Logo Artemidy
Dzika Plaża
  — Prawda! Lepiej wiedzieć co się kładzie do pyszczka. — Uśmiechnęła się lekko do rudej mordki. — Właściwie nigdy nie pytałam bezpośrednio o trucizny, raczej wiem tylko to, co słyszałam przelotnie od różnych kotów. Cis, psianka, ostrokrzew, coś jeszcze? Teraz nie pamiętam. — Zamyśliła się. Szukanie trucizn nie wydawało jej się jakieś super przydatne dla medyków, najbardziej istotna była świadomość jak wyglądają i przestrzeganie przed nimi kociąt. Psianka na przykład nie była zbyt interesująca, ale cis wabił ładnymi owocami – a któremu maluchowi wpadłoby do głowy wyplucie pestki? — Ale jakbyś wiedziała o nich coś ciekawego to chętnie posłucham. — Dodała, wracając mentalnie do konwersacji, bo temat już gnał dalej. Niestety o kocimiętce nie wiedziała nic więcej, więc jedynie potakiwała, przysłuchując się teoriom kotki.
— Nie wykluczam że ta w zabawkach jest jakaś inna... Może ludzie tam coś jeszcze dodają? Albo suszą ją jakoś inaczej? Czasami robią różne dziwne rzeczy, więc. — Zerknęła przelotnie na porzuconą pokrzywę, czekającą cierpliwie na zebranie. Kotka mieszkała na codzień z ludźmi, nie musiała jej tłumaczyć jak dziwne rzeczy robią czasem ludzie.
  — Rumianek uspokaja! Tylko znowu nie wiem która jego część. Pewnie liście, jak z większości roślin, ale tak jak mówię, nie wiem. — Zaśmiała się cicho słysząc oburzenie kotki. — Jest! Może nie w mieście, ale poza nim? Całe dywany stokrotek przeplatanych koniczyną i innymi kwiatkami. Jak bolą cię stawy, to pewnie możesz się tylko wytarzać w takich i ci przejdzie. — Wyszczerzyła się. — Mniszki też lubią tak rosnąć, to pewnie widziałaś w mieście. No i pokrzywy oczywiście, to już mniej dywan, a bardziej mikro las!
  Przekonanie koteczki o jej dobrych zamiarach było urocze. Uśmiechała się ciepło do długiej mordki i jedynie potakiwała, kiedy ta mówiła o różnych kotach, a potem o przyjaciołach ptakach, a potem o ptasich dzieciach.
  — Nigdy nie widziałam takich małych jeszcze w gnieździe, ale jak już umieją latać, to faktycznie są urocze. Głównie łażą za rodzicami i krzyczą, że są głodne. — Jak pewna kotka którą znała. — Jak będziesz miała szczęście to może znajdziesz gniazdo gdzieś blisko! Ludzie dający im jedzenie mogą je zwabić, a wronom nie przeszkadza hałas miasta.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Chyba tylko te! A przynajmniej przed tymi trzema byłam przestrzegana, inne chyba tu nie występują. Albo nie są tak pospolite — zastanowiła się głośno. I prawie podskoczyła na możliwość opowiedzenia o truciznach, ale zaraz złapała ją drobna wątpliwość. Mogła ją zignorować i po prostu mówić, ale chyba zapadłaby się pod ziemię, gdyby na koniec usłyszała, że nie to Szlak miała na myśli. — Jasne, a co masz na myśli przez coś ciekawego? — dopytała dla spokoju duszy. Dla niej wszystko było ciekawe, od koloru liści po objawy jakie każda z trucizn wywoływała. Ale nie było niczym nowym, że doświadczenia Ruletki praktycznie nigdy nie przekładały się również na doświadczenia innych kotów.
  — Może tak być — zgodziła się w lekkim zamyśleniu. Niezależnie od wszystkiego, wniosek pozostawał ten sam: będzie musiała to sprawdzić. Ale do eksperymentów potrzebowała też świeżej kocimiętki, a to... — A wiesz, gdzie rośnie tak normalnie? — Nie pomyślała o tym, by wspomnieć skąd teraz potrzebowała tej informacji, gdy rozmowa dopiero co kręciła się wokół ludzi i wypchanych ziołem zabawek. Ale chyba nie było to znowu aż tak dalekie od pierwotnego tematu, by przeskok wywołał zdziwienie.
  — No, pewnie liście! Ale kwiatki by były fajne. Te co widziałam wyglądały na całkiem smaczne... bo chyba maść nie ma sensu w takim wypadku? To tak jakby ból brzucha leczyć przez nacieranie liściem! — No głupota!! Chociaż z kolei wizja wytarzania się w stokrotkach by ustąpił całkowicie ból stawów była przepyszna. Ruletka zaśmiała się pod nosem na to wyobrażenie. — W sumie to nie widziałam jeszcze mniszków... w mieście wszystko jest pod śniegiem jeszcze — przyznała z lekkim ociąganiem. Lubiła się uczyć o ziołach, jasne, ale na ten moment cała jej wiedza była teoretyczna. Kilka sztuk widziała na żywo, jasne, kilka innych roślin również, ale potem zjawiały się takie mniszki i klops. Ale to nie tak, że nazwa była jej zupełnie obca. — Chociaż mama mi mówiła o mniszkach! Takie żółte, nie? I jak się przechodzi przez nie po deszczu to potem futro się barwi na żółto.
  Odnotowała z tyłu głowy, że szylkretka nie widziała nigdy małych piskląt w gnieździe i za punkt honoru wzięła sobie znalezienie takich przed kotką. Ale się jej potem pochwali!! Znaczy nie potem, a przy następnym spotkaniu. Bo na pewno uda się im jeszcze spotkać, nie miała ku temu żadnych wątpliwości. No, przynajmniej dopóki nie myślała o tym za długo. Na szczęście obecny temat był wystarczająco absorbujący.
  — Myślisz?? — spytała z ekscytacją na sugestię ze strony samej Szlak, że może uda jej się znaleźć gniazdo! Teraz to już na pewno będzie musiała się jej pochwalić! — To jak znajdę to ciebie do niego zaprowadzę. To znaczy, o ile przyjdziesz na osiedle póki jeszcze będą w gnieździe!
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Hmmm. — Nie mogła powiedzieć wprost, że ciekawym był sam fakt spotkania podrośniętego kocięcia które się zna na truciznach. Jakie było dyplomatyczne wyjście? Może odniesienie się do tego, że zabłyszczały jej oczka kiedy mówiła o najbardziej niebezpiecznych roślinach tych terenów? — Tak właściwie, to chyba wszystkie są ciekawe, nie? Możemy wymienić się wiedzą i tym czego nie zjadać, nawet jeśli wygląda bardzo ładnie. Jak cis. — Mrugnęła jednym okiem i stwierdziła, że przy tak długiej rozmowie mogłaby się nawet położyć. Śnieg trochę chłodził jej brzuch, ale kiedy zwinęła się w kłębek było jej całkiem wygodnie.
  — Nie mam pojęcia. — Pokręciła głową. — Nigdy nie widziałam jej ani na łące, ani przy wodzie, ani w lesie. Może tu nie rośnie, a może po prostu na nią nie trafiłam? Trudno mi powiedzieć.
  Wzruszyła ramionami. Irytowały ją dziury w posiadanej wiedzy, ale pech chciał, że żaden z poznanych samotników nie wiedział właściwie nic o ziołach. Ugh, może w mieście to była bardziej powszechna wiedza? Gdyby tylko mogła tam iść i sprawdzić... w obecnych warunkach prędzej usiądzie z Niezapomnianą i ładnie poprosi żeby jej wyłożyła całą zawartość składzika.
  — Wydaje mi się że nie, bo co by nią smarować? Głowę? — Zaśmiała się na obraz siebie wysmarowanej od czubka ucha aż po szyję w rumiankowej maści. Może by jej to pomogło, kto wie, ale obstawiała, że raczej rozbawiłoby wszystkich zebranych w Splątanych Korzeniach. — Taak, takie żółte! A jak dorosną, to zamiast kwiatków wyrastają kulki z ziarnami. Są takie delikatne jak piórka i rozpadają się jak się na nie dmuchnie, a ziarna wtedy odlatują na wietrze.
  Pokiwała energicznie głową.
  — Tak mi się wydaje! Zobaczymy, może zdążę dotrzeć na osiedle, a może znajdę jakieś bliżej domu. Musisz tylko uważać żeby nie zirytować rodziców, bo chętnie ciebie potraktują dziobnięciem, a potem powiedzą wszystkim swoim kolegom, że krzywo na nich spojrzałaś! Zirytowane stado jest niebezpieczne. — Żeby jej do głowy nie przyszło kradnięcie pisklaka. Żadna wrona nie da jej taryfy ulgowej bo jest młoda.
//zt 2x
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości