Mistrz: Pstra Chmura Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka* Ojciec: Północny Podmuch* Partner: this is fine
Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
Cóż, lepsza kaczuszka, niż kompletne nic? Tak, jak teraz - mimo iż dzielnie parłaś przed siebie, to... Nie dostrzegałaś nic. Żadnej zwierzyny, żadnych śladów, nie słyszałaś dźwięków, nie docierały do ciebie zapachy. Byłaś sama i musiałaś iść dalej - o ile wciąż miałaś ochotę się w to bawić.
Atak Tonącego Słońca: 0% (nieudany); przerzut: 50% (słaby) -> (16+7)-(9+5)=9, 9x50%=4 Atak łasicy: 100% (udany) -> (19+4)-(8+13)=2
Plan miałeś dobry, pozostawało jedynie wykonanie go, co... Nie do końca się udało. Przycisnąłeś stworzenie do ziemi, przez co łasica pisnęła z bólu. Szarpała się, próbowała uciec, aż w końcu... Zacisnęła ząbki na twojej łapie i, wykorzystując chwilę, kiedy twój uścisk rozluźnił się, wyskoczyła do przodu, uwalniając się z pułapki. Znowu była wolna i... Była gotowa znowu atakować?
Chciałaś coś ambitniejszego, tymczasem... Nie dostawałaś pod swoje łapy niczego. Zdążyłaś zakopać upolowaną jaszczurkę, zapamiętać jej położenie i ruszyć dalej, aczkolwiek nie dostrzegałaś niczego. Wszystko jakby nagle ucichło, schowało się przed tobą. Może zwierzęta potrzebowały czasu, by znowu wyjść po twoim brawurowym ataku na małe stworzonko? A może miałaś zwyczajnie pecha?
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxOchotę miała, bo po to tutaj przyszła. Polować. Nie miała zamiaru wracać do obozu tylko z jednym kaczątkiem, kiedy było ją stać na o wiele więcej. Westchnęła cichutko pod nosem, idąc dalej. Musiała najwidoczniej jeszcze trochę poszukać i wysilić się bardziej. Uważnie obserwowała teren, badając go wzrokiem. Węszyła dookoła, starając się wyczuć cokolwiek, co nadawało się do jedzenia.
Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
Wielka tragedia, jaka dotknęła go wkrótce po mianowaniu na terminatora, wcale go nie zmieniła, ba!, być może dodała mu jeszcze więcej optymizmu. Po czasie załamania, gdy witał się już wręcz z Gwiezdnym Klanem, stał się o wiele silniejszy, pogodniejszy i wszystko co złe niszczy swym wyśmienitym humorem. Stał się również wspaniałym bajarzem, lubi zmyślać i bujać w obłokach, tam ma swój perfekcyjny, niesamowity świat pełne magii i czarów, których chociaż nie zna, umie sobie je wymyślić. Nie stąpa twardo po ziemi, zdaje się raczej ponad nią unosić. Lekko i zwiewnie. Czasem jedynie zdarzają mu się chwile melancholii, gdy wspomni się w jego obecności nie to, co by wypadało, sięgnie się tam, gdzie boli.
Niech to gęś kopnie! Toń wcale nie planował czegoś takiego i zastanawiał się właśnie usilnie, co powinien zrobić, ponieważ jednak łasica wyglądała, jakby zamierzała dalej atakować, postanowił, że sobie poczeka i zobaczy, czy na niego skoczy – wtedy zamierzał przeskoczyć nad jej grzbietem i w odpowiedniej chwili przystąpić do podstępnego rajdu na tyły wroga – gdyby jednak atak wyglądał inaczej czy działoby się cokolwiek innego – zamierzał skoczyć prędko w bok i nieco odbiec, bo w końcu był dość szybki pomimo swojego kalectwa. Musiał jednak znaleźć odpowiednie ustawienie, żeby tym razem drapieżnik mu się nie wymknął, co znowu rodziłoby następne problemy. Tak więc – skaczemy, tak czy inaczej, hopsasa!
SEETHEWORLDINGREENANDBLUE seeChinarightinfront of you seethecanyonsbrokenbycloud see thetunafleetsclearingtheseaout see the Bedouinfiresat night seetheoilfieldsatfirstlight
Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
Jeżynowy Cierń jest kotką przede wszystkim dumną, kapryśną i despotyczną. Brak jej moresu, co okazuje najczęściej niedomiarem dobrych manier, wybuchowością i przekonaniem o swojej wyższości. Łatwo można ją rozdrażnić i wywołać negatywne pierwsze wrażenie. Nie znaczy to, że traktuje wszystkich jak gorszych od siebie, ale na prawdziwy respekt i przychylne spojrzenie trzeba sobie u niej po prostu zasłużyć. Jeżyna jest również pewna siebie i szczera, nie waha się przed wyrażaniem własnego zdania ani okazaniem komuś dezaprobaty. Jest ambitna, zależy jej na byciu dobrym wojownikiem i mistrzem, lubi zdobywać wiedzę tak samo jak się nią chwalić. Choć jej charakter jest trudny i ma w sobie dużo z choleryka, to w głębi jej lodowatego serca nie mogło zabraknąć miejsca na ciepło i troskę dla najbliższych. Kocha swoich krewnych i jest gotowa bronić ich mimo, że nie wszyscy jej zdaniem na to zasługują. Jest jednak śmiała oraz lojalna wobec Klanu Rzeki i swojej rodziny.
Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Jeżynowy Cierń miała najzwyczajniejszego pecha. Nie szło jej dzisiaj to polowanie, ale grunt, że miała na koncie chociaż jaszczurkę. To jednak nie był wynik, który powinien zadowolić tak dobrą wojowniczkę i tak też nie było w przypadku Popiołki. Jednak po swojej pierwszej zdobyczy nic nowego nie mogła wyczuć ani dostrzec. Do jej uszu również nie docierały żadne dźwięki. Z kwaśną miną skradała się dalej, wciąż próbując wyczuć obecność jakiejś zwierzyny. Poruszała się cicho, oddech miała płytki, a ogon trzymała na wysokości grzbietu. Wciąż liczyła na to, że dzisiaj upoluje coś jeszcze.
Mistrz: Pstra Chmura Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka* Ojciec: Północny Podmuch* Partner: this is fine
Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
Czy rzeczywiście było stać cię na więcej? Każdy kolejny krok wcale na to nie wskazywał - im więcej czasu upływało, tym... Zwierzyny było mniej, o ile w ogóle można było tak w twoim przypadku powiedzieć, bowiem nic pod twoje łapy nie wskakiwało. Nie dostrzegałaś śladów, nie wyczuwałaś zapachów. Dalej byłaś sama.
Atak Tonącego Słońca: 0% (nieudany); przerzut: 100% (udany) -> (16+7)-(9+5)=9 Atak łasicy: 0% (nieudany)
I rzeczywiście - łasica rzuciła się na ciebie, zaś ty bez problemu mogłeś nad nią widowiskowo przeskoczyć. Przez to stworzenie nie trafiło zupełnie swoim atakiem, a ty zaatakowałeś jej grzbiet. Zaskoczona pisnęła i została ponownie przygnieciona do ziemi; zaczęła się szarpać, byleby uciec, jednak widać było, iż sił na już coraz mniej.
Czy taki znowu pech? W gruncie rzeczy chyba każdemu tego dnia szło nieco gorzej. Może po prostu wybraliście złe miejsce - ciężko stwierdzić. Ty jednak, kiedy ruszyłaś dalej, nagle wyczułaś nowy zapach, wskazujący na obecność zwierzyny. Jak podeszłaś dalej, znalazłaś w oddali... Królika, który kierował się w stronę najbliższej granicy. To, w przeciwieństwie do jaszczurki, był już całkiem smakowity i ciekawy kąsek.
Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
Wielka tragedia, jaka dotknęła go wkrótce po mianowaniu na terminatora, wcale go nie zmieniła, ba!, być może dodała mu jeszcze więcej optymizmu. Po czasie załamania, gdy witał się już wręcz z Gwiezdnym Klanem, stał się o wiele silniejszy, pogodniejszy i wszystko co złe niszczy swym wyśmienitym humorem. Stał się również wspaniałym bajarzem, lubi zmyślać i bujać w obłokach, tam ma swój perfekcyjny, niesamowity świat pełne magii i czarów, których chociaż nie zna, umie sobie je wymyślić. Nie stąpa twardo po ziemi, zdaje się raczej ponad nią unosić. Lekko i zwiewnie. Czasem jedynie zdarzają mu się chwile melancholii, gdy wspomni się w jego obecności nie to, co by wypadało, sięgnie się tam, gdzie boli.
Niespodzianka! Skok przez płot i oto Toń znajdował się za plecami łasicy, czy może raczej dokładnie na nich zamierzając się do jej zabicia. Wiedział, że nie może puścić jej wolno, zresztą dokładnie o tym mówił mu jego instynkt, ale również poczucie odpowiedzialności, jakie wpoiła w niego Jeżyna. Inna sprawa, że chciał również udowodnić wszystkim dookoła, że nie jest miękką fujarą i umie rozprawić się z drapieżnikiem, a nie tak jak było z bobrem. To była jakaś zadra w jego sercu, do której oczywiście się nie przyznawał, ale i tak z nią walczył. Po swojemu. Obecnie przyciskając łasicę do ziemi i zamierzając objąć szczękami jej łeb, który postanowił z całej siły pociągnąć w górę jednocześnie próbując przygwoździć resztę jej ciała do podłoża.
SEETHEWORLDINGREENANDBLUE seeChinarightinfront of you seethecanyonsbrokenbycloud see thetunafleetsclearingtheseaout see the Bedouinfiresat night seetheoilfieldsatfirstlight
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxTo najwyraźniej nie był jej dzień. Zwiewna westchnęła pod nosem, może nawet z nutką irytacji. Nie będzie się włóczyć po terenach, bo jeszcze oddali się aż za bardzo od Tonącego Słońca i Jeżynowego Ciernia, a na to nie chciała się narazić. Zawróciła, powolnym krokiem zbliżając się do miejsca, gdzie zakopała wcześniej kaczuszkę. Odkopała zdobycz, złapała ją w zęby i ruszyła w kierunku obozu. Dobrze chociaż, że złapała to. Lepsza kaczka niż nic.
Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
Jeżynowy Cierń jest kotką przede wszystkim dumną, kapryśną i despotyczną. Brak jej moresu, co okazuje najczęściej niedomiarem dobrych manier, wybuchowością i przekonaniem o swojej wyższości. Łatwo można ją rozdrażnić i wywołać negatywne pierwsze wrażenie. Nie znaczy to, że traktuje wszystkich jak gorszych od siebie, ale na prawdziwy respekt i przychylne spojrzenie trzeba sobie u niej po prostu zasłużyć. Jeżyna jest również pewna siebie i szczera, nie waha się przed wyrażaniem własnego zdania ani okazaniem komuś dezaprobaty. Jest ambitna, zależy jej na byciu dobrym wojownikiem i mistrzem, lubi zdobywać wiedzę tak samo jak się nią chwalić. Choć jej charakter jest trudny i ma w sobie dużo z choleryka, to w głębi jej lodowatego serca nie mogło zabraknąć miejsca na ciepło i troskę dla najbliższych. Kocha swoich krewnych i jest gotowa bronić ich mimo, że nie wszyscy jej zdaniem na to zasługują. Jest jednak śmiała oraz lojalna wobec Klanu Rzeki i swojej rodziny.
Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Jeżynie się poczszczęściło. Po chwili szukania do jej nozdrzy dotarł zapach sugerujący jakąś ambitniejszą zwierzynę do upolowania, niż jaszczurka. Po paru krokach w kierunku potecjalnej ofiary, pilnując przy tym by wiatr nie wiał jej w pysk, dostrzegła królika, który nieśpiesznie kierował się w stronę granicy. Popiołka uspokoiła oddech i bezszelestnie zaczęła skradać się za uchatym. Starała się być możliwie cicho i nie rzucać się w oczy. Chciała podejść wystarczająco blisko, by szybko go dopaść, bo pogoń za królikiem nie była czymś, co chciało jej się robić. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to oczywiście popędzi za szarakiem, była na taką ewentualność przygotowana przez cały czas zbliżania się do ofiary, w końcu miała do czynienia z czujną i szybką zwierzyną.
Gdy uznała, że jest wystarczająco blisko, wybiła się w stronę ofiary, chcąc pochwycić ją w swoje wysunięte szpony i unieruchomić, a jeśli królik rzuci się do ucieczki, popędzi za nim. Nie odpuści tak łatwo takiemu dobremu kąskowi. Nie zamierzała wrócić do obozu z samą, żałosną jasczczurką!
Ciężko zaliczyć ją do najbardziej urodziwych kotek wśród czterech klanów, niemniej jednak nie jest również brzydka. Jest przeciętna i właściwie tym stwierdzeniem można by zamknąć cały opis jej wyglądu. W pewnym stopniu wydaje się być potężna, acz jednocześnie na swój sposób smukła. Widać w niej geny Łabędziej Pieśni, jednakże daleko jej do wzrostu babki. Wykracza nieco ponad przeciętność i tyle. Ma dobrze zarysowane mięśnie, dość długie łapy i kanciasty łeb. Jej futro jest mieszaniną bieli i burych plam; te drugie zajmują kawałek jej pyska - nos, usta, kawałek pod nosem i między oczami. Potem rozlewają się na uszach i lekko dookoła nich, łącząc się dopiero na karku i zajmując całą jego szerokość. Ostatnia, największa, znajduje się na grzbiecie i bokach, kawałku tylnych łap i całym ogonie. Reszta jest biała. Zostaje jeszcze nos; brązowy, z ciemną obwódką, jak i bursztynowe i dość wąskie oczy, niemalże wiecznie zmrużone. Do tego parę blizn, które głównie znajdują się na jej brzuchu.
stressed and depressed
Atak Tonącego Słońca: 150% (krytyczny) -> (18+7)-(7+4)=14; 14x150%=21
Dalej wszystko poszło gładko. Twoje kły błysnęły, złapałeś za łeb osłabioną łasicę, trzymając łapskami jej całe ciałko. Szarpnąłeś, zwierzę pisnęło i... Po chwili znieruchomiało. Przestała się ruszać, przestała wierzgać. Zorientowałeś się zaraz, iż łasica zwyczajnie... Umarła w twoich szczękach. To był koniec dla niej. Dowiodłeś swego.
Poszczęściło ci się, tylko po to, by... Znów mógł dopaść cię pech. Dostrzegłaś królika, ustawiłaś się pod wiatr i już, już miałaś się skradać, lecz... Nagle królik odwrócił łeb w twoją stronę, spojrzał prosto na ciebie i zaczął uciekać, ile sił w łapach. Nim zdążyłaś rzucić się za nim, ten po prostu zniknął ci z oczu.
x zaczynam.'xspadać.x''w'.xdół spadamx.'dox.góryx.'nogami myślę sobie,xzarazobudzę się leczimbardziejspadam tym 'bardziej 'widzę,że towszystko chybanie jest sen x
Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
Wielka tragedia, jaka dotknęła go wkrótce po mianowaniu na terminatora, wcale go nie zmieniła, ba!, być może dodała mu jeszcze więcej optymizmu. Po czasie załamania, gdy witał się już wręcz z Gwiezdnym Klanem, stał się o wiele silniejszy, pogodniejszy i wszystko co złe niszczy swym wyśmienitym humorem. Stał się również wspaniałym bajarzem, lubi zmyślać i bujać w obłokach, tam ma swój perfekcyjny, niesamowity świat pełne magii i czarów, których chociaż nie zna, umie sobie je wymyślić. Nie stąpa twardo po ziemi, zdaje się raczej ponad nią unosić. Lekko i zwiewnie. Czasem jedynie zdarzają mu się chwile melancholii, gdy wspomni się w jego obecności nie to, co by wypadało, sięgnie się tam, gdzie boli.
Uff! Proszę państwa, oto drapieżnik pokonany, a Toń triumfuje. Nie przejmował się tym, że pozbawił przeciwnika życia, w końcu nie mógł z nim rozmawiać, ani nic podobnego, zaś wspomnienie bobra jasno pokazywało mu, co się kryło za zębami takich przeciwników. Łasica, rzecz jasna, była sporo mniejsza, ale kocięta również były sporo mniejsze. Dlatego też młody wojownik nie odczuwał jakoś szczególnie niechęci, obrzydzenia, czy czegokolwiek takiego, wykonał jedynie swoje zadanie. Zadziałał zgodnie z instynktem i własnymi wspomnieniami nie zamierzając dopuścić do tego, żeby młode pokolenie borykało się z problemami straconej kończyny.
- Jeżyno? – rzucił, gdy zorientował się, że zostali już sami, a terminatorka oddala się w stronę obozu. Dał jej znać, że pora wracać, a potem zapytał, czy sądzi, że łasicę można zjeść, bo było na niej sporo mięsa. Może nie pachniała najbardziej apetycznie, ale stanowiła dość spory kąsek. Zależnie od tego, co stwierdziła jego mistrzyni albo zwierzę zabrał ze sobą albo zakopał. Musiał trochę odpocząć, a poza tym ugryziona łapa, pomimo braku wyraźnych ran, nieco bolała.
//zt
SEETHEWORLDINGREENANDBLUE seeChinarightinfront of you seethecanyonsbrokenbycloud see thetunafleetsclearingtheseaout see the Bedouinfiresat night seetheoilfieldsatfirstlight
Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
Jeżynowy Cierń jest kotką przede wszystkim dumną, kapryśną i despotyczną. Brak jej moresu, co okazuje najczęściej niedomiarem dobrych manier, wybuchowością i przekonaniem o swojej wyższości. Łatwo można ją rozdrażnić i wywołać negatywne pierwsze wrażenie. Nie znaczy to, że traktuje wszystkich jak gorszych od siebie, ale na prawdziwy respekt i przychylne spojrzenie trzeba sobie u niej po prostu zasłużyć. Jeżyna jest również pewna siebie i szczera, nie waha się przed wyrażaniem własnego zdania ani okazaniem komuś dezaprobaty. Jest ambitna, zależy jej na byciu dobrym wojownikiem i mistrzem, lubi zdobywać wiedzę tak samo jak się nią chwalić. Choć jej charakter jest trudny i ma w sobie dużo z choleryka, to w głębi jej lodowatego serca nie mogło zabraknąć miejsca na ciepło i troskę dla najbliższych. Kocha swoich krewnych i jest gotowa bronić ich mimo, że nie wszyscy jej zdaniem na to zasługują. Jest jednak śmiała oraz lojalna wobec Klanu Rzeki i swojej rodziny.
Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Pecha ciąg dalszy. Jeżyna nie zdążyła dobrze zbliżyć się do swojej ofiary, gdy ta czmychnęła prędko. Wojowniczka nie miała najmniejszych szans w pogodni za królikiem, choć w pierwszym odruchu chciała rzucić się za nim. Straciłaby jednak tylko energię, a zwierzyny i tak pewnie by nie dogoniła, bo to miała sporą przewagę. Cmoknęła pod nosem, pełna irytacji. Nie chciała wracać do obozu jedynie z jaszczurką, ale gdy Toń ją wywołał i zobaczyła, że kocur stoczył jedynie walkę i że terminatorka zdążyła się już ulotnić w stronę obozu, odetchnęła. Toń to był Toń, przy nim jakoś nie było jej wstyd, w końcu dobrze się znali i nie musiała się przed nim pokazać, udowadniać że jest dobrą wojowniczką. Przed Zwiewną Łapą w zasadzie też nie musiała tego robić, ale jej duma z pewnością by ucierpiała, zwłaszcza jeśli kotka miałaby więcej zdobyczy na koncie. Jeżynowy Cierń zaszła jeszcze po swoją jaszczurkę i skierowała się do Toni, by razem z nim wrócić do obozu. Pogratulowała mu zwycięskiej walki, z której wyszedł właściwie bez szwanku. Na jego pytanie wzruszyła barkami i zasugerowała, że skoro tak słabo im dzisiaj poszło, to niech weźmie ze sobą swojego pokonanego przeciwnika. Jeśli ktoś będzie bardzo głodny, to zje. A jak nie, to się to truchło później zakopie.
I to by było na tyle.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Iskrzyka jak zwykle zżera nuda. Tym razem nie ma ochoty na czajenie się na kogoś w obozie, a Ciemniejące Niebo jak zwykle powiedział mu żeby się zajął czymś pożytecznym zresztą wystarczająco go ostatnio wymęczył sparingiem. Wybył z obozu z niezadowoloną miną, może iść na patrolowanie granic i czajenie się na jakiegoś cymbała z innego klanu, którego powinien wystraszyć albo zapolować. Iskrzący nie zastanawia się długo, wybiera drugą opcję. Czas na szukanie zwierzyny. Iskrzący pochylił się, opuścił ogon i zaczął iść, krył się w długich trawach i trzcinach. Pilnował żeby wiatr wiał mu w pysk, przypominał sobie wszystkie wskazówki z treningu. Zachował ciszę. Zaczął węszyć z nadzieją, że wyczuje zwierzynę.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Iskrzący Nos skupił się całkowicie na polowaniu. Wydawało mu się, że czuje jakiś trop i podążał za nim. Myśląc głównie o zapachu i ewentualnej zwierzynie, do której mógł należeć, nie zwracał aż tak dużej uwagi na to, w którym idzie kierunku. Wkrótce przez zapach zwierzyny zaczęła się przebijać inna woń - mocniejsza i bardziej charakterystyczna. Szary wojownik jednak zorientował się gdzie się znajduje nieco za późno.
- UWAŻAJ, bo zaraz wejdziesz na NASZE tereny - usłyszał donośny głos, brzmiący bynajmniej nie przyjaźnie. Gdy spojrzał w kierunku jego źródła, dostrzegł postawnego kocura w niedalekiej od siebie odległości. Ten również miał szare futro, jednak zdecydowanie dłuższe i gęstsze. Masywny kocur wyglądał zupełnie jak stereotypowy Gromiak, a dodając do tego jeszcze zapach i miejsce, w którym się znajdowali - nie było wątpliwości z kim ma do czynienia młody Rzeczniak. Długowłosy wpatrywał się w syna Liliowej Sadzawki, groźnie mrużąc oczy.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
- Ale jeszcze na nie NIE wszedłem. - Odgryzł się Iskrzyk. Spojrzał na gromowego frajera z niechęcią. Z chęcią naplułby mu w pysk, ale nie ma towarzystwa, a ten tu wygląda jak spasiona krowa. Śmierdział nawet podobnie. Iskrzący skrzywił się z wyrazie odrazy, ale odwrócił się na pięcie i polazł do siebie. Jeśli to przerośnięte bydle da mu spokój ponowi swoje próby polowania czyli pójdzie przed siebie w pozycji łowieckiej uważając na zachowanie ciszy, spuszczeniu ogona i pójściu pod wiatr z tym wyjątkiem że teraz trzyma się blisko wody i kłód.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
- No to mówię, żebyś UWAŻAŁ - odburknął jeszcze szary ale widząc, że Rzeczniak zawrócił, dał sobie spokój. Z nadąsaną miną wrócił do patrolowania dalszej części granicy, mając nadzieję, że nie spotka już żadnego śmierdzącego rybami kota.
+5 EXP za akcję
Gdy Iskrzący Nos mógł już z powrotem skupić się na polowaniu, dość szybko natrafił na trop. Zlokalizował niedaleko od siebie niewielkie stworzonko, które skubało coś w trawie. Niewielki rzęsorek, bo tym właśnie było znalezisko, póki co nie zdawał sobie sprawy z bliskiej obecności kocura.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.