Logo Artemidy
Łęgi - wschód
–––Zdawało mi się, że czuję na własnej skórze gęstość i ciężar otaczającego nas powietrza. To o tych kociakach, co wtrącił Burza, wydało mi się kompletnie niepotrzebne, bo zmąciło powagę atmosfery, a gdyby nie powaga, zapewne nie posunąłbym się do takiego wyznania. Jedynym śmiechem, jaki po tym się rozległ, był ten mojego brata. Ja trwałem niewzruszenie, na pysku mając wymalowaną ową powagę. Wybuch wesołości był jednak, chwała Gwiezdnym, krótki. A i tak wystarczył, by pomiędzy moimi brwiami zadrgał cień zmarszczek.
–––Na szczęście Burzowe Niebo nie miał w głowie tylko wody. Poszedł moim tropem i przekroczył narosłą między nami przepaść, biorąc na siebie część win. Dobrze, a więc nie zrobiłem źle. Wybrałem odpowiedniego kota. Kiwnąłem głową na znak, że przyjąłem jego wyjaśnienia do wiadomości. Sprawiły mi jednak ból. Cofnąłem uszy na imię Sokoła. Poczułem do Burzy trochę urazy, że wolał tego gorszego brata ode mnie. Mnie nie okazywał wsparcia, a temu niebieskofutremu ścierwu owszem. Choć usłyszałem w swojej głowie głos urażonego kociaka, wołający, bym skończył tę rozmowę i zabrał się stąd jak najprędzej, machając na wszystkie strony gniewnie ogonem, dobiegły mnie też słowa racjonalizmu. Nie mogłem Burzy za to winić – przecież byliśmy wtedy skłóceni, nie chcieliśmy na siebie patrzeć. Przełknąłem poprzednie uczucia, zdecydowany wysiedzieć w miejscu do końca rozmowy. Żeby się pogodzić, widocznie trzeba się podjąć wytłumaczeń. A żeby się wytłumaczyć, niekiedy trzeba iść na ustępstwa. Wybacz, matko, ale widać twoje nauki nie zawsze były trafne.
–––Cierpliwość się opłaciła. Burza przynajmniej umiał zrozumieć swój błąd. I przeprosić. Utwierdziłem się w przekonaniu, że jednak jest rozsądny. Szkoda, że nawiązał taką bliską relację z Sokołem, bo pewnie gdyby nie to, teraz byłby jeszcze rozsądniejszy. Ale dlatego, że pozostała mi tylko dwójka braci, ciągle cieszył się statusem najrozsądniejszego. Ciekawe, jakie więzi łączyłyby mnie z Zamiecią, gdyby tylko nie zniknął? Może jakoś byśmy się dogadali? Może by się naprawił? No cóż, raczej się nie dowiem. Pewnie coś go pożarło. No nic, pozostał na szczęście Burza i na nieszczęście Sokół.
–––– Dobrze, że nareszcie spróbowaliśmy sie dogadać – odparłem, ciągle z gigantyczną dozą powagi, ale minimalnie uszczuploną. Na mój pysk wyciekł nikły cień uśmiechu. – Powinniśmy być rodzeństwem tak naprawde, a nie tylko z krwi. Już dawno – powtórzyłem się. Ciągłym powtarzaniem dawno chyba chciałem dać mu do zrozumienia, że powinien do mnie wyciągnąć łapę już dawno, ale tego nie zrobił, i dopiero ja, ja sam, byłem na tyle mądry. A czy robiłem to w pełni świadomie, czy bardziej niekontrolowanie, ulegając własnemu charakterowi, ciężko było stwierdzić. Dla dobra naszych relacji brat nie powinien wyłapać tych aluzji, lecz kto go tam wie, może naprawdę jest mądrzejszy, niż mogłoby się wydawać. – Zbliżyliście sie z Sokołem, co? Przed naszo bójko nie lubiliście sie za bardzo – miauknąłem po przerwie, dokładając starań, by mój głos był jak najbardziej neutralny. By nie pobrzmiewała w nim ani zazdrość, ani zawiść, ani nawet negatywne uczucia wobec tej kupy skołtunionej sierści. Jakby w ogóle był sens ich ukrywania, bo przecież chyba każdy w tym klanie wiedział, i słusznie, o naszych jakże zażyłych relacjach. Tym bardziej Burza, będącym przecież naszym bratem.
LOAD up on guns, bring your friends
It's FUN to lose and to pretend
She's over-BORED and self-assured
Oh no, I KNOW a dirty word

[Obrazek: cHnkcl5.png]

HELLO, hello, HELLO, how low
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Początki nigdy nie są łatwe i satysfakcjonujące. Właściwie, początki, tym bardziej na polowaniach, to żmudne chodzenie i szukanie, szukanie i chodzenie. Można zerknąć na czerwonawe już słońce, można wyłapać pierwsze cykanie świerszczy i innych robaczkowych śpiewaków, usłyszeć niedaleki żabi koncert. Zobaczyć zrywające się do lotu motyle, gdy potrąci się odpowiednią łodygę. Przy wyostrzonych zmysłach słychać szum pobliskiej wody, szum zmieszany ze śpiewem traw, budzonych przez przyjemny dla futra, tym bardziej tak ciemnego, chłodzący, łagodny i obiecujący delikatną noc. Piękna sceneria na spacer, do polowania… trochę zbyt leniwa. Co widać po braku ofiar do łapania - najpewniej wszystkie zwierzątka poszły wypoczywać nad wodą, świętując kolejny przeżyty dzień. Jak bajkowo.

Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2



ŻAL CHŁÓD
I NIC INNEGO
PŁACZ
TAŃCZ
JAK CI ZAGRAJĄ

DOSTANIESZ SPOKÓJ
POD ZIEMIĄ W
MROKU
LVL 3 50 / 200
MedLVL 3 50 / 400
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W powietrzu nagle zawisł znany już, nie wiadomo czy dobrze zapamiętany, specyficzny zapach czegoś słonego, z mocną ziemistą nutą z towarzystwem rzepaku. Nastąpił trzask nadeptywanej gałązki, a zaraz potem Ćma znalazła się nos w nos z biało-rudym, postawnym kocurem, którego spotkała jakiś czas temu. Na jego lewym policzku widniały cienkie paski odrastającej powolutku sierści, przez które prześwitywała zagojona skóra, z resztkami strupów. Pamiątka po ich poprzednim spotkaniu.
- Zmierzchnico! - przywitał się lekkim tonem kocur, kłaniając się teatralnie. Zerknął ostentacyjnie przez jej ramię i uśmiechnął się, chyba lekko złośliwie - dzisiaj bez obstawy? - zapytał z wyczuwalną ironią w głosie, po chwili jednak rozchmurzając się i uśmiechając, prezentując cały zestaw lśniących ząbków. Samozadowolenie wyczuwalne było niczym czosnek od średniowiecznego tropiciela wampirów.

Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2


Bielinek: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 9 | HP: 60 | W: 60

ŻAL CHŁÓD
I NIC INNEGO
PŁACZ
TAŃCZ
JAK CI ZAGRAJĄ

DOSTANIESZ SPOKÓJ
POD ZIEMIĄ W
MROKU
LVL 3 50 / 200
MedLVL 3 50 / 400
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wieczór był ciepły. W oddali kumkały żaby, gdzieś bliżej wrzasnął świerszcz. Wiatr znów zatańczył między liśćmi olchy. Słońce zrobiło się czerwieńsze, wyglądając jak duży lizak i pokrywając otoczenie złoto-krwawą łuną.
Nie cofnął się. Wyszczerzył się trochę bardziej i mrugnął.
- Nie dostałem, to prawda. Wiesz, ustatkowanie się jest trudniejsze, gdy przez całe życie szukało się guza. Na dodatek, bycie tak blisko dawnego domu… kusi, żeby tu wrócić, odświeżyć pamięć - powiedział. Zaciągnął się powietrzem, mrużąc oczy na zapach rzeczniaczki. Zaśmiał się szczekliwie na jej następne słowa.
- Przyszedłem złapać kreta i uciec do siebie, ale coś kazało mi iść w tę stronę. Nie żałuję, miło widzieć cię całą, nie pożartą przez tą imit… kotkę - powiedział, w przeciwieństwie do niej normalnym, rozbawionym lekko tonem. Cofnął się krok, czy dwa. Usiadł i zbliżył łapę do pyska, wysuwając przy tym pazury - sama to powiedziałaś. Nie dostałem dawno w pysk - poprawił jakąś kępkę futra przy uchu i opuścił łapę. Uśmiechnął się.
- Ty raczej nie pobijesz mojej cudnej mordy, co? - puścił do niej oczko - tylko odprowadzisz tam gdzie ostatnio i każesz uciekać, nigdy nie wracać? Z dobrą radą na długą, samotniczą drogę? - przekomarzał się, czuł się zbyt pewnie mimo bycia na środku innych, obcych terenów, pełnych morderców w kociej skórze. Zasłużył na otrzeźwiające walnięcie w pysk - coś się zmieniło od ostatniego spotkania? - zapytał, już ugrzeczniony, jakby faktycznie chciał tylko zamienić kilka słów i uciec, gdzie pieprz… czy też rzepak rośnie.

Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2


Bielinek: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 9 | HP: 60 | W: 60

ŻAL CHŁÓD
I NIC INNEGO
PŁACZ
TAŃCZ
JAK CI ZAGRAJĄ

DOSTANIESZ SPOKÓJ
POD ZIEMIĄ W
MROKU
LVL 3 50 / 200
MedLVL 3 50 / 400
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamyślił się na jej słowa i z głupim uśmiechem lekko kiwnął głową.
- Z takimi zawsze było więcej zabawy - westchnął, w dziadkowym tonie, po czym otrząsnął się - ale dzisiaj bym sobie darował - dodał, a uśmiech na chwilę zniknął z jego pyska, dodając mu księżycy w jednej chwili. Wrócił jednak, pod postacią uprzejmego podniesienia kącików warg. Nie wytrzymał jednak w tym stanie zbyt długo. Znowu się wyszczerzył.
- Chętnie posłucham. Może być nawet pęczkami. Beczkami - powiedział wesoło, szykując się na równie wesołe kontrataki owych rad. To był dobry sport. Część o odprowadzaniu puścił mimo uszu. Ma czas.
Nawet nie drgnął na nagły ruch czarnej kotki, mrugnął tylko, co zdradziło jego zaskoczenie. Lekko, choć nie pieszczotliwie, pacnął ją żuchwą w nos. Uśmiechnął się nostalgicznie.
- Chciałbym stracić parę księżyców. I nacieszyć stare oczy i uszy młodą kotką prawiącą komplementy. Poza tym nie wpadłaś na to, że moje buntownicze życie zaczęło mnie nudzić? - powiedział, słowo „stare” przedłużając nieznacznie, teatralnie. Nie zapytał czego ona by chciała. Chciał zaczekać, aż sama wykipi i mu powie. Albo pokaże.

Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2


Bielinek: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 9 | HP: 60 | W: 60

ŻAL CHŁÓD
I NIC INNEGO
PŁACZ
TAŃCZ
JAK CI ZAGRAJĄ

DOSTANIESZ SPOKÓJ
POD ZIEMIĄ W
MROKU
LVL 3 50 / 200
MedLVL 3 50 / 400
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niewinna rozmowa nagle zmieniła kierunek i rudo-biały ze skonsternowaną miną, zamiast dużego uśmiechu wpatrzył się w czarną Zmierzchnicę. Westchnął sobie i wstał, górując teraz znacznie nad wojowniczką.
- To rada? - zapytał jeszcze, na wszelki wypadek, bo może to był żart? Próba? Wiedział już, że jego znajoma może zmieniać siętak szybko jak zechce, ale i tak wolał się upewnić, że aktualna zmiana jest poważna, a nie tak sobie, o. Gotowy jednak był odejść, jego mięśnie nie zdradzały żadnych objawów potrzeby walki.

Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2


Bielinek: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 9 | HP: 60 | W: 60
✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
[color=#70b899]Kiwnął jej głową i odwrócił się na pięcie w stronę, z której przyszedł. Stał i milczał przez chwilę jakby bił się z myślami i odwrócił głowę z beztroskim uśmiechem.
- Odwiedź mnie kiedyś. Łan Rzepaku jest duży, ale jeśli zechcesz mnie znaleźć, na pewno ci się to uda. Ja cię nie będę wyganiać - i mrugnął, jak gdyby nigdy nic - tutaj nie wrócę - dodał, już poważniej i Ćma mogła być pewna tych słów. Nie będzie trzeciego razu, trzeciego spotkania. Nie tutaj. Nie czekał na żadne jej słowa, po prostu kilkoma susami znalazł się poza zasięgiem jej wzroku i mogła być pewna, że się nie odwrócił.
Znów była sama. I mogła się skupić na polowaniu.

Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2

✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Potencjalna zwierzyna nie chciała się pojawić w miejscu przesyconym kocim zapachem bardziej niż zwykle - w końcu trochę czasu tutaj z Bielinkiem spędziła. Najwidoczniej musiała przejść jeszcze kawałek dalej, jeśli chciała coś złapać. Coś innego niż przystojnego kocura, oczywiście.


Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2

✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nadal nic, niestety. Chodzenie i węszenie póki co nie dawało większych rezultatów i Ćma musiała ćwiczyć swoją cierpliwość, bo nie było w okolicy żadnego, nawet jednego znaku życia od okolicznej fauny. Ale może jeszcze trochę kroków, może jeszcze kilka uderzeń serca i dostanie nawet najmniejszy trop? I zwierzątko na jego końcu?

Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2

✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ila razy można opisywać nic? Można teraz się wspiąć na wyżyny i zacząć opisywać piękno łęgów, szum strumyczka, kolor zapachów, cokolwiek tak naprawdę, co nie jest zwierzyną, bo złośliwe kostki jej nie dały. Z drugiej strony, lepsza zwierzyna niż przeciwnik, prawda? Nie chcemy blizn i urwanych uszu.

Ćma: lvl 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50/50
Dostępne przerzuty: 2/2

✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka była bardzo podekscytowana spacerem, na który umówiła się ze swoją przyjaciółką. W końcu planowały to od tak dawna, a teraz – gdy Szarotka poznała granice chociaż w połowie – mogły wdrążyć swój plan w życie. Co prawda ruda była wojowniczką, i tym samym mogłaby spokojnie wziąć na przechadzkę po terenach terminatorkę, ale ze względu na swoje nikłe jeszcze wtedy doświadczenie w kwestii granic, szylkretka postanowiła nie sprawiać problemu wyższej rangą kotce, jaką jest odpowiedzialność nad niedoświadczym terminatorem. Tym razem była jednak pewna, że poradzą sobie świetnie i wyczekiwała tego dnia jak jeszcze nigdy. Miała Wiewiórce tak dużo do powiedzenia, a dochodził do tego na dodatek fakt, że tak dawno nie rozmawiały! Zgodnie z rozkazem rudej, zielonooka znalazła sobie dużo znajomych, nawet przyjaciela, przy tym otwierając się na inne koty. Była o wiele inną osobowością niż parę księżyców temu, co bardzo ją cieszyło, a największą rolę stanowił tu fakt, że to dzięki jej przyjaciółce.
Siedziała w legowisku terminatorów, kiedy niebo nabrało ciemnych barw. Nie było jeszcze nocy; po prostu przez pogodę o tej porze było już ponuro. Leżała, spoglądając na widoki, kiedy nie zauważyła sylwetki Wiewiórczego Skoku. Niemal natychmiast wstała na równe łapy, szczęśliwa, że koleżanka dotrzymała słowa i zgodnie z obietnicą stawiła się w Zrośniętych Drzewach po treningu z nową terminatorką. Szylkretka uśmiechnęła się ciepło do wojowniczki, ale nic nie mówiła, po prostu zaczęła iść z nią w bliżej nieznanym jej kierunku. Nie szły chyba w konkretne miejsce; bardziej niż na spacerze, koteczce zależało na rozmowie ze swoją przyjaciółką, z którą kontakt ostatnio mocno słabł. Dopiero gdy przekroczyły wyjście z obozu, same kierując się w stronę wschodniej części Łęg, terminatorka nareszcie się odezwała:
— Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w końcu ten spacer wypalił. Myślałam, że nigdy się to nie uda, a tu proszę – mamy okazję do porozmawiania w ciszy, z dala od tłoku w obozie — zaczęła, chichocząc pod nosem. Nie były daleko od obozu, ale mimo to dla dwubarwnej był to niesamowity widok. — Mam ci tyle do powiedzenia, że, ach, nie wiem od czego zacząć! — Zaśmiała się wesoło, spoglądając na swoją przyjaciółkę, w środku tak bardzo odczuwając satysfakcję i ciepło z ich spotkania. Brakowało jej ich wspólnych rozmów, nareszcie miały szansę. — Ale chyba najlepiej będzie, jak zaczniemy od ciebie... — przeciągnęła teatralnie na końcu, dając tym znać bursztynowookiej, że ona ma dokończyć o sobie zdanie. Szarotka wesoło machnęła ogonem, po czym przycupnęła gdzieś na trawie, delektując się wspaniałym zapachem lasu.

/wiewiórka!
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiewiórka również cieszyła się perspektywą tego spaceru. Ostatnio całkowicie pochłonęły ją obowiązki i nie miała tyle czasu, żeby spotkać się ze znajomymi i zwyczajnie pogawędzić. Jeszcze do niedawna miała wszak dwójkę terminatorów nad którymi musiała sprawować pieczę. A potem, jeden po drugim, przestali się pojawiać na treningach, więc można było powiedzieć, że ruda miała wolne. Ale, nic bardziej mylnego. Bardzo przejęła się tym, że i Żądląca i Szczupacza Łapa nie zjawiają się na każdym treningu, więc żeby nie czuć się niepotrzebną i taką, która nic nie robi, gdy inni wojownicy mają pełne łapy roboty, zaczęła wypełniać więcej pobocznych obowiązków. Dużo polowała, zgłaszała się na patrole, pomagała terminatorom w wymianach mchu, zanosiła jedzenie do żłobka, legowiska starszyzny, opiekowała się Liliową Sadzawką... I właściwie nie miała za dużo czasu w ciągu dnia, a gdy już go miała widocznie mijała się z szylkretową terminatorką, by wymienić ze sobą więcej niż przywitanie, bądź kiwnięcie do siebie z daleka. No, niestety.
Teraz jednak, gdy dostała pod opiekę nową terminatorkę, Karasiową Łapę, znów wróciła do poprzedniego trybu, którym był trening-polowanie-parę obowiązków w obozie-przerwa. Zdecydowała się już nie zgłaszać na większość patroli, a spędzać więcej czasu tam, gdzie mogłaby złapać jednego z przyjaciół i z nim pogadać, o. Wreszcie poczuła, że nie jest aż tak niepotrzebna, skoro nie ma żadnego terminatora, przynajmniej praktycznie, pod skrzydłami.
Tak więc po treningu z białą terminatorką od razu wróciła do obozu, żeby spotkać się w umówionym wczoraj miejscu z przyjaciółką. Już z daleka dojrzała jej charakterystyczne futro, więc szybko zbliżyła się do córki Ostowego Kolca mrusząc na przywitanie. Musnęła bok kotki na przywitanie, po czym obie ruszyły do wyjścia z obozu. Właściwie, to aż dziwne, że jeszcze wcześniej ani razu nie zrobiły sobie takiego spacerku, chociażby wokół obozu. Ruda nie miałaby nic przeciwko pilnowania Szarotki, chociaż wiedziała, że jest ona odpowiedzialna i inteligenta, więc nie pchałaby się w jakieś kłopoty specjalnie.
- Również się cieszę. Mam nadzieję, że w przyszłości obie będziemy mieć więcej czasu żeby chodzić na takie spacery - wymruczała Wiewiórka, radośnie ruszając wąsikami. Zdecydowanie, powinny robić to częściej! Tak po prostu wybyć z obozu, zaszyć się w jakimś przyjemnym miejscu i zwyczajnie porozmawiać, o. Gdy Szarotka powiedziała jej, iż ma jej bardzo dużo do opowiadania, to ruda już otwierała pyszczek, żeby ponaglić młodszą kotkę, że ma już jej opowiadać i w ogóle, chwalić się tym co się u niej ostatnimi czasy działo, gdy nie miały momentu, żeby ze sobą porozmawiać, gdy szylkretka odwróciła to, co chciała powiedzieć ruda i zaproponowała, by to najpierw pręgowana coś powiedziała. - Hmm, co by tu opowiedzieć. Cóż... Jakiś czas temu, przy okazji patrolu, spotkałam dwie kotki z klanu wichru - zaczęła powoli, przypomniawszy sobie o tym spotkaniu. - Były bardzo miłe. Poprosiły mnie o to, żebym nauczyła je pływać, więc to zrobiłam. Poszłyśmy na tereny niczyje, dosłownie dwa kroki od terenów naszych klanów, no i muszę szczerze powiedzieć, że bardzo szybko to załapały! I... Um, och, no tak, mój brat wrócił do klanu! - Nagle znacząco się ożywiła. - Może kojarzysz - Kałużowa Łapa się teraz zwie. - Jej całe ciało napięło się z podekscytowania, a oczy zaczęły świecić żywym blaskiem. - Nigdy nie przypuszczałam, że jeszcze kiedyś go zobaczę. Widzisz, ostatnio widzieliśmy się, jak byliśmy ledwo dwuksiężycowymi wypierdkami! A teraz on wrócił. I mam nadzieję, że już nigdy nie zniknie. I huh, poznałam specyficznego kociaka, którego jedną z ulubionych zabaw jest... Znęcanie się nad żabami. - Tu nieco się skrzywiła, pokazując iż nie jest zadowolona z tych praktyk. - No, dobra, to teraz możesz już opowiadać co u ciebie! - Pochyliła się nieco do przodu wpatrując się radośnie w terminatorkę.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szarotka może nie miała tak dużo obowiązków jak jej przyjaciółka, ale również starała się robić więcej, niż tylko polowanie-patrole-treningi, które, swoją drogą, zaczęły powoli zanikać. Kotka miała wrażenie, że jej mistrz zaczął olewać jej lekcje, a ta nie rozumiała, czym było to spowodowane. Jasne, wiedziała, że Czarny Bez jest dość specyficznym kotem; był w końcu bardzo bojaźliwy i może zakompleksiony, ale przecież, nie dość, że szylkretka na niego nie naciskała, to na dodatek był wojownikiem i jego zasr- obowiązkiem było nie olewanie swoich terminatorów. Musiała się z tym pogodzić póki co, ale jeśli będzie trwało to tak przez jeszcze jakiś czas, nie będzie miała problemu z pójściem tym do przywódczyni. Na razie postanowiła mu dać szansę na poprawę, bo choć była kotem bardzo tolerancyjnym, tak nienawidziła zaniedbywania zleceń i zobowiązań. Miała nadzieję, że to tylko chwilowe, bo naprawdę lubiła w swoim mistrzu to, że mimo swojego charakteru należycie starał się przekazać młodszemu pokoleniu swą wiedzę, nawet jeśli jąkał się przy tym jak mysz na skraju załamania.
W każdym razie, skupiła się w pełni na wypowiedzi przyjaciółki. Cieszyła się, że wszystko, o czym mówiła, było pozytywne. Radowała się ze szczęścia Wiewiórki i chłonęła jej słowa całą sobą. Szczególnie wzmianka o jej zaginionym bracie, który w końcu się znalazł, niebywale ją rozpromieniła. Dwubarwna na serio polubiła Wiaterka i nie wiedziała, jak zniosłaby jego zniknięcie.
— Ale że tak bezinteresownie je nauczyłaś? — spytała, nastawiając uszu. — Nie dostałaś nic wzamian? — Doskonale zdawała sobie sprawę z wielkości serca rudej kotki i, cóż, wiadomość, że zrobiła coś nieodpłatnie wcale zielonookiej nie zdziwiła. Poniekąd ją podziwiała, bo sama nie była pewna, czy byłaby zdolna do czegoś takiego. Ale może to dlatego, że w dalszym ciągu nie ufała każdemu na słowo i pewnie chęć nauczenia się przez dwójkę wichrowych kotów pływania byłaby dla niej jakimś podstępem. Tym bardziej, że zapuściły się aż na Niczyje, a z opowieści wynikało, że płomiennofutra była sama. Całe szczęście, że nie stało się nic złego, a wojowniczka ich spotkanie odebrała pozytywnie. Terminatorka owinęła ogonem łapy. — Nawet nie wiesz jak miło to słyszeć! Cieszę się, że twój brat wrócił do klanu i teraz możecie znów być razem — odpowiedziała na pierwszą część zdania, uśmiechając się pogodnie. — Niestety nie kojarzę, ale nie widzę żadnych przeszkód, żeby go poznać! — dodała jeszcze z entuzjazmem, całkowicie w niepodobny sposób od sów starej Szarotki. Gdyby było to pięć księżyców temu, zapewne uznałaby, że nie ma zamiaru nikogo poznawać, bo koty są fałszywe, a samotność jej pasuje. Otóż, tym razem było inaczej. Z miłą chęcią poznałaby Kałużową Łapę, bo skoro jego siostra jest tak wspaniała, on też musi być.
— Nad żabami? Każdy ma jakieś zainteresowania ale żeby aż tak? — Zaśmiała się cichutko pod nosem, łapką zakrywając pyszczek. Po chwili jednak postawiła ją z powrotem na mięciutkiej trawie. — No... ale przynajmniej jest oryginalny. Kto wie, może ta zabawa będzie kiedyś powodem, dzięki któremu klan będzie mógł wynaleźć nowe, ciekawe rozwiązania? — Dziwnym trafem, akurat w tym momencie, przed oczami dwóch kotek, przeskoczyła zielona żabka. Prawdopodobnie zaszła aż od Wilgotnych Skałek, które są idealnym miejscem dla takich wodnych stworzeń. Koteczka rozszerzyła oczy, otwierając usta ze zdziwienia, po czym rozgwieżdżonymi oczami spojrzała się na przyjaciółkę. Chwilę spoglądała na nią poważnie ze zdziwienia; po chwili jednak uśmiechnęła się znowu szeroko, wesoło machając ogonem.
— Obawiam się, że to, co tam u mnie, muszę opowiadać na części. Jak powiem wszystko naraz, nie zapamiętasz, gwarantuję ci! — miauknęła, chichocząc. — Zacznijmy może od tego, że zgodnie z twym poleceniem, znalazłam sobie przyjaciela... — Tutaj zastopowała, robiąc cwany uśmieszek. Była z siebie bardzo zadowolona, że udało jej się to zrobić, tym bardziej, że nie było to najłatwiejsze zadanie. Dochodził do tego również fakt, iż kotka raczej poświęcała dużo czasu na zawieranie głębszych znajomości. Całe szczęście, swojego nowego przyjaciela, znała już szmat czasu, więc było to łatwiejsze.
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na pytanie o bezinteresowną pomoc kiwnęła energicznie głową na "tak". Właściwie, nie chciała nic w zamian. Kotki nie mogły wszak dla niej polować. Żmija zaproponowała jej, że przyniosą jej kiedyś jakiegoś zająca, w łapaniu których specjalizował się klan Wichru, aczkolwiek ruda grzecznie odmówiła, twierdząc, że nie powinny tego robić; dzielić się jedzeniem z ich terenów z kotem z innego klanu. Nawet jeśli miało to być w formie podziękowania.
- Tak, czemu nie? Świetnie się bawiłam ucząc je tego, więc czemu miałabym chcieć coś w zamian? - spytała, radośnie ruszając wąsikami. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że kotki mogłyby tylko udawać miłe, żeby wywabić ją z terenów jej klanu. Zresztą, odeszły tylko o dwa, czy trzy kroki z tych terenów i każda została po swojej stronie rzeki, przekraczając ją co najwyżej do połowy. A na tereny miała blisko, by szybko wrócić. A kotki miałyby problem, gdyby za nią podążyły tym samym naruszając znaczenia graniczne. - W zasadzie, Żmijowa Łapa proponowała mi, że mogą mi złapać jakiegoś zająca, albo coś, ale grzecznie odmówiłam. Nie powinny polować dla kotów z innego klanu.
Uśmiechnęła się radośnie, słysząc że Szarotka również cieszy się z tego, że Kałuża wrócił do klanu. Pokiwała znów energicznie głową. Koniecznie muszą się oboje poznać! Może dałaby radę to jakoś zainicjować, jeśli coś by im z tym nie wychodziło?
- Nie podoba mi się to, że on właściwie z nimi eksperymentuje - mruknęła marszcząc brwi. - Odgryza im kończyny, sprawiając, że właściwie wykrwawiają się na śmierć w męczarniach.
No i akurat wtedy przeskoczyła przed nimi żabka. Ruda zrobiła wielkie oczy, jakby nie spodziewając się tu takiej po czym zachichotała. Niezły zbieg okoliczności!
- Oooch, aż tyle się działo? - spytała wesoło, a w jej oczach pojawiły się iskierki zaciekawienia. - Noo, to na co czekasz, zaczynaj opowiadać! - dodała ponaglająco, pochylając się jeszcze bardziej i obserwując terminatorkę z wyczekiwaniem.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mimo zmiany charakteru dwubarwnej terminatorki, kotki w dalszym ciągu mocno się różniły. Szarotka nie potrafiłaby tak szybko zaufać dwóm wichrzaczkom; szybko wyczułaby w tym podstęp i nawet jeśli nie okazałyby się złe, wolałaby nie ryzykować. Przezorny zawsze ubezpieczony, jak to mówią. Tym bardziej, że raczej nie chciałaby uczyć obcych kotów czegoś, co jest wyjątkową umiejętnością w rzece, a zarazem unikatem na tle innych klanów. Szylkretka uśmiechnęła się niemrawo.
— Oj Wiewiórko... — bąknęła, kiwając głową w dwie strony. Czasem po prostu nie mogła uwierzyć w to, że ruda tak szybko się przyzwyczajała do obecności innych. Choć zielonooka nie miała już nic przeciwko towarzystwu, tak mimo wszystko zawsze zachowywała bezpieczny dystans i nie przywiązywała się za prędko. Na przyjaciółkę jednak nie mogła się gniewać. — Po prostu bądź ostrożniejsza, dobrze? Mogły okazać się wariatkami, chcącymi wydłubać ci na Ziemiach Niczyich oczy! — powiedziała. Mogło to brzmieć komicznie, jednak dwukolorowa mówiła całkiem poważnie. Nie tacy chodzą po tym świecie. Ale skoro rudej podobało się to spotkanie, to terminatorka pokładała wiarę w to, że naprawdę było fajnie i jej przyjaciółka nie została do niczego zmuszona. Westchnęła, słysząc, że kociak odgryza żabom kończyny, sprawiając, że te umierają w męczarniach. To zmieniało postać rzeczy. Młodsza kotka zerknęła na ziemię bezradna.
— Może powinnyśmy porozmawiać o tym z jego mamą? Zwierzynę należy szanować — podsunęła niepewnie. Możliwe, że Kwiatowa Przełęcz przemówiłaby mu do rozsądku. Sam kodeks przecież mówi, że zwierzyna zabijana jest tylko po to, żeby się nią pożywić! Nawet jeśli chodziło tu o te obrzydliwe, oślizgłe żaby.
— Owszem! Widzisz, mówiłam ci kiedyś, że jeśli już, to dogaduję się z bratem. Kiedyś za sobą nie przepadaliśmy, bo był bardzo dziecinny, ale teraz, gdy dojrzał, stał się super! Och, rozmawiałam z nim ostatnio i temat zszedł na przyjaciół... Powiedział wtedy, że ma tylko mnie! — miauknęła solidnie, ale z nutką uciechy. — To znaczy, że uważa mnie za przyjaciółkę. Oczywiście ja jego też! — dodała wesoło. Smuciła się, że jej brat nie ma nikogo bliskiego oprócz niej, ale wierzyła, że uda mu się podbić czyjeś serce. Po chwili uśmiechnęła się jeszcze szerzej, przypominając sobie wczorajszy dzień. — Pamiętasz tego białego kocurka, który przysiadł się do nas na ceremonii? Prowadziłam mu nauki! — pochwaliła się szczęśliwie. — Ale nie byłam surowa, jak to kiedyś mówiłam, że będę; starałam się być wyrozumiała i wyluzowana, haha — oznajmiła, chichocząc. Do dziś pamiętała, jak podczas nauk z Wiewiórką stwierdziła, że do kociąt trzeba podejść poważnie i surowo. Teraz była nieco innego zdania.
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości