Logo Artemidy
Wysokie Trawy
#91
W pewnym momencie Grad poczuł, że to już za wiele. Być może zniechęcił się do kotki przez to, że tak bez pardonu skrytykowała jego decyzję. O ile wcześniej nieco ignorował swoje wątpliwości co do tego, czy Gwieździsta Ścieżka mówi prawdę i skąd w ogóle wie takie szczegóły dotyczące Gwiezdnych i po prostu pozwalał jej mówić, tak teraz za bardzo zaczęło go to irytować. Być może sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby swego czasu częściej miał okazje do rozmów z Szałwiowym Dymem na ten temat. Niestety, od zawalenia się Obozu do momentu odejścia Grada z Klanu Wichru nie było czasu na jakieś pogawędki o przodkach. Sytuacja w klanie była zbyt poważna i ówczesny Zastępca miał na głowie zbyt dużo obowiązków, by zajmować się takimi rzeczami. - Skąd to wszystko wiesz? O życiach, o tym, kto jest w Miejscu Gdzie Brak Gwiazd, o tym jak podejmują decyzje i tak dalej. Ja nawet nie jestem pewny, czy cały ten Gwiezdny Klan istnieje - jego głos stał się nieco bardziej szorstki, ale dalej brzmiał dość spokojnie. Szaropręgowany zmrużył oczy, wpatrując się w niewielką kotkę. Ta rozmowa z jednej strony z tych, które dają dużo do myślenia, z drugiej jednak... cóż, słowa kotki mogły być zwyczajną bujdą.
Uciekaj chłopcze od wielkich idei co
Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem

Biegnij teraz jak
łagodny zwierz
Biegnij by dowiedzieć się

O sobie samym
i o świecie co
Zimny jest jak lód

Biegnij dalej sam
Żeby sprawdzić co cię martwi
Żeby sprawdzić
komu ufać
Kogo mijać i się bać
LVL 5 300 / 400
MedLVL 0 18 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Gwiazdeczka bez pardonu krytykująca innych czy też irytująca swoją osobą była 100% Gwiazdeczką, która w ogóle nie przejmowała się tym, jak jest odbierana. I być może właśnie to sprawiło, że znajdowała się tu, a nie gdzie indziej. Niestety.
- Jestem Medykiem. Wiem rzeczy. - odparła szylkretka z wyższością. Czy to faktycznie tak działało, że wraz z rangą dostała coś więcej niż imię? Wątpliwe. Ale Gwiazdka zawsze uważała się za inteligentniejszą od reszty. - Zresztą, ja nie kłamię. - dodała, chociaż kocur nie znał jej wystarczająco, by wiedzieć, że faktycznie nie była do tego zdolna. Wzruszyła lekko barkami. - Widziałam martwego kota, który przemawiał do żyjących. U mnie to już nie jest kwestia wiary. - dodała po namyśle kocica, przechylając lekko głowę. Ona widziała. To już od dawna nie była wiara, wiara była wtedy, kiedy nie miało się dowodów. A ona dostała ich więcej, niż chciała. Gwiezdny Klan był faktem. Podniosła się z ziemi i oblizała pysk. - Zamierzasz zostać na tych terenach? - spytała. - Jeśli dowiem się czegoś o Klanie Wichru, chciałbyś dostać te informacje? - dopytała, jeśli Gradowy Podmuch nie załapałby, po co było to pierwsze pytanie. Córkę Piorunopręgiej zaciekawiło, jak to było z tym Medykiem Wichru i chętnie dowiedziałaby się czegoś więcej w tym temacie.
Patience is never easy... I understand wanting MORE.
I know how hard it is to wait to spread out your wings and soar.
[Obrazek: WwV5qKa.png]
But you stand here for a reason - you're gifted and you are strong.
That crown is upon your head because you belong!

LVL 6 290 / 500
MedLVL 10 1785 / 1500
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
21
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
- Chyba raczej byłaś Medyczką. Chyba, że teraz leczysz Samotników czy inne przybłędy? - bo, nie dało się ukryć, że z Klanem Gromu to już od dawna nie miała nic wspólnego. Poza tym sama powiedziała, że nie zamierza tam wracać. Grad nigdy nie słyszał, by instytucja Medyka istniała poza klanami - ale może się mylił?
Ja nie kłamię. Widziałam martwego kota, który przemawiał do żyjących. Słowa, słowa, słowa. Szaropręgowany skinął jednak głową. Nie miał powodów by wierzyć kotce, ale nie miał też podstaw, by ot tak oskarżać ją o kłamstwa. Po prostu przyjął do wiadomości to, że dla Gwieździstej Ścieżki koty na Srebrnej Skórce były nie mniej prawdziwe od tych chodzących po lesie.
- Jeszcze przez jakiś czas - odpowiedział na pytanie szylkretki. Tak przynajmniej planował. Nie chciał szukać nowego miejsca do życia teraz, podczas Pory Nagich Drzew, a potem... będzie musiał się zastanowić i przedyskutować to wszystko z Gawronem.
Zmarszczył nieco pysk gdy kotka wspomniała o Klanie Wichru. Zamierzała szpiegować? Może miała tam jakiś znajomych? Już nawet miał o to pytać, ale ostatecznie powstrzymał się od tego. W sumie nie był to jego interes. Sam klan nie powinien też go obchodzić, a skoro Gwieździsta Ścieżka oferowała coś takiego to nie mógł się powstrzymać, żeby tego nie wykorzystać. - Blada Łapa - przymknął na chwilę oczy. Jeśli było coś, co sprawiało, że żałował swojej ucieczki z klanu, to było to zostawienie jego przyjaciółki. Co prawda córka Krzykliwej Mewy była już wtedy dorosłą kotką, zdolną do podejmowania decyzji i mogła sama wyjść i go odnaleźć, a skoro tego nie zrobiła, to najwidoczniej aż tak bardzo jej nie obchodził... ale mimo to chciał wiedzieć co się z nią stało. - I Lniane Futerko. Reszta mnie nie obchodzi - dodał jeszcze po chwili. Szałwia sam jawnie stanął przeciwko niemu, a Fiołek... Fiołek miał swoje oparcie w postaci Maliny, z resztą ogółem był lubiany. Północny Podmuch też sobie jakoś poradził, Grad w to nie wątpił. Jego ojciec pewnie co najwyżej stał się bardziej małomówny, ale miał twardy charakter i radził sobie już z nie jedną tragedią.
- Zwykle bywam bardziej w Leśnych Ostępach, ale w sumie kręcę się po okolicy. I... jakbyś spotkała czarnego, krótkowłosego kocura o żółtych oczach, to prawdopodobnie Gawron, mój partner - to słowo zabrzmiało dziwnie, gdy wypowiedział je na głos. Żyli tylko we dwójkę, więc do tej pory nie było potrzeby mówić o tym innym kotom. Cóż, coming outy chyba zwykle są przynajmniej dziwne, prawda? Przez chwilę patrzył na kotkę by sprawdzić, czy zareaguje jakimś mniej lub bardziej subtelnym zdziwieniem, po czym kontynuował: - W razie czego powołaj się na znajomość ze mną - Gawron potrafił być niemiły dla niektórych kotów, ale zielonooki podejrzewał, że w stosunku do jego znajomych, żółtooki będzie zachowywał się lepiej.
Uciekaj chłopcze od wielkich idei co
Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem

Biegnij teraz jak
łagodny zwierz
Biegnij by dowiedzieć się

O sobie samym
i o świecie co
Zimny jest jak lód

Biegnij dalej sam
Żeby sprawdzić co cię martwi
Żeby sprawdzić
komu ufać
Kogo mijać i się bać
LVL 5 300 / 400
MedLVL 0 18 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Oj.
Ni z tego ni z owego, Gwiazdeczka płynnie przeszła z siadu w pozycję bojową, strosząc futro i odsłaniając ząbki. Nagle jej oczy stały się jakby jeszcze bardziej zanurzone w lekkim szaleństwie, a przyklejone do czaszki uszy wyraźnie informowały, że będą pozostawały głuche na wszystko i wszystkich. Przynajmniej przez kilka chwil.
- ... - z czarującej mordki nie wydobyły się jednak żadne słowa, a jedynie przygłuszony warkot. Nieco rozpaczliwy, nieco zbolały. I przede wszystkim bezsilny. Bo Gwiazdka zupełnie nie wiedziała co odpowiedzieć. Owszem, na Osiedlu nie używała sformułowania Medyk, teraz jednak, w rozmowie ze zrobionym w konia Zastępcą Klanu Wichru status jaki osiągnęła, był sprawą tak oczywistą, że wypadł z niej wręcz bezrefleksyjnie. Czy porzucając Klan przestała być Medykiem? Czy może przestała nim być, kiedy koty przestały do niej przychodzić? A może nadal nim jest, bo dla niej od zawsze było w tej randze znacznie więcej niż tylko funkcja pełniona w Klanie przez określonego kota? Będąc terminatorką była gotowa wyszarpać sobie rolę Medyka siłą, czy teraz nieświadomie sama ją porzuciła? - Jestem Medykiem. - odpowiedziała w końcu, chowając mimowolnie wysunięte pazury i rozluźniając napięte mięśnie. - Nadal leczę. - dodała, z niezachwianą pewnością siebie. Nie musiała daleko szukać odpowiedzi na swoje pytania. Matka. Matka, która zawsze była wojowniczką. Zawsze określała się tym mianem i sprawiała, że nikt nie myślał o niej jak o samotniczce. Bo nigdy nie przestała walczyć. Była wojownikiem poza Klanem. Teraz ona, Gwiazdeczka, z zadowoleniem wyciągnęła swoje chciwe łapki po to samo rozwiązanie. - Jestem najlepszym Medykiem w lesie. - dodała z pewną dozą wrodzonego zuchwalstwa, ale też trochę jakby uświadamiała Gradowemu Podmuchowi jakie były fakty. Oczywiście Ciernisty Kwiat czy Łososiowa Łuska były dobrze wykwalifikowane, ale z pewnością na miały tyle doświadczenia co ona.
Skinęła głową, zastanawiając się czy uda się jej zapamiętać dwa całkowicie obco brzmiące imiona kotów, o jakich wspomniał Gradowy Podmuch. Pomimo iż uważała go za nieco głupiego, biorąc pod uwagę jak dał się wyrolować, nie zamierzała kończyć tej znajomości. Mogą się jeszcze sobie nawzajem przydać.
- Aha. - mruknęła, bo chociaż na myśl, że kotka mogłaby się czuć kocurem Gwiazdka reagowała wywróceniem oczu i czymś na kształt "w dupach się poprzewracało", o tyle z koncepcją partnerstwa między kotami tej samej płci była zaznajomiona od dzieciństwa. Chcąc nie chcąc. - W razie czego? - powtórzyła nieco zdziwiona, bo niestety nie była w stanie zrozumieć, dlaczego ów Gawron miałby stanowić jakieś zamknięte drzwi, otwierane tylko na wyszeptane słodko imię byłego Zastępcy Klanu Wichru.
Patience is never easy... I understand wanting MORE.
I know how hard it is to wait to spread out your wings and soar.
[Obrazek: WwV5qKa.png]
But you stand here for a reason - you're gifted and you are strong.
That crown is upon your head because you belong!

LVL 6 290 / 500
MedLVL 10 1785 / 1500
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
21
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Jego czujność jak zwykle go nie zawiodła. Gdy tylko kotka zmieniła swoje nastawienie, szaropręgowany natychmiast zerwał się na równe łapy. Napięte mięśnie były gotowe do działania, podczas gdy zielone ślepia uważnie obserwowały szylkretkę. Po chwili na szczęście najgorsze emocje opadły i nie doszło do żadnego mordobicia. Widząc, że jego rozmówczyni schowała pazury, wyluzował i z powrotem usiadł. - A więc dalej leczysz - jak o tym pomyślał, to miało to sens. W końcu trening na Medyka trwał zwykle długo, trzeba było się uczyć właściwości tych wszystkich ziół i kwiatków, które dla Grada wyglądały niemalże identycznie. Głupio by było najpierw poświęcić na to tyle czasu a potem pozwolić, by wiedza i umiejętności się marnowały. - Kogokolwiek, kto poprosi, czy tylko swoich znajomych? - umyślnie sformułował pytanie tak, żeby odpowiedź mogła mu dać więcej informacji - na przykład o tym, czy była Gromiaczka ma jakiś znajomych, czy też znana jest całkowicie na siebie, a koty które leczy to tylko przypadkowi przechodnie.
W razie gdyby chciał się na ciebie rzucić. Gawron nie był bezmyślnym zabijaką, ale wchodzenie w konflikty było chyba jego specjalnością. Choć być może to jedynie z Wichrzakami nie potrafił się nigdy dogadać? Tak czy owak, warto było udzielić Gwieździstej Ścieżce takiej wskazówki. I... warto było dać jej nieco inną odpowiedź. - W razie gdybyś miała jakieś istotne informacje. Albo gdybyś takich informacji potrzebowała - nie było to do końca kłamstwem; w końcu i dla tego powodu warto było czarnego kocura od razu poinformować, z kim ma do czynienia. Szylkretka była kotem urodzonym w klanie, nie żadną Samotniczą dzikuską czy też pupilkiem dwunogów; warto było utrzymać z nią dobre stosunki. Chyba.
Uciekaj chłopcze od wielkich idei co
Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem

Biegnij teraz jak
łagodny zwierz
Biegnij by dowiedzieć się

O sobie samym
i o świecie co
Zimny jest jak lód

Biegnij dalej sam
Żeby sprawdzić co cię martwi
Żeby sprawdzić
komu ufać
Kogo mijać i się bać
LVL 5 300 / 400
MedLVL 0 18 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
- Leczę. - potwierdziła, kiwając głową. Poświęciła wiele, by zdobyć wiedzę i rangę Medyka. Naprawdę wiele. I nie zamierzała od tak odrzucać tego tylko dlatego, że Klan Gromu miał niepoukładane w głowie. W gruncie rzeczy dążyła do tego, żeby być Medykiem, a nie ściśle Medykiem Klanu Gromu. I została Medykiem. Przynależność klanowa nie miała tutaj znaczenia, jeśli spojrzeć na to od tej konkretnej strony. A Gwiazdeczka była wystarczająco zdeterminowana, by patrzeć na to wyłącznie od tej właśnie strony. - Nie mam znajomych. Mam pa... - chrząknęła. - Mam klientów. - obce słowo dziwnie leżało na języku. Gwiazdka nie czuła potrzeby używania go, ale nie mogła pozostać głucha na to, że niejednokrotnie słyszała go na Osiedlu. A te koty nie były pacjentami. Pacjentów miała w Klanie Gromu. Tu chodziło już wyłącznie o handel. Uśmiechnęła się z zadowoleniem. Taki układ znacznie bardziej jej leżał.
- Aha. No dobrze. - powtórzyła, notując sobie w głowie, że "Gradowy Podmuch" jednak może być kluczem do jakichś drzwi. Mimowolnie pomyślała o matce, której całe życie polegało w pewnym stopniu na bardzo sprawnym żonglowaniu kluczami, dzięki czemu żadne drzwi nie pozostawały na długo zamknięte. Gwiazdeczka nie potrafiła takich rzeczy, ale skoro dostała klucz w łapkę - to niech się przynajmniej nie zgubi. - W razie czego będę Cię szukać. - a czy znajdę, to inna para kaloszy, by tutaj również nie przypominała Matki. Świat był wielki, a ona gabarytowo malutka. Skinęła głową i wstała, by ruszyć w stronę Klanu Wichru. W końcu, po co czekać? Może wpadłoby jej o głowy jeszcze parę spraw o które warto byłoby zapytać Gradowego, ale nie zaprzątała sobie nimi teraz głowy. Teraz miała questa.

//zt, widzimy się wkrótce XD
Patience is never easy... I understand wanting MORE.
I know how hard it is to wait to spread out your wings and soar.
[Obrazek: WwV5qKa.png]
But you stand here for a reason - you're gifted and you are strong.
That crown is upon your head because you belong!

LVL 6 290 / 500
MedLVL 10 1785 / 1500
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
21
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Poszukiwanie jakichkolwiek śladów po Ringo ciąg dalszy. Skoro nie ma jej gdzieś w okolicach naszej nory, ani też Klanu Rzeki, to może wyruszyła gdzieś na tereny po drugiej stronie Grzmiącej Ścieżki? Warto było sprawdzić i nawet jeśli ślady typu odciski łap czy też zapach dawno zostały zatarte, to wciąż była szansa, że jakiś kot mógł zauważyć jak się tędy przechadzała.
Szedłem prosto przed siebie, kierując się powoli w stronę Nory Krzywuchy, przy której znacznie częściej się zdarza spotkać jakiegoś innego samotnika, niż na Łanie Rzepaku. Wysokie Trawy były przykryte powoli topniejącym śniegiem, dzięki czemu miałem lepsze pole widzenia niż miałbym w Porę Zielonych Liści i łatwiej było mi wypatrzeć innego kota.

// ostrężyna uwu
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Poszukiwanie jakichkolwiek śladów jedzenia, niestety zakończone niepowodzeniem. Chociaż może powodzenie, bo zjadła małą mysz. Była przepyszne, dawno nie jadła tak dobrej... Chwila. To chyba dla tego, że dawno nie jadła.
Szukała jeszcze dalej. Poznała prawie całe Topiołki, ale w żadnym miejscu nie udało jej się złapać nic niekawego i nie raz na księżyc.
Gdy skradała się właśnie do młodego ptaka, usłyszała kroki. Zwierzę uciekło, a ona poczuła się jak tamten kocur, któremu spłoszyła jedzenie. Wstała.
Szła w stronę kroków. Gdy była blisko, wychyliła się zza kępki trawy i zobaczyła kocura. Zadała go wzrokiem, jednak się nie odezwała.
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
Przez jakiś czas tak szedłem, nie natrafiając na nic ciekawego. Czyżby pomimo nieopodal znajdującej się Nory Krzywuchy nie kręcił się w okolicy żaden inny kot? W powietrzu było czuć pojedyncze zapachy różnych samotników, więc może po prostu nie miałem wystarczająco dużego szczęścia by na któregokolwiek z nich natrafić?
Nagle jednak usłyszałem szelest i zza jednej z kęp trawy wychyliła się... Chyba kotka? Zresztą, ważne, że jednak los się do mnie uśmiechnął i pozwolił mi natrafić na jakiegokolwiek innego kota. Podszedłem do niej spokojnym krokiem.
- Dzień dobry, ja... Umm... Przepraszam, jeśli ci w czymkolwiek przeszkadzam, ale poszukuję pewnej kotki... Ringo się nazywa, jest dosyć spora i ma długie, szare, pręgowane futerko oraz miodowe oczy i... - nagle przerwałem. Co ja niby wyprawiam? Nie powinienem przecież tak nagle podchodzić do losowej kotki i nie dając jej się nawet odezwać, pytać się czy nie wie gdzie czegoś o Ringo. - Przepraszam, ja... Może lepiej pójdę... Niepotrzebnie ci zawróciłem głowę. Powinienem wiedzieć, że takie poszukiwania na nic się nie zdadzą...
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęczyna szedł, szedł i doszedł. Pogratulować, znalazłeś najładniejszą, a zarazem najbardziej chudą i niesamodzielną kotkę w okolicy. Jeśli kogoś poszukujesz, możliwe, że ta kotka wie, gdzie poszukiwany się znajduje. Nie jest na to duża szansa, ale jednak.
Po chwili ciszy i badaniu się nawzajem wzrokiem, kocur o ciekawym umaszczenia przemówił.
- Poszukujesz kogoś? Ringo? Chwileczkę... Nie. Niestety. Nie kojarzę by taka kotka się pałętała w okolicy. - odpowiedziała smutno. Niestety tym razem nie znała jakiegoś kota. Ciekawe kim dokładniej była Ringo. Nie dopytywala jednak, bo zanim jeszcze skończyła mówić, kocur dodał coś do swojej wypowiedzi. - Hej, nic się nie stało. Jestem pewna, że znajdziesz Ringo całą i zdrową. Ale na razie, myślę, że powinien Pan odpocząć chwilkę. Przeszedł Pan pewnie trochę drogi. - miała nadzieję, że ich znajomość nie skończy się na tym. Czuła, że może nie być możliwe znalezienie w najbliższym czasie kotki, której szukał... Na razie dla Ostrężyna bezimienny, postanowiła więc, ze zaproponuje mu chwilę odpoczynku na Topiołkach. - J-ja jestem Ostrężyna, a Pan?
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Haha... Oczywiście, że się tutaj nie pałętała... Powinienem się spodziewać wcześniej, że te poszukiwania okażą się zupełna klapą - próbowałem się chociażby leciutko uśmiechnąć, zamiast tego jednak na moim pysku pojawił się okropny grymas. No cóż, udawanie radosnego i żartowanie sobie z tej sytuacji niezbyt mi wychodziło.
Byłem gotowy już się zawrócić i ponownie pokonać męczącą drogę by dojść z powrotem do swojej nory, jednak o dziwo powiedziała, że nic takiego się nie stało i że powinienem odpocząć. Momentalnie zerknąłem na swoje obolałe łapy, po czym ponownie skupiłem wzrok na pyszczku miłej nieznajomej - No cóż... Chyba masz rację z tym odpoczynkiem... Taka podróż z okolic terenów klanów na praktycznie pustym żołądku potrafi być dosyć męcząca
Nerwowo poruszyłem uchem. Nie miałem pojęcia czy powinienem teraz powiedzieć. Może coś więcej o Ringo? Albo może krótko opowiedzieć o sobie...? Ostatecznie jednak cisza tym razem została przerwana przez burą rozmówczynię, której imię okazało się brzmieć Ostrężyna. Nie miałem zamiaru być znacznie gorszy i również przedstawiłem jej swoje imię - Pajęczyna. Bardzo mi miło cię poznać, Ostrężyno
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- N-na pewno pan ją znajdzie! - zawołała, aby pocieszyć kocura. Wierzyła w to, co powiedziała. Nie dodała tylko kiedy może znaleźć Ringo. No bo skąd Ostrężyna miała to niby wiedzieć?
Miała nadzieję, że zdecyduje się na odpoczynek. Wyglądał, jakby zaraz miał paść na ziemię. Przeszedł pewnie kawał drogi. Trzepnęła grubym ogonem, gdy usłyszała odpowiedź. - W takim razie... co powie pan na to, by zatrzymać się u mnie. Na parę dni, w tym czasie dokładniej może pan przeszukać teren. Ja nie zapuszczam się za daleko, możliwe więc, że Ringo jest gdzieś poza moim zasięgiem. - zaproponowała. Chyba nie powinien odmówić, w końcu gdyby miał iść dalej, to by się przewrócił i nie wstał.
- Mnie również m-miło, panie Pajęczyno.
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I minęło już kilka księżycy, odkąd Leszczyna wyszedł poza tereny swojego klanu. A teraz - podejście drugie! Gorzej będzie, jak znowu spotka kogoś takiego jak tamta wredna Pustułka, przed którą schował się na drzewie.
Wylazł ze swojego legowiska i najadł się króliczkami oczywiście, bo co potem będzie jadł, skoro jeszcze tak średnio u niego z polowaniem? No właśnie.
Po skończeniu posiłku jak gdyby nigdy nic wybiegł z obozu, aż po jakimś czasie znalazł się wśród Wysokich Traw. Roślina ta była w tamtym miejscu ostra po bokach i bardzo wysoka, przykrywała go prawie ze trzy razy! Miał też z tego powodu ograniczone pole widzenia, ale mimo wszystko chciał iść wzdłuż Drogi Grzmotu. No i tak dla jasności - przyszedł tylko pozwiedzać, a nie narażać się na takie Pustułki. Jak mu się ktoś napatoczy na drodze, to bury ucieknie i po problemie.

/Brzoza
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak się złożyło, że srebrzysta od jakiegoś czasu kręciła się w okolicach Topiołków i tym razem padło na Wysokie Trawy. Ten teren, jak sama nazwa wskazywała, cechowały powstające każdy fragment ziemi wyjątkowo długie źdźbła trawy. Niektóre posiadały kłujące brzegi i "szpice" przez co poruszanie się między nimi nie było specjalnie przyjemne. Ten fakt jednak Brzozie nie przeszkadzał w przemieszczaniu i nawet nie zajmując głowy niczym ważnym ruszyła dalej skradając się i kryjąc między wysokimi źdźbłami. Starała się zachować wszelkie środki ostrożności, bo na ziemiach potencjalnie niczyich nie ma żartów. Zawsze jest ryzyko napotkania kogoś nieciekawego z niemiłymi zamiarami wobec niej. Niedługo stuknie jej trzydziestka, więc nie jest taka stara. Nadal całe życie przed nią i nie miała w planach nagle opuszczać ziemi, bo jakiś kretyn zechce wejść jej w drogę. Jednak miała również na uwadze, że nie jest całkiem u siebie i nie powinna wchodzić innym w paradę. Dlatego też była gotowa w każdej chwili do odwrotu albo jeśli będzie to konieczne interwencji pazurów. Skradając się w ten sposób natrafiła na cuchnący, znajomy jej skądś zapach, za którym podążył dźwięk szurania. Najwyraźniej intruz nawet nie starał się ukryć swojego zapachu czy zachowywać się po prostu cicho. Jakby miał wszystko w przysłowiowej dupie i nie zwracał uwagi na to, gdzie się znajduje. Po pewnym czasie zdołała rozpoznać w smrodzie zapach Klanu Cienia. Co niby Klanowy kot miałby tu robić? Chyba nawet nie wyczuł jej wcześniejszej obecności, nie było się czemu dziwić, bo ona w przeciwieństwie do niego zachowywała się jak najdyskretniej. Wysunęła ostre pazury i zaczęła kierować się w ten sam kierunek, co przeciwnik. Po chwili przyspieszyła w taki sposób, aby następnie skręcić i znaleźć się tuż na drodze kocura. Wtedy też zauważyła, że najwyraźniej nie stanowi dla niej żadnego zagrożenia. Był zwykłym terminatorem w młodym wieku bez doświadczenia, a przynajmniej takie sprawiał pozory. Wykrzywiła pysk i zmarszczyla brwi patrząc na Leszczynową Łapę wzrokiem zielonych ślepi.
- Co ty tutaj wyprawiasz? - mruknęła bijąc ogonem o ziemię. - Tym szuraniem pozbyłeś się zwierzyny z całego terytorium. W Klanie Cienia nie macie dostatecznie dużo terenów?
W jej uczuciach dominowało zażenowanie spowodowane spotkaniem tego typu człapaka w Wysokich Trawach. Ha, może Klan Cienia ma się jeszcze gorzej niż Klan Rzeki i wysyła swoich terminatorów na polowanie poza własnym rewirem? Choć ten okaz raczej nie wydawał się polować. Swoim człapaniem odstraszał zwierzynę momentalnie.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
I don't care about the storyI don't care about the myth
I don't care how you see my life
You haven't witnessed it
Use fear as a weapon and pity as a whip
Convince everyone around
That I'm a piece of shit

OBNIŻONA AKTYWNOŚĆ

LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Leszcz nadal spacerował pomiędzy trawami, jednak dobre to miejsce nie było. Żadnych widoczków, przed sobą miał tylko wysoką roślinę rozciągającą się wzdłuż Drogi Grzmotu. Nic ciekawego!
Po chwili wyczuł zapach... Śmierdziało trochę Rzeczniakiem, jednak nie do końca... Jakieś dwa zapachy pomieszane razem ze sobą!
Smród zaczął się zbliżać, aż w końcu wylądował tuż na drodze burego. Zobaczył przed sobą kotkę o srebrnym futrze, podobnej wielkości co Leszcz. Przekręcił głową i jakby co, napiął mięśnie. Nie znał typiary, nie wiadomo co będzie chciała zrobić. Zatrzymał się.
- Masz dziwny zapach... kim jesteś? - rzucił na początku przyglądając się samotniczce z lekkim zaciekawieniem.
- No zwiedzam, nie widać? - Prychnął, po czym przewrócił oczami. Jak jej przeszkadza towarzystwo Jastrzębia, to niech idzie i szuka gdzie indziej. - Będę ciszej, pff.. - mruknął, po czym przeszedł koło kocicy ocierając się o jej bok, starając się iść mniej szurając.. Niech się odwali, z resztą.. Najwidoczniej chciała coś upolować, no, to niezłe miejsce sobie wybrała. Przecież przez te trawy zobaczenie jakiegoś zwierzęcia jest (Przynajmniej jak dla Leszczyny) prawie że nieosiągalne!
Co jakiś czas oglądał się za siebie, czy na pewno Srebrna sobie poszła i nie zamierza za nim iść.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości