Księżyce: 31 Płeć: kotka Matka: Stardenburdenhardenbart Ojciec: Wierzba Trwałe urazy: Blizny po pazurach jastrzębia po lewej stronie ciała - od policzka, przez urwane ucho, po dół szyi. || Kastracja
Księżyce: 31 Płeć: kotka Matka: Stardenburdenhardenbart Ojciec: Wierzba Trwałe urazy: Blizny po pazurach jastrzębia po lewej stronie ciała - od policzka, przez urwane ucho, po dół szyi. || Kastracja
Pisklę zapowiadała się na naprawdę urodziwego ptaszka, jednak samotnicze życie pozostawiło na jej wyglądzie swój odcisk. Oscylujące raczej w niższej granicy średniego wzrostu ciało - niegdyś smukłe - stało się kościste. Okrywające je zaś niebieskie futerko o pręgowaniu ticked jest szorstkie i nieco matowe - jakby kurz i deszcz na dobre wpisały się w jej codzienność. Brzuch, dolna część ogona, podgardle aż po dół pyszczka, końcówki uszu i okolice brwi, jak również wewnętrzne części łap pokrywa rozjaśnienie, które przypomina kremowy kolor. Jedyna biała plamka na ciele kotki ukrywa się na spodzie jej ogona.
Pierwsze co rzuca się w oczy spoglądając na jej trójkątny pyszczek to zielonkawo-brązowe ślepia, które wydają się nieco za duże przez kontrast z chudą mordką i znajdująca się pod ceglanym noskiem cienka blizna, która przecina jej wargę - jedna z licznych pamiątek życia na ulicy. Kotka najczęściej pachnie sianem ze stadniny koni, gdzie spędza większość czasu.
Rzadko już szybuje na skrzydłach wyobraźni, a zamiast tego stąpa twardo po ziemi. Dawna dziecięca naiwność zniknęła wraz z trudnymi doświadczeniami życia na własną łapę, pozostała za to upartość, ostrożność i płochliwość, choć tego ostatniego stara się nie okazywać, ukrywając niepewność pod twardym, zdystansowanym wyrazem pyska. Kotka nauczyła się przede wszystkim polegać na sobie i nie ufać łatwo obcym. Mimo to nie utraciła ciekawości świata. Nadal lubi obserwować nowe miejsca i stworzenia, choć robi to już z większą rozwagą. Najwięcej spokoju odnajduje w stadninie koni, gdzie spędza większość czasu. Obecność tych dużych, spokojnych zwierząt daje jej namiastkę bezpieczeństwa i pomaga zagłuszyć samotność, która często jej doskwiera.
Wróbel (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Bazyliszek. Nie brzmiało ani trochę jak Ropuszka, ani trochę jak Jaszczurka i ani trochę jak Muszka… choć przy tej ostatniej nawet płeć by się nie zgadzała. A jednak cienka, ledwo wyczuwalna nić nadziei, która załaskotała małą Ptaszynę gdzieś pod mostkiem, nie dawała się tak łatwo zerwać. Bo przecież imiona potrafiły się zmieniać. Koty znikały. Wracały inne... - Jawohl! - Wyrwało jej się odruchowo, kiedy odpowiedział potakująco na jej pytanie. Jej ogon drgnął, kiedy pochylała się lekko do przodu, jakby chciała mu się uważniej przyjrzeć, choć przeszkadzał w tym wciąż koński łeb. - Pisklę też ma rodzeństwo. Schwestern i Brüdern… - przytaknęła. - Miała i… ma… - brewki ściągnęły się lekko.
Myśl o małych kaczuszkach przemknęła przez jej głowę, nieproszona. Oczywiście, że były jej rodzeństwem. Nawet jeśli… nawet jeśli może już o niej nie pamiętały. Potrząsnęła łebkiem, jakby mogła tym ruchem odgonić tę myśl i nieświadomie wtuliła czoło w końską grzywę, szukając pocieszenia w cieple i bliskości drugiego stworzenia. - Jakie masz rodzeństwo? - Odezwała się po chwili, znowu podnosząc głowę i wracając myślami do Bazyliszka. - Jak się nazywają? Viele masz?
//wygaszona
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Umówiła się na jednodniowy spacer z kolegą z Klanu Cienia. W zasadzie wyczekiwała tego,. bo chciała zobaczyć w końcu coś innego niż ich tereny. Koty wychodziły poza tereny, oglądały co jest poza nimi i ona nie chciała być wyjątkiem, tym bardziej, że miała zamiar wrócić jeszcze dziś, w końcu to nie jakaś wielka wyprawa na kilka dni. Zgodnie z tym co powiedziała Strusiowi wyszła poza swoje tereny, minęła tereny Klanu Gromu i szła prosto. Po jakimś czasie zaczęła patrzeć w lewo, by dojrzeć kocura. Zapach granicy był wyczuwalny, ale nie szła nigdy tą drogą, więc wolała mieć pewność, że przypadkiem nie wejdzie na tereny obcego klanu. W końcu po co robić sobie wrogów?
//Struś <3
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
Struś... Trochę zawalił. Przez sytuację z Łasicą ostatecznie nie dał rady przebyć próbnej drogi do Siedliska i z powrotem, za bardzo martwił się o swoją terminatorkę przez pierwsze dwa dni, a później zrobiło się już za późno. Wypytał jednak rodziców o siedlisko oraz inne starsze koty, które miały okazję tam być i miał nadzieję, że tyle wystarczy.
Struś truchtał nieopodal granic tak jak się umawiali z wysoko zadartym ogonem i rozglądał się. W końcu dostrzegł znajomą kocią sylwetkę. Przyspieszył i wkrótce do niej dotarł uśmiechając się szeroko na powitanie i prostując, żeby dobrze się prezentować. W mordzie trzymał drobną mysz, którą położył na ziemi.
- Hej! Jak tam, gotowa? Masz ochotę coś dziabnąć przed drogą? Praktycznie wskoczyła mi pod łapy, a ja nie jestem głodny - mruknął spoglądając znacząco na myszkę. - Juzż się nie mogę doczekać tego siedliska, ciekawe co okaże się lepszym widokiem: te dziwne konie, czy dwunożni. Ciekawe czy mają tam owce... Albo byki - gwizdnął pod nosem. Znał te zwierzęta tylko z opisów rodziców, ale przecież nie będzie mógł mieć problemów z ich rozpoznaniem, co nie?
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
W końcu doszła do takiego miejsca, że zauważyła Strusie Stado. Uśmiechnęła się szeroko i pomachała mu ogonem. Ucieszona skierowała się do niego, aż spotkali się w jednym miejscu.
Nie spodziewała się dostać przysmaku od kocura, ale prezencik przyjęła z radością i wdzięcznością. - Dziękuję, zjadłam coś małego, ale nie odmówię prezentu. - Przechyliła głowę z podniesionymi kącikami i zabrała się za małą mysz. W czasie gdy on mówił, ona skubała w pozycji nieco skulonej, trochę jakby kładła się do bochenka. Podniosła głowę, gdy wzięła 2 gryzy, a ten się rozmarzył. - Owce? Faktycznie, to byłby ciekawy widok. Konie pewnie będą, skoro to siedlisko koni, chyba, że dwunożni nie trzymają ich na zewnątrz? Nie wiem. - Zachichotała lekko. - A strusia tam nie będzie? - Spytała pół żartem, pół serio. Może mimo bycia ptakami, były podobne do koni na tyle, że one też były tam trzymane? Wzięła kolejny gryz i mysz zniknęła. - Smaczna, dziękuję. - Skinęła głową. Myszy cieniste smakowały jak te rzeczne. Teraz, o ile Struś był gotów, mogli ruszać!
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
Ucieszył się, że mysz jej zasmakowała; prawdę powiedziawszy złapał ją specjalnie dla niej, jako że sam nie byl specjalnie głodny.
- Przekonamy się! Wątpię by były tu strusie, gdyby były to więcej kotów by o nich słyszało, ale kto wie, mooooże mają chociaż jednego. - Fajnie by było, acz w takie cuda nie wierzył. Spojrzal na nią z wysoko zadartym ogonem czekając aż zje. Gdy była gotowa ruszył. Nie przyznał się do tego, że zna drogę tylko z opowieści i rad, z tego co słyszał to droga była bardzo prosta: wystarczyło iść przed siebie zostawiając tereny Gromu i Cienia za ogonem, a to brzmiało akurat wyjątkowo nieskomplikowanie. Upewnił się, że klanowe tereny znikają centralnie za nim i to chyba na tyle.
- Co tam słychać, wydarzyło się coś ciekawego przez ostatnie parę dni? - zagaił ją po drodze zerkając na nią co i rusz i idąc po stronie jej zdrowego oka, by nie zmuszać jej do nadmiernego kręcenia łbem.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Byłoby super. Tylko pewnie nikt by mi nie uwierzył. - Westchnęła. Ale taki struś to nawet fajniejsze niż koń, bo o nich słyszeli wszyscy! - Koniec końców... cokolwiek tam będzie, na pewno będzie ciekawe. - Uniosła kąciki pyska. Dojedzona mysz przyjemnie smagała jej brzuch. Takie dobicie żołądka po poprzednim jedzeniu.
Ruszyli więc, ona u jego boku. - Hm, w zasadzie nic większego, poza tym, że dostałam dwie terminatorki! - Spojrzała wprost na niego radośnie, a potem znów przed siebie na drogę. - I nie zgadniesz jak jedna z nich ma na imię. - A to akurat mogłoby być całkiem zabawne, więc nie powiedziała od razu.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Jak ktoś nie uwierzy, to wtedy pokażesz im mnie, jestem żywym dowodem istnienia tych stworzeń - prychnął cicho. W końcu gdyby to słowo nie było czymś konkretnym to nie mógłby nosić tego imienia, zostałoby uznane za niepasujące do klanów.
- Aż dwie! Przywódca musi cię cenić - spojrzał na nią z uznaniem trochę żałując, że sam nie miał się czym pochwalić. U niego średnio było z sukcesami, a to sprawiło, że poczuł nerwowy skurcz w żołądku; co jeśli Ławica uzna go za bezużytecznego lamusa, który nie dorasta jej do pięt?
Mimowolnie odrobinę przyspieszył kroku, nie do końca świadomie, a przez naradzającą się nerwowość.
- Daj mi trzy proby: Cienista Łapa, Stadna Łapa albo... Ławicowa Łapa? - Strusią Łapę odrzucił, z ich rozmowy wynikało, że nikt tu nie znał tych stworzeń, pozostały więc inne rzeczy, które mogły być dla nich znaczace. - Albo Dębowa Łapa? Ale nie, to czwarta odpowiedź, zignoruj ją - zreflektował się szybko. Jeszcze wyjdzie na to, że nie potrafi liczyć!
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Wiesz co, w naszym klanie jest taki kot o imieniu szynka. To takie... mięso niby. Ale takie dziwne w plasterki, to słowo dwunogów. Więc jak on może mieć takie imię i istnieć, to strusie tez jak najbardziej. - Zgodziła się i w istocie, gdyby co, to pokaże im strusia, co był równie wysoki co wspomniane ptaki.
Cenić... przywódca musi ją cenić... - Byłam z nim na wyprawie po życia, trenowałam jego wnuka, który był już gotowy na mianowanie, a był naprawdę trudnym przeciwnikiem w dogadaniu się... może faktycznie? Może nie jestem tylko szarym tłem. - I to znów brzmiało jakby próbowała zarzucić smutną historię, która miałaby podbić jej osobę w oczach strusia, coś jak przy rodzicach. Chyba ze stresu sobie to wmawiała. Przy nikim innym się nigdy tak nie przejmowała takimi pierdołami, a i lubiła mówić o sobie i osiągnięciach. - Znaczy--- może. Nie wiem. Ale jestem zwykły wojownik jakich wiele, wiesz. - Trzepnęła nerwowo ogonem i spojrzała tak samo nacechowanym wzrokiem, acz z uśmiechem.
Kiwała głową przecząco. - Cienista? Co ty, w rzece to raczej rzadko ktoś myśli, żeby tak nazwać kociaka! Zostawiamy to wam. - Zachichotała. - Ale nie byłeś tak daleko, tylko musiałbyś wziąć pod uwagę nazwę innego klanu. Uważaj teraz... Rzeczna Łapa. - I tak to zostawiła, bez komentarza, żeby sam mógł sobie skomentować. Ale skoro podał słowo Cienista Łapa, to może u nich to normalne imiona? Teraz poczuła się głupio, że to wcale nic takiego niezwykłego.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Plasterki? To jakiś wzór? Nigdy o tym nie słyszałem - przyznał zaklopotany z powodu swej niewiedzy.
Truchtając przed siebie słuchał jej i czuł coraz większą nerwowość. Była na wyprawie, pewnie też na zgromadzeniu, miała kontakty z przywódcą i dostawała terminatorów.
- To... Naprawdę sporo. Wlasciwie to brzmi jakby cię przygotowywał do roli zastępcy i powierzał ci coraz to kolejne zadania by sprawdzić jak sobie poradzisz - zaryzykował takim stwierdzeniem posiłkując się tym jakie dokonania miał on sam. Żadne. Nigdzie nie był, nigdy nie zrobił nic znaczącego, bardzo dostawał od Ławicy w roli wojownika. Wolał zmienić ten temat zanim by się przyznał, że nie dorasta jej do pięt. Pewnie by się odwróciła i poszła gdyby usłyszała, że on trenował tylko jedną teeminatorkę i to tyle.
- No przyznam szczerze, że to bardzo wodne imię, bezsprzecznie pasujące do waszego klanu, nawet bardziej niż ryba! A jak ma na imię rodzeństwo tego kota? Wszyscy maja imiona od klanów? - zagaił ciekawsko. Co jakiś czas zerkał na jej pysk po prostu po to by na nią patrzeć, aż zorientował się, że powinien uważniej patrzeć na drogę. W końcu coś dostrzegł przed nimi.
- O patrz, chyba zbliżamy się do tego całego siedliska!
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Nie, to... - Musiała się zastanowić. Plastry miodu istniały, ale nie każdy je widział. - Trochę jak kora. Jak oderwiesz kore z drzewa to masz taki płaski element. - Innego lepszego nawiązania nie widziała. Chyba, że... - Albo liście. Takie płaskie liście to jakby plaster. Tylko musiałbyś sobie wyobrazić, że jak położysz na przykład 10 liści na sobie, to masz jednego mega liścia. To to jest szynka a te pojedyncze liście, to plastry. - Trudna analogia, ciężko tak coś wyjaśnić.
Tutaj trochę zwolniła kroku. Nigdy nie byłaby na tyle egoistyczna, bo od razu myśleć o takiej funkcji, ale też nie uważała się za kogoś, kto nie byłby na nią odpowiedni. Był jednak jeden szkopuł. - Niee, my mamy zastępcę. - Ostatnio trochę gorzej się czuł, chorował, ale i tak mieli. - Przez długie księżyce nic się na pewno nie zmieni. A poza tym wiesz, to zastępca wybierze następnego. Ja chcę po prostu się przysłużyć. - A jeśli tym przysłużeniem zasłuży na takie wyróżnienie, to cóż, nic, tylko się cieszyć. - Mm... może... mniejsza, nie chcę żebyś pomyślał, że jestem jakimś... wybrańcem rzecznym. Nic z tych rzeczy... jestem zwykłym wojownikiem. - Podkreśliła kolejny raz.
- Nie, nie, jedno to Dmuchawiec, drugie to Zaspa. To już całkowicie nie to samo. - Uśmiechnęła się. - Jeszcze nie byli mianowani, bo zachorowali, tylko Rzece udało się narazie doczekać mianowania, ale pewnie już niedługo i oni dostaną swoje imiona. - Mruknęła miło.
W końcu i ona zauważyła, że na horyzoncie zmienia się układ wizualny. Dużo więcej trawy, szerokie pole, duuuużo miejsca do biegania. Skocznym krokiem wyprzedziła nieco Strusie Stado i znalazła się pod płotem. - To co, na trzy przechodzimy? - Spytała z ukosa. - Raz, dwa...
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
Wysłuchał jej wyjaśnień i zaczął kiwać łbem ze zrozumieniem.
- Dobra, teraz czaję. - Mimo wszystko wizja mięsa w kształcie liści i w takiej formie go dziwiła, po co mieliby robić coś takiego zamiast zjeść zwierzynę w całości? - Ciekawe jakie oni mają zęby, że muszą trzymać mięso w formie plastrów? To znaczy dwunożni. Dziwne, że jedzą coś takiego - wyraził swoje zaciekawienie tą ciekawostką.
- Zastępca dziś jest, jutro go nie ma, różnie bywa - zauważył. Trochę jak z przywódcami w Cieniu, chociaż tutaj Struś miał nadzieję, że jego matka będzie rządzić znacznie dłużej niż Spopielona Polana. Koza była potężną wojowniczką i na pewno poradzi sobie z każdym zagrożeniem, podczas gdy Spopielona była młodziutka - może to w tym był problem. - Nooo nie wiem, twoja siostra zostanie medyczką, może w twojej rodzinie jest coś specjalnego i za jakiś czas ty będziesz na przykład tym zastępcą. W razie czego pamiętaj o starym poczciwym Strusiu i jego ofercie wspólnych wycieczek - mrugnął do niej okiem na znak, że żartuje i błysnął kłami w zębatym uśmiechu, coś w rzeczywistości nie czuł, żeby przesadzał. Im dłużej o tym słuchał tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że Ławica nie jest taką zwyczajna Rzeczną wojowniczką.
- Szkoda, już myślałem, że kolejni będą Gromem, Wichrem i Cieniem. To byłoby ciekawe. - Nie drążył jednak tego tematu, zatrzymał się pod płotem i spojrzał w górę ciesząc się chociaż raz, że ma długie i smukłe łapy ułatwiające mu wspinaczkę. Nie dał jej dokończyć, na "dwa" wybił się gwałtownie z ziemi i skoczył wysoko z wyciagniętymi łapami chcąc się popisać.
- Trzy! - miauknął z góry balansując na płocie i obracając się, by zerknąć na wojowniczkę i na jej reakcje.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Nie chciała już odpowiadać na to wszystko co mówił odnośnie byciu zastępcą, bo to by oznaczało, że albo Ognistemu Sercu się coś stanie albo Nocnej Gwieździe. I nie chciała sobie tego wyobrażać, ani nie chciała siebie wyobrażać na tej pozycji dopóki nie było powodu. Uśmiechnęła się więc tylko na jego "pamiętaj o starym poczciwym Strusiu". - Starym od razu... Ile masz księżyców? - Bo w sumie zapachem można było coś nie coś określić, ale tak całkowicie to też nie do końca. Ale nie wydawał jej się być dziwnie młody, że ledwo co skończył 10 księżyców.
- W sumie fakt, to byłoby ciekawe. Jakby tak mieć czwórkę kociąt i je tak nazwać... ale wtedy to jedno mogłoby się czuć wyróżnione, że ma imię po swoim klanie, a reszta nie. - Zauważyła pogodnie jeden z problemów, jaki mógłby wystąpić w takim ulozeniu.
Struś nie czekał. Wzbił się w górę szybciej niż ona, a ta mimowolnie przymknela oko i odwróciła głowę, żeby nie dostać piachem po pysku. - Eeeej, oszukujesz! - Zaśmiała się. Odmierzyła dokładnie odległości i siłę skoku, a potem poleciała w górę. Gdy tam była, swoim ogonem lekko pchnęła Strusie Stado, żeby za karę zniszczyć mu jego balans i by ten musiał polecieć na dół. - Cztery? - Uśmiechnęła się niewinnie. Po wszystkim sama zeskoczyla na dół. - To jesteśmy. Teraz tylko obejrzeć wszystko co się da. - Powiedziała i wzięła powietrza w płuca, delikatnie otwierając pysk, by zebrać więcej informacji. Nie czuła narazie nic konkretnego. - Chyba musimy wejść głębiej.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Trochę więcej niż 20 - odparł. Nie chciało mu się dokładnie liczyć ile, a był na tyle blisko żeby uznać to za precyzyjną odpowiedź. - A ty? - wyglądała młodo dlatego oceniał, że była mniej więcej w jego wieku. Biorąc pod uwagę mnogość jej dokonań może trochę więcej niż on.
- Ha, tylko musiałyby być jeszcze podobne żeby to miało sens! Cień musiałby mieć ciemne futro, a grom jakieś rudawe. Natomiast nie wiem co z rzeka... Szare? A z wichrem to już w ogóle, wiatr w końcu nie ma żadnego koloru - zastanowił się dając się ponieść wyobraźni. - Jest jeszcze Gwiezdny Klan, ale taki musiałby być srebrny bądź biały.
W reakcji na jej zarzut oszustwa tylko cicho prychnął, a pchnięty skrzeknął głosem bardzo skrzekliwym, po czym zleciał. Prawie poleciał na pysk, w ostatniej chwili zaparł się łapami. Uch, musiał przy niej bardziej uważać, ona też potrafiła się odegrać!
- Cztery - przytaknął, gdy wylądowała obok niego. - Jeśli kiedyś będziemy musieli wdrapać się na jakieś drzewo to nie rób mi takiego "cztery", dobra? - zaśmiał się.
Na jej słowa pokiwał łbem i potruchtał przed siebie. Na razie nie widział tu nic ciekawego, właściwie zaczynał już nawet mieć obawy, że może to złe miejsce, ewentualnie coś się tu zmieniło, aż usłyszał parsknięcie i zauważył niezwyklą sylwetkę.
- Ty, patrz! To są te całe konie, co nie? Ale wielkie! A ja myślałem, że sarny są duże - miauknął na ich widok i zagwizdał przez zęby.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- To jesteśmy w podobnym, ja mam... z 30? - Jeśli dobrze liczyła tak szybko myśląc. - To widzisz, miałeś całe 10 księżyców mniej robić wielkie rzeczy, dobrze będzie. - Machnęła łapką, próbując pokazać mu, że jak miałby nagle stać się super duper kotem z wielkimi osiągnięciami. Powoli, a do przodu, aż przyjdzie jego kolej, żeby oboje stali na podium. A porównywanie się do innych mogło skończyć się okropnie. Ona nie chciała być jakimś takim strachem, w którego cieniu stałby Struś. To byłoby ciężkie dla nich obu. No, mało się znali i w ogóle wyszli na koleżeński spacer, ale tak ogólnie to nie chciałaby tak mieć z kimkolwiek w zasadzie.
- Wiesz co, my to w sumie nie mamy żadnego całego niebieskiego kota. Mmm.... ewentualnie jakby był pręgowany? Albo był srebrny? Bo taaak, takie to mamy, taki to by mi się kojarzył z Rz--- o, a wiesz, Rzeczna Łapa jest srebrna w sumie. - Czyli to miało sens! - A wicher... białe może? - Bo zielone to, oczywiście, nie. Przeźroczyste tym bardziej.
- To ci wtedy zrobię pięć. - Rzuciła mu oczko. - Jakbyś nie oszukiwał to byś nie miał takiego cztery! - Dorzuciła dalej, odnosząc się nadal do sytuacji i żartując, oczywiście. Próbowała podświadomie szukać jednak sygnałów, które pokazałyby jej, że kotka powinna przestać i za bardzo naciskała. Teraz jednak ich nie wyczuwała.
Tam, gdzie Struś skierował swoje oczy i powiedział o czymś ogromnym, Przypływ również odwróciła głowę i spojrzała. - Wow... - Wydusiła z siebie, widząc wielkie, WIELKIE!!! zwierzę. Nie chciała się do nich za bardzo zbliżać, bo mogłoby to być mało przyjemne, jeśli się okaże, że... buchają ogniem? Albo... zieją lodem i zamrażają koty? No peszek by był. - Zobacz jakie mają długie nogi, muszą być super szybkie.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Taak, to... to prawda - zgodził się z nią, lecz i tak czuł się marnie. Z jakiegoś powodu czuł potrzebę zaimponowania jej, chciał przed nią błysnąć i zrobić na niej pozytywne wrażenie, tymczasem dosłownie nie miał się czym pochwalić i czuł się jak frajer. Prędko odgonił od siebie to uczucie, nie mogło mu zniszczyć wycieczki, poza tym jeśli zacznie się nad sobą użalać to już w ogóle nie zrobi dobrego wrażenia przed Ławicą.
Właściwie to dziwne, że tak mu zależało by dobrze przed nią wypaść.
- Ooo, srebrny, tak, może pasować! Biały może niech będzie odpowiedni dla Gwiezdnego Klanu, w końcu gwiazdy są białe, za to szary może być odpowiedni dla Wichru. Albo szaro-biały? - poszedł na kompromis starając się logicznie wszystko do siebie dopasować. Nie zeby to miało w ogóle jakikolwiek sens.
- Pięć? Wielkie nieba, zrzucisz mnie z drzewa z pięciokrotną siłą? Muszę zapamiętać, żeby nigdy przy tobie nie wspinać się na wysokie konstrukcje - zaśmiał się wesoło kompletnie niezrażony, wyłącznie rozbawiony.
- Co tam nogi, popatrz na to czym one się kończą. Jakby kamieniem... słyszałem, że to się nazywa kopyto, ale nie wierzyłem że to serio tak wygląda. Ale mają futro na karku! I to ma być ich ogon? Hej, poszukajmy takiego koniowatego z rogami, ponoć takie nazywają się byki i potrafią wyglądać przerażająco - zaproponował odrobinę zaniepokojony obecnością wielkich, kolorowych stworzeń, lecz niczego po sobie nie okazał. Przeciwnie, chcąc się przed nią popisać ostrożnie postąpił kilka kroków w kierunku koni żeby niby przypatrzyć im się dokładniej.