Logo Artemidy
Królicze Nory
***

Dzień minął dość szybko i nim się zorientowałem, nadszedł czas, żeby iść po Siniak. Myślałem przez moment, czy nie wpleść sobie w futro jakichś kwiatów, czy nie pójść wcześniej do Łanu Rzepaku i coś przygotować, przygotować jej bukiet, ale przypomniałem sobie, że to właśnie w tym tkwił problem. Że starałem się za bardzo, kiedy czułem, że ona stara się za mało. Powstrzymałem się więc, dając jej tutaj pełne pole do popisu.
Wszedłem do Chruśniaka, poprosiłem obecną tam akurat Rześką Pszczołę żeby zajęła się swoimi wnukami i porwałem ukochaną prosto na Łan Rzepaku.
Czuć było, że Pora Opadających Liści powoli się zaczyna. W powietrzu czuć było wilgoć, wiatr zaczynał się robić nieprzyjemnie chłodny, a czasem pojawiały się deszcze. Dziś jednak nic na to nie wskazywało. Niebo było prawie bezchmurne, teraz o barwie różowo-pomarańczowej, słońce powoli zachodziło i na niebie można było dostrzec pierwsze gwiazdy. Idealny czas na randkę.
- Nadal ci się tu podoba, czy za pierwszym razem było lepiej? - zapytałem, gdy tylko dotarliśmy na miejsce.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wciąż jest bardzo ładnie… Chociaż w inny sposób niż ostatnio. Ale to dobrze, chyba lepiej niż jakby zawsze miało wyglądać tak samo. – Odpowiedziała, rozglądając się po zmieniającym się krajobrazie, nie oddalając się zbytnio od Nocy. Czy teraz można było rozpocząć zupełnie zwykłe spotkanie? Nie do końca.
Czymże byłyby ich rozmowy, gdyby żadne z nich nie miało żadnej szokującej informacji do przekazania? Tym razem, może nic się jeszcze nie stało, ale istniała pewna sprawa, która ostatnio pojawiła się w jej głowie, gdy jak zwykle wypełniała wszystkie swoje obowiązki w Chruśniaku. Już teraz było to całkiem męczące, a co za kilka księżyców miało się zakończyć przekazaniem młodych kotów pod opiekę kogoś innego, a w wtedy… No właśnie. Czy klan Rzeki był gotowy na tylu przyszłych wojowników? Wiedziała, że sama wybrała swoje zajęcie i dokonując tego wyboru miała przynajmniej nadzieję, że nigdy go już nie zmieni. I nawet nie było tak, że nagle inna rola zaczęła wydawać jej się w jakiś sposób bardziej pociągająca, nie, to było coś innego. Przepiórcza Pieśń od zawsze czuła, że nawet jeśli stara się robić jak najlepiej to, co robiła, to i tak jest to ta prostsza opcja. Inne koty znikały. Ginęły na polowaniach. A ona miała już zawsze siedzieć w bezpiecznym Obozie, mogąc tylko na to patrzeć, nie mogąc w żaden sposób tego zmienić, tylko czekając na dzień, w którym zostanie już naprawdę całkiem sama?
- Myślę ostatnio o tym, że mamy teraz w klanie tyle kociąt, nie pamiętam, kiedy ostatnio w Chruśniaku były aż trzy mioty, które w podobnym czasie zostaną terminatorami… I zaczęłam się zastanawiać, czy nie powinnam zostać znów wojowniczką, przynajmniej tymczasowo, żeby pomóc w ich treningach…
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To prawda, wszystko się zmienia z biegiem czasu. - czy tego chcemy, czy nie. Krajobraz, cóż, relacje. Nie mieliśmy na to wpływu, można to było to jedynie zaakceptować, choć w przypadku tego drugiego zawsze istniała szansa na poprawę. A przynajmniej w to chciałem wierzyć, biorąc pod uwagę naszą sytuację.
Usiadłem wygodnie, przygotowując się do położenia na grzbiecie, żeby pooglądać gwiazdy, ale słowa Siniak mnie powstrzymały. Nie spodziewałem się tego, ani trochę. Nie było to nic wielkiego, absolutnie, miała prawo zmienić decyzję, od początku nie była pewna swojego miejsca w klanie, ale czy nadawała się na wojowniczkę? Czy... chciałem, żeby nią była? I ryzykowała życiem każdego dnia? No, niekoniecznie.
- Wiesz... to jest twój wybór i moje zdanie w tej kwestii nie powinno niczego zmienić, ale myślę, że mamy dość wojowników, żeby sobie z tym poradzić. Po zniknięciu Węgielka, Strumyk nie ma żadnego terminatora, Okoń choruję, więc ja też jestem w stanie wziąć nawet dwóch. Wielu wojowników ma tylko jednego ucznia, być może do tego czasu ktoś zostanie mianowany. Bzycząca Mucha również opuści Chruśniak i wróci do bycia wojowniczką. To nie tak, że sobie nie poradzimy, ale jeżeli tego właśnie chcesz, to to zrób. - kim byłem, żeby mówić jej co ma robić? Nie uważałem tego za konieczne, wygodniej dla mnie byłoby gdyby pozostała Opiekunką, ale to nie jest moje życie. Jako dobry i kochający partner powinienem ją wspierać bez względu na to, jaką podejmie decyzję. Przynajmniej w tej konkretnej kwestii.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prawdopodobnie miał rację, nie było to konieczne. Mogłaby robić to co teraz, a kolejne koty rzeczywiście by znikały, tak, że niedługo nie byłoby już nadmiaru kociąt, ani terminatorów, ani też wojowników, bo nie byłoby już nikogo.
Na wzmiankę o Węgielku spuściła wzrok. Starała się nie myśleć o jego zniknięciu, tak jak o zniknięciu Topik, jakby to wszystko się nie działo i każdy z bliskich kotów, które opuściły klan Rzeki były tak naprawdę niedaleko, a niedługo mieli wrócić.
- Pomyślę jeszcze nad tym, zostało trochę czasu do ceremonii… – I tak nie mogłaby podjąć ostatecznej decyzji teraz, nawet jeśli Noc był zastępcą, to jeszcze nie przywódcą ich klanu, więc ostatecznie będzie musiała (lub nie) powiedzieć o tym Łabędziej Gwieździe. A w tej chwili? Mogła jedynie postarać się przestać myśleć o tym wszystkim, co tak usilnie starała się wypierać z głowy, a co tak usilnie do niej wracało, nie pozwalając na stwierdzanie, że rzeczywiście wszystko było tak jak być powinno.
Więc jak mogła się od tego oderwać, czym przyjemniejszym się zająć? Przysunęła się do Nocnego Szkwału, by następnie przeciągnąć językiem po jego szyi.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Nie rób niczego tylko dlatego, że myślisz że tego się oczekuje. Jeśli chciałabyś byś wojowniczką - super! Jeśli nie jesteś pewna, to zostań w Chruśniaku. Nikt nie będzie miał o to pretensji. — nie zbliżał się przecież żaden wielki kryzys, żeby od kogokolwiek oczekiwano podjęcia takiej decyzji. Jak najbardziej byliśmy przygotowani na nową falę kociąt i choć trzeba będzie lepiej zarządzać swoim czasem, było to do zrobienia, jak najbardziej.
Nie było mi dane się w końcu położyć i spojrzeć w niebo. Siniak podeszła i przejechała językiem po mojej szyi, a ja poczułem się jakby samica dotknęła mnie pierwszy raz w życiu. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz i moje ciało samo z siebie zdecydowało się zamruczeć. Odpowiedziałem jej tym samym i czekałem co zrobi dalej - czy była to zwykła, drobna czułość czy może wstęp do jakiegoś przytulania pod gwieździstym niebem. Nie miało to większego znaczenia, jakakolwiek inicjacja takich rzeczy z jej strony bardzo mi się podoba, ale chyba tak działała kocia natura - zawsze czuje się niedosyt.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przysunęła się jeszcze bliżej, by już naprawdę przytulić się do Nocy i móc dalej kontynuować pieszczoty. Tak było prościej. Chociaż czy wszystko, co ewentualnie mogło stać się dalej, nie powodowało jedynie, że zaczynała myśleć o innych rzeczach?
Gdyby mieli kolejne kocięta, Noc z pewnością by jej nie zostawił. Jak mógłby to wtedy zrobić? Byliby znów wszyscy razem szczęśliwą rodziną, jeszcze większą niż wcześniej, jakby nigdy nikogo w niej nie zabrakło. Z drugiej strony nie powinni się na to decydować. Było przecież tyle kociąt w Chruśniaku, wszyscy już ledwo sobie z nimi radzili. Chociaż może to oznaczało, że kilka więcej nic by tak naprawdę nie zmieniło? Noc przecież mówił, że klan ze wszystkim sobie poradzi, nie była to aż tak trudna sytuacja. Czy na pewno?
Mogła wybrać to, co wydawało jej się w tym momencie lepsze dla niej samej, doprowadzeniem jej z powrotem do idealnego życia z Nocnym Szkwałem lub to, co uznawała za bardziej odpowiednią opcję dla aktualnej sytuacji całego klanu. Co uznawała rzeczywiście za ważniejsze? Nie wiedziała. Nie chciała teraz jednak tego przerywać, odsuwać się i musieć wracać do rozmowy o czymkolwiek innym. Co więc mogła jeszcze zrobić?
- Kocham cię. – Myślenie o tym, co kto przez to rozumiał i czy rzeczywiście w to wierzył chyba nie miało ostatecznie doprowadzić do niczego, ważne, że się wydarzyło.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie przestawała i choć zdecydowanie powinienem, nie potrafiłem tego przerwać. Powiedzieć jej, żeby przestała. Od tak dawna nie czułem się tak… błogo. Nie myślałem o problemach, naszych, w klanie, o tym wszystkim co w ostatnim czasie się stało. Była tylko ona i fala czułości, chyba pierwsza taka z jej strony. Nie potrafiłem się tym nie cieszyć, choć próbowałem nieco się ostudzić. Pomimo szczerych chęci, ciągnące się mruczenie wydobywało się z mojego gardła, jakby wbrew mojej woli.
Kiedy powiedziała te dwa słowa, nawet nie zastanawiałem się nad tym, czy są szczere. Musiały być, jaki miałaby w tym cel? W powiedzeniu tego, w tym wszystkim, co teraz się działo. Przez moment, przez ten mały ułamek chwili nie myślałem o tym, że mamy jakikolwiek problem. To wszystko jakby zniknęło, potrzebowałem od niej czegoś takiego, potrzebowałem od niej usłyszeć że mnie kocha, tak po prostu, bez proszenia o to.
— Myślisz, że powinnismy? — zapytałem szeptem, nie zamierzając stawiać oporu. Ostatnio uważaliśmy i było dobrze, dlaczego teraz miałoby być inaczej? Nie zamierzałem jednak robić tego pierwszego kroku, robiłem to za każdym razem. Jesli chciała przestać teraz - nie ma problemu. Byłem już wystarczająco usatysfakcjonowany i szczesliwy. Mogłem z nią oglądać gwiazdy do bladego świtu i się przytulać. Niczego więcej już nie potrzebowałem.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To, czy myślała, że powinni, było zbyt skomplikowane. Myślała przecież tyle różnych rzeczy, jak ktokolwiek, nawet ona sama mógł stwierdzić, które były prawdziwe? Ale czy to na pewno się liczyło? Może miały się stawać prawdziwe w momencie, w którym je wypowiadała, tak jak to „kocham cię” przed chwilą?
Jeśli miała wybrać to, co będzie lepsze dla niej, dla nich, a nie dla klanu, jeśli chodziło o zostanie wojowniczką czy opiekunką – czemu miałaby nie kierować się tym samym i teraz? Może to nawet nie miało doprowadzić do niczego więcej, niż przyjemne chwile teraz? Kocięta przecież nie rodziły się zawsze, być może całe myślenie o tym, jakby miało się wydarzyć, nie było istotne.
- Tak, zróbmy to. – Zadecydowała szeptem, bo w tym momencie liczyła się przede wszystkim chwila, która trwała i to, że nie chciała, by kończyło się to wszystko zbyt szybko. Skoro sprawiała teraz, że wszystko miało już być tak dobrze, to tak właśnie będzie, cokolwiek dalej miało się nie wydarzyć.
[…]
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czterdzieści księżyców. Może trochę więcej, może trochę mniej. Tyle byliśmy razem. Ani razu, przez cały czas ten czas, nie była taka jak teraz. Za pierwszym razem, kiedy to zdecydowaliśmy się na powiększenie rodziny wiedziałem, że tego chciała, ale nie kryło się za tym nic więcej. Nie z jej strony. Teraz było zupełnie inaczej. Chciała tego, ale z zupełnie innych pobudek. Biła od niej taka... nienaturalna dla niej pewność siebie i zdecydowanie. Chodziło o coś innego, o coś o wiele prostszego. Zwykłe pożądanie, chciała mnie. Po tych wszystkich księżycach, po tym wszystkim co się wydarzyło w ostatnim czasie, to było najcudowniejsze uczucie na świecie. Nie potrafiłem się oprzeć, nie potrafiłem tego zatrzymać, nie potrafiłem odezwać się ani słowem. Umiałem się tylko z tego cieszyć i pozwolić robić jej wszystko, na co miała w tej chwili ochotę.
(...)
- Nie odpowiedziałem ci wcześniej. - odchrząknąłem, próbując doprowadzić jej futro do ładu. - Ja ciebie też. Najmocniej. - dodałem ciszej, pozwalając sobie na oparcie brody o jej głowę. - O coś takiego mi wtedy nie chodziło. Nie zawsze musi się tak kończyć, nawet nie powinno, ale potrzebuję czasem od ciebie usłyszeć że mnie kochasz. Poczuć, że tak jest. - i nie chodziło tutaj wcale o to, co przed chwilą miało miejsce. Wystarczyło czule się przytulić i to powiedzieć z taką samą pewnością, jak teraz. Nie potrafiłem tego wytłumaczyć, ale chodziło o tę specyficzną energię, którą emanowała. Nigdy nie byłem tak pewny jak teraz, że mówiła szczerze. Chyba nigdy nie byłem tak spokojny, nie przez ostatnie księżyce na pewno. Czułem, jakby wszystkie problemy zniknęły przez te dwa głupie słowa wypowiedziane w odpowiedni sposób i miałem nadzieję, że tak pozostanie. Że rano się to nie zmieni.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W tym momencie rzeczywiście wszystko było w porządku, dokładnie tak jak być powinno. Noc ją kochał, naprawdę i niezmiennie, a ona jego i nie trzeba było się nad tym dalej w tym momencie zastanawiać, jedynie przyjąć tę wersję rzeczywistości. I postarać się pozostać w tym świecie jak najdłużej, nie musząc wracać jeszcze do wszystkiego, co będzie czekać na nich w Obozie i dalszym życiu. Aż szkoda, że nie mogło to trwać wiecznie. Chociaż czy wtedy i tak coś nie musiałoby się zepsuć, prędzej czy później?
- Zostańmy tu jeszcze przez chwilę… – Zaproponowała dlatego, pozostając przytulona do swojego partnera. Cały klan poradzi sobie bez nich jeszcze przez jakiś czas, nie było po co się spieszyć, a skoro wszystko tutaj było takie przyjemne i ładne, to tym bardziej skoda byłoby nie skorzystać z takiej możliwości. Kto wie, kiedy kolejnym razem znajdą czas na wspólny spacer gdzieś dalej? A nawet jeśli wyrwą się spod obowiązków, to czy nadchodzące chłodniejsze dni, deszcze i śnieg, nie przeszkodzą w spędzaniu w takich miejscach dłuższego czasu?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wszystko przestało mieć znaczenie, przez tę krótką chwilę. Świat mógłby się walić, a to by nas nie dotyczyło. Teraz liczyliśmy się tylko my, tylko ta chwila, tylko na bliskość, która nas łączyła. Wiedziałem, że jest zabójczo piękna, nie była to żadna tajemnica, ale jeszcze nigdy nie była tak pewna i zdecydowana, taka pociągająca. Oh, zdecydowanie trafiało to w moje gusta.
- Też nie chcę jeszcze wracać. - w tej chwili czułem, że mogę tutaj zostać na zawsze, jeśli tylko ona tutaj będzie, przytulona do mojej piersi. - Nie wiedziałem, że potrafisz być taka pewna siebie. Podobasz mi się taka. - mruknąłem, przejeżdżając językiem po jej głowie i zerkając w gwiazdy. To nie zmieniało tego, że podobała mi się zawsze, po prostu ta jej strona podobała mi się nieco bardziej.
- Chciałem porozmawiać o tylu rzeczach, ale absolutnie wszystko wyleciało mi z głowy. - przyznałem, ale to nie powinien być problem. Zawsze można delektować się swoim towarzystwem w ciszy, jednak musiałem przyznać, że i to ciężko było mi zrobić, bo myślałem tylko o jednym. Żeby jakoś pozbyć się tych natrętnych myśli, wpadłem na najgłupszy, ale jakże skuteczny pomysł. Zerwałem źdźbło trawy i... cóż, zacząłem ją łaskotać po nosie. Bez celu, tak po prostu, żeby troszkę jej dokuczyć i skupić się na czymś innym.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy była teraz pewna siebie? Trudno było jej stwierdzić i to chyba wystarczyło do stwierdzenia, że nie mogło tak być w pełni. Ale wszystkie ewentualne wątpliwości również się w tym momencie nie liczyły, ważne było to, co widział Noc, bo i w tej kwestii mogła mu przecież całkowicie uwierzyć.
Może lepiej nie było rozmawiać o tylu rzeczach w tej chwili, przynajmniej w jej przypadku większość możliwych tematów mogła znów przenieść jedynie dalsze powody, by się martwić. A chodziło wciąż o to, żeby właśnie tego wciąż nie robić.
Wystarczyło cieszyć się tym, co znajdowało się przed nią, śmiać się, gdy łaskotał ją po nosie i odpowiadać mu gestami równie miłymi dla wszystkich zaangażowanych. Ile czasu jeszcze spędzili w tym miejscu? Tego chyba nikt nie liczył, po co byłoby to robić, gdy było tak przyjemne?
Aż w końcu, ostatecznie musiał nadejść czas by wrócić do obozu, bo mimo wszystko, nie dało się tego przeciągać przez resztę ich życia.

// zt x 2
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe

They will die and be afraid
Mother, tell me so I say

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No i co się chowasz - mruknęła, wciskając łeb w króliczą norę, gdzie widziała jeszcze wcześniej jak zajęczak wpada z impetem do środka. Możliwe, że już go tam nie było, możliwe że ma przekopany tunel, by zrobić byle kota w konia, ale że Róża nie miała wcześniej do czynienia z królikami (chyba że martwymi na stosie), tak musiała poważniej zbadać temat.
- Jak ci tam napluję to wyjdziesz? - wiedziała, że jej nie rozumie, ale nie chciała, żeby potem narzekał że go nie ostrzegała.
Zebrała ślinę w mordce i z głośnym charknięciem splunęła do dziury. No i nic.

/onyks
/wygaszon

« Ile dałbym, by zapomnieć Cię »
wszystkie chwile te, które są na nie
. . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . .
「 nie myśleć o tym już 」. . . .
» zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległy k u r z
[Obrazek: UOIIPf2.gif]
TAK JUŻ, po prostu nie pamiętać . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i,
. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serce klęka
「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzo chcę
mam nadzieję, że to wiesz i Ty
x — x — x
┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐
Znowu staniesz p r z e d e .m n ą, zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić
└┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
21
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeżeli dobrze zastosowała się do wiedzy, którą dostała od ojców, powinna znajdować się blisko terenów czterech klanów. Pewności nie miała, w końcu nigdy wcześniej tu nie była, a pamięć mogła ją zawieźć. Co wtedy zrobi? Jeżeli nie uda jej się dotrzeć do Gromu? Nie, tak nie wolno jej było myśleć. Potrząsnęła głową, usuwając ponure rozważania z głowy. Będzie się martwić potem. Teraz mogło to co najwyżej znowu sprawić, że się rozpłacze. A płaczu Promyk miała dość.
Podjęła szybką decyzję, że chwilę odpocznie i zapoluje, bo kiszki naprawdę grały jej już marsza (cokolwiek to znaczyło, gdzieś to usłyszała i wydało jej się fajnie brzmieć).
Usiadła przy wejściu do króliczej nory i próbowała doprowadzić do ładu zawilgocone futerko.

/ Kałuża!
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Starała się jak najbardziej przyzwyczaić do życia z nie do końca sprawną łapą, chodząc na coraz dłuższe spacery. I rzeczywiście, o ile kończyna wciąż pozostawała trochę krzywo zrośnięta, to jednak poruszała się już nieco bardziej sprawnie niż na samym początku. Nawet jeśli wciąż nie było to to samo, co przed złamaniem. Tym razem Kałuży udało się zajść całkiem daleko, nawet poza granice Rzeki, chociaż od nich wolała nie oddalać się za bardzo. Może jednak warto było wydłużyć swoja wycieczkę trochę bardziej, bo po dotarciu w okolice Króliczych Nor oczom wojownika ukazała się nieznajoma osoba.
- Cześć. Zgubiłaś się? – Spytał, bo zobaczenie tak młodego kota samotnie na terenach niczyich było dość dziwne. Może i kotka mogłaby już zostać terminatorką i nie musiała koniecznie siedzieć z ciągłą opieką innych, ale wciąż musiała się oddalić daleko od domu, gdziekolwiek by on się nie znajdował. Chociaż teraz, gdy Kałużowa Dolina skupił się na niej trochę bardziej, zaczynał uświadamiać sobie, że nawet nie czuł od niej zapachu któregokolwiek z klanów. Czy to mogła być samotniczka? Nawet jeśli tak, to chyba gdzieś powinna mieć jakąś rodzinę i dom, więc poprzednie pytanie pozostawało wciąż aktualne.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości