Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
xx - No ja myślę - odpowiedziała mu twardo. Z resztą, jak się powtórzy, to Wieczora spotka coś o wiele gorszego, niż to, co spotkało go teraz, więc niech ma się na baczności. Majtnęła jeszcze raz ogonem, po czym w końcu go swobodnie opuściła. xx - Yyyy... - jęknęła cicho - Naw'zeszczałam w t'akcie pog'zebu na kilka kotów oska'zając ich on 'ózne 'zeczy, zwyzywałam i upoko'zyłam moją kuzynkę, Chab'owy Pąk, matkę Głogowego Cienia, od bycia bezuzyteczną i zadną wojowniczką, któ'a się do niczego nie nadaje, sp'owokowałam i ob'aziłam część jej kociąt, wszystko na oczach całego Klanu i nad ciałami t'ójki zma'łych kotów, po czym wyszłam z obozu, zaczęłam ude'zać swoim ciałem o kłodę, 'aniąc sobie ba'k, a następnie pobiłam się z ówczenym p'zywódcą, Świetlikową Gwiazdą 'aniąc mu łopatkę do k'wi i mocno go obijając. Nie powta'zaj tego. - opowiedziała w skrócie Wieczorowi, patrząc nie na niego, a gdzieś nad jego głową a jej wzrok zrobił się na moment dziwnie mętny.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mistrz: Wiewiórczy Skok / brak Płeć: kocur Matka: Mysi Krok[*] Ojciec: Bukowa Kora Partner: Lol nope
Jako dorosły kocur nie powalał wielkością. Był dość przeciętnego wzrostu, a jego sylwetka należała bardziej do smukłych niż mocno umięśnionych. Oczy nie doświadczyły wybarwienia, a futro pozostało czarne, długie i miękkie, choć już nie odstawało tak mocno.
Od czasów kocięcych charakter Wieczora ulegał wielu zmianom. Wpierw załamanie spowodowane śmiercią matki, a potem nie zostaniem wybranym na terminatora medyka. A gdy będąc już terminatorem zakochał się w nieodpowiednim kocie i został odrzucony, jego zdrowie psychiczne jeszcze bardziej się pogorszyło. Do umysłu kocura zaczęło wkradać się szaleństwo, przez które usiłował się okaleczyć, aż w ostateczności uciekł z klanu. Kompletna samotność i bycie zdanym tylko na siebie pozwoliły z czasem na ustabilizowanie swojego wnętrza i częściową poprawę. Syn Mysiego Kroku coraz rzadziej odczuwał rozpacz, ból i pustkę. Stał się bardziej beztroski, a nutka szaleństwa dodawała mu brawury, przez co czasem podejmował się ryzykownych działań, choć nigdy nie robił tego w formie zachowań autoagresywnych. Dzięki samotności pozbył się stresu związanego z presją, iż musi być użyteczny dla innych, co uświadomiło go, że nie czuł się najlepiej w klanie. Jednakże tęsknota za rodzeństwem i przyjaciółmi co jakiś czas prowadziła jego łapy na granicę z Klanem Rzeki.
Pietruszkowa Łapa [C], Świerkowa Łapa [Gr]
Wieczór rozszerzył oczka jeszcze bardziej. Sądził, że może przywódczyni uciekła z obozu jako kocię i nie chciała wrócić. W końcu nie powiedziała, ile miała księżyców, gdy umarła jej matka.
- Nie zamierzam. Szczególnie części z atakiem na przywódcę. Nawet nie mam z tobą szans - odparł, cały czas będąc w delikatnym szoku. Aż tego to się nie spodziewał. Czy aż taki wpływ miała na nią śmierć matki? A może coś innego? Wieczór tego nie wiedział, ale zapragnął poznać więcej szczegółów. - Ale dlaczego upokorzyłaś Chabrowy Pąk? Obraziła twoją mamę? - zapytał, z ekscytacją poruszając końcówką ogonka i strzygąc uszami. Zapewne musiał wyglądać iście komicznie, gdy tylko sam pysk wciąż trwał w nieruchomej obojętności, a reszta wyrażała szczere zaciekawienie.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Zaśmiała się. Jej głos był skrzekliwy i dosyć ostry, ale śmiech wydawał się być szczery. xx - No, nie miałbyś! - odpowiedziała mu zgodnie z prawdą. Jej walka ze Świetlikową Gwiazdą była wyrównana, ale między innymi dlatego, że ich wiek i doświadczenie były podobne. Byli rodzeństwem, oboje byli postawni i zdrowi, świetnie wytrenowani. W przypadku Wieczora jednak dzielił ich w zasadzie cały świat, ona była starą przywódczynią z setkami wygranych walk na koncie a on był tylko malutkim kociakiem który nic o prawdziwej walce nie wiedział. xx - Hmmm... nie, ona nie. To długa histo'ia, Wieczo'ze. Umówmy się, ze jak zostaniesz te'minato'em, to ci opowiem o tym z większą ilością szczegółów. A te'az w'acamy do obozu, musimy znaleźć Bukową Ko'ę - rozkazała i popchnęła leciutko Wieczora nosem, nakazując mu w ten sposób ruszenie się z miejsca - A jeśli będziesz chciał pobyć t'ochę sam, te'az, gdy Mysi K'ok dołączyła do Gwiezdnego Klanu... to zawsze mozesz p'zyjść do mnie do Słonej G'oty. Tam jestem tylko ja i jest spokój od nat'ętnych oczu innych kotów.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mistrz: Wiewiórczy Skok / brak Płeć: kocur Matka: Mysi Krok[*] Ojciec: Bukowa Kora Partner: Lol nope
Jako dorosły kocur nie powalał wielkością. Był dość przeciętnego wzrostu, a jego sylwetka należała bardziej do smukłych niż mocno umięśnionych. Oczy nie doświadczyły wybarwienia, a futro pozostało czarne, długie i miękkie, choć już nie odstawało tak mocno.
Od czasów kocięcych charakter Wieczora ulegał wielu zmianom. Wpierw załamanie spowodowane śmiercią matki, a potem nie zostaniem wybranym na terminatora medyka. A gdy będąc już terminatorem zakochał się w nieodpowiednim kocie i został odrzucony, jego zdrowie psychiczne jeszcze bardziej się pogorszyło. Do umysłu kocura zaczęło wkradać się szaleństwo, przez które usiłował się okaleczyć, aż w ostateczności uciekł z klanu. Kompletna samotność i bycie zdanym tylko na siebie pozwoliły z czasem na ustabilizowanie swojego wnętrza i częściową poprawę. Syn Mysiego Kroku coraz rzadziej odczuwał rozpacz, ból i pustkę. Stał się bardziej beztroski, a nutka szaleństwa dodawała mu brawury, przez co czasem podejmował się ryzykownych działań, choć nigdy nie robił tego w formie zachowań autoagresywnych. Dzięki samotności pozbył się stresu związanego z presją, iż musi być użyteczny dla innych, co uświadomiło go, że nie czuł się najlepiej w klanie. Jednakże tęsknota za rodzeństwem i przyjaciółmi co jakiś czas prowadziła jego łapy na granicę z Klanem Rzeki.
Pietruszkowa Łapa [C], Świerkowa Łapa [Gr]
Na słowa o odłożeniu opowieści nieco się zasmucił, ale prawie od razu mu przeszło. Nie było to coś na tyle ważnego, by się bardziej przejął. Choć w ostateczności postanowił wykorzystać wspomnienie o randze terminatora i powiedzieć o swoim celu.
- Będę pamiętać i po ceremonii przyjdę posłuchać tej historii. Postaram się zostać dobrym terminatorem medyka, jeśli Księżycowy Pył mnie wybierze! Chciałbym to zrobić dla klanu i mojej mamy. - miauknął z przekonaniem, a także radością. To mu przypomniało, że wkrótce ponownie będzie musiał odwiedzić kremową kotkę, by przypomnieć o swoim istnieniu i ewentualnie pomóc w sprzątaniu, jeśli będzie taka potrzeba.
Rozmyślają, szedł grzecznie w stronę obozu, jak nakazała mu przywódczyni. Nieco obawiał się słów oraz kary, jaką może uzyskać od ojca, jednakże wiedział, iż Bukowa Kora nie zrobi mu krzywdy. Byli rodziną, a kocur kochał wszystkie swoje dzieci i starał się im to pokazać jeszcze bardziej po śmierci ukochanej. Wieczór doceniał to i szanował ojca jeszcze bardziej. Nie zamierza już więcej rozczarowywać rodziców, toteż nie złamie więcej zasad, które zapewne zostaną mu powtórzone po raz kolejny.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Pokiwała głową i ruszyła wraz z Wieczorem do obozu, słuchając jednak jego słów. Gdy powiedział o zostaniu terminatorem medyka, zastrzygła uszami, ale nic nie powiedziała. Zatem kolejnym z kotów, które prosiły Księżycowy Pył o termin był właśnie Wieczór. Barwinek, Wieczór i ciekawe, czy ktoś jeszcze. Czerwona Gwiazda, mimo, że była zainteresowana Barwinkiem, w całym tym sporze była całkowicie bezstronna - zdawała się na decyzję kremowej medyczki. Byłaby się w stanie bardziej o tym wypowiedzieć tylko wtedy, gdyby Księżycowy Pył sama poprosiła o jej radę kogo z kociąt wybrać.
Zerknęła na malucha zastanawiając się, czy dostanie szansę na spełnienie swoich marzeń czy też, wręcz przeciwnie - bardzo się rozczaruje. Przywódczyni się jednak wydawało, że życie terminatora wojownika też może synowi Mysiego Kroku podpasować.
W końcu oboje dotarli do obozu i Czerwona Gwiazda odszukała Bukową Korę, streściła mu wydarzenia i to jemu pozwoliła na podjęcie decyzji, co zrobić z synem.
//zt
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Polowanie
Jedna z ulubionych form aktywności prawda? No może poza trzepaniem komuś po pysku. Zachodzące Światło musiała pokazać tym rybim móżdżkom, że jest, była i będzie kotem Klanu Rzeki. Była mu wierna, nawet jeśli ktoś śmiał to podważyć. Nie robiła nic przeciwko klanowi. Może raz tylko starała się coś zmienić ale jak wyszła na tym? Okropnie. Nie została wojowniczką mimo ukończenia treningu. I tylko ona poniosła konsekwencje a reszta? Wszyscy, którzy byli za nią, kiedy doszło do konfrontacji z Czerwoną Gwiazdą uciekli.
Kotka usiadła przy brzegu Grzmiącej Rzeki. Dawno nie łowiła. Ostatni raz... Jak jeszcze jej nie porwali. Machnęła ogonem, owijając go wokół łap. Zaraz potem, upewniając się, że nie rzuca cienia na wodę, włożyła łapę z wciągniętymi pazurami do zimnej cieczy. No i cóż... Teraz czekać.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Nie musiała długo czekać. Wkrótce ku jej łapie zaczęła kierować się sporych rozmiarów ryba, z dwoma wąsikami u dołu śmiesznego pyska. Jego boki zdawały się błyskać złociście, gdy z zaciekawieniem zbliżał się do wojowniczki, by spróbować skubnąć tę nową przekąskę. Był to sporych rozmiarów karp, który najwyraźniej zdążył już zgłodnieć.
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
No proszę. Nie sądziła, że jakaś ryba postanowi tak szybko podpłynąć do jej łapy. Najwyraźniej miała szczęście, co tu dużo mówić. Czekoladowa kocica siedziała bezruchu, nie rzucając cienia na wodę. Polowanie na ryby nie było sztuką dla każdego. W końcu niektóre koty nie potrafią usiedzieć w miejscu. Ugh. Ona jednak potrafiła. Czekała i czekała, aż wreszcie poczuła wąsy ryby na swojej łapie. Wtedy też łapą z wysuniętymi pazurami, starała się wyrzucić rybę z wody, na brzeg. Potem, jeśli jej się to udało, dobiłaby ją szybko ugryzieniem w kark.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Kolec z pewnością część wyglądu odziedziczył po rodzicach. Skąd wzięła się reszta jego ubarwienia jest tajemnicą znaną jedynie Gwiezdnemu Klanowi. Kocurek w dużej mierze ma białe futro - na piersi, przednich i większości tylnych łap oraz niemalże na całym pyszczku. Na brodzie ma uroczą czarną plamkę. Reszta to wszelkie możliwe odciecie brązu oraz beżu przeplatane czarnymi pasmami. Dookoła oczu ma czarną obwódkę. Jego prawe ślepie pokrywa bielmo, lewe zdaje się być w lepszym stanie. Wąsy ma długie, lekko zakręcone na końcach. Jego futro nie jest z pewnością bardzo długie, nie należy jednak również do najkrótszych. Kolec nie jest zbyt wielkim kotem, może sprawiać wrażenie delikatniejszego, niż w rzeczywistości jest.
Kolec pomimo swego wrodzonego kalectwa nie jest mrukliwy. Wręcz przeciwnie. Zupełnie, jakby chciał sobie zrekompensować ten ból i niepewność, ciemność - w jakiej musi poruszać się na co dzień. Cieszy się każdym dniem życia, kocha odkrywać nowe rzeczy. Nie jest jednak bezgranicznie ufny, a kierując się tym, co podpowiada mu zapach i słuch może dostrzegać więcej, niż w pełni sprawny kot. Czerpać z życia wszystkimi czterema łapami.
Masz babo placek! Owszem, karp do niej podpłynął, ale gwałtowny ruch spłoszył go i ryba odpłynęła kawałek, wściekle młócąc ogonem, nadal jednak znajdowała się w pobliżu, jakby z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu chciała się przekonać, czym dokładnie był ten dziwny element przyrody, który właśnie na jej oczach uciekł nie wiadomo gdzie. Zachód miała jeszcze szansę go złapać, ale wyraźnie musiała być bardziej ostrożna, jeśli chciała pochwycić rybę.
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Pfff! Ryba podpłynęła do niej, lecz za szybko machnęła łapą. Syknęła wściekła na samą siebie jak i tego durnego karpia. Wzięła wdech, po czym sprawdziła, czy aby na pewno nie rzuca cienia na wodę. Potem włożyła łapę z już wyciągniętymi pazurami do wody. Teraz nie pozostało jej nic, jak ponownie czekać na rybę, która najwyraźniej była głupia, skoro nie odpłynęła. Ona jednak skorzysta na tym, iż zwierzak miał mały móżdżek.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Kolec z pewnością część wyglądu odziedziczył po rodzicach. Skąd wzięła się reszta jego ubarwienia jest tajemnicą znaną jedynie Gwiezdnemu Klanowi. Kocurek w dużej mierze ma białe futro - na piersi, przednich i większości tylnych łap oraz niemalże na całym pyszczku. Na brodzie ma uroczą czarną plamkę. Reszta to wszelkie możliwe odciecie brązu oraz beżu przeplatane czarnymi pasmami. Dookoła oczu ma czarną obwódkę. Jego prawe ślepie pokrywa bielmo, lewe zdaje się być w lepszym stanie. Wąsy ma długie, lekko zakręcone na końcach. Jego futro nie jest z pewnością bardzo długie, nie należy jednak również do najkrótszych. Kolec nie jest zbyt wielkim kotem, może sprawiać wrażenie delikatniejszego, niż w rzeczywistości jest.
Kolec pomimo swego wrodzonego kalectwa nie jest mrukliwy. Wręcz przeciwnie. Zupełnie, jakby chciał sobie zrekompensować ten ból i niepewność, ciemność - w jakiej musi poruszać się na co dzień. Cieszy się każdym dniem życia, kocha odkrywać nowe rzeczy. Nie jest jednak bezgranicznie ufny, a kierując się tym, co podpowiada mu zapach i słuch może dostrzegać więcej, niż w pełni sprawny kot. Czerpać z życia wszystkimi czterema łapami.
Chyba lepiej było nie mówić tak o rybie? Kiedy Zachąca tylko wsadziła ponownie łapę do wody, karp poruszył się niemalże wściekle, a później po prostu odpłynął, nie dając kocicy ostatecznie żadnych szans, choćby i machała łapą jak zwariowana. Jej ruchy były jednak dla ryby zbyt gwałtowne, nic zatem dziwnego, że wąsaty mieszkaniec wód skierował się na nieco bezpieczniejsze ziemie.]
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Syknęła, kiedy zauważyła, że ryba odpływa. Głupi karp! Walnęła ogonem o ziemię, powstrzymując się przed gwałtownym ruchem łapy, znajdującej się w wodzie. Wzięła głęboki wdech, po czym zmrużyła zielone oczy. Spojrzała na wodę, nie rzucała cienia. Siedziała bezruchu, czekając na kolejną rybę. Musiała czekać. W końcu ryby były jedną z głównych rzeczy na stosie. Tak więc lepiej złapać rybę, niż złapać piszczaka, chociaż i tym nie gardziła. Teraz jednak chciała złapać pływające zwierzę a nie te, chodzące na lądzie.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Kolec z pewnością część wyglądu odziedziczył po rodzicach. Skąd wzięła się reszta jego ubarwienia jest tajemnicą znaną jedynie Gwiezdnemu Klanowi. Kocurek w dużej mierze ma białe futro - na piersi, przednich i większości tylnych łap oraz niemalże na całym pyszczku. Na brodzie ma uroczą czarną plamkę. Reszta to wszelkie możliwe odciecie brązu oraz beżu przeplatane czarnymi pasmami. Dookoła oczu ma czarną obwódkę. Jego prawe ślepie pokrywa bielmo, lewe zdaje się być w lepszym stanie. Wąsy ma długie, lekko zakręcone na końcach. Jego futro nie jest z pewnością bardzo długie, nie należy jednak również do najkrótszych. Kolec nie jest zbyt wielkim kotem, może sprawiać wrażenie delikatniejszego, niż w rzeczywistości jest.
Kolec pomimo swego wrodzonego kalectwa nie jest mrukliwy. Wręcz przeciwnie. Zupełnie, jakby chciał sobie zrekompensować ten ból i niepewność, ciemność - w jakiej musi poruszać się na co dzień. Cieszy się każdym dniem życia, kocha odkrywać nowe rzeczy. Nie jest jednak bezgranicznie ufny, a kierując się tym, co podpowiada mu zapach i słuch może dostrzegać więcej, niż w pełni sprawny kot. Czerpać z życia wszystkimi czterema łapami.
Czekała. Ale to, co otarło się o jej łapę, na pewno nie było rybą. Był to jakiś kawałek plastiku, może jakaś siatka, czy coś podobnego, który dryfowal sobie na wodzie, zatapiając się i wynurzając, nie wyglądal zbyt atrakcyjnie, a już na pewno nie był apetyczny i z calą pewnością przeszkadzał rybom, które mogły kręcić sie w okolicy. Jak pech, to pech!
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Czekała i czekała... Ale żadna ryba do niej nie podpływała. Co się niby działo? Przewróciła zirytowana oczami, jednak nadal się nie ruszając. Musiała pozostać bezruchu oraz nie rzucać cienia na wodę. Gdy coś otarło się o jej łapę, zmarszczyła brwi. To na pewno nie była ryba. Nie wyglądało w ogóle apetycznie. Przewróciła oczami, po czym postarała się wyrzucić to coś z wody, bądź po prostu wyciągnąć. Jeśli to coś miało jej przeszkadzać, to lepiej to wyciągnąć. Gdy się z tym czymś uporała, ponownie włożyła ostrożnie łapę do wody, z wyciągniętymi pazurami. Nie rzucała cienia na taflę i znowu czekała bezruchu.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Karp przepadł, a jego miejsce zastąpił bardzo malutki ciernik. Kręcił się niepewnie w pobliżu, to podpływał, to znowu odpływał, nie wiedząc chyba, czy powinien zbliżać się do tego czegoś dziwnego, co znajdowało się w wodzie. Ostatecznie jednak bardzo ostrożnie skubnął sierść wojowniczki, jakby chciał sprawdzić, czy jest to może jadalne.