Logo Artemidy
Rząd Drzew
Wirek nie miał za to żadnych tego typu problemów egzystencjonalnych. Lubił życie w klanie - było opłacalne. Owszem, trzeba było polować i patrolować, ale to nie było specjalnie... Hm, trudne i denerwujące zajęcie - ba, robił to bardzo często; choćby samotnie patrolował, nawet jeśli nie był do tego wyznaczony przez zastępcę, no i przy okazji polował, więc czasami wyrabiał niemal podwójną normę, nie lubił bowiem siedzenia w miejscu. W każdym razie - gdyby pewnego dnia zachorował to nie dość, że miał darmową opiekę medyczną, to jeszcze nie musiał się martwić, że będzie chodził chory, bo przecież były też inne koty, które mogły zapolować dla niego. Dodatkowo, w razie jakby czuł potrzebę, to miał do kogo pysk otworzyć. W byciu samotnikiem nie było tak łatwo. Dlatego też, Puchacz był nim od czasu do czasu, a nie cały czas. Lubił sobie wyjść z obozu, przejść tereny cienia, a następnie stanąć gdzieś za nimi, pochodzić po terenach nie należących prawnie do nikogo, po prostu pozwiedzać.
Co prawda, miał swoje obowiązki - aktualnie pod jego opieką była aż dwójka terminatorów. Ale, hej, który terminator nie ucieszy się, jak mu mistrz powie "jutro masz wolne, idź się wyszalej", czy coś, nie? Gdy na jego skrzydłach nie spoczywał żaden terminator, albo taki nadzwyczaj leniwy, co to nawet nie lubił chodzić na treningi, to wychodził częściej i na dłużej, ale gdy już miał dwóch to, cóż, robił to rzadziej i krócej, ale nadal.
No i teraz akurat przechadzał się niedaleko siedliska koni. Lubił od czasu do czasu przechadzać się w tym rejonie, zaglądać co tam u koni, obserwować z daleka dwunogów, czy inne koty, które uciekały przed nim, widocznie przerażone widokiem dzikiego kota. Ach, pieszczochy, pieszczochy. No, dobra, spotkał póki co jednego takiego, który to niemal nie posikał się ze strachu na jego widok, ale zostanie to w jego pamięci chyba na zawsze i będzie się z tym obnosił!
Więc, yy, tak, przechodząc do sedna - szedł sobie Puchacz burym lasem, a raczej wzdłuż rzędu drzew nieopodal siedliska, gdy zobaczył przed sobą futro. Samotnika, pieszczocha, innego klanowego kota? Cóż, w tej chwili nie było to ważne - zdecydował się podejść bliżej, na razie nie zagadywać, po prostu dać się zobaczyć i poczekać na reakcję - od której będzie zależało jak bury syn Krogulec dalej postąpi.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Morwie nie było dane długo siedzieć w samotności. Znaczy pwnie posiedziałby dłużej, gdyby nie reagował na obecność nieznajomego kota, który kręcił się w okolicy. Ale on taki nie był. Po pierwsze był zbyt uważny, by po prostu go zignorowac, a po drugie dałby wszystko, aby móc z kimś choć chwilę porozmawiać. Jako samotnik nie miał wielu przyjaciół, ani żadnych towarzyszy, do których mógłby otworzyć pysk. Dlatego aby poznawać nowe koty musiał wędrować i szukać. Gdyby z nikim nie rozmawiał to najpewniej w końcu by zwariował. No bo ile można. Nawet ktoś taki jak on, od czasu do czasu potrzebuje otworzyć mordę. Dlatego, gdy tylko do jego nozdrzy dotarł zapach obcego kota, odwrócił się. Chciał go zlokalizować, aby wiedzieć z kim ma przyjemność. Czy coś mu zagraża? Spostrzegł niedaleko siebie burego kocura, w jego oczach niezbyt zadbanego. Miał długie futro, nie był jakoś bardzo wielki. Morwa ocenił, że nieznajomy najpewniej jest starszy od niego. Chociaż kto wie?
-Um... Cześć?- spytał niepewnie. No tak, jest lekko nieśmiały. Czy nieznajomemu nie będzie to przeszkadzało? Zapewne zaraz się tego dowie... Nie chciałby, by ich rozmowa skończyła się szybko. -Czegoś szukasz?- spytał po chwili. Częściej to on podchodził do innych kotów, niż one do niego.
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niedługo potem nieznajomy widocznie go zauważył, więc nieco zwolnił, jeśli chodzi o podchodzenie, kierując ku niego uszy i uderzając parę razy ogonem o pięty. Zamierzał odczekać chwilę, nim podejdzie bliżej, zobaczyć jak kocur zapatruje się na jego towarzystwo i jak zareaguje. Cóż, Puchacz nie był dobry w ocenianiu wieku, ale nie mógł powiedzieć, by kocur ten był jakoś specjalnie starszy od niego. W jego wieku chyba powoli się zaczyna siwieć, czy coś, ha. A point wyglądał dość młodo, a na pewno młodziej niż on. Nie wiedział jednak jeszcze, czy jest to samotnik, terminator, czy jakiś wojownik, choć gdyby podszedł bliżej i się zaciągnął, to nie miałby większych problemów z określeniem kto to. Obstawiał też w sumie pieszczocha, bo w końcu niedaleko znajdowały się siedliska dwunogów, tam gdzie ich konie, a gdzie dwunodzy tam często i koty, albo psy, a co za tym idzie - właśnie pieszczochy.
- Cześć - mruknął, podchodząc jeszcze bliżej, coby nie musieć podnosić głosy by się usłyszeć nawzajem. Następnie uderzył jeszcze parę razy ogonem o pięty przyglądając się kocurowi, jednak nie powiedział nic, co krążyło po jego głowie. - Niespecjalnie, tak po prostu spaceruję - odpowiedział, wzruszając delikatnie barkami. - A ty jak widzę... Podziwiasz? - rzucił obojętnie, unosząc wyżej jedną z brwi i przenosząc wzrok na jedno z drzew stojących w idealnym rzędzie.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieznajomy podszedł jeszcze bliżej i przywitał się. Morwa przez chwile poczuł niepokój. Był mniejszy i zapewne mniej doświadczony w walce od kocura. Spotykając jakiegoś wojownika za każdym razem czuł niepokój. Nigdy nie wiadomo na kogo trafi, niektóre koty na pewno nie potraktowałyby go miło. Może i nie chodził po granicach, ale na terenach niczyich też mógł być zaatakowany. I o ile koty nie były tak wielkim zagrożeniem, to szczególnie bał się drapieżników. Jakieś lisy czy inne paści. Pokonałyby go jeszcze szybciej niż wojownicy. Czy dałby radę uciec?
-Tak. Te dszewa tak dziwnie rosną.- odpowiedział, zerkając to na drzewa, to na nieznajomego. Ciągle gdzieś z tyłu głowy miał myśl, że musi uważać. W sumie nawet jeśli byłby bezpieczny, uważałby. Zawsze lepiej zachować uwagę, no nie? -Naprawde nic nie skłoniło cie do wyjścia posa tereny? Zwykły spacer?- spytał, jakby niedowierzającym tonem. Zawsze miał wrażenie, że wojownicy stale zapracowani i nie mają czasu na wycieczki. Ciągłe patrole i polowania, szkolenie terminatorów. Była tego cała masa! Może to po prostu ten osobnik jest bardziej... Wyluzowany i nie męczy się cały dzień? Morwa sam nie wiedział, dlatego wolał spytać jak jest naprawdę.
/gniot, przepraszam :x
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście, z wiekiem Puchacz nieco ochłonął i nie płynęła w nim aż tak bitewna krew, jak jeszcze choćby z te 20 księżyców temu, gdzie to gotów był rzucić się na niemal każdego samotnika. Poznał ich bowiem trochę od czasu, gdy został wojownikiem i, właściwie, o dziwo musiał przyznać, że z większością dało się dogadać, no i mieli czasem dość ciekawe rzeczy do powiedzenia. Dlatego nie rzucał się od razu z kłami i zębami, nie zgrywał jakoś bardzo agresywnego typa, czy przeganiał każdego samotnika, jak to pewnie miało miejsce z gromowymi wojownikami, po prostu czekał. Na to, jaki okaże się ów nieznajomy kot i czy w ogóle warto z nim porozmawiać. Tak więc dobrze, że Morwa był ostrożny, ale od Wirka raczej niewiele mu groziło.
Przyjrzał się uważnie równemu rzędowi drzew. Faktycznie, było w nich coś ciekawego. W końcu w lesie drzewa rosły sobie jak i gdzie chciały, a te stały niemal w idealnym rzędzie. Zastrzygł uchem. Czego to dwunodzy nie wymyślą - bo to na pewno ich sprawka, w końcu wszystko co dziwne to ich sprawka. Co prawda, nie znał się na sztucznym sadzeniu drzew, czy coś, więc nie pojmował jak dokładnie to zrobili, ale mógł przysiąść, że to oni. Co prawda znaczyłoby to, że mają jakąś dziwną władzę nad naturą, ale hej, potrafili kontrolować potwory, więc...?
- Ciekawe czy to sprawka dwunogów - zagaił, zerkając na kocura. Kto wie, może nie jest zwykłym samotnikiem, bo gdy podszedł wyczuł, że nie czuć od niego żadnym klanem, a pieszczochem i takie rzeczy widzi na co dzień? Następnie skierował już całkiem spojrzenie na kocura, mrużąc delikatnie oczy. - Och nie, czyli domyśliłeś się? Nie będę mógł ukrywać, że nie jestem klanowy? - jęknął, choć jego kąciki pyska drgnęły w czymś w rodzaju uśmiechu. - Często spaceruję. Życie w klanie jest nudne i monotonne, trzeba je jakoś urozmaicać - dodał, wzruszając delikatnie barkami. Nie sądził, by samotnik ogarniał dlaczego konkretnie, ale dla niego tak było. Polowanie, patrol, treningi, a oprócz tego - nic ciekawego do roboty. Musiał więc wymyślać sobie jakieś ciekawe zajęcia - a było nim między innymi zwiedzanie sobie terenów niczyich.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc pytanie kocura, Morwa przygryzł dolną wargę. Czy to co właśnie widzieli mogło być sprawką dwunogów? Oczywiście. I on doskonale o tym wiedział. Przebywając na osiedlu dużo razy widział takie... coś. Nawet kilka razy udało mu się zaobserwować jak dwunożny sadzi kwiaty. Był tym zadziwiony, nie wiedział że tak się da. Znaczy... Pewnie nawet kot z lasu mógłby zrobić takie coś, gdyby tylko na to wpadł. Nic trudnego, wystarczy wykopać dół, wsadzić do niego roślinę, a potem ją zakopać. Oczywiście nie całą, bo część musi wystawać z ziemi. Morwa obiecał sobie, że kiedyś tego spróbuje, tylko że jak na razie nie potrafił się za to wziąć. Szczerze, to nawet o tym zapomniał i ta rozmowa przypomniała mu, że ma to zrobić.
-Tak. Pewnie tak. Dwunoszni potrafią naprawde dziwne szeczy. Na osietlu jest masa jakichś ich wymysłów.- odpowiedział po chwili namysłu, kiwając głową. Czy naprawdę chciał zaczynać temat osiedla? Co prawda opowiadało mu się o nim wspaniale, bo uwielbiał to miejsce, jednak wszystko z umiarem! Niektóre klanowe kotki był tak rządne wiedzy, że pytały go o najróżniejsze rzeczy, byleby tylko mówił i mówił. O, tak jak ta wojowniczka klanu Rzeki, którą spotkał któregoś wieczora. Nie sądził, że będzie aż tak zainteresowana osiedlem. Zainteresowana do tego stopnia, że będzie chciała je sama odwiedzić. Czy kot stojący przed nim też ma takei zamiary? Jak na razie nie wiedział, że chętnie się tego dowie. Może niekoniecznie chciał go o to wprost pytać, miał cichą nadzieje, że wyjdzie to podczas rozmowy.
-Oj, jeśli kcesz to moge udawać, że nie naleszysz do klanu, panie samotniku- odpowiedział łagodnie, z błyskiem w oku. Halo, gdzie jest ten bury nudziarz? Rzadko kiedy zdobywał się na jakieś ''zabawy''. Zawsze taki był, poważny i nudny. Ale przecież każdy ma w sobie garstkę humoru. Nawet ktoś taki jak on. -A no tak. Patrole, polowania, ceremonie, treningi. Zawsze wydawało mi sie, że to zajmuje mase czasu! No chyba, że unikasz obowiąsków- odparł po chwili równie łagodnym tonem, co wcześniej. Wydawało mu się, że zabrzmiał jakby chwalił się swoją wiedzą na temat klanu. Stłumił to. Być może takie były jego intencje, a może nie. Ważne, że nie wyjdzie na totalnego głupka, który nie wie nic kompletnie o klanach. Chociaż... Nie każdy samotnik musi to wszystko znać, prawda?
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Puchacz co prawda nie znał dwunogów aż do takiego stopnia, bo jego kontakty z nimi ograniczały się raczej do obserwowania z daleka, ale nigdy nie widział, by faktycznie robili coś z drzewami, czy innymi kwiatami, żeby je przesunąć, czy coś. Widział jednak często jak chodzą wśród koni, czy spacerują po lesie, czasami z psami, czasami samotnie, ale widywał ich. Choć bardziej z daleka, nie to, że bał się podejść bliżej, ale im mniej mógł mieć z nimi kontaktu - tym lepiej. W końcu, ile to już kotów wracało do klanu z opowieściami, że za bardzo zbliżyli się do dwunogów? O, choćby taka jego siostra właśnie - Ciepła Łapa - która opowiadała mu jak to została złapana przez dwunogów i zamknięta w ich legowisku. Z jednej strony fascynowało go jakim cudem koty dają się tak łatwo porwać, a z drugiej jakoś nie chciał tego sprawdzać na własnej skórze. Dobrze mu było w klanie, czasami nieco monotonnie, prawda, ale jednak nie chciał tego zmieniać na spędzanie czasu z dwunogami w ich legowisku, jedzenie mysich bobków, które jadły pieszczochy i paradowanie z tym dziwnym czymś na szyi, w czym często paradowały pieszczochy. I jeszcze wydawały się z tego niezmiernie zadowolone.
- Na przykład? - spytał, unosząc wyżej jedną z brwi. Nie to, że jakoś chciał tam zawędrować, wydawało się to niewarte łażenia przez pół dnia, czy nawet cały dzień, by pozwiedzać jak się tam żyje dwunogom, ale trochę interesowało go, co się tam dzieje i dlaczego niektóre koty tak chętnie mieszkają z tymi dziwnymi istotami. Ostatnio zamierzał o to samo wypytać siostrę, ale ta szybko zwiała i nie zdążyła mu poopowiadać, więc musiał się oprzeć o wiedzę samotnika.
Jego kąciki pyska delikatnie drgnęły, choć nie uśmiechnął się całkowicie, gdy bury spróbował zażartować, nawet nic nie odpowiedział, jakby dając mu pełne pole manewru - jak chce udawać - proszę bardzo - nie chce - nie musi. Zaś na kolejne słowa strzepnął uchem.
- Bo zajmuje, ale każdy od czasu do czasu znajdzie trochę czasu dla siebie - mruknął, uderzając końcówką ogona o ziemię. - Ktoś ci kiedyś o tym opowiadał? - spytał podejrzliwie, mrużąc delikatnie oczy. Nierzadko w sumie się zdarzało że samotnicy cośtam wiedzieli o klanie, więc Wirek badał teraz skąd dokładnie ten ma takie dokładne informacje o klanach, że wie jakie wojownicy mają obowiązki.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Morwa spodziewał się takiego pytania ze strony Puchacza. Gdyby należał do klanu i nie znałby osiedla, też by o to spytał. Ciekawość i tyle. Chociaż czy wszystkie klanowe kotki są zainteresowane osiedlem i sprawami z nim związanymi? Nie sądził. Nawet mógł być tego pewny, bo przecież jego siostra, Żurawina, jasno mu powiedziała, że nie obchodzi ją siedlisko dwunogów. A szkoda, bo odwiedzając je razem mieliby naprawdę niezły ubaw i przygody. Miał by jej tyle do pokazania! Chętnie wziąłby też Truskawkę, gdyby tego chciała. Chociaż... Dalej miał do niej mały żal, za to że przywódca wybrał ją na terminatora medyka. Twierdził, że sam dobrze by się nadawał. Kto wie, może coś by z niego było. Może powinien się nauczyć o medykantach teraz, gdy jest samotnikiem. Nei ma dostępu do żadnego medyka, kto go wyleczy w razie zranienia? Gdyby miał jakąkolwiek wiedzę na ten temat, na pewno sam mógłby się leczyć. Ale to nie czas żeby się nad tym zastanawiać. Nieznajomy czeka na jego odpowiedź. O co on pytał? Ah, no tak, osiedle.
-Umm... Fontanna- odparł szybko. To była pierwsza rzecz, która mu do głowy wpadła. Zapamiętał to dobrze, wiele razy miał okazje napić się z tego dziwnego... Urządzenia? Sam nie wiedział co to dokładnie jest. -Na osietlu jest taka wielka, w kształcie ryby. Leci z niej woda i można z niej pić albo sie kąpać. No... Tylko tszeba uwaszać na dwunoznych, bo chyba nie pasuje im tam obecność kotów.- dodał po chwili namysłu. Lekko się uśmiechnął, wspominając czas, który spędził w tym cudownym miejscu. Znowu poczuł chęć powrotu na osiedle. Zupełnie jakby go przyciągało. Czy powinien to ignorować? Sam nie wiedział. Będzie musiał o tym pomówić z Kuną. Przecież nie odejdzie tak daleko nic mu nie mówiąc. To byłoby... Okrutne.
-No to dobsze. Kaszty potszebuje odpoczynku- stwierdził, patrząc na Puchacza. Czy gdyby on był wojownikiem, też miałby czas na takie spacery? Czy w Gromie jest tak samo jak w Cieniu? Nigdy nie wiedział i raczej się nie dowie. Musiałby przeżyć to na własnej skórze, bo przecież to indywidualna kwestia. Ktoś może być znudzony takim życiem, twierdzić, że ciągle mu mało, a ktoś inny powie, że jest zawalony obowiązkami. -Tak. Niektószy nawet szalili sie, że tak im cięszko, bo nie mają chwili dla siebie- odpowiedział, siląc się na uśmiech. Nie chciał się przyznawać, że uciekł z klanu jak tchórz. Wymyślenie kłamstwa wydawało mu się łatwiejsze, niż robienie z siebie nieodpowiedzialnego gówniarza. Bo gdy uciekł, był taki. Ledwo co został terminatorem. Huh, tyle już minęło...
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Musiał chwilę odczekać, żeby Morwa odpowiedział na jego pytanie, bowiem ten jakby na chwilę się zamyślił. Ale czekał cierpliwie, przekonany iż ten myśli o jakimś ciekawym wynalazku dwunogów o którym mógłby opowiedzieć, a nie o jego siostrach i medykowaniu. Nawet nie zaczął się jeszcze niecierpliwić, o dziwo, gdy Morwa się odezwał i... Wypowiedział jakieś dziwne słowo z którym Puchacz nigdy wcześniej się nie zetknął. Uniósł wyżej brwi z zaciekawieniem. Nie brzmiało to... Jak cokolwiek. Nawet nie potrafił sobie skojarzyć tego z wodą, bo no, nie miało to słowo z nią za wiele wspólnego. Z wodospadem, ani niczym podobnym, z czym miałby pierwsze skojarzenie, gdyby to zobaczył również. A słysząc wyjaśnienia tylko zmarszczył brwi, próbując sobie to przy okazji wyobrazić. Nie wiedział czym dokładnie jest fontanna, wiedział tylko, że jest w kształcie ryby i że leci stamtąd woda. Może, ale tylko może, gdyby zachciało mu się faktycznie kiedyś przejść na osiedle, to poszedłby tam tylko po to, żeby zobaczyć co to jest dokładnie.
- Foo... Ntanna? Jak to niby... Co - wymamrotał, zagubiony w tym wszystkim. No dobra, podsumowując - jest tam woda, można ją pić i się tam kąpać, ale... Czym to dokładnie jest? Co? Spojrzał znacząco na burego pointa, mając nadzieję, że ten jakoś lepiej mu to wyjaśni. Chociaż jak nie będzie za bardzo potrafił, to trudno, Wirka i tak nie interesowało to aż na tyle, żeby iść to zobaczyć. Zresztą, czemu miałoby go zainteresować coś, co zrobili dwunożni, pff.
Krótko pokiwał głową. To prawda. Prowadzenie treningów na dłuższą metę również robiło się monotonne, mimo iż dla burego wojownika to była jedna z tych rzeczy, które trochę mu pomagały monotonność przegnać. Ale, wiadomo, jak dłuższy czas prowadziło się trening jednego kota i ciągle powtarzało to samo no to... Też robiło się nudno. Więc, żeby nie było za nudno - wtedy robiło się parę dni odpoczynku, dawało wolne terminatorom i szło się zwiedzać, tak. Póki co, nikt nie zauważył, że sobie tak znika, bo i w życiu klanowym częściej go nie było niż był, więc hej, nie miał kto zauważyć, że tak znika. A jedyna osoba, która mogłaby to zauważyć zniknęła i go zostawiła, więc cóż.
Ciekawe jak muszą mieć fascynujące życie, że nie mają chwili dla siebie - te koty z którymi rozmawiał Morwa. On bardzo często miał takie dla siebie, bo i nie miał bardzo dużo terminatorów, i polowania jakoś tak mu wychodziły, że nawet nie zajmowały połowy dnia i patrole nie były jakieś ciężkie, więc często połowę dnia dobrą miał dla siebie, jeśli nie miał tego dnia treningu - a często spotykał się z terminatorami co dwa, czy nawet trzy dni, goniąc ich do obowiązkowego polowania, czy coś. Wzruszył więc tylko delikatnie barkami; ich problemy, on nie mógł narzekać na brak czasu, jak zresztą widać, skoro szlajał się kawałek od swoich terenów.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Najwidoczniej Wirek nie zrozumiał o czym mówi Morwa. Nie wiedział czym jest fontanna. No... Nie ma mu się dziwić, w końcu słyszał o niej pierwszy raz, w dodatku nie dostał zrozumiałego wytłumaczenia. Dowiedział się tylko tyle, że leci z niej woda i można się tam kąpać. No i wygląda jak ryba. Według Morwy nie było to najgorsze wytłumaczenie, wydawało mu się, że dosyć zrozumiałe. Nie miał pojęcia jak inaczej może powiedzieć mu czym jest fontanna. Nie znał odpowiedniego określenia? Odpowiednich słów? Możliwe. Zmarszczył brwi w zamyśleniu, patrząc gdzieś w dal, za wojownikiem. Musiał pomyśleć jak mu to przedstawić.
-Fontanna no. Wysoka, zrobiona z kamienia, no ale o kształcie ryby. Nie wiem w jaki sposób dwunocy ją zrobili, ale wyszło im znakomicie.- powiedział powoli, patrząc z nadzieją na Wirka. Proszę, powiedz, że zrozumiałeś. Nigdy nie był dobrym tłumaczem, ale może ten jeden raz mu wyszło? Byłoby fajnie.
Na krótką chwilę zapadła cisza, podczas której samotnik drążył pazurem dziurę w ziemi. Tak z nudy, nic wielkiego. Myślał nad innymi dziwnymi rzeczami, o których mógły powiedzieć buremu. Trzeba podtrzymać jakoś rozmowę, no nie? Nawet jeśli kompletnie tego nie potrafił, to postanowił spróbować. -O, jest jeszcze park. Taki... mniejszy las. Dwunoszni chocą tam na spacery. Są tam dszewa, duszo dszew. I... ławki. Chyba tak się to nasywało. Moszna na nich siecieć, o, niektószy dwunocy nawet na nich śpią. Mosze nie mają swojego legowiska, nie wiem, ale wygląda to zabawnie.- powiedział w końcu, poruszając wąsami. Czy to udało mu się przedstawić w lepszy sposób?
/gniot huh
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Właściwie, to przy drugiej próbie opisania ów "Fontanny" lepiej mu poszło, faktycznie, bowiem nieco rozjaśniło to w głowie Wirka. Co prawda, nie całkiem, ale nieco. Bo kamienie w kształcie ryby potrafił sobie wyobrazić. Co prawda, w jego wyobraźni nie były to bloki zrobione z kamienia tylko... No, dosłownie takie trochę większe kamienie, na które normalnie można się natknąć w lesie, ale co nieco mu się rozjaśniło w głowie. Nie rozumiał tylko jak można było zrobić coś takiego w kształcie ryby, fuj, jakby nie można było, na przykład, zrobić jakiegoś kota, albo ptaka, skoro ci dwunożni są aż tak dobrzy w robieniu takich rzeczy, czy coś.
- Och - mruknął, tym samym zwyczajnie komentując to, co powiedział Morwa o fontannie. Więcej pytań nie miał, bo widział, że pointowi wytłumaczenie chociaż tego sprawiło nie mały problem, a zresztą, teraz brzmiało to trochę sensowniej niż wcześniej. No cóż, zobaczyć prawdziwą fontannę raczej nie będzie mu dane, ale chociaż mniej więcej orientował się w tym co to jest, a to już coś, prawda?
Samotnik widocznie starał się podtrzymać nieco rozmowę, co Puchacza nawet zadowoliło, bowiem właściwie mógł dowiedzieć się czegoś więcej o osiedlu, które nieco go fascynowało, ale nie aż tyle, by pewnego dnia się tam wybrać samotnie. Może jakby miał towarzysza to kto wie, ale samemu? NAAH. Słysząc o parku i... Ławkach? Nieco zmrużył oczy, jakby znów próbując to sobie wyobrazić, no ale wiadomo, że nie wiedział czym dokładnie są ławki, więc mu nie poszło. No cóż. Widać jednak było, że młody się nieco zgrzał, więc Wirek pospieszył mu z pomocą wymyślania tematów.
- A ty to widzę często tam przebywasz? Masz swoich dwunogów? Czy typowo żyjesz samotniczo? - spytał, unosząc wyżej brew. Nie wyglądał mu na pieszczocha, ale kto wie, może jest jednym z tych, co sobie wychodzi z legowiska i wraca parę dni później, albo który niby ich ma, a nie ma?
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Komentarz Wirka sprawił, że Morwa już totalnie się pogubił. Nie wiedział jak ma to zinterpretować, czy bury zrozumiał jego tłumaczenie, czy też nie. Zaczął się zastanawiać jak jeszcze lepiej mógłby opisać fontannę, ale już naprawdę nic nie przychodziło mu do głowy. Słowa mu uciekły, zabrakło ich akurat wtedy, gdy ich potrzebował. No cóż... Trudno. Najwidoczniej wojownik będzie musiał radzić sobie z takim opisem. Na pewno nie wyobrazi sobie fontanny tak jak rzeczywiście ona wygląda, ale może przynajmniej nieco mu to rozjaśni. Plus jest taki, że Morwie lepiej udało się wytłumaczyć czym jest fontanna, aniżeli ławka. Bo o ławce nie powiedział praktycznie nic. Nie wyjaśniał jak wygląda i z czego jest zrobiona. Też nie potrafił. Dlatego w tym wypadku zmrużenie oczu przez Wirka wcale go nie zdziwiło. Gdyby sam był klanowym koitkiem, to zapewne jego reakcja byłaby taka sama. Tym razem nawet nie głowił się, aby wymyśleć jakieś sprostowanie, jaśniejsze wytłumaczenie. Nie miał na to siły. Z resztą buremu pewnie nawet nie zależało. Jak widać nie był zafascynowany osiedlem do tego stopnia, żeby się na nie wybrać. A szkoda, bo Morwa bardzo chętnie by go tam zaprowadził. Nabrał na to jeszcze większą ochotę, gdy tylko usłyszał pytania wojownika. Przez chwilę chciał mu odpowiedzieć, żeby sam się tego przekonał, ale powstrzymał się. Nie wiedział jak tamten mógłby zareagować, więc nie ma co ryzykować. Gdyby się obraził, czy coś to Morwa miałby wyrzuty sumienia. Rozmawiało mu się dobrze.
-Teras jusz nie. Wcześniej spęciłem tam duszo czasu, ale wróciłem na rasie do lasu. Nie wiem na jak długo.- zaczął z namysłem. Miał mieszane uczucia co do powrotu na osiedle. Bo niby tego chciał, ale za chwilę zmieiał zdanie. Niezdecydowanie... -Nie mam swoich dwunogów. Znaczy jeten przes jakiś czas dawał mi jecenie, ale po pewnym incytencie przestałem przychocić na jego teren. Przesacił. Chciał mnie złapać i zapewne zamknąć w swoim legowisku. Nie chciałbym być pieszczochem, samotnicze szycie jest ciekawsze- kontynuował, krzywiąc się. Wspominając to, robiło mu się niedobrze. Bo tak mało brakowało, a zostały złapany. Zapewne gdyby nie udało mu się uciec, to siedziałby teraz w jakimś domu, u boku swojego człowieka. Okropność.
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Morwa nawet nie musiał się wysilać, naprawdę. Prawdopodobnie Puchacz nie załapałby nawet, gdyby ten znalazł więcej odpowiednich słów, bowiem tyle ile widział z działalności dwunogów, to co najwyżej ten płot, choć na pewno nie wpadłby na to, że to się nazywa płot, drzewa stojące w idealnym rzędzie, czy z daleka te ich stodoły dla koni (choć tutaj też nie miałby pojęcia co to w ogóle jest). W jego głowie nawet w największych chęciach Morwy nie pokazałby się obraz idealnie ociosanego kamienia uformowanego w kształt ryby, który wypuszcza z siebie wodę, która następnie wraca do tego zbiornika jakby za tym stała jakaś najczarniejsza magia. Co do ławki - tego również nie potrafiłby sobie ani za Chiny ani za Japonię wyobrazić, tak więc może to i dobrze, że temat osiedla w naturalny sposób się wykończył sam z siebie, a przynajmniej ten dotyczący dziwnych sztuczek dwunogów. A Wirek nadal nie wiedział, co koty z klanów widzą w tym ciekawego, skoro się tam od czasu do czasu wybierają. Bo na nim to nie zrobiło aż takiego wielkiego wrażenia, żeby faktycznie iść na to osiedle. Ale, co on tam wiedział, może nie znał życia, czy coś. Gdyby zaś point zaproponował mu, że go tam kiedyś zaprowadzi - na pewno by się nie oburzył, raczej nie był z takich, co to na każdą propozycję się burzył, ale i również raczej by się nie zgodził, więc może i dobrze, że syn Zamarzniętej Sadzawki nieszczególnie chciał spytać, bo przynajmniej uniknęli dwóch zbędnych zdań.
Wysłuchał wypowiedzi Morwy. Czyli typowy samotnik, który omal nie zmienił się w pieszczocha? Hm.
- Ach, nie dziwię się, w lesie jest o wiele lepiej, niż na osiedlu - odparł z pewnością. Bo tak, jakby jeszcze mógł coś o tym wiedzieć, skoro nigdy go na osiedlu nie było, dobre, dobre. - Więcej wolności, swobody, nie ma dwunogów nad uchem, którzy mogliby cię złapać i zrobić z ciebie pieszczocha - a to akurat była prawda, bo większa szansa spotkać dwunoga tam, gdzie sobie oni żyją, aniżeli w lesie, choć nie było to jakieś niezwykle rzadkie, żeby spotkać takiego i tutaj, gdzie zaczynały się klanowe tereny.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Morwa był bardzo zadowolony, że temat tłumaczeń się skończył. Wirek najwidoczniej rozumiał, że tamten się męczy, kompletnie nie wie jak mu przedstawić czym są tamte dziwne przedmioty. No... Albo go to po prostu nie interesowało, ale nie chciał mówić tego głośno. Samotnik żadnej z tej opcji nie wykluczał i żadną się nie przejmował. Było, minęło, zaczęli teraz inny temat i nie zachodzi się na to, żeby wrócili do tamtego, więc czemu miałby się przejmować. Z resztą Wirek sam wcześniej spytał go o przykłady, więc zapewne w jakimś stopniu był zainteresowany. A nie ważne! Morwę bardziej ciekawiło stwierdzenie wojownika. Że niby las jest lepszy niż osiedle. Mhmmm... Miał ochotę się wykłócać, był gotowy nawet podać mu argumenty, byleby tylko go przekonać. Na szczęście w porę się opanował i nie zrobił tego. No bo to byłoby totalnie dziwne. Co by sobie Wirek pomyślał? No i czemu Morwie tak zależało,a by przekonać go do osiedla? Sam nie wiedział. Może powinien zrobić jakiś ruch przeciwko klanów. Tylko dla samotników, oczywiście! A ci, którzy zrozumieliby, że w klanie jest o wiele gorzej, niż jako samotnik, mogliby dołączyć do ruchu. Powstałoby cos w stylu klanu z Morwą na czele. O nie, nie. To głupi pomysł. Okropnie głupi. Za dużo planowania, stresu i roboty. Komu chciałoby się w to pakować? Na pewno nie jemu.
-Mosze tak...- odpowiedział w końcu, zamyślonym głosem. Nad czym myślał? Nad jakimiś błahostkami, którymi nie powinien teraz się przejmować. -I las i osietle mają swoje minusy oraz plusy. Byłem tu i tu, więc jak dla mnie te dwa miejsca są tak samo okropne i wspaniałe jetnocześnie.- stwierdził z grymasem na twarzy. Być może to dlatego miał taki problem, aby wybrac sobie stałe miejsce zamieszkania? I osiedle i las były tak samo fajnie i tak samo niebezpieczne. Jedyną różnicą był fakt, że w lesie ma kogoś znajomego. Chociaż czy warto tu zostawać tylko ze względu na to? Przyzwyczaił się, że znajomości przemijają...
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obie opcje były prawdopodobne na tyle samo. Puchacz nie interesował się osiedlem aż do tego stopnia, by zasypywać Morwę pytaniami aż temu nie wybuchnie głowa od wymyślania jak najlepszych opisów rzeczy, których w lesie raczej by się nie uświadczyło. Usłyszał o fontannie, usłyszał o ławce, ale wiedział, że jest za głupi, żeby sobie takie rzeczy wyobrazić, nawet pomimo najszczerszych chęci, bo przecież point jeszcze przez chwilę próbował mu opisać fontannę jakoś lepiej, ale no, nie pykło, bo bury nie zrozumiał wiele więcej, a jego wyobrażenie było dość koślawe. Zresztą, nie wybierał się tam, więc dlaczego te rzeczy miałyby go aż tak interesować? Żeby wiedział co zwiedzać? No, raczej nie, skoro nie zamierzał tego robić. Uważał to za stratę czasu, bo szczerze, dlaczego miałoby go interesować coś, co zrobili w całości dwunożni?
Na szczęście Morwa faktycznie nie wykłócał się z nim, czy ola Gwiezdni, nie powiedział czegoś więcej, choćby o tym ruchu przeciwklanowym, bo zdecydowanie w oczach Puchacza stałby się jego wrogiem bardziej aniżeli kimś do luźnego porozmawiania. A póki co, choć nieco drętwo, Wirek uważał Morwę za kogoś, z kim warto chwilę podyskutować, dlatego nadal radośnie tutaj siedzieli i rozmawiali.
Na słowa pointa delikatnie wzruszył barkami. On miał do dyspozycji tylko las, prawda, ale wątpił, żeby osiedle pobiło jakkolwiek wolne życie, skakanie po drzewach, bo na osiedlu... Raczej tego nie było. Tam byli też dwunodzy, gotowi cię złapać w każdej chwili i założyć ci to dziwne coś na szyi, a także psy, jedne co prawda małe, a drugie wielkie, gotowe rozszarpać cię na strzępy. Co, w lesie niby też się zdarzało, ale w znacznie mniejszym stopniu.
- No cóż, mnie na osiedlu nie było, może i masz rację - odparł powoli, wstając. - Będę już leciał, w każdym razie, może coś w tym jest, że wojownicy mają dużo obowiązków - rzucił, niby obojętnie, aczkolwiek z delikatnym uśmiechem, więc Morwa mógł wyczuć, że żartuje, ale nie musiał. - Miłego podziwiania drzew - dorzucił, odwracając się na pięcie i odchodząc z powrotem w stronę klanowych ziem, choć może nie koniecznie od razu do obozu.

[zt.]
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości