Logo Artemidy
Błotnista Wysepka
Węgorzowe Gardło może i faktycznie nie pamiętał opowieści, ale każdemu może się zdarzyć. Nie wszystko z czasów kocięcych był w stanie zanotować, zaszufladkować. Pamięta tamten okres jak przez kępy futerka, ma lekkie przebłyski, gdyż było to dość dawno. Ale potrafił sobie wyobrazić stary obóz Klanu Rzeki, o którym matka teraz opowiadała. I dla niego wyglądałby znacznie lepiej niż obecny obóz.
— To racja, brzmi jak nierozważnie wybrane miejsce. Ale to był obóz pełen kotów. Jeśli jakieś kocie by tam wpadło, zaraz by ktoś zareagował. Ale to musiało super wyglądać - powiedział na samą myśl uśmiechając się pod nosem. — A jak mniej więcej wyglądały całe nasze tereny? Te w granicy i poza nią - czarnego wojownika najwyraźniej zainteresował ten temat, bo patrzył na swoją matkę bardzo żywo.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może w takim razie Węgorz odziedziczył pamięć po ojcu... Bo Wydma pamiętała. Chociaż nie wiedziała, że Głogowy Cień miał słabą pamięć? Ha, ha.
Dawny obóz Klanu Rzeki był... specjalny. Magiczny. Nietypowy, to pewne. Lubiła tam spędzać czas. Było jej szkoda, że nie byli w stanie znaleźć żadnego odpowiedniego miejsca na obóz bliżej wody. Chociaż może to na lepsze, może Świetlikowa Gwiazda obawiał się topiących się kociąt? W końcu ta rzeka... jest znacznie głębsza niż poprzednia, przynajmniej w pewnym momencie.
— Prawda. Wyglądało super. — w głowie przeleciał jej obraz obozu. Wychodząc z niego po raz ostatni odwróciła się, by wpatrywać się w miejsce, które właśnie opuszczali. Było wryte w jej pamięci, to pewne. — Klan Rzeki miał tereny... dość podobne. Może nawet było mniej wody, niż teraz. Ale za to mieliśmy dostęp do wielkiej, szerokiej plaży — w części już na terenach Niczyich — z wiesz czym? Z ha! Wydmami. Temu mam takie imię. Na tej plaży też było miejsce spotkań Klanów na Zgromadzeniach, ale za mojego życia żadne tam się nie odbyło, oprócz Zgromadzeń przywódców, gdy dyskutowali o przeprowadzce. To miejsce było takim... drewnianym, sporym przedmiotem zrobionym przez dwunogów. Nigdy nie weszłam do środka. — przerwała na chwilę, aby się zastanowić, co jeszcze mogłaby opowiedzieć. — Plaża prowadziła do Wielkiej Słonej Wody. Wydaje mi się, że właśnie tam tonęło każdego wieczora słońce. A może stamtąd się wynurzało...? Nie jestem pewna. W pewnym momencie nawet powiększyliśmy swoje tereny, bo terminatorzy Wężowej Gwiazdy z Klanu Cienia ciągle przekraczali nasze tereny i by to zadośćuczynić oddano nam skrawek terenów. Chcesz posłuchać o terenach poza Klanem Rzeki? — zapytała się, chyba wyczerpując temat na Temat Klanu Rzeki.
[Obrazek: k2n2s6P.png]
what a glorious feeling!
i'm happy again!
° i'm laughing of clouds °
= so
dark up above =
the s u n is in my heart
and I am ready for love!
LVL 5 85 / 400
MedLVL 1 80 / 200
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niby był z niego już stary wojownik, ale słuchał tych opowieści z takim zapałem jak kocię. Jego zielono-żółte oczy wręcz migotały na opowieści rudej matki. Czasami wodził też wzrokiem gdzieś za nią wyobrażając sobie jak to musiało wyglądać. Wyobraźni... Nie ma ubogiej i jest w stanie sobie wyobrazić, jak to wszystko wyglądało. Gdyby nie fakt, że ma swoje obowiązki względem Klanu Rzeki, z chęcią udałby się na taką podróż na stare tereny. Ale nie ma duszy podróżnika, ani nie wie kogo by ze sobą zabrał.
Pewnie matka ma swoje imię od tamtejszych wydm. Pewnie cieszy ją, że cząstka tamtejszych terenów jest z Wydmowym Wiatrem cały czas.
— Jasne - odpowiedział entuzjastycznie machając koniuszkiem ogona. — A tak w ogóle, czemu klany opuściły dawne tereny? - taka go myśl naszła. Skoro na tamtych terenach nie było aż tak źle, to co zmusiło klany do odejścia. I czy w niedalekiej przyszłości spotkało by to samo i te klany?
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śliwka biegła, biegła i biegła, smarkając i potrząsając głową, by choć na chwilę pozbyć się łez z oczu, zamazujących jej obraz. Nigdy nie była poza obozem Klanu Rzeki - po co miałaby wychodzić? Żeby polować i narażać się na walkę? Teraz jednak czuła, że musi znaleźć się jak najdalej od tego cierpienia, którego doznała na Ceremonii. Nie, doznała go jeszcze wcześniej - w momencie, w którym Cis okrutnie ją mamił, wciąż jednak odrzucając. Poza tym ciągle czuła ten okropny ból, od kiedy straciła Barwinka. Cierpiała również w trakcie tej ucieczki, męcząc się albo z omijaniem kałuż po rozpuszczającym się, przeklętym śniegu, albo w nie wchodząc.
W końcu, zasapana najbardziej od momentu porodu i chyba również najbardziej przemoczona od własnych narodzin, przymusowo zatrzymała się na Błotnistej Wysepce. Wcale nie chciała kierować się w stronę rzeki, przerażającej ją zarówno jako mokry, błotnisty obiekt, jak i silny żywioł, który z pewnością może ją pochłonąć i zabrać gdzieś, gdzie nie chciała pójść. Z drugiej strony miejsce, w którym ostatecznie wylądowała, również nie napawało jej szczęściem - szybko poczuła, że stąpa już nie tylko po kałużach śniegu pomieszanego z wodą, ale zwyczajnym błocie. Jakkolwiek chciała odejść od tego miejsca, czuła, że jeśli postawi jeszcze choć jeden kroczek, to skona nie tylko z cierpienia, ale i wymęczenia.
Dlatego usiadła i zaczęła chlipać, gwałtownie wciągając powietrze.

//Strumyk <3
[Obrazek: dbpwhu7-d711ad9c-df36-4110-b22c-b50f6538...FT7CMeyBwM]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
You should notice me everyday
「No messing around cause I H A T E to wait」
[Obrazek: dc4m817-e9b56017-7d2e-4712-beda-c74d261e...kJcJ1LTmno]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
★ You should keep YOUR eyes on ME or I may just go off and leave ★
YOU grab ME with YOUR everlasting hug and I`m safe from falling HUH?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wypadł za nią, przerażony, zestresowany, co chwila oglądając się za siebie, święcie przekonany, że zaraz jakiś drapieżnik wypadnie zza krzaków i rzuci się na niego. Z całej siły starał się nie zgubić siostry z oczu, ale miał sporo opóźnienia. Miał szczerą nadzieję, że ktokolwiek z dorosłych pobiegł za nimi, nie wiedział jak daleko kotka planowała uciec, jak szybko uda mu się ją namierzy, poza tym był zwyczajnie przerażony całą tą sytuacją. Niby od dzisiaj, gdyby ceremonia nie została przerwana, mógłby na spokojnie wychodzić poza teren obozu, ale zdawał sobie sprawę, że w praktyce to nie wiele zmienia. Wciąż on, jak i jego siostra, byli ledwie dzieciakami, wciąż rosnącymi, w dodatku bez jakiegokolwiek treningu - w starciu z drapieżnikiem nie mieliby żadnych szans. Dlatego MUSIAŁ znaleźć Śliwkę jak szybko tylko się dało i zabrać ją z powrotem do obozu. Był pierwszym, który wypadł za nią, była jego odpowiedzialnością, miał obietnicę do dotrzymania. Dlatego pędził dalej.
Zatrzymał się przed rzeką, pokrytą cienkim lodem i śniegiem by dostrzec siostrę, siedzącą na suchym lądzie pośrodku wody. Nawet z daleka był w stanie dostrzec w jak złym stanie była jego ukochana Śliweczka. Zacisnął kły, czując jak serce kołacze mu w piersi. Bardzo nie chciał łamać zasad, obawiał się tego co pomyśli o nim mama Czereśnia, Łabędź, Rybołów. Ale nie mógł jej tak zostawić, po prostu nie mógł. Także z cichą modlitwą do Gwiezdnych lub kogokolwiek kto usłucha, o zrozumienie, w kilku niezgrabnych skokach pokonał taflę dzielącą go od siostry.
- Śliwka - miauknął, jak tylko mógł delikatnie, ale drżenie w jego głosie zdradzało strach. Rozglądnął się nerwowo, zanim zbliżył się do niej i trącił językiem główkę, wstrząsaną szlochem. Bardzo chciał przytulić ją i tak zostać, jak długo ona tam będzie, ale nie tutaj, nie teraz. Dopiero w obozie przyjdzie czas na wszystkie pocieszanie, teraz musiał zagwarantować ich przeżycie. - Śliwka nie możemy tutaj zostać, proszę chodź, musimy wrócić do obozu - wyszeptał, wtulając łeb w jej pysk i szyje. - Wiem, że cierpisz, ale tu nie jest bezpiecznie - dodał, w myślach błagając by ten jedyny raz jego dramatyczna siostra posłuchała głosu rozsądku. Czy prosił o tak wiele?
[Obrazek: 0057d92e1a5fbee22727db9997fd09d1.gif]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Strumyk, kochany Strumyk! Chyba jedyny, którego w ogóle zainteresowała mała, cierpiąca Śliweczka, jedyny, który chciał dotrzymać wszystkich obietnic. W normalnej sytuacji jego siostrzyczka z pewnością odwdzięczyłaby mu się tym samym, zapewniając, że jest cudownym członkiem rodziny i że na pewno będzie dobrym medykiem - bo naprawdę w to wierzyła! Po prostu dotychczas wyobrażała sobie, że świat nie jest tak okrutny, by wyrywać córeczce Czereśni z łap możliwość stania się terminatorką medyka razem z dymnym kotem.
Drgnęła, słysząc nadchodzącego Strumyka. Jednocześnie liczyła na to, że ktoś za nią podąży, jak i nie chciała jakiegokolwiek towarzystwa. Ale Strumyk... Natychmiast wtuliła się w długą sierść, czując się mniej ukojona, niż gdyby oboje znajdowali się w jakimś bezpiecznym, a przede wszystkim czystym miejscu. Jednakże nie mogła usłuchać próśb braciszka.
- Ja-ja już tam nie wrócę, Strumyku... Nigdy! Nie chcą mnie tam i nie mogę... być medykiem z tobą. - wypłakała się w bark kocura, wreszcie zdolna wydobywać z siebie jakiekolwiek dłuższe, bardziej rozwinięte zdania. Zacisnęła mocno oczy i pokręciła głową, nie zmieniając pozycji. - Nie, nie... Ty wróć, bo też musisz zostać medykiem, ale ja nie wrócę!
Przez jakiś czas tak szlochała, zasłuchana w dźwięki otoczenia - zaskakująco różne od tych, których doświadczała w obozie - a także swoje popłakiwanie i oddech Strumyka. Sama powoli się uspokajała, choć użycie tego słowa byłoby zdecydowanie na wyrost. Emocje dalej buzowały w Śliweczce, ale coraz mocniej spajały nowe postanowienie córeczki Czereśni dotyczące dramatycznej ucieczki. A razem z tym postanowieniem rodziły się w głowie słowa, które musiał usłyszeć dymny kocurek.
- My... My chcieliśmy iść na wyprawę. Do tej mówiącej sadzawki. Z tobą, ze Szponem i Skałą. I... i pójdziemy tam! Żeby porozmawiać... porozmawiać z Barwinkiem. Obiecujesz? Bo ja też zostanę medykiem, żeby tam z tobą pójść... Na-na pewno! - pisnęła, wysoko podnosząc brodę. Okazywała, jak przystało na księżniczkę, wielką pewność siebie, ale nie miała ani krzty wiary w swoje słowa. Czuła jednak, że musi, musi to powiedzieć! Musi, choćby coraz bardziej dławiące ją na nowo łzy miały doprowadzić kotkę do utopienia się w tym płaczu, aktualnie zatapiającym jedynie jej uparte, ważne słowa.
[Obrazek: dbpwhu7-d711ad9c-df36-4110-b22c-b50f6538...FT7CMeyBwM]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
You should notice me everyday
「No messing around cause I H A T E to wait」
[Obrazek: dc4m817-e9b56017-7d2e-4712-beda-c74d261e...kJcJ1LTmno]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
★ You should keep YOUR eyes on ME or I may just go off and leave ★
YOU grab ME with YOUR everlasting hug and I`m safe from falling HUH?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego serce zatrzymało się na chwilę, gdy Śliwka, wciąż łkając i płacząc oświadczyła, że do Klanu nie wraca. Maluch drgnął, jakby chciał się odsunąć, ale nie potrafił odrzucić siostry. Zamiast tego cofnął uszy, trwają tak, pozwalając jej czerpać komfort z bliskości i ciepła, jednocześnie rozpadając się, kawałek po kawałku, w środku. Przełknął ślinę, czując jak cokolwiek zdążył zjeść na śniadanie podchodzi mu do gardła z przerażenia. A myślał, że największe niebezpieczeństwo stanowiły tu drapieżniki.
- Nie wygłupiaj się, Śliwka - zaczął, z całej siły starając się brzmieć tak samo kojąco i delikatnie, ale jego głos drżał, dziwnie wysoki, skrzekliwy. - Nie wygłupiaj się, nie... nie możesz nie wrócić... to jest nasz dom - powiedział, spoglądając w dół, z strachem w oczach. Dlaczego ona gadała takie bzdury? Czemu wszystko musiało się tak posypać? Reszta słów kotki traciła sens z każdym kolejnym zdaniem. Jaka mówiąca sadzawka? Jaka wyprawa? Przyszły terminator medyka czuł, że zaraz oszaleje.
- Dobrze Śliwka, dobrze pójdziemy... pójdziemy razem obiecuje, ale, ale musimy wziąć Szpona i Skałę z obozu, prawda? Więc, więc musimy po nich wrócić, nie uważasz? - oznajmił, w duchu modląc się do Gwiezdnych, do kogokolwiek, czegokolwiek kto słuchał, by zwrócił jego siostrze zdrowy rozsądek.
- Wiem, że ci zależy na tym medykowaniu... I ja porozmawiam z Cisem, obiecuje! I spróbuje mu wytłumaczyć, że ty byś się nadawała i może... może wtedy - jego głos się załamał, gdy przypomniał sobie co kocur, podobnie z resztą jak Rybołów, powiedzieli na Ceremonii. Przełknął ślinę, powoli rozumiejąc, że marzenie Śliwki może być nie do zrealizowania. Ale nie mógł jej tego powiedzieć, to by tylko odepchnęło ją dalej od Klanu i rodziny, ale nie chciał też jej okłamywać. Rozglądnął się po okolicy by dostrzec jedynie pokryte delikatną warstwą śniegu krzewy i drzewa. Był sam. Znowu. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech.
- W-wiesz co... nawet jeśli się nie zgodzi, to... to ja cię wezmę na ucznia! Tak! Byś musiała troszeczkę poczekać, wiesz, a-ale obiecuje, że jak tylko zostałbym medykiem to bym ciebie nauczył! A i tak - i tak mogę się z tobą dzielić wiedzą po treningach, wiesz? - wyrzucił z siebie, mając niemal błagalny ton. - A do sadzawki i tak, i tak pójdziemy, a-ale dopiero po Ceremonii, okej? A tak, to... to możesz uczyć się jak być opiekunem, jestem przekonany, że to jest bardzo fajna zabawa - dodał, wymuszając uśmiech i radosny, pozytywny ton. Będzie super, będzie fajnie, tylko błagam, wróć ze mną do Obozu zdawał się krzyczeć. W tym momencie dymny kocurek był gotowy obiecać Śliwce nawet księżyc i całą Srebrną Skórkę, byleby tylko przestała planować ucieczkę.
[Obrazek: 0057d92e1a5fbee22727db9997fd09d1.gif]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiedziała, że jej słowa, jak najbardziej poważne, będą stanowiły problem dla Strumyka. Oczywiście, dla niego Klan Rzeki wciąż był domem, akceptowano go i kochano. Ale Śliwka? Za Śliweczką nie wybiegł nikt oprócz dymnego braciszka. Mógł obiecywać jej wiele, ale przecież musiał zdawać sobie sprawę z tego, jak prezentowała się sytuacja. Córeczka Czereśni nie była chciana!
- Nie chcą mnie tam... Tylko ciebie obchodzę! Tylko ty po mnie przyszedłeś! - wychlipała z lekka, jednocześnie kręcąc głową ze zdecydowaniem. Szczęście dla obojga z nich, ze nie odczuła ze strony Strumyka tej delikatnej chęci odsunięcia się od siostry, okazania jej odrzucenia, jakie prezentował Cis, Rybołów...
Nikt w obozie jej nie chciał!
- Kiedyś tak... Jak już będziemy gotowi na wyprawę. - odpowiedziała, zgrabnie odsuwając od siebie wszelkie możliwości powrotu. Czy kierowała się rozsądkiem? Cóż, w tej kwestii również nie usłuchała braciszka. Nie zastanawiała się nad tym, co zrobi, wiedziała tylko, czego nie zrobi - absolutnie nie wróci do Klanu!
Obietnice i prośby kocura przelatywały przez Śliweczkę. Oboje słyszeli Rybołów i krótkie, okrutne słowa Cisa. Wiedzieli, że dla kotki nie było już drogi powrotnej do Królikarni - oboje medyków, wraz ze swoją terminatorką, skutecznie blokowali wejście, by cierpiąca księżniczka już nigdy nie mogła postawić łapy w swoim upragnionym miejscu! By nie mogła zaciągnąć się zapachem skojarzonym z krótkim, szczęśliwym okresem życia tuż po narodzinach!
- Oni się na to nie zgodzą, nienawidzą mnie! Strumyku, ja tam już nie mogę! I... i ja nie chcę być opiekunem, chciałam być medykiem, zawsze! - nie zgadzała się, przybierając tym bardziej rozpaczliwy ton, im większą wesołość wymuszał w sobie braciszek. - Nie... Nie kłam. - kręciła głową, a w jej oczach na nowo pojawiły się łzy.
[Obrazek: dbpwhu7-d711ad9c-df36-4110-b22c-b50f6538...FT7CMeyBwM]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
You should notice me everyday
「No messing around cause I H A T E to wait」
[Obrazek: dc4m817-e9b56017-7d2e-4712-beda-c74d261e...kJcJ1LTmno]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
★ You should keep YOUR eyes on ME or I may just go off and leave ★
YOU grab ME with YOUR everlasting hug and I`m safe from falling HUH?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Każde kolejne słowo Śliwki sprawiało, że grunt pod łapami Strumyka zdawał się tracić swoją konsystencje, rozpływając się, odmawiając oparcia, którego maluch tak bardzo teraz potrzebował. Wszystko rozpadało się na jego oczach, sytuacja przybierała coraz to gorszy obrót, a wokół nie było nikogo kto mógłby jakkolwiek uspokoić siostrę i skutecznie przemówić jej do rozsądku. Kocurek miał co prawda dobre doświadczenie w pierwszym, ale drugie nigdy nie było jego silną stroną. Widział w Śliwce kogoś silniejszego od niego, pewniejszego, lepszego i sytuacja, w której to on dostał coś co chciał, a ona nie była dla niego... nowa. Poza tym, była jego ukochaną siostrzyczką, ważną, bliską i cenioną, potrzebną i niezastąpioną. Jak ona w ogóle mogła wygadywać takie rzeczy?
- To nie prawda, nie tylko ja, jeszcze jest Łąka i mama i Szpon i Las, Woda, Świetlik... i na pewno Rybołów i Cis nie są AŻ tak źli - są, ale to teraz dla niego istotne. Wszelka logika zanikała, zaćmiona przerażeniem, rosnącym i bulgocącym w jego trzewiach, przenikającym wszystkie zmysły, fakty, rozsądek. Liczyło się tylko jedno. Sprowadzić Śliwkę z powrotem. - Śliwka to nie jest koniec świata, zobaczysz! - pisnął. Odsunął się na tyle by móc jej spojrzeć w oczy. Musiała to rozumieć, musiała słyszeć jak absurdalnie brzmiała, jak pozbawiony sensu był jej plan. Kocurek rozpaczliwie szukał w tych błękitnych oczach, które tak kochał, jakiegokolwiek znaku, błysku, sygnału, że może mu się udać, że jeszcze do niej przemówi. Widział jedynie zimną jak lód determinacje, przeszkloną łzami wciąż wypływającymi z siostrzanych oczu.
- Wiem, że chciałaś! Wiem, wiem i spróbuje coś z tym zrobić, obiecuje, minie trochę czasu, zapomną! Ry-rybołów nie jest tak zła, przysięgam! Dla-dla mnie była bardzo miła! - cały drżał, powoli tracąc resztki siły, jaka jeszcze się w nim zachowała. Nie mogła mu tego zrobić, nie mogła. - Nie kłamie! - powiedział, może trochę głośniej niż zamierzał. - Nie kłamie, Śliwka, ja... Proszę nie wygłupiaj się, nie poradzisz sobie tam, nie umiesz polować, nie umiesz walczyć, jak odejdziesz, to ZGINIESZ! - wrzasnął, całkowicie pękając. Wszystko się z niego wylało, nawet nie próbował powstrzymać łez ani drżenia łap. Przez mglistą powłokę wpatrywał się cały czas w nią, z niemym błaganiem. Nie zostawiaj mnie siostrzyczko. Proszę.
[Obrazek: 0057d92e1a5fbee22727db9997fd09d1.gif]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śliwka w swoich oczach, jak sądziła, miała tylko dwa odcienie - odcień niezachwianego postanowienia, spowodowanego okropną rana na jej sercu, a także wielkiej miłości do braciszka. Dla dobra psychicznego Strumyka trzeba było liczyć na to, że zobaczy on również tę niezachwianą miłość - nawet, jeśli będą musieli żyć na odległość! Gdyby córeczka Czereśni uciekła już teraz, prawdopodobnie przez jakiś czas czułaby satysfakcję, czułaby, że musi kroczyć samotną drogą... Po czym popłakałaby się z tęsknoty za dymnym kocurem, za mamą i wszystkimi bliskimi, na których teraz złorzeczyła, czując się zdradzona.
- Ależ są... Są! - zaprzeczała gwałtownie. Z następnym stwierdzeniem jednak musiała się zgodzić. Uśmiechnęła się przez łzy, w swojej głowie pokonując tym samym ogromną falę uczuć, przekonana, że zwalczyła właśnie przeciwność losu godną wielkiego wojownika. - Nie, nie, to nie koniec... Ale jak wrócę, to będzie koniec! Ja... ja do ciebie wrócę, zostanę medykiem i... i będzie dobrze, już nas nikt nie rozdzieli! - szeptała, znowu zaczynając dławić się łzami. Przez tę jedną, jedyną chwilę ona była tą silną, tą pocieszającą. Przecież doskonale wiedziała (wcale nie) na co się pisze, na przeszkody, jakie będzie pokonywać!
Śliweczka czuła, była pewna, że nikt nie zapomni, że o ile nikogo poza Strumykiem nie obeszła na tyle, by za nią pobiec, to zostanie powitana niechęcią Cisa i zdradą z każdej strony, a poza tym jeszcze krzykami prawie nieznanej Rybołów - Rybołów, która w zasadzie ukradła jej brata!
- Dla ciebie była, ale dla mnie... Słyszałeś ją przecież! - odpowiedziała prawie spokojnie, znowu potrząsając głową. Nie było nadziei dla biednej, porzuconej księżniczki! Otworzyła szerzej oczy na ostatni okrzyk Strumyka, a z nich polało się jeszcze trochę łez. Rozdziawiła pyszczek, zamknęła go i wreszcie wróciła do stanu początkowego. - N-nie... Szpon mi mówił, jak się poluje i walczy, to... To praktycznie już umiem! Nie-nie zginę i do ciebie wrócę... I pójdziemy na wyprawę... Tak, tak będzie! Nie zginę, zostanę medykiem! - zaczęła mówić ciszej, bez przerwy, cierpiąc niezmiernie, gdy patrzyła na stan brata. Kochała Strumyka, nie mogła patrzeć na ten smutek... Mieli się sobą opiekować... W końcu na nowo się rozpłakała, z powrotem wtulając w dymne futerko, jakby chciała powstrzymać drżenie ciała braciszka. - To... to chodź ze mną... - wyszeptała, dla odmiany bez cienia żądania w głosie.
Była w końcu dobrą siostrą, nie zmuszała go do odejścia.
[Obrazek: dbpwhu7-d711ad9c-df36-4110-b22c-b50f6538...FT7CMeyBwM]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
You should notice me everyday
「No messing around cause I H A T E to wait」
[Obrazek: dc4m817-e9b56017-7d2e-4712-beda-c74d261e...kJcJ1LTmno]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
★ You should keep YOUR eyes on ME or I may just go off and leave ★
YOU grab ME with YOUR everlasting hug and I`m safe from falling HUH?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Coraz mniej bodźców dochodziło do Strumyka. Czuł jak się zapada, grunt przestał się kruszyć, teraz zwyczajnie pochłaniał go, wsysał, wyrywając z bezpieczeństwa, rzucając w jakąś nieznaną otchłań pełnej błota, śniegu i łez. Po tym jak krzyk opadł, Strumyk siedział tam gdzie wcześniej, wpatrując się w oczy siostry, szukając w nich iskierki rozsądku. Gdy zamiast tego został zalany kolejną falą słów, pretensji, tłumaczeń, krzyków... poczuł, że odpływa. Powoli, rzeczywistość wokół niego znikała, rozpływa się w nicość. Wciąż patrzył na siostrę, widział jak porusza pyskiem, patrzy na niego, ale nie był w stanie przetworzyć ani jednego słowa. Dochodził jakby zza szklanej tafli, która go teraz otaczała. Wszystko wypełniał szum, słowa Śliwki, jego myśli, ptaki ćwierkające na drzewach, nurt rzeki pod lodem... Patrzył na siostrę, coraz bardziej martwym wzrokiem, wysłuchując coraz to nowych i bardziej absurdalnych przekonań Śliwki. Nie czuł już potrzeby płaczu. Nic już nie czuł.
Dopiero jej dotyk, kolejna próba Śliwki do przeciągnięcia go na swoją stronę, kolejne błaganie, Strumyk najeżył się cały, ponownie w swojej skórze. Wziął głęboki wdech, nie do końca rozumiejąc co właściwie się stało, ponownie rejestrując rzeczywistość idealnie by usłyszeć kolejną propozycję siostry. Zamarł. Nie mógł się ruszyć, chociaż bardzo chciał. Potrzebował przestać jej dotykać, odwrócić się i uciec, wszystko byleby tylko nie wypowiadać tych kilku słów, ciążących mu na końcu języka, ale trwał w miejscu, niezdolny do drgnięcia mięśni. Po chwili usłyszał jak słowa same wypadają z jego pyska.
- Ale ja chce zostać - wydukał cicho, wciąż wtulony w siostrzyczkę. Nie miał siły jej odpychać, nie po raz drugi. Trwał tak, z głową położoną na jej, oddychając powoli, próbując zrozumieć jak to się stało, że znaleźli się w takiej sytuacji. Nie robił nic więcej, czekał. Czekał na wybuch, krzyk i płacz, który bezdyskusyjnie nastąpi za jedno, dwa uderzenie serca. Milczał, ze wzrokiem utkwionym w śnieżnobiałym krajobrazie, w jakiś sposób celebrując te ostatnie chwile ciszy zanim spadną na niego wszelkie konsekwencje złamania serduszka jej ukochanej siostrzyczki.
[Obrazek: 0057d92e1a5fbee22727db9997fd09d1.gif]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastygła w miejscu, słysząc odpowiedź, której w zasadzie się spodziewała. Ciało pokryte buro-białą sierścią spięło się na nowo, jakby znowu odczuła, jak wiele - o wiele za wiele! - błota i wilgoci ma na łapkach. Wtulona w dymne futerko, wykrzywiła pyszczek i pozwoliła ostatnim łzom polecieć z zaciśniętych oczu. Strumyk chciał zostać. Naprawdę musiała pójść sama. On też, on też! Z drugiej strony Śliweczka czuła, jak wewnątrz z dumą podnosi brodę, stwierdzając, że da radę sama zostać medykiem, da radę... A jej braciszek i tak troszczył się o nią jako jedyny...
- Ty też... - szepnęła cichutko, na tyle, że kocurek równie dobrze mógł jej nie usłyszeć. Przecież wiedziała, och, wiedziała, że w końcu będzie sama, samiuteńka. - Ja wiedziałam, wiem... - powiedziała, tym razem już głośniej. Toczyła najcięższą walkę w swoim życiu, a przynajmniej tak sądziła, hamując głos przed krzykiem.
Odsunęła się od Strumyka, patrząc na niego ze spiętym, ściśniętym płaczem pyszczkiem, ale czuła, że będzie bohaterką, jeśli pokaże mu, że da radę. Bo da! A już niedługo wybiorą się do sadzawki, która pozwoli jej spotkać się z Barwinkiem, a może nawet sprawi, że wszystko się jakoś naprawi, że wuj zajmie się wszystkimi problemami, jakie czekałyby Śliweczkę w Klanie Rzeki.
- Tylko... tylko obiecaj mi, że będziesz... będziesz tu przychodzić! Będziemy się widzieć! Będziemy się sobą dalej opiekować, ty mną, ja tobą, tak! - wychlipała, a następnie ponownie wykazała nieznaną nikomu jeszcze siłę, uśmiechając się na siłę. - Obiecaj, obiecaj!
Jej serduszko przecież już dawno zostało absolutnie roztrzaskane, zranione i zduszone, a Śliweczka... Śliweczka przecież była hardą, dobrą siostrą i też troszczyła się o ukochanego braciszka, prawda?
[Obrazek: dbpwhu7-d711ad9c-df36-4110-b22c-b50f6538...FT7CMeyBwM]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
You should notice me everyday
「No messing around cause I H A T E to wait」
[Obrazek: dc4m817-e9b56017-7d2e-4712-beda-c74d261e...kJcJ1LTmno]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
★ You should keep YOUR eyes on ME or I may just go off and leave ★
YOU grab ME with YOUR everlasting hug and I`m safe from falling HUH?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zareagował gdy się od niego odsunęła. Pozwolił by wiślizgnęła się z jego objęć, nawet nie drgnął, jedynie uniósł lekko spojrzenie swoich zielonych, zmęczonych oczu, wpatrujących się w zapłakany pysk siostry. Wszystko sypało się, roztrzaskiwało wokół niego, a on mógł jedynie stać i obserwować, jak łamie serce najdroższej osobie w swoim życiu. Przełknął ślinę, próbując nawilżyć wyschnięte gardło. Był tylko dzieciakiem. Co miał zrobić w takiej sytuacji?
Powoli otworzył pysk, chcąc faktycznie przyrzec, że przyjdzie, że będzie, że pomimo jej zniknięcia wciąż będą blisko, razem, w jakiś inny sposób, że zachowają tą wieź, ale słowa nie były w stanie wypłynąć z jego pyska. Kolejna obietnica. Nie, kolejne kłamstwo. Jej kłamstwo. Mlasnął, odklejając język, próbując poruszyć go, ponownie nastroić do przekazywania informacji, pomimo tego jaka drastyczna zmiana dokonała się właśnie w jego rzeczywistości. Zacisnął oczy. Nie, nie, nie, NIE.
- Nie, Śliwka - powiedział, zaskakująco twardo. Spojrzenie, którym teraz świdrował siostrę było zdeterminowane, twarde, prawie jak nie jego. - Nie obiecam ci, ponieważ nigdzie nie idziesz - oznajmił, prostując się. Nie mógł zaakceptować tego stanu rzeczy, zwyczajnie nie potrafił. - Twoje miejsce jest w Klanie, ze swoją rodziną, ze mną. Nie umiesz walczyć. Nie umiesz polować. Jeśli pozwolę ci pójść, to zginiesz. Może - jego głos delikatnie załamał się, jak gdyby stary Strumyk wciąż był, tam w środku, rozedrgany i przerażony, ale syn Czereśniowej Gałązki kontynouwał mimo to - - może ty nie rozumiesz naszej obietnicy, ale ja tak. Nie pozwolę ci iść na pewną śmierć, siostro - dokończył, podnosząc się na równe łapy. Zawsze był wyższy od niej i teraz to wykorzystywał, wpatrując się z góry na błękitne ślepia Śliwki. Coś w nim zupełnie pękło. Nie był gotowy stracić kolejnego członka rodziny. Nie, kiedy miał coś do powiedzenia. Przekaz był jasny. Jeśli kotka chciała opuścić tereny Klanu, musiała najpierw przejść przez swojego brata.
[Obrazek: 0057d92e1a5fbee22727db9997fd09d1.gif]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie, nie, nie?
Turkusowe oczy otwierały się szerzej, gdy z pyszczka dziecinnie łatwo spełznął Śliwkowy, udawany uśmiech. Czyli Strumyk nie mógł, nie chciał obiecać jej nawet tego? Łzy z powrotem zawitały na mordce po bardzo krótkiej przerwie, kiedy serduszko małej księżniczki powróciło do powolnego łamania się na pół. Dlatego jej braciszek nagle przybrał tak twardy, prawie okrutny ton głosu? Ba, nie o ton głosu chodziło, a o treść jego wypowiedzi. Nie.
- N-nie... Nie idę na śmierć... Idę, żeby też móc zostać medykiem... - zaprzeczała płaczliwie, kręcąc i kręcąc głową. - Dlaczego... Dlaczego mi tego nie obiecasz... Dlaczego? - pytała łamiącym się głosem, zaczynając coraz bardziej płakać. Strumyk również cierpiał z powodu tej rozmowy, z pewnością, w końcu Śliweczka była jego siostrą, dobrze znała te wyrazy pyszczka... Ale on nie rozumiał, jak ogromny ból właśnie jej sprawiał.
Zszokowana nagłą zmianą postawy kocura, Śliwka również nieco się wyprostowała, patrząc na Strumyka z uczuciem zdrady wymalowanym na pyszczku. Była jego ukochaną siostrą, kochała go, ale... Ale dlaczego musiał jej to robić? Przekaz kocura był jasny. Dlatego córeczka Czereśni, wciąż pociągając nosem, podjęła decyzję, rzucając się do ucieczki, starając się jak najsprawniej wyminąć brata i przekroczyć rzekę, podążyć gdzieś, gdzie będzie miała prawo zostać medykiem, a następnie wrócić po Strumyka!

Rolling 1d10+2: 5 +2 = 7
//rzut na ucieczkę od Strumyka - udany

Spoiler: Spoiler
Dodatkowe rzuty w kontekście rozmowy z graczem Strumyka na discordzie:
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
//rzut Strumyka na złapanie Śliwki (jeśli będzie krytyczny, to ją złapie, jak mniej, to nie) - krytyczny udany
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
//rzut Śliwki na ponowną próbę ucieczki od Strumyka - krytyczny udany
Rolling 1d10+2: 8 +2 = 10
//rzut Strumyka na przytrzymanie Śliwki - krytyczny udany
Rolling 1d10+2: 5 +2 = 7
//ostatni rzut Śliwki na ucieczkę - udany
Rolling 1d10+2: 1 +2 = 3
//ostatni rzut Strumyka na złapanie/przytrzymanie Śliwki - jak nie udało jej się uciec do 3. razu, to się zmęczyła i jej się nie udało - nieudany
Czyli Śliwka ucieka po dwóch próbach
[Obrazek: dbpwhu7-d711ad9c-df36-4110-b22c-b50f6538...FT7CMeyBwM]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
You should notice me everyday
「No messing around cause I H A T E to wait」
[Obrazek: dc4m817-e9b56017-7d2e-4712-beda-c74d261e...kJcJ1LTmno]
Say i`m the best and bow to your princess - ̗̀ #1 ̖́-
★ You should keep YOUR eyes on ME or I may just go off and leave ★
YOU grab ME with YOUR everlasting hug and I`m safe from falling HUH?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Bo obiecałaś, że będziesz się mną opiekować! - krzyknął. - A jak masz się mną opiekować jak cię nie będzie w Klanie, co? Zostawiasz mnie, tak jak nas zostawili wujek i mama! - syknął, jeżąc się. Miał dość zachowania Śliwki, był smutny, rozgoryczony, zły. Czemu wszystko nie mogło być dobrze? Czemu musiała mu to robić? Przecież obiecał, że pomoże jej zostać medykiem, że naprawi jakoś całą tą sytuację, czemu nie mogła mu zwyczajnie zaufać?
Raz, drugi, udało mu się zastąpić jej drogę, zepchnąć. Nie chciał jej zrobić krzywdy, nie używał pazurów, ani kłów, liczył, że to, że jest większy wystarczy. Niestety był w błędzie. Poślizgnął się na tafli lodu i zanim się zorientował, jego siostra czmychała już daleko w las.
- ŚLIWKA! - wrzasnął, przerażony, widząc jak jej ogon znika w zaroślach. NIE NIE NIE NIE NIE TO SIĘ NIE MOGŁO DZIAĆ.
- Śliwka, poczekaj, nie! - krzyknął, próbując wstać i pobiec za nią, ale przez pośpiech jego łapy ponownie rozjechały się i jeszcze raz zaliczył bolesny upadek. Podniósł się, najostrożniej jak tylko umiał i rozejrzał się, w przerażeniu. Zaczął węszyć, próbując wyłapać zapach siostry, ale świat kręcił mu się przed oczami. Na drżących łapach, ruszył przed siebie, nawołując, czując jak serce wali mu w piersi. Jeszcze nie jest za późno, powtarzał w myślach. Jeszcze mógł ją znaleźć i zaprowadzić do domu, jeszcze zapewni jej bezpieczeństwo, jeszcze wszystko będzie dobrze. Jeszcze będą razem, tak jak zawsze powinno być.

zt
[Obrazek: 0057d92e1a5fbee22727db9997fd09d1.gif]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości