Logo Artemidy
Wysokie Trawy
Widział to zadowolenie na pysku przyjaciela i czuł, jak radość jeszcze bardziej kwitnie w jego szybko bijącym sercu. Naprawdę, niewiele rzeczy mogłoby zepsuć ten dzień w jego oczach! W końcu nareszcie, po tylu księżycach, ujrzał znów swojego dobrego przyjaciela, ojca swoich kociąt, mógł opowiedzieć mu o wszystkim, co się wydarzyło! Nie myślał nad tym, co mówi, poniesiony emocjami i absolutnie zachwycony. Nie wiedział jeszcze, że cokolwiek co mówił mogłoby zostać odebrane źle. W jakimkolwiek sensie. W końcu opowiadał tak dobre nowiny...
Jednak Kościste Wybrzeże, jego drogi przyjaciel, jedynie na niego patrzył. Już bez tej radości na pysku, jedynie sprawiając, że serduszko nowoświtowca zabiło mocniej - tym razem już nie w pozytywnym sensie. Raniuszek położył uszy płasko na głowie, a gdy ojciec jego kociąt zaczął mówić, ten dodatkowo wybałuszył zielone oczy w niedowierzaniu. Dlaczego mówił o tym z taką obojętnością, jakby to go nie obchodziło? Jakby wcale, ani trochę się nie cieszył? Srebrzysty wiedział, że nie każdy musi chcieć własnej rodziny, ale co się stało, to się stało... i myślał, że takie wieści i tak okażą się radosne.
Kolejne słowa rzecznego wojownika dodatkowo utwierdziły Raniuszka w przekonaniu, że coś poszło bardzo, bardzo nie tak. Doszło do nieporozumienia. Ton, z jakim Kościste Wybrzeże się do niego zwracał, jego spojrzenie, sama treść wypowiedzi... wszystko razem skutecznie dało mu poczucie bycia zdeptanym, wgniecionym w ziemię i odrzuconym.
- A-aale... Ale ja... - wydusił z siebie, stojąc w zupełnym bezruchu. Zamrugał kilkakrotnie, gdy wszystko co widział zdawało się nieco rozmazywać. - Ja myślałem, że wszystko wiesz i... przecież ja bym nigdy- nawet, jeśli chciałem rodzinę! To wszystko... ja się tego nie spodziewałem, byłem tak samo zaskoczony, jak ty! Kościste Wybrzeże... to było niespodziewane, ale znalazłem powód do radości w tej nieplanowanej sytuacji... - zamknął na moment pysk, niepewnie pochylając się jeszcze odrobinkę w stronę przyjaciela, zaszklonymi oczyma patrząc prosto w jego własne, niebieskie i tak znajome. - Może... ty też powinieneś?
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wróciła Pora Zielonych Liści, a wraz z nią wróciły ciepłe dni, ptaki opuszczające las na czas zimnego sezonu i powoli dojrzewające w słońcu kwiaty. Na Porę Młodych Liści zmieniało się i wracało wszystko - ono też. Gdyby ktoś zobaczył wychudłą istotę brnącą przez sięgające do zapadłej piersi źdźbła trawy, mógłby nie rozpoznać w nich Księżycowej Łapy.

Miało wrażenie, że coś w nich pękło. Zepsuło się. Kilka nocy temu śniło się im, że ptak wcześniej przyrośnięty do ich serca zerwał się z uwięzi, pazurkami rozdarł od środka ich ciało i odfrunął, a ono bezradnie próbowało go schwytać.

A mimo to jakąś ulgę niosło poczucie, że jeszcze się żyje. Stawianie kolejnych kroków i cieszenie się, że ziemia jest równomiernie rozgrzana. Czucie, jak powietrze ożywczo wypełnia płuca i satysfakcja na myśl, że ma się na to siłę. Dotykanie pyskiem źdźbeł trawy, czucie ich zapachu i myśl o tym, że mieć dotyk i węch jest błogosławieństwem.

Nie wiedziało, gdzie dokładnie jest. Nie wiedziało i nie zastanawiało się nad tym. Wspomnienia ziem, które zdołało przemierzyć przez ostatnie księżyce, dawno scaliły się z obrazami rodzinnych terenów klanowych i gorączkowymi majakami, tworząc niejednorodną mieszaninę oblepiającą szczelnie ich zmęczony, rozchwiany mózg.

Zatrzymało się wśród traw i znieruchomiało, słuchając brzęczenia owadów latających wokół źdźbeł.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nowo upieczony wojownik potrzebował się wyrwać z klanu. Choć raz, choć na chwilę. Marzył o wielkich przygodach i uwielbieniu od współklanowiczów od kocięcia. Taki był plan. Wyjść w nieokiełznaną jeszcze dzicz i poskromić każdy jej najmniejszy zakamarek. Zzmierzyć się z największymi potworami, najgroźniejszymi zwierzętami, jakie byłby w stanie spotkać. Zebrać wszelkie możliwe łupy i zaskarbić sobie miłość wszystkich.
Teraz jednak nie było pory na marzenia o przyszłości, kiedy trzeba było skonfrontować się z teraźniejszością. Przejście Grzmiącej Ścieżki było początkowo kocięco proste. Pusty dukt wołał tylko, by Nocna Furia go przekroczył, pokazał swoją wielkość. I był tego bliski. Plany pokrzyżował mu Potwór. Dwukołowe straszydło pędziło ku niemu, a jego ogarnęła panika. Odskoczył w ostatnim momencie, odrywając od ziemi zesztywniałe łapy, i poślizgnął się, wypadając ostatecznie na Drugą Stronę. Nie zatrzymywał się jednak, by triumfować zwycięstwo nad szlakiem czy Potworem. Pędził co sił przed siebie, oglądając się co chwila, czy aby przypadkiem nic go nie goni.
Nie goniło. Nieco więc uspokojony miał już zwalniać, gdy dość niespodziewanie trafił na srebrzystą przeszkodę o długim futrze. Przewrócił się, wylądował całym ciałem tuż obok, w gęstej trawie, by z opóźnioną reakcją podskoczyć jak oparzony, wyginając grzbiet i strosząc sierść.
- NIE BOJĘ SIĘ CIEBIE, SŁYSZYSZ? NIE BOJĘ!!
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A kiedy Nocna Furia już trochę ochłonął i spojrzał przytomniej na przeszkodę, która stanęła mu na drodze, przekonał się, że ta przeraziła się go bardziej, niż on.

Zanurzone w rozmyślaniach Zguba nie zauważyło gnającego kota; pchnięte, zachwiało się na łapach i wydało z siebie bezgłośny jęk, ale nie upadło. W defensywnym geście cofnęło się o krok i uniosło przednią łapę do piersi, patrząc na Szczerbatka z niekłamanym przerażeniem.

Dopiero po chwili zaczęło się uspokajać. Wydawało się, że nieznajomy nie ma wobec nich złych zamiarów, ale nadal nie wiedziało, czego się po nim spodziewać. Przez chwilę zastanawiało się nad tym, jak odpowiedzieć na jego słowa; wreszcie pokazało pysk łapką i pokręciło łagodnie głową. Gdyby tego nie wystarczyło, ruchem warg postarało się przekazać niemą wiadomość:

- Nie mówię - po namyśle dodało - Wierzę ci.

Zmarszczyło delikatnie brwi i jeszcze raz wciągnęło w płuca zapach nieznajomego. Tak, nie było żadnych wątpliwości. Rozpoznało zapach. I samo nie wiedziało, czy śmiać się, czy płakać.

- Rzeka?
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ogłuchł? Tak się czuł. Niby wiatr co chwila świszczał mu w uszach, a szum trawy był ciągle słyszalny w tle, a jednak nieznajomy otworzył pysk i wydawał się coś mówić. Do Furii nie dotarło jednak żadne słowo, co mocno go zestresowało, bo ostatnie czego by chciał to ogłuchnąć.
- Tso? - zapytał krótko, wciąż w małym szoku, zaraz po tym jak sierść opadła mu gładko po ciele, kiedy tylko uspokoił umysł. A potem kot odezwał się znowu. Chyba. - Ni-nie chcę cię straszyć, co nie, ale chyba ci zabrało głos - przełknął ślinę. Może gdyby zwracał na nieznajomą postać więcej uwagi, to zauważyłby, że faktycznie wskazywała na swój brak mowy. - Albo dawaj, może zgadnę, łu!
Zaczął wykrzywiać pysk, by jakkolwiek przedrzeźnić ruch mordki kota.
- Łe- nie, nie pasuje. Me…Kee…Rze..Rzeka? Rzeka! Ha, widzisz? Trzymaj się mnie to nie zginiesz, mogę być twoim tłumaczem - zaśmiał się triumfalnie. A potem zmarszczył brwi. - Ale chodzi ci o rzekę, w sensie że woda sobie płynie czy o rzekę…Hmm, czy ja to powinienem mówić… - zamyślił się. Ale gdyby kotu chodziło o Rzekę-Rzekę to chyba by po prostu tam poszło? - Hej, no jasne! Tobie zabrało głos…Więc mogę ci powiedzieć o wszystkim, a ty nikomu nie powiesz, nie? Bo nie możesz - spojrzał na nieznajomego wymownie. Cisnęło mu się wiele informacji na język, ale nie było chyba nikogo, komu mógłby o nich powiedzieć i nie wyjść na frajera.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odruchowo pokiwało głową na słowa nieznajomego. Tak, to prawda, odebrało im głos. Wiele księżyców temu. Właściwie niezbyt nawet pamiętało, jak brzmiał ich głos.

Uśmiechnęło się delikatnie i niepewnie, gdy kocur parsknął śmiechem. Potem na ich pysku odbił się wyraz zastanowienia. Wreszcie postanowiło, że przekaże kolejną informację.

- Znam Klany.

Jak na razie postanowiło nie wyznawać, że urodziło się w Klanie Rzeki. Nie teraz, nie tak od razu. Nawet nie wiedziało, czy chce wracać do niegdysiejszego domu.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Okej, nie wiem o co ci chodzi - wzruszył barkami. Jedno zgadywanie, choć poprawne, zmęczyło go już wystarczająco, więc nie planował ponownie musieć wytężać mózgu. Co za dużo to niezdrowo. - Nie będę się męczył, bo OCZYWIŚCIE, musiał mi się trafić niemy samotnik, co nie? Dobra, chcesz dojść do Rzeki czy...Moment - odszedł na chwilę od kota, by wygrzebać ze dwa patyki i kamień, i położył w rządku przed nieznajomym. - Dobra, ten patyk to będzie opcja pierwsza, ten kamień to druga, a ten patyk to trzecia. I mi wskażesz, proste - pokazał łapą każde z przedmiotów. - Okej więc. Rzeka. Woda szuuu-szuuu czy Rzeka-klan, czy wcale nie rzeka? Męczący jesteś bardzo. - zmrużył oczy - to znaczy, męczący dla zwykłego kota. Ja się nie męczę...
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Futro się im trochę zjeżyło, gdy kocur zapytał, czy chce "dojść do Rzeki". Nie wiedziało. I nie chciało teraz stawać w obliczu tej kwestii.

Z niedowierzaniem uśmiechnęło się, kiedy nieznajomy położył przed nimi kamień i patyki. Nie no, naprawdę? Cóż, lepsze to niż nic...

Z niejakim zawahaniem trąciło łapą kamień. Jakoś się dogadają. Jakoś. Zawsze przecież można... ukradkiem spojrzało w nieograniczoną gęstwinę trawy.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mhm...Oh na litość. O czym gadać z niemymi kotami? Mój przyjaciel Szpon by pewnie wiedział, on gada nawet jak go nikt nie prosi. To znaczy, teraz to już chyba się nauczył...nie wiem, ja tam lubię jak gada, zawsze mi miło w ucho jak słyszę jego głos...ale do rzeczy. Rzeka-klan, w porządku. Tylko wiesz, obcego obdartusa to ja wprowadzić nie mogę, ale mogę pogadać z Łabędziem i zobaczymy. Nie spodziewam się po nim, żeby cię skazał na śmierć czy cokolwiek, pewnie pogadacie...hmm, nie pogadacie...Ale wtedy to będzie już tylko jego zmartwienie - wzruszył barkami, odsuwając sprzed nich przedmioty. - To? Idziemy? - podniósł się, gotów ruszać do drogi. I wtedy wróciło nieprzyjemne wspomnienie spotkania z Potworem, którego szczerze nie chciałby zobaczyć znowu. Ale przy samotniku nie może okazać strachu.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szpon? Szpon. Zmarszczyło brewki w zamyśleniu. Wspomnienia się zacierały, gubiły, łączyły w dziwaczne kształty i kombinacje. Miało niemal pewność, że znało kiedyś kota o tym imieniu, i w jakiś sposób wiązało się to z Klanem. Koty w Klanie. Pamiętało rodziców, czasem się im śnili. Miało rodzeństwo, młodsze i starsze, miało dużo kuzynostwa, miało ciotki i wujów, oczywiście, pamiętało Barwną Wodę, też się im śnił, często. Może Szpon to ktoś spośród nich. Brat, kuzyn, wuj. Nie pamiętało. Imiona i pojedyncze sceny w otchłani, w którą bało się patrzeć.

Pokręciło głową z przestrachem. Nie, nie chciało iść do Rzeki, nie mogło teraz się przemóc. Nie teraz, nie tak nagle.

- Barwna Woda? - postanowiło zaryzykować. Imię medyka, i zarazem imię, o którego właścicielu myślało zawsze z tęsknotą i rozczuleniem. Nieistniejący Gwiezdni, chciałoby go zobaczyć. Bardzo by chciało.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miał ochotę wsadzić łeb pod wodę i chwilę tak posiedzieć, a nuż ryby mu wpłyną do uszu i będzie mógł udawać, że to jest teraz jego największe zmartwienie i sory, nie mogę ci pomóc, dziwny niemy kocie. To znaczy, jasne, mógł sobie po prostu pójść, ale miał dziwne wrażenie, że srebrny wcale nie da mu spokoju. Jeszcze go zacznie nawiedzać w snach!
- Ehh? Nie wiem gdzie jest Martwa Woda, sory - wzruszył barkami. Nawet się nie starał. - Albo Czarna...
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak jak bardzo chciałoby dowiedzieć się, jak ma się Barwna Woda, czy żyje, czy jest zdrowy i szczęśliwy (pamiętało, że niedługo przed tym, jak opuściło Klan, umarł partner Barwnej Wody. Niedługo? Chyba niedługo, ale ich percepcja czasu od dawna była zaburzona), i nawet już otwierało pyszczek, żeby ponowić pytanie, tak postanowiło jednak się nie odzywać. Co prawda już od dawna nie wierzyło w Gwiezdny Klan ani w żadnych innych bogów, ale może, może to był znak od niebios czy czegokolwiek, co czuwało nad życiem kotów, żeby nie pytało dalej. Może nie powinno tego wiedzieć.
- Nieważne. Czy Łabędzia Gwiazda jest przywódcą? - to chyba imię ostatniego przywódcy. Tego, na którego pierwszej ceremonii Księżyc zemdlało, a potem na ziemi zobaczyło krew. I chyba ktoś umarł. Nie wiedziało, miało w tym miejscu pamięci czarną plamę.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rozszerzyły mu się oczka, na kolejne pytanie kota. Uśmiechnął się nawet szeroko, co mogło dać samotnikowi odrobinę nadziei, że tym razem dostanie jakąś konkretną odpowiedź.
- TO ZROZUMIAŁEM! To znaczy, Łabędzia Gwiazda i o. Znam Łabędzia, tak!! To mój wuj, ha. Czegoś od niego chcesz? Ja mogę załatwić z nim wszystko, uwielbia mnie. Jestem, cóż, jego ulubionym siostrzeńcem - uśmiechnął się dumnie. W końcu nie każdy ma Gwiazdę w rodzinie, a on mógł się tym pochwalić.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No, przynajmniej tutaj złapali nić porozumienia. Odetchnęło odrobinkę, w nadziei na to, że w końcu zdołają się jakoś dogadać i że dowie się, przynajmniej orientacyjnie, jakie nastroje panują w Rzece. Czy wszystko tam dobrze, czy może nie. Dopiero wtedy, gdy będzie miało pewność, wtedy być może, zacznie myśleć, czy nie... nie, kogo ono oszukiwało. Nawet Rzeka pokryła się już dawno w ich świadomość śniedzią tej nieprzyjemnej obojętności.

- Czy ma się dobrze? Czy zdrów?
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Huhhh - zajęczał, wywracając oczami tak mocno, że niemal zobaczył wnętrze swojej czaszki. Kot, mimo że Szczerbatek bardzo wyraźnie zaznaczał, że nie będzie próbował rozszyfrowywać mielenia mordą byle samotnika, dalej próbował mówić. No, żeby chociaż próbował mówić! Tylko otwierał pysk! Furia się zgarbił mocno, rozkładając uszy na boki, żeby tylko mu pokazać, że nie jest zbyt zadowolony. - Nie - nawet nie wiedział, na co odpowiadał, bo nie próbował zrozumieć samotnika. - Słuchaj, chcesz pogadać z Łabędziem? Proszę bardzo, mogę cię do niego nawet zaprowadzić. Albo wskazać drogę i sam sobie pójdziesz!
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości