Mistrz: Piorunopręga!
Płeć: kotka
Matka: Brak [ Sójczy Śpiew ( Agrestowy Kolec [NPC] )
Ojciec: Brak ( Jaszczurczy Język [NPC] )
Partner: Ahmed, będzie jego czwartą żoną! | Nope.
Wężowa Łapa dołączyła do grona najwyższch kotów w klanie, co spowodowane jest zapewne całkiem długimi łapami i dość pokażnymi gabarytami ogólnymi. Ma budowę atletyczną; pod skórą wyraźnie rysują się wyrobione mięśnie, któymi mógłby poszczycić się doświadczony wojownik. Nie posiada wiele tkanki tłuszczowej, jest szczupła, co pozwala jej pozostawać nie tylko silną, ale i zwinną. W wykonywaniu uników i poruszaniu się z charakterystycznym dla niej płynnym, chodem, podczas którego łapy stawiane są pewnie, pomaga również długi, biczowaty ogon.
Futro kotki jest krótkie, barwy rdzawej. Jedynymi wyjątkami jest biały pyszczek kotki oraz onyksowo czarna, ciągnąca się wzdłuż linii kręgosłupa pręga. Całości dopełniają spore oczy o jadowicie zielonej barwie, zazwyczaj patrzące na otoczenie ze zdecydowaniem i determinacją... Nos kotki jest ceglastoczerwony, zaś opuszki łap przybrały tą samą barwę, co pręga kotki.
/10 ks/
Stara się jak może, by nie zostać skreśloną pomimo tego, co zdarzyło się, kiedy była kociakiem ( co zazwyczaj przekreśla którymś wynikającym z jej impulsywności glupawym błędem ). Wszędzie jej pełno: to biegnie przynieść matkom i kociętom trochę zwierzyny, to idzie, by takową upolować, to przynosi mech do kociarni, by tamtejsze legowiska zostały naprawione, to pomaga w załataniu przeciekającego ( mamy przecież porę opadających liści! ) legowiska terminatorów bądź wojowników, to opowiada kociętom jakąś historyjkę bądź zabiera Modrą na nauki. Stara się w miarę możliwości nawiązywać jakiekolwiek nie negatywne znajomości, poznawać nowe koty... I to by było na tyle. Swego rodzaju pracocholizm odbiera jej możliwość myślenia o czymkolwiek innym. Z ( póki co ) miernym skutkiem próbuje nabrać czegoś, co określane jest mianem ogłady, próbuje traktować starsze od niej koty z szacunkiem, co z pewnością nie jest rzeczą łatwą. Przy młodszych kotach, zwłaszcza kociakach, zdarza się jej zgrywać bohaterkę, choć stara się nie być dla nich w jakikolwiek sposób wrogo nastawiona Nie myślcie jednak, że straciła swój charakter! W razie potrzeby umie pokazać pazurki i nie boi się wyrazić własnego zdania. Nikt nie będzie wchodził jej w paradę!
Kim była Otoczak? Wszystkim! A to dlatego, że, przynajmniej w jej mniemaniu, miała władzę - władzę nad życiem i śmiercią Gawrona. I o ile nie uderzyła go jeszcze, o tyle słysząc "szalona" które padło z pyska kocura, który postanowił uznać, że mówienie czegoś takiego przy niej jest dobrym pomysłem, było już przesadą. I to zdecydowanie. - Sam jesteś szalony, skoro uważasz, że te słowa ujdą ci płazem - powiedziała, marszcząc pysk jeszcze bardziej... I z całej siły zamierzając się łapą na pysk kocura. Nie zamierzała tolerować takiej niesubordynacji na jej własnych terenach. No, może nie do końca jej, bo one leżały dalej, jednakże osobiście uznawała, że to jezioro należy do niej i że nikt nie ma prawa jej obrażać w tej okolicy. Nie o to przecież chodziło w obcowaniu z gospodarzem danego miejsca, prawda? Topiołki były JEJ, a w pobliżu znajdowała się nora Krzywuchy - mogła się tłuc, ile chciała, zwłaszcza, że niedawno zakopała zdobycz w pobliżu terenów staruchy. Oczywiście, rdzawa nie wyciągnęła pazurów - JESZCZE - licząc na to, że tamten się opamięta i jednak uda się jej coś z niego zrobić. Możliwe jednak, że się myliła - w takim wypadku zapewne je wysunie. Wydłubanych oczu nigdy nie za mało.
PAIN!you made mea, youmademeabeliever,believer PAIN!youbreakmedownandbuildmeup,believer,believer PAIN!_»_ohletthebullets_f l y,oh let them_r a i n_« PAIN!youmademe a,youmademeabeliever,believer
Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
Młodzik, posiada wybujałą dumę i jakże wielkie ego, które kiedy zostanie zranione można wiedzieć, że ten nie odpuści tak łatwo. Kocur działa emocjonalnie, chwilowo, impulsywnie z powodu chwili potrafi zrobić rzeczy, których normalnie nie uczyniłby. Gdy musi zrobić coś szybko uważa, że nie ma czasu na rozmyślenia, a na nieszczęście zazwyczaj kończy się to atakiem z jego strony. Wybuchowy, jednak na pewno nie emocjonalny. W swoim krótkim życiu prawie nigdy nie odczuwał smutku, nawet kiedy nad Wicher nadpłynęły ciemne chmury, on był nieswój oraz niepewny. Niepewność... ku zdziwieniu kociak odczuwa niepewność o wiele więcej razy niż wcześniej, towarzyszy mu coraz częściej, jednak zostaje zatopiona maską odwagi i dumy. Chęć bycia najlepszym wraz z dużą ilością odwagi tworzy nierozwagę i pozbawienie instynktu samozachowczego, że niby wcale się nie boi, co tworzy z niego samozwańczego superbohatera, który uratowałby wszelkiego kota z jego rodziny, no a cała chwała spłynęła by na niego oczywiście. Bywa arogancki, pyskaty i pyszałkowaty, z chłodem i obojętnością patrząc na inne oczywiście gorsze od niego koty. Jednak nie róbmy z niego kota o zimnym, skamieniałym sercu, bo oczywiście tak nie jest, ba w przeciwieństwie do innych wie co to miłość. Kocha swoją rodzinę. Płeć piękna w jego oczach spada jeszcze niżej niż zwykłej do tego jednak nie dochodzi zwykłe obrzydzenie, jak w wypadku kociąt a chęć, a raczej obowiązek chronienia tych istot. Cały w kp
Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Cóż Gawron nie widział nigdzie tabliczki z zakazem wstępu, zapach Otoczak fakt było tutaj czuć, podobnie jak zapachy innych kotów. Od kiedy czarny został samotnikiem postanowił, że nie będzie już żadnych terenów, że wszelkie miejscówki (poza granicami Klanów oczywiście) będą należały do nikogo a on swobodnie będzie mógł sobie na chama włazić. Najwyraźniej nie było aż tak pięknie. Syn Czyżyka wciąż miał cięty język, chyba nie potrafił się opamiętać, mówiąc na głos to, co myśli, przy okazji obrażając wszystko i wszystkich w zasięgu wzroku. Taka była prawda, Czarny Świt była szalona, co ukazała w krótkim czasie wiele, wiele razy. A uciekać nie miał zamiaru, wciąż posiadał jakiś honor i dumę, ta ruda, młodsza kotka nie mogła go przecież z niej oberwać! Nie czekał ani chwili, żółte oczy wlepione były w każdy jej ruch, fakt faktem od dłuższego czasu myślał, gdy by ją uderzyć w chwili, gdyby jednak doszłoby do starcia. Dwa koty stały od siebie blisko, ruda łapa smagnęła w powietrzu, a on wybił się z swych tylnych łap po to, by z całym impetem uderzyć w Otoczak. Miał zamiar pozbawić wściekłego lisa równowagi. To, że znajdowała się na swych terenach nie znaczyło, że to właśnie ona musi być górą. Gawron nie bał się, wręcz przeciwnie adrenalina i pewna głęboko skryta radość rozchodziła się po całym jego ciele dając siłę do działania. Rozpoczął się pojedynek, a Gawron chciał go wygrać, chciał w końcu być lepszy, a Czerń zdawała się być... dobrym przeciwnikiem. Oczywiście nie wiedział, że to starcie może się skończyć tragicznie, pożyjemy, zobaczymy... A miała być taka miła i kulturalna rozmowa. Cóż nie wiadomo, kto tutaj bardziej zawinił, Gawron początkowo miał dobre intencje, a skończyło się na walkopodonym czymś.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Atak Otoczki: słaby (50%) → (15+16)-(11+9)=11 → 11x0.5=5 Atak Gawrona: krytyczny! (150%) → (23+11)-(8+8)=18 → 18x1.5=27
Czarny Świt tak naprawdę nie starała się za bardzo i tylko pogłaskała czarnego samotnika łapą po pysku. Może zostanie po tym jakiś niewielki siniak i trwający jeden dzień ból, ale to by było na tyle; kocica nie włożyła za bardzo w ten cios siły. Mimo wszystko koty nawet nie dysponowały taką siłą, by zrobić coś poważnego takim zamachnięciem się łapą. Gawron za to… Gawron wybił się mocno z tylnych łap niemal w tej samej chwili, co dostał po pysku, i staranował byłą Gromiaczkę. Był wysoki, umięśniony, a nawet jeżeli niezbyt masywny i silny, to bardzo dobrze trafił. Po pierwsze: uderzył w kocicę z takim impetem, że przewrócił ją na bok. Po drugie: gdzieś po drodze głowa Otoczak zderzyła się z twardym barkiem czarnego kocura, przez co jej aż zadzwoniło, a zaraz pojawiły się nieprzyjemne zawroty głowy i podwójne widzenie sylwetki przeciwnika.
Czarny Świt: S: 16 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70-27=43/70 | W: 60-1=59/60
» rana 2. stopnia: lekkie obicie boku i mocne uderzenie w głowę, chwilowe zamroczenie (w następnej turze obniżenie celności o 2)
» wykorzystane przerzuty: 0/3
Mistrz: Piorunopręga!
Płeć: kotka
Matka: Brak [ Sójczy Śpiew ( Agrestowy Kolec [NPC] )
Ojciec: Brak ( Jaszczurczy Język [NPC] )
Partner: Ahmed, będzie jego czwartą żoną! | Nope.
Wężowa Łapa dołączyła do grona najwyższch kotów w klanie, co spowodowane jest zapewne całkiem długimi łapami i dość pokażnymi gabarytami ogólnymi. Ma budowę atletyczną; pod skórą wyraźnie rysują się wyrobione mięśnie, któymi mógłby poszczycić się doświadczony wojownik. Nie posiada wiele tkanki tłuszczowej, jest szczupła, co pozwala jej pozostawać nie tylko silną, ale i zwinną. W wykonywaniu uników i poruszaniu się z charakterystycznym dla niej płynnym, chodem, podczas którego łapy stawiane są pewnie, pomaga również długi, biczowaty ogon.
Futro kotki jest krótkie, barwy rdzawej. Jedynymi wyjątkami jest biały pyszczek kotki oraz onyksowo czarna, ciągnąca się wzdłuż linii kręgosłupa pręga. Całości dopełniają spore oczy o jadowicie zielonej barwie, zazwyczaj patrzące na otoczenie ze zdecydowaniem i determinacją... Nos kotki jest ceglastoczerwony, zaś opuszki łap przybrały tą samą barwę, co pręga kotki.
/10 ks/
Stara się jak może, by nie zostać skreśloną pomimo tego, co zdarzyło się, kiedy była kociakiem ( co zazwyczaj przekreśla którymś wynikającym z jej impulsywności glupawym błędem ). Wszędzie jej pełno: to biegnie przynieść matkom i kociętom trochę zwierzyny, to idzie, by takową upolować, to przynosi mech do kociarni, by tamtejsze legowiska zostały naprawione, to pomaga w załataniu przeciekającego ( mamy przecież porę opadających liści! ) legowiska terminatorów bądź wojowników, to opowiada kociętom jakąś historyjkę bądź zabiera Modrą na nauki. Stara się w miarę możliwości nawiązywać jakiekolwiek nie negatywne znajomości, poznawać nowe koty... I to by było na tyle. Swego rodzaju pracocholizm odbiera jej możliwość myślenia o czymkolwiek innym. Z ( póki co ) miernym skutkiem próbuje nabrać czegoś, co określane jest mianem ogłady, próbuje traktować starsze od niej koty z szacunkiem, co z pewnością nie jest rzeczą łatwą. Przy młodszych kotach, zwłaszcza kociakach, zdarza się jej zgrywać bohaterkę, choć stara się nie być dla nich w jakikolwiek sposób wrogo nastawiona Nie myślcie jednak, że straciła swój charakter! W razie potrzeby umie pokazać pazurki i nie boi się wyrazić własnego zdania. Nikt nie będzie wchodził jej w paradę!
Och. Tego się nie spodziewała.
Wstała, szykując się do szarży na czarnego kocura, kiedy WRESZCIE dotarły do niej jego kolejne słowa. W samą porę, Potoczak. A mogłaś przecież zarejestrować je w porę i nie wszczynać bójki, którą przegrałaś już na starcie - bo nie ukrywajmy, że sytuacja, w której tak bardzo kręciło jej się w głowie z pewnością nie oznaczała szansy na wygraną. - Czekaj, jak to odszedłeś? - spytała, zatrzymując się w połowie swojego ruchu, którego nie wykonała, zatrzymana słowami czarnego kocura. Faktycznie nie czuć było od niego zbytnio klanem, co oznaczało, że mógł go opuścić tak samo jak ona... A to chyba oznaczałoby, że może nie stanowić wroga, lecz sojusznika? Na takich jej przecież zależało, więc chyba nie powinna go w tej sytuacji próbować zabijać?
Póki co wstrzymała się ze swoją szarżą, w każdej chwili gotowa do tego, by spróbować wykonać jakiś unik w wypadku, gdyby kocur zaatakował po raz kolejny. Mimo wszystko zdecydowanie nie potrzebne były jej rany w sytuacji, w której musiała pilnować swojego terenu. Niby miała niedaleko zakopaną jakąś rybę, którą chciała dać Krzywusze... Jednakże wiedziała, że jeśli zostanie doprowadzona do jakiegoś masakrycznego stanu, co w sumie nie było takie prawdopodobne, bo strasznie kręciło jej się teraz w głowie i z jednego gawrona robiło się ich jeden i trzy czwarte, nie będzie w stanie dotrzeć do Krzywuchy, a to już zdecydowanie nie działało na jej korzyść.
Będę zmieniac na atak, nie rzucać bardzoproszęmocno!!!
PAIN!you made mea, youmademeabeliever,believer PAIN!youbreakmedownandbuildmeup,believer,believer PAIN!_»_ohletthebullets_f l y,oh let them_r a i n_« PAIN!youmademe a,youmademeabeliever,believer
Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
Młodzik, posiada wybujałą dumę i jakże wielkie ego, które kiedy zostanie zranione można wiedzieć, że ten nie odpuści tak łatwo. Kocur działa emocjonalnie, chwilowo, impulsywnie z powodu chwili potrafi zrobić rzeczy, których normalnie nie uczyniłby. Gdy musi zrobić coś szybko uważa, że nie ma czasu na rozmyślenia, a na nieszczęście zazwyczaj kończy się to atakiem z jego strony. Wybuchowy, jednak na pewno nie emocjonalny. W swoim krótkim życiu prawie nigdy nie odczuwał smutku, nawet kiedy nad Wicher nadpłynęły ciemne chmury, on był nieswój oraz niepewny. Niepewność... ku zdziwieniu kociak odczuwa niepewność o wiele więcej razy niż wcześniej, towarzyszy mu coraz częściej, jednak zostaje zatopiona maską odwagi i dumy. Chęć bycia najlepszym wraz z dużą ilością odwagi tworzy nierozwagę i pozbawienie instynktu samozachowczego, że niby wcale się nie boi, co tworzy z niego samozwańczego superbohatera, który uratowałby wszelkiego kota z jego rodziny, no a cała chwała spłynęła by na niego oczywiście. Bywa arogancki, pyskaty i pyszałkowaty, z chłodem i obojętnością patrząc na inne oczywiście gorsze od niego koty. Jednak nie róbmy z niego kota o zimnym, skamieniałym sercu, bo oczywiście tak nie jest, ba w przeciwieństwie do innych wie co to miłość. Kocha swoją rodzinę. Płeć piękna w jego oczach spada jeszcze niżej niż zwykłej do tego jednak nie dochodzi zwykłe obrzydzenie, jak w wypadku kociąt a chęć, a raczej obowiązek chronienia tych istot. Cały w kp
Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Gawron nie spodziewał się, że jego atak będzie aż tak skuteczny, najwyraźniej łapa, która musnęła po jego policzku, zostawiając nic nie znaczącego siniaka wznieciła w samotniku ogień zbuntowanego nastolatka. Trzeba przyznać, czarny od jakiegoś czasu się nie bił, a jedyną jego aktywnością było jakieś nic nie znaczące polowanie. Poczuł pewien dreszcz ekscytacji przebiegający po jego grzbiecie, kiedy to spostrzegł, jak jego przeciwniczka upada na ziemie. Coś czego mu brakowało, chwilę później jednak ruda wstała, a mięśnie syna Czyżyka spięły się, przygotowując do następnego ataku. I już już miał się zamachnąć łapą celując w oczy, gdy to nagle Czarny Świt poszła po rozum do głowy. Czyży prawdziwe niebezpieczeństwo otworzyło pewne klapki w jej mózgu? Była Gromiaczka myślała, że to kolejny pojedynek z jakimś tam pierwszym lepszym pieszczochem, cóż czarnemu do takowego było daleko... bardzo daleko.
- Normalnie - odburknął wyzbywając się swego spokojnego tonu - Chciałem to odszedłem, nie muszę się już nikomu spowiadać - ponownie smagnął czarnym ogonem a po tym szybkim ruchem wyćwiczonego ciała znalazł się przy Czarnym Świcie. W zasadzie mógł już jej nie atakować, mógł już odpuścić. Jednak pokusa zdawała się być za duża, a huk w głowie nieznośny. Powtarzał w kółko i wciąż; odzyskaj honor, pokaż kto jest zwycięzcą. W końcu zwycięzcą. Zamachnął się czarną łapą próbując uderzyć również w policzek samotniczki, tak samo, jak to ona zrobiła kilkanaście sekund temu. Teraz jednak miał wyciągnięte pazury i chciał zrobić czerwony szlaczek na jej rudej mordzie.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Unik Otoczki: udany (100%) Atak Gawrona: słaby (50%)
100%-150%=-50%, ostatecznie atak Gawrona: nieudany (0%)
Tym razem Gawron zdecydował się zaatakować pysk rdzawej kocicy, która podniosła się po tym, jak były Wichrzak ją powalił na ziemię. Czarnemu kocurowi już mogło się wydawać, że trafi i przeora pazurami jej mordę, jednakże samotniczka zareagowała na tyle szybko, że ten jej nawet nie drasnął; po prostu zrobiła krok, dzięki czemu uniknęła jego ciosu.
Czarny Świt: S: 16 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 43/70 | W: 59-1=58/60
» rana 2. stopnia: lekkie obicie boku i mocne uderzenie w głowę, chwilowe zamroczenie (w tej turze obniżenie celności o 2)
» wykorzystane przerzuty: 0/3
/ Otoczak, opisuj dokładniej, co robi Twoja postać, bo będę zmuszona do obniżenia celności. + Nie czekałam na edycję, bo nie będę uwzględniać żadnych zmian (z uniku na atak) w momencie, gdy pojawił się już post drugiej osoby, bądźmy poważni.
Mistrz: Piorunopręga!
Płeć: kotka
Matka: Brak [ Sójczy Śpiew ( Agrestowy Kolec [NPC] )
Ojciec: Brak ( Jaszczurczy Język [NPC] )
Partner: Ahmed, będzie jego czwartą żoną! | Nope.
Wężowa Łapa dołączyła do grona najwyższch kotów w klanie, co spowodowane jest zapewne całkiem długimi łapami i dość pokażnymi gabarytami ogólnymi. Ma budowę atletyczną; pod skórą wyraźnie rysują się wyrobione mięśnie, któymi mógłby poszczycić się doświadczony wojownik. Nie posiada wiele tkanki tłuszczowej, jest szczupła, co pozwala jej pozostawać nie tylko silną, ale i zwinną. W wykonywaniu uników i poruszaniu się z charakterystycznym dla niej płynnym, chodem, podczas którego łapy stawiane są pewnie, pomaga również długi, biczowaty ogon.
Futro kotki jest krótkie, barwy rdzawej. Jedynymi wyjątkami jest biały pyszczek kotki oraz onyksowo czarna, ciągnąca się wzdłuż linii kręgosłupa pręga. Całości dopełniają spore oczy o jadowicie zielonej barwie, zazwyczaj patrzące na otoczenie ze zdecydowaniem i determinacją... Nos kotki jest ceglastoczerwony, zaś opuszki łap przybrały tą samą barwę, co pręga kotki.
/10 ks/
Stara się jak może, by nie zostać skreśloną pomimo tego, co zdarzyło się, kiedy była kociakiem ( co zazwyczaj przekreśla którymś wynikającym z jej impulsywności glupawym błędem ). Wszędzie jej pełno: to biegnie przynieść matkom i kociętom trochę zwierzyny, to idzie, by takową upolować, to przynosi mech do kociarni, by tamtejsze legowiska zostały naprawione, to pomaga w załataniu przeciekającego ( mamy przecież porę opadających liści! ) legowiska terminatorów bądź wojowników, to opowiada kociętom jakąś historyjkę bądź zabiera Modrą na nauki. Stara się w miarę możliwości nawiązywać jakiekolwiek nie negatywne znajomości, poznawać nowe koty... I to by było na tyle. Swego rodzaju pracocholizm odbiera jej możliwość myślenia o czymkolwiek innym. Z ( póki co ) miernym skutkiem próbuje nabrać czegoś, co określane jest mianem ogłady, próbuje traktować starsze od niej koty z szacunkiem, co z pewnością nie jest rzeczą łatwą. Przy młodszych kotach, zwłaszcza kociakach, zdarza się jej zgrywać bohaterkę, choć stara się nie być dla nich w jakikolwiek sposób wrogo nastawiona Nie myślcie jednak, że straciła swój charakter! W razie potrzeby umie pokazać pazurki i nie boi się wyrazić własnego zdania. Nikt nie będzie wchodził jej w paradę!
/ okay, po prostu Gawron się na tą edycję zgodził, inaczej nie byłoby nawet tematu, ale whatever.
Całe szczęście udało jej się w porę usunąć z zasięgu czarnego kocura, dzięki czemu temu nie udało jej się uderzyć - i bardzo dobrze, bo wypływające oczy są fajne tylko wtedy, gdy są cudze.
Miała darować kocurowi całą tą sytuację, miała zamienić atak w rozmowę... Ale teraz... Teraz go zniszczy.
Z drugiej strony, może lepiej byłoby, gdyby jednak udało jej się przeżyć tą walkę. Mimo wszystko Paproć na pewno będzie jej szukał, a i ona sama wolałaby go jeszcze spotkać. Nie mówiąc o tamtej pieszczoszek, którą spotkała na polowaniu, albo o Bystrej. Chciałaby jeszcze spotkać ich wszystkich...
Korzystając z tego, że ten zapewne musiał wykonać krok do przodu, żeby ją uderzyć - bo przecież teraz, kiedy zrobiła krok do tyłu, jemu nie udało się skutecznie wyprowadzić ciosu, chyba, ze po prostu nie wykorzystał swojego pełnego zasięgu i dlatego udało jej się uniknąć pędzącej w stronę jej pyska łapy, chyba miała nad nim przewagę jednego kroku - odwróciła się tyłem do kocura, po czym rzuciła się biegiem w stronę przeciwną, usiłując biec pomimo obitego boku i obolałej głowy, byleby uciec jak najdalej od kocura.
PAIN!you made mea, youmademeabeliever,believer PAIN!youbreakmedownandbuildmeup,believer,believer PAIN!_»_ohletthebullets_f l y,oh let them_r a i n_« PAIN!youmademe a,youmademeabeliever,believer
Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
Młodzik, posiada wybujałą dumę i jakże wielkie ego, które kiedy zostanie zranione można wiedzieć, że ten nie odpuści tak łatwo. Kocur działa emocjonalnie, chwilowo, impulsywnie z powodu chwili potrafi zrobić rzeczy, których normalnie nie uczyniłby. Gdy musi zrobić coś szybko uważa, że nie ma czasu na rozmyślenia, a na nieszczęście zazwyczaj kończy się to atakiem z jego strony. Wybuchowy, jednak na pewno nie emocjonalny. W swoim krótkim życiu prawie nigdy nie odczuwał smutku, nawet kiedy nad Wicher nadpłynęły ciemne chmury, on był nieswój oraz niepewny. Niepewność... ku zdziwieniu kociak odczuwa niepewność o wiele więcej razy niż wcześniej, towarzyszy mu coraz częściej, jednak zostaje zatopiona maską odwagi i dumy. Chęć bycia najlepszym wraz z dużą ilością odwagi tworzy nierozwagę i pozbawienie instynktu samozachowczego, że niby wcale się nie boi, co tworzy z niego samozwańczego superbohatera, który uratowałby wszelkiego kota z jego rodziny, no a cała chwała spłynęła by na niego oczywiście. Bywa arogancki, pyskaty i pyszałkowaty, z chłodem i obojętnością patrząc na inne oczywiście gorsze od niego koty. Jednak nie róbmy z niego kota o zimnym, skamieniałym sercu, bo oczywiście tak nie jest, ba w przeciwieństwie do innych wie co to miłość. Kocha swoją rodzinę. Płeć piękna w jego oczach spada jeszcze niżej niż zwykłej do tego jednak nie dochodzi zwykłe obrzydzenie, jak w wypadku kociąt a chęć, a raczej obowiązek chronienia tych istot. Cały w kp
Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Już oczyma wyobraźni widział krwawe ślady zalewające policzek rudej. Oko za oko. Policzek za policzek. Zamachnął się i... i zamiast poczuć uderzenie pazury przejechały po powietrzu. Czarny Świt zdołała uniknąć przed jego sprawiedliwością, przed nikczemnymi zamiarami. Wdech. Kocur poczuł pewne rozczarowanie, poczuł niedosyt. Jego wzrok zanotował jak ruda zamiast atakować po prostu ucieka. Poddaje się, przegrywa. Pewien triumf zastąpił chęć sprania jej mordy, która jeszcze kilka chwil temu wykrzykiwała pogróżki. Była teraz szczurem. Marnym tchórzem. Gawronowi chciało się śmiać, chciało się krzyczeć, tak więc postąpił kilka kroków do przodu, po czym wyprostował swą sylwetkę wypinając dumnie pierś niczym jakiś paw.
- Zwiewaj, zwiewaj! A jak spotkam cię kiedyś na tych terenach już mi nie uciekniesz! - Wykrzyczał z ognikami w oczach, patrząc na oddalającą się sylwetkę byłej Gromiaczki. Mógł za nią gonić, pewnie by ją nawet prześcignął, w końcu nałapał się dosyć królików, jednak po co? On wygrał ten pojedynek. W zasadzie wiedział, że ma większe szanse. A co do słów groźby, tak brał je na poważnie, niech Otoczak to zapamięta, niech się spodziewa, że to nie było ich ostatnie spotkanie, bo nie zna ani dnia ani godziny. Czarny parsknął coś niezrozumiałego pod nosem, po czym podszedł do tafli jeziora i jakby nigdy nic wgapiał się w swe odbicie. Ruda szajbuska go nie zraniła. Całe szczęście, bo inaczej by się bawili.
Mistrz: Piorunopręga!
Płeć: kotka
Matka: Brak [ Sójczy Śpiew ( Agrestowy Kolec [NPC] )
Ojciec: Brak ( Jaszczurczy Język [NPC] )
Partner: Ahmed, będzie jego czwartą żoną! | Nope.
Wężowa Łapa dołączyła do grona najwyższch kotów w klanie, co spowodowane jest zapewne całkiem długimi łapami i dość pokażnymi gabarytami ogólnymi. Ma budowę atletyczną; pod skórą wyraźnie rysują się wyrobione mięśnie, któymi mógłby poszczycić się doświadczony wojownik. Nie posiada wiele tkanki tłuszczowej, jest szczupła, co pozwala jej pozostawać nie tylko silną, ale i zwinną. W wykonywaniu uników i poruszaniu się z charakterystycznym dla niej płynnym, chodem, podczas którego łapy stawiane są pewnie, pomaga również długi, biczowaty ogon.
Futro kotki jest krótkie, barwy rdzawej. Jedynymi wyjątkami jest biały pyszczek kotki oraz onyksowo czarna, ciągnąca się wzdłuż linii kręgosłupa pręga. Całości dopełniają spore oczy o jadowicie zielonej barwie, zazwyczaj patrzące na otoczenie ze zdecydowaniem i determinacją... Nos kotki jest ceglastoczerwony, zaś opuszki łap przybrały tą samą barwę, co pręga kotki.
/10 ks/
Stara się jak może, by nie zostać skreśloną pomimo tego, co zdarzyło się, kiedy była kociakiem ( co zazwyczaj przekreśla którymś wynikającym z jej impulsywności glupawym błędem ). Wszędzie jej pełno: to biegnie przynieść matkom i kociętom trochę zwierzyny, to idzie, by takową upolować, to przynosi mech do kociarni, by tamtejsze legowiska zostały naprawione, to pomaga w załataniu przeciekającego ( mamy przecież porę opadających liści! ) legowiska terminatorów bądź wojowników, to opowiada kociętom jakąś historyjkę bądź zabiera Modrą na nauki. Stara się w miarę możliwości nawiązywać jakiekolwiek nie negatywne znajomości, poznawać nowe koty... I to by było na tyle. Swego rodzaju pracocholizm odbiera jej możliwość myślenia o czymkolwiek innym. Z ( póki co ) miernym skutkiem próbuje nabrać czegoś, co określane jest mianem ogłady, próbuje traktować starsze od niej koty z szacunkiem, co z pewnością nie jest rzeczą łatwą. Przy młodszych kotach, zwłaszcza kociakach, zdarza się jej zgrywać bohaterkę, choć stara się nie być dla nich w jakikolwiek sposób wrogo nastawiona Nie myślcie jednak, że straciła swój charakter! W razie potrzeby umie pokazać pazurki i nie boi się wyrazić własnego zdania. Nikt nie będzie wchodził jej w paradę!
Udało jej się przeżyć. Wspaniale.
Teraz musiała ruszyć w kierunku Bystrej, porozmawiać z nią i za pomocą jej obstawy ruszyć do Krzywuchy. Jeśli nie, to cóż, z pewnością wolała chociaż przez chwilę być w bezpiecznej sytuacji, zamiast miotać się między pójściem walczyć z samotnikiem, którego już zdążyła poznać, niż pójściem przed siebie, gdzie może być więcej samotników - i to na dodatek takich, których nie znała w ogóle.
Słysząc krzyki obcego kocura, zatrzymała się i odwróciła nieco, spoglądając na niego z większej odległości. Skoro ona go usłyszała, to jemu również z pewnością się to uda. A przynajmniej tak się Otoczak wydawało. - Zdechniesz za to! - krzyknęła, po czym odwróciła się, kompletnie ignorując osobę kocura, po czym ruszyła przed siebie, w kierunku, po drodze do którego odkryła ślady zapachu kotki, której prywatną koleżanką była, licząc, że tamta jej pomoże.
Nawet nie wiedziała, jak bardzo się myliła.
z/t
PAIN!you made mea, youmademeabeliever,believer PAIN!youbreakmedownandbuildmeup,believer,believer PAIN!_»_ohletthebullets_f l y,oh let them_r a i n_« PAIN!youmademe a,youmademeabeliever,believer
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
W związku z ostatnimi nawykami, których postanowiłem się pozbyć dla własnego dobra, postanowiłem zapolować po drugiej stronie Grzmiacej Ścieżki, co zwyklem robić nad wyraz rzadko. Po przebudzeniu w okolicach Krzywego Drzewa przeciągle ziewnąłem, wyciągnąłem łapy przed siebie i po porannej gimnastyce, lekko przygarbiony zacząłem iść w kierunku asfaltu ciągnącego się między terenami klanów a jeziorem. Bez przeszkód przeszedłem przez jezdnię, a później skierowałem się w stronę Wysokich Traw. Tam postanowiłem zapolować.
Chylkiem szedłem pod wiatr, zważając na to, co mogło znaleźć się pod moimi łapami. Nasluchiwalem okolicę, badawczo rozglądalem się i węszyłem w poszukiwaniu zwierzyny. Starałem się stawiać kroki ostrożnie, aby nie spłoszczyc potencjalnej zdobyczy.
/żmija
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Stąpając cicho, do uszu samotnika dochodziły dalekie szelesty, świergot ptaków, które były poza jego zasięgiem. Krocząc w głąb Wysokich Traw, Chmielograb musiał naprawdę dobrze wyostrzyć wzrok by dostrzec ruch wśród trawy. Niedaleko kocura buszował ptak z szarym upierzeniem i ledwo widocznym czubkiem z piór na głowie. Ptaszek grzebał zawzięcie, krótkim, dzióbkiem w ziemi, zapewne poszukując robaczków.
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Świergot ptaków w oddali rozbrzmiewal po okolicy. Z początku chciałem skierować się właśnie w ich stronę i to na nie zapolować, jednakże po skrupulatnym zbadaniu terenu zauważyłem ruch traw, a pomiędzy ich pasmami dostrzegłem szare pióra. Była to zdecydowanie lepsza opcja, skoro ptak pojawił mi się pod nosem. Jeśli nie uda mi się go, dopaść dopiero wtedy skieruje swoje kroki w kierunku śpiewających ptaków.
Sprawdziłem, czy wiatr wieje mi w pysk, a potem zacząłem iść w stronę ptaka. Głowę i ogon trzymałem na równi z grzbietem, zaś łapy miałem lekko ugiete, ale brzuchem nie dotykałem ziemi. Ostrożnie stawialem kroki, żeby nie nadepnac na gałęzie, czy suchą trawę. Starałem się ukrywać przed jego wzrokiem za wysokimi trawami, lecz dla pewności zatrzymywalem się co jakiś czas. W pewnym momencie wyskoczyłem na szarego ptaka, chcąc zatopić kły w jego gardle i zabić.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Kocur bez większych problemów podszedł do skowronka, ptaszek tak się skupił na buszowaniu w ziemi, że zupełnie zaprzestał zwracania uwagi na otoczenie. Chmielograb wyskoczył w jego stronę i dopiero, kiedy ptaszek poczuł łapy kocura, poderwał się do lotu, niestety – zależy dla kogo – samotnik okazał się być szybszy i bez zbędnego przedłużania, uśmiercił skowronka, który spoczął martwy pod jego łapami
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Skowronek skonał w moich zębach. Poszło szybko i sprawnie, co mnie zadowoliło. Dobry początek niósł za sobą spore korzyści. Oby udało mi się utrzymać dobrą passę przez resztę czasu, a obłowię się w zdobycze i zjem nie tylko ja, ale również podzielę się częścią z Krzywuchą. Bądź co bądź, utrzymywanie z nią dobrych stosunków było kwestią istotną, jeśli nie chciałem umrzeć od byle rany. Nigdy nie zgłębiłem wiedzy medycznej, ponieważ, mimo iż była potrzebna, zawsze od niej stroniłem z powodu mojej drobnej, acz nieprzyjemnej alergii, której doświadczałem wewnątrz Korzennej Nory.
Szarego, niedużego ptaka zakopałem przy kamieniu, którego od strony wschodzącego słońca porastał zielony, miękki mech, a potem ruszyłem na dalsze łowy. Na lekko ugiętych łapach przemierzałem dalej okolicę porośniętą przez wysokie trawy. Wsłuchiwałem się w ich szum i szelest, a także węszyłem uważnie, rozchylając delikatnie mój biały pysk. Wzrokiem analizowałem teren w poszukiwaniu ruchu, który mogłaby wywołać potencjalna zdobycz.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Zakopawszy skowronka, Chmielograb ponownie przystąpił do tropienia. Wyostrzając zmysły już nie usłyszał wcześniejszego świergotu ptaków. Zupełnie jakby wszystkie odleciały, bądź ucichły, nie chcąc zdradzać nikomu gdzie aktualnie przebywają. Pomimo iż samotnik rozglądał się czujnie, nic nie rzuciło mu się w oczy. Żaden ruch, a tym bardziej, żadna sylwetka zwierzęcia.
Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 34/55
•przerzuty: 1/3
•spadek wytrzymałości o 1/4; celność spada o -2 punkty