Logo Artemidy
Samotna Wierzba
/Team Dynia, Tundra, Pokrzywa/

Nieco dni minęło od wyłowienia z wody topielca, który powoli w końcu doszedł do siebie. Klan Pożogi uratował mu życie, zapewnił opiekę podczas gdy kocur nadal próbował się pozbierać, z możliwością choroby po przemoczeniu w lodowatej wodzie. Dynia, wraz z resztą, czasem zaglądali do Rubla by dotrzymać mu towarzystwa i dowiedzieć się więcej o nowym członku klanu.
Teraz był czas by ruszyć z powrotem na zalane tereny. Z tego co wiedział nic raczej się nie zmieniło tutaj od ostatniego czasu. Dynia miał ogólnie nadzieję że może znajdzie jakąś dobrą rybę, która posłuży za dobry posiłek. U jego boku była Tundra oraz Pokrzywa. W grupie było zawsze bezpieczniej.
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejne polowanie na już nie tak nowych ziemiach. Tym razem, chociaż oczywiście nie pierwszy raz, w towarzystwie. Kiedy Dynia zaproponował jej wspólny wypad wraz ze swoją córką, nie wahała się ani uderzenia serca i zgodziła pójść z tą dwójką u boku.
Czekoladowa nie miała wątpliwości, że zarówno Pokrzywie jak i jej bratu uda się pozytywnie przejść przez Nowicjat. Prawdę mówiąc po kilku dniach ich pobytu w klanie Pożogi miała wrażenie, że zna tę dwójkę od dawna. Cieszyło ją to, chociaż niestety nikt nie mógł rzecz jasna o tym wiedzieć, Tundra zwykle skrzętnie ukrywała swoje emocje i uczucia przed światem zewnętrznym. Może to swoją drogą nawet lepiej. Świat bez ich nadmiaru był zdecydowanie prostszy.
Ruszyli na zalane tereny, licząc na ciekawe łowy i wyjątkowo spędzony dzień. Tundra liczyła również na popołudnie bez komplikacji i stresu takiego, jak wyławianie ledwie żywego kocura, co spotkało członków jej klanu kiedy udali się na zatopione ziemie.
Kiedy znalazła się na miejscu, z którego mieli ruszyć, skinęła pozostałej dwójce głową, gotowa ruszyć przed siebie.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ucieszyła się, gdy ojciec zaproponował wspólne polowanie w towarzystwie opoki. Nawet jeżeli musieli zachować cisze, aby nie spłoszyć zwierzyny, to tego typu spędzanie czasu razem pozwoli Pokrzywie jeszcze bardziej zbliżyć się do darzonej szacunkiem i sympatią kocicy. Czekoladowa zrobiła na Pokrzywie wyjątkowo dobre wrażenie, więc czuła się w jej obecności trochę mniej nieswojo niż przy innych członkach Pożogi. Jeszcze daleko było szylkretce do podobnego odczucia co Tundrze, jakby znały się od dawna, ale była na dobrej drodze, żeby tak się stało. Nawet jeżeli miała wątpliwości związane z klanem, to była przekonana, że Tundra jest odpowiednim kotem, na odpowiednim stanowisku.
Na teren polowania wybrali podtopione okolice, aby przy okazji zbadać czy zaszły jakieś zmiany w zalanym obszarze. Córka Dyni jeszcze nie oddaliła się tam mocno od obozu, odkąd dołączyła do Pożogi, więc z zaciekawieniem rozglądała się po okolicy.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zalane tereny prezentowały sobą smutny widok. Brudna, nienadająca się do picia woda pokrywała niegdyś piękne miejsca; wystawały z niej kikuty pni drzew, nurtem przepływały gałęzie i śmieci. Można było tylko zastanawiać się, jak bardzo zniszczone będą ziemie po ustaniu powodzi.
Gdy trójka kotów znalazła się u brzegu wody i zaczęła rozglądać wokoło, w oczy każdego z nich rzucił się inny fragment zalewu, nieodmiennie brudnego, zimnego i niebezpiecznego w swojej brutalności. Czy jednak na pewno?

Dynia początkowo nie zauważył zupełnie niczego; dopiero po chwili zauważył szybko płynący po wodzie przezroczysty, sześcienny przedmiot. Cóż to mogło być? Z pewnością jakaś nowa sztuczka Dwunożnych. W następnej chwili zaalarmowało go jakieś pluśnięcie. Odwracając się, kot dostrzegł śnieżnobiałą postać łabędzia, który to już zdążył go zauważyć. I wyraźnie nie był zadowolony z jego obecności w tym miejscu.

Tundra, na chwilę po zbliżeniu się do wody, nie słyszała zupełnie nic - pomijając nieśmiały plusk wody. Dopiero po chwili jej uszu dobiegły ciche, zagłuszane jeszcze co chwilę jęki. Odwracając głowę w stronę źródła hałasu, kocica ujrzała trzy małe sylwetki kurczowo trzymające się sterty gałęzi, które uczepiły się błotnistego brzegu.
Kociaki, to były trzy małe kociaki, które z jakiegoś powodu znalazły się tutaj. Tylko kwestią czasu było to, kiedy gałęzie się oderwą od brzegu, a prąd porwie je ze sobą.

Pokrzywa miała bodajże najwięcej szczęścia. Wystarczyło ledwie spojrzeć na toń, a już przepłynął przed nią dziwny, czarny sześcian, z którego spoglądało na nią coś wyjątkowo przypominającego... szklane oko. Znowu jakieś cudo Dwunożnych? Niemal w następnej chwili jej łapy musnął inny przedmiot, bardzo przypominający poprzedni, z tą różnicą, że ten składał się jakoby jedynie z oka i przyczepionego doń łańcuszka. Nieco dalej u brzegu trzepotała się kolorowa, szeleszcząca torba, zapewne zaczepiona na błocie. Nie wiadomo wprost, w co tu łapy włożyć!

Dynia: S: 18 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45
Tundra: S: 12 | Zr: 14 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 80 | W: 40
Pokrzywa: S: 4 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zalane tereny były pełne brudnej, szlamowatej wody. Nie zbyt przyjemne zjawisko, jak na gust Dyni. Nie przepadał za wodą jak większość kotów. Ale nie bał się zamoczyć łap, jak było trzeba. Obserwował z uwagą powierzchnię, uważnie obserwując czy może zauważy jakieś ryby. Jednak zauważył tylko tajemniczy przedmiot który dryfował na powierzchni. Coś co musiało pochodzić od dwunogów.
Jednak plusk sprawił że kocur nerwowo obejrzał się za siebie. Groźne syczenie, dość spora sylwetka i białe pióra. Przy długiej szyi nie dało się tego z niczym pomylić. Łabędź! Dynia przez chwilę zastanawiał się co robić. Ptaszysko było spore i z pewnością dość silne, ale ile z niego byłoby żarcia? Pewnie też sporo. Jednak Dynia sam mógł mieć problemy w tej walce. Wolałby uniknąć walki w której ktoś zostałby poważnie ranny.
Rudy kocur także był ciekawy czym był przedmiot w wodzie, jako że raczej nigdy nie widział czegoś podobnego. Spróbował więc dosięgnąć go i wyłowić z wody, jednocześnie obserwując kątem oka co robi Łabędź.
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastrzygła uszami, kiedy do jej uszu dotarły stłumione piski. W pierwszej chwili nie połączyła ich z niczym, nie zdążyła jeszcze pomyśleć. Ruszyła po prostu w tę stronę, w zasadzie bezmyślnie. Po prostu rozbudziły one jej ciekawość. Czego się spodziewała? Właściwie trudno powiedzieć. Na pewno nie grupki przerażonych, przytulonych do jakiejś sterty gałęzi. Serce zabiło gwałtownie pod czekoladową sierścią. Nie potrzebowała czasu do namysłu.
Zagrożone.
Bezbronne.
Ratować.
Uniosła głowę do góry.
- POMOCY! KOCIĘTA! ZAGROŻONE! - wrzasnęła na całe gardło, zanim jeszcze weszła do wody. Miała nadzieję, że w tym krótkim komunikacie była w stanie przekazać całą powagę sytuacji. To nie ona jest w niebezpieczeństwie, chodziło o kocięta, które były w niebezpieczeństwie. Tak bardzo liczyła, że któreś z jej towarzyszy jest jeszcze w zasięgu głosu, że jej pomoże. Z resztą, do zaniesienia trzech kociaków do obozu potrzebowała więcej pysków do pomocy.
Tundra musiała działać bardzo szybko. Była zmuszona do działania dużo prędzej, niż się spodziewała. Zacisnęła zęby i zmusiła się do wkroczenia do obrzydliwej masy złożonej z wody, błota i śmieci. Starała się stawiać pewne kroki, patrzyła pod łapy, żeby mieć pewność że stawia je na przedmiotach, które wyglądały na w miarę stabilne i trwałe. Krok za krokiem zbliżała się do maluchów, zupełnie ignorując ból zanurzonych w lodowatej wodzie łap. Zanim złapała kociaka za szyję, szepnęła do niego kilka uspokajających słów, zapewniając o swoich dobrych zamiarach. Z resztą, trudno wątpić w dobre zamiary kogoś, kto włazi w lodowatą, płynącą masę i idzie w twoim kierunku.
Schwyciła pierwszego kociaka za szyję, starając się wybrać tego, który na pierwszy rzut oka wygląda na takiego, który najprędzej puści ratującą mu w tej chwili gałąź. Chwyt miała mocny, ale nie na tyle, by zrobić krzywdę maluchowi. Odłożyła pierwszego na brzegu, ostrym tonem nakazała zostać w miejscu. Wróciła do wody jeszcze dwa razy żeby wydobyć pozostałe dwa kocięta. Rozglądała się za Pokrzywą lub Dynią, żeby podawać kociaka kotu stojącemu na brzegu członkowi klanu Pożogi. Mogłoby to wiele przyspieszyć.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W co tu łapy włożyć?
Najlepiej w nic! Wszystkie ludzkie śmieci nie znaczyły dla niej ani pół mysiego ogona! Nie ukrywała, że niektóre ich przedmioty przyciągały uwagę, nawet fascynowały, ale koniec końców wszystkie mogły posłużyć jako narzędzia do zadawania bólu. Nie po to uciekła z dala od miasta, żeby teraz wyławiać byle badziewie, jakie przyniosła w te okolice woda. Na mordce Pokrzywy pojawił się grymas obrzydzenia. Była gotowa ruszyć dalej przed siebie, ale do jej uszu dotarł czyjś krzyk.
Pomocy! Kocięta! Zagrożone!
Pomimo głębokiego zdziwienia, Pokrzywa odłożyła na bok wszelkie wątpliwości związane z obecnością kociąt na rozlanym terenie i pognała w stronę nawołującej ich Tundry. Biegła najszybciej jak tylko mogła, zważając na niesprzyjające warunki, starając się przemieszczać po mniej zalanych obszarach i uważając, aby nie poślizgnąć się na błocie. Sytuacja musiała być poważna.
Na miejscu dojrzała troje kociąt zanurzonych w wodzie, które z trudem trzymały się gałęzi oraz opokę, która właśnie zmierzała w ich stronę. Szylkretka wkroczyła za Tundrą do lodowatej wody, początkowo zaciskając zęby od nieprzyjemnego chłodu, jaki rozszedł się po jej ciele. Starała się odbierać wyłowione przez starszą kocicę maluchy i odnosić je na brzeg.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na swoje szczęście, Dynia nie zaatakował łabędzia, który też najwyraźniej był zupełnie ukontentowany tym, że kocur zajął się czymś innym. Aby dosięgnąć dziwnego przedmiotu, musiał wejść przednimi łapy krok do wody; po tej niedogodności szybko go dosięgnął i wyłowił. Był to rodzaj pojemnika, którego ścianki były zupełnie przejrzyste. Zapewne właśnie do przenoszenia przeróżnych przedmiotów był używany przez swoich poprzednich właścicieli, jako że żadne dotykanie go ani naciskanie nie wywołało jakiejś interesującej reakcji.

Dzielna Tundra, wspomagana przez niezłomną Pokrzywę, rzuciła się na ratunek kociętom. Dopadłszy grupki, relatywnie szybko przetransportowały pierwszego z malców na brzeg; drugi kociak, którego słabe łapki nie były zdolne utrzymać się na gałęzi, zanurzył się już pod wodę, podczas gdy trzeci piszczał przeraźliwie. To nim należało się zająć w pierwszej kolejności i to on również miał szczęście zostania wydobytym na bezpieczny brzeg. O ile życiu dójki kociaków nie zagrażało już bezpośrednie niebezpieczeństwo, to nadal były przemarznięte i dygotały - z zimna, z bólu i ze strachu. Trzeba było je koniecznie ogrzać, wysuszyć i zaprowadzić w jakieś bezpieczne miejsce.

Dynia: S: 18 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45
Tundra: S: 12 | Zr: 14 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 80 | W: 40 - 3 - 3 - 3 = 31
Pokrzywa: S: 4 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Łabędź nie wydawał się skory do ataku, o ile Dynia nie zbliżał się w jego kierunku. Wojownik skupił się na dziwnej rzeczy, dryfującej na wodzie. Jednak nie był w stanie dosięgnąć go z brzegu. Musiał wejść nieco głębiej w wodę. Jednak po chwili udało mu się chwycić w zęby tajemniczy przedmiot. Co to było? Nie był pewny. Może coś co dwunogi wykorzystywały do przetrzymywania czegoś. Hm? Może się Fairy'iemu przyda na składowanie ziół, czy coś?
Wtem jednak, wychodząc z wody, Dynia usłyszał desperacki krzyk Tundry. Odwrócił głowę, chcąc wiedzieć co się dzieje. Ale w sumie komunikat był dość jasny. Znalazła kocięta i chyba potrzebowały pomocy. Tylko skąd się wzięły. Nie było jednak czasu by rozmyślać. Pokrzywa była szybsza i zabrała się do wyławiania małych kulek z wody. Dynia krótko potem przyszedł na miejsce, tak szybko jak potrafił. - Co się stało? - Zapytał rzucając rzecz na ziemie. Kocięta ważniejsze. Zauważył dwa kociaki, chociaż nie wiedział że był także i trzeci. Chociaż na to mogło być już za późno. Dynia nie wiedział jak mógł pomóc. Kociaki zostały już wyciągnięte z wody, ale nadal były mokre i zziębnięte. Chyba lepiej będzie podarować sobie jednak polowanie tym razem.
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła z wdzięcznością głową szylkretce, która zdecydowała się pomóc Tundrze i dzięki temu o wiele sprawniej wydobyły płaczące biedactwa na brzeg. Nie mogła jeszcze odetchnąć z ulgą. Wiele pozostawało do zrobienia, zanim będą mogli uznać, że kocięta są całe, a ich przeżycie pewne. Spojrzała krótko na Dynię, który pojawił się niedługo po Pokrzywie. Skróciła kocurowi zdarzenie, które miało miejsce przed kilkunastoma uderzeniami serca. Usłyszała płacz, pobiegła w jego stronę i zobaczyła te żałosne stworzenia kulące się przy tamtej stercie gałęzi. Udało się, z niezaprzeczalną pomocą Pokrzywy wydobyć dwójkę kociaków z wody. Trzeci nie zdołał przeżyć, ale nie myślała o tym w tej chwili. Skupiła się na żyjących. Na żałobę i zadręczanie się przyjdzie czas później.
- Wylizujemy pod włos. Jak przestaną się trząść idziemy do obozu. Biorę za nie odpowiedzialność. Pokrzywo. Pomożesz? - spytała na koniec, mając nadzieję, że kotka zrozumie, do czego czekoladowa pije. W zasadzie nie wiedziała, dlaczego to właśnie ją wybrała. Miała przecież obok silnego, odpowiedzialnego kocura. Jednak w chwili, w której podawała młodszej kotce jedno z kociąt poczuła z nią pewien rodzaj połączenia. Po prostu zapragnęła, by to ona przyłożyła łapę do wychowania pierwszych kociąt klanu Pożogi.
Wylizywała kociaki jeszcze tak długo, jak było to konieczne i zarządziła wymarsz. Sama wzięła jedno z kociąt, a decyzję dotyczącą drugiego zostawiła Pokrzywy i Dyni. Ruszyli do Kamiennych Pazurów, tylko nieznacznie obawiając się reakcji Rojsta.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeden. Drugi. A trzeci? Pokrzywa zajęta suszeniem i ogrzewaniem pierwszego z maluszków, nie zauważyła, tego jak prąd porywa ostatnie z rodzeństwa. Dopiero gdy Tundra przyniosła drugie z kociąt, zerknęła w stronę gałęzi, której już nie trzymały kurczowo żadne łapki. Podniosła się na równe łapy, weszła z powrotem do wody, rozglądając się dookoła spanikowanym spojrzeniem. Już nawet wydawało się jej, że dostrzegła kocie futro unoszące się na powierzchni, ale czuła, że jeżeli zapuści się głębiej, to nawet ona sama nie poradzi sobie z nurtem. Było już dla niego za późno.
Być może nie wyglądała na kocicę, która wiele w życiu doświadczyła i pewnie w porównaniu do innych, to co przeżyła to niemal nic, ale wiedziała... Wiedziała, że nie każdego da się uratować i zadręczanie się w niczym nie pomoże. Uratowały dwójkę. Aż dwójkę. Gdyby wybrali inny dzień, inną okolicę z pewnością i te dwa maluchy podzieliłyby los swojego brata bądź siostry. Powróciła na brzeg, zając się ponownie suszeniem przemoczonego futerka jednego z malców. Jak te kruszynki się tu znalazły?
- Tak - mruknęła machinalnie, kiwając przy tym machinalnie łebkiem. Chyba jeszcze nie do końca świadoma tego, do czego się zobowiązała. Chciała być przydatna, ale... Zajmowanie się kociętami wydawało się być bardzo odległe od tego, co potrafiła. Zaproponowała ojcu, aby to on poniósł kociaka, ponieważ sama była przemoczona i nieco zmęczona brodzeniem po wodzie, a czekała ich jeszcze przeprawa przez Grzmiącą Ścieżkę.

[zt]
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur położył po sobie uszy. Ciekawe co się właściwie stało, że maleństwa się tutaj znalazły? Wygląda na to że podniesiony poziom wody dotarł do kryjówki gdzie były ukryte. Lub coś podobnego. Czy ich matka była gdzieś w pobliżu? Nie czuł zapachu świadczącego o bliskiej obecności innego kota. A kociaki nie były i tak w stanie by na nią czekać. Nie wiadomo czy w ogóle nadal żyła.
Pokrzywa starała się czegoś szukać. Wtedy do Dyni dotarło że musiało być ich więcej...tylko nie zdążyli. Przykro mu było że nie był szybszy i nie dał rady pomóc. Ale musieli się w takim razie skupić na tym by pomóc tej dwójce. Dynia przysiadł się między dwie kocice, próbując pomóc im zachować ciepło. Czekał na razie aż będą mogli wrócić do obozu z dwójką nowych członków. Wydawały się na tyle małe, że nadal potrzebowały opieki dorosłego. Łatrzyk będzie miała pewnie pierwsze zadanie. Ale lepiej by Fairy je obejrzał w pierwszej kolejności.
W końcu gdy dwa maleństwa były nieco wysuszone, Trójka zebrała się by powoli wracać do obozu. Dynia delikatnie wziął jedno z kociąt od swojej córki. Rany. Dawno nie miał do czynienia z małymi kociętami. Kiedy nawet jego kocięta były małe, to jednak bardziej Sroka zajmowała się nimi na porządku dziennym. Przynajmniej do momentu wypadku. Miał nadzieję że nie uszkodzi maleństwa w jakiś sposób.

/zt/
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zielonooka rozciągnęła się i po krótkiej chwili zeskoczyła na niższą gałąź. Wspięła się tutaj kiedy zrobiło się już ciemno, a nawet z jej dosyć wyczulonym wzrokiem ciężko było dostrzec piękno tego miejsca. Słońce dopiero co wschodziło, odbijało się na tafli wody, a do jej oczu przedzierało się przez niecodzienne liście. Wraz z powiewem wiatru, jej jeszcze nierozciągnięte łapy się zachwiały, jednak powstrzymała się od upadku, zniżając się. Ale mimo widoków, nie siedziała na drzewie zbyt długo. Po krótce obejrzała się swojemu otoczeniu i z uwagą zeskoczyła na sam dół.
Kotka aktualnie nie miała zbyt wiele na myślach; usiadła prosto, przy brzegu wody. Zamiast wyruszać w dalszą podróż, zaczęła przysłuchiwać się rozbudzającej się do życia przyrodzie. Chociaż mieszkała nad brzegiem rzeki, która z pewnością była żywsza od tego jeziora, cały klimat tego miejsca znacznie się wyróżniał. Tutaj opanowywał ją spokój. Wiedziała, że to tylko ułuda, spowodowana bliskością innych kotów, które ją nieco odpychały. Nad brzegiem rzeki i tak było przyjemnie. Wciąż nie była do końca poznana, a kotka czuła, żeby poznać rzekę musi iść jej drogą — tak więc się tutaj znalazła. Zawsze zastanawiała się czy szybko płynąca woda, która czasem potrafiła ściągać ją wraz ze swoim prądem, zawsze była inna czy może cyrkulowała, jak reszta zjawisk. Włożyła łapę do wody i przyjrzała się powstającemu okręgowi. Tutejsza woda nie płynęła. Czy to oznaczało, że zawsze będzie taka sama? I jak to się działo, że cały dzień drogi dalej woda była szybsza?
Podrapała się po uchu, kiedy jej coś tam wleciało. Nie było to przyjemne uczucie, tym bardziej, że nigdy nie mogła zobaczyć co sprawiało jej dyskomfort. Wyszedłszy z zamyślenia, podniosła się i długimi krokami ruszyła w stronę gęstwiny. Była pora na znalezienie czegoś do jedzenia, bądź nowej, wartej przyjrzenia się rośliny (ach, no nie wspominając o tym, że każda roślina była tego warta). Wiedziała, że ewentualnie przeżyje jeszcze trochę bez pożywienia, jednak wizja niemożliwości upolowania czegoś przez kolejne noce, nie wyglądała interesująco. Motywacja była więc taka, że musi coś znaleźć.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zrobiło się już ciemno, a Rzeczna terminatorka wyruszyła poza tereny swego Klanu. Była to prawdziwa przygoda. Otaczała ją błoga cisza przerywana czasem przez podmuch wiatru, czy inny szelest. W pewnym momencie do jej uszu dotarło coś innego niż robak, który chwilę temu do niego wleciał. Cichy, charakterystyczny odgłos wydawany przez zwierzęta żyjące zazwyczaj wśród bagien. Była to zielona, tłusta żaba, skacząca kawałek przed Koperek. Mogła zainteresować się tą wyjątkową zwierzyną lub... wybrać inną opcję. Zdecydowanie bardzo ryzykowną i nikt o trzeźwym umyśle by jej jie wybrał. Aczkolwiek stanowiło to drugi wybór. Jeszcze dalej od terminatorki chodziło zwierzę większe od żaby, większe nawet od kotki. Jenot w całej swej okazałości. Nie wydawał się być agresywny i nie zauważył Koperkowej Łapy.

Koperkowa Łapa: lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40
Jenot: S: 15 | Zr: 8 | Sz: 8 | HP: 45 | W: 30
x
|

·•● ☀ ●•·
|the sky'd be falling and I'd hold you tight
and there wouldn't be a reason why
we would even have to say goodbye
|if the world was ending
you'd come over, right?
|★ right? ★
|if the world was ending
you'd come over, right?
|r i g h t ?
✦

Obrazek

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Praktycznie jednocześnie dotarły do niej dwa różne tropy. Pierwszy należał do żaby, niekoniecznie smacznego, ale zjadliwego pożywienia, które przynajmniej miało ciekawe wnętrzności. Po niedługiej chwili patrzenia na zielone stworzenie, odwróciła wzrok w stronę nieznanego. Nie widziała go dokładnie, a tak naprawdę widziała bardzo słabo. Nie przeszkadzało jej to jednak w decyzji, żeby darować życie skaczącemu stworowi. Zrobiła parę powolnych kroków, jednocześnie przyglądając się towarzyszowi.
Wyglądał jak kot, był od niej trochę większy, ale to nie zmieniało tego, że wyglądał jak bury kot. Wyciągnęła głowę w bok i zauważyła dosyć puchaty ogon. Nie podchodziła bliżej, z autopsji wiedząc, że to mogłoby go nieźle wystraszyć. Zamiast tego próbowała się z nim porozumieć.
— Rozumiesz mnie? — powiedziała, powoli siadając na ziemię. Dziwny kot wcześniej nie był nią zainteresowany, a może jej słowa coś zmieniły? — Pisk pisk, tuk tuk?
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości