Logo Artemidy
Porzucone Gniazdo w Chaszczach
– Przewidujesz, że będzie potrzebne?? – miauknęła z lekko wymuszoną zaczepnością. – Co z twoją pewnością siebie? I tym, że żaden z przywódców by ci nie odmówił?
Oby chociaż w ten sposób dała radę wybrnąć z nieprzyjemnego wrażenia wywołanego uderzenia serca wcześniej. O ile było z czego, bo Orion nie wyglądał, jakby wybitnie je odczuł. Może przesadzała? Sęk w tym, że trudno było wyczytać z niego cokolwiek konkretnego, a to otwierało drzwi do nadinterpretacji. Wejście, z którego Nurt w swoim życiu niejednokrotnie – i nadzwyczaj ochoczo – korzystała, żeby potem mieć problemy z zaśnięciem w nocy. A w tym przypadku – by wiercić się w miejscu, jakby była nosicielką pcheł. I zgotować sobie jeszcze większy mętlik w głowie, wybitnie niepomocny w obecnej sytuacji.
– No nie wiem. Szacunek starszyzny to wielki zaszczyt – odpowiedziała przekornie. – A taki terminator?? Co on może wiedzieć o życiu? Wydaje mu się, że potrafi ocenić, co dla niego dobre, a to wcale nie takie pewne. Obawiam się, mój drogi, że możesz mieć skrzywione priorytety. – Z rozczarowaniem pokręciła głową. – Wiesz, nie sądziłam, że masz takie podejście do kociąt! Ale chyba nie powinno mnie to dziwić. Po tej historii ze Świt. Ją też, kiedy była młodsza, uratowałeś przed trudnym pierwszym zetknięciem ze śmiercią?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przewrócił oczami, choć nie było w tym geście nawet cienia irytacji.
– Pytasz się jakbyś nie wiedziała jak to miło czasem nie musieć wszystkiego załatwiać samemu. Ale niech ci będzie, niedowiarku, nic jej nie mów, rozsiądź się wygodnie i czekaj aż pewnego dnia wejdę do obozu jak do siebie – zagroził? Obiegi pór temu to z pewnością byłaby groźba. Dzisiaj bliżej było jej do obietnicy, chociaż ta myśl dalej nie chciała się odpowiednio ułożyć w głowie orientala.
Namiastka normalności. W krzywym zwierciadle, ale w obecnych czasach i za taką przyszło mu tęsknić.
– Może coś w tym jest, nie pierwszy raz to słyszę, coś z tymi priorytetami musi być nie tak – zgodził się smutno, na dobry początek. – Chociaż czy to nie prosty do zdobycia zaszczyt? Nudny taki? W przypadku starszyzny niemal zawsze wiadomo jakie warunki trzeba spełniać by zasłużyć na przychylniejsze spojrzenie. A kocięta i terminatorzy? Niezbadane są ścieżki ich umysłów, nigdy nie wiesz czym zaskarbisz sobie ich podziw – odbił piłeczkę do Nurt. – Ale nie. Ze Świt nie było żadnego ratowania. Gdyby ktoś słuchał naszej pierwszej rozmowy to by raczej nie zachwyciło go moje podejście. Opowiedziałem jej o wróżkach i rytuale zmieniania się w takie... kocie motylki, w najprostszych słowach. I mooże nie byłoby to nic szkodliwego, gdyby nie fakt, że kilka księżyców później, zamiast powiedzieć, że to była ściema, pomagałem jej budować kokon na granicy z Rzeką. Żeby mogła przepoczwarzyć w piękną wróżkę o najbardziej kolorowych skrzydełkach – uśmiechnął się do siebie na wspomnienie tego małego wypłosza. Zaraz jednak przypomniał sobie o Nurt i zwrócił się w jej stronę. – A teraz niech jej tylko włos z ogona spadnie, to zabiję. Jak ten czas leci, nieprawdaż? – sztuczny grymas nie sięgał oczu. Więc może pora na kolejne odbicie, zanim Nurt wmówi sobie, że to była groźba kierowana do niej. – Nie chcesz pomóc z kwiatkami zamiast tak siedzieć bezczynnie?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Wolałabym przy tym być – wyznała. – Osobiście doświadczyć mistrza w akcji, te sprawy. Chciałabym wiedzieć, który argument będzie tym, co akurat przemówi do Zmierzchającej Gwiazdy. I ile będzie musiało ich paść. Sam przyznasz, całkiem interesujące dla obserwatora!
I wtedy, gdyby sobie nie radził, mogłaby wkroczyć do akcji i spróbować swoich sił. Z naciskiem na spróbować, bo choć nie przyznałaby tego na głos, nie miała w tym Klanie za dużo do powiedzenia. Jej zdanie liczyło się dość miernie. Całkiem prawdopodobne, że pomimo najlepszych chęci, Orion od początku do końca musiałby polegać wyłącznie na sobie. Póki jednak poruszali się po temacie czysto hipotetycznie, nie musiała martwić się tym zanadto, prawda??
– Starszy, jeśli zdobędziesz jego szacunek, podzieli się z tobą swoją mądrością. Zaoferuje dobrą radę, może nawet się za tobą wstawi?? Przywódcy i wojownicy liczą się ze zdaniem bardziej doświadczonych! A z młodszymi, no właśnie, nigdy nie wiesz, czego się spodziewać. Dzisiaj cię podziwiają, jutro mogą uznać cię za jednego z wojowników, którzy kompletnie nic nie rozumieją – mówiła, z powagą kiwając głową. Naczelna obrończyni starszyzny.
Na rozwinięcie tematu Świt wybałuszyła oczy. Kocie motylki. Kokon na granicy z Rzeką... O czym ona właśnie słuchała??!
– I co jej potem powiedziałeś? Kiedy nie wyszła z kokonu ze skrzydłami?? – A może wyszła? Patrząc na to, jak Orion wypowiadał się o kotce, byłaby w stanie uwierzyć, że na poczekaniu skonstruował piękne skrzydła z łodyżek i kwiatów. – O ile nie próbowała potem latać, to nie wiem, co w tym szkodliwego! Brzmi jak fajna zabawa. Taka do wspominania przez długi czas.
Uśmiechnęła się niepewnie, kiedy wspomniał o zabijaniu i upływie czasu. No, rzeczywiście. Pędził jak szalony. I tylko tworzył zamęt.
– Nie wiem, czy potrafię. W składziku niczego się nie plącze. – A poza nim nieszczególnie manipulowała roślinnością. – Jeśli pokażesz, co mam robić...?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Jasna sprawa. W takim razie rozsiądź się wygodnie na granicy i podziwiaj przedstawienie z pierwszego rzędu. Po spektaklu będziesz mogła nawet porozmawiać z aktorami o właśnie obejrzanej sztuce, niecodzienna atrakcja. Czy taki plan ciebie satysfakcjonuje? – zapytał uprzejmie. Tak po prawdzie, gdyby rzeczywiście miał wybrać się na granicę już jutro, obecność Nurt przy jego audiencji u Zmierzchającej byłaby całkiem korzystna, nawet jeśli niema. Tak jak Jodłowa Gałązka u boku Lawendowej Gwiazdy miała być gwarancją, że samotnik nie kłamał, gdy mówił o tych silnych uczuciach. Z drugiej strony, jeśli miałby rzeczywiście dołączać do Gromu wolałby aby popielata nie usłyszała prawdziwego powodu – starczyło mu już tego uzewnętrzniania.
Ale wszystkie przyjemne rozmowy na bok – wciąż to nie on był chciany w klanie, a wersja niego, która żyła w głowie Nurt.
– Ech, same zakurzone mądrości – wzruszył barkami. – Niewielu jest płynących z prądem czasu, Gwiezdny Nurcie, a za to wielu obraża się, gdy nie skorzystasz z ofiarowanych mądrości. I patrzą z dezaprobatą, gdy wychodzi na jaw, że masz inne poglądy, okropieństwo. A czasem nawet to komentują, to już w ogóle cios w serce. Więc wiesz, może z młodszymi nikt się nie liczy aż tak, ale gdy dochodzi co do czego to jednak ich głos jest głośniejszy. I to wystarcza. A jak wygodnie jest zaszczepić myśl w cudzym umyśle i nie musieć samemu zdzierać sobie gardła.
Taki właśnie był. Wygodny. Unikał pracy, której dało się uniknąć. Pozostałą zrzucał na cudze barki, bez rozmyślania czy ich to nie połamie. Nie przejmował się konsekwencjami tak długo jak go nie dotyczyły personalnie, a nawet wtedy miewał trudność z traktowaniem ich poważnie.
Czasami ta wersja orientala zdawała się tak odległa, że zastanawiał się czy nie była zaledwie jedną z masek.
– Och, widzisz... – zaczął odpowiedź dopiero, gdy Nurt zdążyła podważyć szkodliwość tej zabawy. – Nic jej nie powiedziałem. Nie miałem okazji, wróciłem do obozu, zostawiając przyjemność tłumaczenia Rzecznemu patrolowi.
I dopiero gdy Świt wróciła z tej przygody w jednym kawałku, zaczął patrzeć na nią odrobinę inaczej. Nie tylko jak na ciekawego osobnika, którego klanowy system zniszczy, a na umysł warty chronienia. Minęły księżyce zanim pomyślał by wziąć to zadanie na siebie.
– Naprawdę nigdy nie dotykałaś roślinek bez zamiaru zmielenia ich w maść? – przechylił głowę. Nie do końca potrafił w to uwierzyć. Albo nie do końca chciał. – Wierzę, że sobie poradzisz, siadaj, pokażę ci te [i]tajne techniki plątania kwiatków – zaprosił ją do siebie z klepnięciem ogona. I szczerze? Żadnego spotkania z lisem nie odczuł jako walki o życie. Głupie zaproszenie, które zawisło w powietrzu było tego dużo bliższe.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zgodził się. Nadal w tym hipotetycznym, niedotykającym rzeczywistości scenariuszu, luźnym gadaniu bez pokrycia, więc dlaczego głupio się cieszyła?? Przecież nawet przez uderzenie serca nie sądziła, że Orion naprawdę mógłby zdecydować się zagadać do Zmierzchającej Gwiazdy. Przynajmniej dopóki nie znalazłby lepszego powodu. W jego oczach to nie musiało niczego oznaczać.
– Hmm... Brzmi jak luksusowa pozycja, nie powiem, że nie – uznała z zadowoleniem, które przynajmniej miało sens w kontekście toczącej się rozmowy i mogło być adekwatną reakcją przy niezobowiązującym rozważaniu nad możliwościami. – Po takiej propozycji chyba nawet rozważę maleńką pomoc. Nie za dużą, żebym nie straciła całego przedstawienia, wiadomo, nie ugryzę się we własną piętę. Ale z pierwszego rzędu powinnam mieć opcję interakcji z aktorami, co??
Nabrała powietrza do polików, wyraźnie oburzona zaprezentowanym brakiem szacunku do starszych i tego, co mogą zaoferować reszcie świata.
– Komentują, zaraz tam komentują... A może poddają dyskusji, nie pomyślałeś?? Ty?? Przecież to wyciągnięta łapa w twoją stronę. Po prostu trzeba włożyć wysiłku, by przekonać ich do swojej racji – miauknęła, pewnie unosząc podbródek. – Nie dlatego, że są zbyt zatwardziali w swoich opiniach, tylko po prostu są one zbudowane na silnych fundamentach. Z czasu i doświadczenia. Bez zaproponowania im czegoś równie solidnego można odnieść takie mylne wrażenie i pomylić się co do nich. I wiele na tym stracić!
Za to przy jego ostatnim komentarzu – tym o zaszczepianiu myśli w młodym umyśle – teatralnie wywróciła oczami.
– Ehe, tobie samemu to chyba bliżej do starszyzny, skoro tak mówisz!
Przechodząc jednak do Świt... Cóż, jeśli Nurt wcześniej miała wybałuszone oczy, to teraz musiały być o włos od wyskoczenia z orbit. Spojrzała na Oriona jak na przybysza z innej planety.
– Żartujesz sobie??? – spytała tonem, który chyba powinien zawierać sporą dozę nieufności, ale wypełniony był niemal stuprocentowo szokiem. Gdyby powiedział, że postąpił w ten sposób z Nietoperzową, prawdopodobnie nawet by nie mrugnęła. Ale Świt, ze wszystkich kotów?! Oczywiście, że się z niej naigrywał. Prawda...?
– Dotykać a układać w konkretne formy to dwie inne rzeczy – pouczyła go. – A poza tym – dodała ciszej – moglibyśmy mieć inne techniki. I co wtedy? Byłbyś niezadowolony, że brużdżę ci w wychuchanej kryjówce.
Ale obiecał pokazać jej, jak to się robi jego sposobem, dlatego podniosła się ostrożnie, niczym w obawie, że po gwałtowniejszym ruchu zrobi jej się ciemno przed oczami, i na miękkich łapach podeszła do niego. Nie straciła przytomności ani nie uderzyła w nic po drodze, pierwszy sukces. Czy plątanie kwiatków będzie kolejnym...? Czy była dla nich jeszcze jakaś nadzieja na wspólne spędzanie czasu nieprzypominające przeprawy przez ciernie?
Bardzo by tego chciała.

:(
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości