Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
- Dobrze, Róóóóóżżżaaaa, nie Różyczka - przytaknął, choć w myślach i tak miał wrażenie, że to zdrobnienie pasowałoby do niej. Nie należała w końcu do olbrzymich kotów. Kiedy zaś wspomniała o swoich zagubionych bliskich, jego uszy lekko drgnęły. - Hm… a czemu nie masz ochoty latać za siostrami? - Zagadnął połknąwszy kolejny już kawałek wiewiórki i marszcząc jeszcze mocniej brwi.
Niepewność czy ktokolwiek zainteresował się jego zniknięciem nagle ukuła go nieprzyjemnie. Z jednej strony chciałby, żeby nikt nie przejmował się tym, że nie ma go w klanie. Troski nie były fajne. Nie chciał, żeby ktoś czuł się smutny z jego powodu. Gdyby wszyscy po prostu dalej sobie żyli, śmiali się i byli szczęśliwi i myśleli, że wyruszył na wspaniałe przygody to chyba byłoby lepsze, prawda? Ale z drugiej, jeśli nikt go nie szukał, kiedy się zgubił… jeśli nikomu go nie brakowało… to znaczyło, że jego nieobecność nic nie zmienia. Jakby nigdy nie był częścią ich życia.
Wtulił ogon w swoje łapki, próbując odgonić to nieprzyjemne uczucie. Nie, nie powinien tak myśleć. Nie mógł tego wiedzieć. Zerknął na Różę kątem oka, chcąc skupić się na czymś innym. - Wasza mama zniknęła? - Zagadnął współczującym tonem. - Bardzo mi przykro. Ja też moją pierwszą mamę straciłem.
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Spojrzała na niego, łapkami rozkopując i ugniatając kolejno ziemię, byle się czymś zająć, gdy ten zajadał wiewiórkę. - No bo zniknęły tak dawno, że za nimi nie tęsknię już - powiedziała i przymknęła mordkę momentalnie. Wypowiedzenie tego na głos sprawiło, że poczuła się dziwnie. Od zawsze jej mówiono, że była dziwna. Czy teraz była również okrutna? Zdążyła przestać tęsknić, szczególnie, że z siostrami nigdy nie była blisko. Prędzej przyjaźniła się z braćmi, przez co zniknięcie Żwirka zabolało znacznie bardziej.
- Dawno, dawno temu - Róża nie pamiętała już nawet, jak wyglądała ich matka. W końcu przez większość ich życia byli tylko oni, Płonący Liść i reszta klanu, wraz ze starszym rodzeństwem. - Albo nas nie chciała albo umarła albo nie wiem. Ale to nic, mam też inną rodzinę - wzruszyła barkami. - Pierwszą mamę?
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
- Hmm… - mruknął, próbując to sobie poukładać, przenosząc złote ślepia ponownie na wiewiórkę. Przez wewnętrzne rozterki zupełnie stracił apetyt, ale ssące uczucie w żołądku sprawiło, że mimo wszystko odgryzł ostatni kęs mięsa. - To chyba ma sens… Jeśli ktoś znika na długo, to w końcu staje się takim… wspomnieniem. Jak sen, który ledwo pamiętasz po przebudzeniu – dodał ciszej, niemal do siebie.Wciąż pamiętał swoją rodzinę: Owcę i siostry, które zniknęły. Czasem wyobrażał sobie, co Pstra i Pierwsza teraz robią, ale jednocześnie przyzwyczaił się już do ich nieobecności. Niekiedy miał wrażenie, że były tylko postaciami z jego snów – bliskimi, znajomymi, ale coraz bardziej rozmytymi w jego pamięci.
Na pytanie Róży kiwnął łebkiem, choć przez chwilę wydawało się, jakby sam nie był pewien, czy chce mówić dalej. - To dobrze, że masz inną rodzinę i nie jestes sama - odezwał się w końcu, wymuszając na pyszczku uśmiech. - A twoja mama, nieważne gdzie jest, na pewno bardzo cię kocha. Mamy tak już mają - przytaknął sam sobie głową, postanawiając, że to niemożliwe, żeby jego własna o nim zapomniała. - Mama Owca to ta, która mnie urodziła. Umarła, kiedy byłem bardzo mały. Ale potem miałem drugą mamę, Świt. Sam ją znalazłem… Albo może to my siebie znaleźliśmy… Moja siostra nie bardzo to rozumie, ale wiesz, wydaje mi się, że rodzina to nie tylko koty, z którymi łączą cię więzy krwi. Jeżeli kogoś kochasz, to też jest twoja rodzina - jego pyszczek rozjaśnił się szczerym uśmiechem.
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
- W sumie to tak - kiwnęła głową. Zgodziła się, bo rzeczywiście, im dłużej ich nie było, tym bardziej były samym wspomnieniem. Albo jakby były wymyślone. Gdyby nie to, że Mroczek raz na jakiś czas o nich mówił, Róża by uznała, że od zawsze był tylko on, ona i Żwirek. No, może teraz tylko ona i on.
- Hmmm, nie sądzę. Mama mojej starszej siostry jej nie kocha. I wzajemnie. Nie wiem, o co dokładnie poszło, ale wiem, że się nie lubią, mam wrażenie, że Salamandra zawsze się krzywi, ilekroć Wysoka Łodyga jest w pobliżu. Ale może mi się tylko wydaje - nie wiedziała. Poza tym, wychowała się bez matki, więc ta miłość matczyna wcale nie była dla niej tak oczywista jak dla innych.
- A jak poznać, że to już rodzina? Możesz być z kimś bardzo blisko przez wiele księżyców i dalej uznawać ich za przyjaciół po prostu, nie?
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
Szczurek zamyślił się nad słowami Róży, przechylając lekko głowę. To, co powiedziała o tej Salamandrze i Wysokiej Łodydze, nieco go zasmuciło. Był przekonany, że mamy powinny kochać swoje dzieci. - No tak… może masz rację - mruknął niepewnie. - Chyba nie wszyscy rodzice są tacy sami... Ale wiesz może też po prostu ją kochała, ale nie umiała tego okazywać? I ona myślała, że ją nie kochała? I... i przez to też przestała kochać? Wiesz mój tatuś też taki jest. Gdybym nie wiedział lepiej, to mógłbym pomyśleć, że mnie nie lubi - zamyślił się na głos, choć nie oczekiwał odpowiedzi na wszystkie pytania. Możliwe, że był po prostu za głupi na zrozumienie relacji nieznanych sobie kotek.
- Myślę, że... To się po prostu czuje - słysząc kolejne pytanie Róży, podniósł na nią wzrok i ponownie zmarszczył brewki jakby zastanawiał się nad czymś bardzo trudnym. W końcu nigdy nie musiał nikomu wyjaśniać jak to działa, ani sam się nad tym nie zastanawiał. - To chyba nie chodzi o czas... ani o to czy często się widzicie. Po prostu jak czujesz, że kochasz kogoś jakby był twoją rodziną i on ciebie też i oboje chcecie nią być, to możecie nią być... Myślę, że nigdy nie kochałem mamy Świt jak przyjaciółki, tylko właśnie jak mamę. I ona chyba też kocha mnie jak swoje dziecko, skoro zgodziła się nią być - stwierdził przechylając łebek, jakby sam nie był pewien. - A ty Róża? Masz kogoś takiego? Niekoniecznie jak mama, ale jak brat, albo babcia, albo... no ktokolwiek?
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Próbowała sobie przypomnieć wszelkie interakcje między jej siostrą, a wojowniczką. Miała jednak wrażenie, że nie kojarzyła ani ciepłych uśmiechów ani miłego słowa. Ona sama zresztą starszej kotki nie znała, nie miała z nią za wiele do czynienia. Oprócz tego, że była niemiła i skrzywdziła tatę.
- Chyba nie. Nie jest to jakoś bardzo złe, tak bywa. Zresztą, Salamandra jest teraz przywódczynią i ma wokół siebie koty, które ją lubią, także nie ma tego złego, nie? - pomijając oczywiście, że wiele bliskich kotów jej umarło albo zaginęło. Ale, takie już było życie (w Gromie). - Czemu cię ojciec nie lubi?
Zamyśliła się. Chyba nie miała za bardzo nikogo takiego. Uwielbiała Kawkę, ale czy była na poziomie rodziny? Może trochę jak siostra, jeśli dobrze by o tym pomyśleć.
- Hm, mam Rexa. Znaczy, Rudy to ogólnie mój najlepszy przyjaciel i go kocham. Ale nie wiem czy jak rodzinę. Nie chciałabym być rodziną z jego ojcem, brr.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
Zamachał końcówką ogona, rozważając słowa Róży i powoli zdając sobie sprawę, że mimo iż fakt istnienia mam, które nie kochały swoich dzieci go smucił, to brakowało mu argumentów przeciwko jej hipotezie. Cóż, gdyby Szczurek był matką na pewno kochałby swoje dzieci. Nie to, żeby mógł nią zostać, ale miał bujną wyobraźnię, więc nic nie stało na przeszkodzie w wyobrażeniu sobie tego stanu rzeczy. - Ale mój tata mnie lubi! – Zaprzeczył szybo jej słowom. - Wiesz nazywa mnie głupkiem, albo mamałygą i jak mu coś opowiadam to często krzywi się, jakby mu ktoś kupę rozsmarował pod nosem, a jak byliśmy młodsi to często kazał nam spadać do legowiska... Ale na pewno mnie kocha. Bo jak zaczynam płakać, to nagle robi wszystko, co chcę. I zawsze mnie odwiedza, kiedy jestem chory. I pyta, jak mi jest, i czy czegoś mi nie potrzeba, albo czego uczę się z ciocią Traszunią - przytaknął sam sobie główką, jakby był ekspertem od rozszyfrowywania ojcowskich sztuczek.
Ledwie zamknął pyszczek, zimny podmuch wiatru sprawił, że zgniłe liście zatańczyły im pod łapkami. Szczur zadrżał przypominając sobie o zimnie, które pełny żołądek wypchnął na chwilę z jego główki. - Brrr! - wzdrygnął się, rozkładając lekko łapki, jakby chciał się czymś otulić, zanim ponownie spojrzał na kotkę. - Ym… Czemu go nie lubisz? - Zagadnął ciekawie. - I... nie chcielibyśmy powoli iść Róża? Możemy dalej rozmawiać w drodze - zagadnął dalej będąc pewnym, że jego wybawicielka doprowadzi go do Czterech Dębów.
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Z opisu ich relacji, ciężko byłoby wywnioskować przyjaźń czy jakiekolwiek wyższe uczucie. Nie kwestionowała, tak jak on nie znał innych relacji matka-dziecko, tak ona nie znała innych ojciec-dziecko. Razem mieliby wszystko.
- No nie wiem. Nie brzmi to wcale tak miło jak myślisz, że brzmi - uniosła brew w konsternacji. - Ale skoro tobie to pasuje, to chyba w porządku, nie? Chociaż ja myślę, że powinieneś się postawić. Lubisz być nazywany idiotą? Chyba, że jesteś idiotą, wtedy to trochę wytłumaczalne...
- BO JEST GŁUPI - powiedziała donośnie. Nie krzyczała, ale była święcie przekonana, że Pełnia był niespełna rozumu i musiała to w końcu komuś powiedzieć. - Ja mu próbuję pomóc mieć jakichś znajomych, a on ma to gdzieś. A potem mi jeszcze mówi, że ja jestem dziwna, bo mam swoje zainteresowania. On natomiast nie ma żadnych, bo jest nudziarzem, o! - fuknęła, podnosząc się z ziemi, by rzeczywiście zacząć iść. Zaczynała czuć się pewniej przy Szczurze. Może żaden z niego dziwak, może po prostu był głupi.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
Już otwierał pyszczek, chcąc powiedzieć Róży, że może nie był najmądrzejszy, ale na pewno nie był idiotą i że nikt go tak też nie nazywał, ale jej nagła zmiana tonu totalnie go zszokowała. Położył uszy po czaszce i rozwarł szeroko ślepia, jednocześnie praktycznie zapominając o tym co miał zamiar koleżance przekazać. - A-aha... - wyjąkał podrywając się jednocześnie z ziemi i ruszył szybkim krokiem za kotką, żeby ta go nie zostawiła samego. - Mówiłaś też, że Pełnia jest głupi. To ten sam kot? Czy może... W Gromie macie po prostu dużo głupich kotów? - Zagadnął niepewnie.
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Pokręciła głową zaprzeczając początkowo, choć później, jak się zamyśliła, zaczęła nią kiwać w zgodzie.
- To nie takie proste. Bo widzisz. Ja jestem najmądrzejsza. Z mojej perspektywy każdy jest głupi. Ty jesteś głupi chociażby. I to nie jest obelga! Po prostu jestem od ciebie inteligentniejsza, bo tak wyszło. Nie ma w tym nic złego. Ale ogólnie Grom jest pełen głupich kotów. Ale kocham ich - przyznała całkiem wesoło, posyłając chyba jeden z pierwszych szczerych uśmiechów kocurowi. - I no właśnie tak, Pełnia to ojciec Rudego. I właśnie on jest taki durny. A wy? Dużo macie w Wichrze głupich kotów? - z Wichru kojarzyła chyba tylko Donośny Krzyk, a po ich jednym jedynym spotkaniu, kotka zostawiła bardzo dobre wrażenie. Można by rzec, że Róża za nią tęskniła.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
Skoro miało nie być proste, to Szczur postawił na baczność uszy i skupił się najbardziej jak mógł, starając się nie myśleć o tym jak bardzo był zmęczony i było mu zimno, żeby dobrze zrozumieć. Szybko jednak okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Róża nie mówiła o niczym, czego by nie wiedział... Znaczy to, że była najmądrzejsza mógł się jedynie domyślać. - Och, nie biorę tego za obelgę, nie przejmuj się - odwzajemnił jej uśmiech. - To miło w takim razie, że udało mi się spotkać akurat ciebie Róża. Może nauczę się jeszcze czegoś jak będziemy szli. A jak spotkamy się następnym razem to przyniosę ci za to coś ładnego! - Oznajmił nie mówiąc na głos, że słyszał już w wichrze o tym, że w gromie było dużo głupich kotów. Mogłaby się o to w końcu obrazić. - Nie. U nas większość jest bardzo mądra. I ah, więc Pełnia to tata Rudego - przytaknął ponownie łebkiem, starając się zapamiętać. - I... i denerwuje cię, że jest nudziarzem? Ale czemu? - Zagadnął starając się nadążyć za rozumowaniem koleżanki.
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
- Coś ładnego czyli co? Znaczy, wiesz, dla mnie wszystko jedno, ale zwykle zbieram kostki po piszczkach albo martwe owady albo coś w ten deseń. Myślisz, że dasz radę załatwić coś takiego? - musiała spytać. Szczur wydawał się być delikatniusi, kto wie, czy nie był z tych, którzy na widok otwartej rany mdleli z przerażenia.
- Mądra z twojej perspektywy - poprawiła. Nie była w stanie uwierzyć w taką rzeczywistą inteligencję większości klanu, szczególnie, gdy mówił to ktoś na tyle głupi, by się zgodzić z tym, że jest idiotą. - No bo próbuję mu pomóc! Wiesz, chciałam się zaprzyjaźnić, pomóc mu znaleźć znajomych, znaleźć jakieś zajęcie. A ten nic. Wiesz jak to jest, gdy próbujesz dla kogoś jak najlepiej, a ten ktoś cię nie słucha i nie docenia? - spytała, przyśpieszając nieznacznie kroku. Nawet ona dostrzegła drżenie Szczurka, naprowadzenie go na Wicher powinno być przeprowadzone szybko.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
Nabrał powietrza do płuc, gotów wymienić Róży całą listę pięknych rzeczy, które mógłby jej przynieść. W końcu ograniczała go jedynie wyobraźnia, a tej miał aż zanadto! Zanim jednak zdążył się odezwać, ta zaczęła mówić dalej. - Och! - Wyrzucił z siebie, jednocześnie przytakując głową. To nie wydawało się trudne - I co z nimi robisz? - Zagadnął, a końcówka jego ogona zadrgała w ekscytacji. - Bo wiesz, nigdy o tym nie pomyślałem, ale martwe owady byłyby zupełnie piękną ozdobą! W porze nagich drzew, kiedy wszystko jest szare, świat byłby dzięki nim znowu kolorowy - paplał podniecony wizją nowej dekoracji w legowisku. - Hm? - Zamrugał nie rozumiejąc co Róża ma na myśli mówiąc o "jego perspektywie". Ponownie jednak, szybko zapomniał, skupiając się na jej kolejnych słowach i próbach dotrzymania jej kroku. - Aha... Tak chyba wiem - raz próbował ozdobić babci Bławatek futro sokiem z jagód, żeby wyglądała ślicznie i czuł lekką frustrację, kiedy ta kategorycznie odmówiła zafarbowania nawet końcówki ogona. - Więc jest ci przykro, że nie chciał się z tobą zaprzyjaźnić?
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Owady jako ozdoba to była nowość. Dla niej w porządku, zdarzały się na tyle piękne osobniki, że nawet Róża dostrzegała ich wyjątkowość. Po prostu nie znała póki co nikogo, kto jak i ona uznałby to za coś fajnego. Najwidoczniej trafił swój na swego.
- Coś w tym jest. Ale ja zwykle sprawdzam co mają w trzewiach. Wiesz, nauka to dla mnie wszystko. Uwielbiam wiedzieć rzeczy i dowiadywać się kolejnych. Bardzo mnie interesuje jak funkcjonują ciała i po co nam krew. Ale nie tak łatwo zajrzeć czemuś do środka, bo umiera - wzruszyła barkami. Taki urok eksperymentów, możesz zrobić ich tysiąc, ale nigdy nie wiesz, czy to właśnie tysiąc pierwszy nie będzie przełomowym. Najpierw jednak trzeba poświęcić trochę ciał. I piszczek.
- Nie - zaprzeczyła. - Nie jest mi przykro. Jestem zła, bo nie docenia co próbowałam dla niego zrobić. Więc nie będę nawet na niego patrzeć.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
Kocurek rozdziawił paszczę zdziwiony, pytaniami jakie Róży spędzały sen z powiek. Jak funkcjonują ciała? Chyba normalnie. Po co była krew? Nigdy o tym nie pomyślał... ona chyba po prostu, no, była. - O tak, to z umieraniem to problem - zauważył rezolutnie. - Ja też lubię wiedzieć rzeczy. Na przykład, jak powstają syrenki... albo czy gwiezdni mają zapach. I jeżeli tak, to czy można sobie wybrać jak się pachnie, kiedy trafia się na Srebrną Skórkę. Bo gdyby tak było to chciałbym pachnieć jak mleko... albo może jak świeża trawa? Róże też pachną ładnie... - wyliczał. - Ach, teraz rozumiem - stwierdził, kiedy kotka ponownie wróciła do tematu kocura, chociaż tak naprawdę był pewien tylko na trzy czwarte, że naprawdę pojmuje. - Możesz zamykać oczy, kiedy będzie przechodził obok - zasugerował pomocnie. - I wiesz... jak potrzebujesz przyjaciół, to my możemy być przyjaciółmi.
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance