Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Nie miała żadnego powodu, dla którego miałaby chcieć mu przeszkodzić w tym, co planował zrobić dalej, sama tego też chciała. Tym razem mogąc naprawdę po prostu czerpać przyjemność z tego, co robili, nie zastanawiając się nad tym, czy jakiekolwiek plany w jej głowie zostaną spełnione, jak to było przy wydarzeniach, które doprowadziły do powstania ich kociąt.
(…)
Spędziła dłuższą chwilę wtulona po prostu w futro swojego partnera, chyba nareszcie rzeczywiście nie myśląc o niczym konkretnym. Piękne uczucie, czy takie, dzięki któremu, ze mogła spędzić w tym miejscu resztę życia? Z tym nie należało przesadzać, nawet jeśli było bardzo miło, to po pewnym czasie chłodna temperatura, wciąż panująca w lesie zaczęła stawać się bardziej odczuwalna. - Jest bardzo przyjemnie, ale jednak już zaczyna już być nieco zimno… – Niedługo pogoda powinna się poprawić jeszcze bardziej, wtedy będą mogli wybierać się na tyle spacerów, ile będą chcieli (o ile oczywiście akurat oboje będą mieć czas) i miała nadzieję, że uda się im tego dokonać. Jednak może w tym momencie należało już pomyśleć nad powrotem do Obozu.
// zt
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
To wszystko trwało zaledwie chwilę, jedynie krótki moment, a czułem, jakby była to cała wieczność. Jej bliskość, jej dotyk, to były rzeczy, których niezwykle mi brakowało i nie chciałem, żeby kiedykolwiek się to kończyło. Niestety, pogoda była jaka była, a samą atmosferą bliskości i miłości ogrzać się nie da.
- To chodź, wracajmy. Jeszcze mi się przeziębisz. - mruknąłem, liżąc ją czule po czole. Nie było sensu dłużej tu być, skoro Siniak marzła. Przytuliłem się mocno do jej boku i w ten sposób starałem się dojść do obozu, który nie był tak daleko. Przynajmniej jeden bok będzie miała wygrzany. Częściowo.
zt!! <3
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Mmmm skwar okropny... A jak nie skwar to burze i tak w kółko, masakra jakaś. Dzisiaj było tak nie do zniesienia, że kotka postanowiła złapać za ostatnią deskę ratunku, czyli pływanie! A jako że sama nie chciała się wybrać, to musiała kogoś ze sobą zaciągnąć i za nic w świecie nie zgadniecie kim ten ktoś był.
- Minóg, chodź chodź, woda jest super!! - zawołała do swojego ucznia, gdy tylko było jej dane zamoczyć łapki w przyjemnej wodzie. Ahhh, jak Płotka tęskniła za porą Zielonych Liści. Nie dość, że łowienie stawało się wyjątkowo przyjemne to jeszcze w razie upałów można było zamoczyć futerko!! Normalnie żyć nie umierać.
//Minug <33
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Minóg obowiązkowo stawiał opór przed wyciąganiem z obozu w taką pogodę. Przecież wiadomo, że nim dotrą do jakiejkolwiek wody to sami roztopią się do kałuż!! Ba, nawet bez opuszczania legowiska istniało ryzyko, że zostaną z nich mokre plamy. Więc czy to trzeba było od razu przyspieszać ten proces?
Oczywiście opór szylkreta był znikomy, bo jak jęczał sobie pod nosem na wszystkie realne obawy tego przedsięwzięcia, tak jednocześnie już podnosił się na równe łapy, gotowy do drogi. Bo nawet w tak okrutnych warunkach, ciężko było odmówić sobie spędzenia nieco czasu ze swoją mistrzynią. A skoro chciała iść popływać – niech tak będzie. Lepszej alternatywy nie miał.
– Oho, super lodowata chyba! – mruknął wystarczająco głośno by dać się usłyszeć. Ale mimo że pierwsze zetknięcie z wodą skończyło się w uderzenie serca, podjął drugą próbę zamoczenia łapki. Fajnie, albo ukrop, albo ryzyko zamarznięcia, same ekstremalne wybory.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
No oczywiście, że musiał wyjść z mistrzynią, to nie była prośba, tylko rozkaz! Nawet jakby się nie zgodził, to wzięłaby go za ten rozczochrany ogon i zaciągnęła siłą. Może nie miała tyle pary w łapach co kiedyś, ale minóg składał się w większości z kłaków i kości, więc na pewno dałaby radę.
- Przyzwyczaisz się raz-dwa! Lepsza taka woda niż upał, chodź chodż - a mówiąc to, w podskokach zbliżyła się do swojego ucznia i taranując go swoją głową do tyłu, chciała go wepchnąć głębiej do wody. Zaraz jego grzbiet się usmaży jak stara jaszczurka na kamieniu. - Gdyby nie ja to byś dalej siedział w tym dusznym obozie. Gwiezdni, kto się tobą zaopiekuje, jak trafię na srebrną skórkę, hm?? - rzuciła żartobliwie, bo na pewno sam sobie nie poradzi. Znaczy, wojowniczka i tak mało ingerowała w jego życie, jakoś dawał radę, ale gdyby nie ona to na przykład teraz by się roztopił w obozie!! Albo całkowicie rozleniwił, a tak być nie może.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Coś powątpiewał, żeby lodowata woda faktycznie była lepsza od upału (a w swoje prędkie przyzwyczajenie tym bardziej), ale nie dane mu było zareagować nawet, bo już został popchnięty do przodu. Nie jakoś mocno, ale też nie zapierał się przecież usilnie, więc te dwa kroki do przodu musiał zrobić. Cichy syk, gdy poczuł dosłownie igiełki lodu wbijające mu się w skórę, był nieunikniony.
– Obóz od tego jest by w nim siedzieć. – mruknął przez zaciśnięte zęby, próbując zrobić kolejny krok w głąb. Odruchowo wciągnął brzuch, chcąc jak najbardziej opóźnić moment jego zetknięcia z mroźną cieczą, ale z tyłu głowy ciążyła mu świadomość, że im dłużej będzie się tak wił, tym ciężej będzie się zanurzyć. Paradoksalnie. Ale jakby to było za mało zmartwień na jednego Minoga, tak też żart Płotki ugryzł go z tej złej strony. Wzdrygnął się aż, chociaż można było pomyśleć, że to z zimna. Oby szylkretka pomyślała, że to z zimna, bo spojrzał na nią z wątłym uśmiechem, próbując odpowiedzieć w podobnym tonie. – No to chyba nie ma odchodzenia na Srebrną Skórkę dla ciebie. Nie przeżyję bez nadzoru.
Żartował oczywiście. Luźny temat, jak każdy inny. Naturalna kolej rzeczy zresztą. Koty cały czas odchodziły, wszystkie, bez wyjątku, jedne młodsze, inne starsze. A jednak w dwukolorowych oczach, jak się przyjrzeć, odbijał się niepokój.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Obóz jest od tego, by odpocząć, pogadać z innymi i tak dalej, nie od gnicia w nim całe dnie. Marudzisz tylko, zaufaj mi jak tylko się zanurzysz będzie lepiej! - dodała wesoło i znowu, pchnęła go głową w zadek, by chociaż zanurzył to swoje podwozie. Dalej powinien dać sobie radę… Tak więc sama zaczęła iść do głębszej wody i o Gwiezdni, serio woda wydawała się zimna, gdy tylko poczuła ją na brzuchu. Zacisnęła zęby. Nie pokaże słabości, zanurzy się cała i będzie fajnie.
Nie zauważyła wzdrygnięcia kocura, a jak już to podświadomie pomyślała, że to z zimna. Była zbyt skupiona na tym, by samej nie zamarznąć. Choć parsknęła cicho na jego słowa. - To musisz dogadać się z Łabędziem, by mi życia pożyczył. A potem od innych przywódców by też oddali mi swoje. Ale serio, czy… Czy masz kogoś bliskiego tutaj? Bo z twoimi humorami i pamięcią jest różnie i nie chciałabym byś został sam - Faktycznie, bardzo lużny temat, idealny do wspólnej wycieczki nad wodę. Ale kotka chciała to ugryźć od jakiegoś czasu… Minóg był dla niej jak syn, czego nie powiedziała mu chyba nigdy wprost, ale fakt, chciała dla niego jak najlepiej i dla świętego spokoju chciała usłyszeć, że tak, ma chociażby jakiegoś przyjaciela.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Miał wrażenie, że im więcej myślał nad zanurzaniem się, tym zimniejsza woda się stawała. Słońce prażyło w kościsty grzbiet, gdy on starał się kroczek po kroczku, włosek po włosku, wejść głębiej. Chociaż walka z lodowatą rzeką prędko straciła na znaczeniu w obliczu nowego tematu. Ten mroził krew w żyłach Minoga dużo skuteczniej niż otaczająca go ciecz.
Był gotów pójść do Łabędzia o użyczenie żyć Płotce. Nawet jeśli z góry oboje wiedzieli, że przecież przywódca nie zgodziłby się na nic takiego. Nie mógłby się zgodzić, nawet gdyby chciał.
Tylko gdy rozmowa zeszła na poważniejsze tony... zrobiło się gorzej. Położył płasko szare uszka, w nieproszonym odruchu, więc zaraz spróbował przywrócić je do neutralnej pozycji.
– Nie zostanę sam, mam cały Klan dookoła, nie? Tu dość ciężko o samotność. – skupił spojrzenie na zmarszczonej tafli, szukając w pamięci jakichkolwiek konkretnych imion, żeby nie martwić niepotrzebnie Płotki. Ale w głowie miał pustkę. Pierwszy na myśl przychodził Wilk, zaraz za nim Nagietek, więc prezentowało się to dość... marnie.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Oh ona z wielką chęcią by przygarnęła jakieś parę żyć... Jeśli tylko po odejściu na Srebrną Skórkę mogłaby je oddać. Niby wmawiała sobie, że śmierć nie jest straszna, że to część życia i inne takie pierdoły, ale w głębi serca naprawdę ją przerażała.
I skubany nie chciał wziąć tego na poważnie. Wojowniczka zmarszczyła lekko brwi i cofnęła się do niego, stając mu przed pyskiem. - Oj nie mów, że stara babcia ma ci robić za swatkę. Jaki jest twój typ, hmm? Lubisz kotki, kocury? A jak nie partnera to mam ci jakiegoś przyjaciela znaleźć? To już totalnie siara by była - skoro nie chciał gadać poważnie to niech ma. Jeśli nie wymieni chociaż jednego konkretnego imienia, to niech się szykuje porządną dawkę wstydu, bo szylkretka byłaby skłonna na własną łapę poszukać mu jakichś znajomych!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Spodziewał się usłyszeć, że nie jest zła, a jedynie rozczarowana (wszyscy wiedzą, że to gorsze), gdy tak stanęła przed nim. I chyba po stokroć bardziej wolałby właśnie usłyszeć, że znowu zawiódł niż... to. Szare uszy wystrzeliły do przodu w niedowierzaniu, uderzenie serca później przylgnęły płasko do czaszki. Dzisiejszy ukrop był niczym w porównaniu z tą falą gorąca, która zalała dwukolorową mordkę teraz. Minóg cofnął się o krok i szczerze rozważył zostanie prawdziwym Głębinowym Minogiem. Starczyło wyminąć Płotkę, dać nura i nigdy więcej się nie wychylać nad powierzchnię.
– J-ja nie wiem, kocury, chyba? Nikt? – wymamrotał cofając się i zezując na drogę ucieczki. Dopiero z drugim i trzecim uderzeniem serca panika nie miała niepodzielnej kontroli nad jego reakcjami i słowami, Minóg też się dopchał do panelu. – Nie musisz mi nikogo szukać, słowo. Nie ma po co, nie musisz się tym przejmować, sam może znajdę. Znaczy na pewno znajdę, tak.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Oj ona nigdy nie była rozczarowana Minogiem. Czaaasem może podirytowana, szczególnie z początku, gdy nie rozumiała tego jak bardzo zapominalski jest, oraz przez jego wieczne wahania nastroju... Ale tak poza tym nigdy jej nie rozczarował. Nawet teraz gdy wprost nie wprost powiedział jej, że nie miał żadnych przyjaciół to jak już jej się trochę przykro zrobiło!! Bo wstyd by jakaś babcia była jego jedyną znajomą.
- Kocury! Dobra! To mamy w klanie Kwitnącego Jaśmina... W sumie stworzylibyście słodką parkę! Robilibyście wspólnie wianki czy coś. Mamy też Cisową Gałązkę, też jest super spoko! Kolegujemy się, też byście tworzyli super parę! I byś się nauczył może czegoś o ziołach? A reszta no niestety jest albo za młoda, albo zajęta albo spokrewniona... Można też poszukać poza klanem, ale to trochę mija się z celem... Chooociaż na pewno by się dało to jakoś ułożyć. O! W klanie Gromu znam takiego jednego fajnego kocura, całkiem ładny, miły i ciekawski, nawet chyba w twoim wieku, ale kurczę, nie wiem, czy ma kogoś... Mogłabym zapytać! - Oh, jeśli Minóg chciał wcześniej dać nura pod wodę, to teraz jeszcze powinien zacząć kopać dół na dnie rzeki, w którym się zakopie. No ale wszystko to oczywiście w pół żartach!! Bo niech młody wie, że kandydatów nie brakuje, tylko się niech skubany postara, a nie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Od śmierci Płotkowego Potoku oraz Głębinowego Minoga minęło zaledwie parę wschodów słońca. Zdecydowanie niewystarczająco, by Kasztan zdążył zupełnie pogodzić się ze śmiercią, nawet, jeśli nie był z szylkretem blisko. Życie jednak musiało toczyć się dalej. Może właśnie ta śmierć uświadomiła kocura, by nie odsuwać relacji na dalszy plan...bez konkretnego powodu zaprosił więc Lodową Łapę na wspólne ryby - nie w ramach treningu, a właśnie zwykłego spędzenia ze sobą czasu. – Ogólnie rzecz ujmując siadasz nad wodą w bezruchu tak, by nie rzucać na nią cienia. Wkładasz łapę bądź końcówkę ogona, i...tyle. Czekasz, aż coś jej się chwyci, wtedy wyrzucasz łapą na brzeg i dobijasz – wytłumaczył terminatorowi jeszcze nim dotarli do Grzmiącej Rzeki.
Przycupnął nad linią wody, bez większego animuszu brodząc łapą we wciąż lodowatej wodzie. Jasne, wypadałoby coś upolować, ale zaprosił brata bardziej po to, by z nim porozmawiać, o czymkolwiek, coby się nie działo w jego życiu, niż odhaczać kolejny punkt treningu. – A poza tym, co u ciebie słychać?
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Lodowa Łapa miał ostatnio tendencje unikania najbliższej rodziny. Codziennie zerkał na brzuch Drobinki i łapał się na tym, że jednocześnie bardzo się cieszy, ale także z uwagą ocenia, czy jej stan jest już widoczny dla innych. Im bardziej mu się wydawało, że brzuch urósł przez noc, tym większy niepokój czuł gdzieś bardzo głęboko w sobie i tym chętniej wybierał trasy omijające te należące do matki czy rodzeństwa. Jedynie Kasztana nie był w stanie unikać z oczywistych powodów. Tak rozdarty między wielkim szczęściem w towarzystwie partnerki a niepokojem po rozstaniu z nią znalazł się na nauce łowienia ryb. Pozornie taki jak zawsze, zupełnie beztroski siedział obok Kasztana, głęboko w sobie ukrywając swoje troski.
Wysłuchał z zaciekawieniem instrukcji brata, w jaki sposób może złowić rybę.
Przycupnął obok, uważnie przyglądając się polującej łapie. Wyglądało jednak, że brat chce z nim pogadać. Ups, zaczyna się.
-U mnie świetnie, życie z Drobinką jest cudowne. - Odparł bratu jak gdyby nic, zręcznie ukrywając jakikolwiek niepokój za zasłoną sztucznej pewności siebie. Wiele razy to ćwiczył. Uśmiechnął się i ten uśmiech był akurat szczery, bo jakiekolwiek myślenie o drobnej kotce napełniało go przyjemnymi odczuciami, co wcale nie kłóciło się z odczuwaniem lęku na myśl o zostaniu ojcem. Był też świadomy, że klan już wie o ich związku, a przynajmniej najbardziej zainteresowane strony. Ciężko było przeoczyć uważne spojrzenie Śnieżnego Płatka, Rozbitej Tafli czy też Łyskającej Łapy. Zresztą w spojrzeniu Bryzy i Najlepszej również zdawało mu się zauważać nutkę zainteresowania. A może tylko sobie wmawiał?
Przeniósł wzrok z powrotem na powierzchnię wody, szykując sobie jakiś zręczny sposób na zmianę tematu. Nie mógł tego jednak zrobić zbyt szybko, gdyż wtedy czekoladowy kocur zorientuje się, że nie wszystko idzie po myśli terminatora, skoro tak szybko ucieka przed rozmową.
I can't say it's gonna get easier Every day fighting to keep hope alive(keep your head up my child) Through it all, you're never gonna walkalone I'll take every step, every fall by your side(keep your head up my child)
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Jeśli Sopel nie chciał, by Kasztan się dowiedział o ciąży Drobnej Łapy przedwcześnie...to nie miał się o co martwić. Kocur zupełnie nie zwrócił uwagi na zaokrąglające się boki terminatorki - a nawet gdyby któregoś razu to zrobił, w życiu nie wpadłby na tego faktyczną przyczynę. Choć nigdy nie przyznałby tego bratu, nie chcąc rzecz jasna podważać jego uczuć, patrzył na ich relację bardziej jako młodzieńcze zakochanie... generalnie nic takiego, co mogłoby poskutkować w przyjściu na świat kociąt, a na pewno nie planowanych. Czasem miał wrażenie, że Lodowa Łapa dopiero co zaczął trening...więc czy byłoby to w ogóle możliwe?
Choć może powinien być bardziej ostrożny w czynionych założeniach, zwłaszcza pamiętając wcale-nie-takie-dawne równie młode ciąże. – Cieszę się w takim razie. Czyli generalnie wszystko w porządku? – odpowiedział, całkiem szczerze. – Śnieżny Płatek wtrącała już swoje trzy wąsy?
Przechylił głowę w bok. Na tyle, na ile kojarzył Drobną Łapę z klanu, nie byłaby raczej idealnym materiałem na partnerkę zdaniem srebrnej wojowniczki. Sam Kasztan nie miał nic przeciwko dymnej kotce, rzecz jasna! Zdawała się być dobrym kotem, a Sopel był w niej ewidentnie zakochany po uszy. Ale wojowniczka miała, hm, dość interesujące metody wychowania, delikatnie to ujmując.
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Pokiwał głową. W zasadzie było wszystko w porządku. W zasadzie... Kocur zawahał się na moment. W końcu postanowił nieco więcej zdradzić bratu. Na tyle, na ile uznał to za bezpieczne. - Tak, matka zaczęła się wtrącać jak tylko zorientowała się, co łączy mnie i Drobinkę. - Wyznał z lekką irytacją w głosie. Irytacją skierowaną w stronę nadmiernie ambitnej rodzicielki. - Uważa, że ona jest dla mnie za słaba, że to.. marny.. materiał na wojowniczkę. I że odciąga mnie od treningu. - Ciężko było mu powtarzać niezbyt pochlebne słowa na temat jego ukochanej. On postrzegał Drobinkę zupełnie inaczej i nawet nie rozumiał o co chodzi Śnieżnemu Płatkowi. Nie mówił jej nawet, że Drobna Łapa chce być opiekunką, bo to zbyt przyciągało uwagę do jej nieco powiększonego brzucha, a poza tym na pewno matka wściekłaby się, że partnerka jego syna nawet nie chce być wojowniczką, a jedynie opiekunką... - Wiesz, ona się nawet lubiła z matką Drobinki, Rozbitą Taflą, więc tym bardziej nie rozumiem, o co jej chodzi. Chyba po prostu się wścieka, że nie poświęcam całej uwagi swojemu rozwojowi i jej wizjom. - Dodał na koniec bezradnie, nieco się garbiąc. - No i bardzo jej przeszkadza, że Drobinka mdleje na ceremoniach i teraz ją niańczę. A ja zupełnie tak na to nie patrzę! - Parsknął z frustracją na koniec. Matka nie miała do czego się doczepić, bo Drobinka była na prawdę porządną kotką. Jej własne dzieci leżały w lecznicy, więc Sopel nie rozumiał, co się tak czepia tych omdleń. Była po prostu zazdrosna, na pewno!
I can't say it's gonna get easier Every day fighting to keep hope alive(keep your head up my child) Through it all, you're never gonna walkalone I'll take every step, every fall by your side(keep your head up my child)