Logo Artemidy
Siedlisko Koni
Ciekawe, co powiedziałby Orion, gdyby się dowiedział, że Kostucha jest przyszłą medyczką i ma ratować życia, których nie ceni ani u siebie, ani u większości bliźnich.

Uniosła wzrok jadowitych oczu na kocura, a jej skrzywiony pysk nie miał na sobie śladu poprzedniego względnego braku niezadowolenia. Ktoś tu więc łaził i słuchał jej piosenki. Fantastycznie. - Jeszcze nie, niestety - burknęła, nadal ledwie mówiąc po ataku kaszlu. - Ale na każdego przychodzi czas.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bez dowodów nie uwierzyłby w jakąkolwiek formę medycyny w klanach. A tym bardziej nie zaufałby sypiącej się kotce, że to właśnie ona zajmuje się leczeniem pobratymców. Albo raczej - byłby skłonny ostatecznie uznać to za prawdę, ale jak taka prawda świadczyłaby o poziomie leśnych dzikusków? Co to za medyk, który nue potrafi samego siebie doprowadzić do porządku? Konował i tyle.
Zastrzygł rudawym uchem. - Niestety? - powtórzył gładko, zupełnie zlewając kwestię, że każdego przychodzi czas. On nie był każdym, takie przyziemne zmartwienia go nie dotyczyły. Ach, a może wcale nie o to nieznajomej chodziło, może tak sobie powtarzała, bo ją to podnosiło na duchu. Że kiedyś jej trud się skończy. - Ale wiesz, że jeśli ci tu źle to wcale nie musisz czekać, aż przyjdzie na ciebie czas, hm? Możesz wziąć sprawy w swoje łapy! - brzmiał jak trener personalny, który próbował zmotywować do robienia rzeczy w życiu, bo w swoim mniemaniu pomagał (a tak za tym nie przepadał, miło z jego strony, prawda?). Nie zachęcał do rzucenia się z klifu, a jedynie wspominał, że taka opcja istnieje!!
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wygląd zewnętrzny Pomurnik był w dużej mierze jej świadomym wyborem. Wiedziała, że mogłaby jeść więcej i zdrowiej, że mogłaby postarać się o zadbanie swojego futra, problem był w tym, że nie widziała ku temu przesłanek. Lubiła swój rozkład i swoją zgniliznę. To jej wizytówka, która na dobre już do niej przylgnęła.

- Nic w tym życiu nie jest stety - burknęła jakże optymistycznie. Na następne słowa niemrawo kiwnęła uchem. - Świerszczyku mój, śmierć się mnie nie ima. Cholera, żyję dłużej niż ty, i wiele już razy mogłam umrzeć. No i patrz, nadal tu jestem. - oczywiście, nie wiedziała, ile księżyców ma na karku kocur. I sama też była młoda, a przynajmniej nie była stara - co nie zmieniało faktu, że wyglądała na własną babkę, i to babkę martwą od dobrego obiegu pór.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Świerszczyku mój?
Właśnie został nazwany robalem, ale nim zaczął rozliczać kotkę z niecnych intencji, jego umysł skupił się na reszcie wypowiedzi. Szybko przeskoczył do wniosków, utkał sobie w głowie własną wersję rzeczywistości, która była wystarczająco intrygująca by nie poświęcać uwagi poprzedniemu problemowi.
- Ale czy rzeczywiście mogłaś? - w jego pytanie wkradło się zwątpienie. - Przecież umrzeć to żadna filozofia, koty cały czas umierają przez byle pierdoły. - wytłumaczył jeszcze, marszcząc gładkie czoło w zamyśleniu. W jego mniemaniu, rozmawiał właśnie z samobójczynią, która miała problem z wprowadzeniem w życie skutecznego planu. Spojrzał jeszcze raz na nieznajomą, która wyglądała jakby przynajmniej połowicznie była już po drugiej stronie. Ciężko było uwierzyć, że taki kot ma problemy w zakresie opuszczenia tego świata. Przecież starczyłoby żeby się potknęła na zboczu i (jak na oko cynamona) już by się nie podniosła. Dziwna sprawa. - Czyli mówisz, że śmierć ciebie nie chce i mimo wielu okazji i prób, wciąż chodzisz po świecie? - dopytał. Tak dla pewności, żeby wiedzieć czy dobrze zrozumiał istotę problemu.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Co za mądrości tu prawisz - mruknęła ironicznie, patrząc na kocura spod uniesionej brwi. Leżała w lecznicy długo, a kiedy w końcu przestała w niej leżeć, niemal natychmiast znalazła się w brutalnym, zabójczym świecie Osiedla, z którego z kolei uciekła ponownie do lecznicy. Pół życia spędziła, patrząc na chorujące i umierające na wszelkie możliwe sposoby koty. Była w tym zakresie specjalistką. - Ile kotów odwaliło kitę na twoich oczach, hm? Bo ja straciłam rachubę dawno temu.

Na następne słowa kocura uśmiechnęła się jadowicie, niczym trupia główka. Nie przydało jej to wiele urody. - Prawie umieram od jakiś dwudziestu księżyców, z przerwami - rzuciła, zamiatając biczowatym ogonem kąsające chłodem powietrze.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzepnął karmelowym uchem z niezadowoleniem. Nie doceniała jego wiedzy, był prawie pewny, że się z niego nabijała. W ten cyniczny sposób, nie w ten zabawny. Miał pełne prawo odwrócić się w tym momencie i ruszyć w swoją stronę, to nie tak przecież, że to on cokolwiek straci na takim rozstaniu. Dalej będzie sobie żył swoim życiem i będzie mu miło, a ta nieszczęsna dusza... no właśnie, też będzie żyła. Tragedia. Zdecydował jednak dać jej jeszcze szansę, bo taki był wspaniałomyślny.
- Nie liczyłem nigdy. - odparł niedbale, chociaż szczerze mówiąc... po prostu nie było czego liczyć. Był młody, olśniewający i inne takie; koncept śmierci był czymś odległym, mimo że kręcił się teraz między leśnymi dzikusami, których świat był brutalny, koty w jego otoczeniu wciąż nie padały jak muchy. Nie musiał się jednak do tego przyznawać, a dopóki nieznajoma nie zacznie wypytywać o szczegóły, mógł z powodzeniem utrzymywać iluzję.
- Och... - z początku nie wiedział jak zareagować na jej słowa. Jakim fragmentem jej życia było te dwadzieścia księżyców? Dużo? Kropla w morzu starości? Nieistotne, nie to było tu najważniejsze. Wciąż utrzymywał poprzedni dystans, ale w najbliższej okolicy nie znalazł godnego miejsca by sobie przyklapnąć i kontynuować rozmowę. No cóż, chwile postoi. - To dość długo jak na umieranie. Nie frustruje ciebie, że to aż takie, hm, nieskuteczne? - w jego opinii to mogło doprowadzać do szału. Umierać tak długo, bo nie potrafiło się zakończyć prostym sposobem swojego cierpienia. Powoli zaczynała kiełkować w orientalu myśl, że nieznajoma wcale nie chce się zabić i żyje jako taki kościotrup na przekór (przekór czemu?), ale póki co nie poświęcał tej myśli zbyt wiele uwagi, bo czyniła konwersację nudną. Wtedy nie miałby po co zostawać.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się krzywo, koślawo i kostropato. - Mam nadzieję, że przynajmniej liczysz na siebie. To jedyny słuszny rodzaj liczenia - rzuciła. Nauczyła się już dawno, że ten oklepany frazes jest niewątpliwie poprawny. Gwiezdni, przyjaciele, wrogowie - wszyscy zostawiali na lodzie. Jedyną osobą, która nigdy nie opuściłaby Pomurnik, była ona sama. I, być może, Blada Łapa. Miała przynajmniej nadzieję, że tak jest.

- Ba! zabawnie jest patrzeć, jak śmiertka zmaga się ze mną. Jak nawet jej zachodzę za skórę.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ee nie, jakiekolwiek formy liczenia są okropne. - rzucił, bo nie był fanem matematyki, nawet takiej metaforycznej jak liczenie na siebie. Tu nie było nawet czego liczyć, Orion był niezawodny, można było w ciemno zakładać, że sobie poradzi i wszystko będzie super.
Postawił przyduże uszy. O? Może jednak źle ocenił sytuację i brak prób zakończenia życia nie skreślał od razu rozmowy. Wizja śmierci, która próbowała, ale nie mogła pozbyć się czarnego kociska również była w porządku.
- A w jaki sposób zachodzisz za skórę? - spytał, nie trudząc się nawet ukrywaniem zainteresowania. Bo po co? Gdzieś z tyłu głowy pojawiło się kolejne pytanie, mniej istotne, ale chciał wiedzieć, więc nawet z nim nie czekał. - Poza tym, co ty tu tak właściwie robisz?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Celnie - parsknęła niegłośno, rzężąc przy tym tak, jakby w jej płucach coś szarpało się i gryzło. Ciekawe, kiedy coś wyrwie się w końcu na zewnątrz, dusząc ją w końcu własną krwią. Ciekawe, czy doczeka tej chwili, czy może raczej do tego czasu zdechnie już, zjedzona przez szczury, zamieniona przez potwora w smar, zastrzelona przez Gwiezdnych piorunem, lub pozbawiona życia w jakiś inny, równie idiotyczny sposób.

- Mało nie umarłam na zielony kaszel - dwunożni mnie odratowali. Dwunożni postanowili się mnie pozbyć - przeżyłam. Szczury próbowały mnie zeżreć - nie znalazły mięsa na kościach. I tak dalej, świerszczyku mój - matnęła na boki łbem kołyszącym się na zdecydowanie zbyt cienkiej i suchej szyi. - Co za zagadka! Stoję.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odgłosy wydawane przez czarnofutrą były zwyczajnie niesmaczne. To było fascynujące, że takie stworzenie jest w stanie utrzymać się na nogach, rozmawiać, że rzeczywiście jeszcze żyje, mimo że wszystkie znaki wskazywały na to, że rozpada się od środka. To był niecodzienny widok, ale bezdyskusyjnie niesmaczny. Fascynujące w równym stopniu co kurczak, który wciąż się ruszał po utracie głowy. W przypadku kurczaka Orion odsunąłby się, żeby nie ochlapał go krwią. W przypadku chorej nieznajomej, również nie mógł się powstrzymać przed krokiem w tył, gdy zaczęła wydawać dziwne odgłosy.
- Zielony kaszel? Pierwsze słyszę tę nazwę. - rzucił, nieznacznie marszcząc brwi. Nie przeszkadzało mu to samo w sobie, jednak jeśli miał ocenić na ile to było ocieranie się o śmierć, musiał się dowiedzieć jak to choróbsko wyglądało. Inaczej sprawa się miała ze szczurami. Tych przyjemniaczków miał okazję poznać zza bezpiecznej szyby, miał okazję usłyszeć o nich historie na śmietnikach. Wiedział, że szczury nie sprawiają problemów, gdy jest ich niewiele, ale zwykle historie toczyły się tak, że w miejsce jednego zabitego szczura, pojawiały się dwa nowe, wściekłe i gotowe do mordu. - Szczury nawet kośćmi nie wzgardzą. Ile ich było? - spytał, chociaż bardziej od danych liczbowych ciekawiło go jak doszło do tej sytuacji, jaki był jej przebieg, jakim cudem kotka wyszła z tego cało (no, powiedzmy). - No może, ale nie przyszłaś tu raczej by stać. - zauważył. Rozejrzał się dookoła, ale okolica nie powalała w żaden sposób, nie było szans by była miejscem docelowym jakiejkolwiek wędrówki.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tym lepiej dla Ciebie - burknęła, gdy nieznajomy ogłosił, że nie wie, czym jest zielony kaszel - masz przynajmniej jeden powód mniej do martwienia się. - nie to, co dwie terminatorki medyka w tym przeklętym Klanie Cienia, którym dosłownie na łapach umierały koty. Temu to dobrze, ha!

- Nie pamiętam. Błąkałam się po lesie od wielu, cholera, dni. Praktycznie bez jedzenia, bez wody, bez odpoczynku. W takich okolicznościach nieprzystosowany kot powoli zaczyna widzieć rzeczy, których tak naprawdę nie ma - i nie tylko w takich, swoją drogą. Przecież pamiętała martwą Kukułcze Jajo, która ukazała się jej w chorych halucynacjach: nie Gwiezdna, ale martwa, po prostu martwa, taką, jaką ją zakopali w ziemi. - Możliwe, że widziałam ich pięć, a było ich dwa. Albo jeden. Nie wiem. Tak czy inaczej, umarłabym z kretesem, gdyby nie pomógł mi Szczekaczka.

- Koty czasami chodzą na spacery. Nawet te z Klanu.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skrzywił się z niezadowoleniem. Oczekiwał raczej wyjaśnień czym to się objawiało niż stwierdzeń, że lepiej dla niego. Bo po pierwsze każda wiedza jest lepsza od niewiedzy, a po drugie mógł przecież kojarzyć wspomnianą chorobę, tylko nie z nazwy i chciał się upewnić czy nieznajoma mu nie wciska jakiegoś kitu i zmyślonych chorób.
- Ach, to wiele wyjaśnia. - odparł, czując lekkie ukłucie zawodu. Czyli to żadna wielka historia, a jedynie halucynacje z niedożywienia. Momentalnie stracił zainteresowanie tematem; słuchanie o wytworach zmęczonego umysłu nie brzmiało już tak porywająco jak parę chwil temu, gdy nie dotarli jeszcze do tego szczegółu.
Poruszył uchem na kolejną odpowiedź, a przed oczami od razu pojawił mu się pewien bury wojownik. Przypomniało mu się wrażenie jakie wtedy odniósł. Pokręcił przecząco łbem.
- Ciężko w to uwierzyć. Klanowe koty, które dotychczasowo spotkałem... - bezpieczne słowo, podkreślało, że wyciągnął te wnioski ze swoich doświadczeń, a nie z kapelusza, a także że nie zamierzał się upierać, że wszyscy co do jednego tacy są (nawet jeśli właśnie tak uważał). - ... były bardzo zafiksowane na pilnowaniu granic. Przypominały tym... byłaś na osiedlu, więc może kojarzysz... przypominały w tym psy żyjące na łańcuchu. Szczekające na każdego kto się zbliży do ich terytorium. Takie nieznające świata poza tym swoim kawałkiem łańcucha. Tylko z tymi spotkanymi kotami było gorzej, bo fizycznie żaden łańcuch ich nie trzymał w miejscu, a jednak były równie ograniczone co te psy. - oblizał pysk - Więc wybacz, ale ciężko uwierzyć, że klanowe koty sobie tak po prostu, beztrosko, spacerują z dala od swojego podwórka.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ba! Nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie halucynacje - rzuciła. Jej zachrypnięty, niski głos kojarzył się jej nierozerwalnie z obdzieraniem płatów skóry z kości. Gdyby nigdy nie wyszła z lecznicy, nigdy nie została znaleziona przez Dwunożnych, nigdy się nie znalazła na Osiedlu i nigdy nie była samotniczką - czy jej losy potoczyłyby się chociaż w części podobnie do tych obecnych? Nie, raczej nie.

- Klanowe koty w większości tacy są, ale ja jestem chlubnym wyjątkiem. Gatunek takich jak ja jest na wymarciu, i jest to jedynym, czym się mogę chwalić - parsknęła szorstko. - Osiedle poszerza horyzonty. To prawda, że są niekiedy koty są jak psy. Czekam tylko, aż zaczną się ślinić i gryźć.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zamierzał już wnikać w temat halucynacji i ich pozytywnego (negatywnego??) wpływu na życie kotki, więc zbył ten komentarz trzepnięciem ucha, skupiając się na późniejszej kwestii. I szczerze mówiąc? Nie tego się spodziewał. Najbardziej prawdopodobne byłoby oburzenie, że byle samotnik tak brzydko wyraża się o wspaniałych kotach klanowych, które mają cudowny system rang, kodeks i inne takie cuda. A tymczasem czarnofutra mu przytaknęła, że rzeczywiście większość taka jest. Zamrugał zdziwiony, chociaż prędzej podejrzewałby, że go słuch myli, nie wzrok.
- W takim razie co na to reszta klanowych kotków? Nie próbują przyspieszyć twojego procesu wymierania? Czy jednak nie są aż tak ograniczeni i nie mają nic przeciwko twojej odmienności? - był ciekawy jak to wyglądało, a najprostszą drogą do zdobycia informacji było zadawanie pytań.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ołżyśmierć nigdy nie pasowała do wymierzonych foremek, nigdy nie mieściła się w normie. Zawsze trochę wystawała, w jedną czy w drugą stronę. W wymierzonym ciasno schemacie było jej za ciasno. I teraz nikt nie mógł jej upiłować, by do niej pasowała.

- Niech no by tylko spróbowali - wychrypiała. To był rodzaj niepisanej umowy pomiędzy nią a Klanem: zarówno ona, jak i Cytrynka, leczyły koty, a w zamian miały względną wolność w robieniu tego, na co miały ochotę. Aczkolwiek patroszenie zwłok nieco wykroczyło poza dopuszczalną granicę. Jak długo jednak nikt o tym nie wiedział, Pomurnik i Blada były właściwie wolne. Nie musiały nic robić.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości