Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
HAHA! Oj jaką satysfakcję poczuła, gdy smak krwi wypełnił jej usta. Chciała spróbować wgryźć się bardziej, ale na jej nieszczęście została strącona z vipowskiego miejsca. Ugh! Przynajmniej kundel miał znowu piach w oczach, co uradowało wojowniczkę. Och aż poczuła, że rzeczywiście miała szansę na wygraną! Kolorowa prędko oblizała pyszczek i znów zaatakowała.
Tym razem celowała we wcześniej zadaną ranę na szyi, chciała ją jeszcze bardziej rozerwać pazurami i przy okazji, sprawić śmierdzielowi więcej bólu. Bo wiedziała, jak nawet zwykłe dotykanie świeżych ran piekielnie bolało.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Papier: atak -> udany -> 11hp
Płotka: atak -> przerzuty w ilości trzy -> udany -> 4hp
Wcześniej Płotkowy Potok miała szczęście, pies zaś pecha. Teraz jednak szale się odwróciły i nim kotka zdążyła na dobre rozorać gardło Papiera, to ten warknął widząc co zamierza zrobić wojowniczka, a następnie złapał ją mocno zębami za kark i odrzucił kawałek dalej. Koteczce udało się jedynie wyrwać kilka włosków... i wylądować na czterech łapach.
Płotka lvl: 5 | S: 17 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 41-11-1=29/80 | W: 45-2=43/60 przerzuty 3/4
>1st. ślad po zębach na karku; krwawi -1hp/tura
>1st. naderwany kawałek ucha; krwawi -1hp/tura
>1st. siniak na lewym boku
>0st. wyrwany wąs
>0st. wyrwana kępka futra z barku
>0st. lekkie otarcie na barku
>>od następnej tury spadek statystyk o 1/4 ze względu na utratę hp
Papier : S: 15 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 47-4-3-2-1=37/95 | W: 37-3=34/50
>2st. wyrwany naderwany płat skóry na karku; krwawi -2hp/tura
>2st. poważne zadrapanie na gardle; krwawi -2hp/tura
>1st. ślad po pazurach na policzku; krwawi -1hp/tura
>0st. sierść wyrwana z pleców
>0st. wyrwana sierść z gardła
>> celność obniżona o 1 do następnej tury.
>>od następnej tury spadek statystyk o 1/4 ze względu na utratę hp
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Ostatnio każdemu na pysk niosło się o jednym, o jakiejś gwiazdce spełniającej życzenia. Rzecz jasna ktoś taki jak Krzyk wziął wszystko na poważnie i za punkt honoru obrał sobie odnalezienie gwiazdki. Jakie miała życzenie? No, nie miała żadnego, ale sam fakt przygody i tego, że miałaby w końcu coś ciekawego do opowiedzenia był fascynujący. Normalnie szkoda nie skorzystać.
Jakiś płot, no to trzeba przejść, co nie? No to spróbowała zgrabnie przedostać się przez linki ogrodzenia. No to tak też postarała się zrobić. Mając to za sobą (mniej lub bardziej) zadowolona ruszyła w dalszą drogę, aż w pewnym momencie nie usłyszała krzyku dochodzącego gdzieś w oddalił. Sierść na jej karku zjeżyła się momentalnie, a uszy postawiły na sztorc. Brzmiało jak koci krzyk. Mądrym posunięciem byłoby przemyślenie sytuacji, ale nie tym razem. Bez większego zastanowienia ruszyła przed siebie w stronę, z której dochodziły odgłosy, a gdy na jej drodze stanął kolejny płot, spróbowała przedostać się również i przez niego podobnie jak ostatnio. Może trochę mniej uważnie, bo jednak była w pośpiechu.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Dobra, trochę przeliczyła swoje szczęście. Pacnęła psa, aleee w zamian została rzucona jak jakąś zabawką tych stworów. Kark ją bolał, ale głowa była na swoim miejscu, więc nie jest tak źle... Kręciło jej się trochę przed oczami, a łapy stały się ciężkie. No to teraz jakby chciała uciec, to by pewnie nic z tego nie wyszło. Psisko też wyglądało na zmęczone. Nie da się zabić tak łatwo, ktoś musiał pilnować tego wypłosza Minoga. Po ostatniej rozmowie z Łabędzią Gwiazdą też kiepsko by było odejść... AHH!! Nie ma co nad tym rozmyślać.
Wylądowała na czterech łapach, więc rzuciła się na psiska od razu, gdy poczuła grunt pod nogami. Jeszcze raz, tym razem uda jej się przeorać gardło tego psiska pazurami tak, że już więcej nie wstanie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Kyk: przejście przez płot -> 2x nieudane
Może i byłaby już na miejscu odgłosów walki, jednak za pierwszym razem gdy zastępczyni przekraczała płot zahaczyła łapką o dziwny metalowy drut. W tym samym momencie przeszył ją dziwny skurcz w całym ciele, mięsnie jakby całkowicie zesztywniały, a po tym... powoli dziwne uczucie zaczęło odpuszczać, pozostawiając po sobie jedynie nieprzyjemny szum w czaszce. Po chwili wpierw nieco koślawego, później całkiem zgrabnego już biegu... przytrafił się drugi płot i o zgrozo! Stało się to samo, na szczęście i tym razem po chwili odpuściło, a kilka kroków dalej Donośny Krzyk mogła zauważyć szamoczące się sylwetki kota i psa... jednak co istotniejsze do jej nosa dotarł potworny odór krwi, której przelano nie mało.
Kyk lvl: 5 | S: 17 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 61/65
>> celność obniżona o 2 przez 6 następnych tur
Papier: atak -> kryt -> 12hp
Płotka: atak -> kryt -> 18hp
Płotkowy Potok nie czuła zmęczenia? Powoli wyciekającego z jej ran życia? Najwidoczniej nie, albo przynajmniej udawała, że to nic czym powinna się przejmować, kiedy psisko jeszcze żyło. Uderzenie serca, po tym jak wojowniczka wylądowała, jej pazury rozorały psie gardło jeszcze dotkliwiej, sprawiając, że łaciaty był już na skraju wytrzymałości... na skraju, a więc jeszcze nie był to koniec, bo psisko chcąc nieco przydusić kotkę do ziemi, aby ta dała mu spokój naruszył pazurami jej skórę na karku. Rzeczniaczka mogła walczyć dalej, tylko... czy jeśli nie trafi to czy pies nie wyprowadzi decydującego ataku? Chociaż... Papier też zaczynał dyszeć sapać, zupełnie jakby miał zupełnie dość tej potyczki.
Płotka lvl: 5 | S: 12(17) | Zr: 9(12) | Sz: 6(9) | Zm: 5(7) | HP: 29-12-1-1=15/80 | W: 43-3=40/60 przerzuty 3/4
>1st. ślad po zębach na karku; krwawi -1hp/tura
>1st. naderwany kawałek ucha; krwawi -1hp/tura
>1st. rozerwana skóra na karku; krwawi -1hp/tura
>1st. siniak na lewym boku
>0st. wyrwany wąs
>0st. wyrwana kępka futra z barku
>0st. lekkie otarcie na barku
>>od następnej tury spadek statystyk o 1/2 ze względu na utratę hp
>> od następnej tury celność obniżona o 1 przez spadek W
Papier : S: 11(15) | Zr: 9(12) | Sz: 7(10) | Zm: 5(7) | HP: 37-18-2-2-1=14/95 | W: 34-3=31/50 >2st. poważne zadrapanie na gardle; krwawi -2hp/tura > zmiana stopnia > 3st. poważne, głębokie rozcięcie na gardle; krwawi -5hp w następnej turze; później -3hp tura
>2st. wyrwany naderwany płat skóry na karku; krwawi -2hp/tura
>1st. ślad po pazurach na policzku; krwawi -1hp/tura
>0st. sierść wyrwana z pleców
>0st. wyrwana sierść z gardła
>>od następnej tury spadek statystyk o 1/2 ze względu na utratę hp
>>od następnej tury celność obniżona o 1 przez spadek W
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Ała????! Za pierwszym razem nie rozumiała nawet skąd wziął się u niej ten nagły ból, który przeszedł przez jej ciało. Początkowo uznała, że po prostu może coś wbiło jej się w łapę???? Jakby się zastanowiła, to zrozumiałaby, że nie miało to najmniejszego sensu, w końcu ból rozszedł się po całym jej ciele, niemniej nie miała na to jednak czasu, musiała biec. Dopiero za drugim razem przyszedł jej na myśl, że prawdopodobnie była to wina ogrodzenia. Nie rozumiała jakim cudem było to możliwe, ale w końcu to dzieło dwunożnych. Tego nie szło się zrozumieć. Ignorując otępiający ból (na szczęście nie długi!)i zawroty głowy biegła przed siebie, aż jej oczom nie ukazały walczące sylwetki. Obie wyglądały na zdyszane, i obie były już mocno poturbowane. Obie również były tym czego szukała.
Nie wiele myśląc wskoczyła przed ranna kocicę ze zjeżoną sierścią, pyskiem zwrócona była w stronę psa.- Zostaw ją, ty parszywy pchlarzu! -Nie bardzo wiedziała o co poszło, ale sam widok poszkodowanej wystarczył, żeby zareagować. Rzuciła nieznajomej spojrzenie nakazujące ucieczkę, albo chociaż zostanie za nią, sama rzuciła się w stronę psa zamierzając wbić kły w rozoraną już szyję. Na pewno zaboli!
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
PIĘKNIE! Rozorała jeszcze bardziej ranę tego kundla i fala ekscytacji przeszła przez jej ciało. Mogła to wygrać, serio. Poczuła jakieś ukłucie na karku, jednak była zbyt skupiona na walce, by zareagować. Musiała go dobić, prędko. Już miała skakać dalej, aż nie dostrzegła jakiejś czarnej plamy dobierającej się przed nią do gardła psiska. Co do?? Pierw się lekko przeraziła, jednak gdy tylko rozpoznała w czarnym kształcie kota, a do jej nosa dotarł zapach klanu wichru przez jej ciało przeszła niesamowita fala ulgi, a wraz z nią, ból, zmęczenie i wszystko inne. Dobra, nie była w stanie atakować dalej, a jak już to na pewno będzie ciężarem. Pluus wiedziała, że chwila nieuwagi i w tym stanie skończy jako trup.
Uśmiechnęła się marnie do swojej rycerki w ciemnej zbroi. - Rozwal go kochana!! - no i mówiąc to, spróbowała wycofać się kawałek, na tyle daleko by mieć pewność, że pies jej nie będzie chciał jej zaatakować. Kundel ledwo zipał, a wichrzaczka nie wyglądała jak jakiś bachor, więc sobie na pewno poradzi. O Gwiezdni, kotka czuła jak jej się obraz rozmazuje, w łapach słabo, a w uszach szumi. Powinna dać radę nie zemdleć, ale nie tęskniła za tym uczuciem. Jeszcze jedna rana i mogłoby się to skończyć katastrofą.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Kyk: atak -> słaby -> 9hp
Ratunek! Ratunek Płotkowego Potoku nadbiegł i pod postacią Donośnego Krzyku ugryzł psisko prosto w gardło... no może nie tak prosto i idealnie bo na ogół wyszło nieco krzywo i słabo, ale dość, aby Papier warknął jeszcze raz, dwa, spiął mięśnie i... w momencie gdy miał przystąpić do ataku zwyczajnie padł. Padł, na moment zemdlały, a zaraz po tym martwy.
Kyk lvl: 5 | S: 17 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 61-3=58/65
>> celność obniżona o 2 przez 5 następnych tur
+ 10 exp
Płotka lvl: 5 | S: 12(17) | Zr: 9(12) | Sz: 6(9) | Zm: 5(7) | HP: 15/80 | W: 40/60 przerzuty 3/4
>1st. ślad po zębach na karku; krwawi -1hp/tura
>1st. naderwany kawałek ucha; krwawi -1hp/tura >1st. rozerwana skóra na karku; krwawi -1hp/tura>> 2st. rozerwana skóra na karku; krwawi -1hp/tura; infekcja
>1st. siniak na lewym boku
>0st. wyrwany wąs
>0st. wyrwana kępka futra z barku
>0st. lekkie otarcie na barku
+ 90 exp
Papier : S: 11(15) | Zr: 9(12) | Sz: 7(10) | Zm: 5(7) | HP: 14-5-2-1-9<0/95 | W: 31/50 >2st. poważne zadrapanie na gardle; krwawi -2hp/tura > zmiana stopnia > 3st. poważne, głębokie rozcięcie na gardle; krwawi -5hp w następnej turze; później -3hp tura
>2st. wyrwany naderwany płat skóry na karku; krwawi -2hp/tura
>1st. ślad po pazurach na policzku; krwawi -1hp/tura
>1st. ugryzienie w szyję; krwawi -1hp/tura
>0st. sierść wyrwana z pleców
>0st. wyrwana sierść z gardła >>od następnej tury spadek statystyk o 1/2 ze względu na utratę hp
>>od następnej tury celność obniżona o 1 przez spadek W>> ded
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Poczuła w pysku metaliczny posmak krwi, co oznaczało, że jej się udało (albo że była to krew ze starej rany, ale wolała trzymać się tej pierwszej opcji). Gdy tylko wypuściła gardło psiska z pyska przystanęła nad nim i przez chwilę się w niego wpatrywała, jakby chciała się upewnić, że na pewno był już martwy. Zaraz potem odwróciła się w stronę kocicy, do której zresztą też podbiegła. Była pokryta ranami, a zapach krwi był wręcz nieznośny, ale gdzieś w jego centrum dało się wyczuć typową rybną woń. - Kurcze, nie za ciekawie to wygląda. Jeju, chyba będą blizny, ale wiesz co, nie martw się, ja ci tu zaraz pomogę. Zaraz ci znajdę coś co ci to zatamuje. Ja... Hmmm. -Rozejrzała się, no tak, wszędzie leżał śnieg, znalezienie chociażby małego listka będzie nie małym wyzwaniem o tej porze.- Umm, dobra wiesz co, zmiana planów. Dasz radę iść? Pomogę ci. Z rzeki jesteś, co nie? Zaprowadzę cię, albo mogę po kogoś pobiec, grom jest blisko. Tylko mi tu nie umieraj, okej. Takiego kundla załatwiłaś, to i to damy radę ogarnąć. -Nachyliła się nad kotką obawachując jej rany.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
HAHA! A MASZ GŁUPIE PSISKO! Oj jaką falę radości poczuła kotka, gdy tylko cielsko kundla padło. Na chwilę zapomniała o bólu i zmęczeniu, na naprawdę krótką chwilkę, bo ten wrócił ze zdwojoną siłą. Ajjj aż musiała uszy położyć. Gwiezdni, ostatni raz się tak poharatała w walce z borsukiem... Chociaż wtedy to była jedna wielka boląca rana, a teraz czuła jakby całe ciało miało zaraz się jej rozpaść. Szybko jednak się wyprostowała, widząc jak kotka podchodzi bliżej. Nie pokaże jej, że jest miękka, pfff.
- A tam słońce, nie martw się o mnie. Z gorszych ran się wylizywałam... - wyrzuciła, gdy tylko czarna kotka wspomniała coś o umieraniu. Oj ona jeszcze będzie tańczyć na grobie kotów w jej wieku!! - Dam radę, to nie tak, że mi łapy połamał czy cooOoOOś - a mówiąc to spróbowała zrobić krok na przód i o mało się nie wywróciła. Gwiezdni, nogi się jej aż trzęsły!! Nie wiedziała czy to z adrenaliny która puszczała, czy też może, że rzeczywiście była blisko śmierci... Tak czy siak się uśmiechnęła lekko w kierunku kotki - A wiesz co, chętnie mi się przyda pomocna łapa. Mogę się o ciebie oprzeć? I tak, z Rzeki jestem.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Właściwie to miała już ją łapać, gdy tylko postawiła pierwszy krok, ale jakaś nikła iskierka przyzwoitości, a może szacunku do siły, ją powstrzymała. Na całe szczęście kotka sama poprosiła o pomoc, bo mówiąc szczerze głupio by jej było bez słowa patrzeć ciągle na jej łapy w obawie przed wywróceniem. - Jasne, nie pytaj nawet. -Przysunęła się do kocicy, żeby ta mogła się o nią oprzeć.- O, zgadłam1 To powiedz mi jaką rybką jesteś w takim razie. Karpiem, a może szczupakiem. Szczerze to nie znam więcej. Ale to tam, powiesz mi, nie? No chyba, że mam cię nazywać pogromcą psów. Ja jestem z Wichru, Donośny Krzyk. -Zaczęła paplać jak zwykle, chociaż teraz chciała też zwyczajnie odwrócić uwagę kotki od odniesionych obrażeń. Dostosowała swoje tempo do jej kroków, żeby przypadkiem nie wychylić się za szybko do przodu, bo to by tragedia była, gdyby jej się obrażenia przez to pogorszyły.- Kierunek Rzeka? Czy może lepiej gdzieś bliżej/ Nie żebym sugerowała coś, co nie. No ale bezpieczniej od razu, żeby to ktoś zobaczył. -
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
No i proszę, jaka miła dama jej się trafiła!! Nie dość, że pokonała psisko to jeszcze taka była chętna do pomocy obcej kotce. Wojowniczka uśmiechnęła się ciepło, gdy ta przysunęła się bliżej i korzystając z zaproszenia, oparła się o kotkę. Ciężko będzie tak iść, ale nie spieszyło jej się czy coś. Chociaż z tymi ranami raczej powinno, hm.
- Oj Karp to się mój brat nazywał, a Szczupakiem to szczerze chciałabym być!! Płotka jestem albo Płotkowy Potok. A grzechem jest znać tylko dwie rybki!! Po drodze ci poopowiadam o chociaż kilku gatunkach - przedstawiła się grzecznie i hej, jej tam paplanie wojowniczki nie przeszkadzało!! Płotka chętnie by pogadała nawet i do samego rana, ale hm, wypadałoby pierw te rany wyleczyć.
- A tam, cieniasem nie jestem, kierunek Rzeka! - dodała radośnie i spróbowała lekko przyspieszyć tempa. Na razie nie było tak źle, powinna dać radę chyba się doczłapać do Cisowej Gałązki... Chyba.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- O, patrz jak trafiłam! U nas to rzadko kiedy jest okazja, żeby się jakąkolwiek uraczyć więc musisz mi wybaczyć te braki. Ty, a w ogóle płotki nie są, no ten, małe? Dla takiego walecznego kota to chyba cos większego by pasowało. -To miał być komplement, miała nadzieję, że się nie obrazi. A o gatunkach ryb to chętnie posłucha, wprawdzie do wody jej nie ciągnęło, więc raczej nie nauczy się łowić, ale hej, nowe słowa to zawsze coś! - Dobra, ale żeby nie było, że nie proponowałam. Kierunek Rzeka! -I tam tez się skierowała, dalej próbując kotkę zagadać i wypytywać o co pomniejsze zagadnienia, przy okazji pilnując czy ta czuła się dobrze. I tak jakoś szły, powoli, ale do celu.
Księżyce: 122 Mistrz: Cierpka Jagoda Płeć: Kotka Matka: Cierpka Jagoda & Żurawinowy Nos Partner: Rudy Buc(Kamulec) Trwałe urazy: wyszczerbione prawe ucho i dziura w lewym, blizna biegnąca na barkach i karku, oraz niewielkie na łapach.
Księżyce: 122 Mistrz: Cierpka Jagoda Płeć: Kotka Matka: Cierpka Jagoda & Żurawinowy Nos Partner: Rudy Buc(Kamulec) Trwałe urazy: wyszczerbione prawe ucho i dziura w lewym, blizna biegnąca na barkach i karku, oraz niewielkie na łapach.
Krępy średniej wielkości czarny szylkret z bielą o krótkiej sierści. Zgniło żółto-zielone oczy.
Nie minęło dużo czasu od momentu gdy Puchacz rozdzieliła się z Niktem i Jesionem. Nie mówiąc już o Batalionie i jego rodzeństwie. Gdyby nie maluch którego trzymała w zębach zagryzałaby je ze z frustracji. Nie widziała czy frustracji na całą sytuacje czy na samą siebie za to że nie była w stanie ich znaleźć. Może oba. Nie zmieniało to faktu że czuła pośpiech na karku, by przedostać się przez pozostałe tereny i uderzyć w granice klanów.
Z każdym krokiem wszystko stawało się coraz bardziej znajome. Pastwisko, konie, rzeka. Dom. Nawet zapachy przywoływały wspomnienia, aż w pewnym momencie sama zwolniła. Zmęczenie dawało jej się we znaki.
Położyła małą czarną kuleczkę, której imienia nawet nie znała. Kuleczkę która całą drogę zachowywała się perfekcyjnie cicho, do tego stopnia że ją to trochę niepokoiło. Będąc szczerym nie spodziewała się kompletnie że wróci z kolejnym maluchem w łapach. Gwiezdni sobie z niej żartowali.
- Dasz rade iść teraz sam przez chwile? - Miauknęła delikatnie, czekając chociaż na kiwnięcie głowy. Potrzebowała go odłożyć i powoli przejść w stronę terenów Klanu Gromu, potrzebowała po prostu pomyśleć. Jak dużo się zmieniło? Ile znajomych pyszczków zobaczy? Miała chociaż nadzieje że Puszczyk nie poszedł w jej ślady i nie zniknął... wątpiła że spotka mamę. Szylkretowa miała na swoim dość sporo księżyców, więc to byłby bardziej cud gdyby wciąż żyła. Czasem nienawidziła bycia realistką.
Dziecko niesione przez łaciatą kocicę pozostaje ciche całą drogę. Łapki ma podwinięte niemal pod samą brodę, gruby, nastroszony ogon pomiędzy nimi; jego biała końcówka jak i drobne wibrysy podrygują z każdym gwałtowniejszym krokiem Puchacz. Nie wie, co się dzieje. Nie wie gdzie jest mama i jedyne, co ma w tej chwili to nadzieję, że jest w stanie zaufać kotce, która go znalazła. Ufa, że mama faktycznie kazała jej się nim zaopiekować.
Ale myśli, co z mamą. Gdzie nagle podziało się rodzeństwo, mama, ten wielki, przeogromny zwierz którego samo wspomnienie sprawia, że sierść na karku mu się jeży, wyczuwalnie dla zębów Puchacz.
Z zaskoczeniem rejestruje to, że został postawiony na ziemi i wielkimi ślepiami patrzy w pstrokaty pysk swojej... wybawczyni, chyba. Porusza uszami i kiwa głową w odpowiedzi na jej pytanie. Da radę iść, choć łapki mu się trzęsą, choć desperacko chce zostać jak najbliżej starszej kocicy. Idzie za nią tak szybko, jak jest w stanie bez wywrócenia się na pyszczek, z zachwytem jak i pewną dawką przerażenia rozglądając się po obcym dla niego, zielonym, dziwnie cichym miejscu.