Logo Artemidy
Śliskie Skałki
  Ach! Więc jednak pieszczoch z miasta! Nie żeby to była jakaś różnica dla niej, ale na pewno była to różnica kulturowa! Zachichotała na jego proste podsumowanie co do wypadów w świat. Wsiowe koty zawsze inaczej patrzyły na świat, bardziej realnie i jak już to ze zdrowym rozsądkiem, te osiedlowe… bywało różnie! Chociaż najczęściej były nierozważne – kocur na pewno troszkę był – co miało swój urok, nie mogła zaprzeczyć! Uszko delikatnie drgnęło na informację o jakiejś “Ru” kimkolwiek była! Czemu imię kotki było taką tajemnica? Teraz Smuga była zaciekawiona jej osobą jeszcze bardziej, niż normalnie by była; ciekawe w takim razie również czy Ru biegała gdzieś w okolicy i również na nią dało się trafić, czy może ona była bardziej ulotna? Przede wszystkim nie sypiała na kamieniach?
  — Hmmm… ostatnio pół na pół? Najczęściej jestem przy Zalewie Lipowym i mieście zaraz obok, ale tutaj przylatuję coraz częściej, lubię atmosferę tego miejsca, ale jeszcze nie zdecydowałam gdzie wolałabym zostać ostatecznie, wiesz? — Spojrzała się dookoła, aż znowu dwukolorowe tęczówki (tak jakby) spoczęły na dwukolorowej mordce (tak jakby). — Lubię zgiełk miasta, a zaraz potem przyjemne miejsce obok do odprężenia się jeszcze nad jeziorem! W taką pogodę zawsze przyjemniej nad wodą! I nawet światła tak nie zasłaniają gwiazd tam, więc mogę słuchać jak wiatr uderza o taflę jeziora i obserwować niebo, a zaraz potem parę kroków w dobrą stronę i znowu jestem wśród żywego miasteczka, które ma w sobie tyle zakamarków jeszcze do odkrycia i jeszcze więcej kotów do poznania! Ciężko mi odrzucić to na rzecz spokojnych terenów, pachnących końmi, cichymi rzekami i szepczącymi mi krzewami, które mamy tutaj. Jestem bardzo rozdarta, mhm! — przyznała z lekkim zmęczeniem, ale było w tym westchnieniu wiele pozytywności, pewne teatralność; przy okazji również rozgadała się co do swojej sytuacji, jakoś miało to sens! Może nie oczekiwała pomocy z wyborem, ale na pewno przyjemnie było zrzucić z barków temat, z którego nie mogła się spowiadać nikomu bliskiemu… ach! — Żebym ja ci się nie pomyliła skoro również latam! — zażartowała pomiędzy pytaniami kocura. — Myślę, że to imprezy bardzo nie w moim stylu… hmm, wiesz co? Polecam ci je bardziej z przymrużeniem oka, tak, uważaj na nie, ale nie musisz też ich unikać, pewnie sobie poradzisz gdyby co?? — Przyjrzała się mu z ciekawością. Chyba dałby sobie radę? Choć… był dość naiwny. — Sekretariat tak w skrócie to lubi zapraszać tego kto się akurat napatoczy, a to oznacza również zabawę kocimiętką. No i bywają bójki, które budzą konie, a konie budzą właścicieli stadniny, parę razy widziałam jak ktoś kapciem dostaje — wyjaśniła z parsknięciem, chociaż samo opowiadanie o tym nie oddawało też atmosfery, która się tam często zradzała. Smuga unikała imprez ogólnie, nie szalała za zabawami do białego rana, a w szczególności z podejrzaną roślinnością, którą lubił Sekretariat. Czy zamierzała go oceniać? Raczej nie. Krzywdy nikomu nie robił, a przynajmniej nie zauważyła. Innym zaś potrafiło odbijać.
  Delikatna zmiana na mordce nie umknęła wzrokowi Smugi, wręcz przeciwnie została zanotowana… miał tam kogoś bliskiego? Chciał się tam dostać? Lubił kogoś z klanu? Ale zarazem! Przed chwilą mówił, że nikogo tutaj tak naprawdę nie znał to jak to było? Końcówka jej ogona delikatnie zadrżała z ciekawości, a odpowiedź przyszła po chwili. Hmm… — Szczerze nie miałam większych rozmów z kotami klanowymi. Jedyna jaką odbyłam była w parku na osiedlu z jak to się przedstawił: Sowią Łapą wnukiem Nocnej Gwiazdy. Był bardzo wrogo nastawiony do każdego kota, który nie był klanowy, uważał się za kogoś ważnego, jakby należało mu się znaleźć odpowiedzi… był przy tym dość uroczy i nie tyle naiwny co niewinny, wiesz? Był jakoś w naszym wieku, ale nie zdawał sobie sprawy jak brzmiał, mam wrażenie, że koty klanowe są takie właśnie. Nawet ta co mówisz, że cię zaatakowała! Mam wrażenie, że jest w tym pewna niewinność? Nie znają nic innego, bo to cały ich świat, więc może masz rację? Tylko nadal nie sprawia to, że mam ochotę do nich podchodzić chyba… wręcz odpycha? Mam wrażenie, że przez to się z nimi nie dogadam, ale kto wie? Może się odważę w niedalekiej przyszłości spróbować znowu? — Zaśmiała się radośnie i pokiwała sobie przy tym głową, jakby było to na razie tak niemożliwe, że nie wiedziała jak miałoby się to wydarzyć. Niby lubiła tajemnice i odkrywanie rzeczy, ale cóż… na razie pamiętała bardzo nieuprzejme drugie spotkanie z Sowią Łapą i gadanie matki… zresztą tajmnice kryły się wszędzie, nie tylko wśród klanów.
  — No! To dobrze! — wykrzyknęła z rozbawieniem. — A kto jest tą znawczynią ptaków? — dopytała po uderzeniu serca… może to będzie ta Ru? A może ktoś jeszcze inny? — Tel-telewizora? To były te… hmm… te takie wielkie, płaskie prostokąty? — Przechyliła odrobinę głowę, a uszko poruszyło jej się dwa razy, jakby chciało ustawić się idealnie na potwierdzenie lub zaprzeczenie; domostwa ludzi były jej nieznane tak na dobrą sprawę, nigdy w żadnym nie była, urodziła się w stajni, a potem podróżowała z matką i Myszą przez jakiś czas. — Płonący ptak brzmi niesamowicie! Chociaż zastanawiam się czy na pewno by ci się udało… hm… na żywo? — Czyli to chyba znaczyło, że niektóre rzeczy nie są na żywo w telewizorach! Ciekawe! Co takiego kryło się w nich? Czy powinna zostać na jakiś czas pieszczochem, by doświadczyć również tego? Zdobyć wiedzę, którą posiadały tylko pieszczochy lub bardzo dociekliwe koty? Tylko! Ona też była przecież dociekliwa! A nie wiedziała! I jak tu żyć? Kiwnęła głową w podziękowaniu, a uśmiech widniał na klinowej mordce, pomimo tego jak temat jej imienia nie był najprostszy... wolałaby mieć weselsze znaczenie, ale zarazem lubiła takie, lubiła je... może gdyby ulotność nie była też do relacji z własną rodziną to nie byłoby tak słodko-gorzkie? Pytanie na ułamek uderzenia serca zbiło ją z tropu, w oczach na bardzo krótko mogło się więc też pojawić zdziwienie, cała jej postawa nie zdradzała jednak nic. — Ma... to swoje zalety. Urok. Jestem myślą na jeden dzień, która nie powróci już następnego, nie przeszkadza mi to. Czasami jednak nie jestem ulotna, czasami jestem szybka, a kłopoty się mnie nie trzymają, nie potrafią mnie doścignąć.
LVL 2 80 / 150
MedLVL 2 0 / 300
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Retoryczne: „Wiesz?” spotyka się z energicznym kiwaniem głowy Feniksa. Chyba nawet wie! Wiele z tego, co mówi Smuga, z nim rezonuje — sam czuje przywiązanie do żywotności miasta, ale równie silnie ciągnie go do tych spokojniejszych, dzikszych rejonów, wciąż czekających na odkrycie i dogłębniejsze obadanie. A woda?? Od kiedy przepłynął się po raz pierwszy, wielce ją sobie ceni! Przynajmniej dopóki nie musi dzielić jej z łabędziami...
— Rany, jakbyś znała moje myśli! — zachwyca się. — Mam tak samo!! Wszędzie jest inaczej i każde miejsce ma w sobie coś, ale nie da się, by jedno miejsce miało wszystko, no nie? Bo czasami te rzeczy wykluczają się wzajemnie, a i tak są fajne, zależy, czego akurat się chce! Przez co nie da się ograniczyć do jednego. No bo: w domu jest miło i przytulnie, kiedy za oknem pada deszcz. Za to kiedy nie pada, przyjemnie powygrzewać się na słoneczku przy rzece! A noce, ach...! Lubię spędzać je na osiedlu, jest wtedy niezwykle cicho i spokojnie, chociaż nie w pełni, tam zawsze się dzieje! Tylko klimat się zmienia... I nagle każde najmniejsze poruszenie budzi nurtujące pytania! Co on tu robi?? Co ją powstrzymuje przed spaniem o tak późnej porze?... Ale w byciu daleko, pod drzewami, w absolutnej ciemności, zupełnie samemu, jest coś intrygującego. Zresztą za dnia, gdzieś pośród dziczy, czeka tyle odkryć...! Zwierząt, roślin, zapachów, nieskończenie wiele możliwości!! Czasem chciałbym móc być w dwóch miejscach naraz, haha. Tyle że gdybym mógł, to bym chyba był w pięciu! Albo dziesięciu! I wszędzie chodziłyby jakieś Feniksy.
Na przelotny komentarz kotki rudzielec przybiera poważniejszy wyraz pyska.
— Ciebie nie mógłbym pomylić z żadnym innym! — zapewnia z przekonaniem. Wyskakuje do pionu i zbliża się nieco, by móc wysunąć mordkę bardziej w jej stronę. Przygląda się przez chwilę. — Masz takie, o! Brązowe plamki w oczach. Bardzo fajne. Sokoły czy puszczyki mogłyby tylko pozazdrościć!
A skoro już stoi, zwinnym skokiem wycofuje się na miękką trawę i przeciąga się, tak by nie tylko umysł, ale również ciało do reszty obudziło się po drzemce. W międzyczasie Smuga mówi dalej, a on, w reakcji na szczegóły dotyczące imprez, zastyga z przednimi łapami wyciągniętymi przed siebie i tyłkiem w górze. Uniesiony dotychczas ogon opada bezwiednie.
— O — komentuje inteligentnie. — Chyba miałem nieco inne wyobrażenie tych imprez...! Smutno byłoby pójść na taką kończącą się bójką. To chyba też nie w moim stylu!
A szkoda, zapowiadało się ciekawie! Feniks co do zasady uważa się za kota, który sobie radzi — nigdy nie wplątał się w kłopoty, z jakich ciężko byłoby się wygrzebać — ale nie czuje, by było mu po drodze do niejakiego Sekretariata i jego towarzystwa. Chociaż może kiedyś, kto wie... Nie przekona się, jak jest, dopóki sam tego nie sprawdzi! Nie żeby spieszyło mu się do oberwania kapciem...
Ból w plecach przypomina mu o pozycji, w jakiej zastygł, i teraz kładzie zadek na ziemi. Smętna mordka ożywia się znowu. Nie spodziewał się usłyszeć znajomego imienia!
— Och, Nocna Gwiazda! To głowa Klanu Rzeki! A może nie głowa, tylko... nurt?? To brzmi bardziej jak ważna część rzeki. Nie wiem, skąd wzięło się to określenie: głowa czegoś! Do klanów w sumie pasuje, oni lubią te Łapy jako jeden ze szczebli hierarchii! Aż dziwne, że nie mają Nocnej Głowy. No i innych. — Milknie na moment, dopóki nie dociera do niego, że swoją dygresją odbiegł od głównego tematu i nijak nie odniósł się do tej faktycznie ważnej części wypowiedzi kotki. A przecież — w całej swojej negatywności, jaką pozornie przekazywała na temat klanów — znalazła się w niej spora dawka nadziei. Wartej docenienia nadziei. — Sorki! Myślisz?? Że to może być zwykłe niezrozumienie? No właśnie, znają pilnowanie granic i patrole, nie wychodzą nigdzie dalej, słyszałem też, że innych traktują z wyższością! W sumie każdy tak mówi... Ale jak spotkałem Wi– wojownika z Klanu Rzeki, to on zupełnie taki nie był, serio! Może wcześniej spotkał już kogoś spoza klanu i wiedział, że nie jesteśmy źli?? A reszta po prostu chce się bronić, dlatego jest nieprzyjemna... — wysnuwa swoją teorię, nadal nie spuszczając wyczekującego wzroku z rozmówczyni. Pojawia się w nim błagalny zalążek.
Zaraz jednak kocur przybiera nowy, zakłopotany wyraz. Pytanie o znawczynię ptaków normalnie by mu nie przeszkadzało, ba, wręcz ucieszyłby się, mogąc opowiedzieć o przyjaciółce! Natomiast od pewnego czasu podjął się świadomej zmiany pewnych nawyków i ta najbardziej komfortowa forma komunikacji, w której jest otwartą księgą, została poddana ograniczeniom. A konkretniej: ograniczenia dotyczą rozdziałów wybiegających treścią poza jego samego. Trudna sztuka dla kogoś, kto nie do końca wie, jakie informacje powinny zostać poufne! Ale konieczna, jeśli zależy mu na Ruletce, ceniącej sobie prywatność.
— To... Moja sąsiadka — zaczyna ostrożnie. — Mieszka tuż obok mnie! Niezliczoną liczbę godzin spędziła przy karmniku, no i w ogóle, obserwując ptaki. Zna na ich temat najróżniejsze ciekawostki, sam nie wiem skąd! I potrafi odróżnić wronę od gawrona. Albo krzyczące łabędzie od takich trochę spokojniejszych. I pewnie cokolwiek, co możesz sobie wyobrazić, też wie! — Jego przykłady nie w pełni oddają potęgę Ruletki, ale to wyłącznie kwestia jego ignorancji. — No, dokładnie! To one. Tyle niesamowitych rzeczy tam pokazują, że ho–ho! A świat jest tak OGROMNY, że myślę, że większość gdzieś da się znaleźć... Tylko czasami to strasznie trudne!
Feniks nie ma do końca pewności, co Smuga ma na myśli mówiąc o byciu myślą na jeden dzień, mimo to odczuwa jakiś wewnętrzny zgrzyt w interpretacji tego jako pozytyw. No cóż... chyba sama wie najlepiej?? Szczególnie, że bycie szybką i wywijanie się z kłopotów to istotnie dobra rzecz!
— Och, czyli trafione imię! To dla mnie, jeśli serio nie masz nic przeciwko, bardziej jesteś taką Smugą światła! Pojawiłaś się znienacka, o!, tak po prostu rozbłysłaś, i w mojej głowie na pewno już zostaniesz! Wiesz, taka wcale nie ulotna smuga. Zupełnie trwała.
Bądź co bądź, nie zwykł zapominać poznanych kotów. Zwłaszcza tych sympatycznych!
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości