Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Wszystkie ludzkie nazwy podane przez Ścieżkę odnośnie czasu i obiegu pór były w sumie całkiem nienajgorsze. Między innymi szybciej można było je wymówić. Klanowe określenia miały w sobie jednak przynajmniej jakiś sens, tutaj młody terminator nie miał zielonego pojęcia, czemu na przykład Pora Opadających Liści to akurat jesień. Fajnie byłoby to zapamiętać, może gdy spotka kiedyś jakiegoś samotnika, to mu zaimponuje znajomością ichniego słownictwa… – Super! Może okaże się, że masz do tego talent?? A jak tak teraz myślę, to takie wysuszone łuski ryb są trochę jak nasza klanowa wersja kapsli! – Przynajmniej wizualnie. Chociaż trochę. Cóż, kapsle utkwiły w głowie młodzika i nic nie wskazuje na to, że szybko ją opuszczą.
No, ale teraz trzeba się skupić na najważniejszej części! Był wniebowzięty obserwując, jak starsza kotka analizuje znalezisko, tłumacząc jeszcze do czego owe świecidełko mogło służyć. Gdy miał pewność, że Ścieżka pacnęła przedmiot tyle ile chciała, sam też zaczął go tykać. – Zakładają to na szyję? Łatwo się tak chyba zaplątać… – Usiadł i starał się z wykorzystaniem obu przednich łap chwycić korale (bo chyba tak to Ścieżka nazwała?), co skończyło się jednak bardziej miotaniem nimi w jedną i drugą stronę. Finezji w ruchach to chyba jednak nie miał, chwała Gwiezdnym, że jakimś cudem znalezisko się nie rozerwało. W końcu przypomniał sobie co kotka mówiła przed chwilą, że owe świecidełka są delikatne i można łatwo je rozerwać. Zostawił je więc i wlepił wzrok w pysk starszej terminatorki. – Może ty je założysz?? Będziesz miała pamiątkę, bo tamto jedno co znalazłaś gdzieś poleciało. A ja wziąłbym kapsle…
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Takiego obrotu spraw Ścieżka się nie spodziewała. Oczywiście była przygotowana na zabranie kilku rzeczy. Nawet myślała o umieszczeniu ich wewnątrz kociarni. Jednak Wilczomlecz przeszedł samego siebie. Mając szlachetne serce... zrezygnował dla niej z najcenniejszego skarbu. Mógł przecież go pokazać pozostałym kotom w podobnym wieku. Mógł snuć długie opowieści o dwunożnych i jak wykorzystują to czy tamto. Ostatecznie korale trafiły pod opiekę Krętej Łapy. Kocicy, która zaraz będzie stara niczym babcia. No cóż... Była mu bardzo wdzięczna. Znów wzruszył ją swoim gestem. Może właśnie zyskała przyjaciela na ostatnie, swoje księżyce. Na pewno zamierzała mu pomagać oraz doradzać niczym 'ulubiona ciotka". Tylko tak mogła się odwdzięczyć za dobroć ze strony kocurka.
-Bardzo dziękuję i chętnie je zabiorę do swojej norki. Będą mi przypominać o naszej przygodzie. Poczekaj, założę je i pomogę z kapslami. Trzeba będzie je nieść w pyszczkach. Inaczej nie przejdziemy przez Tamę.- Odpowiedziała spokojnie, jednocześnie przekładając pyszczek przez środek korali. Dzięki temu te wisiały niczym obroża... na jej szyi. Choć znikały wśród puchatego futra. Wreszcie zgarnęła łapą kilka kapsli. Jeśli mieli je faktycznie zabrać, to należało je bezpiecznie przenieść. Mogły drażnić nieco pysk czy podniebienie. Trudno! Wilczkowi zależało, więc takie trochę da radę znieść...
-Właśnie... Powinniśmy się już zbierać. Zanim wrócimy do Obozowiska, to minie nieco czasu. Wolałabym, żeby nikt na nas nie nakrzyczał. Wiesz... odnośnie zaginięcia czy coś. Tym razem pokonasz pieniek o własnych łapach. Tylko bądź ostrożny.- Ścieżka znów przybrała poważny ton. Chwilę później zgarnęła do pyszczka dwa, trzy kapselki. Następnie pomaszerowała do Bobrzej Tamy. Tam Wilczomlecz miał za zadanie jako pierwszy wejść na kłodę. Ona wskoczyła zaraz zanim. Gdy tylko obydwoje byli po drugiej stronie, to rozpoczęła się wędrówka do domu. Kocurek przecież też musiał odpocząć, prawda? Ona sama natomiast nie chciała go więcej narażać. Powrót do Obozowiska był wskazany...
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Na podziękowanie starszej kotki zwyczajnie szerzej się uśmiechnął. Też będzie kojarzyć kapsle z tym wspaniałym wypadem poza Obóz. Ale ale, zaoferowała też jakże potrzebne wsparcie w transporcie dóbr. – O, dziękuję za pomoc! Kapsle i korale – każdy ma coś dla siebie! – skwitował. Przyjrzał się jeszcze jak Ścieżka, z o wiele większą dozą elegancji, obchodzi się z przedmiotem i zakłada go sobie na szyję. – A więc tak to się robi…
Nie śmiał protestować na sygnał by kierować się do Obozu. Skarby znaleźli, dowiedział się czegoś nowego, a rzeczywiście chęć na drobny odpoczynek powoli dawała o sobie znać. Przy okazji następny wschód słońca niósł ze sobą dalszy trening z Nocnym Szkwałem, wypadałoby być w pełni sił. Odetchnął z ulgą na słowa, że tym razem rzeczywiście przejdzie przez Bobrową Tamę. – Dobrze, będę uważać! – No i jak się okazało podczas drogi powrotnej, nie kłamał. Przejście było bezproblemowe, dalsza droga niczym już nie zaskoczyła i Śmieciowa Przygoda szczęśliwie dobiegła końca.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
***
Nie chciał wychodzić ze Słonej Groty, ale z drugiej strony dusił się w niej. Wiedział, że każdy jest w stanie go tam znaleźć i przyjść z jakąś sprawą, a potrzebował chwili samotności. Czasu na uspokojenie emocji i samego siebie. Dlatego wymknął się z obozu i poszedł nad Grzmiącą Rzekę. Nie chodziło mu nawet o łowienie ryb, bo nie zamoczył łap w wodzie. Chciał jedynie poczuć choć odrobinę spokoju. Zamknął oczy i wsłuchiwał się w szum płynącej rzeki. Fatalny był to okres. Wiele kotów powiedziało, że to co powiedział Poeta nie miało znaczenia, ale miało. Sam fakt, że cały klan dowiedział się o szczegółach jego prywatnego życia był krępujący. Każdy kto na niego spojrzał, doskonale wiedział co robił, z kim i kiedy, jak się przy tym czuł. Został ograbiony z jakiejkolwiek godności czy prywatności. Nie chciał patrzeć innym kotom w oczy, ani nie chciał żeby ktoś patrzył w oczy jemu. Zwłaszcza jego rodzina. Nigdy nie chciał, żeby się o tym dowiedzieli, nie w taki sposób, nie z takimi szczegółami. Dlatego uciekł nad rzekę i próbował cieszyć się chwilą samotności, choć przed oczami miał Poetę, a w głowie echem niosły się i dudniły jego słowa, każde jedno.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Nadpływająca Ławica również ostatnio czuła jak osacza ją świat i jak dziwny się stał. Dorosłość była jednak cięższa od czasów terminatorskich i kocięcych, nawet w lecznicy było łatwiej, gdy leżała z opatrunkiem na oku, notabede, zrobionym przez wygnańca. Ostatnio postawiła sobie za cel oczyszczać swoje myśli poprzez ruch, dlatego właśnie w tej chwili biegła przez las. Łęgi stanowiły dla niej dobre miejsce treningowe do slalomu, gdzie mogła udoskonalać swoją zręczność i podejmowanie szybkich decyzji - w prawo, w lewo, przez drzewo, a może nad kamieniem? Gdy wybiegła z łęgów zachodnich, skierowała się na bobrową tamę. Tam przebiegła przed doskonałe budownictwo zwierząt i zaczynała czuć zmęczenie, ale biegła dalej. Dopiero spostrzegając najważniejszego z klanu, zaczęła powoli stopniować swoją prędkość, zmniejszając ją, by móc zatrzymać się przy nim. Zdyszana podeszła do niego, głęboko oddychając. - Noc-na Gw-iaz-do. - Mruknęła i spojrzała na rzekę, przełknęła powietrze i usiadła nad wodą, wpatrując się w taflę. Oddech musiał powoli dochodzić do siebie. - Nie łowisz. - Stwierdziła, widząc kątem oka, że ten nie ma nawet zmoczonych łap. - Przeszkadzam ci? - Spytała szybko, gdy sobie to uświadomiła.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Czy miał nadzieję, że ktoś przyjdzie? Nie. Czy podejrzewał że ktoś przyjdzie? Owszem. Westchnął spokojnie.
- Nie łowię, to prawda. Teoretycznie nic nie robię, więc nie przeszkadzasz. - odpowiedział na tyle ciepło na ile był w stanie, prawda była jednak taka, że było mu wstyd chociażby spojrzeć kocicy w oczy. Odebrano mu resztkę godności i teraz, kiedy wszyscy wiedzieli co robił, z kim, kiedy i czy mu się podobało, po prostu wstyd mu było wchodzić w jakiekolwiek interakcje z innymi.
- W czymś... mogę ci pomóc? - zapytał. Jakieś pytania odnośnie wytrzymałości Poety? Coś, co nie zostało jeszcze powiedziane?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
A Przypływ kompletnie nie myślała o tym, co się wtedy stało. Dokładniej - nie myślała konkretnie o tym, czym teraz martwił się Nocna Gwiazda. Ot, widziała ich przywódcę, kocura, który nie zmienił w jej oczach reputacji. Dalej był tym samym, zaufanym kocurem i nic jej było do tego, co z kim robił. - Hm... nic... czyli w sumie... odpoczywasz. - Pozwoliła sobie jeszcze dodać, żeby uzupełnić jego wypowiedź odnośnie aktualnego zajęcia.
- W sumie tak. Nasze tereny zawsze były takie jak teraz? - Spytała nagle. Podniosła głowę wyżej i rozejrzała się. - Gdy biegłam zastanawiałam się czy koty przemierzają te same tereny od księżyców, niezmiennie te same, konkretne, z zachowanymi granicami. - A czy jeśli tak było, to czy ciężko było zadbać o to, by granice były takie przez tyle księżyców?
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- W sumie tak. Można tak powiedzieć. - przyznał, choć nie do końca można było to nazwać odpoczynkiem, gdy dręczyły go wspomnienia tamtego wstrętnego dnia. Pamiętał słowo w słowo to, co mówił Poeta i przechodziły go ciarki zażenowania, za każdym razem jeszcze większe.
Pytanie Wojowniczki nieco zbiło go z tropu bo, całkiem szczerze, w ogóle się go nie spodziewał. Znał odpowiedź, oczywiście, ale nie spodziewał się usłyszeć czegoś takiego od kogokolwiek innego niż Wilcza Góra.
- Nie, kiedyś mieszkaliśmy nad Wielką Słoną Wodą. Tereny były kompletnie inne od naszych, obecnych. Moja babka na nich żyła. Niestety zalęgły się tam rysie, więc było tam zbyt niebezpiecznie i znaleźliśmy się tutaj. Te tereny są młodsze, niż ci się zdaje, jestem drugim pokoleniem. - przynajmniej w jego rodzinie tak było. Wiele było jednak rodzin, które nie miały żadnych przodków na starych terenach, nie słyszeli dawnych opowieści i znali tylko to, co jest tu. Niesamowite, trzeba przyznać.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Postawiła uszy na sztorc, kiedy usłyszała, że te tereny nie były wcale aż tak długo domem kotów. - Oh? - Uśmiechnęła się, gdy ten opowiadał. - Wielka Słona Woda? Brzmi całkiem... majestatycznie. Wyjątkowo. I tajemniczo. Chciałabym to zobaczyć... To było wielkie jezioro? - Trochę tak to brzmiało. Wielka Woda nie mogłaby być chyba pierwszym lepszym bajorem w lesie? - Dużo mamy kotów, które pamiętają tamte tereny?
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- To nie było do końca jezioro. Wyglądało bardziej jak... hm, jak wzburzona rzeka? Fale ciągle uderzały o brzeg, za horyzontem nie było widać jej końca, w dodatku była słona. Z drugiej strony, nie płynęła jak rzeka, a stała w miejscu jak jezioro. Ciężko to nazwać, szczególnie że sam nigdy tego nie widziałem. - przyznał. Samemu było mu sobie ciężko to wyobrazić, ojciec też nie był mistrzem w opowiadaniu więc oboje musieli zadowolić się tak skromnym opisem.
- Mój ojciec nie żyje od dawna, a dziadków prawie nie pamiętam. Na pewno wśród żywych nie ma nikogo kto mógłby to widzieć na własne oczy, ale może są jeszcze koty, które o tym choćby słyszały. Rządził wtedy Świetlikowa Gwiazda. Dla jasności, po nim była jeszcze jego siostra, Czerwona Gwiazda, Ćmia Gwiazda, Kosowa Gwiazda i dopiero Łabędź. - powiedział. Skoro sam Łabędź, staruszek który zmarł z racji wieku nie żył na tamtych terenach, prawdopodobieństwo że żył jeszcze ktoś, kto mógłby to pamiętać... cóż, było nikłe. Zerowe, można by rzec. Na szczęście Noc miał ojca fanatyka, więc kodeks wojownika i historię klanu Rzeki opowiadano mu zamiast bajek przed snem. Nie wiedział może tak wiele jak sam Łabędź i gorzej opowiadał, ale też coś wiedział.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
tw: myśli samobójcze
***
Miała wrażenie, że jej życie całkowicie straciło sens. Listek, z którą pragnęła się pogodzić uciekła do klanu Gromu. Krokus nie żyła. Ogień był Zastępcą i miał swoje problemy, Woda... ona zawsze coś robiła i też była zajęta. Rodzice mieli swoje życie, a ona nikomu nie chciała robić problemu. Odys zniknął, tak jak zresztą obiecał, więc dlaczego tak ją to dotknęło? Miała wrażenie, że nie ma już nikogo, że jest sama, beznadziejna, do niczego się nie nadająca. Kiedyś już tutaj przyszła, w równie beznadziejnym momencie swojego życia, z tą samą myślą. Tak jak i wtedy, nie miała odwagi, że zrobić ten krok. Zamiast tego, siedziała nad taflą wody i wpatrywała się w płynącą rzekę. Zastanawiała się, jak dużo czasu by minęło, nim przestałaby oddychać. Czy rzeczywiście poczułaby spokój, gdyby po prostu to zrobiła. Czy ktokolwiek poczułby ulgę.
Szła wzdłuż Grzmiącej Rzeki, wypatrując ziół. Przydałoby się nieco uzupełnić niektóre medykamenty w składziku, a że lecznica była ogarnięta, to mogła wyjść na zbiory. Idąc kamienistym wybrzeżem, na horyzoncie dostrzegła znajomą sylwetkę... Wpatrującą się tępo w taflę wody. Jej mistrzyni. Wierzb przymrużyła nieco oczy. Już dawno chciała z nią porozmawiać, również nie uszedł jej uwadze jej kiepski stan, a obiecała to przecież Nocnej Gwieździe. Postanowiła odłożyć zbieranie medykamentów, a zamiast tego skierowała się w stronę wojowniczki. Podeszła do niej cicho, ale lekko zaszurała łapami o kamienie, nie chcąc jej nagle wystraszyć. Przysiadła długość ogona od kocicy. - Bzycząca Mucho. Jak się czujesz? - zagadnęła, mierząc ją bacznym spojrzeniem. Nie czuła się jeszcze pewnie w psychologicznych rozmowach, ale nie mogła sobie tego odpuścić. Po coś była w końcu medyczką. Jej trening wojowniczy nieco się wydłużał, co pewnie zniecierpliwiłoby ją bardziej, gdyby nie była jednocześnie terminatorką medyka, a więc szła do przodu. Podejrzewała, że z jej mistrzynią nie jest dobrze.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Siedziała na brzegu, całkowicie ignorując otoczenie. Była zobojętniona na jakiekolwiek dźwięki otoczenia, jakby licząc na to, że coś ją po prostu zje. Nie zareagowała też, gdy Wierzbownica do niej przemówiła, wpatrując się jeszcze w swoje odbicie w tafli wody przez pewien czas.
- Cześć. Wszystko w porządku. Moja córka... odeszła do Gromu, więc trochę mi przykro, ale to chyba normalne, prawda? - uśmiechnęła się blado, choć było to ostatnie na co miała ochotę. Nie była kotem, który się żalił, nie lubiła brzmieć na marudę i nie chciała uchodzić za kogoś, kto ciągle się nad sobą użala. Wolała robić to po cichu, we własnej głowie, bez dodatkowego martwienia tym innych. Każdy miał swoje problemy, prawda? Nie musiała nikomu dokładać.
Przypatrywała się mistrzyni uważnie, badając jej sylwetkę, mizerną posturę, blady uśmiech. Miała pewne wątpliwości l, czy było to normalne. Coś musiało być na rzeczy. To znaczy, smutek po odejściu córki, owszem, ale Wierzb nie umknęły wszystkie fakty, zbierające się do kupy - nieregularne treningi, ogólna absencja wojowniczki w Klanowym życiu, zwrócenie uwagi na jej stan przez Nocną Gwiazdę, no i wreszcie całokształt jej osoby. Jak mogła jej pomóc? Znała tyle ziół i sposobów leczenia fizycznych ran i schorzeń, ale jak miała pomóc złamanemu kotu? Po chwili milczenia usiadła obok, wyprostowana, i również spojrzała na taflę wody. Następnie przeniosła wzrok na mistrzynię. - Nie wygląda, aby było w porządku, Bzycząca Mucho. - odezwała się w końcu, łagodząc przy tym nieco swój zwyczajowy ton głosu. Po kilku uderzeniach serca, kontynuowała: - Tęsknisz za nią. - bardziej stwierdziła, niż zapytała. - Czy to jedyne, co cię trapi? - dodała, po paru sekundowej przerwie, patrząc w odwrócony bokiem łaciaty pysk wojowniczki. Nie miała pojęcia, czy dobrze się za to zabiera. Nie chciała zbytnio naciskać, ale nie była też zwolenniczką krążenia wokół tematu jak pies wokół jeża. Potrzebowała informacji, by móc w jakiś sposób spróbować pomóc kotce. Ponownie powędrowała wzrokiem na taflę, mąconą przez drobne fale wzniecanie delikatnymi podmuchami wiatru.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Skuliła delikatnie uszy, słysząc słowa terminatorki. Nie powinna być zszokowana, nigdy nie próbowała udawać, że jest dobrze i że wszystko z nią w porządku, że nie ma żadnych problemów. Nikt jednak, oprócz Łabedziej Gwiazdy, nie chciał z nią o tym porozmawiać i nie chciała nikogo tym zadręczać. Zresztą, co miała powiedzieć? Że czuje się jak skończona porażka? Że młodo urodziła, przez własną głupotę, żeby potem przestać się do swoich dzieci odzywać i patrzeć, jak wszystkie powoli znikają z klanu. Wierzbownicowa Łapa była jej pierwszą wytrenowaną terminatorką. W wieku 60 księżyców. Czuła się po prostu porażką, zakałą tego klanu. Jak jednak miała to powiedzieć na głos bez żadnego wstydu? Co ktokolwiek mógłby z tym zrobić, skoro jedyną opcją jest po prostu znikniecie. Z klanu, z tego świata.
- Tak, tęsknię za nią. I za Kwiatuszek. I za Oczkiem, i za Czyściochem. Ale to przejdzie w końcu. Dziękuję, że się martwisz, to kochane. - uśmiechnęła się delikatnie i przejechała łapą po tafli wody. Nie wierzyła w to, że ktokolwiek był w stanie jej pomóc. Zresztą, nie oczekiwała też pomocy, nie chciała jej. Uważała, że sama sobie to wszystko zrobiła i zasłużyła na to, żeby gnić w tym poczuciu beznadziejności. To była kara za jej głupotę, jej brzemię, którym nie chciała się z nikim dzielić. Ze względu na wstyd, jaki temu towarzyszył. Zrobiła to raz, porozmawiała z Łabędziem i posłuchała go. Teraz Listek nie było już w klanie. Przez nią, przez to, co powiedziała, przez to, co zrobiła. Była po prostu beznadziejna.