Mistrz: Nie jest moim mistrzem! (Poranny Szron) Płeć: kotka Matka: Świerkowa Igła Ojciec: Łaciata Skóra Partner: plany zemsty
Mała rudą koścista kotka z białymi uszami przy końcówka, długi, mały ogon z trzema białymi plamami i zielonymi oczami.
{W KP}
Brak
Płomień szła dookoła. Szukała szczęścia i miłości, której nigdy nie znała... Od czasu zaginięcia Nietoperza, nie zakochała się w nikim... Tęsknią za swoim kolanem... Była myślimy mozdzkiem. Tak bardzo chciała im powiedzieć, że była niemądra... A Poranny Szron. Przebacz mi, Mistrzu. Byłam głupia. Może o tym nie wiesz, ale ja chciałabym cofnąć czas... - pomyślała. Nie cofnie czasu. Nigdy. Nic nie miała, nic ból i rozpacz jej domena. Usiadła wreszcie zrozpaczona na ziemi.
/ktoś z cienia
(Czekajcie... Teraz tak myślę i jakim cudem Płomień tu przyszła? Chyba zrobię miejsce do sesji gdzies bliżej terenów Cienia.)
Hello, I'm Flamepaw. YouTube know wat? Everybody leaves me for StarClan's Sake! I'm lost. No body likes to hear of those things of the past. I'm cursed. Everybody I love Will die and I Will live...
(Admini.... Mam dość....)
Trzy wschody słońca. Taka była odległość czasowa, jaką wyznaczyłem na kolejne spotkanie z Kukułczą Łapą. Była to optymalna pora, żeby uspokoić nerwy biednych rzeczniaków, którzy tak bardzo się przejmowali biedną, małą kotką, która w sumie... Była już niemal dorosła i sama odpowiadała za siebie. Tak samo, jak ja, dlatego nie zamierzałem szanować żadnych zakazów narzuconych przez mamusię. Wyszedłem poza tereny klanu Wichru, idąc najpierw pokazaną mi przez Fiołkowy Świt drogą do Grzmiącej Ścieżki, a potem odbijając w lewo, przez Szare Topole dostając się na brzeg Grzmiącej Rzeki, przy którym chciałem się z burą kotką spotkać. Ciekaw byłem, czy da radę się wymknąć z obozu... I czy wszystkich terminatorów trzymają w zamknięciu, wypuszczając ich jedynie na treningi. Może mają do tego specjalną rangę? Ochroniarz terminatorów... To by było dobre! Stoi takich dwóch mięśniaków na straży, a gdy przyjdzie po jakiegoś swojego ucznia mistrz to łaskawie wypuszczają biedne, zniewolone kotki na wolność. A może mają jedynie tak z kocicami? Do mojej głowy przyszedł pomysł, że tak dbają o czystość krwi w klanie, że nie chcą mieć jakichkolwiek przybłęd ani kociąt półkrwi. Niby związki pomiędzy klanami nie są zakazane, o czym świadczy romans Miękkiego Obłoka z Trzcinową Sadzawką z klanu Cienia, ale... Dziwne mogą mieć inne klany poglądy. Usiadłem wyprostowany na brzegu, nasłuchując, czy przypadkiem nikt za mną nie idzie i wyglądając rzeczniaczki, z którą się tu umówiłem. Przyjdzie czy nie przyjdzie? Oto jest pytanie.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Była zła można było po niej zobaczyć. Nie lubiła kiedy ktoś ją obserwował, śledził i tak dalej. Chciała zwiedzać! Nie chciała gnić w tym obozie i od czasu do czasu porozmawiać z kimś z klanu.
Chciała nawiązać pewne kontakty poza klanem. Może dzięki temu sie czegoś dowie lub pomoże jej to w przyszłości. Przecież nie miała zakazu. Mogła wychodzić z obozu ale pod warunkiem że nie przekroczy granicy z przeciwnym klanem i będzie na siebie uważać. Przecież zawsze to robi!
Wie że każdy się o nią martwi ale Kukułcza Łapa też chcę się usamodzielnić. Nie chcę być małym ptakiem który ciągle siedzi w gniazdku. Kochała swój klan i koty w którym były. Poznała dużo przyjaciół i jest szczęśliwa ale czasem chce zmienić rutynę. Chcę czegoś nowego.
Tak jak kocur powiedział. Terminatorka w końcu przybyła do określonego miejsca. Co jej pomogło? Dymy z drogi grzmotu. I też wyczuła zapach znajomego.
Uśmiechnęła się gdy spotkała żółte ślepa kocurka. Nawet nie wie jak ma na imię.. Ehh... Może się dzisiaj dowie. - Witaj głuptacie. - zaśmiała się krótko i przybliżyła się do czarno - białego.
Ciekawe dlaczego tak mu zależało na tym spotkaniu.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Czekałem i czekałem... Bardziej spodziewałem się kotki z drugiej strony brzegu, gdzie znajdowały się tereny klanu Rzeki niż na tym samym, ale... Nie narzekałem. Kiedy powiedziała coś w moim kierunku, skierowałem na nią zaskoczony wzrok, jakby nie spodziewając się, że najdzie mnie z tej strony, a chwilę potem na moim pysku zagościł uśmiech pełen radości, chociaż w moich oczach uczucia były bardziej stonowane. Oczywiście, okazywałem szczęście ze spotkania całym sobą, dlatego też jak do mnie się zbliżyła, nie pozostawałem bierny. Również zbliżyłem się do rzeczniaczki, przygarniając ją do siebie łapą i przytulając. Pozwoliłem, aby mogła się wtulić w moją długą sierść na piersi, która była niezwykle zadbana i jedwabista.
- Witaj, Kukułcza Łapo - wymruczałem na przywitanie po wcześniejszym geście, trzymając ją jeszcze chwilę w uścisku, a następnie puszczając ją ze swoich objęć. Starałem się wyglądać na pogodnego, chociaż nie mogłem powstrzymać iskierek zaciekawienia, które błądziły w moich ślepiach. Byłem ciekaw osoby z innego klanu, chociaż stresu przed nową rolą nie odczuwałem. W końcu... Przez cały czas naśladowałem innych, prawda?
- Kim był tamten kocur, który nam przeszkodził? To ktoś z twojej rodziny? - zapytałem się, chcąc jakoś zacząć rozmowę, jednocześnie myśląc nad tym, jak przekazać jej swoje imię. Przez to, że nadal wisi nade mną widmo bycia przyłapanym przez któregoś z wichrzaków, który poczuje nagły przypływ odpowiedzialności za syna Zawilcowej Skórki to... Pokrzyżowało mi to moje początkowe plany.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułcza Łapa zatrzymała na chwilę oddech na gest kocura. Znów ją przytulił jak ostatnio. Przecież się długo nie znali..a znajomy już zaczął dążyć burą kotkę miłymi stosunkami. Kto by pomyślał nie? W końcu na początku zaczął papugować Kukułke. Kukułcza Łapa oddała gest wesoło mrucząc i odsunęła się po chwili. - Niestety nie rozmawiałam z nim nigdy ale miał na imię.. Hm nie pamiętam.. No cóż było minęło.
Nigdy nie rozmawiała z tym wojownikiem. Kukułka wolała koty swojego wieku albo młodsze. Potrafiła z nimi rozmawiać. Kiedy gadała z pewną wojowniczką nie skończyło się na miłej rozmowie. - Mówiłeś że chcesz się dowiedzieć czegoś o mnie ale stawiam jeden warunek.
Popatrzyła się chardo i pokazała ząbki. - Zdradzisz swoje imię!
Uśmiechnęła się zwycięsko z tego pomysłu. Szkoda że wcześniej na to nie wpadła. Ha! Kukułcza Łapa z każdym dniem robi cię coraz mądrzejsza. Wszystko się zmienia w ciele terminatorki. Jest już troszkę większą. Jej bury kolor już nie wydawał się terminatorce mało atrakcyjny. Dzięki białym odmianą mówiła sobie że jest wyjątkowa.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Owszem, długo się nie znali… Ale cóż szkodzi wykonać gest większej zażyłości wobec kotki, która nie oponuje? Prawdopodobnie większość wichrzaków uznałaby mnie za dużo większego wariata niż na którego aktualnie się kreuje. Słyszałem jej zadowolone mruczenie, co mnie utwierdziło w przekonaniu, że nie był to przez nią niechciany gest. Szkoda tylko, że się po chwili odsunęła, ale nie zamierzałem jej zmuszać do kontaktu fizycznego. Przytaknąłem głową, biorąc głęboki oddech i zamykając złote ślepia, powoli wypuszczając powietrze ustami, jakby złe emocje ze mnie ulatywały. Umiejętność obserwacji i powtarzania gestów była bardzo przydatna w takiej chwili, na szczęście już niektóre z nich udało mi się wyćwiczyć.
- Mam nadzieję, że teraz nikt nam nie zaszkodzi – odpowiedziałem na jej słowa, zniżając głos do niskiego pomruku, uchylając oczy i wpatrując się w osobę Kukułki z zaciekawieniem, a uśmiech na moim pysku się poszerzył. Takiego pytania się niestety spodziewał. Szkoda, bo dużo więcej by zarobiła rzeczniaczka u mnie punktów, gdyby nie padła kwestia imienia. Wolałbym pozostać anonimowy, jednak skoro się nie udało… No cóż.
- Jestem Iskrząca Woda, miło mi cię poznać – przedstawiłem się młodszej kotce, podchodząc do niej bliżej, po czym usiadłem obok, wpatrując się w taflę płynącej przed nimi rzeki, która niemal wpadała do Topiołków.
- Zabawne. Dzisiejszej nocy woda błyszczy się od ilości gwiazd, jakie są na niebie. Jakby Gwiezdny Klan udzielił nam błogosławieństwa na spotkanie się właśnie w tym momencie – zacząłem rozmowę nieco rozmarzonym tonem, na pysku utrzymując lekki uśmiech i najpierw wpatrując się w wodę, a dopiero potem przenosząc wzrok na Srebrną Skórkę. Oczy przymknęły się mocniej, a kąciki ust podniosły się wyżej, rozświetlając moje oblicze.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułcza Łapa pokiwała głową i uśmiechnęła się do złocistych oczu. - Też mam taką nadzieję. Nie lubię siedzieć cały czas w obozie.
Oparła się delikatnie o futro Iskierka. Nie wiedziała czy jej na to pozwoli. - Bardzo ładne imię. Pewnie bez powodu dali Ci to imię a nie inne. Może jesteś dla kogoś nadzieją jak mała iskra bez której nic nie może się zacząć. Tak mi się przynajmniej wydaje ale mogę się zawsze mylić.
Popatrzyła się na tafle wody. Było widać piękne gwiazdy. Woda wydawała się magiczna a Kukułce od razu zrobiło się miło na sercu. Kochała takie widoki. Uważała że kiedy się robi ciemno to klan gwiazdy uwalnia swoje magiczne umiejętności i dzięki nim powstają takie piękne i na pewno po części romantyczne miejsca. Co się dziwić. Po prostu Kukułczej Łapie zabrało dech.
Dotknęła tafli wody i nagle zobaczyła jak fale od uderzenia idą coraz dalej. Rzeka dziś wyjątkowo była spokojna.
Bura terminatorka bardziej przytuliła się do Iskierka i cieszyła się chwilą. Właśnie dla nich warto żyć. - Lubie gwiazdy. - zamruczała do futra kocura.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
- A kto lubi. Ja również wolę zwiedzać tereny swojego klanu i poznawać przy tym inne koty... Czasami przypadkowe spotkania dają początek czemuś dużo większemu, niż mogłoby się wydawać na wstępie - odpowiedziałem na jej słowa, przenosząc na nią chwilowo wzrok, by potem ponownie zacząć obserwować niebo. Nie ruszałem się z miejsca, pozwalając burej kotce na oparcie się o mnie. Nie mogła wyczuć nawet żadnego spięcia mięśni, chociaż była to dla mnie sytuacja nowa. Matka raczej nie okazywała swoim kociętom zbyt dużego uczucia, a ojciec... Cóż.
- Dziękuję. Nigdy tak nie myślałem o swoim imieniu... Myślisz, że to dlatego matka dała mi na imię Iskra? Że byłem jej iskierką nadziei? - zapytałem jej cichym, przepełniony zwątpieniem głosem, aby stworzyć pozory rzeczywistego martwienia się o to, czy rodzicielka mnie kocha. Tak naprawdę to nie potrzebowałem żadnego rodzaju miłości. Przyzwyczaiłem się do życia bez uczuć wyższych, sam nie potrafiłem ich odczuwać... Ale zdołałem się nauczyć, jak wyglądają przez obserwacje innych par. Długo się nad swoim niby wojowniczym imieniem też nie zastanawiałem, Iskrząca Woda była najbardziej oczywistym wyborem. Moje oczy raczej nie widziały śniegu, a jak już to było to dawno temu, jak dopiero co się narodziłem. Co jeszcze innego mogło być iskrzącego? Mało było opcji do wybrania, a to brzmiało nawet prawdopodobnie. Wracając do tematu burej kotki... Obserwowałem uważnie jej łapę, która powoli się zanurza w wodzie, a kręgi zostają porwane przez lekki nurt wody, a czułem, jak ciało terminatorki coraz bardziej się do mnie przybliża w tym momencie. Mruknąłem cicho z zadowolenia, obejmując ją jedną łapą i pozwalając na to, żeby mogła się wtulić w moją klatkę piersiową.
- Gwiazdy są cudowne. Nie dość, że pięknie błyszczą na niebie to jeszcze zsyłają dary dla kotów na ziemi w postaci dziewięciu żyć. Niesamowite - odpowiedziałem na jej słowa, a w moim głosie pobrzmiewała nuta zafascynowania, kiedy tak sobie spoglądałem na błyskające małymi refleksami niebo. Zdecydowałem się na kolejny krok w naszej ukrywanej przed innymi relacji... Przesunąłem ogonem po trawie raz, by po chwili otoczyć nim drobne ciało rzeczniaczki, obserwując kątem oka jej reakcję na zaliczany do czułych gest.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
- Zgadzam się z tobą. Warto poznawać nowe koty. Można się wiele nauczyć. Tak samo można spotkać kogoś wyjątkowego i wartościowego. - uśmiechnęła się promiennie
Dużo kotów nawet spotkało swoją bratnią duszę. Były różne sytuacje. Warto jednak pamiętać że trzeba też mieć wszystko pod kontrolą i uważać. Nigdy nie wiadomo czy kot ma dobre zamiary. Jednak Kukułcza Łapa czuła że Iskierek nie jest dla niej zły. Miała nadzieję że taki właśnie był. Miły i pełen swojej dziwnej a zarazem ciekawej natury. - Tak mi się zdaje. W końcu każde imię ma coś tajemniczego i bardzo mądrego.
W sumie nie wiedziała czy jej imię jest jakieś wyjątkowe i czy ma głębszy sens ale poprostu nie martwiła się tym już. Może i ma może nie. Życie jest zaskakujące i nigdy nie wiemy co nam los przygotuję. - Widzę że bardzo lubisz spoglądać w niebo może twoja matka wiedziała już wcześniej co będzie cię interesowało. - zaśmiała się cicho
Nagle poczuła że kocur opatulił ją swym ogonem. Było to... Słodkie. Kukułka podziękowała uśmiechem. - Masz jakieś marzenie lub miałeś?
W końcu każdy kiedyś marzył. Inni o tym by byli zdrowi inni by byli wojownikami i tak dalej.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Iskierką nadziei. Też coś. Jeżeli Iskrząca Łapa był czymkolwiek, to na tym etapie dla Zawilcowej Skórki był jedynie wrzodem na zdrowym ciele. Gniew, jaki żywiła wobec syna w żadnym wypadku nie zmalał; choć czasem łapała się na myśli, że może była zbyt surowa i powinna była załatwić to w inny sposób, to zaraz jednak powracała do niej inna, bardziej natarczywa myśl: dostał to, czego oczekiwał. Został potraktowany jak kocię, skoro nie potrafił zachować się jak dorosły kot. Jeżeli nie potrafił w żaden sposób zauważyć błędu logicznego w swoim zachowaniu... cóż, nie było to w żadnym wypadku czymś, co miałoby skłonić jego matkę do dawania mu jakiejkolwiek taryfy ulgowej. Fakt, że tej nocy zorientowała się, że nie ma go w obozie był jedynie kolejnym gwoździem do trumny, jaką Iskrząca Łapa sam dla siebie pieczołowicie przygotowywał.
Wytropienie jego śladów nie było trudne. Jako wojowniczka miała zresztą o wiele większe doświadczenie niż terminator; od razu dostrzegła, w którym kierunku się udał i w jej głowie pojawiła się ostrzegawcza lampka gdy zorientowała się, że ślad prowadzi w stronę Grzmiącej Ścieżki. Cały czas starała się poruszać pod wiatr i nie iść dokładnym tropem Iskrzącej Łapy; poruszała się bezszelestnie na ugiętych łapach - tak, jak tropiłaby zwierzynę. Gdy dotarła na skraj Szarych Topoli rozejrzała się, wyglądając spomiędzy kępy krzewów. Okolice Grzmiącej Ścieżki były puste i ciche - nie było tu także jej syna. Dlatego też kontynuowała marsz w kierunku, jaki wyznaczał trop terminatora; zatrzymała się jednak już po kilku krokach, słysząc przytłumioną rozmowę. Zmarszczyła czoło i ustawiła się pod wiatr, wciąż kryjąc się pomiędzy kępami kolczastych krzewów i młodych jeszcze topól. Uważnie badając grunt pod łapami, dbając o to, by jej oddech był cichy oraz by sztywny kikut ogona nie zahaczył o nic zbliżyła się nieznacznie - na tyle, by móc słyszeć rozmowę i widzieć niewielki strzęp ciemnego futra. Jej czoło zmarszczyło się jeszcze mocniej. Póki co nie zamierzała się ujawniać. Zamiast tego zamierzała się dowiedzieć, co takiego sprawiało, że jej syn wymykał się nocą z obozu pomimo nałożonej na niego kary.
proszę o nieuznawanie, że od razu udało się wam wyczuć Zawilec, bo to jednak jest umiejętnie skradający się wojownik, a wy jesteście szczylami bez większego doświadczenia |D i piszcie tu sobie pomijając mnie w kolejce, jak będę chciał się wciąć to was klepnę, k? c:
Zachichotałem cicho, delikatnie przytakując jej na słowa z szerokim, niemal szarmanckim uśmiechem na pysku. Wcielenie się w zupełnie nową rolę było wyzwaniem... Ciężkim. Po takim czasie udawania wszystkich innych nagle musiałem zerwać maskę, dając tym razem coś od siebie. Było to niezwykle ciężkie, jednak dało się do tego przyzwyczaić. Z każdym kolejnym krokiem robiło się coraz łatwiej, a kolejne gesty same przychodziły mi do głowy, nie musząc rozmyślać o tym, w jaki sposób mam zareagować. Księżyce nauki poszczególnych zachowań zaczęły się opłacać.
- Myślisz, że matki czują, jakie będzie ich kocię? Skąd to wiesz? - zadałem dwa pytania, niezwykle zainteresowany tezą, jaką postawiła Kukułka. Było to ciekawe stwierdzenie, zważywszy na to, że wychowałem się w takiej rodzinie, co dane mi było się urodzić. Zawilcowa Skórka nie bardzo przejmowała się swoimi dziećmi... No, prócz tego, że chciała aby wyrośli na wojowników i na osoby piastujące najwyższe rangi, aby móc się chwalić przed znajomkami z klanu "TO JA GO URODZIŁAM I WYCHOWAŁAM". A imiona były pewno przypadkowe, żeby tylko pasowały do siebie. Na przykład Lśniąca Łapa wcale nie lśniła jakimś zalążkiem intelektu, a Błyszcząca Łapa była zwykłą, burą kotką. Nie zauważyłem matki czającej się w krzakach i bezczelnie podsłuchującą ich rozmowę.
- Marzenie... Cóż. Chciałbym kiedyś mieć naprawdę dużą rodzinę. Taką, w której wszyscy darzymy się miłością, troszczymy się o siebie nawzajem i interesujemy się sobą. Powiedz mi, czy masz taką rodzinę? - zadałem kolejne pytanie, na początku wzrok zawieszając na niebie, z lekkim, czułym uśmiechem i przymrużonymi ślepiami wpatrując się w gwiazdy. a potem rozluźniając pysk i przywdziewając smutny uśmiech, kiedy wpatrywałem się w burą kotkę, oczekując odpowiedzi.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułcza Łapa tylko jeszcze bardziej się uśmiechnęła. - Matczyna intuicja. - odpowiedziała na dwa pytania jednocześnie
Kukułcza Łapa zastanawiała się jednak czy Iskier tylko przy niej się tak zachowuje. Wiele już spotkała kotów i nie jest do końca pewna kto jak się zachowuje kiedy Kukułka nie patrzy. Słysząc odpowiedź na jej pytanie zrobiło jej się ciepło na sercu.
Na następne pytanie bura kotka musiała się zastanowić. - Mam kochających rodziców nie wątpię ale moje rodzeństwo nie spędza dużo ze mną czasu i nasze kontakty są.. Słabe. Dlatego szukam ciągle kogoś z kim mogę swobodnie rozmawiać. - popatrzyła się na lekko smutnego przyjaciela. - Wierzę że twoje marzenie się spełni. - pogłaskała go po plecach.
Każdy może marzyć i każdy może do tego dążyć. Kukułka miała dwa marzenia. Pierwsze było oczywiste by zostać godną podziwu wojowniczką. Drugie można zaliczyć do podobnych do Iskierka. - Też sama mam marzenia i staram się do nich dążyć.
/niech mama Iskierka wejdzie gdy kuku sobie pójdzie będzie śmiesznie xD
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Chwila... Coś mi się tu przestało zgadzać. Kukułka wyglądała na za młodą na matkę... Chyba, że po prostu zaszła w ciążę już jak tylko mogła. Byłem ciekaw, kiedy kotki zaczynają dorastać, bo ja jako kocur zacząłem się interesować płcią przeciwną stosunkowo niedawno, wcześniej nie zdarzało mi się zwracać zbytniej uwagi na wygląd panienek... Chyba, że była biała. Działało to na mnie niczym płachta na byka i powodowało, że nie chciałem się z daną osobą zadawać.
- Ty już... Masz dzieci swoje? - zapytałem zdziwiony, bo co ona mogła wiedzieć o matczynej intuicji, jak nie miała kociąt? To tak, jakbym ja powiedział, że wiem co to być trzymanym przez twardą, ojcowską łapę. Mogłem się jedynie domyślać, jak to może być przez obserwację danych zachowań poszczególnych par w klanie Wichru.
- Oh... Przykro mi. A dużo masz rodzeństwa? Może potrzebują tego, żebyś sama do nich podeszła? No wiesz, tak żeby pokazać, że nie masz do nich żalu. Mogą się tego obawiać - odpowiedziałem na jej słowa o rodzinie. Mówiłem to, co przyszło mi do głowy, bo sam nie miałem dobrych relacji z rodzeństwem i jakoś mi nie było smutno z tego powodu. Jak o tym pomyśleć, nigdy nie czułem wyrzutów sumienia przez to, co czasami robię innym kotom.
- A jakie masz marzenie? - zapytałem, szykując się już w tym momencie na odpowiedź typu "skończyć trening i zostać wojownikiem". Który terminator o tym nie marzył? O wywalczonej ciężką pracą wolności, której już nikt nie może ci zabrać, bo jesteś dorosły i wyszkolony? Sam o tym marzyłem, żeby w końcu pozbyć się ciągnącego za mną ogona w postaci innych kotów, co cały czas patrzyły mi na łapy i przez co musiałem się uciekać do wymykania się w nocy, aby w ogóle kogoś spotkać ciekawego.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułcza Łapa nagle się zerwała. - Co!?? Nie nie nie! Nie jestem w ciąży! Po-Poprostu chodziło mi o twoją mamę! Wybacz.. - była lekko zaklopotana
Nie wiedziała że może to tak zabrzmieć. Chciała teraz sobie walnąć za to co powiedziała. Niestety ale to nie było dobre miejsce ani czas by to robić. Popatrzyła się na kocurka chcąc zapomnieć o tamtym. - Może i masz racje. Tylko niestety każdy ma swoje obowiązki i rzadko kiedy mamy czas spokojnie pogadać. - wzruszyła ramionami
Przyzwyczaiła się w tego że czasem zastała puste miejsca w legowisku dla terminatorów gdy Kukułka miała wolną chwilę.
Popatrzyła się na wodę i uśmiechnęła się pod nosem. - Tak konkretnie to mam dwa marzenia.. Pierwsze to chyba każdy je posiada.. Chcę być dobrym wojownikiem... A drugie.. Zawsze marzyłam że gdy już zostanę wojownikiem założyć rodzinę. Chciałabym kiedyś zostać matką a koło siebie mieć kochającego mnie kocura który by był tatą moich dzieci . Niestety ale wątpię żeby to się spełniło. Wiesz.. W moim klanie nie ma kocura w podobnym wieku. A ja nie potrafię rozmawiać ze starszymi ode mnie. Zdarzają się wyjątki ale.. - zacieła się bo zrozumiała że za dużo powiedziała - Wybacz.. Mało to przecież istotne. - posmutniała i nadal patrzyła się w wodę
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Widziałem jej zakłopotanie, dlatego na moim pysku zagościło zdziwienie, a potem uspokojenie. Przytaknąłem głową na jej słowa, po czym posłałem jej delikatny, ale wyglądający na ciepły uśmiech. Czyli kociąt nie miała... Cóż. Matka w tak młodym wieku prawdopodobnie by była ciekawym obiektem obserwacji, ale sama sytuacja była wystarczająco ciekawa, żebym nie musiał już teraz szukać innego zajęcia.
- Nic się nie stało. To ja powinienem cię przeprosić, bo to ja nie zrozumiałem - odpowiedziałem na jej słowa, przymrużając nieco oczy i ponownie się zbliżając po tym, jak odskoczyła. I wszystkie kroki ponownie musi wykonać. Bura kotka bardzo żywiołowo reagowała... Być może to było kłamstwo?
- Jak myślisz, jaki jest najlepszy wiek, żeby zostać rodzicem? - zadałem jej pytanie bardziej osobiste i subiektywne, obserwując uważnie jej reakcję spod zmrużonych powiek. Różne koty miały różne poglądy. Zwinna Łapa urodziła kocięta w wieku około dwudziestu księżyców, a sami byliśmy niewiele młodsi. Mi to praktycznie było wszystko jedno, bo to nie ja będę kocięta wychowywał. Prawdopodobnie potencjalna matka by mi nawet nie pozwoliła się do nich zbliżyć mówiąc, że straszę biedne, małe larwy. Tak jak większość matek robiła teraz, dlatego musiał spotykać się z młodszym pokoleniem Wichru poza kociarnią. Wysłuchałem słów Kukułki o jej marzeniach zastanawiając się, jak ten temat ugryźć... Nie był on łatwy do podjęcia, jednak zdecydowałem się zaryzykować.
- Nie trzeba mieć skończonego treningu, aby zostać matką. Z tego, co wiem to łatwo jest połączyć trening z wychowywaniem kociąt - odpowiedziałem, starając się nie zabrzmieć za bardzo nachalnie. Wolałem działać w tej nowej sytuacji ostrożnie, nie próbując zbyt szybko przeskakiwać do kolejnego tematu. Chciałem najpierw wybadać teren, poruszając się z roztropnością po przygotowanych dla mnie polach, aby móc dowiedzieć się z tych doświadczeń, co robić dalej.
- No i... Ten jedyny kot nie musi być koniecznie z Klanu Rzeki, prawda? Związki ogólnoklanowe są dozwolone - dodałem do mojej poprzedniej wypowiedzi starając się, aby w moim głosie zabrzmiała nutka nadziei, a następnie spuściłem wzrok na glebę, jakby zawstydzony własnymi myślami, które przychodzą mi do głowy. Odchrząknąłem cicho, po czym skierowałem wzrok na chwilę na wodę, zamyślonym wzrokiem obserwując jej spokojny nurt, w którym tańczyły światła nocy. W końcu podniosłem wzrok, patrząc na nią poważnie, może nieco ostrożnie i ze strachem, nerwowo uderzając końcówką ogona o podłoże.
- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?