Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Zmarszczyła nos, kiedy to spostrzegła niedużą orzesznicę kilka kroków przed nią. Nie było to coś, czego oczekiwała, ale narzekać także nie mogła. Zbliżała się Pora Nagich Drzew, już niedługo wszyscy będą głodować. Teraz tylko cieszyć się, że ma się to co się ma. Ugięła nogi, wyrównała ogon, grzbiet i głowę, przeniosła ciężar na tył. Szła pod wiatr, uważała na patyki. Zbliżała się do gryzonia by w odpowiednim momencie skoczyć i skręcić mu kark.
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Zamruczała z zadowoleniem, zakopując swoją kolejną zdobycz. To było jej pierwsze tak obfite polowanie, a w zasadzie to myśl o powrocie nie przefrunęła przez jej głowę jeszcze ani razu. Postanowiła więc korzystać z tego co dostała ile wlezie, nim na jej drodze znajdzie się nieskończona pustka.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Ruszyła na fali szczęścia... i oto fala szczęścia wyraźnie dobiegła swego kresu. Po raz kolejny Bawełna nie mogła, uparcie, natknąć się na nic. Las był cichy, jeżeli pominąć cichy szelest jej własnych kroków.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Nie uważała by jedna, tak mała porażka była końcem jej dobrej passy. Zwykła przerwa, nic specjalnego. Szła dalej, wypatrując czegoś, co utwierdzi ją w przekonaniu, że ma dziś szczęście do odnajdowania wszystkiego co żywe. I niegroźne.
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
W rzeczy samej, wyraźnie była to jedynie przerwa, gdyż już chwilę później Bawełna wreszcie coś znalazła. Nie była to jednak zwierzyna czy drapieżnik, a kocie ślady odciśnięte na ziemi. Trudno było wyczuć wokół nich zapach, który mogłaby powiązać z konkretnym kotem, czy nawet z Klanem; widać było jednak, że szły tędy dwa koty. Może były to ślady jakiegoś bogobojnego wojownika, który akurat tędy przechodził, a może ktoś wtargnął na granicę?
Nie musiała długo czekać by coś ją zainteresowało. To "coś" nie było jednak żywe, nie oddychało i zdecydowanie nie nadawało się do jedzenia. Podniosła czujnie ogon. Wiedziała, że były to kocie łapy, nie wiedziała jednak, czy te łapy były rzeczne, czy jednak ktoś nieproszony zagościł na tereny i trzeba się z delikwentem rozprawić. W Bawełnę uderzyła czujność i gniew, że ktoś dalej ośmiela się wchodzić tam, gdzie nie wolno. Poszła śladami kocich łap.
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Nie musiała daleko szukać. Już po chwili marszu dotarły do niej stłumione głosy, które zaledwie chwilę później uformowały się w słowa.
- ... z nimi bywa niemożliwością, ale nawet niemożliwości zawsze da się osiągać. Tak mówił mi on, i tak będę wierzył! - zapewniał żarliwie jeden z głosów - nieznany Bawełnianej Nici, dziwnie melodyjny i bezpłciowy.
- N-nie mam zupełnie pojęcia - jękliwie przerwał mu głos drugi - o-o czym mówisz - słowa te padły z pyska, jak najbardziej znajomego wojowniczce, Łopianowego Korzenia. Oto zresztą kocica wreszcie zobaczyła oboje delikwentów: biedny, aż skulony z przerażenia Łopian, prowadził jakiegoś kota, zapewne samotnika, na granicę. Drobną postać jego towarzysza pokrywało gęste, długie, rude futro; unosił się wokół niego, wyczuwalny aż tutaj, zapach ziół, których Bawełniana Nić nie potrafiła jednak powiązać z konkretnymi roślinami.
Już niedługo później przed jej oczami rzeczywiście znalazły się sylwetki dwóch kotów. Zjeżyła swoją jasną sierść, patrząc nieufnie na parę kotów. Dopiero po chwili rozpoznała zlękniony głos jednego z nich - Łopianowego Korzenia, z którym w prawdzie nic wspólnego nie miała, a jednak nie był intruzem. I byłaby spokojna wiedząc, że rzeczny wojownik odprowadza nieproszonego gościa na granicę, gdyby nie to, że najwyraźniej to samotnik przejął inicjatywę i górował nad przerażonym kocurem. Aż się w niej zagotowało. Kto dopuścił Łopiana do wojownikowania, skoro nie potrafił wypełnić najprostszego z obowiązków. Prychnęła z pogardą.
Nie ujawniła swojej obecności. Szła w ukryciu za kotami, chcąc dosłyszeć coś więcej.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Straszne jest to, jak myśli i serca potrafią się zamykać na geniusz i na koty. Jak potrafią nie przepuszczać mas samotnych kotów szukających szczęścia przez granice i zmuszać ich, by szli w niebezpieczną wędrówkę, w ziąb, ciemność, głód i beznadzieję - westchnął rudzielec nostalgicznie, a wojownik tylko jęknął bojaźliwie, i przemówił dopiero po chwili.
- Z-zbliżamy się do granicy. Tam b-będziesz mógł pójść w swoją stronę.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
- Tam będziesz musiał iść w swoją stronę - warknęła ostro, niespodziewanie wychodząc zza krzaków. - Prawda, Łopianowy Korzeniu? Czy może jednak ten pchlarz należy do Klanu Rzeki, bo mi się coś nie wydaje? - zwróciła się równie ostrym tonem do wojownika, patrząc na niego z nieukrywaną pogardą. Dlaczego trząsł się pod wzrokiem samotnika? Jakim prawem okazywał słabość przy przeciwniku, skoro to ON miał tutaj przewagę? Skoro to ON był na swoich terenach, a nie ten intruz. Uniosła ogon do góry, przejmując prowadzenie nad tą, pożal się Gwiazdy, eskortą. I narzuciła żwawe, prędkie tempo, nie zamierzała cackać się jak bury nieudacznik.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Pysk Łopianowego Korzenia przyjął wyraz taki, jakby właśnie otwarły się przed nim same niebiosa i w aureoli światłości zstąpili przedeń Gwiezdni. Samotnik natomiast spojrzał na nią z równą obojętnością, co patrzył poprzednio: miał rozmarzone, smutne oczy.
- D-dokładnie, będziesz do tego zmuszony - żarliwie przytaknął jej wojownik, co w czasie zbiegło się ze słowami samotnika: - Kto mógłby ocalić wszystkie te rozgwiazdy z brzegu morza, nim wyschną i zmienią się w skorupy, jak nasze dusze?
Dalsza podróż upłynęła w miarę spokojnie (nie licząc gadania samotnika, które uparcie wyjaśniał coś Łopianowi). Gdy dotarli na granicę, ryży bez oporów ją przekroczył i zniknął wśród krzaków; jeżeli koty zostały na miejscu chwilę dłużej, mogły usłyszeć, jak z zarośli dobywa się starczy, skrzeczący głos: - Ofelia! A gdzieżeś ty się, te no, wałęsał?! Urwańcu ty, wygwizdajło, ja tu żem się tak martwił! Nic ci nie jest? No to dobrze, ty bajbardzo!...
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Kremowa kotka co jakiś czas oglądała się za siebie, w ramach upewnienia się czy Łopianowy Korzeń solidnie pilnuje intruza. Kiedy doszli do granicy, całe szczęście rudzielec bez oporów przeszedł na swoje ziemie. Odprowadziła go ostrym wzrokiem, wysłuchując ostatecznie słów jeszcze jednego nieznajomego. Prychnęła z pogardą, odwracając się w stronę wojownika. - Masz szczęście, że cholernej Ćmiej Gwiazdy z jakiegoś powodu nie ma, bo byłaby pierwszą która dowiedziała się o tym, co wyrabiasz za jej plecami. Jesteś wojownikiem czy kociakiem, że kulisz się pod spojrzeniem jakiegoś pchlarza? - warknęła, nie spuszczając z tonu. Ruszyła w stronę obozu, po drodze zahaczając o każda jej zakopaną zdobycz. Miała już dość polowania, więc postanowiła wrócić z Łopianem. Przy okazji chcąc dowiedzieć się, czego właściwie była świadkiem.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Łopianowy Korzeń nie bardzo chciał mówić. Trzepał się więc i wiercił pod karcącym spojrzeniem Bawełnianej Nici; wreszcie jednak pękł.
- On-on mówił takie straszne rzeczy... - zaszlochał i zajęczał cicho - m-mówił o tym, że K-Klan zupełnie upadnie, i-i że wszyscy u-umrzemy, i ż-że nasza przywódczynie n-nie... - widać było, że Łopian naprawdę jest przerażony tym, co nagadał mu samotnik. - ... p-powiedział mi, że m-moje dzieci... och, Gwiazdy, moje dzieci!... - nic więcej kocica nie zdołała z niego wydobyć.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔