Logo Artemidy
Wrzosowisko
Mrugnęła dwa razy. - Znasz to słowo? - Stanęła nieco jak wryta, jeśli można tak określić dokładnie takie samo stanie, ale w dużym zdziwieniu. Choć gdyby mogła, to pokazałaby to bardziej niesamowicie, tylko, że nie pomyślała, bo była zajęta zadumą. Spojrzała w stronę, w którą pokazała orientalka i usiadła, lekko przechylając głowę. - Tam? Z innymi kotami? Ah, pewnie mówisz o... jakiejś swojej grupie na osiedlu? Duże jest? - Uśmiechnęła się. W głowie wyobraziła sobie po prostu to, co najlepiej znała. Chociaż nie znała żadnej grupy, która skupiała się na opiece nad kociętami... i to było nieco dziwne. Chociaż jak się nad tym zastanowiła - no tak! Rozmawiała z mamą! - Jak mają na imię twoje kocięta? - Dodała szybko, nim Mrówka zdążyła odpowiedzieć.
Obrazek
LVL 3 100 / 200
MedLVL 3 29 / 400
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Znam! Jak byłam mniejsza to miałam sporo do czynienia z ludźmi. — Zaśmiała się na widok zaskoczonej miny Środy. Ha! Tego się kotka nie spodziewała. — Nie, nie na osiedlu. Mieszkamy tutaj, na łąkach i w lesie. Inne grupy też tu są, każda ma swój teren. Do osiedla jest stąd jakiś dzień drogi bez pomocy ludzi. A czy jest duże... tak szczerze to nie pamiętam, dawno mnie tam nie było. Z perspektywy kociaka wszystko jest duże. A ty tam nie mieszkasz? — Przechyliła lekko głowę, przyglądając się kotce. Jej człowiek nie był z tych samych okolic co pani od warzyw? Ciekawe... zawsze myślała, że to było jedyne skupisko ludzi w okolicy.
  — To nie moje kocięta. — Zachichotała, kręcąc głową. — Po prostu pomagam karmiącym kotkom. Niektórzy zajmują się polowaniem i obroną terenu, a ja opieką nad maluchami. Jest taka tradycja, że kiedy kocię oficjalnie zaczyna swój trening to przystrajamy je kwiatkami, po to je zbieram. Przy okazji może znajdę jakieś rośliny dla medyków! Po drugiej stronie jeziora trafiłam kiedyś na lawendę, może tu też rośnie? Widziałaś jakąś?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęła głową. Nic dziwnego, że miała, bo pewnie mieszkała gdzieś tutaj z jakimś człowiekiem albo mieszkała kiedyś, a teraz jest samotnikiem. To nie takie niezwykłe, Środa widywała ludzi codziennie.
Jednak szybko wszystko się zmieniło, kiedy Mrówczy Szlak powiedziała o tym, że nie na osiedlu. A w lesie. Środa przechyliła łebek, spojrzała zdziwiona. I chyba Mrówka nie zrozumiała jej pytania. - Nie, nie, ja mieszkam na osiedlu. Ale... myślałam, że tutaj macie po prostu jakieś inne. A nie.. w lesie? Naprawdę? Ale tam chyba nie jest bezpiecznie? - Zmartwiła się nieco. Dla kotki nie mogła być jednak ciocią Środą, a przynajmniej ciężko byłoby taki stan rzeczy osiągnąć, bo wydawało się, że były w podobnym wieku.
- Oh, to taka dzicz... taka... w sensie fajnie to brzmi! Jestem jedynie zdziwiona, bo pierwszy raz słyszę o czymś takim. Ja się wychowałam na farmie, tak też było trochę dziko, chociaż, no, nie ukrywam - nie był to las. To trochę inna forma dzikości. - Zachichotała radośnie, dalej nieco skonfundowana. - Hm... czyli... macie taki gang, tak? - Na osiedlu były gangi, to może to co mieli oni też było gangiem? - Lawendy nie widziałam, przepraszam, ale wiem, że rosną w ogrodach na osiedlu oraz w pobliżu skał. - Podzieliła się wiedzą na temat rośliny.
Obrazek
LVL 3 100 / 200
MedLVL 3 29 / 400
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Ach! Nie nie, nie ma innego. Tylko kocie osiedle. — Wyprostowała głowę i zaoferowała kotce ciepły uśmiech, ale zaraz spoważniała. Jak na kotkę mieszkającą z ludźmi, w bezpiecznym miejscu, zdawała się wiedzieć coś o mieszkaniu na własną łapę. Może kiedyś też była samotniczką? — To niestety prawda. W okolicy krążą drapieżniki, lisy, borsuki, czasami dzikie psy. Młodym kotom nie wolno wychodzić samotnie na tereny, ale niestety czasem i tak się gubią. — Pokręciła łbem na boki, ściągając brwi. — W grupie jest bezpieczniej, z pewnością bardziej niż żyć tutaj samemu... czasami dołączają do nas koty które nie mają gdzie się podziać. Ta farma nieopodal? — Zmieniła temat, strzygąc uszami. — Słyszałam o niej ale nigdy tam nie byłam. Widziałaś konie? Podobno są ogromne!
  Gang? Czy nazwałaby ich gangiem? Może byli odrobinę podobni, tyle, że nigdy nie słyszała o gangach trzymających się Kodeksu czy innego zbioru zasad. No i zawsze w opowieściach byli tymi brutalnymi kotami...
  — Może trochę? Nazywamy się klanem, a mój konkretnie to klan Wichru. Myślę, że bliżej klanowi do takiej dużej rodziny niż do gangu, tak mi się wydaje. Nikt nie szuka zaczepki bez powodu. — Wzruszyła ramionami. Jeśli kotce łatwiej było zrozumieć ideę gangu niż klanu, to nie miała nic przeciwko tłumaczeniu w ten sposób.
  — Och, przy skałach... może to dlatego ją wtedy znalazłam? Tam leżało trochę kamieni, właściwie to nawet całkiem sporo. A wiesz może którą jej część się zbiera? Zerwałam wtedy i kwiaty i liście, a może powinnam korzenie też... o, a rumianek znasz? Wiesz może czy uspokajają liście czy coś innego?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wow... - Mruknęła cicho, oczarowana słowami nieznajomej. Znaczy teraz już znajomej - Mrówka! - Czyli żyjecie tam o, macie grupy, opiekujecie się sobą nawzajem i to jest "klan"? Pierwszy raz słyszę takie rzeczy! Brzmi super. Mogę ich poznać? - Machnęła ogonem ochoczo. Skoro ona była taka miła, to reszta pewnie też jest. - Mogłabym wam w czymś pomóc! - Zaoferowała się i nieco bardziej wyprostowała.
- To nie ta farma kochanie, to taka farma dużo, dużo dalej. Ta tutaj... nie wiem o jakiej mówisz. - Lekko przekręciła pyszczek w uśmiechu, który sugerował przeprosiny, że Środa nie ma aż tak ciekawych informacji. - Ale tak, konie są ogromne! Tak samo krowy, świnie, osły. Widziałaś je kiedyś na żywo? Jeśli nie, to może chciałabyś się kiedyś przejść tu na ta farmę, o której mówisz? - Zaproponowała, bo z pewnością jeszcze kiedyś przyjedzie tu z Marceliną i będzie okazja. Na pieszo raczej nie chciała, bo to szmat drogi...
- Mój wujek kiedyś zjadł rumianek i dziwnie się po nim zachowywał, jakoś tak... ospale. Ale nie wiem jakie ma właściwości konkretnie. Wujek to był wariacik, więc on mógł reagować w ogóle pokrętnie. - Zaśmiała się lekko. - Zbierasz liście i kwiaty, one uśmierzają gorączkę, pomogą uspokoić kota, wspomogą kotkę w ciąży w bólach skurczowych, wspomogą trawienie... ktoś mi kiedyś mówił, że można je łączyć z wierzbą, wtedy leczą zatrucia pokarmowe, ale szczerze nigdy nie próbowałam, nie wiem jak dokładnie działa wierzba, więc... może masz tam kogoś, kto będzie to wiedział, ja nie chciałam sama sprawdzać. - Wzruszyła barkami w uśmiechu. - Interesujesz się ziołami? Coś już wiesz o jakimś? - Może podzieli się ze Środą czymś, czego ta nie zna? Ale by było super!
Obrazek
LVL 3 100 / 200
MedLVL 3 29 / 400
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Mhm! — Przytaknęła z zadowoleniem. — Och, mogłabyś ich poznać, ale musiałabyś poczekać na granicy na patrol. Klany oznaczają swój teren śladem zapachowym i nie lubią kiedy ktoś obcy go przekracza bez powodu. Jeszcze gorzej jeśli na nim poluje! Chodzi o to, że na terenach jest ograniczona ilość zwierzyny i nie chcemy jej przełowić, no a poza tym o bezpieczeństwo. — Przyznała z przepraszającym uśmiechem. — Mój klan to klan Wichru i koty w nim są w porządku. Jakbyś się zgubiła to raczej nikt by się nie rzucił na ciebie z pazurami, ale pewnie patrzyliby podejrzliwie, bo czasami trafiają się naprawdę agresywni włóczędzy. Nigdy nie wiadomo, lepiej omijać lód, prawda? Ach, ale twój człowiek pewnie by się martwił jakbyś zniknęła na tak długo żeby czekać przy granicy...
  Przechyliła głowę, chłonąc informacje o tych wszystkich zwierzętach. Większość z nich znała tylko z nazwy albo pamiętała opis.
  — Ojej! Nie widziałam nigdy, widziałam tylko sarny, a i to z daleka, bo bałam się podejść bliżej. A wiesz, chciałam iść na tamtą farmę ale była zima i ostatecznie zrezygnowałam! Teraz jak jest cieplej to może faktycznie się przejdę. — Właściwie... właściwie to czemu nie. Może Pszczeli Taniec będzie chciał pójść z nią? Jeśli wyruszą rankiem to pod wieczór powinni wrócić do obozu, szczególnie gdyby poprosić kogoś z Gromu o przeprowadzenie przez tereny... — Tylko jak my się spotkamy, skoro ty podróżujesz ze swoim człowiekiem?
  Podstawowy problem, eh! Gdyby tylko mogły się jakoś dogadać...
  Pomarańczowe oczy szylkretki zabłyszczały na tak szczegółową odpowiedź. Jakie ona miała szczęście! Kompletnie by się nie spodziewała, że koty mieszkające z ludźmi mogą wiedzieć tyle o roślinach, a spotykała już drugą kotkę obeznaną w temacie. Jeśli kiedyś dotrze na osiedle to chyba będzie pytać każdego kota na swojej drodze. Może tam wszyscy coś wiedzą? Może mogła przejść się już wcześniej... tylko nie miała jak. A kłamać nie chciała. Nie mogłaby.
  — Rany, dziękuję! Nigdy nie słyszałam o wierzbie. Tak, lubię o nich słuchać. — Pokiwała głową entuzjastycznie. — W klanie leczeniem zajmuje się medyk i oni wiedzą dużo o ziołach. Więcej niż ja, bo to tylko moje hobby, tak samo jak oglądanie ptaków. — Wyjaśniła naprędce, zanim przeszła do rzeczy. — Hmm, trochę ich znam... na przykład wiem, że szypułki z nagietka pomagają na rany jak się je przeżuje i nałoży maść na chore miejsce. Jak rozmawiałam z jedną kotką to myślałyśmy czy nie pomaga też na zakażenia, ale nie jesteśmy pewne. Na pewno pomaga na nie łopian! Z niego zbiera się liście albo korzenie, tylko musisz uważać żeby nie zjeść go przypadkiem, bo rozboli cię brzuch. Taki przeżuty też nakłada się na rany i pomaga im się leczyć. Jak mieszkasz z ludźmi to pewnie ci się nie przyda, ale dobrze wiedzieć, prawda?
  Ze śmiechem położyła się koło swojego bukieciku, delikatnie przygniatając go ogonem, na wszelki wypadek. Było by szkoda gdyby teraz zadmuchał wiatr i nagle odleciał. Te różowe kwiatki o nieznanej nazwie były strasznie ładne i będzie musiała ich nazbierać więcej, żeby poukładać je wokół swojego legowiska. Może Polu i Mordce też przyniesie trochę? I Jaśminowi, żeby miał z czego robić wianki.
  — No, a na rany pomoże ci też pokrzywa. Liście też się mieli, tak jak łopian. Taka papka pomaga nie tylko na rany, ale też na złamania, opuchlizny i nawet odrastanie futerka. Poza kotami które w ogóle go nie mają, na nie podobno nie działa. Z kolei nasiona działają inaczej, bo jak się je zje to się wymiotuje. Przydatne na zatrucia, jak mnie dopadło to medyczka mi podała. Zwymiotowałam jeszcze raz, ale już ostatni, tak jak mówiła.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ah, czyli to taka zamknięta grupa... dobrze, nie będę się narzucać, faktycznie nie wiadomo ile to by mogło zabrać. Ale w ogóle bardzo ciekawe rzeczy mówisz! Nie miałam pojęcia, że tu istnieje taka grupa. I dużo was jest? Na osiedlu jest sporo kotów, ale większość trzyma się w parach, może trójkach, jest kilka grupek, ale takich znajomych bardziej. Ja... nie mam narazie nikogo bliskiego. Niedawno się przeprowadziłam. - Zamachnęła ogonem po ziemi, wspominając koty na farmie. Tęskniła za nimi, za niektórymi bardziej, za innymi mniej... ale były takie, które chciałaby mieć tu przy sobie.
A jednak! Mrówka tez zauważyła problem w tym, co zaproponowała Środa. - Hm... - Spojrzała na swoje łapy, potem na niebo. - Dziś sobota. Jest szansa, że w kolejną sobotę też tu będę... ta dwójka bardzo lubi pikniki, a to jezioro jest naprawdę ładne. Zjawiskowe wręcz. Jest szansa, że wtedy tu będę, ale... - To brzmiało najlepiej, zważając na to, że innej opcji nie widziała. - nie mam pewności. A gdybyśmy się spotkały mniej więcej w połowie drogi? Wiesz, ty wyjdziesz z domu, ja wyjdę z domu i spotkamy się tam na tej farmie? Pewnie nie będzie idealnie równo w połowie, ale... tak mniej więcej chociaż. Marcelina będzie wiedziała gdzie mnie szukać dzięki temu, nie powinna się martwić wiedząc, gdzie jestem. Często wychodzę na długie spacery, nie zawsze wracam na noc jeśli chce przeżyć coś ciekawego. - Dotknęła łapą nadajnika na szyi, pokazując magiczne urządzenie. Jak mieszkała na farmie to często było tak, że spędzała czas z innymi kocurami w oddaleniu od niej jakiś czas. Nikt jej nie szukał, a ona mogła nauczyć się od nich ważnych umiejętności przetrwania na własną łapę - gdyby co.

Kotka zaczęła faktycznie mówić o ziołach i patrząc na to co powiedziała o nagietku oraz pokrzywie, Środa uznała, że może jej zaufać. To był dokładnie zastosowania tych medykamentów, nic nie było zmyślone, więc... hej, kompan do ziół! - Oh, nagietek! Kochanie, to roślina typowo łąkowa, czasem faktycznie rośnie przy drodze. I tak jak mówisz - jest na rany i zakażenia. Ale nie tylko! Pomoże też na infekcje i pomoże w opanowaniu krwawienia. - Kiwała głową, ciesząc się, że może się tym podzielić. - Za to o łopianie nie wiedziałam... przyda mi się na pewno. Rzadko, bo rzadko, ale czasem pomagam jakimś kotom. Cóż, częściej na farmie, ale jak tutaj kogoś spotkam to nie będę żałować mu pomocy. Dziękuję. - Obniżyła krótko głowę w szacunku do nowej koleżanki. - Nie wiem czy jest coś z czym jeszcze mogłabym ci pomóc... hm... - Odwróciła na chwilę głowę, zmrużyła oczy i smakowała powietrza. Piękny zapach wrzosowiska. Spojrzała znów na Mrówkę. - Ślaz? Znasz taką roślinę?
Obrazek
LVL 3 100 / 200
MedLVL 3 29 / 400
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Jeju, trochę. Kiedy zbieramy się wszyscy to wypełnia się cała polana... myślę, że tak przynajmniej z dwadzieścia kotów? Trudno mi powiedzieć, czasami ktoś odchodzi, czasami dołącza. Musiałabym usiąść i policzyć wszystkich!
  Oh, sobota brzmiała znajomo. Jak czas, w którym wszyscy zawsze byli w domu, o ile dobrze pamiętała. Wspomnienia były odległe i zamazane, ale samo słowo kojarzyła bardzo dobrze, gorzej z pojęciem kolejnej soboty. Zamrugała dwa razy, próbując przypomnieć sobie ile dni musiało być między nimi... i nie przypomniała sobie niczego.
  — Oj, dawno nie mieszkałam już z ludźmi. Przypomnisz mi, ile wschodów słońca pomiędzy sobotami? — Musiało być co najmniej cztery. Szylkretka kojarzyła środę, czwartek, sobotę i niedzielę. Możliwe, że było ich więcej. Prawdopodobnie było ich więcej.
  — Hmm, to kawałek drogi stąd... mogłabym iść, ale będzie głupio jeśli się nie spotkamy na miejscu. Nie mogę tak o chodzić sobie codziennie tak daleko. — Pokręciła głową. Elektroniczne... coś na ubraniu kotki obrzuciła ciekawym spojrzeniem, ale szybko straciła zainteresowanie. Trudno było wygrać z ziołami w umyśle szylkretki.

  Roślina łąkowa... na terenie Wichru powinno być ich sporo. Odnotowała sobie to w głowie, razem z informacją o zakażeniach i infekcjach i o tamowaniu krwawienia. O tym nie wiedziała, a brzmiało bardzo przydatnie.
  — Łał, nie wiedziałam że rośliny mogą nawet powstrzymać krwawienie! To strasznie miłe z twojej strony że pomagasz... na osiedlu koty znają się na ziołach? Czy ty jesteś wyjątkiem? Czasami rozmawiam z samotnikami i zdarzy się, że ktoś coś wie, ale to raczej rzadko! A jak sama tam mieszkałam to nie trafiłam na nikogo takiego. — Wzruszyła ramionami, chociaż była nieco zniesmaczona w imieniu bardzo małej Szlak, która nie miała szczęścia trafić na znawcę tematu. Pff!
  — Nie... to znaczy kojarzę nazwę i wiem jak wygląda. Takie wysokie, różowe kwiatki? Pomaga na coś? — Zastrzygła uszami. — Z podobnie brzmiących wiem, że wykorzystuje się szczaw, ale nic więcej, ani do czego ani co konkretnie, musiałabyś wypytać kogoś innego. Może ktoś na osiedlu będzie wiedział. I skrzyp! Cała roślinka do popękanych opuszek łap, pomaga też na zakażenia.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Oh, sporo was. Mieścicie się? Pewnie macie dużo miejsca! - Wyobrażała sobie ich dom całkowicie inaczej niż ten wyglądał. Miała w głowie po prostu pusty teren, śpiące byle gdzie w zasięgu drzewa koty, doglądające innych i pilnujące najmłodszych. Nie miała w głowie żadnego obozu, a już na pewno nie z podziałem na legowiska, obrośniętego dookoła ścianą z krzewów. Jej wyobrażenie było bardzo łatwe. - Oh, a może mieszkacie w jakiejś chatce... w sumie wtedy bylibyście dość bezpieczni.
- Siedem. - Odparła i kiwnęła głową. - Spokojnie! Możemy ustalić jeden konkretny dzień, na przykład... za... 4 wschody? Czy tyle ci wystarczy żeby sobie zaplanować wyjście? - Nie była pewna ile tam jest obowiązków i czy czegoś nie musiałaby ustalić do przodu, to chciała jej dać więcej czasu. A Środa miała dobrą orientację w terenie, wystarczy jej, że przejedzie się drogą powrotną z Marceliną i zajarzy którędy ma iść.

- Niektóre tak, ale nie wszystkie. Ja znam z powodu życia na farmie. Tam dostawałam informacje od zaufanych kotów, którym dawałam coś w zamian za naukę. Nie chciałabym, żeby ta część mnie została gdzieś z tyłu, dlatego też postanowiłam pomagać i tu. Ja mam pomoc, mam Marcelinę, ale nie każdy kot ma to szczęście. - I nawet nie oczekiwała nic w zamian. A już na pewno nie tak jak ta dziwna kotka na cmentarzu - Środa nie rzucała w koty kamieniami, a potem nie oczekiwała, że te będą chciały się wymieniać dobrowolnie informacjami.
- Tak, dość wysokie kwiaty, hmm, około 3 takie koty jak ja? Mają po pięć różowych płatków i takie śmieszne liście podobne do klonu, takie... wyraźnie odłączone od siebie części, jak palce. I ich może być z 3, z 5... i chyba 7? Tak, 7. Pamiętam, bo akurat taki znalazłam jako pierwszy. Można jeść liście, one łagodzą katar i stany zapalne gardła, jest dobre na przeziębienia. I zmniejsza ból brzucha. Hmm daj mi pomyśleć gdzie rośnie. - Chwilę się zastanowiła, trykając łapką kamyczek na ziemi. - Łąki, pola... przy jeziorach, takich jak to. Może nawet gdzieś tu jest. Ogólnie przy wodzie, więc przy rzece też. I na obrzeżach lasów. - Skinęła głową uznając, że wyjaśniła wszystko. - Skrzyp tez jest dobry na stłuczenia, rany i obicia. I zmniejsza krwawienie ogólnie. O i na infekcje! - Znów kiwneła glową, na potwierdzenie. - Doszło do mnie, że nie spytałam jak wygląda łopian. I gdzie rośnie.
Obrazek
LVL 3 100 / 200
MedLVL 3 29 / 400
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Taak, bez problemu! Nasz dom jest całkiem spory. — Zapewniła kotkę. Temat schodził mocno na wichrowy obóz, a wolałaby nie podawać zbyt wielu szczegółów, nawet jeśli Środa wydawała się bardzo miła. Gdyby miała być szczera, większość klanowych kotów i tak pewnie wiedziała mniej-więcej gdzie znajdują się cztery obozy, a jeśli nie wiedziała bezpośrednio, to miałaby kogo zapytać. To nie znaczyło, że powinni opisywać obóz w krzakach każdemu.
  — O, to bardzo dobry pomysł! Myślę, że spokojnie starczy. — Uśmiechnęła się do kotki. — Będzie ci przeszkadzać jak wezmę ze sobą kolegę? To kawał drogi stąd, a w grupie bezpieczniej. Może nie zgubimy się razem. — Zaśmiała się cicho, kręcąc głową. — Co dwie głowy to nie jedna, nie?

  — Aaa, rozumiem! To prawda, kotom żyjącym samotnie nie jest łatwo. Nie tak dawno jedna z moich samotniczych znajomych pojawiła się na granicy prosząc o pomoc, bo zaatakował ją pies. Miała sporo szczęścia że zdążyła tu dotrzeć zanim straciła za dużo krwi. — Strach pomyśleć co by się stało gdyby nie zdążyła. Pokręciła głową z żalem wymalowanym na mordce. Nawet nigdy by się nie dowiedziała, że nie żyje...
  — Jeju, nigdy tak mocno im się nie przyglądałam. Nie miałabym pojęcia ile mają płatków. Teraz pewnie zacznę, skoro mówisz, że są przydatne! Na przeziębienie pomaga też miód, wiesz? Jeśli niestraszne ci pszczoły. Ja nigdy nie zbierałam, ale widziałam jak nasza medyczka kiedyś cierpiała przez użądlenia, biedna! Miód pomaga też na kaszel, chrypę i bóle gardła, podobno też może być podawany pomocniczo przy kaszlu białym i zielonym albo kocięcym. No i przydaje się przy kociętach, bo niektóre zioła mają nieprzyjemny smak, a miodem można go ukryć chociaż trochę. — Strzepnęła ogonem w pobliżu swoich łap, przeganiając jakiegoś namolnego żuczka przelatującego zbyt blisko niej. — Wiesz jak jest, trochę niesmaczne i kompletnie nie chcą ich zjeść, nieważne jak bardzo je przekonujesz że im pomoże.
  — Nie wiedziałam że ma jeszcze takie zastosowania! Dobrze wiedzieć, brzmi przydatnie dla wojowników. — Zamyśliła się na moment. Szkoda, że wtedy zimą nie udało jej się zebrać nic co dało się wykorzystać do leczenia. Mógłby się przydać, szczególnie to tamowanie krwawienia brzmiało przydatnie na głębsze albo większe rany. — Łopian jest wysoki i ma bardzo charakterystyczne kulki pokryte kolcami na szczytach łodyg. Z nich wyrastają takie drobne, różowo-fioletowe kwiaty. Na pewno go widziałaś jak mieszkałaś na farmie! Rośnie praktycznie wszędzie, a jego kuleczki lubią się przyczepiać do futra i do ubrań ludzi. Liście ma takie trochę podobne do brzozy tylko znacznie większe, szare od spodu, a korzenie nieprzyjemnie pachną jak się je wykopuje.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- O ile jest taki miły jak ty, to nie ma problemu. - Zapewniła i chętnie pozna tego jej kolegę. Może dzięki temu jeszcze lepiej zrozumie czym są owe klany.
- Psy... eh, tak, na osiedlu jest ich sporo, chociaż tam znaczna większość chodzi z właścicielami i nie stanowią zagrożenia. Tu pewnie macie niezłe rodeo. - Pokiwała smutnawo głową, faktycznie godząc się z tym co mówiła Mrówczy Szlak, bo brzmiało to jak prawdziwy problem. - A ta znajoma - już lepiej się czuje?

Wysłuchała informacji o medykamentach, które podawała Mrówka i kiwała głową. - Dziękuję, dziękuję. - Wstała i rozciągnęła się. - Lepiej wam tam w lesie? W życiu poznałam sporo kotów. Wiele żyło na własną łapę... ale zastanawia mnie, oczywiście bez urazy, bo boję się, że zabrzmi to źle, ale - nie wolelibyście mieć pewności bezpieczeństwa? Zapewnione leczenie u weterynarza, zapewnione jedzenie, dach nad głową, brak tylu drapieżników, nie musielibyście pilnować domu przed innymi... a nadal wszyscy moglibyście się spotykać, gdybyście mieszkali blisko. Ja wychowałam się z ludźmi, całe życie między nimi jestem. Nie znam innego życia, choć każde respektuję. Ale skoro jesteś taka otwarta, to pomyślałam, że spytam. - Mruknęła z uśmiechem, w międzyczasie znów się kładąc.
Obrazek
LVL 3 100 / 200
MedLVL 3 29 / 400
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Gdyby mogła, zarumieniłaby się pod czarnym futerkiem policzków.
  — Jest! Jest tak samo gadatliwy, to na pewno. Obawiam się, że możesz zostać przegadana, może też weź kogoś ze sobą? — Mrugnęła jednym okiem i zachichotała znowu. Na wzmiankę o psach i... rodeo, czymkolwiek ono było, trochę spoważniała. — Taa. Te bezpańskie są najgorsze, bo jeśli mają swojego człowieka to przynajmniej nie chodzą głodne. Czasami pościgają kota dla zabawy i odpuszczą bez większych obrażeń. Ale te wygłodniałe? Dużo kotów nie żyje przez takie. — Pokręciła głową. A to tylko te, o których wiedzieli, że dopadł je pies. Ilu z zaginionych też skończyło w szczękach psa? Ilu z nich nigdy nie wróci do domu?
  — Wyleczyła się! Już odeszła z klanu, nasze medyczki pomogły jej dojść do siebie. Kazałam jej uważać na psy następnym razem, ale wiadomo jak jest. Nigdy nie wiesz co ciebie spotka na polowaniu. — Wzruszyła ramionami. Co mogła poradzić? Jedynie prosić Gwiezdnych o pomoc i polegać na własnych zmysłach, to wszystko. Wtedy, z Popiołkiem – dzięki Gwiezdnym – wystarczyło.
  Przechyliła głowę, zastanawiając się nad odpowiedzią. Trudne pytanie się wylosowało i na dłuższą chwilę szylkretka zamilkła. Co miała odpowiedzieć? Że istotnie, żyło jej się wspaniale dopóki jej ludzie nie postanowili jej porzucić gdzieś z dala od domu? Środa miała ogromne szczęście że jej człowiek wydawała się w porządku, ba, że całe życie była otoczona takimi. Może to to samo szczęście, które odpowiada za uniknięcie psa na polowaniach.
  — To... drażliwa kwestia. — Zaczęła powoli. — Wiele kotów w klanie urodziło się tutaj i nigdy nie zbliżało do ludzi. Nie znają ich i nie chcą ich znać, bo i po co? Tu jest im dobrze, mają wszystko co potrzebują, tu jest ich rodzina. Inni mają doświadczenia z Osiedlem i z takiego czy innego powodu znaleźli się tutaj. — Wyjaśniła najprościej jak umiała, nie sugerując do której z tych dwóch grup należało zaliczyć ją samą. Bura była przyjazna i sprytna, skoro zapamiętała tyle medykamentów. Powinna zrozumieć inny punkt widzenia. — Jedzenie i ciepły kąt może i brzmią kusząco, ale jeżeli trzeba by dla nich porzucić wszystko co znajome, to czy warto? Większość uważa że nie, chociaż zdarzają się i tacy, którzy opuszczają klan i szukają szczęścia gdzie indziej. Jak zapytasz kogoś losowego na Osiedlu, to jest możliwe, że pochodzi stąd.
  Nie było by to nieprawdopodobne przy liczbie kotów która zniknęła z klanu w ciągu samych ostatnich kilkunastu księżycy. Zasadzka, dzieciaki Bławatka, Księżycowego Wzgórza, jedno z Kaczątek... lista się wydłużała, wydawało się, z każdą kwadrą księżyca.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ja nie mam kogo, dopiero niedawno się wprowadziłam w te okolice. Ale chętnie poznam tego twojego kolegę. - Uśmiechnęła się. Musiała sobie znaleźć przyjaciół... zdecydowanie.
- Dobrze, że już nic jej nie jest. Oby znów się to nie przydarzyło. Albo niech trafi na mnie, to też jej pomogę. - Westchnęła. Niebezpieczne było to życie na wolności... dzicz i drapieżniki wszędzie wokół. Ale rozumiała, że dla niektórych te wrażenia są właśnie tym, czego chcą od życia.
- Jasne, rozumiem. - Pokiwała głowa kotce. - Nie ma co się zmuszać, ja tylko spytałam, bo jest wiele domów na osiedlu, ale... to nie muszą być wasze domy. - Rozumiała, jak najbardziej.
Po chwili zapikał jej nadajnik. - O? - Odwróciła głowę w stronę Marceliny, choć przez kwiaty jej nie widziała. - To co, widzimy się? - Zamruczała, wstała i ruszyła do mamy-właścicielki-przyjaciółki. Posiedziała tam z nimi jeszcze moment, a potem wrócili do domu na rowerach, z nią w koszyku.

//zt
Obrazek
LVL 3 100 / 200
MedLVL 3 29 / 400
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Ah! To postaramy się bardzo ciebie nie przegadać! — Obiecała burej kotce i zamierzała dotrzymać słowa, w miarę swoich możliwości. Co zrobi Pszczoła nie było wiadomo; niewykluczone, że przywita nieznajomą swoim popisowym sucharkiem o kretach.
  Skinęła głową.
  — Też mam taką nadzieję! Przekażę jej, żeby w razie czego pytała o ciebie. — Wraz z informacją, że co prawda nie zna Środy dobrze, ale wydała jej się godna zaufania. Jej wiedza o medykamentach, w każdym razie, nie pozostawiała w oczach szylkretki zastrzeżeń. Ślimaczek zresztą chyba też nie chciałaby nadużywać wichrowej gościnności, inaczej naprawdę musiałaby tu zostać na stałe. Warto mieć inne opcje.
  — Widzimy się! — Przytaknęła, zezując z ciekawością na piszczące pudełeczko. — To twój człowiek tak ciebie woła z daleka? Sprytne...
[zt]
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Feniks nie jest osobą, która kategorycznie stroniłaby od plotek. Wydawać by się mogło, że te wręcz do niego lgną i niewykluczone, że ma to jakiś związek z jego lgnięciem do każdego, z kim da się zamienić słowo. Niezależnie od przyczyn, skutek jest jeden i ten sam — o rudawe uszko obiła się informacja o niejakim Poecie, kocie niecodziennie mądrym i filantropijnym! Znawcy medycyny, chodzącej pomocy dla potrzebujących. Tak się składa, że ten tutaj pieszczoch ani nie ma ciągot do ziołolecznictwa, ani nawet nie dotknęła go nigdy żadna przykra dolegliwość wymagająca fachowego oka, mimo to jest zdeterminowany, by kocura odnaleźć. Dla Ruletki, rzecz jasna! Pazura dałaby sobie urwać za jakąś ciekawostkę o zielskach czy przypadłościach, od słuchania o których cierpnie skóra na karku! Ale on nie chce jej pazurka. Chce zaskoczyć ją czymś miłym.
I tak sobie wędruje od kilku dni, przemierzając kolejne długości odsuwające go coraz dalej od osiedla. Bo tak się składa, że plotki nie przekazały jednej ważnej rzeczy — gdzie konkretnie enigmatycznej postaci szukać. Feniks nie czuje się zrażony, a wypad traktuje jak rozszerzoną wycieczkę krajoznawczą. Dzisiaj udaje mu się dotrzeć do wrzosowiska; jeszcze nie w pełni rozkwitu, ale już teraz zachwycającego rzeźbą terenu i gęstymi krzewinkami. Gdyby tylko nie łapały za futro...
Nie pogardziłby też jakimś towarzystwem dla wzbogacenia całego doświadczenia. Dawno nie było do kogo pyska otworzyć, nie wspominając o kimś, kogo mógłby poprosić o dalsze wskazówki w kontekście swoich poszukiwań!
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości