Sowie Spojrzenie syknął ze złości, bo oko to całkiem delikatny narząd i nawet zadrapanie mogło być wkurzające. W dodatku jeszcze nie trafił tak jak chciał, co jeszcze bardziej go zirytowało. Dlatego właśnie bury szkielet postanowił zwyczajnie spróbować powtórzyć swój wcześniejszy atak, bo z tym zirytowaniem nie miał w tym momencie pamięci mózgu, żeby zużyć jej trochę na wymyślanie jakiegoś nowego ataku.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
długa, biała sierść | czarny ogon | czarna plamka pod nosem po lewej stronie | błękitno-szare oczy | średniego wzrostu | długie uszy
od urodzenia dumna z pochodzenia | sztuczna pewność siebie | wytrwałość i upartość | trochę złości
Jęknęła tylko na wyrwane futro. Mimo wszystko adrenalina i stres nie pozwalały jej się mocno skupiać na bólu. Ani na szczypiącym nosie, niewyleczonych bliznach czy utracie sporej ilości kłaczka z szyi. Najważniejsze było teraz ujść z życiem, potem będzie przeganiać intruza z terenów.
Położyła płasko uszy, cofnęła się o krok i wycelowała długo wystawioną do przodu łapą, chcąc pazurami zahaczyć o jego oczy. Znowu.
I'm thequeenofself sabotage
YoucanbethedaggerthatIputinmyownback
You're draggingme throughhellI know I'm thebladeyou've been counting on But you don't want to cut it off If you'rewaterand I'mfire Why's theflamekeep gettinghigher?
Gotyourclawsinmymindandmyheart
Back offbeforeIdestroy you Oops!꧁ ༺I didn't mean to༻ ꧂
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
A jednak miała szyję! Sowa musiał się wgryźć całkiem głęboko, ale jego kły nareszcie zahaczyły o skórę kotki i... Ała. Cóż, kocur zyskał w tym momencie niezłe trofeum, jeśli go takowe interesowały. A kotka dalej próbowała i to właśnie starania się w życiu liczą. Bo nie była w stanie wyrwać nawet jednego włoska z futra przeciwnika.
Bury szkielet wyrwał młodej kawał płatu skóry z szyi i potrząsnął głową przed wypluciem tego kawałka na ziemię. Później ją sobie zabierze, bo trofeum akurat nie zamierzał odpuszczać. Sowie Spojrzenie zasyczał wściekle, bo skoro już miał okazję skopać marionetkę i kukłę martwych to zamierzał to zrobić, i z kwitkiem odesłać ją do jej właścicieli, i tym razem rzucił się z zębami w stronę ucha terminatorki, mając nadzieję zacisnąć na nim kły a następnie pociągnąć, żeby zrobić jak największą krzywdę.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
długa, biała sierść | czarny ogon | czarna plamka pod nosem po lewej stronie | błękitno-szare oczy | średniego wzrostu | długie uszy
od urodzenia dumna z pochodzenia | sztuczna pewność siebie | wytrwałość i upartość | trochę złości
Syknęła długo i przeciągle. Z bólu, ze strachu, z nienawiści do wszystkich stworzeń spoza Klanu Rzeki. Może taki właśnie cel nadali jej Gwiezdni? Pozbyć się takiego szkodnika choćby i za cenę życia? Jak mogłaby być jednak gotowa na takie poświęcenie, samej ledwo odrastając od ziemi? Nie było jednak czasu w ogóle na myślenie. Pognała w stronę burego, chcąc zębami dorwać się do jego szyi. Zapłacić pięknym za nadobne.
I'm thequeenofself sabotage
YoucanbethedaggerthatIputinmyownback
You're draggingme throughhellI know I'm thebladeyou've been counting on But you don't want to cut it off If you'rewaterand I'mfire Why's theflamekeep gettinghigher?
Gotyourclawsinmymindandmyheart
Back offbeforeIdestroy you Oops!꧁ ༺I didn't mean to༻ ꧂
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Sowy > krytyczny! > 17hp Atak Soli > słaby > 1hp
O Gwiezdni, ta walka bardzo szybko się rozkręciła. Sowie Spojrzenie zakotwiczył kły na uchu terminatorki, pociągnął i... No raczej tego się już nie zszyje. Przynajmniej kocur mógł się cieszyć kolejnym trofeum. A młodej, cóż. Trafiła! Jednak nie zadała intruzowi żadnej poważnej rany, jedynie skończyła z jego kłaczkiem w mordce. Mogła też czuć, że powoli siły ją opuszczają, była w stanie utrzymać się na łapach, ale bez interwencji medyka może się to bardzo źle skończyć.
Sowie Spojrzenie - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 79-1=78 (80) | W: 51-3=48 (60) • rana 0 stopnia: zadrapanie na lewej powiece • rana 0 stopnia: wyrwany kłaczek z szyi
przerzuty w walce: 4/4
Słona Łapa - lvl: 2 | S: 3(11) | Zr: 3(9) | Sz: 1(3) | Zm: 1(3) | HP: 31-17-3-1=10 (65) | W: 38-2=36 (45) • rana 2 stopnia: wyrwane 3/4 ucha, krwawi, -3hp w następnej turze -2hp do końca walki • rana 2 stopnia: wyrwany spory płat skóry na szyi, krwawi, -2hp do końca walki • rana 1 stopnia: rozcięty nos, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: wyrwany spory kłak z szyi
niewyleczona rana 2 stopnia: statystyki obniżone o 1/2
spadek HP do 1/4: od następnej tury statystyki obniżone o 1/2
przerzuty w walce: 0/1
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Sowa rzucił swoje drugie trofeum gdzieś obok tego pierwszego, później się zajmie oboma. Na razie miał sprawę do skończenia, potem będzie mógł myśleć o czymkolwiek innym. Bury szkielet jednak postanowił zakończyć to wszystko jak najszybciej, bo się dłużej nie chciał w to babrać. Samotnik pokazał zakrwawione już zęby po takich zadanych ciosach w agresywnym geście i zamachnął się pazurami w stronę oczu rzeczniaczki, starając się trafić chociaż w jedno, chociaż oba też byłyby miłe.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
długa, biała sierść | czarny ogon | czarna plamka pod nosem po lewej stronie | błękitno-szare oczy | średniego wzrostu | długie uszy
od urodzenia dumna z pochodzenia | sztuczna pewność siebie | wytrwałość i upartość | trochę złości
Sól, no cóż, straciła wszelkie nadzieję. Utrata ucha wydarzyła się tak nagle, że uwierzyła w to dopiero, jak dostrzegła że kocur pluje nim gdzieś na ziemię. Krzyknęła w przerażeniu, gdy w końcu dotarło do niej wszystko, co się działo. Było jej słabo, ledwo trzymała się na nogach i zdecydowanie nie potrafiła już logicznie analizować sytuacji. Najzwyczajniej w świecie ją zamurowało. Podniosła jeszcze łapę, niemrawo machając nią w stronę szyi samotnika. Albo gdziekolwiek.
I'm thequeenofself sabotage
YoucanbethedaggerthatIputinmyownback
You're draggingme throughhellI know I'm thebladeyou've been counting on But you don't want to cut it off If you'rewaterand I'mfire Why's theflamekeep gettinghigher?
Gotyourclawsinmymindandmyheart
Back offbeforeIdestroy you Oops!꧁ ༺I didn't mean to༻ ꧂
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Wszystko zostało przesądzone na samym początku. Słona Łapa nie miała najmniejszych szans w walce z przeciwnikiem o wiele silniejszym i starszym niż ona, a jednak mimo strachu spróbowała. A mogła posłuchać swoich myśli i chociażby zawołać o pomoc, może i los by inaczej się potoczył... Terminatorka zamachnęła się łapą i po raz kolejny zadała powierzchowną ranę. Nawet nie była w stanie porządnie zranić przeciwnika, co za pech. Ostatnim co zobaczyła to przerażający rząd kłów splamiony jej krwią, a później nastała ciemność. Koniec z bólem, strachem i wszystkimi innymi zmartwieniami, jedynie ciemność.
Sowie Spojrzenie - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 78-3=75 (80) | W: 48-3=45 (60)
• rana 0 stopnia: zadrapanie na lewej powiece
• rana 0 stopnia: wyrwany kłaczek z szyi
• rana 0 stopnia: zadrapanie na szyi
przerzuty w walce: 4/4
Słona Łapa - lvl: 2 | S: 2(11) | Zr: 2(9) | Sz: 1(3) | Zm: 1(3) | HP: 10-21-3-2-1=-17 (65) | W: 36-2=34 (45) ŚMIERĆ • rana 2 stopnia: uszkodzenie gałki ocznej, krwawi, -3hp w następnej turze -2hp do końca walki • rana 2 stopnia: wyrwane 3/4 ucha, krwawi, krwawi, -2hp do końca walki • rana 2 stopnia: wyrwany spory płat skóry na szyi, krwawi, -2hp do końca walki • rana 1 stopnia: rozcięty nos, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: wyrwany spory kłak z szyi
niewyleczona rana 2 stopnia: statystyki obniżone o 1/2
spadek HP do 1/4: statystyki obniżone o 1/2
przerzuty w walce: 0/1
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
najzwyklejszej wielkości kocur (nie za duży, nie za mały) / biały krótkowłosy z plamami czarnego na uszach i końcówce ogona / prawe oko niebieskie, lewe oko złote / wredne spojrzenie
Zmora jest kocurem, który wszystko bierze sobie do serca - no chyba, że dana narracja mu w ogóle nie pasuje - dlatego też, gdy tylko pojął znaczenie swojego imienia, nie mógł odpuścić okazji, by dać najlepszy pokaz jakie jest jego prawdziwe znaczenie.
Wychodził z obozu nie raz i nigdy nie spotkał się z przeciwnikiem, ani jakimś samotnikiem, którego musiałby przepędzić na drugą stronę granicę (chociaż czy w ogóle by mu się chciało przejmować czymś takim?), jedyne co spotkał to jakaś kotka po drugiej stronie Czterech Dębów. Najwyraźniej niektórzy potrafili sobie radzić, a inni nie. Kotami innymi oczywiście była jego siostra, której bezwiedne ciało właśnie obserwował spomiędzy kopców kreta, do których się zaczął skradać po tym jak wyczuł krew. Wyczuł smród białego futra już jakiś czas temu, ale wolał się upewnić, że nikt nie jest w pobliżu i kiedy ruszył jej śladem był gotowy znowu uprzykrzyć jej życie, ale… no tego życia już nie było. Kolorowe ślepia z zaciekawieniem oglądały szkieletopodobnego kocura, który bez większego pomyślunku właśnie zamordował członka klanu Rzeki na terenach. Nieważne gdzie się jest, nie uratują nikogo niewidzialne granice, a najwyraźniej Sól straciła życie przez myślenie, że jest ponad wszystkimi. Oblizał pysk.
— Hm — Wydał z siebie dźwięk i wstał w końcu z miejsca, podchodząc bliżej całej scenerii, ale nie na tyle by również być w zasięgu łap burego. Zaciekawionym wzrokiem przyglądał się zabrudzonej sierści… obu w sumie i nie bardzo wiedział co powinien zrobić. Siostrze zapewne się należało. Czemu tylko nie z jego własnych łap? Był lekko załamany tym faktem. — Pewnie niedługo ktoś tu przyjdzie. — rzucił w stronę… mordercy.
Sowie Spojrzenie nastroszył uszy, najeżył się i syknął kiedy usłyszał jak ktoś podchodzi do tej całej scenerii. Bury wysunął pazury i przeorał nimi ziemię pod łapami kilka razy zanim warknął w stronę przybysza.
-Lepiej się nie zbliżaj, bo sam tak skończysz -burknął wściekle, szczerząc zakrwawione kły w stronę młodego. Sowie Spojrzenie właśnie zamordował kota i był gotowy iść dalej tą ścieżką, nawet jeśli tak naprawdę zboczył w sumie tej pierwotnej, którą sobie planował, trudno- Mówiłem, że wrócę, nie wierzyli mi to mają -wywarczał jeszcze agresywnie a następnie wziął sobie swoje trofea i pobiegł w swoją stronę, wychodząc z terenów Klanu Rzeki i znikając gdzieś w oddali.
//zt
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Słona Łapa nie powinna była się tu dzisiaj znaleźć. Powinna była odpoczywać w lecznicy, czekać aż w pełni zagoi się jej rana na policzku, następnie spędzić parę księżyców na szlifowaniu swoich umiejętności a trakcie treningu i dopiero wtedy wdawać się w walki z samotnikami naruszającymi granice. Szafirkowy Pyłek nie rozumiał po prostu jak do tego doszło, czy Łabędzia Gwiazda jej nie ostrzegał przed samotnym opuszczaniem obozu? Niemożliwe przecież, wujek nigdy by nie zapomniał o tym.
Trudno, dociekanie do przyczyn tego zajścia nie przywróci Słonej Łapie życia przecież. Tylko bury point czuł w tym mocną niesprawiedliwość – dopiero co została terminatorką, miała przed sobą jeszcze tyle etapów, o których niegdyś opowiadała mu Mętna Łapa. Były Cienisty nie miał prawa jej tego odbierać, ale Szafirek jedyne co mógł w tej kwestii zrobić, to liczyć na to, że rodzina koteczki mu tego nie odpuści. Że Klan nie odpuści.
Słona Łapa stała nad swoim zmasakrowanym ciałem, nie powinna tego oglądać, więc syn Ciemnej Mordki wszedł między nią, a zwłoki. Chciał oszczędzić jej tego widoku, nawet dorosłym kotom zrobiłoby się od niego niedobrze, co dopiero podrośniętemu kocięciu.
– Byłaś dzielna. – zaczął powoli. Nigdy wcześniej nie pomagał w przeprawie na Srebrną Skórkę, nie dostał jasnych instrukcji jak to powinno wyglądać. Nie rozumiał dlaczego to mama nie poszła, tylko jego poprosiła. – Zginęłaś w obronie Klanu. Jak wojowniczka. To nie jest zła śmierć. Tylko wczesna. Zbyt wczesna. – zawahał się, marszcząc brwi. Może nie powinien o tym mówić? Jasne, takie były fakty, ale może nie należało zwracać jej uwagi na wszystkie fakty. Tylko na te, które miały szansę pogodzić się szybciej z tym, czego odkręcić się już nie dało. Może lepiej żeby nie mówił już więcej, później spyta Ciemną Mordkę co się mówi w takich wypadkach. – Jestem Szafirkowy Pyłek. Przyszedłem zabrać ciebie na Srebrną Skórkę. Jesteś gotowa? – spytał, przechylając lekko okrągły łeb. Nie miał pojęcia co zrobić w przypadku przeczącej odpowiedzi.
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
Księżyce: 10 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śnieżny Płatek Ojciec: Warczące Gardło Partner: Gwiezdni mi sterem, żeglarzem, okrętem Trwałe urazy: śmierć i guess | długie blizny po pazurach od lewego policzka po nos, Blada Łapa, brak święta z degradacji szczerbatka :/
długa, biała sierść | czarny ogon | czarna plamka pod nosem po lewej stronie | błękitno-szare oczy | średniego wzrostu | długie uszy
od urodzenia dumna z pochodzenia | sztuczna pewność siebie | wytrwałość i upartość | trochę złości
Patrzenie na własne ciało było tak surrealistyczne, że Sól dysocjowała się przez dłuższą chwilę, przyglądając się sztywniejącej sierści i gasnącym oczom. Nie do końca umiała zrozumieć, co tu zaszło. Bo w końcu jak? Była dużo za młoda, by musieć doświadczać takich rzeczy. Kocięca pewność siebie i śmiałość nie były wystarczające, by fizycznie przygotować się na taką sytuację.
Gdyby móc dostrzec ją z oddali, można by przysiąc, że nie zamierzała się ruszyć. Gdyby mogła, stałaby wryta nogami w ziemię, patrząc się martwo na zbezczeszczone ciało niedoszłej wojowniczki. Z transu wyrwał ją dopiero głos oraz zasłaniająca sylwetka obcego jej kota. Był jednak piękny, lśnił jak najjaśniejsze gwiazdy i dopiero wtedy zrozumiała, że rzeczywiście stanęła przed obliczem członka Gwiezdnego Klanu. Jego słowa jednak zbiły ją z tropu. Długo docierała do niej myśl, że sama rzeczywiście nie żyje. A gdy to zrozumiała, po raz pierwszy wypuściła z siebie bezsilne łzy, które tak skrzętnie cisnęły się pod powiekami. Po raz pierwszy za to nie czuła się za nie winna. Ani słaba.
- Od zawsze - kiwnęła łebkiem, przenosząc błękitne oczy na Szafirkowego Pyłka.
I'm thequeenofself sabotage
YoucanbethedaggerthatIputinmyownback
You're draggingme throughhellI know I'm thebladeyou've been counting on But you don't want to cut it off If you'rewaterand I'mfire Why's theflamekeep gettinghigher?
Gotyourclawsinmymindandmyheart
Back offbeforeIdestroy you Oops!꧁ ༺I didn't mean to༻ ꧂
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Łzy.
Łzy chyba były zupełnie naturalną reakcją w tej sytuacji, ale świadomość tego wcale nie ułatwiała patrzenia na zapłakaną mordkę. Szafirkowy Pyłek już zaczynał przywoływać w głowie możliwe reakcje ze swojej strony, które mogłyby w tym momencie pomóc Soli poczuć się chociaż trochę lepiej. Chociaż trochę jakby jej świat się nie kończył. Ale oh, przecież kończył, syn Ciemnej Mordki o tym wiedział, miał przecież za plecami sztywniejące ciało terminatorki. Czy pocieszanie jej byłoby więc w porządku?
Nie wydawało mu się, ale nim Słona Łapa zdążyła wypłakać swoje oczy, dając mu okazję do ponownego przemyślenia swojej odpowiedzi, odezwała się dwoma krótkimi słowami. Szafirek kiwnął łbem.
– To ruszajmy.
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Kasztanowa Łapa chciał się wybrać na zwykły spacer po terenach, kiedy uderzył go w nozdrza odór świeżej...krwi? Pomieszanej z wonią rodzeństwa? Popędził przed siebie bez większego zastanowienia, czując narastającą panikę. Na widok, który ukazał mu się przed oczami, nie był absolutnie gotowy. Momentalnie poczuł, jak zbiera mu się na wymioty, a łapy pod nim miękną. Nie odnotował nawet obecności Zmory, stojąc jak kołek i tępo wpatrując się w bezwładne ciało siostry leżące w kałuży krwi, nie będąc w stanie zrobić nic więcej. Ciało...zakrwawiony, zmasakrowany kształt leżący na ziemi nie przypominał mu w żadnym stopniu kotki, którą znał od urodzenia. Z którą nie do końca się zgadzał i dogadywał, ale była jego najbliższą rodziną. I kochał ją, mimo wszystko. Nie wyobrażał sobie, żeby coś takiego mogło jej się w ogóle przytrafić kiedykolwiek. A co dopiero w tym wieku, kiedy miał wrażenie, że ledwo co zaczęli trening. Mieli dorosnąć razem, razem ukończyć treningi, otrzymać swoje wojownicze imiona. Ktokolwiek miał czelność jej tego wszystkiego pozbawić pożałuje, otrzyma w zamian to samo, a on osobiście zamierzał tego dopilnować. Nie zasługiwała na śmierć. Mało kto zresztą zasługiwał.
I dopiero w tym momencie zwrócił uwagę na stojącego nad zwłokami Bladą Łapę. Gdyby myślał racjonalnie, gdyby nie tysiące myśli przelatujących mu w tym samym momencie przez głowę, pewnie wyczułby woń samotnika. Zauważyłby nieliczne kępki burej sierści, wyrwanej przeciwnikowi przez Słoną Łapę. Albo chociaż pomyślałby drugi raz nad tym, co robi. Ale do racjonalnego myślenia było mu w tym momencie bardzo daleko; zaślepiony furią, sam nie do końca świadom tego, co robi, rzucił się w stronę rodzonego brata z pazurami, chcąc rozorać nimi jego biały bok.