzednia, więc bez prodlemu sobie z tym poradzą.
Wysłuchał dalszych wątpliwości, jakimi chciała się z nim podzielić. Jej słowa były brutalnie prawdziwe. Zawierały w sobie nieodwracalność okrutnego, rządzącego się prawami natury świata, w którym żyli, oraz - nie mniej potężną - warstwę emocjonalną, tego, jak z funkcjonowaniem w tym świecie radzą sobie umysły żywych.
- Myślę, że nic nie powinnaś - wtrącił się łagodnie, zdecydowanie mniej roztrzęsiony niż chwilę wcześniej - Jeśli czujesz się lepiej, to bardzo dobrze. I nie czułabyś się lepiej, gdyby wcześniej nie było coś źle. To jest ta wolność, to miałem na myśli.
Zdecydowanie lepiej szło mu rozmawianie o czyichś uczuciach, niż o swoich własnych. Obserwując Śliwkę i analizując wszystko, o czym mu opowiadała, reagował z empatią i swobodą, które zupełnie znikały, gdy myślał o sobie samym...
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śliwka na całe szczęście Gąski załapała o co mu chodziło - jednak ten i tak zaczął się nerwowo tłumaczyć co...Nawet trochę rozbawiło wojowniczkę, która cichutko zachichotała obserwując nerwowe grymasy pojawiające się na krągłej mordce jej terminatora.
xx— J-już dobrze, Gęsiopióry! W-wiem o co ci chodziło — mruknęła łagodnie i westchnęła już...nieco ciężej gdy oboje weszli na ten kruchy temat jakim była śmierć Sokolego Skrzydła i uczucia jakie towarzyszyły Śliwkowej Pestce z tej bolesnej przyczyny. Miała w swoim wnętrzu burze i chaos, który mimo to wcale jej tak nie wadził. Faktycznie czuła się jakby w końcu pozbyła się z własnych pleców, karku i głowy ciężkiej i grubej hałdy śniegu - jak to określił Gąska. Dopiero teraz przejrzała na oczy i to tak porządnie; faktycznie było coś nie tak w jej relacji z Sokolim Skrzydłem. Była ciężka...bardzo ciężka i chociaż tyle księżyców Śliwka sama przed sobą zaprzeczała i zwalała winę na samą siebie za to jak to wszystko wyglądało...Ah, teraz dojrzała, że wina była zupełnie gdzieś indziej. W zauroczeniu i ślepej miłości dała się wplątać w coś...toksycznego.. Bo jak inaczej mogłaby nazwać relacje w której tylko jedna ze stron daje coś od siebie, a druga jedynie wymaga, naciska i ogranicza? A jednak pierwsze księżyce były lekkie i przyjemne. Śliwkowa Pestka nigdy nie byłą tak wesoła i rozluźniona jak wtedy gdy Sokół zgodził się zostać jej partnerem - wtedy nawet fakt, że kazał utrzymać to w tajemnicy nie był dla niej alarmujący. Krzyki, kłótnie, odtrącanie - również nie. Dopiero z czasem gdy sama Śliwka dorastała i dojrzewała czuła większą potrzebę kontaktu i...po prostu uczuć, a ze strony syna Jastrzębiego Szponu trafiała jedynie na lodową ścianę, która co jakiś czas napierała na nią i zwala z łap prosto w lodowatą wodę lęku, strachu i bezsilności. Kocica unosiła się w niej odkąd tylko pamiętała gnieciona przez własne ograniczenia i stres, które nie chciały puścić jej ze swoich coraz bardziej ciasnych więzów. Chwilą szoku i lekkiego oswobodzenia była kłótnia z Sokołem, która pozwoliła jej na zrzucenie klapek z oczu - kocur jej nie kochał, on...
xx— T-tak sądzisz? — uniosła lekko brew, wracając spojrzeniem do mordki kocura, po czym westchnęła z lekkim uśmiechem i pokręciła własnym, krągłym łebkiem. — Może masz...racje. Ja wiem, że b-było coś nie tak, ale mimo wszystko Sokole Skrzydło był, ah jest dla mnie kimś ważnym. Kochałam go, naprawdę, jednak on... — przerwała czując jak nieprzyjemnie zaciska jej się gardło na uderzenie serca. Nagle na jej pyszczku pojawił się ból i przygnębienie, a oliwkowe ślepia stały się na chwile puste gdy ta spuściła na moment głowę i zatrzymała się. Dalej coś ją blokowało, dalej miała ochotę uciec i kłamać, ale...nie mogła! Dlatego też nieco napięła mięśnie i zmarszczyła na uderzenie serca grzbiet nosa przed swoimi słowami. — ...nie odwzajemniał tego. — wyszeptała cichutko, po czym odchrząknęła i wyprostowała się a na jej mordce znajdował się szczery, uroczy uśmiech, który posłała w kierunku Gąski.
xx— A-ale to przeszłość. Teraz...teraz zaczynam nowy r-rozdział i...Nie chce się tym ciągle zadręczać!Nawet nie wiesz jak...lekko poczułam się, gdy wyrzuciłam to z siebie przy tobie...
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gęsiopióry, skupiony w stu procentach na swojej dawnej Mistrzyni, słuchał treści jej słów, tonu jej głosu, obserwował zmiany w połysku jej oczu i niemal niezauważalnych napięciach mięśni mimicznych. Z każdym jej słowem czuł się, jakby przechodził przez niewidzialną bramę, markującą koniec jego ery bycia kocięciem. Bramę tę tworzyło słowo "kochać", które słyszał pierwszy raz w swoim życiu.
Naprawdę pierwszy raz. Już się nad tym zastanawiał, wielokrotnie. Nie pamiętał żeby słyszał to słowood swojej matki, która pewnie używała go, ale w czasach, z których prawie w ogóle nie miał wspomnień. Raz kiedyś zwierzał mu się ze swoich uczuć Wieczorna Łapa, ale nie użył tego słowa, mówił że jakiś kot mu się podoba, a to i tak było dla gapowatego Gęsiej Łapy sporo. Często pytał sam siebie, czy ten niesamowity magnetyzm, z jakim działała na niego Pajęcza Noga, to przypadkiem nie jest właśnie kochanie, ale znał odpowiedzi.
Teraz Śliwkowa Pestka posługiwała się tym słowem oczywiście z ciężkimi emocjami, ale z zupełną naturalnością, jak przystało na kogoś, kto poznał już jego znaczenie. Tym samym wciągnęła Gęsiopiórego do zupełnie nowej rzeczywistości. Ta rozmowa była jak kolejna Ceremonia na Wojownika, tylko jeszcze ważniejsza. Starał się nie dawać po sobie poznać, jak ogromnie jest poruszony i jak ciężko mu zrozumieć emocje, wyrażane przez ten termin.
Milczał więc po pierwszej części wypowiedzi Śliwki, wysłuchał drugiej i wtedy dopiero poczuł, że jest zdolny do odpowiedzi.
- Cieszę się, Śliwkowa Pestko. Że czujesz się lepiej i że mogłem jakoś pomóc - powiedział miękkim, spokojnym głosem, uśmiechając się łagodnie. W duchu odczuwał dumę, że naprawdę wsparł ją w pozbywaniu się tej hałdy śniegu. Nie zapominał jednak, co było pierwotnym powodem do zaproszenia jej na ten spacer. To ciągłe wracanie myślami do tamtewj drżącej chwili, gdy tulili się do siebie... Jak niepowtarzalne to było doświadczenie. Jak bezcenne. Jak ogromnie tego wtedy potrzebował i że teraz potrzebuje jeszcze bardziej. Chciał się podzielić swoimi odczuciami, ale nie miał pojęcia, od czego zacząć. Nie chciał wyjść na głupka, jak z tą "wolną". Przełknął ślinę, nabrał powietrza w płuca i przychylił się do Śliwki, aż do momentu, gdy poczuł na swojej klatce piersiowej i barku ciepło jej ciała, a jego policzek dotknął jej karku.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się a na jej pyszczku znowu pojawiło się zadowolenie i lekkość z jaką opuściła obóz paręnaście uderzeń serca wcześniej. Naprawdę dobrze czuła się w towarzystwie Gęsiopiórego wyczuwając w nim już nie tylko terminatora, ale i przyjaciela oraz wsparcie, które udzielał jej naprawdę dobrze. Jego spokojny głos, wyrozumiałe spojrzenie...ah! Nie czuła się przy nim oceniana i wiedziała, że mogła się wygadać z czym tyle zwlekała nie mogąc przekroczyć pewnej wyznaczonej przez siebie samej granicy pod pretekstem "nie wypada". Kocur jednak wielokrotnie dawał jej znać, że może na niego liczyć - w końcu nie był już kociakiem, a dorosłym kocurem do tego równym jej rangą. Nic więc dziwnego, że chciał być traktowany w ten sposób, a nie jak dopiero co rozpoczynający trening kociak. Śliwkowa Pestka nie mogła jednak zbyt wiele na to poradzić; w jej oczach jej terminatorzy zawsze byli tymi młodziutkimi, ledwo początkującymi kotami, którym pokazywała świat i pozwalała na zdobywanie potrzebnych umiejętności. I właśnie to spotkało Gąskę, który wyrwał się z tego i pozwolił Śliwce przekroczyć te irracjonalną granicę poprzez naprawdę niefortunny przypadek; kocica potrzebowała kogoś komu mogłaby się wygadać, kogoś, kto się nią interesował i martwił - a ktoś taki sam do niej podszedł prosząc o rozmowę i był nim syn zmarłej Mysi Krok. Już chciała iść dalej, jednak...Kątem oka dojrzała, że Gąska nagle się delikatnie spiął? Uniosła nieco brew i zerknęła na niego z troską gdy usłyszała jak łapczywie wciągnął powietrze.
xx— W-wszystko dobrze, Gęsio- — urwała w połowie, czując jak dziwny dreszcz przebiega wzdłuż jej ciała wraz z momentem w którym białe futerko kocura otarło się o to jej, a Gąska...przytulił policzek do jej karku. Wzięła cichutko i pośpiesznie wdech z zaskoczonym piśnięciem. Nie spodziewała się tego! Na uderzenie serca lekko zjeżyła sierść na ogonie, szybko jednak ją wygładzając. Poczuła jak pieką ją uszy i szczypie nos, chociaż nie do końca mogła określić czy było to spowodowane pozytywnymi czy wręcz przeciwnie - negatywnymi odczuciami. Mimo to, że zdecydowanie poczuła się dziwnie, pozwoliła kocurkowi się przytulić. Bo...czemu nie? Fala pierwszej paniki przeminęła szybko gdy kocica uzmysłowiła sobie, że przecież Gęsiopióry również mógł chcieć wsparcia tak samo jak ona. Byłaby samolubna gdyby tylko brała, nie dając nic od siebie! Wypuściła cichutko powietrze przez nos i nieco nerwowo poruszyła wibrysami. — Emm...Gęsiopióry? — szepnęła łagodnie w jego stronę, patrząc w ziemie.
xx— Czy...wszystko u c-ciebie dobrze? Nie chciałbyś...o czymś porozmawiać? W-wiesz bo...ja również jestem d-dla ciebie, jak ty...d-dla mnie
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Całe ciało Gęsiopiórgo było w stanie najwyższej czułości, zupełnie jakby poszukiwał zwierzyny - badał przestrzeń wokół węchem, dotykiem, słuchem, analizował wszystkie detale. Tyle, że całą jego przestrzeń zamykała teraz Śliwkowa Pestka.
Gdy drgnęła i pisnęła, jego nerwy przestawiły się w tryb alarmowy. Źle się zachował? Zrobił coś nie tak i zaraz znów będzie sam, otoczony wyłącznie przez pustkę, jaką miał z każdej strony wokół siebie - i w sobie - przez całe życie? Jednak wbrew temu, czego przerażony umysł się spodziewał, Śliwka nie odsunęła się. Nie był pewien, dlaczego, ani dlaczego miałaby to zrobić.
Gdy zapytała o jego samopoczucie, poczuł się naprawdę zawstydzony. Nie poprosił ją na spacer, żeby się jej wyżalić, zupełnie nie o to chodziło. Chciał się raczej czegoś dowiedzieć i miał wrażenie, że to, jak Śliwkowa Pestka zareagowała na jego dotyk, było wystarczającą odpowiedzią na niezadane pytanie.
Ze ściśniętym gardłem odsunął się od niej, spojrzał jej w oczy i z wyrazem mordki, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie bardzo umiał, pokręcił przecząco głową.
Przez chwilę się nie ruszał, po czym wyprostował się, spojrzał na niebo, odwrócił się za siebie, w stronę Obozu, a potem jakoś obok Śliwki, w stronę płynącej nieopodal rzeki.
- Tooo... odprowadzić Cię do Obozu? - zapytał uprzejmie, skrycie licząc, że dostanie w odpowiedzi "nie" i będzie mógł wleźć do zimnej wody.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka obserwowała jak kocurek się od niej odsuwa z wyraźnie zaciśniętym gardłem, a wzdłuż jej kręgosłupa przeszedł nieprzyjemnie chłodny dreszcz, na co lekko drgnęła. Gdy ten zerknął w niebo a później odwrócił się pozostawiając na moment kompletnie zdezorientowaną Śliwkę sam na sam ze swoimi myślami, ta zamrugała pośpiesznie chcąc...po prostu zrozumieć. Czy...zrobiła coś nie tak, że kocur się odsunął i...zaprzeczył? Może nie powinna tak reagować - może go wystraszyła? Oh! On nie drgnął gdy się do niego przytuliła...Co, co jak pomyślał, że nie chce mu pomóc? Co, jeżeli odczytał to jako...niechęć? Do tego moment w którym na chwile spojrzał jej prosto w oczy z niemym pytaniem, którego nie zdołał wypowiedzieć. Kotka zastygła na moment czując jak coś ściska jej żołądek - zdecydowanie o coś chodziło. Gdy jednak padło pytanie, ponownie zamrugała i już była definitywnie pewna, że to jej wina, że Gęsiopióry się odsunął i zachowywał w ten sposób, przez co poczuła się jeszcze gorzej, a w jej głowie zaczęła szaleć panika.
xx— Oh, ja...przepraszam Gęsiopióry, z-zaskoczyłęś mnie i... — zaczęła się odruchowo tłumaczyć przełykając ciężej ślinę. Wzięła głębszy wdech i trzepnęła uszami jakby próbując wyzbyć się przerażenia i paniki, które znów chciały zawładnąć jej umysłem i ciałem - a przecież miała być silniejsza i pewniejsza, dlaczego to znowu wraca! Jego uprzejmy ton wcale nie pomagał - czarno-biała wiedziała, że coś jest nie tak, a całe zachowanie kocura zaczęło łączyć jej się w całość, chociaż...Zdecydowanie nie taką jaka pewnie była na prawdę. W końcu jednak pokręciła lekko łebkiem i wbiła w mordkę wojownika spojrzenie swoich oliwkowych ślepi.Zrobiła krok w jego stronę i delikatnie położyła łapę na jego łapę, chcąc...Zwrócić jego uwagę? Przekazać, że...nie chciała go przestraszyć? Odrzucić? — Widze, że...chcesz coś powiedzieć. W-wiesz przecież, że możesz mnie pytać o wszystko. Ja naprawdę przepraszam jak...ź-źle się poczułeś z moją reakcją.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dostrzegając w Śliwkowej Pestce lęk, Gęsiopióry przejął się i zmartwił, choć starał się nie pokazać tego na swoim pyszczku. Dopiero przed chwilą mówili o tym, jak wyrwała się spod hałdy presji i strachu, a teraz wepchnął ją w kolejną zaspę. Zawstydzony, z wyrzutami sumienia, uśmiechnął się do niej i spokojnie, ale stanowczo pokręcił okrągłą głową.
- Nie nie, nic się nie stało, naprawdę. Nie przepraszaj mnie za nic, no co Ty, Śliwkowa Pestko! - zapewnił łagodnie. Gdy oparła swoją łapkę na jego własnej, poczuł, jak w tym miejscu rozlewa się przyjemne ciepło, czołga się w górę, do łokcia i rozpuszcza promienie po klatce piersowej.
Nie chciał przedłużać tej rozmowy, najchętniej naprawdę zostałby sam, ze swoimi żałosnymi nadziejami, które wreszcie się rozwiały, i z wspomnieniem tego ciepła. W końcu "sam" było domyślnym stanem w jego życiu. Wiedział jednak, że jego Mistrzyni już raz zauważyła, że czegoś jej nie mówi i raczej nie da się odprawić z kwitkiem, a znał jej troskliwą naturę na tyle, by obawiać się, że zacznie się tym zanadto przejmować. Nie chciał być źródłem jej zmartwień, szczególnie teraz, gdy powinna cieszyć się "nowym życiem", wolnością i wewnętrznym spokojem. Nie potrafiąc wymyślić żadnej abstrakcyjnej odpowiedzi, jaką mógłby ukoić niepokój Śliwkowej Pestki i zabrzmieć jakkolwiek autentycznie, zdecydował się po prostu powiedzieć jej półprawdę. Bez wnikania w niewygodne szczegóły, których tak się teraz wstydził, zdradzić jej skrawek problemu... Jeśli Śliweczka potrzebuje coś zrobić, by poczuć że pomogła swojemu dawnemu Terminatorowi z czymś, co leży mu na sercu, to może być temat w sam raz, niezbyt skomplikowany, ale realny.
- Chyba po prostu...- zaczął ostrożnie - Jest mi trochę samotno. To wszystko - wyjaśnił i ze zdziwieniem spostrzegł, że przyniosło mu to sporą ulgę.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Łagodne zapomnienie jej nie wystarczyło, gdy już wpadła w spirale napędzaną stresem i poczuciem winy, od której miała nadzieje, że się uwolniła raz a dobrze gdy znalazła zwłoki Sokolego Skrzydła. Jak się okazało - myliła się i to bardzo. Dalej stres ściskał ją w swoich szponach i wypuszczał raptem na parę wdechów, którymi cieszyła się jeszcze paręnaście uderzeń serca temu, za nim...No...Nastąpiła ta niezręczna sytuacja o którą się obwiniała dalej, nawet mimo łagodnych zapewnień, które na pewno były szczere - Gęsiopióry nie był typem kocura, który by ją okłamywał, wiedziała to! Mimo to jednak coś przeszkadzało jej w przyjęciu tej prostej informacji do siebie.

Chyba po prostu... jest mi trochę samotn

Na dźwięk tych słów, uszy wojowniczki drgnęły nieznacznie, a oliwkowe ślepia otworzyły się szerzej, jakby właśnie coś ją olśniło. Nie spodziewała się takiej odpowiedzi, bo...Oh, kocurek miał przecież tylu przyjaciół! Widywała go na ceremoniach w towarzystwie sporej ilości kotów, które zdawały się go lubić i akceptować; do tego miał teraz Mętną Łapę, która zdawała się go lubić i na pewno chętnie dotrzymywałaby mu towarzystwa, podobnie jak zresztą Śliwkowa Pestka, gdyby tylko wiedziała o tym wcześniej! Sama doskonale znała okrutne brzemię samotności. Znała je jak mało kto, chociaż pozornie była otoczona bliskimi jej kotami, ciągle jednego z nich traciła - kot po kocie. Kiedy w końcu związała się z Sokolim Skrzydłem miała nadzieje, że teraz nie będzie już sama, w końcu miała partnera, który mógł ją wspierać, towarzyszyć jej na patrolach, kochać. To się jednak nie stało, a czarno-biała stała się jeszcze bardziej samotna niż przedtem nawet nie mogąc tego dojrzeć, aż do teraz...
xx— Oh... — westchnęła krótko, po czym odchrząknęła i dość nieśmiało pokręciła łapę w ziemi, wbijając na moment w nią spojrzenie, jakby zbierając w głowie własne myśli. Poczuła się jeszcze bardziej zobowiązana do pomocy - w końcu Gąska zdawał się być w bardzo podobnej sytuacji co ona! A skoro się przed nią otworzył...to już po prostu musiała. — Rozumiem, ja...Też często czuje się samotnie, wiesz? Niby tyle kotów dookoła, a jednak...Żadnego. Myślałam, że jak zwiąże się z Sokolim Skrzydłem, to poczucie pustki minie, ale...przeliczyłam się. — mruknęła i dopiero pod koniec swojego zdania podniosła mordkę do góry i uśmiechnęła się pogodnie i nieśmiało, mrużąc lekko oczy, chcąc jakoś pocieszyć kocurka w tym wszystkim. Właściwie, byli w tym razem i...Teraz poniekąd zrozumiała dlaczego łaknął bliskości.
xx— W-wiesz, zawsze...Możesz przyjść do mnie jak będziesz się tak czuć i...pobędziemy samotni razem — zaproponowała nieco niepewnie i zachichotała cichutko pod nosem, a końcówka jej ogona zadrżała nieznacznie. — J-j-jak tylko będziesz chciał, ja...z-zawsze będę, w-wiec...no
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gęsiopióry naprawdę poczuł ulgę po swoim, może nie całkiem kompletnym, ale zupełnie szczerym wyznaniu. Poczuł się lepiej ze sobą, wiedząc, że wyjawił przed kimś swój bolesny problem – i to nie przed byle kim, bo przed Śliwkową Pestką, z którą przecież łączyła go wyjątkowa więź, zbudowana podczas księżyców wspólnych Treningów. Czuł się lepiej, bo kocica go zrozumiała i wcale nie uznała go za błahy, wręcz przeciwnie – empatyzowała z nim, odnajdując analogię do siebie samej.

Wiedział, że naprawdę może na nią liczyć. Musiał się upewnić, że ona też wiedziała to samo o nim.

- Śliwkowa Pestko... Wybacz, że Cię zmartwiłem – skłonił lekko głowę w geście przeprosin – Bardzo chętnie czasem skorzystam. Razem będzie mniej samotnie, z pewnością. I Ty... Ty też zawsze możesz przyjść do mnie. Zawsze – dodał z naciskiem. Uśmiechał się do niej łagodnym, przyjaznym uśmiechem, tak samo, jak ona do niego. Wszystko zrozumiał. Zmieniło się wiele, ale jednocześnie nie zmieniło się zupełnie nic. Podrósł i stał się Wojownikiem, zrównując z nią rangą, a ich relacja przekuła się w bardziej symetryczną, jednak pewne rzeczy się nie zmieniły. Ich samotności nadal były ich własnymi i każde musiało pokonać swoją osobno, tak, jak walczyło z nią dotychczas.

Wyciągnął szyję i gestem, jakim świeżo mianowiany Terminator witał się ze swoim nowym Mistrzem, dotknął nosem noska Śliwkowej Pestki.

Potem odstąpił od niej o krok, zupełnie uspokojony. Wszystko wiedział. Jeśli miał zacząć zmieniać swoją sytuację, musiał przestać się nad sobą użalać i po prostu zacząć się starać. O Pajęczą Nogę.
- Dziękuję... – miauknął jeszcze na koniec - Wrócimy razem do Obozu?

  • //dzięki wielkie
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ślaz się zużył - nie sam, oczywiście. Ślaz wyjadła ona i... Kornik. Ogórecznik mogła mu jeszcze wybaczyć, bo mieli go z Barwinkiem pod dostatkiem, ale skoro wojownik zapracował również na inne ciężkie deficyty, a przy tym był wielki i silny, to Gorycz postanowiła, że właśnie on będzie jej towarzyszył na wyprawie po zioła. Rozwiązanie nie było idealne - wolałaby wziąć ze sobą Pożara albo Skrę, a nie tą ciamajdowatą gadułę, ale akurat żadnego z braci nie zastała w obozie, więc Mutant jawił się jako jedyna w miarę bezpieczna opcja. Był niby jeszcze Jajo, chociaż... Brr, nie. Jajo odpadał. To, co nawyprawiał z Pajęczą Nogą było szokujące samo przez się, ale dopiero widok świeżo narodzonych bratanków tak ostatecznie zmiótł Chochliczkę z planszy, doprowadzając po drodze do jakiegoś mini-zwarcia między burymi uszami. Niby wiedziała, że są już na tyle dojrzali fizycznie, że mogą mieć kocięta, ale co innego mieć możliwość, a co innego z niej skorzystać. Teraz już nic nie będzie takie same. Jajo wszystko popsuł. Kilkoma niewybrednymi ruchami nad tą długołapą łachudrą zburzył wiekuisty porządek, w którym obok białego kocura jest ona - Gorycz, jest Pożar i Skra.
Tym chętniej wymknęła się z obozu, który przez ostatnie wschody słońca żył wyłącznie wieścią o przyjściu na świat Pajojajów. Przycupnęła niemal w identycznym miejscu, jakie posłużyło im za punkt zbiórki podczas wyprawy Ćmiej Gwiazdy i... Czekała na Kornikowego Konara jak na wybawienie od krzyków, kwików oraz płaczów.
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
[Obrazek: 7BjK8CK.png]
a ty
zaraz się poplujesz


LVL 4 0 / 300
MedLVL 4 242 / 500
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości