Logo Artemidy
Topiołki - Prawy Brzeg
Puchacz wpatrywał się w kotkę z udawanym zdziwieniem, starając się by było jak najdokładniej odwzorowane na jego pysku i by kotka wcale nie zorientowała się, iż on udaje. Otworzył nieco pyszczek, nieco uniósł brwi i otworzył szerzej oczy, no i nie odrywał od niej wzroku, nieco uginając łapy i przytulając ogon do lewego uda, tego, którym był odwrócony w stronę kotki.
Teraz mógł również ocenić co właściwie czuje od kotki. No i właściwie, nie czuł nic specyficznego. Nic, co mogłoby wskazywać, że tak właściwie mieszka w klanie, a czasami zdarza jej się stamtąd uciec, poza jego tereny i pozwiedzać trochę, czy popolować bezkarnie tylko dla siebie. Najwidoczniej trafiła mu się samotniczka. Tak, z krwi i kości. Ostatecznie taka, która dawno temu zostawiła klan - jak Musza Łapa, którą niegdyś spotkał.
Po chwili uznał, że czas przestać udawać zaskoczenie i potrząsnął głową, po czym stanął przodem do kotki, nieco unosząc ogon.
- Jeszcze nie, aczkolwiek się do nich zbliżasz - odpowiedział spokojnie, strzygąc uchem. Po czym zadał najgłupsze pytanie, na jakie się zdobył - zupełnie świadomie. Udawał bowiem takiego nieco nierozgarniętego w tym, co się tutaj dzieje, by wydobyć nieco więcej informacji - widocznie oboje wpadli na podobny pomysł, żeby grać nieco idiotów. - Jesteś samotniczką? - starał się, by jego głos wyrażał jak największe zainteresowanie i równocześnie brzmiał nieco idiotowato.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Do Jaskółczego łba jak dotąd nie doszło, że obydwoje próbują udawać kretynów. Kiedy do jej uszu dotarło tak idiotyczne zapytanie, jak "jesteś samotniczką?", na jej pysk wpłynął niepowstrzymanie słynny zalążek uśmiechu, który jednak zaraz zwalczyła i przyjęła poprzedni wyraz mordki.
- Tak - odparła tonem idioty, po czym odpowiedziała pytaniem, jakim mogłaby poszczycić się jedynie najgłupsza kocica na świecie - za to zadała je tonem takim, że każdy by mógł się nabrać. - A zatem Ty jesteś wojownikiem? Nie pochodzę z tych stron i jeszcze nie nauczyłam się tej waszej hierarchii klanowej - na koniec zrobiła nieco zawstydzoną minę, spoglądając w ziemię, jakby faktycznie nieśmiało przyznawała się do swej niewiedzy.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Puchacz również nie zdawał sobie sprawy z tego, że i on robi z siebie kretyna i ona. Postanowił ją wybadać, w ten sposób, sprawdzić, czy jest ona samotniczką, czy jednak pochodzi z jakiegoś klanu, a jeśli tak, to czy nadal jest jego członkiem, czy zeszła już na typowo samotniczą stronę mocy. Oczywiście, nie zamierzał od tak przerywać swojego teatrzyku, albowiem bura mogłaby się skapnąć, że coś jest nie tak, dlatego postanowił wycofywać się z niego powoli, jakby nabierał coraz większego poczucia bezpieczeństwa, w towarzystwie kotki - jak typowy idiota, który przestaje się stresować w towarzystwie nieznajomego kota, bo ten w przeciągu ostatnich paru uderzeń serca nie rzucił mu się do gardła. Zastrzygł uszami, słysząc, że jest samotniczką, a na kolejne jej pytanie o mało nie parsknął śmiechem, powstrzymując się siłą woli. Wykrzywił tylko delikatnie pysk w uśmiechu, starając się, by nie wyglądał on w żadnej mierze sztucznie.
- Tak, jestem wojownikiem - odpowiedział, nieco wypinając klatkę piersiową, jakby pękał z dumy. - Jest to u nas dość spore wyróżnienie i nie każdy na nie zasługuje. A u was, w waszych stronach, są jakieś klany, albo coś? - spytał. Właściwie, chciał zobaczyć reakcję kotki; czy się zatnie, czy płynnie przejdzie do następnego tematu - nie skończył bowiem analizy, jaką właśnie na niej przeprowadzał. Póki co upewnił się tylko, że jest samotniczką, ale czy na pewno niepochodzącą stąd? Bury więc uważnie przyglądał się kotce, analizując jej zachowanie i reakcje.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chyba oboje dobrze grali: jak dotąd, zarówno Jaskółczy Śpiew jak i Wirujący byli przekonani, że to drugie mówi najszczerszą prawdę. Nie wspominając już o fakcie, że dla Żurawiny całkiem zabawne było patrzenie na domniemanego kretyna, jakim był chwilowo w jej oczach wojownik Klanu Cienia. Zauważyła co prawda jego dumę, kiedy wspomniał o swojej wojowniczej randze, aczkolwiek przyjęła to jedynie za dowód jakości swej gry.
- Och, tak. Mało spotkałam wojowników, a jeszcze mniej chciało ze mną rozmawiać. Jakby coś wam tego zabraniało - podzieliła się fałszywym spostrzeżeniem, gorliwie kiwając głową. - U nas, to znaczy tam, gdzie się urodziłam? Nie, nie mamy żadnych Klanów. Każdy żyje na własną łapę. Niekiedy koty łączą się w większe grupy, te jednak przeważnie rozpadają się po tym, jak któryś z ich członków umiera - wyjaśniła płynnie, inspirując się historią powstania Klanów. Mówiąc, spoglądała kolejno w dal, a potem w ziemię - jakby było jej zarazem żal opuszczonego domu, a jednocześnie nieco się wstydziła panujących weń barbarzyńskich obyczajów. Zabawnie byłoby wcisnąć Wirkowi kit o potężnych plemionach istniejących gdzieś poza granicami Klanów, ale wiązało się to ze zbyt wielkim ryzykiem pomyłki. - Papa mówił mi i moim siostrom, że kiedyś było inaczej, ale ja tam w to nie wierzę. Że ponoć kiedyś, przed laty, mieszkańców tych terenów odwiedziły duchy jakiś zmarłych kotów, uwierzysz? - pokręciła głową z niedowierzaniem, jakby owa historia rzekomo opowiedziana jej przez ojca (och, Ciemniejące Niebo, wybacz mi to drobne kłamstewko!) była dla niej fantastycznie nieprawdopodobna. Oczywiście bezpośrednią inspiracją stała się dlań legenda o Kodeksie i Klanach, którą zapewne Krogulczy Szpon wielokrotnie opowiadała Wirującemu - ciekawiło ją, jak zareaguje na to kocur.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie jest to może wprost powiedziane, aczkolwiek raczej nie powinniśmy bratać się z samotnikami - przytaknął, nieco spuszczając łeb. - Ale, ja nie widzę w tym nic złego! Bo jeszcze ani razu nie trafiłem na samotnika, który byłby... Takim typowym, opisywanym przez starsze koty samotnikiem! Bo, o, na przykład, wszyscy powinni być agresywni, rzucać się bez powodu i w ogóle, a ty w sumie wcale tak nie wyglądasz... I taka nie jesteś, nie? - Cofnął delikatnie uszy i cofnął się, jakby nagle wystraszył się, iż kotka może go robić w balona - cóż, nawet jeśli robiła, to buras się tego spodziewał. I, właściwie był pewien, że w razie czego to to on ma większe szanse.
Po chwili zastrzygł uszami, słuchając z uwagą tego, co opowiadała była wojowniczka - czyli gdzieś, tam, daleko nie ma klanów? Cóż, nie słyszał co prawda o innych klanach - nikt mu nigdy wprost nie powiedział, że jakieś jeszcze są, albo że żadnych więcej nie ma, a ich 4 klany są takie... Wyjątkowe. Więc właściwie, nawet nie musiał udawać zainteresowania. Bo, jeśli kotka faktycznie wywodziła się z... No, dość daleka - to znaczyło, że w pobliżu nie ma innych klanów. A tamte koty żyją właściwie jak samotnicy. Noo, ciekawie, ciekawie. Otworzył delikatnie pyszczek, jakby chciał o coś zapytać, jednak kotka po chwili kontynuowała. Powiedziała coś, co właściwie wyglądało jak historia powstania klanów, więc od razu szybko pokiwał łebkiem.
- Tak, tak, też słyszałem! U nas w klanach istnieje takie przekonanie - odpowiedział, trochę naokoło, albowiem w klanach wierzono, że naprawdę tak było - a on tylko powiedział, że w klanach opowiada się taką samą bajeczkę. - Ciekawe, czy to prawda. Że... Że koty tak faktycznie nie umierają do końca, hm - dodał, udając zamyślenie - jakby faktycznie nie wierzył w Gwiezdny Klan i jakby w klanach nie było tego przekonania, że tak, on istnieje, i że ktokolwiek go widział.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zainscenizowała delikatny wyraz zaskoczenia na swoim pysku, który po chwili przeobraził się w uśmieszek zażenowania połączony ze spojrzeniem w ziemię, jakby zdała sobie sprawę, że kocur narusza tą rozmową niepisaną zasadę. Po chwili uniosła niebieskie oczy na burasa, rzucając mu z lekka spłoszone spojrzenie.
- Czyli jesteśmy tu trochę nielegalnie? - zapytała, po czym cichutko i głupawo zachichotała. - Nie, skądże! Nie tknęłabym nikogo pazurem! To straszne, że inne koty tak patrzą na samotników... - zaprzeczyła gwałtownie, pod koniec wypowiedzi przybierając smutny ton niewinnego, którego uczucia zostały zranione już tak wiele razy, żecoraz mniej się przejmuje każdym kolejnym zranieniem. Cała jej wypowiedź była kłamstwem - Żurawina ostatecznie miała już jednego kota na sumieniu, a irracjonalny strach przed włóczęgami szerzący się w Klanach był jej bardzo na łapę.
- Naprawdę? Zawsze myślałam, że to legenda, którą opowiadają tylko w naszych stronach! - udała szczere zaskoczenie, otwierając szeroko oczy i z półotwartym pyszczkiem spoglądając na wojownika Klanu Cienia. - Nie wiem. Z jednej strony niekiedy pokrzepiam się myślą, że mój ojciec i Potop patrzą na mnie, moje siostry, matkę i przyjaciół, i że strzegą nas przed złym losem. A z drugiej... z drugiej czasami myślę, że gdyby oni wszyscy żyli po śmierci, to przejmowaliby się choć trochę tym, co się dzieje na dole - wyznała tonem takim, jakby zdradzała coś wstydliwego lub trudnego dla niej samej, wymyślając przy okazji nowy element swego dawnego życia. Westchnęła cicho i lekko uniosła głowę w stronę nieba, by po chwili opuścić ją ku ziemi. Ciekawiło ją, jak teraz zareaguje kocur.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Można tak powiedzieć, właściwie. Znaczy... Niby nie ma jakiejś pisanej zasady, że nie można się spotykać z samotnikami, ale jednak się nie powinno. Więc niby nie naruszamy tutaj żadnej zasady, której powinienem przestrzegać, ale... Trochę tak. Szczególnie, że już nieco oddaliłem się od terenów mojego klanu - rzucił, delikatnie cofając uszy i rzucając spojrzenie Jaskółczemu Śpiewu. - Wiesz, może to przez jakieś stare sprzeczki? W zasadzie, to od kiedy pamiętam, nie było żadnego problemu z samotnikami - rzucił, jakby na pocieszenie, pozbywając się z pyska swojego chwilowego strachu. Teraz miał nieco niepewną minę, ale jednak, nie było to już nic, co przypominałoby w jakiś sposób strach.
- Tak, w naszych stronach koty uważają podobnie - mruknął, dalej jednak tego nie rozwinąwszy, jakby nie chciał kotce wygadywać wszystkiego o klanach - zresztą, jeśli naprawdę była samotniczką nie z tych rejonów, to faktycznie tak było - nie chciał jej nic mówić. Jeszcze by jej się kiedyś zachciało dołączyć do cienia i jako następna w kolejce kotka splamiłaby go namiastką cudzej, samotniczej krwi. Jakby im jej nie było czasami za mało, czy coś. - Taak, jest to dosyć pocieszające - rzucił, również wznosząc pysk ku niebu. - Tak wyobrażając sobie, że jedna z tych gwiazd, to jest ktoś bliski... Jednak, trochę to przerażające, gdy pomyśli się o tym, że... No wiesz, oni ciągle patrzą - dodał po chwili, spoglądając na kotkę z nieodgadnionym wyrazem pyska.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby miała jakieś pojęcie o tym, co działo się w międzyczasie w głowie Wirującego, parsknęłaby zapewne gromkim śmiechem - nie dołączyłaby do Klanu Cienia, nawet gdyby bury wojownik jej dopłacił. Zamiast tego z jej pyska wydobył się cichy, nerwowy chichot - jakby była wstydliwą, płochą panienką i właśnie zorientowała się, że przekracza jakiś zakaz. Od dawna nie bawiła się tak dobrze, jak w tym momencie.
- Niewykluczone. Koty, które radzą sobie same, potrafią zatłuc się o głupoty. Chociaż trzeba też wiedzieć, że wszystko zupełnie inaczej wygląda z perspektywy samotnika, który od trzech wschodów słońca nic nie jadł - zgodziła się z kocurem, lekko ściszając głos, jakby dotykała jakiegoś trudnego dla siebie tematu. Improwizowana rola cichej i dobrej samotniczki coraz bardziej się jej podobała, a sama aktorka czuła, że wpasowuje się w nią lepiej z każdą chwilą.
- Ciekawe. Może to nie przypadek? - zasugerowała. - Przerażające... no cóż, nawet jeśli patrzą, to chyba nieszczególnie interesuje ich to, co dzieje się na dole - stwierdziła, tym razem pozwalając, by w jej głos zakradły się nutki sarkazmu.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No cóż, w każdym razie, Puchacz widział ją aktualnie jako samotniczkę z dalekich stron. Nawet, jeśli by wiedział, że kotka go cały czas okłamuje, to nawet do głowy by mu nie przyszło, że rozmawia z kotem, który niegdyś był wojownikiem Klanu Rzeki. I że wcale nie przepada ona za cieniem. No, widział ją typowo jak samotnika i tak zamierzał ją traktować, starając się nie mówić za dużo o klanach, szczególnie że istniały rzeczy, których samotnicy wiedzieć nie powinni, tak jak inne koty spoza ich klanu, które niekoniecznie były samotnikami. Już raz wygadał się za dużo Pustułce, i mimo że nic takiego się nie stało, z czego ktokolwiek musiałby wyciągać w jego stronę konsekwencję, bo kotka nie zrobiła nic, co mogłoby zadziałać na szkodę jego klanu, no i nikt nie wyszedł ze słowami, że on rozprzestrzenia poufne informacje, to wolał nie powtarzać tego błędu - szczególnie rozmawiając z samotnikiem. Bo kto wie, czy gdzieś tam nie czekali na nią towarzysze, a ona tu była tylko zbadać teren, a po drodze po prostu zgłodniała, stąd ta przerwa na posiłek? Może gdzieś tam był jakiś gang, który planował przejąć władzę nad klanami?
- Domyślam się. Co prawda, nigdy nie głodowałem aż tak długo, ale w Porze Nagich Drzew nie jest interesująco nawet dla nas - odpowiedział. - Kto wie, ile kłótni kiedyś, gdy klany dopiero powstawały, miało miejsce? I stąd takie opinie poszczególnych stron? Bo, z tego co wiem, samotnicy też niechętnie się z nami bratają. - Póki co sam Puchacz również dobrze się bawił. Z pozoru niewinna rozmowa dawała mu duży pogląd na to, jaka jest kotka, chociaż szkoda, że nic z tego co mówiła i robiła, ani trochę nie pokrywało się z tym, kim była. W końcu, również udawała, jednak on o tym kompletnie nie wiedział. Bowiem nie umiał czytać zachowań kotów i miał problem z interpretacją niektórych ich słów. Ale, zbyt inteligentny to on nie był, mimo wszystko.
- Może - odpowiedział, wzruszając ramionami, jakby w ogóle nie biorąc do siebie takiej możliwości, jak istnienie Gwiezdnego Klanu. Dzięki temu powinien skutecznie odsunąć od burej takie myśli jak to, że faktycznie coś takiego istnieje - chociaż widać, że jakby zaczęła się domyślać, to wolał wprost nie mówić, że właściwie serio takie coś jest, i klan taki ujawnia się medykom, czy przywódcą.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jako że obydwoje grali niczym absolwenci szkoły aktorskiej i ani jedno, ani drugie jak dotąd nie zdawało sobie sprawy z prawdziwej twarzy skrytej pod maską rozmówcy, Żurawina była zupełnie spokojna. Głupawy wojownik nie był dla niej żadnym zagrożeniem, oczywiście dopóki wszystko pozostawało w sferze czysto intelektualnej. Wolałaby nie wleźć pod jego pazury, nawet jeżeli sama do ułomków nie należała. Nie, zdecydowanie łatwiej i mądrzej było polegać na własnym obrotnym języku i bystrym umyśle.
- A jak powstawały klany? - zapytała z głupia frant, nie chcąc zdradzić się przed kocurem ze swojego pochodzenia. Jako samotniczka z bardzo, bardzo daleka nie miała prawa znać tej starej legendy - gdyby kontynuowała dialog z całą swoją wiedzą na ten temat, złapałaby się we własne sidła. - Agresja rodzi agresję. Część samotników, z którymi się spotkałam w tej okolicy, postrzega was jako niebezpiecznych i gotowych do zaatakowania ich bez żadnej sensownej przyczyny. Wy im nie ufacie i traktujecie jak potencjalne zagrożenie, oni odpowiadają wam tym samym - stwierdziła, tak jakby było to dla niej naturalne. Oczywiście, że to nieprawda. Klanowe kotki mają po prostu mózgi przeżarte propagandą, która znalazła sobie idealny cel ataków w samotnikach i obarczyła ich odpowiedzialnością za całe zło, jakby Klany były największą świętością a niedołączenie do nich bluźnierstwem.
- Kto to wie - odrzekła krótko na słowa kocura. - Och, i gdzie moje maniery, nie przedstawiłam się! Jestem Niepokój - dodała, imitując ton dobrze wychowanej słodkiej idiotki, która przypadkiem popełnia drobny nietakt. Podane imię wymyśliła na szybko, teraz musiała tylko się go trzymać.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lekko uniósł brew słysząc jej pytanie. Przecież niedawno o tym rozmawiali. Ale, może kotka nie wpadła na pomysł, że to "oświecenie" przez przodków miało miejsce właśnie dlatego, żeby klany mogły powstać? Cóż, nie jemu oceniać, widocznie miał do czynienia z dość niemądrą istotką. Zresztą, czego innego miał się spodziewać po samotniku? Jednak już po chwili uśmiechnął się delikatnie, jakby próbując zatuszować to chwilowe zwątpienie w procesy myślenia burej.
- Nikt tego tak naprawdę nie wie. Podobno to właśnie te martwe koty to wszystko zaaranżowały. Ale to pewnie tylko bajka dla młodych kociąt, żeby zaszczepić w nich poczucie moralności i tego, że trzeba czynić dobro, żeby niegdyś samemu sobie hycać po chmurkach - odpowiedział więc, jakby to co powiedział, to była totalna głupota. Chociaż, kto wie, kto wie, jaka była prawda, hm?
Cóż, taka była prawda - no, może według niego oprócz tej propagandy. Wszak już dawno temu uznał, że jego klan jest w wielu procentach beznadziejny, nie patrzył już na przywódcę ślepo wykonując jego rozkazy. Bowiem Cień nigdy nie miał prawdziwego, dobrego przywódcy. Od kiedy pamiętał, klanem rządził Wąż, który już wtedy wyglądał, jakby każdego dnia miał odejść z tego świata, ledwo w ogóle udzielający się w klanie, a potem co? Potem sobie przyszła Płomykówka, której pierwszym wyborem, jaki w ogóle uznała za słuszny, było wybranie jeszcze młodszego od siebie zastępcy! Który ledwo co został wojownikiem. I, pf, co z tego że wytrenował terminatora? Puchacz jakby chciał, to też by już miał swojego wytrenowanego! Szkoda tylko, że Leszczyna postanowił się pewnie nażreć królików na śmierć. Niemniej, bo ktoś tu zboczył z tematu - to prawda, że sam Wirek traktował samotników z góry. Uważał się za lepszego, bo wywodził się z klanu, wierzył w swoją siłę, oraz w swoje umiejętności walki, których nauczył go ojciec na treningu. Który samotnik mógł się pochwalić aż taką wiedzą? Bo większość to jednak sobie żyła samotnie, jak nazwa mówi, tylko nieliczni łączyli się w grupy.
- Zazwyczaj nie atakujemy, gdy nie jesteśmy sprowokowani. Chociaż, nie mogę obiecać, że spośród kotów w klanach nie ma tych narwanych. Ale za nich nie odpowiadam. Zresztą, wśród samotników też tacy są - rzucił, delikatnie wzruszając ramionami, a przez chwilę na jego pysku wymalowało się poirytowanie, które szybko z siebie wymazał nieco obojętnym wyrazem pyska. Nie chciał tutaj zaraz pokazywać kotce prawdziwych emocji, które nią targały. Powoli przestawał się kontrolować, więc najwidoczniej ta rozmowa będzie musiała się niedługo skończyć, żeby się nie wydał.
- Niepokój? Interesujące... Kto na to wpadł? I dlaczego? - palnął, delikatnie przekręcając głowę. - Ja jestem Puchaczowe Skrzydło - odpowiedział, na poczekaniu wymyślając jakiekolwiek inne imię, niż swoje prawdziwe. Nie zwykł się bowiem kotom samotnikom przedstawiać swoim prawdziwym imieniem - chociaż nie żeby na tych samotników jakoś często trafiał, czy coś...
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na pyszczku Żury odmalowały się kolejno zainteresowanie i namysł, a z jej pyszczka padło nawet coś w rodzaju bezgłośnego "naprawdę?". Wreszcie, kiedy kocur doszedł do swej konkluzji, wzruszyła lekko barkami, wypuszczając przy okazji powietrze przez nos z cichym sapnięciem.
- Pewnie tak, jak zresztą wszystkie bajki - rzuciła tonem lekkim, acz minimalnie zabarwionym melancholią, jakby jednak było jej trochę żal tego, że historyjki dla małych kociaków są tylko historyjkami nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością. Matki opowiadały kociętom bajki na dobranoc, jednocześnie sącząc w jch umysły wzorce postaw i zachowań. Małe kocury dowiadywały się, że w przyszłości powinny być dzielne i silne, podczas gdy w sercu kotek siało się przekonanie, że muszą wyrobić w sobie pewność siebie i odporność na trudności życiowe. To nie Kodeks i reszta propagandy Klanów była pierwszym krokiem do wypaczenie mózgów jego członków, tylko to, czego kociaka nauczyli rodzice. Dopiero po tym okresie wstępnej edukacji do gry wkraczał cały arsenał zasad i przekłamań - i nawet kocięta, które nie wychowały się w wierności i miłości do Klanu, niekiedy załamywały się pod ich ciężarem.
- Oczywiście, nikt nie jest idealny. Ale każdy kot odpowiada za siebie. Niektórzy samotnicy nienawidzą Klanów, a ja po prostu chcę, żeby każdy żył tak, jak mu się podoba, dopóki nie narusza tym samym wolności innych - powiedziała, udając, że stara się panować nad emocjami, ale pod koniec jej głos ujawnia kryjącą się w niej idealistkę. Nigdy dotąd nie odgrywała takiej roli ani nawet nie widziała się w takowej, toteż było to dla niej nowe doświadczenie.
- Tatuś miewał dziwne pomysły. Siostry nazwał Przełęcz, Szpon i Pustka. Zabawnie, prawda? - zablefowała. - Ładnie. Podoba mi się to, że w Klanach macie takie dwuczłonowe imiona - rzuciła.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał głową, zgadzając się z kotką. W końcu, kto wie, w ilu takich opowiadaniach było prawdy? Że faktycznie gdzieś tam hycali sobie Gwiezdni? Kocur sam nigdy żadnego nie spotkał, niemniej w głębi serca wierzył, że istnieją. W końcu przywódcy podobnoż ich widzieli, podczas wędrówki po swoje 9 żyć, prawda? Jednak, możliwe było że kłamali, zawiedzeni tym, że u kresu podróży nic na nich nie czeka, nie? W końcu, Wąż podobno miał 9 żyć jak umierał, a i tak pokonał go zwykły... Co to było...? Lis? Ugh, nawet go to szczerze w tym momencie nie obchodziło. Coś go zabiło i tyle, przy tym należy pozostać.
Faktem było, że klan rządził się swoimi prawami, gdzie można było zrobić z kociaka zwyczajną marionetkę, jeśli miała słaby charakter. Ślepo wierząca we wszystko, co ktoś jej powie, w Gwiezdny Klan, przywódcę, czy kodeks wojownika, gdzie tak naprawdę świat nie był taki kolorowy - i Puchacz to wiedział. Więc żył według własnych wyborów, nie wierząc ślepo w przywódcę - negował każdą jego decyzję, ale przynajmniej nie podążał za nim ślepo, jakby bez swojego własnego umysłu. Zdarzało mu się też kwestionować momentami kodeks.
- Och? Doprawdy... Interesujące imiona. Moi rodzice nazwali mnie i rodzeństwo po zwierzętach - odparł, nie chcąc jednak rozwijać jakie to były imiona. Nie czuł potrzeby, by dzielić się nimi z kotką. - Czyżby? Czasami wolałbym mieć jednak jednoczłonowe. Krótsze do wymówienia, nie trzeba się z nim męczyć, no i minusem jest, że to przywódca je wybiera, często może ci zmienić imię, na przykład... Um... Z Ostrej Łapy, która miała na imię Ostra, uznajmy, wychodzi takie Ciepłe Słońce, czy coś - dodał po chwili, delikatnie przekręcając oczami. Oczywiście, imiona wymyślił, jednak chciał pokazać kotce, że nie każdemu musi podobać się jego imię - nie dodając, że on sam był takim przypadkiem, który z pięknego, cudownego imienia, musiał stać się... TYM.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Żeby było śmiesznej, Żurawina w pierwszych księżycach życia nie czuła nic negatywnego w stosunku do Rzeki. Chociaż nie żeby kiedykolwiek miała w sobie poczucie obowiązku przyłożenia każdemu, kto ośmieliłby się obrazić jej Klan. Wtedy po prostu nie zauważała tego, jak śmieszną i bezsensowną instytucją są Cztery Klany. Dopiero po pewnym czasie, kiedy dojrzała, cała ich słabość przyobleczona w kostium siły i paradoksy, na których się opierały, stanęły przed jej oczyma. To, co sprawiło, że Jaskółczy Śpiew tak długo kisiła się w zasmarkanej Rzece, to obecność kotów z Wielkiej Piątki oraz ochrona zapewniana jej przez Kodeks. Dopóki rozpościerał się nad nią ten parasol, bura mogła robić bezkarnie niemal wszystko, oczywiście w granicach rozsądku.
- Przynajmniej Ciebie i Twoje rodzeństwo nazwali z jakąś logiką. Co mają ze sobą wspólnego Szpon i Przełęcz? No proszę ja ciebie - stwierdziła. - No tak, to też jakiś argument - zaśmiała się cicho. - Ciepłe Słońce? To faktycznie nie brzmi najlepiej. A, właśnie, jeżeli już o Łapach mowa... na jakiej zasadzie nadawane są wam imiona? Zauważyłam, że niektórzy mają za drugi człon Łapę. Od czego to zależy? - zapytała, marszcząc lekko czoło. - Nikt jakoś dotąd mi tego nie wyjaśnił, choć inna rzecz, że z mało kim rozmawiałam ot tak sobie, jak z Tobą - znowu cicho zachichotała, na chwilę opuszczając wzrok.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Puchacz widział wiele paradoksów w funkcjonowaniu klanu cienia. Z jego władzą konkretnie mówiąc, oraz z niektórymi kotami, które zachowywały się gorzej, niż rozwydrzone kociaki, okropnie leniwe, z zerową ilością ambicji. Widział, jak klan cienia się stacza. Najpierw pod panowaniem Węża. No i cóż, potem nie było lepiej bo bury przywódca uznał, że fajnie będzie wybrać sobie młodego kota na zastępcę, a ten młody kot postanowi wybrać jeszcze młodszego kota na swojego zastępce. Cóż za ironia. Jednak sama idea klanów mu tak nie przeszkadzała. Miał gdzie spać, miał schronienie nad głową, nie musiał martwić się sam o siebie (chociaż gdy musiał polować by wykarmić starszyznę i kociaki to już mu tak wesoło nie było), no i zawsze miał do kogo zagadać nie bojąc się o to, że może to za sobą ciągnąć śmiertelne niebezpieczeństwo. Chociaż, nie żeby on był w jakkolwiek sposób otwarty i przyjacielski, huh, chociaż czasem nawet takie wyobcowane koty jak on potrzebowały otworzyć do kogoś pyska, nie tylko na treningach. Ta, czasami ten klan miał jakieś korzyści, zdarzało mu się.
- Może ma to jakiś większy sens - mruknął, strzepnąwszy uchem - on co prawda go nie widział, ale ojciec kotki widocznie tak, skoro wybrał takie, a nie inne imiona. - Łapy w imionach mają terminatorzy - koty które dopiero uczą się na wojowników. Żeby łatwiej było rozpoznać który jest wojownikiem, a który jeszcze nie. Czemu akurat Łapa? Kto wie - wyjaśnił, jakby naprawdę robił to w kierunku samotnika, a nie kota, który tak naprawdę to wszystko już wiedział. - A potem są wojownicy, którzy mają normalne, dwuczłonowe imiona - dodał, żeby na pewno wszystko rozjaśnić. - Wydaje mi się, że to nie jest specjalna tajemnica, więc nie wiem czemu inni to ukrywają. Jakbyś spytała o coś bardziej prywatnego, to spoko, ale myślę, że jakbyś spotkała paru takich terminatorów, to byś w końcu zrozumiała od czego to zależy - dodał, w ostatniej chwili gryząc się w język by nie dodać czegoś nieprzyjemnego na końcu, jak "chyba że jesteś tępa". Był za miły zbyt długi czas i zaczynało mu to dokuczać.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości