Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Ciernik.
Cóż, ryba była mała, ale zawsze coś prawda? Czując skubnięcie w łapę, nie czekała dosyć długo. Chwilę jeszcze stała bezruchu, sprawdzając, czy jej cień nie jest na wodzie, po czym szybkim ruchem chciała wyrzucić rybę na brzeg. Gdyby jej się to udało, zdecydowałaby się na jej szybkie uśmiercenie. Chciała wtedy wgryźć się w jej łuskowatą skórę i zabić, aby mogła coś wreszcie zanieść na stos. W końcu musiała udowodnić klanowi, iż nie wróciła tutaj aby leniuchować, a aby polować i bronić ich, nawet jeśli jej nie lubili. Od urodzenia była częścią klanu i żadne głupie porwanie tego nie zniszczyło ani nigdy nie zniszczy.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce
Płeć: kocur
Matka: Nie pamiętam
Ojciec: Nie pamiętam
Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Za szybko! Ryba zorientowała się, że coś tutaj nie pasuje i kiedy wojowniczka próbowała ją podbić, by wyrzucić ją na brzeg, ciernik prędko odpłynął i zniknął jej z pola widzenia. Znowu musiała obyć się smakiem!
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Po jakimś czasie jednak wreszcie udało jej się coś znaleźć. Była to jedna ryba... Ale wystarczyło. Kotka zaraz potem złapała swoją zdobycz i rozejrzała się dookoła. Słońce powoli zaczęło zachodzić, a ona nie miała ochoty łazić po terenach nocą. Tak ruszyła powoli z rybą w pysku w stronę obozu. Dzisiaj nie miała szczęścia i złapała tylko jedną... Ale to wystarczyło.
Gdy tylko weszła do obozu, rzuciła wode zwierzę na stos a potem ruszyła w stronę swojej dziupli, aby tam sobie zasnąć. Jutro będzie nowy dzień. Nowe polowanie. Nowe patrole. Ale i tak pewnie nic się nie będzie dziać... W końcu to Klan Rzeki nie? Chyba, że Grom albo Wicher przekroczą granice. Wtedy wreszcie będzie trochę rozrywki.
[zt. Dzięki Srebsz
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Teraz do listy potrzebnych medykamentów, których aktualnie nie posiadała dołączył kolejny, który stanowił jeszcze poważniejszy problem, gdyż nie było zamiennika, którego mogła użyć. Musiała zrezygnować na moment z bezowocnych poszukiwań jałowca i wrotyczu, by skupić się na podbiale, który rósł tylko na skalistych terenach. Początkowo planowała pójść sama, ale natknęła się na Czerwoną Gwiazdę, która właśnie wychodziła na polowanie. Po zaczepieniu jej i podjęciu decyzji o wspólnym wyjściu postanowiła wziąć ze sobą Barwną Łapę, który już dostatecznie długo tkwił w obozie. Będzie musiała niedługo porozmawiać z Ćmim Zmierzchem na temat jego wojowniczego treningu. Wierzyła, że czarna kotka będzie w stanie nauczyć jej terminatora tego, co było mu potrzebne. Póki co jednak skupiła się na swoim celu.
- Trzymaj się blisko - nakazała swojemu uczniowi, nie chcąc, by oddalał się na własną łapę. - Jeśli zauważysz znajome albo charakterystyczne rośliny... mów - dodała.
Jako że znał już te medykamenty, które występowały wszędzie, również mógł jej pomóc w zbieraniu, jednak nie chciała, by wędrował tak swobodnie jak, powiedzmy, towarzysząca im Czerwona Gwiazda. Nie znał terenów i mógł się łatwo zgubić, nie potrafił też jeszcze walczyć. Jednak nauka na powietrzu też była potrzebna, a kocurek jako jej uczeń powinien zacząć się uczyć jak wygląda zbieranie ziół w praktyce, nawet jeśli była to monotonna robota. Po dotarciu w okolice Błyszczących Głazów medyczka skinęła głową przywódczyni, dając jej znać, że będzie właśnie tutaj szukać ziół i popielata kocica mogła się zająć polowaniem. Następnie zrobiła tak jak powiedziała: zaczęła rozglądać się za medykamentami, które rosły między skałami.
//Barwinek, Czerw
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Nie sądził, że jego pierwsze zbieranie medykamentów odbędzie się tak szybko. Nie zdziwiło go jednak to, iż on i jego mistrzyni znaleźli się bardzo blisko obozu.
Poruszanie się po głazach, szczególnie takich, które były, och, na Gwiezdny Klan, tak wysokie jak Błyszczące Głazy i tak śliskie jak Błyszczące Głazy było dla Barwnej Łapy czynnością nową, czynnością której nie miał okazji opanować w obozie, bo ostatni raz gdy próbował wskoczyć na jakiś kamień, był kociakiem który ledwie odrastał od ziemi - a i tak jego plan spalił na panewce. Teraz jednak był dojrzalszym, większym podrostkiem i nie miał takich problemów ze skakaniem ani utrzymywaniem równowagi. I pierwszy raz był za obozem i pierwszy raz zobaczył wodę z bliska.
Błękitne ślepia terminatora zalśniły w przypływie ekscytacji się gdy u boku Księżycowego Pyłu i Czerwonej Gwiazdy znalazł się w okolicy Błyszczących Głazów, gdy zobaczył otwartą przestrzeń, gdy zobaczył świetliste cienie odbijające się od tafli jeziora. Westchnął; cieszył się, iż wreszcie wyszedł poza obóz. Było to z jednej strony przerażające, mimo obecności dwóch doświadczonych kocic - bo przez całe życie widział tylko ściany obozu - a z drugiej było to coś... wyjątkowego. Nawet jeśli ledwo oddalili się od bezpiecznego obozu.
Szarak kiwnął głową w zrozumieniu na słowa swojej mentorki. Ani mu się śniło oddalać - nie znał terenów, jeszcze nie, nie był na tyle głupi aby się zgubić. Nie znał też jeszcze zbyt wielu potencjalnych medykamentów, jednak... będzie szukał.
Odsunął się od kremowej medyczki nieznacznie, aby nie wchodzić jej pod łapy, jednak cały czas krążył bardzo blisko niej, aby mieć ją w zasięgu wzroku cały czas. Rozglądał się jednak za roślinami pomiędzy kamieniami i piaskiem, co jakiś czas unosząc łeb sponad ziemi aby przyjrzeć się otwartej przestrzeni terenów Klanu Rzeki; uszy kocura były cały czas w ruchu, gdy wyłapywał każdy dźwięk, szum wody lub śpiew ptaka w oddali, które mieszały mu się w piękny morski kolor.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Nie miała nic przeciwko wyjściu wraz z Księżycowym Pyłem i Barwną Łapą. Lubiła towarzystwo ich oboje, w dodatku jeśli tylko jej towarzystwo miałoby zapewnić większe bezpieczeństwo parze medyków to ona jak najbardziej była chętna do pomocy.
Gdy dotarli do Błyszczących Głazów rozejrzała się wokoło. Księżycowy Pył coś wspominała, że potrzebuje jakichś ziół z okolic skał, więc tutaj chyba było dobrze. Ona również mogła sobie w okolicy popolować. xx - Gdyby coś złego się działo albo byłabym wam do czegoś pot'zebna, to od 'azu biegnijcie w moją st'onę albo zawołajcie mnie. Nie p'zejmujcie się, ze mozecie mi spłoszyć jakąś zwie'zynę - zapewniła ich. Ich bezpieczeństwo było dużo ważniejsze od jakiejś myszki, więc chciała mieć pewność, że nie będą mieli obaw przed wezwaniem jej na pomoc.
Pokiwała im głową po czym odeszła kawałek dalej, by im nie przeszkadzać, po czym ustawiła się pod wiatr. Miała szczęście posiadać brudne, popielate futro, które powodowało, że całkiem nieźle zlewała się z kamieniami tworzącymi Błyszczące Głazy. Opuściła ogon i głowę, ustawiając je na równi z ciałem i ugięła łapy, przenosząc ciężar ciała na tylne. W takiej pozycji dopiero ruszyła do przodu, wyciszając oddech i uważając na wszystko pod łapami by nie spowodować zbędnego hałasu. Nie chciała zahaczyć o żadne gałązki, nadepnąć na suche liście albo coś podobnego. Korzystała też z otaczających ją skał jako pomocy w ukrywaniu się.
Wyostrzyła wszystkie swoje zmysły i zaczęła w ten sposób wypatrywać jakiejś zwierzyny na którą mogłaby zapolować.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Skoro składzik pilnie wymagał uzupełnienia, nie było na co czekać. Nie można było w końcu dopuścić do sytuacji, w której nie byłoby zupełnie czym leczyć, a i małe braki wśród zbiorów ziół mogły być kłopotliwe. Księżycowy Pył rozglądała się więc bardzo uważnie za jakimikolwiek ziołami, ale jak na złość... absolutnie nic w pobliżu nie było. Choćby nie wiadomo jak ostrożnie szukała, na horyzoncie nic ciekawego nie było, nie czuła też żadnych charakterystycznych zapachów. Nie miała zbyt dużego wyboru – jeśli chciała coś znaleźć, najwyraźniej będzie się musiała zapuścić trochę dalej.
Barwna Łapa również przykładał do poszukiwań dużą uwagę, ale podobnie jak jego mistrzyni, nie miał zbyt wielkiego szczęścia. On także nie mógł wypatrzeć nic interesującego – ani znajomych ziół, ani nieznajomych, ani nawet zwierzyny. Był tylko on, kamienisty krajobraz i również rozglądająca się za medykamentami Księżyc. Być może w jego braku sukcesu nie było nic dziwnego, skoro nie oddalał się przesadnie od medyczki, która także nie potrafiła nic znaleźć, a miał mniejsze doświadczenie. On także musiał jak na razie kontynuować rozglądanie się.
Przynajmniej Czerwona Gwiazda miała więcej szczęścia niż dwójka jej towarzyszy i po chwili poszukiwań udało jej się znaleźć zwierzynę. W okolicy przeleciał bowiem mały wróbelek i przysiadł na ziemi. Chwilę potem zaczął w niej dłubać i czegoś szukać, wyraźnie nie zwracając uwagi na przywódczynię klanu Rzeki, zapewne nie zdjąc sobie nawet sprawy z jej obecności. Dobra szansa na małą rozgrzewkę.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Nigdy nie był poza obozem i nigdy nie zbierał ziół więc nie był pewien, czego się spodziewać. Na razie jednak... nie widział nic rewolucyjnego. Poza kamieniami i zwykłą trawą, nie wartymi uwagi chaszczami na horyzoncie, Barwinkowi nie rzuciło się w oczy nic co można by bez wahania nazwać medykamentem. Ani tym bardziej nie rzuciła mu się żadna zwierzyna w okolicy. Strzepnął uchem, rozglądając się uważnie; szedł dalej bardzo blisko swojej mistrzyni, jednak czasami robił kilka kroków do przodu, kilka kroków w przeciwną stronę, aby się rozejrzeć czy nie ominął czegoś między kamieniami, jednak natychmiast wracał do boku Księżycowego Pyłu niczym magnes. Wytężył zmysły. Szum wody i ambient otwartej przestrzeni mieszał mu się w feerię barw w umyśle... było to... całkiem przyjemne, zaskakująco. Inne niż kolaże które pojawiały się w jego głowie w pobycie w obozie Klanu Rzeki.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Zamarła w bezruchu gdy pojawił się wróbel. Upewniła się, że w dalszym ciągu jest ustawiona pod wiatr i spróbowała wykorzystać otaczające ją elementy przestrzeni, takie jak trawy i skały, do ukrycia się przed bystrym wzrokiem ptaka. W dalszym ciągu z ciężarem przeniesionym na tylne łapy i obniżoną głową oraz ogonem zaczęła się skradać w stronę zdobyczy, uważając, by na nic nie nadepnąć i o nic nie zahaczyć. Cały czas też pamiętała o wyciszonym oddechu.
Próbowała podejść jak najbliżej wróbla, by następnie zaczaić się i wyczekać moment, w którym ptaszek albo się od niej odwróci, albo będzie coś dziobał, by skoczyć na niego z zamiarem przygwożdżenia go do ziemi, złamania albo uszkodzenia skrzydełek i zagryzienia. Chciała to zrobić jak najszybciej, by nie wywołać niepotrzebnego hałasu i poruszenia. Nie chciała spłoszyć sobie reszty potencjalnej zwierzyny albo nie ściągnąć jakiegoś niepożądanego niebezpieczeństwa na towarzyszącą jej parę medyków.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Poruszała się po kamieniach i między nimi, zachowując pełną ostrożność. Ufała, że w razie kłopotów Czerwona Gwiazda im pomoże; sama planowała wkroczyć do akcji, jeśli do jej uszu dotrą odgłosy walki i przeciwnik okaże się dość silny. Mimo wszystko popielata przywódczyni nie była już kotem w sile wieku... choć medyczka nie wątpiła w to, że córce Łabędziej Pieśni wciąż nie brakowało pary w łapach. Zdecydowanie nie była niedołężną staruszką.
Żadne zioła nie pojawiały się w jej polu widzenia, jednak nie było w tym nic niecodziennego. Tym bardziej, że była pora nagich drzew, nawet jeśli taka stosunkowo łagodna. Kontynuowała rozglądanie się, próbując wypatrzeć między kamieniami znajome rośliny lecznicze.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Trochę to trwało, ale wreszcie Księżycowemu Pyłowi udało się wypatrzeć wśród skał coś przydatnego. U stóp Błyszczących Głazów rósł sobie pewien charakterystyczny półkrzew o zielonych pędach, pokrytych srebrzystymi włoskami, które z bliska okazałyby się zdrewniałe od spodu i wąskich, lancetowatych liściach. Co prawda przez panującą porę Nagich Drzew nie było na nim kwiatów, ale Księżyc wciąż powinna go z łatwością rozpoznać i wiedzieć, jak można zrobić z niego użytek. W dodatku dostęp do roślinki był całkiem łatwy i nie musiałaby się szczególnie trudzić przy zbieraniu. Cierpliwość się opłaca, czyż nie?
Terminator nie miał tyle szczęścia do ziółek, ile jego mistrzyni, ale hej – wciąż nie było najgorzej. Do nosa Barwnej Łapy dotarł bowiem świeży zapach królika. Jeśli tylko skierowałby się w stronę, z której on dobiegał, zauważyłby, że uszak siedzi jedyne kilka lub kilkanaście lisich długości dalej, ot, niedaleki spacerek. Pytanie tylko, czy Barwinek coś z tym faktem zrobi.
Czerwona Gwiazda zwracała uwagę na wszystkie drobne szczegóły, na jakie należało... ale jednak nawet z najwspanialszą techniką trudno było się skradać na sztywnych łapach. Ptak musiał dostrzec popielatą kocicę i zerwał się do lotu. Jak się jednak okazało, nie na długo – gdyby Czerwia śledziła tor jego ruchu, zauważyłaby, że po zatoczeniu kilku kółek w powietrzu, przysiadł na ziemi ponownie. Tym razem tylko ze trzy długości drzewa dalej.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Gdy tylko do nozdrzy Barwnej Łapy dotarła woń czegoś, co ewidentnie świadczyło o obecności zwierzyny - bo pamiętał, jak pachnie świeża zwierzyna ze stosu, jak pachną piszczki - kocur zatrzymał się. Zerknął w kierunku z którego dobiegała woń królika. To... nie było daleko, na pewno. Nie widział uszaka, nie wiedział, gdzie konkretnie, między którą kępką trawy się znajduje. Szybko jednak przeanalizował swoje szanse - nie umiał polować, w dodatku Księżycowy Pył zabroniła mu się oddalać. Nawet nie był pewien czy miał ochotę na pierwszą próbę polowania teraz. Kusiło, ale nie miał szans i o tym wiedział. I nie chciał się zgubić, nie znał terenów.
Barwinek odetchnął i zignorował ślady królika, idąc dalej u boku mistrzyni. Może Czerwona Gwiazda potem wpadnie na tego samego uszaka i go upoluje.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Nie zniechęciła się. Zamarła w bezruchu by nie spłoszyć wróbelka, który usiadł kawałek dalej. Po raz kolejny upewniła się, że wiatr się nie zmienił i zaczęła się skradać za ptakiem, na ugiętych łapach i z głową i ogonem na wysokości reszty ciała. Dalej miała wyciszony oddech i uważała na wszystko, co ma pod łapami, by na nic nie nadepnąć ani o nic nie zahaczyć. Próbowała ukryć się w trawie, a gdy ptak chociaż na chwilę się schylił albo obrócił głowę to skoczyła na niego, próbując przybić do ziemi, unieruchomić skrzydła ii wtedy zagryźć.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Bez trudu rozpoznała lawendę już po samych liściach. Plusy nauki w terenie były takie, że mogła od razu pokazywać swojemu terminatorowi całe rośliny lecznicze. Dojście do rośliny było proste, dlatego gestem nakazała Barwnej Łapie by ten poszedł za nią, po czym zwróciła jego uwagę na krzew.
- Lawenda. Liście i kwiaty zbijają gorączkę. Również uspokajają... i poprawiają trawienie - przedstawiła lawendę łaciatemu kocurkowi, zwracając jego uwagę na srebrzyste włoski pokrywające pędy rośliny, a także na dużo ważniejsze wąskie, lancetowate liście. - Kwiaty... fioletowe. Występują tylko porą zielonych liści. Mają lepsze działanie. Podobno lawenda rośnie też... przy gniazdach dwunogów - dodała.
W czasie gdy jej uczeń miał czas na przetrawienie otrzymanych informacji, ona zabrała się za delikatne obrywanie przydatnych liści, które wciąż wyglądały na zdatne do użytku.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Pora Nagich Drzew do łaskawych przy zbieraniu ziół nie należała, ale Księżycowemu Pyłowi mimo wszystko poszło całkiem przyzwoicie. Po dokonaniu selekcji tego, co nadaje się do zebrania, udało jej się zdobyć siedem liści lawendy zdatnych do użytku. Na pewno okaże się to sporą pomocą przy uzupełnianiu składziku.
Barwna Łapa chyba nie miał szczęścia, bo nieważne, jak uważnie badał otoczenie, wciąż nie widział absolutnie niczego, co mogłoby mu się przydać. Uszak, którego zdecydował się zostawić w spokoju, był do tej pory jedyną interesującą rzeczą, ale i on na nic zdał się terminatorowi, który jeszcze przecież nie umiał polować. No, może kiedyś nadejdzie jego czas – póki co najwyraźniej musiał z wielką uwagą rozglądać się dalej.
Tym razem wszystko poszło zgodnie z planem. Nawet jeśli Czerwona Gwiazda miała teraz trochę dłuższy dystans do przejścia, udało jej się być na tyle ostrożną, aby nie zaalarmować wróbla o swojej obecności. Podeszła w ten sposób na tyle blisko, żeby do niego doskoczyć, a wszystko, co zdarzyło się później, było właściwie formalnością. Z łatwością przyszpiliła małego ptaszka do ziemi i wprawnie zagryzła, a ten zdążył jedynie pisnąć w panice, zanim wydał z siebie ostatnie tchnienie.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>