Logo Artemidy
Śliskie Skałki
Faktycznie dużo się działo od ich ostatniego spotkania. Choć dla Liściastej Łapy ten czas nie był najlepszym w jej życiu. W końcu po wielu księżycach odezwała się do niej matka, która próbowała się z nią pogodzić, a jedyny kot, który mógł jej poradzić co powinna z tym wszystkim zrobić, albo chociaż próbować jej pomóc, zaginął pewnego dnia i od wielu dni nie widziała go w obozie.
Czy nie obiecał jej, że więcej tego nie zrobi? Że już nigdy nie będzie musiała się o niego martwić? Bo chyba zapomniał o swojej wielkiej obietnicy.
Dlatego teraz szła przed siebie, średnio ogarniając gdzie dokładnie, acz wytężając wszystkie zmysły na wszelkie pęknięcie gałązki, na zapach, który przywieje wiatr, w razie, gdyby jej się poszczęściło i nagle wyczuła tak znajomy, ciepły zapach.
I faktycznie wyczuła znajomy zapach. Może niekoniecznie ten, który chciała wyczuć, aczkolwiek równie przyjemny; jej przyjaciela z gromu.
- Och, Maślak, cześć - mruknęła z daleka, unosząc kąciki pyska w górę. Nie poznała od razu tego miejsca, acz zdecydowanie rozbawiłby ją przypadek, iż było to miejsce ich ostatniego spotkania, a pojawiła się tu, jakby faktycznie ją przywołał swoimi myślami.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Czyli może manifestacja działała w tym świecie, skoro faktycznie po chwili napotkał kotkę, o której myślał. - Cześć! - zawołał wesoło. Podbiegł do brzegu i wskoczył na skałki, żeby znaleźć się bliżej kotki, na środku Grzmiącej Rzeki - na jednej ze skał. Gdy tylko miał okazję, ćwiczył takie rzeczy - trzymanie równowagi, poruszanie się po śliskich kamieniach. Nie chciał znowu się zbłaźnić przed Liściastą Łapą czy kimkolwiek innym, dlatego teraz takie ruchy szły mu zdecydowanie płynniej i czuł się w nich pewniej.
  - Wiesz że jestem już wojownikiem? - zawołał, jednocześnie wypiniając pierś do przodu, jakby chciał zrobić się jeszcze większy i bardziej postawny. - Ale możesz dalej mówić mi Maślak. Zmierzchająca Gwiazda... nie popisała się. Nazwała mnie Nadgryzionym Maślakiem... to ja już wolę być Maślakiem. Po prostu. A jak twój trening idzie? - mówił szybciej niż zwykle, podekscytowany spotkaniem i tym, że miał się czym pochwalić Rzeczniaczce.
[Obrazek: QkCnmHf.png]
If I should call you up, invest a dime
And you say you belong to me
And ease my mind
Imagine how the world could be
So very fine
So happy together
I can't see me lovin' nobody but you for all my life
When you're with me, baby, the skies will be blue for all my life
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szkoda, że manifestacja nie działała dla każdego i choć Listek cieszyła się, że spotkała przyjaciela, którego nauczyła łowić ryby i z którym odbyła sparing i z którym miała szukać grzybów, to jednak nie był to kot, którego miała nadzieję zobaczyć najbardziej. Ale, mimo wszystko, nie miała zamiaru narzekać. Jesion też kiedyś się znajdzie, prawda...?
- Och? Nadgryziony? - spytała, lekko marszcząc brwi. Następnie uważnie przyjrzała się kocurowi, a szczególnie jego uszom, szukając tam jakichś ubytków, które mogłyby naprowadzić Zmierzchającą Gwiazdę na tę jakże... ym, oryginalną nazwę. - Mój... "Trening". Hym. Stoi w miejscu, a co ma się z nim dziać. Już w sumie mam gdzieś, czy kiedykolwiek zostaną wojowniczką, czy jednak dane mi będzie umrzeć jako terminatorka. Tak chyba jest wygodniej, jak teraz - odparła, lekko wzruszając barkami. - Długo tu siedzisz? - zagadnęła, niby mimochodem.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  - Tak... jest to głupie. Ale pasuje do mojego ogona! - zawołał i zamachnął się ogonem, żeby zaprezentować oderwaną końcówkę. - Jego część została pożarta przez lisa, z którym walczyłem. Ale wygrałem! - opowiadał entuzjastycznie, mając nadzieję, że uda mu się zaimponować kotce lub chociaż ją zaciekawić tematem.
  Uzyskał jednak zupełnie inną reakcję. Po słowach kotki położył nieco uszy po sobie. Liściasta Łapa sprawiała wrażenie przygnęgbionej. Jej energia nie pasowała do tej, którą miała zazwyczaj, którą zapamiętał i którą tak bardzo lubił. Przez chwilę nie odzywał się. Nie wiedział, jak się zachować w tej sytuacji. Nie bardzo umiał w pocieszanie, za to bardzo nie chciał palnąć głupoty. - Na pewno niedługo zostaniesz wojowniczką. Umiesz polować na ryby! Inne rzeczy na treningu są prostsze - uśmiechnął się nieco niezręcznie, mając nadzieję, że użył właściwych słów. - Właściwie to niedługo. Pomyślałem ostatnio o Tobie i stwierdziłem, że spróbuję cię poszukać. Udało się - starał się być miły, chociaż oczywiście atmosfera zrobiła się dosyć gęsta. Nie wiedząc czy kotka chce się do niego zbliżyć - bo rozmawiali z odległości - tkwił na jednej ze skałek, jakby w zawieszeniu.
[Obrazek: QkCnmHf.png]
If I should call you up, invest a dime
And you say you belong to me
And ease my mind
Imagine how the world could be
So very fine
So happy together
I can't see me lovin' nobody but you for all my life
When you're with me, baby, the skies will be blue for all my life
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Otworzyła szerzej oczy, gdy zauważyła, że ogon Maślaka jest trochę krótszy niż powinien, bo wcześniej nie zwróciła na to kompletnie uwagi.
- Rany - wymiauczała ostatecznie, faktycznie, z podziwem, bo wdać się w walkę z lisem i ją wygrać? Naprawdę imponujące. Dodatkowo w jej głowie zaświeciło, że podołał ów lisowi sam, co tym bardziej było imponujące. Ona jeszcze nigdy nie miała okazji wdać się w walkę z drapieżnikiem, natomiast wiedziała jak wyglądają koty, którym takiej walki wygrać się nie udało.
Machnęła łapą, zbywając temat treningu. Nie zależało jej na nim, pożaliła się na wojowniczkę, z którą trening miała, czyli wszystko już w porządku. Lubiła na nią narzekać, mówiła wszystkim jak jest niekompetentna, uznając że w tym treningu wszystko jest tylko winą córki zastępcy, a ona była nieskazitelna, jak górski strumyk.
- Ach tak? Myślisz, że myślenie o kimś sprawi, że nagle się pojawi? - spytała, lekko unosząc uszy i kąciki pyska. Może powinna sama też gdzieś usiąść i pomyśleć o Jesionie, żeby w końcu się pojawił? Potrząsnęła głową. Nie, pewnie przypadkiem się tu znalazła, to tak nie działało, inaczej już by się pojawił w obozie.
- A poza tym, co u ciebie? Wszystko w porządku? Coś się dzieje ciekawego w klanie Gromu? - zmieniła szybko temat. Nie był to czas na wszelkie smutki, i tego typu rzeczy, spotkali się tu, to musieli dobrze wykorzystać ten czas, prawda?
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Uśmiechnął się słysząc podziw w głosie kotki. Nie pytała, więc sam nie zamierzał mówić o tym, że nie walczył z lisem samodzielnie. - Wiesz że nawet nie bolało, jak go urwał? Dopiero potem. Jak Krzewiasta Łapa go leczyła - dopowiedział, po czym jakoś przyszło mu do głowy, żeby znaleźć się bliżej kotki. Przeskoczył więc ze skałki na brzeg po jej stronie i trochę... mało elegancko, podsunął jej końcówkę ogona bliżej pyska, żeby mogła go obejrzeć dokładnie, jakby miał być przynajmniej jakimś ciekawym eksponatem. Może będzie chciała go bardziej podziwiać?
  - Nie wiem, czy to tak zawsze działa. Dzisiaj zadziałało - odpowiedział i zaśmiał się krótko. Może powinien o niej częściej myśleć? Chociaż w sumie myślał dosyć często, ale rzadko wiązało się to z chodzeniem blisko terenów Klanu Rzeki. W feworze treningów, patroli, polowań i innych takich rzadko miał wolny czas na takie przechadzki. W Gromie dalej było niewielu wojowników i wszystkie obowiązki były na głowie ich garstki.
  - W porządku, ale dużo roboty. Zwłaszcza dla wojowinków. Mam dwie terminatorki. Ciężko zaplanować taki dzień pracy! Dlatego też... nie miałem okazji wcześniej cię poszukać. Ale chciałem - uśmiechnął się lekko do kotki. Może to jest ten moment, kiedy ona powie, że też chciała? Hm?
[Obrazek: QkCnmHf.png]
If I should call you up, invest a dime
And you say you belong to me
And ease my mind
Imagine how the world could be
So very fine
So happy together
I can't see me lovin' nobody but you for all my life
When you're with me, baby, the skies will be blue for all my life
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Faktycznie, gdy kocur nagle podskoczył do niej, by podetknąć jej końcówkę ogona, który został odgryziony, przyjrzała mu się dokładnie analizując jak bardzo widać, że tej końcówki nie ma, otwierając nieco pyszczek. Ona nie miała w ogóle jeszcze szansy na zetknięcie z jakimkolwiek drapieżnikiem, więc naprawdę podziwiała, że Maślak tak po prostu skoczył do walki.
- Ale co, w ogóle nie czułeś, że ci go odgryzł? - spytała, gdy już się napatrzyła i skierowała wzrok z powrotem na pysk wojownika, mimowolnie wciskając swój ogon między tylne łapy, jakby obawiała się, że ktoś nagle ją od tyłu za niego pociągnie i wyrwie go, a uwierzcie, kochała swój puchaty ogonek!
- Masz aż dwie terminatorki? - zagadnęła, niestety mimo nadziei kocura. Nie zwykła rozmawiać o takich rzeczach, jak emocje, czy chęć spotkania kogoś, bo po prostu... nie lubiła. Skupiała się na rzeczach mniej emocjonalnych, więc mimowolnie lekko się uśmiechnęła, gdy kocur powiedział jej, że chciał jej poszukać, ale niestety nijak tego nie odwzajemniła słownie. - Ja nie wyobrażam sobie mieć jednego, chyba naprawdę niespecjalnie jest czas dla siebie, co? - rzuciła, siadając przy okazji, bo przecież nie będą tak stać jak takie kołki, nie? - Nie wyobrażam sobie zrezygnować ze spacerów, by móc kogoś szkolić. Ale z drugiej strony, kto wie, czy kiedyś będę mieć okazję? - dodała, lekko wzruszając barkami.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  - Za dużo się działo. I za szybko. Coś zabolało, ale musiałem dalej walczyć. Nie mogłem się na tym skupić - próbował wyjaśnić kotce swoje odczucia, chociaż przekazanie tego, co czuł w tamtej chwili było trudne. Podczas walki nie myślał za wiele - zadziałała po prostu adrenalina i insynkt przetrwania.
  - Tak. Mieliśmy dużo terminatorów. Wielu wojowników dostało po dwóch. Często jest mało czasu, no wiesz... cały dzień treningi, polowania, patrole. Chociaż czasem pójdzie sprawnie, obie się starają. Mam nadzieję, że szybko przerobię wszystko z nimi - nie mógł narzekać, że przydzielono mu właśnie Burzową i Bajeczną Łapę.
  Podejście kotki nieco go zdziwiło. Było odmienne od tego, co on czuł. Czasami chciałby mieć więcej czasu dla siebie, ale... czuł się teraz dużo lepiej. Wykonywał konkretne zadania. Był przydatny. Miał wpływ na Klan Gromu. Praca z terminatorkami dawała mi dużo satysfakcji. Nie chciałby wrócić do życia terminatora, nie chciałby wrócić do beztroski, która go nużyła i sprawiała, że czuł się jak kociak - bez jakiejkolwiek mocy sprawczej. - Ja wolę mieć te treningi. Czuję, że jestem przydatny. Mam wpływ na Klan Gromu. Poza tym lubię moje terminatorki - odpowiedział. - Może ty też to polubisz. Przecież będziesz mieć okazję. Skończysz trening i dostaniesz jakiegoś terminatora, pewnie już niedługo - uśmiechnął się lekko do kotki, mając nadzieję, że tymi słowami trochę doda jej otuchy. - Poza tym, terminatorowi musisz pokazać tereny. To też są spacery - dodał jeszcze.
[Obrazek: QkCnmHf.png]
If I should call you up, invest a dime
And you say you belong to me
And ease my mind
Imagine how the world could be
So very fine
So happy together
I can't see me lovin' nobody but you for all my life
When you're with me, baby, the skies will be blue for all my life
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wydała krótki odgłos zaskoczenia i podziwu, lekko przekrzywiając głowę. Ale ona sobie mogła co najwyżej wyobrazić jak taka walka wygląda, bowiem nigdy w żadnej nie brała udziału i niespecjalnie się jej do tego spieszyło. Kochała swój długi, puchaty ogonek, więc gdyby ktoś odgryzł jej chociaż końcówkę, to chyba by się popłakała, poważnie.
Lekko cofnęła po sobie uszy, gdy ten próbując ją pocieszać, trochę ją dobił. Bo po pierwsze - nie sądziła, by kiedykolwiek w ogóle dostała wojownicze imię, a po drugie... zaczęła mieć dużo wątpliwości na temat swojego życia, na temat tego, co się w nim działo i w ogóle.
Dlatego milczała dłuższą chwilę, nie wiedząc, co powiedzieć. Ale po chwili uznała, że może powinna się trochę otworzyć. Maślak był jej przyjacielem, a poza nim nie miała już nikogo, jakby nie patrzeć, z kim mogłaby poważnie porozmawiać. I choć lubiła spychać problemy na sam dół myśli i ignorować je, nim nie urosną na tyle, że już się nie da, ale ostatnio gdy spotkała jakiegoś samotnika, niegdyś wichrzaka, trochę ją to skłoniło do refleksji.
- Mam pytanie. Tak w ogóle. Masz kogoś bliskiego, kto trzyma cię w klanie Gromu? Czy może jednak... czasami masz wątpliwości, że to twoje miejsce? - spytała cicho, cofając się o krok i odwracając spojrzenie.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Nastała niezręczna cisza, podczas której tylko zerkał na kotkę, nieco skrępowany - nie wiedział w zasadzie jak się zachować. Zastanawiał się, czy powinien jeszcze coś powiedzieć aby przerwać to milczenie, jednak wtedy Rzeczniaczka postanowiła sama się odezwać.
  - Ja... - zaczął, nieco zdziwiony jej pytaniem. Brzmiało poważnie i zestresowało go. Wiedział, że od słów, które teraz wypowie może zależeć bardzo dużo w ich relacji. Miał mętlik w głowie. Westchnął i po chwili zastanowienia postanowił powiedzieć, co mu leży na sercu, po prostu. Bez zbędnego przeciągania. - Mam rodzeństwo, to rodzone i to starsze i młodsze, ojca, terminatorki... ale nie mam nikogo tak bliskiego jak partnerka i nie wiem, czy w Gromie jest ktoś taki dla mnie - ostatnie słowa wypowiedział szybciej, na jednym wdechu i poczuł lekką ulgę, że skończył już tą wypowiedź. Spuścił wzrok i zerkał na Liściastą tylko co jakiś czas, będąc bardzo niepewnym tego, co ona teraz powie i jak odbierze jego wyznanie, które jednocześnie było pewną sugestią...
[Obrazek: QkCnmHf.png]
If I should call you up, invest a dime
And you say you belong to me
And ease my mind
Imagine how the world could be
So very fine
So happy together
I can't see me lovin' nobody but you for all my life
When you're with me, baby, the skies will be blue for all my life
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewała się, że to pytanie tak wpłynie na Maślaka. Nawet ona i jej zwyczajowy nieogar zauważył, że Maślak jakoś wyjątkowo zaczął się stresować tym pytaniem, na co uniosła lekko brwi, ale nie przerwała mu, bo interesowała ją jego odpowiedź. Chciała wiedzieć, czy tylko ona ma takie... hm, zastanowienia w życiu, czy jednak było to całkowicie normalne.
- No... to ja na przykład nie mam nikogo... dosłownie nikogo - wymamrotała, wzdychając ciężko. Od matki nadal starała się uciekać, bo ta rozmowa, którą odbyły, zdecydowanie odcisnęła na niej zbyt duże piętno, by próbować nadal żyć normalnie, a Jesion zaginął, i mimo że cały czas miała nadzieję, że się znajdzie, to każdego dnia zdawała się ona coraz bardziej ulotna, a złość, która się zaczęła pojawiać sprawiała, że nawet gdyby kiedykolwiek zdecydował się wrócić do klanu, mimo wszystko, to... nie wiedziała, czy potrafiłaby mu wybaczyć że zostawił ją już drugi raz. Wątpliwe.
- Moja matka... huh, nie istnieje dla mnie, bo księżycami udawała, że ja nie istnieję i dopiero ostatnio przypomniało jej się, że ma córkę, ha, a poza tym? Też nie mam nikogo bliskiego, i... szczerze, myślałeś kiedyś o tym, czy to na pewno twoje miejsce? Czy nie chcesz po prostu... nie wiem, odejść? - zagadnęła. Nie wyczuła nic sugestywnego w odpowiedzi kocura, ale szczerze, nie myślała nad tym aż tak, po prostu chciała wiedzieć czy miał on podobnie jak ona.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  - Ja... - zaczął, ale na chwilę się zawahał. - Nie, chyba nie - odpowiedział po krótkim przemyśleniu pytania, które usłyszał. - Często się wkurzałem. Na Klan Gromu. Moja Ceremonia się bardzo opóźniła. Ta na terminatora, a potem ta na wojownika. Zebrania były irytujące. Brakowało porządku. Częśc kotów mnie nie lubiła. Pewnie dalej nie lubi. Ale nie chciałbym zostawiać rodziny. Poza tym... zawsze chciałem być wojownikiem i w końcu mi się to udało. Nie chciałbym tego tracić - odpowiedział całkiem szczerze, otwierając się przed kotką tak, jak chyba nigdy się przed nikim nie otworzył. - A Ty... wolałabyś żyć poza Rzeką? Jako... Samotniczka? W innym miejscu? - chciał ją zrozumieć, chociaż nie do końca potrafił. On sam czuł mocne przywiązanie do klanu. Nawet nie do końca wiedział, z czego dokładnie to wynika, skoro nawet w Gwiezdnych nie do końca wierzył. Po prostu... życie w klanie mu odpowiadało, zwłaszcza teraz. Gdyby to pytanie zadała mu kilka księżyców temu - odpowiedź mogłaby być zgoła inna.
   - A jeśli czujesz, że nie masz nikogo - dodał nieco cichszym tonem - to zawsze przecież masz mnie - uśmiechnął się do kotki, a potem na chwilę uciekł wzrokiem, jakby zawstydzony wypowiedzianymi przez siebie słowami.
[Obrazek: QkCnmHf.png]
If I should call you up, invest a dime
And you say you belong to me
And ease my mind
Imagine how the world could be
So very fine
So happy together
I can't see me lovin' nobody but you for all my life
When you're with me, baby, the skies will be blue for all my life
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widocznie oboje nagle uznali, że otworzą się przed drugim kotem. Liściasta Łapa nie spodziewała się może do końca, że jej wyznania sprawią, że również gromiak postanowi bardziej się otworzyć i poopowiadać też o sobie, o tym, co faktycznie czuł, ale było to... miłe. Wiedzieć, że nie tylko ona ma problemy, że są koty, które również codziennie walczą z czymś, które przeżywają swoje dramaty. Nie to, żeby wszystkim życzyła, żeby mieli problemy, skoro ona ma, ale wiedza, że nie jest w tym wszystkim sama? Była pocieszająca.
- Czemu? - spytała, może trochę zbyt ogólnie, żeby od razu domyślić się o co konkretnie pytała, ale w sumie wszystkie zagadnienia były ciekawe. Co stało się w klanie Gromu, że jego ceremonie, obie w gruncie rzeczy, się opóźniły? Co się stało, że nikt za nim nie przepadał? Brzmiało... źle. Nie to, żeby ona miała dużo znajomych w klanie, bo większość jakimś dziwnym trafem w pewnym momencie zwyczajnie miała jej dość, czy wyglądali na zirytowanych jej zachowaniem, ale nie mogła chyba powiedzieć, by ktoś jej bardzo nie lubił??
- Nie wiem. Nie czuję się przywiązana do miejsca, a koty, do których się przywiązałam odeszły. Nie wiem, co robić - odpowiedziała prosto z mostu. To była jedyna odpowiedź, do której doszła, do której pomógł jej dojść pewien wichrzak, który też kiedyś odszedł ze swojego klanu, bo uważał to za najbardziej logiczną rzecz, acz później zdawał się jej żałować. Więc ona nie podjęła jeszcze żadnej decyzji żyjąc w zawieszeniu, nie będąc pewną, czy woli żałować, że czegoś nie zrobiła, czy że zrobiła.
A na kolejne słowa delikatnie się uśmiechnęła.
- I obiecujesz, że ty mnie nie zostawisz? - spytała cicho. To prawda, że Maślak był póki co jedynym kotem, który jej nie zostawił w pewnym momencie, nie udawał, że nie istnieje, ba, powiedział jej w sumie dzisiaj, że chciał się z nią zobaczyć. Jaka szkoda, że byli z dwóch różnych klanów, co znaczyło, że nadal nie jest kotem, który trzymał ją w miejscu, w klanie Rzeki. Ale i tak się bała. Bała zapytać, bała uwierzyć. Bo co z tego, że jej obieca? Jesion też obiecał.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  - Bo wszyscy byli opieszali. W Wyprawach, organizacjach Ceremonii. Potem było trochę lepiej ale nagle zmarła Tupocząca Gwiazda i wszystko od nowa się opóźniło. A jak już była jakaś Ceremonia, to kociaki potrafiły wrzeszczeć i się kłoćić. A jak zwróciłem uwagę, bo nikt tego nie zrobił - to ja byłem tym złym - odpowiedział i sam się trochę zdziwił, że tak swobodnie mu poszło. Wyrzucenie z siebie wszystkiego, co go zirytowało w ciągu ostatnich kilku? Kilkunastu? Księżyców. Uczucie, jakby tama trzymająca jego przemyślenia w jego głowie pękła, i słowa po prostu płynnie wylewały się z jego pyska.
  Dlatego po kolejnych słowach również nie zastanawiał się długo. Nie wahał się. Już nie. Po prostu powiedział to, co pomyślał. - Skoro nic cię tam nie trzyma to... może chciałabyś zmienić klan? Wiesz, u nas nie wszyscy są tacy do bani - uśmiechnął się lekko. Może nie była to odpowiednia propozycja, ale nie obchodziło go to. Skoro Liściasta nie czuła żadnego przywiązania do Rzeki i nie czuła się tym zbyt dobrze, to może faktycznie lepsze byłyby zmiany? Nawet takie drastyczne?
  - Obiecuję - odpowiedział, również bez wahania. - Wiesz, gdzie mnie znaleźć - uśmiechnął się raz jeszcze do kotki.
[Obrazek: QkCnmHf.png]
If I should call you up, invest a dime
And you say you belong to me
And ease my mind
Imagine how the world could be
So very fine
So happy together
I can't see me lovin' nobody but you for all my life
When you're with me, baby, the skies will be blue for all my life
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ale dlaczego niby była to twoja wina? U nas, jak kociaki krzyczą, a potem ktoś je uspokoi to... raczej nie mają problemów? - miauknęła z zaskoczeniem. Czemu niby taka niechęć poszła w kierunku kocura tylko dlatego, że zdecydował się odezwać, gdy ktoś przeszkadzał? Nie żeby w klanie Rzeki często bywała na ceremoniach, ale jak czasami słyszała niektórych wojowników, którzy znów narzekali na młodzież, to mogła się domyślić, że to nie ci, którzy uspokajali mieli problemy. - Och, no tak, bo wy... mieliście ostatnio sporo zawirowań z przywódcami - westchnęła na koniec. Oni nie mieli takich problemów. Łabędzia Gwiazda trzymał się wybitnie i raczej nic nie zwiastowało (ups) jego śmierci w najbliższym czasie.
- Czy w ogóle zmiana klanu jest taka prosta? - spytała, lekko przekrzywiając głowę. Brzmiało prosto. Iść do przywódcy, powiedzieć mu że siema, chcę do was dołączyć i tyle. Ale chyba tak nie było? Wtedy wszyscy zmienialiby klany. A ona nie była pewna, czy chce po prostu skoczyć za granicę.
Czy wierzyła Maślakowi? Może nie powinna. Może powinna założyć, że zostawi ją, jak każdy inny, że w pewnym momencie zacznie jej unikać, czy zniknie, albo zapomni o jej istnieniu. Ale nie potrafiła. Potrzebowała trzymać się tej myśli, że on będzie, zawsze, dlatego najpierw się delikatnie uśmiechnęła, a następnie podeszła do kocura, by krótko się w niego wtulić, przejeżdżając bokiem pyska po boku jego szyi.
- Dziękuję - mruknęła tylko, znów trochę się odsuwając.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości