Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Tonące Słońce zaskakująco szybko poczuł środki zażycia substancji wypełniającej łodygi maku. Zapewne gdyby wcześniej odczuwał jakiś ból fizyczny, ten byłby już praktycznie uśmierzony, co z pewnością skojarzyłoby się kocurowi ze skutkiem zażycia samych ziarenek. Krzywucha faktycznie się zbliżała, niespiesznym krokiem, w pysku niosąc zawiniątko z liści, które niewątpliwie skrywało jakieś drogocenne zioła. W końcu znalazła się tuż obok, a na widok stanu, w jakim znalazł się dziwnouchy, zmrużyła ślepia.
- Te, a ty co? Miałeś zbierać, a nie leżeć, tak żem czuła, że będziesz bezużyteczny! – zaskrzeczała swoim donośnym, nieprzyjemnym dla ucha głosem.
Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
Wielka tragedia, jaka dotknęła go wkrótce po mianowaniu na terminatora, wcale go nie zmieniła, ba!, być może dodała mu jeszcze więcej optymizmu. Po czasie załamania, gdy witał się już wręcz z Gwiezdnym Klanem, stał się o wiele silniejszy, pogodniejszy i wszystko co złe niszczy swym wyśmienitym humorem. Stał się również wspaniałym bajarzem, lubi zmyślać i bujać w obłokach, tam ma swój perfekcyjny, niesamowity świat pełne magii i czarów, których chociaż nie zna, umie sobie je wymyślić. Nie stąpa twardo po ziemi, zdaje się raczej ponad nią unosić. Lekko i zwiewnie. Czasem jedynie zdarzają mu się chwile melancholii, gdy wspomni się w jego obecności nie to, co by wypadało, sięgnie się tam, gdzie boli.
- Zbierałem - odpowiedział jej po chwili, kiedy do jego umysłu w pełni dotarło to, co powiedziała kocia. Być może mak podziałał na niego tak szybko, bo całkowicie niefrasobliwie nałykał się substancji z jego łodyg, może po prostu taki wpływ miał na niego ten właśnie, w pewnym sensie, narkotyk. Miało to również swoje plusy, gdyż pewnym było, że Toń prędko pozbyłby się jakiegokolwiek uciążliwego bólu. Teraz jednak starał się w pełni skupić na rozmowie, jaką prowadził z kocicą i zakładał, że musi wypaść przed nią jak najlepiej, tak więc dzielnie usiadł, chociaż miał wrażenie, że jego łapy zrobiły się dziwnie wiotkie.
- Proszę, udało mi się znaleźć to i mam nadzieję, że będziesz miała z tego pożytek - powiedział wskazując na swoje zbiory na liściu znajdującym się obok niego i z zadowoleniem uśmiechnął się do kocicy dość szeroko. W jego głowie przesunęły się zaś powoli kolejne trybiki i przymknąwszy ślepia poruszył nieznacznie nosem. - Upolowałem też wiewiórkę, gdybyś chciała, może jesteś jeszcze głodna? - dodał po chwili czując, że serce bije mu radośnie. Chociaż jego reakcje zdawały się być nieco spowolnione, to mimo wszystko był całkiem świadomy tego, co się dzieje. Miał również wielką nadzieję, że zebrał coś pożytecznego dla Krzywuchy i ta nie uzna go za kompletnego bęcwała, nic więc dziwnego, że przestąpił teraz z łapy na łapę jak speszony uczniak, który oczekuje na ocenę swego projektu, którą musi wystawić bardzo surowy nauczyciel.
SEETHEWORLDINGREENANDBLUE seeChinarightinfront of you seethecanyonsbrokenbycloud see thetunafleetsclearingtheseaout see the Bedouinfiresat night seetheoilfieldsatfirstlight
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
– Ta, no widzę właśnie – burknęła, patrząc na Tonące Słońce nie tylko z gniewem w ślepiach, bo kocur w sumie potencjalnie marnował jej czas, ale i podejrzliwością, ponieważ nie wydawał się być do końca… przytomny. Uniosła lekko łapę, jakby miała zamiar trzasnąć go po głowie, jednak zrezygnowała, gdy kocur wskazał na zawiniątko z liści. Natychmiast przysunęła do siebie zioła i zaczęła je przeglądać. – Te, dziwnouchy, napiłeś się soku z łodygi maku? – spytała, powoli łącząc fakty, jakie miała przed sobą. – Mało tego, ale niech ci będzie. Sam sobie zjedz – oświadczyła, po czym zabrała dwa zawiniątka z ziołami, by ruszyć w stronę swojej nory, nie oglądając się nawet na burego.
Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
Wielka tragedia, jaka dotknęła go wkrótce po mianowaniu na terminatora, wcale go nie zmieniła, ba!, być może dodała mu jeszcze więcej optymizmu. Po czasie załamania, gdy witał się już wręcz z Gwiezdnym Klanem, stał się o wiele silniejszy, pogodniejszy i wszystko co złe niszczy swym wyśmienitym humorem. Stał się również wspaniałym bajarzem, lubi zmyślać i bujać w obłokach, tam ma swój perfekcyjny, niesamowity świat pełne magii i czarów, których chociaż nie zna, umie sobie je wymyślić. Nie stąpa twardo po ziemi, zdaje się raczej ponad nią unosić. Lekko i zwiewnie. Czasem jedynie zdarzają mu się chwile melancholii, gdy wspomni się w jego obecności nie to, co by wypadało, sięgnie się tam, gdzie boli.
Toń chciał początkowo zaprotestować na jej słowa, bo chociaż teraz leżał pod drzewem, to wcześniej zdecydowanie się nie obijał, ale zanim zdołał się w ogóle odezwać Krzywucha już przeglądała jego zbiory i zaczęła dopytywać o mak. Kocur zmarszczył nieznacznie brwi, ale po chwili przyznał jej rację uświadamiając sobie, że gdy zbierał czerwony kwiat na jego języku osiadała kleista maź, a może słodki sok, w każdym razie niewątpliwie było to coś, co zlizał, a następnie połknął. Nie wiedział tylko dlaczego kocica właściwie o to dopytuje, uznał jednak, że skoro nie zaczęła krzyczeć, ani nie rzuciła się na niego z zamiarem wydobycia z jego żołądka owego soku, o którym wspomniała, nie może być aż tak źle i raczej na pewno się nie otruł. Nie zaczął panikować, widać styki w jego mózgu nie działały obecnie w ten sposób, nie widział połączenia, ani niczego takiego, jednak gdy kocica wspomniała, że może spożyć wiewiórkę, uśmiechnął się lekko.
- Dziękuję - zakomunikował kierując się po swą zdobycz, a potem ruszył za Krzywuchą, zaraz po tym, jak podekscytowany oświadczył, że jeśli tylko znajdzie jeszcze jakieś zioła, to na pewno jej przyniesie, bo pewnie jej się przydadzą.
SEETHEWORLDINGREENANDBLUE seeChinarightinfront of you seethecanyonsbrokenbycloud see thetunafleetsclearingtheseaout see the Bedouinfiresat night seetheoilfieldsatfirstlight
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Droga do nory Krzywuchy nie była ani skompilowana, ani nawet długa, bo dwójka kotów nie oddaliła się od niej jakoś specjalnie. Buro-biała kocica milczała, zaskakująco żwawo stawiając kolejne kroki, aż nie dotarła do swojego legowiska. Zniknęła we wnętrzu, najwyraźniej po to, by odłożyć dzisiejsze zbiory w bezpieczne miejsce. Po paru chwilach wyłoniła się ze środka, nie niosąc już w pysku ziół ani niczego innego.
– Idź już sobie – rzuciła, stanąwszy na progu swojej nory. Najwyraźniej cierpliwość starej samotniczki i jej chęci do spędzania czasu w czyimkolwiek się powoli kończyła, ale przynajmniej nie była tak zgryźliwa i wredna, jak zazwyczaj.
Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
Wielka tragedia, jaka dotknęła go wkrótce po mianowaniu na terminatora, wcale go nie zmieniła, ba!, być może dodała mu jeszcze więcej optymizmu. Po czasie załamania, gdy witał się już wręcz z Gwiezdnym Klanem, stał się o wiele silniejszy, pogodniejszy i wszystko co złe niszczy swym wyśmienitym humorem. Stał się również wspaniałym bajarzem, lubi zmyślać i bujać w obłokach, tam ma swój perfekcyjny, niesamowity świat pełne magii i czarów, których chociaż nie zna, umie sobie je wymyślić. Nie stąpa twardo po ziemi, zdaje się raczej ponad nią unosić. Lekko i zwiewnie. Czasem jedynie zdarzają mu się chwile melancholii, gdy wspomni się w jego obecności nie to, co by wypadało, sięgnie się tam, gdzie boli.
Toń nie odbierał Krzywuchy, jako kogoś złego, zrzędliwego czy coś podobnego. Była po prostu już nieco starsza, nieco zmęczona życiem i pewnie nie była przyzwyczajona do tego, żeby spędzać z kimś czas. Kocur, chociaż był nią zafascynowany, od samego początku wiedział, że nie może jej się jakoś szczególnie mocno narzucać, że nie może wciskać nosa tam, gdzie nie powinien, bo z całą pewnością osiągnie skutek odmienny od zamierzonego, a zależało mu na tym, by pozostawać z kocicą w dobrych stosunkach. Powody były dość oczywiste, nie można było jednak zapominać o tym, że Toń nosił serce na łapie i starał się pozytywnie podchodzić do każdego kota ze swojego otoczenia, Krzywucha zaś nie zrobiła do tej pory nic, co całkowicie by go odrzuciło – chociaż nie była zbyt uprzejma, nie była również wredna, czy skrajnie irytująca, nie rzucała w niego oskarżeniami, zaczepkami i Gwiezdny Klan wie czym, chociaż oczywiście jakaś tam część kocura krzyczała, że powinna traktować go lepiej. Tak samo jak Łosoś, czy Jeżyna, a oni nie należeli do szczególnie kulturalnych jednostek. Toń zaś bardzo lubił oba te koty, nic więc dziwnego, że mimowolnie zapałał również sympatią do kocicy, która zdawała się nie mieć przyjaciół. I chociaż obecnie zdawało się, że kocur unosi się na powierzchni jakiejś gęstej cieczy, to mimo wszystko doskonale zrozumiał to, co Krzywucha do niego powiedziała.
- Tak, oczywiście, już idę. Bardzo dziękuję za… wszystko. I że pozwoliłaś mi tutaj zbierać zioła. Do widzenia! – powiedział, w swoim mniemaniu stosunkowo szybko, ale po prawdzie brzmiał na mocno spowolnionego, potem posłał kocicy swój promienny uśmiech – zdecydowanie otumaniony – by ostatecznie opuścić ją i z zadowoleniem udać się w stronę własnego domu z wiewiórką, która była jego drugą najlepszą, jedyną chyba, zdobyczą tego dnia. Był szczęśliwy.
//zt, dziękuję
SEETHEWORLDINGREENANDBLUE seeChinarightinfront of you seethecanyonsbrokenbycloud see thetunafleetsclearingtheseaout see the Bedouinfiresat night seetheoilfieldsatfirstlight
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułcza Łapa zrobiła sobie przerwę od zwiedzania terenów po ostatnim.. Spotkaniu z nie miła kotką. Na szczęście nic się jej nie stało. Kukułka też była lekko zmęczona po treningu. W końcu wie jak walczyć.
Chciała sobie dziś dzień urozmaicić. Postanowiła przejść się po ziemi niczyjej. Chciała bardziej sprawdzić te tereny oczywiście nie zagłębiała się aż tak. Ciekawiło ją czym się różni ziemia niczyja od terenów klanu rzeki.
Usiadła sobie wygodnie koło jakiegoś kamienia by nie była aż tak widoczna i nasłuchiwała. Tutaj ptak, tam liść. W sumie nic nadzwyczajnego ale Kukułka i tak cieszyła się że może poznać tyle ciekawych rzeczy.
Ziewnęła przeciagle i położyła się. Ziemia była twarda i mało wygodna ale jak narazie to musiało wystarczyć kotce.
/Iskier :3
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Cóż to za przypadek sprawił, że tego pięknego popołudnia również i ja zdecydowałem się pozwiedzać tereny poza klanowymi ziemiami? Może sam... Khe, Gwiezdny Klan maczał w tym palce? W końcu już parę razy widziano koty ze Srebrnej Skórki, raz nawet stosunkowo niedawno w moim klanie... Ale wolałem się skupić na tym, co jest rzeczywiste i prawdziwe. Tak, jak delikatny, rzeczny zapach kotki, która niegdyś poznałem, a z którą dawno się nie widziałem. Na pewno będzie stęskniona za mną i spragniona mojej obecności, jednak... Nie zamierzałem się tak szybko zdradzać. Po cichu zdecydowałem się do niej podkraść, aby zajść ją od tyłu i... Bezceremonialnie ją przytulić pozwalając, aby w mojej piersi urósł ciepły chichot pełen szczęścia.
- Kukułko! Cudownie, że znowu cię widzę - wymruczałem ze szczęściem wyraźnie brzmiącym w głowie, po czym poluzowałem uścisk, pozwalając burej kocicy na nieznaczne odsunięcie się, a sam sprawiałem wrażenie radosnego, naprawdę stęsknionego osobnika. Bardzo mi odpowiadał fakt, że w jej oczach byłem już wojownikiem, przez co czułem dużo większą swobodę niż jakbym się przedstawił jako terminator. Korzystając ze swojej chwilowej wyższości nad burą posmyrałem ją za uchem nosem, pozwalając sobie na zadowolone mruczenie.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułcza Łapa na chwilę nie wiedziała co robić. Ktoś nagle ją przytulił. Kiedy się zorientowała kto to na jej pyszczku był duży uśmiech! - Cześć Iskier! Też się cieszę że cię widzę. - oddała przytulasa
Strasznie lubiła jego futerko. Było o sto razy lepsze od ziemi na której leżała.
Serce biło jej jak szalone. Gdy usłyszała mruknięcie nad uchem sama zaczęła mruczeć z zadowolenia.
Bardzo polubiła kocurka. Bardzo dobrze się z nim rozmawiało. Spędzając razem czas kotka dostała pewnej energii i nie mogła przestać się uśmiechać. - Jak minął nocny patrol ?
Ostatnio kiedy się spotkali musiał niestety sprawdzić granice. Kukułcza Łapa jednak rozumiała że bycie wojownikiem nie jest łatwe i są pewne obowiązki do spełnienia.
Popatrzyła się na złote oczy kocurka. Polubiła ten kolor. Miał taką głębię i odrobinę tajemniczości.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Kiedy chwilę się z nią poprzytulałem, położyłem się obok niej, aby mogła się o mnie swobodnie oprzeć, a sam przyległem lekko do jej boku, nie spuszczając z niej ani na chwilę wzroku. Starałem się patrzeć na nią czułym, opiekuńczym wzrokiem, z lekkim, może nawet rozmarzonym uśmiechem na pysku.
- Ach, jak zwykle. Nic ciekawego się nie działo. Jedynie niezbyt dobrze się wyspałem - odpowiedziałem lekkim, radosnym tonem, na koniec wieńcząc wypowiedź cichym chichotem. Zwykle nocne patrole były wyjątkowo nudne i nic się ciekawego na nich nie działo, ba. Nawet zwykle nie mijali się z żadnym osobnikiem z innego klanu. Przesunąłem ogonem po ziemi w kierunku burej kotki, aby móc ją nim delikatnie objąć, chcąc tym samym zapewnić jej nieco poczucia bezpieczeństwa na terenach niczyich.
- Lepiej opowiedz mi, co u ciebie - zaproponowałem temat, patrząc na leżącą obok mnie nieco z góry, jednak z ciekawością i żywym zainteresowaniem. Nadal poruszałem się po omacku, jednak powoli przyzwyczajałem się do nowych sytuacji, jakie mogą mnie napotkać... I w sumie takie zachowanie prowadziło do zwiększenia ilości płynących ze spotkań z innymi kotami korzyści. W końcu, prawdopodobnie nie poznałbym tak blisko Kukułki gdyby nie fakt, że porzuciłem wcześniejszą maskę na rzecz czegoś zupełnie odmiennego... I wychodzi to na dobre. Może czas wprowadzić taki sposób bycia w życie?
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułcza Łapa zaśmiała się cicho. Było jej bardzo dobrze. W towarzystwie Iskierka czuła się bezpiecznie. Kto by pomyślał że tak go polubi.
Wstuliła się bardziej w jego futro. Było takie miękkie!! - Przynajmniej będziesz miał to już z głowy! Cieszę się że nic się złego nie przydarzyło na nocnym patrolu. Nie wiem co bym zrobiła gdyby coś ci się stało. - na ostatnie słowa lekko się posmuciła
Bardzo by ją w tedy bolało jeżeli kocurek musiał by w tedy walczyć i się zranić.
Zamruczała o końcik jej pyszczka się trochę podniósł. - U mnie nic ciekawego. Ostatnio nie mogę znaleźć swojej siostry Gołąb.. Nie wiem gdzie może być.. Zawsze była..
Wypuściła powietrze z lekkim zmęczeniem. Czasem te wszystkie rzeczy ją straszenie męczyły. - A- Ale oprócz tego to tęskniłam za.. Tobą.. - zająkała się
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
- A co, gdybym pewnego razu... Nie przyszedł na spotkanie? - zapytałem, patrząc się zmartwiony w jej oczy. Nie chciałem jej przypadkowo wystraszyć tym pytaniem, jednak ten temat niezmiernie mnie ciekawił. Przecież już raz byłem w lecznicy, co prawda z drobnymi ranami, ale one również muszą się zagoić. Kolejny wyraz zmartwienia na nim zagościł, kiedy dowiedziałem się, że siostra burej kotki zaginęła.
- A jak ona wyglądała? Może gdzieś ją widziałem na granicach przy terenach niczyich - zadałem kolejne pytanie, patrząc się z troską na rzeczniaczkę i obejmując ją lekko łapą, przytulając nieco mocniej do siebie. Chciałem, aby poczuła, że ma we mnie wsparcie i że może mi się wypłakiwać w futro. Nic tak nie tworzy więzi jak wspólne wymienianie się problemami! Cóż... Ja za bardzo ich nie miałem, a jeśli już to niezbyt takie, którymi mogłem się teraz podzielić z burą kotką.
- Na pewno nic jej nie jest. Może zaciekawił ją świat na zewnątrz? Spójrz tylko na Topiołki... Piękne miejsce - zaproponowałem, po czym skierowałem wzrok na taflę wody jeziora, przy którym się znajdywaliśmy. Popołudniowe słońce odbijało się w delikatnych falach, wywoływanych przez lekki, choć chłodny wietrzyk. Idealne miejsce na przyszłą bazę.
- Ja za tobą też. I to nawet bardzo - odpowiedziałem na jej słowa, które wywołały u mnie poczucie zadowolenia. Przysunąłem się jeszcze bliżej, przeciągając czule po jej czole językiem. Chciałem jej jakoś pokazać, że naprawdę tęskniłem i naprawdę mi na niej zależy... Ale czy prawidłowo dobrałem do siebie ruchy? Czy może to jednak było jeszcze za wcześnie? Oby nie. Nie chciałem odstraszyć od siebie potencjalnej partnerki.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
- Na początku bym się aż tak nie martwiła bo może miałeś coś ważnego do załatwienia.. Ale potem.. Bała bym się o ciebie. - Popatrzyła się z troską na kocurka
Był dla niej ważny. Bolało by to ją gdyby kiedyś go zabrakło.
Najgorsze by było to że nikt by jej nie poinformował. Nikt z klanu wichru by nie powiedział co mogło by mu się stać zwykłej burej kotce.
Owineła swój ogon wokół ogona Iskiera. - Biało - ruda kotka. Średni wzrost podobny do mojego. - powiedziała to patrząc się na kocura. - Może masz rację.. Pewnie gdzieś zwiedza tak jak ja. Pewnie zauroczyła się tym widokiem i zaczęła coraz dalej zwiedzać. - uśmiechnęła się lekko
Była wdzięczna Iskierowi że pocieszył ją na duchu. Pamiętała gdy pierwszy raz się spotkali. Iskier powtarzał wszystko co Kukułcza Łapa mówiła. Jednak ostatnio tego nie robił. Może Iskier zmienia się dzięki burej kotce?
Uśmiechnęła się czule na gest kocura. Była w tej chwili najszczęśliwszą kotką na całym świecie. Miała kogoś tak bardzo dla niej cennego.
Chciała by kiedyś usłyszeć od kogoś że kocha burą kotkę. Tylko kochał na poważnie a nie jak Szczypiorek który tylko tak mówił. Na tą chwilę kotka przestała myśleć o tym co już było. Myślała i wpatrywała się w czarno - białego kocura.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Uśmiechnąłem się szerzej, bo pochlebiało mi, jak szybko stałem się ważną osobą w życiu Kukułki. Cieszyło mnie to, bo mi również zależało na rozwijaniu znajomości z rzeczniaczką. Przytaknąłem lekko głową, już w głowie mając plan na kolejną odpowiedź.
- Jak tylko kogoś takiego zobaczę to dam ci znać - odpowiedziałem na jej słowa, chociaż było to wątpliwe, żeby Gołąb się znalazła. Zwykle, gdy koty ruszają w podróż to nie wracają przez wiele księżyców... Albo nawet w ogóle. Raczej nie bardzo mnie obchodził los siostry terminatorki, bo to w niej ulokowałem swoje zainteresowanie, a rudej kotki nawet na oczy nie widziałem.
- Kukułka, Gołąb... Jakie jeszcze ptaszki masz w swojej rodzinie? - zapytałem, chcąc trochę bliżej poznać jej rodzinę. W końcu... Imiona chyba nie są jakąś tajemną informacją, prawda? A warto by chociaż znać tę najbliższą z rodziny burej kotki. Próbowałem z rzeczniaczką nawiązać kontakt wzrokowy, jednak wzrok kocicy był przykryty mgiełką zamyślenia, na co delikatnie trąciłem ją nosem w policzek, aby ją wybudzić z dziwnego transu.
- O czym myślisz? - zniżyłem głos przy tych słowach do czułego pomruku, przesuwając łapą po jej krótkiej sierści na plecach i przekrzywiając łagodnym gestem głowę. Widocznie musiało być to coś dość ważnego, skoro w takiej sytuacji mogłaby myśleć o czymś innym... Chyba, że to ja zająłem część głowy koteczki i pojawiałem się nie tylko w rzeczywistości, ale też w wyobrażeniach.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułcza Łapa pokiwała głową na zgodę. Miała nadzieję że jej siostra niedługo wróci do domu. W sumie nie tylko ona.. Jeszcze gdzieś jej brat zaginął. Kruk.. - Jeszcze Kos i Kruk. - uśmiechnęła się
Jedynym sposobem na nie smucenie się jest uśmiechanie. Dość to pomagało kotce.
Jej rodzina pokolei się rozpadła. Najpierw Gołąb potem Kruk.. Co dalej? Dlatego nie lubiła nad tym myśleć za dużo. Wolała cieszyć się chwilą.
Poczuła przyjemny dreszcz gdy Iskierowa Łapa dotknął futra Kukułki. - Nic takiego poprostu się zagapiłam.. - speszyła się na pytanie
Jednak zauważył to że się na niego patrzyła tak długo! Serce kotki podskoczyło i nie wiedziała co powiedzieć.
Zabrało jej wręcz na chwilę mowę.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline