Logo Artemidy
Rząd Drzew
No dobra. Takie wytłumaczenie było już znacznie bardziej zrozumiałe. Dla niego dwunożni byli niczym służący, którzy byli na każde jedno skinienie pazurem. Rozumiał jednak, że dla przyjaciela, który trafił do nich w mniej sprzyjających okolicznościach mogło to wyglądać inaczej.- A obrazisz się jak wymyślę ci inne imię, takie tylko dla mnie? -Rekin i Kraken były łatwe, ale nie miał bladego pojęcia czym były te rzeczy. Znaczy, jakby się uprzeć, nie wiedział czym jest Doritos, ale to przynajmniej brzmiało śmiesznie.
Wydał z siebie kolejne prychnięcie.- Gwiezdni to nie żadni bogowie, cokolwiek to znaczy! To po pierwsze, po drugie - w klanie również mamy kocięta, które są o nich uczone od małego i jakoś żadne nie zostało nigdy ukarane za zwątpienie. Gwiezdni wiedzą, że mogą stawiać wymagania jedynie w pełni świadomym kotom. -Szczerze mówiąc nie wiedział, czy było to prawdą, jednakże jeszcze nigdy nie widział, żeby jakieś kocie zostało ugodzone piorunem, więc coś musiało w tym być.- A chcesz? Ojeju, dobra! Ale musisz mi obiecać, że będziesz słuchał uważnie, jasne? -Jakby zapominając o wcześniejszej irytacji, rzucił kocurowi zafascynowane spojrzenie. Był gotów podzielić się swoimi wierzeniami, tak długo jak ktoś zamierzał słuchać i wziąć to na poważnie. Cóż, kompan miał już okazję o tym słuchać, ale nigdy nie prosił jeszcze o dokładne wytłumaczenie.
- Oh, to chyba będziesz mnie musiał osobiście przedstawić jak już ją odnajdziesz. -
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chwila zamyślenia zamieniła się prędko w łagodny uśmiech. Cenił sobie imiona od przyjaciół, zamierzał przystać na propozycję, choć znając Cheetosa, nie będzie to żadne dumnie brzmiące miano. Dla jednego kota mógł zrobić wyjątek, i tak miał jeszcze trzy do dyspozycji.
- W porządku. Masz jakiś pomysł? - zapytał, mając nadzieję, że nie zostanie byle kim w oczach byłego współlokatora.
Przyglądał się dymnemu nieco znudzonym wzrokiem. Słyszał o Gwiezdnych i Klanach setki, jak nie tysiące razy. Wciąż jednak nie rozumiał jednego:
- A może najpierw zadam pytanie. Czemu wierzysz w swoich Gwiezdnych? Masz pewność, że to właśnie oni przywrócili cię do życia? - kto inny mógł to być? Dla Bonawentury było setki innych wyjaśnień. Przede wszystkim to, że wcale tak naprawdę nie umarł.
- Tak zrobię.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się, gdy uzyskał zgodę. Chwilę mu to zajęło, ale w końcu wpadło mu coś do głowy.
- Co powiesz na Chrząszcza? W Klanie Gromu nosiłem miano Chrabąszcowej Łapy, więc mielibyśmy dopasowane imiona. No wiesz, chrabąszcze i chrząszcze wyglądają raczej dość podobnie, a my może i nie jesteśmy jak dwie krople wody, ale się świetnie dogadujemy. -Propozycja była zwyczajnie głupia, w końcu chciał jedynie wymyślić kocurowi coś łatwego do zapamiętania. Mimo tego nie mógł zaprzeczyć, że to co powiedział było szczere, byłoby mu miło, gdyby mógł kojarzyć rudzielca z czymś co było związane z nim samym. Dawało mu to poczucie pewnego rodzaju więzi.
- A kto inny mógłby to niby być?! Gwiezdni to nasi przodkowie, którzy obserwują nas ze Srebrnej Skórki. Mają wielką moc, objawiają się przywódcom i prowadzą medyków. To chyba oczywiste, że tylko oni mieli taką moc, żeby przywrócić mnie do życia i to bez żadnej szramy! -Dlaczego kocurowi było tak ciężko to zrozumieć? Spotkał tyle pieszczochów, a jakoś nie słyszał o żadnym innym bycie, który mógłby siłą dorównywać Gwiezdnym.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wyglądam ci na Chrząszcza? - uniósł brew, chwilowo nieco oburzony propozycją. Jak kot pływający na statkach, pokonujący sztormy i burze mógł się nazywać byle robakiem? Owady uciekały przed byle kichnięciem, kiedy jemu nie było straszne zupełnie nic, nawet daleka odległość od ukochanej nie była tak straszna, jak obawiał się że będzie. Szczęśliwie dla Cheetosa, czy raczej Chrabąszcza, wyjaśnił swój tok myślenia, co złagodziło postawę Krakena. - Niech będzie. Chrząszcz. Ale tylko dla ciebie - powiedział, odgórnie ustalając zasadę. Nie zamierzał się przedstawiać takim imieniem, ani go nawet pamiętać. Najważniejsze, że kolorowooki się przestawi.
- Nasi przodkowie? - postawił uszy. - Skąd ta pewność? Moi przodkowie są w Morzu lub na dnach Oceanów. Może w rybich szczątkach. Nie w gwiazdach - a nawet gdyby byli, nie robiłoby to kocurowi większej różnicy. Nie żyli i choćby popłynął na kraniec świata, z pewnością nie byłby w stanie ich odbić. - Ratują każdego kota przed śmiercią? Czemu akurat ciebie? Nie zrozum mnie źle, przyjacielu, ale sądzę, że po świecie chodzi pełno kotów z nieco większym...doświadczeniem.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A czy ja wyglądam na Chrabąszcza? -Początkowo miał ojcu za złe, że nazwał go po ledwie robaku, który w dodatku cieszy się raczej dość krótkim żywotem, ale za każdym razem, gdy widywał Kota, był wdzięczny za to co otrzymał.- Patrz jaki jestem specjalny, mam przywileje. -Miauknął sarkastycznie, ciesząc się, że jego propozycja spotkała się ostatecznie z aprobatą.
Początkowo miał się oburzyć, ale im bardziej nad tym myślał, tym mniejsze miał poczucie pewności co do słowa "nasi". Chrząszcz był w końcu samotnikiem od urodzenia, a on nie wiedział, czy koty takie jak on, mieli przodków wśród gwiazd.- No dobra, może się trochę zagalopowałem, nie wiem czy twoi przodkowie rzeczywiście zasiadają wśród Gwiazd, ale niczego nie możemy być pewni. Moi pobratymcy mogli kończyć w brzuchach borsuków, czy ginąć poza terenami klanów, a wciąż odnajdywali drogę ku Srebrnej Skórce. -Nie widział nigdy żadnego Gwiezdnego, także nie miał pewności co do swojego rozumowania, ale w jego główce wydawało się to jak najbardziej logiczne. Gwiezdni w końcu byli zdolni do wszystkiego.
O ile wcześniej próbował powstrzymać się przed oburzeniem, tak teraz zupełnie o tym zapomniał.- Hej! Może i nie ratują każdego życia, ale skoro uratowali mnie to muszą mieć ku temu jakiś powód! Może mam dokonać w przyszłości wielkich czynów. Może chcą, żebym wrócił do Klanu i stał się kimś znaczącym, medykiem, albo nawet przywódcą! Niezbadane są ich wyroki. -
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Minimalnie - wzruszył barkami. Chrabąszcz był owalny, praktycznie nie miał uszu, sierść barwiła się na kilka szarych odcieni. Dla niego robaczek jak się patrzy. Oczywiście nigdy na oczy nie widział ani chrabąszcza ani chrząszcza, toteż nie mógł się popisać wiedzą z tego tematu. Prędzej rozpozna ryby lub gryzonie. Nadmorskie ptaki. Owady nigdy nie były w zakresie jego zainteresowań.
- To wciąż byli twoi pobratymcy. Pewnie byli stąd. Z okolic. Ja jestem z daleka, to i trafiamy gdzie indziej po śmierci. Jakbyś jednak miał mnie kiedyś spotkać tutaj, a właściwie moje truchło, wrzuć mnie do rzeki. Najlepiej rwącej i szybkiej, bym mógł spocząć jak najbliżej Morza - poprosił, a w oczach zatliła się nadzieja, że spełni jego prośbę. Nie miał w planach umierania, z pewnością nie, kiedy miał misję powrotu. Z drugiej strony, lepiej umrzeć w miejscu, gdzie był ktoś bliski, niż pośród niczego.
- Widzisz się jako medyk? Albo przywódca? Nie udało ci się przekonać kociąt do Gwiezdnych, a chcesz przewodzić całej ich grupie? Może lepiej najpierw przemyśl, czego od ciebie chcą twoi...Przodkowie. A potem myśl o hierarchii. Jak to wygląda w twoim Gromie? Jak wybieracie następcę?

/wygaszon
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Najmniejszych szans nie było, aby książę usiedział na miejscu dłużej niż parę wschodów słońca. A siedział znacznie dłużej, niż tyle! Umrzeć się z nudy dało! Co dzień to samo: patrol, polowanie, trening. Żadnego urozmaicenia, bo połowa Klanu była jaka była i kontaktu z nimi złapać nie potrafił. Okrutne to rzeczy się działy...
Ale dziś wyszedł. I to nie do granicy, a o niebo dalej! Taki to się pewny zrobił siebie. To jest - póki co, rzecz jasna. Nie uważał, że za jednorazowy wypad mógłby ponieść straszne konsekwencje. W końcu też, mógłby jasko powiedzieć, że nikt mu nie kazał w obozie siedzieć... Toteż, nie jego wina. On był niewinny, w zupełności.
Spacer nie miał większego celu. Chyba jedynie szukał rozrywki? I być może znalzł, bo na horyzoncie widział jakiegoś kota. Nie podszedł, oczywiście że nie... bo właściwie, chyba nie wiedziałby jak zagadać. Stąd lepiej czekać i zobaczyć, czy może ten tam się pierwszy zaciekawi kimś obcym.

[gremlin!]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miał bardzo poważne zadanie! Był na zwiadzie! Musiał dowiedzieć się, czy teren przez który przyjdzie im niedługo przejść będzie wolny od obecności ludzi, a co za tym idzie bezpieczny dla jego brata. Nie mógł pozwolić, żeby po tym co przeszli stała mu się krzywda. A jaką frajdę przy tym miał! Rozglądał się na boki, obwąchiwał każde drzewo, i strzygł lewym uchem na każdy jeden zasłyszany odgłos. Musiał być czujny! Niedostrzegalny! Niewidzialny wręcz! Jak prawdziwy wojownik!
O!
- Hej, hej! Ty tam! -Tyle było z jego czujności, gdy jego oczom ukazała się kocia sylwetka na horyzoncie. Nawet przez myśl nie przyszło mu, że mógłby być niebezpiecznym osobnikiem. Z ekscytacją podbiegł w jego stronę, ledwie udało mu się wyhamować przed jego łapami.- Jesteś wojownikiem?! -
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I dostał to, czego chciał. Drobne poczucie satysfakcji rozpłynęło się po jego piersi, a mina pozostawała obojętna... przez moment. Później dumny uśmieszek, że jego plan się spełnił, delikatnie się kształtował na pysku.
- Owszem - nie był. Nie wiedział nawet o czym by mówił, gdyby młody zaczął o coś go pytać. Ale to nie szkodzi... śmierdział jak Pieszczoch. Wszędzie pozna ten zapach. Mógł więc mieć pewność, że smark nie wie co i jak. Na pewno nie z pierwszej ręki. - A ty, co tutaj robisz? Pachniesz jak dwunożni.
Mruknął wprost. Niech wie, że tego czasem nie da się ukryć!
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Różnokolorowe ślepia rozbłysły, a ich właściciel zaczął wręcz przebierać łapami z ekscytacją. Właśnie spotkał pierwszego w życiu wojownika! No może drugiego, jeśli licząc wujka Chrabąszcza, ale on podobno jeszcze nie skończył szkolenia.
- Ojejku! Poważnie? Ale tak poważnie, poważnie? Nie zlewasz się ze mnie? Nie mówisz tak tylko dlatego, że zapytałem? -Mimo wielu pytań łatwo było zauważyć, że cokolwiek by mu kocur nie powiedział, on i tak by uwierzył. Tak bardzo był kupiony samą jego obecnością.
- Dwuno... Oooo! Masz na myśli ludzi. Mój sąsiad też tak na nich mówił. Dwunożni. Trochę śmiesznie. Ale tak, pachnie, bo właśnie uciekam z osiedla! Wiesz, klanów szukam. -Przekazywanie informacji nieznajomym? Dlaczego by nie, co złego mogło się stać.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Interesująca reakcja! Takiej spodziewałby się tylko po kociętach. Najwidoczniej, młody musiał jeszcze być takim faktycznym smarkiem - nawet jeśli aparycją było mu bliżej do starszego kota. Zaraz jednak lekko się skrzywił - nie podzielali energii. Im dłużej miał go słuchać, tym mniej mu się to podobało.
- Czemu miałbym żartować? - bo to prawda, w sumie, po co miałby? To jest - i tak to robił! Ale normalny kot, czemu miałby w takich kategoriach w ogóle myśleć!
Na jego kolejne słowa uniósł uszy ku górze.
- Po co ich szukasz? Jesteś młody, sam, wiesz co w lesie mogłoby ci się stać? - nie tyle, że go to obchodziło. Gdyby pojawił się tu lis, Jazgot dałby dyla... ale niech wie, chociaż, że to niezbyt dobre miejsce dla nieco starszych kociąt!
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No bo... - Właśnie, dlaczego miałby sobie z niego żartować? Próbował sobie przypomnieć wszystkie powody, dla których koty mogły być nieszczere, jednak opanowany euforią mózg nie chciał dopuścić ani jednej z tych nieprzyjemnych myśli.- No bo nie ważne. Uwierzę, że nie żartujesz, bo gdyby było inaczej to byłoby mi zwyczajnie przykro. -A z racji, że przykro być nie może to trzeba koledze uwierzyć na słowo.
- O! Ja wiem! Wujek mówił o lisach, psach i borsukach. W sensie, że są i mogą mnie zjeść. I właśnie to może mi się stać. -Powiedział zadowolony, że znał odpowiedź na pytanie, chociaż bardziej powinien obawiać się możliwości pojawienia się, któregoś z wymienionych stworzeń niż szczerzyć kły z radości.- Ale to nic, bo wiesz ja MUSZĘ je odnaleźć. W sumie właśnie dlatego, że w lesie są lisy, psy i borsuki. I! I dlatego, że mój brat jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. -Powinien o tym mówić? Chyba nie, ale przecież kocur mógł wskazać mu drogę do klanów. Goblin zrozumie.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Strasznie przejmujące - mruknął, rzecz jasna nie kryjąc w tym ironii. Nie przejąłby się ani trochę względem tego, jak on się czuje w odniesieniu do Jazgota. Większość w Klanie... na całym świecie! go nie lubiła. Kolejny kot niewiele zmieniał. Zgnita natura i tak dawała mu poczucie, że jest ponad resztą, a każdy smutek jaki miałby wywołać innym nie był jego problemem. Po prostu, bo ekscelencja nie była odpowiedzialna za czyjeś żale.
Później słuchał gadaniny. Miał wrażenie, jakby dzieciak powtarzał to samo, ale w innych słowach. Niesamowite uczucie. Przechylił głowę dopiero na ostatnie. Był w niebezpieczeństwie? A to zabawne. Też wyszedł i był tak samo rozgarnięty?...
- Niby jakim?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał bezgłośnie głową zgadzając się ze słowami kocura. O ile wyczuł ironię w głosie nieznajomego, tak nie pokazał tego po sobie. Goblin często używał tego tonu i zwyczajnie nauczył się go ignorować.
- Zabiją go ludzie! Dwunożni znaczy się, po waszemu! -Zrobił dramatyczną pauzę, chcąc sprawić, że wojownik wczuje się w sytuację, po czym kontynuował.- Tak mu przepowiedziała wróżka. I teraz szukamy klanów, żeby w jednym zamieszkać. Wiesz, z dala od ludzi. Nie ma ludzi, nie ma przepowiedni, nie ma śmierci! Super mądre, co nie? To był MÓJ pomysł. -Wyszczerzył się zadowolony móc pokazać swój bystry intelekt.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmarszczył brwi. Rozmówca był ewidentnie specjalnym typem kota, takim z którym choćby nie wiadomo jak bardzo chciał rozmawiać, tak by nie mógł go brać na poważnie. Jak mógłby jeszcze na upartego uwierzyć, że ktoś chce zabić jego brata, tak wspomnienie o wróżce sprawiło, że wszystkie jego myśli szlag strzelił. Pokiwał głową na boki.
- Mam super złe wieści - powiedział w końcu. - Wróżki nie znają przyszłości. Szukają łatwowiernych baranów, których mogą nastraszyć. Jeśli twój brat umrze, to co najwyżej z głupoty i nieprzystosowania do życia w lesie.
Nie, aby to był jego problem - znów. Nie mógłby jednak po prostu uznać, że ma to zupełnie gdzieś, jeśli mógłby się wymądrzyć. Nie dałoby się inaczej.
- W lesie też są ludzie. Chodzą czasem po terenach Klanów i łapią koty, jak ktoś nie jest dostatecznie czujny. I co gorsza, często chodzą z psami... - bo jeśli był taki łatwowierny, to może i uwierzy w to. Nie aby kłamał, ale... no, wiadomo. Dobrze, by wiedział co go w lesie czeka.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości