Logo Artemidy
Szare Brzozy
Jedyne, co przez chwilę Cykuta słyszała w uszach, to bicie własnego serca, biały szum i wrzenie własnej krwi. Nic więcej. Jeśli Pajęcza Łapa przez te kilka uderzeń serca coś mówił, były to słowa, których zupełnie nie zarejestrowała, które do niej nie dotarły. Cofnęła się kilka kroków, stając na samych paluszkach wszystkich swoich kończyn, z pazurami w gotowości, z grzbietem wygiętym we wściekły, dygoczący łuk, z sierścią nastroszoną niczym iglaste drzewko.

Serce waliło jej dalej równie intensywnie, ale po chwili znowu słyszała, co Pajęcza Łapa do niej mówił i teraz, gdy zrozumiała, że on naprawdę tylko się z nią bawił, jego głos nie był czymś kojącym, czymś, co sprawiało, że czuła się bezpieczna, tylko czymś co powodowało drżenie jej mięśni. Czymś, co drapało wnętrze jej czaszki nieprzyjemnie, fizycznie skręcało. Przypadła zadem do ziemi, wzrokiem podążała za kocurem, obserwując każdy jego ruch. Z powrotem czujna jak ważka.

Nie odpowiedziała na pytanie, bo gdyby wiedziała, czego się tak boi, jej życie byłoby prostsze. Krótka odpowiedź - wszystkiego. Całego świata.

- Nie chcę - wydusiła z siebie przez zaciśnięte zęby, jeżąc sierść jeszcze bardziej. - Cofnij się. Za blisko.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obserwował ją uważnie, analizował każdy sygnał który widział z jej strony. Nie chciała tego, wiedział to nawet bez słów. Nie był głupi. Widział jej strach, widział panikę która przejawiała się agresją, próbami wystraszenia go. Zabawne. Naprawdę zabawne! Nie potrafił powstrzymać głębokiego śmiechu, który znów wyrwał się z jego gardła.
- Co takiego tam mamroczesz? Nie dosłyszałem... - odpowiedział po tej chwili rozbawienia. - Jeśli czegoś ode mnie chcesz, powiedz to głośniej. Wykrzycz, jeśli musisz. Nie lubię się domyślać. - uśmiechnął się tak szeroko, że prawie zabolały go mięśnie w pysku. I równocześnie zrobił krok do przodu, na złość wpychając się z mordą jeszcze bliżej swojej nowej ofiary. Nie obawiał się żadnych konsekwencji... Niby co takiego mogła mu zrobić? Czy to wszystko było jego błędem? Nie sądził. Nie czekało go nic złego. To była po prostu zabawa.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po policzkach Cykuty zupełnie niekontrolowanie zaczęły spływać łzy.

Wszystkiego było zbyt wiele, Pajęcza Łapa był za blisko i nawet gwiazdy, teraz rozmazane jej przed oczyma przez łzy nagromadzone w piwnych ślepiach nie były dla niej żadnym ukojeniem. Nie przynosiły jej już radości, zachwytu. Najbliższa ziemi gwiazda właśnie krzywdziła ją w taki sposób, że Cykuta miała ochotę płakać, krzyczeć, wymiotować i zapaść się pod ziemię jednocześnie.

- Cofnij się - powtórzyła głośniej, drżącym, płaczliwym głosem, ale kryło się za tym coś... więcej. Agresja. Strach, panika i agresja, wściekłość, jakby właśnie ta emocja, ta wściekłość i agresja były tym, czym Cykuta czuła, że musi maskować swój nadmiar innych emocji. To właśnie wściekłości i agresji się chwyciła, wypuszczając je na zewnątrz najpierw.

Nie zdołała się odsunąć tym razem, jakby ją sparaliżowało. Tylnymi kończynami zaparła się w ziemi, więc gdyby teraz jeszcze próbowała się cofnąć, wywinęłaby fikołka, a ostatnim, czego chciała było przewrócenie się przed Pająkiem na grzbiet.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krzywdził ją tak bardzo, a mimo to uważała go za Gwiazdę... nie dziwiło go to nawet, w końcu był niewyobrażalnie piękny. Tajemniczy i niebezpieczny, tak, jak powinien być prawdziwy wojownik. Nie bał się jej, ba, był rozśmieszony jej marnymi próbami obronienia się. Ta młoda raz a dobrze zapamięta, że z Wichrzakami się nie zadziera!
- A jeśli tego nie zrobię? Co wtedy, myszko? - szczerzył białe kły, praktycznie wpychając się z nimi prosto w pysk mniejszej istotki. Stał tak chwilę. W bezruchu obserwował jej reakcje, ciekawy odpowiedzi, ciekawy tego, jak Cykuta się zachowa. Ale nie dotykał jej, nic więcej nie powiedział. Jego źrenice jedynie poruszały się lekko i stąd widać było, jak uważnie terminator obserwował swoją ofiarę.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pomiędzy paniką Cykuta widziała tylko dwa rozsądne potencjalne zakończenia tego spotkania - albo Pająk ją obezwładni, doprowadzi do takiego stanu, że zapadnie się pod ziemie, albo wytrzyma presję i będzie udawała większą, groźniejszą niż faktycznie jest. Starała się, aby było to właśnie to drugie, ale patrzenie w lodowate ślepia kocura paraliżowało każdy mięsień jej ciała.

Ale nie cofnęła się i dopóki Pajęcza Łapa też się nie ruszał, nie drgnęła. Nie zamachnęła się znowu na jego śliczny pysk, nic z tych rzeczy. Jeszcze nie. Jeszcze.

Wyprostowała się tak, jak Pajęcza Łapa tego chciał chwilę temu. Ogonem uderzała po piętach i ledwo łapała oddechy, ale nie wycofała się, ogarnięta tą agresją. Dalej płakała, pociągała nosem, ale nie odezwała się już - nie krzyczała, nie piszczała w nerwach.

Jeszcze nie.

Ale chyba niewiele brakowało, aby znowu pękła jak balonik.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płakała. Żałośnie, jak małe kocię. A Pajęczą Łapę to jedynie śmieszyło, choć w pewnym sensie czuł też wstyd za kotkę. Rzeczniacy to nazywają przyszłym wojownikiem? Takie coś nawet na medyka by się nie nadało... Cykuta pewnie popłakałaby się zbierając zielsko do leczenia. Na myśl o tym i patrząc tak na jej pyszczek, biały kocur zaśmiał się po raz kolejny.
- Zapominasz się... mieliśmy rozmawiać, prawda? Gdzie podziała się twoja duma? Chcesz być kiedyś przydatna dla Klanu, czy nie? - na moment wykrzywił pysk w grymasie, którego nie mógł powstrzymać patrząc na kota tak tchórzliwego i słabego. - Odezwij się, albo zacznę się zastanawiać czy to był dobry pomysł... Nudzisz mnie. - prychnął, ruszając puszystym ogonem na boki.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cykuta milczała dłuższą chwilę, wpatrzona w Pajęczą Łapę rozbieganym spojrzeniem. Powinna teraz się odwrócić i odejść, albo lepiej - uciec. Chciała uciec, ale jakaś część jej spanikowanego, sparaliżowanego strachem organizmu mówiła jej, że kocur by ją dogonił i złapał gdyby chciał. A czuła, że mógłby chcieć rzucić się za nią w pogoń, może. Nie wiedziała. Niczego nie była pewna poza tym, że był... dziwny.

Był przerażający. Przeraźliwie piękny i przeraźliwie groźny, czy takie były gwiazdy? Czy na pewno Pająk był gwiazdą, za jaką się podawał, za jaką go uważała jak dotąd?

Kotka przełknęła ślinę, zbierając się w sobie na odwagę wystarczająco, aby odetchnąć głęboko i przestać płakać, chociaż ogonem strzelała na boki dalej, ogonem zjeżonym niczym iglasta gałązka, uszy wciąż miała przyciśnięte płasko do czaszki. Ale nie uciekła wzrokiem od kocura.

- Cofnij się. Proszę - wydusiła z siebie, głośniej, niż kiedykolwiek dotąd, chociaż głos dalej jej drżał, łamał się lekko. - Nienawidzę. Gdy ktoś. Jest tak blisko mnie. Proszę.

Jeśli nie posłucha, i zbliży się jeszcze bardziej, dostanie w pysk a ona naprawdę zacznie uciekać, tak. Serduszko waliło jej jak oszalałe.

- Obiecałeś, że. Nic mi nie zrobisz.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Milczał długo. Kilka, kilkanaście uderzeń serca jedynie patrzył prosto w oczy kotki, chyba chcąc nacieszyć się strachem, który od niej promieniował, strachem którym Pajęczyna chyba mógłby się najeść na całe księżyce, gdyby dane mu było spędzić z tą uroczą istotką nieco więcej czasu. Poruszył uszami na dźwięk jej głosu, teraz nieco głośniejszego niż dotychczas. A potem znów uśmiechnął się i wyprostował nieco, teraz jeszcze bardziej górując nad delikatnym ciałkiem rzecznej terminatorki.
- Proszę bardzo... Czy tak ciężko było poprosić? - wymruczał głęboko, po czym zrobił dwa kroki do tyłu. I usiadł, jakby nigdy nic, ani na moment nie odrywając spojrzenia od Cykuty. Pajęczyna bywał złośliwy, ale, proszę bardzo, nie był jakimś potworem! Jeśli wystraszona kotka go o coś prosi, jak mógłby nie posłuchać? Przynajmniej póki go zbytnio nie znudziła...
- Czy widzisz na swoim ciele jakąś ranę? Chociaż najmniejsze zadrapanie? Dotrzymałem słowa. - odparł pewnie, po czym uśmiechnął się niczym niewiniątko. - Nie ma o co płakać, rybko. Nie dzieje ci się żadna krzywda.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spodziewała się kolejnej obelgi w swoją stronę. Obelgi która spłynęłaby po niej, oczywiście, jak po kaczce, bo nic dla niej nie znaczył honor i reputacja Klanu Rzeki, tym bardziej nie jej własny honor. Jak miała brać do serca obelgi od obcego kocura, kiedy sama nie miała szacunku wobec siebie? Więc czemu miała się przejmować tym, co mówił Pająk? Jego rzucanie złośliwymi uwagami i kąśliwy ton głosu był jednak dla Cykuty irytujący. Wierciło to dziurę w jej umyśle i swędziało, tak okropnie, irytowało ją.

Czemu nie uciekła? Naprawdę aż tak bała się tego kocura, że sparaliżowała ją jego obecność i strach przed tym, że mógłby, znikąd, ją zaatakować? Możliwe. Chyba, nie widziała innego wytłumaczenia.

- ... jesteś dziwny - stwierdziła, tym samym płaczliwym tonem co wcześniej, również cofając się dwa kroki i też usiadła, bawiąc się własnym ogonem między łapami; znowu.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego uśmiech poszerzył się na słowa kotki. Kilka ostrych zębów na moment pokazało się gdzieś pomiędzy wargami wichrzaka, który na moment spojrzał na Gwiazdy. Zupełnie, jakby jego nowa koleżanka nie miała przed chwilą jakiegoś rodzaju załamania nerwowego. Niech sama sobie z tym poradzi - w końcu jak nie nauczy się siły, to szybciej zginie. Choć to nie tak, że książę wróżył jej długie życie...
- Zazwyczaj spotykam się z innymi określeniami... ale przyznam, że jesteś całkiem oryginalna. I ciekawa. Nie przyszedłem do ciebie bez powodu. - odpowiedział spokojnym tonem, jeszcze przez kilka uderzeń serca patrząc na to piękne, rozgwieżdżone niebo. - Czemu nie uciekłaś, skoro to co robiłem ci się nie podobało? Jestem aż taki... pociągający? - prychnął i uniósł brwi, patrząc na kotkę.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- N. Nie przyszedłeś do mnie. Wcale. Po prostu mnie. Znalazłeś w trawie - wydukała nieśmiało, poprawiając kocura, bo jego określenie sugerowało, że wiedział, że tu jest, wiedział, gdzie i kogo szukał i wiedział, że właśnie do niej z jakiegoś powodu idzie. A wcale tak nie było, nie znali się jeszcze chwilę temu, ba - dalej się dobrze nie znali, Pajęcza Łapa do niej nie przyszedł... tylko znalazł. Samą. Tutaj.

Była tutaj sama. Głupia. Po co wyszła? Nie powinna. Nawet nie lubiła wcale tych gwiazd tak bardzo jak myślała, że polubi. Były ładne, ale czemu musiała wyjść, co ona sobie myślała?

Odwróciła mordkę w kierunku Wichrzaka gdy wypowiedział kolejne słowa, własną przecierając łapą, z łez. - C-Co - co? Pociągający? - Nie. ... bałam się, że. Coś mi zrobisz.

Bo był szalony. I nieokiełznany. Ale tego mu nie powie, bo faktycznie coś jej zrobi.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A może i wiedział? Może doskonale wiedział, że tej nocy spotka go coś ciekawego i dlatego tutaj przyszedł? To nieprawda, ale nie rozumiał dlaczego kotka od razu postanowiła go poprawić. Poprawić... Co ona sobie wyobrażała? Myślała, że może sobie pozwalać na takie odzywki i uważać siebie za równą w tej konwersacji? To, co myślała, akurat niewiele księcia obchodziło.
Uniósł brwi na jej słowa, ale poza lekkim grymasem i wbiciem pazurów w ziemię nie zareagował w żaden konkretny sposób. Chciał jej tą małą reakcją pokazać, że nie mogła przesadzać... ale czy kotka to zauważy? To już zupełnie inna sprawa.
- Co takiego mógłbym ci zrobić i po co? Myślisz, że Klan Wichru potrzebuje twojej śmierci? Albo twojego małego ciała...? Po cóż? - spytał, szukając jakiejś reakcji u Cykuty. Prawie, jakby oczekiwał czegoś konkretnego.
I skrzywił się, jakby obrzydzony.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciał jej pokazać, że nie podobało mu się coś, co dla Cykuty było normalne - stwierdzenie faktu i poprawienie kogoś, kto był w błędzie, aby ciąg wydarzeń się zgadzał, wszystko było zgodne z prawdą i chłodnymi, niepodważalnymi faktami. Bo o ile Pajęcza Łapa nie był faktycznym wszechwiedzącym gwiezdnym, to nie mógł wiedzieć, że ją tu znajdzie. Prawda?

Cykuta jednak nijak nie zareagowała na wysunięte pazury; bo nawet ich nie zauważyła, bo gapiła się we własne łapy.

Na pytanie kocura wzruszyła barkami, ot, tyle; cała jej reakcja. Czemu wciąż tu była? Powinna wracać. Była daleko od domu. Chciała już do domu, do Chruśniaka, tam było cieplej, a gwiazdy mogła oglądać przez szczelinę w ścianie. Po co wyszła? Naprawdę, po cóż, po cóż tu wyszła? Po co dalej rozmawiała z Pajęczą Łapą?

- ... nie będą cię szukać? - spytała nagle, myśląc o tym, że jej pewnie szukaliby, gdyby ktoś zorientował się, że zniknęła.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie doszło do żadnej potyczki między nimi. Nie doszło do walki, do której przecież mogło dojść... Pajęcza Łapa sam nie wiedział, czy postąpił dobrze czy źle, pozwalając Cykucie się odsunąć i wypuszczając ją spomiędzy swoich pazurów. Nie wiedział, czy tego nie pożałuje. To nie tak, że bał się jakichś konsekwencji z powodu swoich czynów. Jeśli ta młoda wygada się w Rzece o tym, że go tu widziała, to co? Co oni z tym niby zrobią? Nie martwił się o to. Bardziej martwił się, że zaraz zanudzi się na śmierć.
- Wszyscy śpią. Zresztą, to nie ich sprawa, co robię. - odpowiedział prosto. - Powiedz, mała... na ile obstawiasz, że coś cię zje kiedy mnie już nie będzie obok? - spojrzał na nią z lekkim, złośliwym uśmiechem. Wyglądała, jakby go tu nie chciała, co mocno go irytowało. Niech lepiej Cykuta pomyśli nad tym, co zrobi bez niego. Miał wrażenie, że ta mała rybka zatęskni za Wichrowym księciem dość szybko...
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na krótką chwilę Cykuta w zupełności wyłączyła myślenie i wgapiła się w swoje łapy tak, jakby świata poza nimi nie było. Bo dotarło. Dotarło, jakie głupstwo naprawdę zrobiła - nie dość, że wyszła z obozu, Gwiezdny Klan jeden wie po co, to wyszła tak daleko, że nawet nie wiedziała dokąd powinna iść, żeby wrócić. Była tak daleko, z obcym kocurem nad głową, z kocurem, który mógłby zrobić jej krzywdę gdyby chciał.

Kocurem, którego obecność wprowadzała ją w niepokój ale którego obecność była też jedynym, co dawało jej jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa, tak z daleka od domu, od bezpiecznego Chruśniaka. Po co wyszła? Głupia, głupia, głupia.

- Nie odchodź - wypaliła nagle, piskliwie, desperacko, unosząc się na przednich łapach i wyciągając szyję ku Pajęczej Łapie, wlepiając w księcia piwne, szeroko otwarte ślepia. - Z. Zostań. Mamy mnie na pewno szukają. Zostań.

Chciała, żeby odszedł, ale nie chciała tutaj umierać. A nagle ta wizja była niesamowicie, przeraźliwie realna.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości