Logo Artemidy
Błotnista Wysepka
Właściwie, skupiony na ucieczce, nie pomyślał też o tym, że ktoś pobiegnie za nim. Wszyscy mieli przecież dalej ceremonię, w której mogli uczestniczyć, nowych terminatorów, wybór zastępcy, wszelkie ogłoszeń, które mógł mieć nowy przywódca. On w tym wszystkim nie był nikim wartym uwagi. Przynajmniej nie takiej pozytywnej uwagi, bo przecież ostatecznie Nocna Gwiazda będzie musiał zrobić z nim... coś. Ale to prawdopodobnie mogło poczekać, przynajmniej jeszcze parę chwil.
Na pewno trochę dłużej niż zajęło, nim w zasięgu jego wzroku pojawił się Wilczomlecz. I co miał zrobić teraz? Pobiec dalej? Może odsunęłoby to wszystko chociaż trochę, ale jednocześnie wydało się Wiesiołkowi dość głupie. Gdyby zaczął biec teraz, musiałby uciekać już zawsze, z dala od klanu, wszystkich których znał i wcale nie chciał tego robić.
Przez moment patrzył na zbliżającego się brata, nie wiedząc jak zareagować.
- Ja... - Spróbował wytłumaczyć cokolwiek, ale nim zdążył powiedzieć chociaż słowo więcej, zaczął płakać.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Brat na szczęście już dalej nie pobiegł, dzięki Gwiezdnym. Będąc coraz bliżej widział niepewność wymalowaną na pysku Wiesiołka, nie był jeszcze pewien jak to interpretować, ale skoro ten wydawał się chcieć coś powiedzieć, to chyba wystarczyło chwilkę poczekać. Niestety, słowa kremowego momentalnie przemieniły się w łzy.
Wilczomlecz poczuł, jak ściska mu się serce i cała sytuacja z niespodziewanej przemienia się w niepokojącą. Działo się coś złego. To nie mogła być trema przed złożeniem przysięgi, ani niezadowolenie z późnego mianowania, ani też stres przed nadchodzącymi obowiązkami. Poza tym nie wydawało mu się, by Wiesiołek którego znał, kiedykolwiek przejmowałby się akurat tymi elementami klanowego życia. Ale czy znał go dostatecznie dobrze? To już był osobny problem.
Próbując zdusić kotłujące się myśli, pierwsze co zrobił gdy był już przy Wiesiołku to, zakładając że ten się nie cofnął, zetknął się z kremowym bokiem kocura, podświadomie próbując zasygnalizować, że chce być teraz dla niego oparciem – tym metaforycznym i jak będzie trzeba także dosłownym, mimo wyższego wzrostu brata.
– Co się stało? – Powtórzył swoje pytanie, ciszej i wolniej. Jeśli Wiesiołek potrzebował się wypłakać, to był w stanie cierpliwie poczekać, ale należało jednak czegoś się dowiedzieć, jak inaczej zareagować i pomóc?
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciał to wytłumaczyć bratu, czy wtedy wszystko nie byłoby prostsze? Nie byłby jednym kotem, który musiał o tym myśleć. Jednak jeśli dałoby się to zrobić tak łatwo, to przecież nie czekałby z tym tyle czasu.
- On... Zabronił mi o tym mówić. - Nie mógł ich przecież teraz usłyszeć. Prawda? Nie było nikogo wokół nich, wiedział o tym, a jednak miał wrażenie, że nawet w tym momencie mogą być obserowani przez tamtego kocura.
- Bo inaczej zabije mnie i was wszystkich. - Sam nie dałby rady tego zrobić, nie ważne kim był. Jednak skąd tak naprawdę wiedzieli, czy działa samodzielnie? Mógł mieć całą armię kotów podobnych do siebie, które mogły pojawić się na granicach w każdym momencie.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
On?
Dobrze, że w końcu padły jakiekolwiek informacje, ale z każdym słowem brata robiło się coraz gorzej. Wilczomlecz czuł, jak dziwne zimno zaczyna rozchodzić się po jego wnętrzu – zaczynając gdzieś nad brzuchem i promieniując na wszystkie strony. Nie było to przyjemne, ale jednocześnie sprawiało wrażenie jakby mógł się dzięki temu lepiej skupić.
Instynktownie na moment odsunął głowę od Wiesiołka i rozejrzał się po okolicy – śnieg, zimno, brud. To co zwykle reprezentuje sobą Pora Nagich Drzew. Nie było chyba żadnego zagrożenia? Zwłaszcza czegoś innego niż przeciętny drapieżnik, czegoś co mogło planować i terroryzować jego własnego brata. – Jesteśmy na terenie Klanu, nie tak daleko od Obozu. Nic nam nie zagraża. – Zaczął powoli, próbując uspokoić kremowego kocura. Potem kontynuował, nieco ciszej. – Ale… ale kto ci to wszystko powiedział? Jeśli ktoś ci groził, to musimy o tym wszystkim wspomnieć Nocnej Gwieździe. Miałem nawet w jego imieniu przekazać, że nie masz się czego obawiać odnośnie ceremonii. A już zwłaszcza teraz, skoro coś się stało.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-...On wie gdzie jest nasz Obóz. - Nigdzie nie mogli być całkiem bezpieczni. Teraz tamten kocur wiedział już wszystko, mógł podejść w każde miejsce, zrobić co chciał...
Nie, Wiesiołek musiał postarać się chociaż powiedzieć Wilczomleczowi. Jeśli mieli jakieś szanse pokonać tamtych, to całym klanem, na pewno nie sam. Wziął oddech, starając się znaleźć jakkolwiek odpowiednie słowa.
- To był samotnik, spotkałem go kiedyś na granicy, zaczął grozić, że mnie zabije, jeśli nie powiem mu o klanie... Co jeśli jest ich więcej? Co jeśli to oni zrobili coś Łabędziej Gwieździe? - Poprzedni przywódca nie był już najmłodszym kotem, wszyscy o tym wiedzieli, ale Wiesiołek wciąż nie był przekonany czy jego odejście było w pełni naturalne. Co jeśli się do tego przyczynił? Przecież to naprawdę była najgorsza rzecz, jaka mogła się przez niego wydarzyć.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Informacji padało więcej i więcej, a nawet dołączono do nich pewne spekulacje. Słuchając tak tego wszystkiego, Wilczomlecz coraz bardziej odnosił wrażenie, że od mianowania na wojownika cały świat wywrócił się do góry łapami. Problem przedstawiony przez brata zupełnie roztrzaskał optymistyczną wizję świata, którą wykreował sobie w głowie cętkowany. Do tego sama skala owego problemu wydawała się znacznie wykraczać poza kompetencje świeżego wojownika.
Starał się spoglądać Wiesiołkowi prosto w oczy gdy ten mówił. W momencie jak kremowy skończył, cętkowany nie zastanawiał się nad słowami, tylko na start przyczepił się i przytulił mocno do brata. – Przepraszam, że wcześniej cię nie zaczepiłem… Że nie spytałem czy wszystko w porządku… – Potrzebował to z siebie wyrzucić. Bo jakby się tak zastanowić, ile Wiesiołek mógł to w sobie trzymać? Już chyba na zebraniu, gdzie (wtedy jeszcze) Nocny Szkwał opowiadał o sytuacji z klanem Cienia, brat wyglądał na przybitego. I on, jak rybi móżdżek, wytłumaczył sobie wygodnie, że może to przez trening albo inną błahostkę. A wystarczyło spytać, jakkolwiek się zainteresować. Czuł się z tym obrzydliwie, ale przeszłości nie był w stanie zmienić.
W końcu jednak trzeba było jakoś się spiąć i zareagować na słowa kremowego, a także przy okazji pozwolić mu znowu oddychać. Odsunął się więc odrobinę, a w oczach cętkowanego widać było jak podejmowana jest próba zmuszenia swoich neuronów do pracy. – Wydaje… Wydaje mi się, że Łabędź, Łabędzia Gwiazda znaczy się, odszedł, no, tak naturalnie… Nocna Gwiazda wszystkich zwołał, więc chyba by zauważył, jakby było coś podejrzanego, na ciele czy coś… – Mówił z wyraźnym dyskomfortem w głośnie. Zdecydowanie było jeszcze za wcześnie, by tak pragmatycznie wracać myślami do śmierci i pogrzebu Łabędzia. Przekazać chciał jedynie, że to zmartwienie wydawało się najłatwiejsze do odgonienia, najmniej prawdopodobne.
Gorzej z kwestią liczebności. Samotnik który wie, że klan to więcej niż jeden kot, chyba nie odważyłby się bez obstawy wparować do obozu i spróbować cokolwiek zdziałać. Dla bezpieczeństwa lepiej założyć, że może być ich więcej, co wcale nie było przyjemną myślą do skonfrontowania. – Nocna Gwiazda musi się o tym dowiedzieć, bo sami nic nie zdziałamy. Na pewno będzie wiedział, jakie kroki trzeba teraz podjąć, zwłaszcza jeśli rzeczywiście okaże się, że to coś więcej niż jeden durny lisi bobek przy granicach. Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś, dobrze że nic ci nie zrobił. I jeszcze raz przepraszam… – Zaczął pewniej, ale pod koniec, ponownie dotknięty żalem, sflaczał jak balonik.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie, nie, to nie twoja wina. - Zapewnił brata, bo przecież naprawdę tak było. Czy w ogóle by o tym wspomniał, nawet gdyby spróbował spytać? Wszystkim kotom, które chciały wcześniej z nim rozmawiać przecież o tym nie opowiedział. Mówił tylko, że wszystko w porządku, a jeśli dopytywały bardziej, dodawał, że dalej trochę się martwi stanem klanu Cienia. Więc czymś, co rzeczywiście było złe i niepokojące, ale jednocześnie niezwiązanym z Rzeką, z ich własnymi życiami, które dalej powinny moc trwać bezpiecznie.
- On był... straszny. Jakby nie był tylko zwyczajnym kotem. - Może tylko sprawiał takie wrażenie, przez to w jakich okolicznościach się spotkali. A może jednak miał w sobie coś specjalnego, jakieś połączenia z Bezgwiezdnymi, z tym wszystkim o czym Nocna Gwiazda opowiadał o klanie Cienia. Bo czy naprawdę zwykły, przypadkowy samotnik zastraszałby koty na granicach? Nie słyszał nigdy o niczym podobnym, to nie mogło dziać się często. Chyba, że wszyscy inni nie było tacy jak on i nikomu nic nie powiedzieli.
Myśl o tym, że teraz trzeba będzie wytłumaczyć to także przywódcy wciąż była dość straszna. Jak postanowi go ukarać Nocny Szkwał? Oczywiście, że nie zostawi tego tak po prostu, to było poważne przewinienie, musiał otrzymać za nie konsekwencje. Jednak musieli to zrobić, żeby ochronić ich klan przed tym, co mogło się dalej wydarzyć. Bo jeśli ten kot byłby kimś innym niż zwykłym samotnikiem, to czy mogli mieć pewność, że nawet zwyczajnie wyglądająca śmierć Łabędziej Gwiazdy taką była?
- Tak, musimy iść do Nocnej Gwiazdy... - Odpowiedział ostatecznie, kiwając głową.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Fakt, że Wiesiołek nie miał wobec brata żalu był dosyć pokrzepiający. Trudno ocenić czy stuprocentowo szczery, bo może nie chciał po prostu sprawiać mu przykrości, ale cętkowany wolał zaufać i się tego trzymać. Odetchnął więc i skupił się na dalszych słowach kremowego kocura.
Te natomiast nie przestawały roztaczać wokół całej tej sytuacji ponurej aury. Po wspomnieniu, że tajemniczy On w jakiś sposób różnić się mógł od przeciętnego kota, świadomość że wie gdzie jest Obóz jeszcze mocniej uderzyła młodego wojownika. Ale nic, co można było zrobić? Najważniejsze, że Wiesiołkowi nic się nie stało. Kwestię strasznego kota warto byłoby jednak spróbować rozwinąć. – Co masz na myśli..? – Chciał jakoś konkretniej zadać pytanie, ale nie do końca był w stanie spójnie zlepić myśli w spójną całość. Bo chodziło o jakieś cechy wyglądu? Charakter, który zdecydowanie nie mógł być normalny, skoro groził Innemu kotu śmiercią? Czy coś jeszcze całkowicie innego?
Wilczomlecz nie ukrywał też pewnej ulgi, gdy brat podzielał jego opinię odnośnie poinformowania Gwiazdy, pozwolił sobie nawet na drobny uśmiech. Jeśli to czego się teraz dowiedział miałoby pozostać tajemnicą, to szykowałaby się niemała rozterka moralna odnośnie zaufania między rodzeństwem, a chęci zapobiegania większym katastrofom. – Cieszę się, że też tak myślisz. Czy… czujesz się na siłach iść już teraz? Może wolisz jeszcze tutaj porozmawiać? Tylko daj znać, mogę z tobą tu pobyć ile potrzebujesz. – Przekrzywił łeb, jednocześnie wlepiając w Wiesiołka pytający, nawet nieco zatroskany wzrok.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy umiał to dokładnie wyjaśnić? Chyba nie. Nie widział przecież, żeby kocur rzeczywiście robił coś, czego żaden inny kot nie byłby w stanie.
- To nie tak, że cos konkretnego, bardziej przeczucie. Jakby był jakimś wysłannikiem bezgwiezdnych czy kimś podobnym. - Większym złem, niż mogły być inne koty. Bo przecież ktoś taki nie mógł chyba po prostu się urodzić i żyć całkiem zwyczajnie, musiały w tym maczać łapy jakieś większe siły. Czy nawiedzali go w snach, mówiąc mu, co powinien robić? Było to przecież możliwe, mogło się wydarzyć. A to brzmiało jeszcze bardziej niebezpiecznie niż jeden, okrutny kot.
- Możemy... Możemy zaraz iść do Nocnej Gwiazdy. - Poczeka tu jeszcze krótki moment i będzie gotowy, żeby udać się do przywódcy. Znaczy nie, nie będzie gotowy, nie było pewne, czy kiedykolwiek mógł taki być. Jednak odwlekanie tego w czasie jeszcze dłużej tym bardziej nie miało nikomu pomóc.
Dlatego po chwili rzeczywiście mógł wrócić z bratem do Obozu, by poszukać przywódcę i moc z nim porozmawiać.

// zt
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Otworzył szerzej oczy, gdy na głos padła puenta sugerująca powiązanie tajemniczego kota z mieszkańcami Ciemnego Lasu. To… To w sumie bardzo niedobrze. Wspominanie w ten sposób o Gwiezdnych czy Bezgwiezdnych to nie błaha sprawa, Wiesiołek zdecydowanie to rozumiał, toteż cętkowany przyjął jego słowa bardzo na poważnie. – Hmm… To straszna wizja… – Zmarszczył brwi i intensywnie myślał, starając się poukładać wszystkie poszlaki jakie do tej pory padły przy tej rozmowie. No i nie doszedł do niczego przełomowego – zły kot na granicach, powiadomić Nocną Gwiazdę.
Ostatecznie padła też i decyzja brata, na którą cętkowany bez zawahania przystał, sygnalizując to szybkim przytaknięciem. Po spędzeniu w okolicy jeszcze chwili czasu, gdy Wiesiołek był już gotowy, Wilczomlecz ruszył wraz z nim, z nadzieją że uda się przezwyciężyć ten problem.

z/t
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dużo się porobiło w Klanie ostatnio. Wywalono zdrajcę w burzliwej atmosferze. NO I DOBRZE. Pozbyto się śmiecia pływającego w rzece, można by było jeszcze więcej takiego brudu wyrzucić by jeszcze bardziej oczyścić wodę. Poza tym, zebranie było natłokiem różnych informacji - od rzekomej zdrady Nocnej Gwiazdy na swojej byłej partnerce, przez zastępcę narkomana, aż do tego, że w Klanie Rzeki dawno zalęgły się korzenia rodziny Truflowego Noska. Eh. Już nawet dla zawodowej pluskwy to za dużo. System może się przegrzać. Aczkolwiek nie mogła odpocząć, miała wciąż własną misję do wypełniania. Zlecenie dla Jarzębinowej Łapy. Cel? Nadpływająca Ławica - wojowniczka, córka Jęczmiennego Ziarna i Srebrzystego Jeziora, siostra Wilczej Góry i nowomianowej terminatorki medyka + drugiej przeciwniczki - Wierzbowicowej Łapy. Poranna Łapa poparła ją na zebraniu, a bardziej, utożsamiła się z podobymi przeżyciami w lecznicy.
Generalnie... nie będzie to prosta sprawa. Była wojowniczką, no cóż, jeszcze świeżą, ale wojowniczką. To dawało automatyczny szacunek terminatorki. Plan z szantażem czy zastraszeniem, będzie musiał, powiedzmy "przekształcić", ale to później. Na początku FORMALNOŚCI. Trzeba nawiązać kontakt z targetem, niewinnie, skromnie, życzliwie, w drobnej sprawie. W obozowisku chodziły słuchy o tak zwanym Połowie Rozkwitu, Karpi Strumień huczał najgłośniej, aż bębenki wybuchały. Tradycja łowienia ryb na Porę Młodych Liści, rzeczna tradycja. Rosa, jako jedna z nielicznych PEŁNOPRAWNYCH rzeczniaczków, powinna, nie, MUSI, brać w tym udział. Nie przerabiała jeszcze łowienia ryb z Ważkowym Wybrzeżem, nie miała jak, gdy rozpoczęła trening wszelkie akweny wodne były zamarznięte. Teraz dopiero się ociepliło. Czemu, by nie załatwić dwie płotki jednym ciosem?
Podeszła do pointki z prośbą udzielenia praktyk z kultowego wędkarstwa, tłumacząc, że bardzo chciałaby zaplusować u swojej mistrzyni poprzez opanowaniem z wyprzedzeniem materiału i przedstawienie się w JAKNAJLEPSZYM świetle na Połowie. No kto by nie pomógł takiej ambitnej, uczynnej i życzliwej terminatorce, co Poranna Łapa, co nie? Poza tym wojowniczka na pewno coś tam potrafi skoro nazywa się Nadpływająca ŁAWICA i praktycznie nonstop wychodzi na polowanie. Może chociaż uzna, że była po prostu najbliższym wojownikiem, ważne było, żeby się zgodziła na wyjście i tyle.
- Jeszcze raz, bardzo dziękuję za Twoją pomoc, Nadpływająca Ławico. Naprawdę jest to dla mnie ważne i nie zaprzątałabym Ci głowy, gdybym miała już potrafiła coś co niecoś. Spróbowałabym sama, na własną, aczkolwiek także mam obawy, wynikające z ostatnich wydarzeniem... związanych z Poetą, który może jeszcze znajdować się w pobliżu... - miauknęła enigmatycznie, starając się utrzymać jakąś formę smalltalku, gdy dotarły na Błotnistą Wysepkę. Błoto lepiło się do jej pięknych białych nóg. EH. CZEGO TO JA NIE ROBIĘ DLA CIEBIE JARZĘBINA.

/Przypływ!
LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieco zdziwiła się gdy dostała prośbę o naukę łowienia, ale nie odmówiłaby żadnemu rzeczniakowi tej garści cennej wiedzy. Wyruszyła z Poranną Łapą, terminatorką Ważkowego Wybrzeża, co by wspomóc ją i faktycznie przekazać teorię, którą każdy w klanie rzeki prędzej czy później poznawał. Ale po co później, jak można prędzej? - Nie ma problemu Poranna Łapo, naprawdę! Cieszę się, że mogę ci pomóc. - W żadnym wypadku nie pomyślałaby o tym, że prawdziwym powodem, dla którego Rosa tu była, był............. Karaś.......... Ten jednak trochę przymierał, tj. nie było go za bardzo widać. Czy w końcu do niego doszło, że nikt go nie lubi? Być może. - Twoje obawy związane z Poetą są logiczne i jak najbardziej... na miejscu, że tak powiem. Ale nie martwmy się na zapas. Warto być skupionym na otoczeniu i tym co się dzieje, ale pamiętaj, żeby nie przejmować się tym nad wyraz. Szkoda psychiki. - Nie chciałaby, żeby ktoś z jego powodu nie mógł spać. Został wygnany, ale chyba nie zatrułby rzeki? No i zresztą jak miałby to zrobić? A każda ryba z osobna byłaby trudna do zatrucia. - Czyli nie wiesz nic jak rozumiem? Nie szkodzi, pokażę ci jak to robić gdy dojdziemy. - Gwiezdna Łapa prosił ją o rady, teraz Poranna Łapa. Czy była uznawana za najlepszego wędkarza Klanu Rzeki?
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przytaknęła na słowa otuchy. Ciężko było nie lubić jednookiej wojowniczki, mówiła z sensem teraz jak i na zebraniu. Eh, czy musiała zadawać się z tym Karasiem? Może ich relacja promieniowała tylko jak obole byli terminatorami? Rosa nie potrafiłaby sobie wyobrazić, być w aktywnym związku, kiedy jedna ze stron nawet treningu nie skończyła. Obiecała Jarzęb, potrzebowała Jarzęb, to była jej najbliższa sojuszniczka, coś musi się dowiedzieć od tej konkurentki!
- Masz racje. On już jest przeszłością, ważniejsza jest teraźniejszość i dobro Klanu - rzekła zwięźle. Można by było podchwycić jakiś smalltalk? Tak, by nawiązać kontakt. Może nie o tym zdrajcy. Terminatorka nie chciała bardziej rozdrapywać jego tematu.
- Tak. Ogniste Serce opowiadał mi nieco o Połowie. Jak będzie wyglądać i co oznacza to dla Klanu, ale nie było okazji spytać się bardziej o technikę. - wytłumaczyła bardziej. Właśnie, zastępca był mistrzem córki Srebrzystego Jeziora, to dobry pomysł.
Rosa miała BARDZO dość tego błota, gdy tylko zbliży nieco bardziej do wysepki, wyskoczyła bardziej do przodu na bardziej solidny grunt, strzepując resztki błota z nóg. Ile jej zajmie czyszczenie jej białych kończyn? Cały wieczór pewnie!
- Ogniste Serce był twoim mistrzem, prawda? Jak wspominasz treningi z nim? - rzuciła niewinny haczyk. Nie było pewności, czy to co mówił ex-medyk było prawdziwe. Wysokie prawdopodobieństwo, że już przejawiał objawy zażywania środków odurzających.
LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To będzie mój pierwszy Połów Rozkwitu tak w zasadzie, tak jak twój. Ja sama nie do końca wiem jak duże jest to wydarzenie tak... tak wiesz, oczami. Nigdy nie widziałam. Ale jeśli cały klan rzeki się zbierze, to pewnie zajmiemy całą szerokość rzeki, żeby sobie nie przeszkadzać. - Tak to przynajmniej widziała oczami wyobraźni, bo jak wspomniała - nigdy nie brała udziału. Była za młoda i chora.
Kiwnęła głową. - Tak, Ogniste Serce mnie uczył, prowadził mój trening. Więc to, co przekazałby ci on, przekażę ci ja. To tak jakbyś rozmawiała z nim, w sumie. Poniekąd. - Ciekawe to było i nieco zabawne, więc zachichotała.
- Był... poprawny. - Nie była pewna, na ile chce mówić o tym jak zły był ten trening, dopóki Ogniste Serce nie spiął dupska i zaczął faktycznie ją uczyć. To jak musiała go pilnować i jak wybiegła za nim, by nie dostał żadnej kary, ani nic sobie nie zrobił na zawsze pozostanie w jej głowie. - Ogniste Serce przechodził wtedy przez trudny moment w życiu. Gdy się z nim pogodził, mój trening ruszył bardzo do przodu. Nasz Zastępca jest bardzo oddany klanowi i swoim terminatorom. - Jakieś dobre słowa trzeba było powiedzieć, bo nie chciała, żeby klan uważał go za frajera. Wiedziała, że wybór konkretnie jego przysporzył klanowi wielu niepewności i ona sama się z tym borykała... ale widziała jak bardzo się zmienił od kiedy odbył rozmowę w sadzawce. Był całkowicie innym kotem.
Spojrzała na wodę przed sobą. - Zaczynamy?
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Faktycznie Nadpływająca Ławica jest w sumie w podobnym wieku co ona, różnica wychodzi mniej niż jeden Obieg Pór. Poranna Łapa jakoś zbyt łatwo to przeoczała ten fakt, bardziej patrząc na rangę danego kota niż jego faktyczną starość. Jednak wciąż wojownicy są bardziej doświadczeni niż terminatorzy, może jak ONA zostanie wojowniczką, to będzie zwracać bardziej na wiek.
- Będziemy mieć zatem w miarę wyrównaną rywalizację, aczkolwiek jest to niewątpliwe, że będziesz trudną przeciwniczką! Będzie to na pewno niesamowity widok, widząc cały Klan połączony tradycją przy korycie rzeki. - miauknęła lekko rozbawionym tonie. Słodzenie i podlizywanie się były jedną z jej specjalności.
Poza również tak zwanym "mirroringiem". Wydała podobny chichot, co wojowniczka, mimo że bardziej uznała to za fakt niż żart. W przyszłości chętnie, by prowadziłaby treningi, kierując więcej kotów podobnych do niej, a mniej niż jej brat na przykład.
- Rzeczywiście. Jesteś teraz przedłużeniem jego wąsa oraz mądrości! Aczkolwiek nie kwestionuję, że może w przyszłości przerośniesz także i jego, skoro uczeń przerasta własnego mistrza w pewnym momencie życia. Pewnie już to wiesz, bo sama prowadzisz treningi. Mam nadzieję, że kiedyś, kiedy zasłużę na swoje pełne imię, będę mieć także szansę przekazywania wiedzy i dziedzictwa Rzecznego. - rzekła z młodocianą niewinnością, posyłając pointce uśmiech. Czy życzliwy? No cóż, kreowała się na głupszą i niedoświadczoną to na pewno.
Przymrużyła zielone ślepia na kolejną wypowiedź. "Poprawny" - mocno enigmatycznie. Może to dodać do akt, lecz wolałaby bardziej rozwiniętą odpowiedź. Nie musiała długo czekać, by dostać więcej szczegółów. Trudny moment życiu, czyli jednak nadużycie ziół? Możliwe, gdyż zdanie "mój trening ruszył bardzo do przodu", sugerowało, że Ogniste Serce przedtem bardzo zaniedbywał ją. Oczywiście było również prawdopodobieństwo, że zioła były wynikiem tego trudnego moment, a nie samą przyczyną. Nie miała jednak zbyt wielu danych.
- Cieszę się, że ten cięższy okres przeminął. Zgadzam się, Ogniste Serce bardzo się poświęca Klanu. Słyszałam też z pierwszej łapy, że... dba o swoich terminatorów. Moje rodzeństwo ma z nim trening. Słoneczna Łapa wyraża się o nim pozytywnie, natomiast mój... ekscentryczny brat... nie wspominał o negatywach. - zrobiła lekką przerwę, wspominając o Błyszczącej Łapie. Użyłaby innego określenia, bardziej dosadnego, ale no, nie wypada. Nie miała na razie w interesie oczerniać "braciszka".
Przytaknęła na tak, przysiadając się obok wojowniczki. Uważnie powinna teraz ją obserwować.
LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości