To była dopiero okazja. Sowie Spojrzenie przystanął i od razu przypadł do ziemi. Przed oczami stanęły mu przytulone do siebie ze strachu znajome kształty kotów z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd. Bury szkielet burknął pod nosem kilka dość nieprzyjemnych słów a potem przyjął pozycję łowiecką i zaczął skradać się, żeby zabić chociaż jedną. Co jakiś czas kocur przystawał, starając się po swojemu jak najbardziej zlać z cieniami, które przesuwały się po ziemi. Do nich trzeba było podejść niezauważenie, jak do zwierzyny pomyślał, cóż za ironia. Dopiero kiedy Sowa był w miarę blisko to wybrał jeden kształt kuropatwo-Bezgwiezdnego na cel i skoczył w stronę upatrzonej zdobyczy, mając nadzieję na szybkie i sprawne upolowanie celu.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Niestety ptasi wzrok nie sprawdzał się aż tak dobrze w tych ciemnościach jak za dnia i kuropatwa ostrzegła swoje towarzyszki dopiero gdy Sowa był o dwa susy od nich. I jak się okazało, dla jednej z nich to był wyrok śmierci, bo nim zdążyła zerwać się do ucieczki, kocur ją dopadł.
Sowie Spojrzenie prychnął na głupotę swojej zdobyczy a potem polazł ją zakopać gdzieś gdzie później będzie pamiętał, że ją zakopał. Kiedy już to zrobił, postanowił szukać jeszcze dalej, żeby nie musiał co chwilę wyłazić na jakieś żmudne polowania przez to że jemu głupiemu żołądkowi zachciało się jeść i nie potrafi zrozumieć, że Sowa miał lepsze rzeczy do roboty. Tak więc no, dalsze szukanie i tak dalej.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Jak na tak wychudłego kota, Sowa potrzebował niesamowicie wiele piszczek. Chyba że faktycznie robił zapasy na ćwierć księżyca i nie patrzył na to, że mięso się zaczyna psuć. Niemniej, nie czekał długo nim pojawiła się kolejna możliwość na uzupełnienie swojej spiżarni na cmentarzu - w pobliskich chaszczach dało się słyszeć jak mysz ściera sobie ząbki o nasiona.
Szczerze? Sowie Spojrzenie niezbyt zwróciłby uwagę gdyby zwierzyna zaczęła się psuć, i tak by to pewnie jadł, chyba że by już naprawdę, naprawdę śmierdziała, wtedy rzuciłby to wronom. No, ale teraz zbliżała się Pora Nagich Drzew, zimniej się robiło, wszystko psuło się wolniej. Proste.
Bury szkielet postawił uszy porządnie kiedy usłyszał niedaleko mysz. Jego przyzwyczajone do ciemności oczy rozejrzały się dookoła i w końcu natrafiły na gryzonia -a przynajmniej był tego w 80% pewny- więc Sowa przybrał pozycję łowiecką, przeniósł ciężar ciała na tylne łapy i zaczął skradać się do zwierzyny z zamiarem upolowania jej i późniejszego dodania jej do swojej spiżarni.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Sowie Spojrzenie burknął pod nosem i uderzył łapą o ziemię. To nie tak miało pójść, ale dobra. Nic nie zrobi wkurzaniem się, więc już miał postanowić, że pójdzie sobie dalej, jednak potem pomyślał o tym wszystkim co do tej pory upolował. Chyba w sumie jak na razie miał wystarczająco... zbyt zachłannym też nie można było być, zwłaszcza że i tak w sumie nie jadł zbyt wiele, czasami wręcz się przegładzał, bo miał lepsze rzeczy do roboty. No to z takim postanowieniem wrócił po swoje zdobycze, a potem polazł z nimi do siebie na cmentarz.
//zt
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Co pewien czas Muchomory Bór kontrolował, czy na Łanie Rzepaku nie zaczęło się znów dziać coś niewyjaśnionego. Jednak od tamtego wyjścia z Iskrzącym Pazurem, nie widział już w tamtych okolicach nic nadzwyczajnego. Najwyraźniej cokolwiek próbowało ich wtedy przestraszyć, musiało zostać odegnane – lub przynajmniej ukryć się jeszcze lepiej i oczekiwać na dogodny moment do wyjścia. Może też nie lubiło śniegu i mrozu panujących teraz w całym lesie i okolicach? Było to całkiem możliwe.
Wracając w stronę terenów Gromu wojownik zdecydował się przystanąć przy Króliczych Norach, by sprawdzić, czy może tutaj nie działo się coś wartego uwagi. Jak chociażby ślady stworzenia, które pojawiałoby się tylko podczas Pory Nagich Drzew i nad którego istnieniem zastanawiał się ostatnio z Puszczykowym Hukiem. Lub kolonii podziemnych istot, które miałyby wyjść tymi tunelami, by zaatakować klany. Jak na razie nic z tego jeszcze nie dostrzegł, ale być może zaraz miało się to zmienić.
Wepchnął głowę do jednej z nor, po tym gdy miał wrażenie, że wyczuł w jej okolicy coś dodatkowego, jakąś woń, która nie dochodziła do niego wcześniej. Może to właśnie tu miało nadejść jest kolejne odkrycie.
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
Chodzenie z dziadkiem na spacery było fajnie. Zwłaszcza, gdy się od niego oddzielało, pomimo obietnicy, że gdy on pójdzie coś sprawdzić, ona zostanie w jednym miejscu i nic nie będzie robić. To znaczy, naprawdę tak planowała. A potem jakoś tak wyszło, że coś ją rozproszyło, coś zaciekawiło i no ten, nagle była w zupełnie innym miejscu, a dziadek pewnie za jakiś czas dostanie załamania nerwowego. Chociaż prawdę mówiąc, czy naprawdę myślał, że Mżawka zrobi coś innego? I szczerze to cieszyła się, że postanowiła pójść dalej, bo o to właśnie przed sobą spotkała innego kota. Eee... Czy raczej tylko tył innego kota, bo jego przód był zatopiony w jednej z nor. Mżawka nie za bardzo wiedziała, co powinna zrobić w tej sytuacji. Naprawdę chciała pogadać z nowym kotem, zwłaszcza, że na tyle co mogła ocenić, nie miała przyjemności go jeszcze poznać. Z drugiej strony... Czy wypadało przerywać obcemu kotu siedzenie w norze? A może on utknął?
– Przepraszam? – spytała, podchodząc bliżej kota. – Utknąłeś? Pomóc ci?
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Niestety, nie zdołał odkryć nic szczególnego, nim usłyszał dobiegający do niego głos innego kota. I to nawet nie takiego, który odzywałby się z głębi tunelu, sugerując, że może tam właśnie mieszkać, a najwyraźniej z powierzchni. Na razie jednak nie wyczuł też wewnątrz nic, co wskazałoby mu na obecność tam czegokolwiek innego, niż królika jakiś czas temu, więc może poszukiwania akurat w tej norze miałyby okazać się bezsensowne.
–Wszystko dobrze, sprawdzałem tylko co jest w tej norze. Dzień dobry. – odpowiedział, wyciągając głowę z dołka. Mówił głosem całkowicie spokojnym, pozbawionym jakichkolwiek wyraźnych emocji, a przy tym wciąż się rozglądał, nie zatrzymując wzroku zbyt długo w żadnym punkcie. Co było zachowaniem dla niego całkiem typowym, w końcu zawsze należało pozostawać czujnym i uważnym, by nie przegapić niczego, co mogło się dziać w okolicy.
- Może ty widziałaś w okolicy coś interesującego? – spytał, uznając, że skoro już trafił tu na kogoś (po zapachu sądząc, dokładniej na kogoś z klanu Rzeki), to warto było zasięgnąć informacji, może akurat uda mu się dowiedzieć czegoś ciekawego.
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
– Eee…Dzień dobry[b] ‐ powtórzyła, przyglądając się obcemu kotu, trochę nie rozumiejąc czemu patrzył się on tak na wszystkie możliwe strony. – [b]I co jest w tej norze? Coś fajnego? Jakieś dziwne stworzenia, które jedzą koty? O. A może te całe no… Dwunogi? – spytała szczerze zaciekawiona, samej zastanawiając się, czy nie warto po prostu wejść do dziury i się trochę rozejrzeć.
– Interesującego? W jaki sposób interesującego? Na razie tu trochę jest nudno, jeśli miałabym być szczera. Dziadek zabrał mnie na spacer i trochę się łudziłam, że jak się od niego odłączę, to zobaczę wreszcie coś ciekawego, bo zakładałam, że on po prostu specjalnie obrał taką trasę, by nic ciekawego się nie działo, ale nie. Raczej nic nie widziałam. Poza kotem w norze, ale wyglądasz raczej na zwykłego kota, a nie jakiegoś noro-kota, więc z całym szacunkiem, ale pewnie też nie jesteś interesujący w rozumieniu twojego pytania. Ale tak ogólnie to na pewno jesteś. A ty? Widziałeś coś?
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
- Dwunogi by się nie zmieściły… Chyba, że istniałaby ich jakaś bardzo mała wersja. Kiedyś prawdopodobnie musiały tu mieszkać króliki, ale w tym momencie nie zobaczyłem nic. Wszystko uciekło lub dobrze się ukrywa. Albo jest tak małe, że go nie widać. – Opcji było prawdopodobnie całkiem sporo, lecz czy któraś z tych ciekawszych miała okazać się być prawdziwą? Być może, jeśli poczeka tu trochę rozmawiając z tą kotką, pojawią się na to jakieś dowody. - Teraz jeszcze nic. Jakiś czas temu, chociażby niedaleko stąd, na łanie rzepaku działy się dziwne rzeczy – pojawiały się ślady, które donikąd nie prowadziły, było słychać głosy kotów, których tam nie było… Chciałem sprawdzić, czy może zostały po tym jakieś pozostałości, ale wszystko najwyraźniej już zniknęło. Nawet rzepaku tam teraz nie ma. – Najwyraźniej wszystko, co go wtedy całkiem niedaleko stąd go spotkało, miało pozostać już tylko wspomnieniem, których potwierdzenie miał tylko Iskrzący Pazur. Chociaż może kiedyś jeszcze tajemnicze znaki powrócą, warto było co jakiś czas to sprawdzać, póki ich zagadka pozostawała wciąż nierozwiązana. - Twój dziadek nie będzie się o ciebie martwił? – spytał jeszcze, na moment przerywając mówienie o wszystkich interesujących rzeczach, jakie można by znaleźć. Wyglądała ona na dość młodą terminatorkę, sam wolałby takiej nie zgubić na spacerze.
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
Króliki brzmiały dla niej umiarkowanie ciekawie. W końcu co takiego ciekawego jest w królikach? Ale historia o łanie rzepaku... To naprawdę obudziło jej zainteresowanie. Czyżby jednak niewytłumaczalne istniało w tym lesie, a od dziecka to ona miała rację, a nie wszyscy ci którzy mówili jej, że Chruśniakowe Stwory, a także inne istoty, wcale nie istnieją? W końcu ten kot był dorosły, pewnie było mu bliżej do bycia starszyzną niż jego mamie, czy wujkowi Skale, a to znaczyło to że pewnie miał dużą wiedzę.
– Naprawdę? I gdzie to było? Gdzieś blisko? Możesz mi pokazać? Rzepak też zniknął!? Może to tak naprawdę nie był wcale rzepak? Wiesz, jak byłam mała, to też słyszałam rzeczy, które podobno nie istniały. Dalej mi się czasem wydaje, że je słyszę. A co mówiły te głosy? Ktoś był jeszcze przy tym? Mogę opowiedzieć o tym rodzeństwu, ale tak trochę podkoloryzowanie, by wyszło że te nieistniejące koty rozszarpały cię żywcem? To ich przestraszy.
Dziadek? A no tak. Rzeczywiście miała dziadka. Obróciła się za siebie.
– Nieeee. Myślę, że pogodził się z tą możliwością, gdy tylko mnie wziął że sobą. Zresztą to nie tak, że poszłam jakoś bardzo daleko. No i zaraz wrócę. Poza tym jestem już terminatorką i umiem sobie poradzić. Już nie wspominając o tym, że moja mama zajmuje się na stałe kociętami, a tata jest zastępcą przywódcy, więc oboje muszą sobie bardzo dobrze radzić, a to oznacza, że ja sobie radzę podwójnie dobrze jak oni, bo przecież mam po nich obu cechy.
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
- Tam, kawałek dalej. Teraz wygląda jak wszystko wokół, bo jest przysypany tak samo śniegiem. Jakby spróbować go rozkopać, to rzepak pewnie byłby pod spodem, tak samo jak trawa tutaj i wszystkie inne rośliny. – Może i nie sprawdzał tego nigdy konkretnie na tamtym łanie, ale nie widział powodów, dla których miałoby być inaczej. Dwunodzy część z niego zabierali dla siebie, ale jakieś pozostałości musiały wciąż tam istnieć, to w tym wszystkim było najmniej interesujące – Głównie brzmiały jak głos jednej kotki z mojego klanu, przede wszystkim krzyki. Ale ona w rzeczywistości była przez ten cały czas w Obozie i nie miała pojęcia, o tym, że coś takiego się tu wydarzyło. – Dziwna historia, wciąż niewyjaśniona. Jednak Muchomor mówił o tym wciąż z całkowitym spokojem, tak jak i o wszystkim innym – Raz spotkałem kota, który też mówił o słyszeniu jakichś głosów i widzeniu zjaw. Ale to było w zupełnie innym miejscu. – dodał jeszcze, przypominając sobie tamtą, całkowicie inną sytuację. Czy to wszystko mogło się łączyć jakoś ze sobą? Nie był pewny, zresztą akurat on wtedy nie widział ani nie słyszał nic nadprzyrodzonego, jedynie tajemniczy nieznajomy i specyficznie wyglądające kamienie sprawiały, że tamten punkt zapamiętał jako coś niezwykłego. - Czemu miałabyś to robić? – Przekazywanie historii dalej było istotne, jednak dlaczego ktoś miałby ją zmieniać w coś, co rzeczywiście się nie wydarzyło? To niszczyło cały sens podawania informacji innym.
Skinął głową w odpowiedzi na jej wyjaśnienia co do dziadka i reszty rodziny. - Twój tata to Nocny Szkwał? Czy znów macie nowego zastępcę? – upewnił się jedynie. Miał wrażenie, że zastępcy w Rzece zmieniali się praktycznie co kilka księżyców, równie dobrze i teraz jakieś wieści mogły nie dotrzeć jeszcze do jego uszu.
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
– Może coś potrafi naśladować głosy innych kotów? – zasugerowała, wyraźnie zaciekawiona tym o czym się właśnie dowiedziała. Teraz zdecydowanie bardziej będzie musiała uważać, gdy sama gdzieś chodziła. Nie chciała, by nagle "atakowały" ją głosy, które jedynie podawały się za znane jej koty. – A znasz jeszcze jakieś inne tego typu historie?
Spojrzała się na starszego kota jakby był niespełna rozumu i nie rozumiał co zabawnego było w strasznie swojego rodzeństwa.
– Bo to zabawne, a oni są moim rodzeństwem – wyjaśniła, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na całym świecie. Przecież rodzeństwo się straszyło. Trzeba było tylko się pilnować, by nie przesadzić.
Oczywiście na wzmianię o tatcie od razu się ożywiła.
– Tak! Zaraz... A czemu mielibyśmy mieć znowu kogoś innego? Mój tata jest świetnym zastępcą przywódcy, więc nie potrzebny byłby nowy. I żyje i nie umrze! A skąd ty w ogóle jesteś?