Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
O. Po drugiej myszy to już wszystko było jasne. Ale jeszcze przed tym, nim Szkiełko rozciął drugą mysz, zapytał Karaczana, czy widział jakiegoś bizona. No... Nie. Ale to wcale nie oznacza, że jakieś w lesie są! Nie ma ich NA PEWNO, on był tego pewny. No, ale kłócić się nie będzie. Zacisnął szczękę, ale nie zdecydował się na żadną odpowiedź. Zamiast tego, wysłuchał dalszych słów kocura. Na początku w ogóle nie rozumiał o co chodzi. Drapieżnik obok kota? Co? Czy ten kot w takim razie jest martwy? To raczej... Nie miałoby sensu. Na szczęście o żadnych trupkach nie ma tutaj mowy. Jednak to wcale nie oznacza, że jest jakkolwiek lepiej. Dwa słowa. Dosłownie dwa słowa wystarczyły Karaczanowi, by zrozumieć całą tą błazenadę i dziwną wróżbę. Oh... No to się porobiło... Wzięło go na gniew. Skóra na jego nosie zmarszczyła sie, wbił pazury w ziemię i groźnie spojrzał na rudzielca. Czyste żarty!
- Ty zboczeńcu! - Przychodząc tutaj naprawdę nie sądził, że może się komuś podobać. Gdy już tą informację do siebie przyjął i nawet zaczął być z niej zadowolony, dowiedział się, że tym jegomościem, któremu się spodobał, jest Gryziel. Gryząca Łapa. Złoty kocur, któremu Żubr na ceremonii odgryzła ucho. Drapieżnik, który jest blisko niego to Kuni Sssyk. Kradzież również związana jest z buro-białym kocurem. Włamał się do składziku i wybuchła o to drama, doskonale to pamiętał. Przecież to wszystko wydarzyło się całkiem niedawno. Nie rozumiał tylko jednego. O co chodzi z fiołkami? Dlaczego akurat fiołki? Czy to ma jakieś głębsze znaczenie? Pewnie tak, ale nie wiedział jakie. Mniejsza z tym. Teraz liczyło się tylko to, że wpadł w nieźle kłopoty. Spodobał się jakiemuś dziwnemu KOCUROWI (!!), którego nawet nie zna. Co powinien z tym faktem zrobić? Nie wiedział!
- Odwołaj tą wrrróżbę, JUŻ. - Rzekł twardo, powstrzymując się od grymasu. Najlepiej będzie jeżeli Szkiełko sam wszystko odwróci. W końcu to on jest sprawcą tego wszystkiego, tak przynajmniej wydawało się Karaczanowi. W co on się wpakował...
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Rudzielec nawet nie zareagował, gdy kocur wyzwał go od zboczeńców; wyglądało na to, że Szkiełko, w odróżnieniu od Karaczana, toleruje orientacje inne niż heteroseksualizm i że nie jest dla niego niczym nadzwyczajnym miłość pomiędzy dwoma kocurami czy kocicami. Oblizał poplamiony krwią nos, całkowicie nie zwracając uwagi na wściekłego rozmówcę.
- ... nie, bardziej przydałyby ci się chyba stokrotki - stwierdził neutralnym tonem, ie zwracając uwagi na obelgi i gniew Sztormowego Mroku. - Gdyby tylko można było odwołać wróżby; co jest, nie zmieni się, gdy powiem, że nie jest, to chyba oczywiste. Zaczekaj, zaczekaj. Jest jakiś wąż, który nie chciałby cię ukąsić. A jednak jego kły błyszczą - dodał, rozgrzebując kolejny raz wnętrzności, najwyraźniej utraciwszy zainteresowanie groźbami Karaczana. - Ze strony tego gada możesz liczyć na wsparcie. Ugryzie kogoś w twoim zastępstwie. Ale nie kładź wszystkich swoich szans na jedną szalę.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Ta... Ignorancja ze strony Szkiełka, na złość i obelgi Karaczana, sprawiała, że czarno-biały denerwował się jeszcze bardziej. Jak można być tak głupim! On go tu otwarcie obraża i w zamian otrzymuje... Nic. Tylko kolejne wróżby, od których zaczynała już go boleć głowa... Najpierw dowiedział się, że potrzebne są mu stokrotki. Oczywiście do tego, to już szanowny magik postanowił zataić. Karaczanowi nie zostało nic innego, niż po prostu zignorować te słowa. On tu przyszedł się czegoś dowiedzieć, a wychodzi na to, że gdyby nie jego dociekliwość, zapewne w dalszym ciągu zastanawiałby się kim jest kotka, której się spodobał. Na pewno byłby wtedy... Weselszy, no. Może jednak powinien odejść już wcześniej, wtedy nie byłby taki zdenerwowany na wieść o dziwnym adoratorze.
Z drugiej myszy pręgus wyczytał jeszcze jedną, drobną rzecz. Wąż, ze strony którego może liczyć na wsparcie. Akurat zrozumienie tej wróżby nie było dla niego w żadnym stopniu trudne. Niedawno rozmawiał z Wężowym Błyskiem, wtedy jeszcze Głośną Łapą. Brat obiecał mu pomoc, gdy tylko będzie jej potrzebował. Karaczan ciągle o tym pamiętał...
- To wszystko. - zapytał, patrząc na samotnika z przymrużonych powiek. Czy coś jeszcze ma mu do powiedzenia? Tak właściwie wojownik mógłby odejść teraz, bez słowa, ale... Wolał przed tym dowiedzieć się, czy na pewno usłyszał wszystko co kocur miał mu do powiedzenia. Nie chciałby przegapić którejś durnej wróżby.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Wiele już wylewów wściekłości rozbiło się o niewzruszony bastion spokoju wróżbity. Całkowita obojętność Szkiełka na obelgi i obrazy często wzbudzała w innych gniew i frustrację, na którą ten również pozostawał zupełnie obojętny. Koło się zamykało.
- Biedne mule, jak one sobie beze mnie poradzą? Jeżeli chcesz, żebym zamilkł, to mogę zamilknąć, wtedy nie będzie więcej wróżb - rzekł, pierwszą część wypowiedzi utrzymując w tonie zamyślonym, tęsknym i pełnym zadumy, drugą - wesolutkim i filuternym. Jakby siedziały w nim dwa koty, z których każdy odzywał się w innym momencie. - Coś tam może się jeszcze znajdzie, ale skoro cię to nie interesuję, to możemy zakończyć ten seans.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Jakie znowu mule, Gwiezdny Klanie! Karaczan westchnął głośno, jakby zmęczonym tonem. O czym ten Szkiełko znowu mówi... Co to są w ogóle mule? Nie potrafił skojarzyć tego słowa z żadnym, dosłownie żadnym przedmiotem. Może to jakieś zwierze? A może roślina? Może jakaś dziwna rzecz, która została stworzona przez dwunożnych? Najpewniej tak. Rudzielec wygląda na takiego, który na osiedle się zapuszcza. Pewnie nie raz korzystał z usług dwunożnych. Może w głowie mu się poprzewracało z powodu żarcia tych śmierdzących bobków, które jedzą pieszczochy? O, pewnie tak! Nawet kocimiętka nie sprawia, że kot zaczyna aż tak bredzić.
- Nie. Mów dalej, wszystko co wiesz. - Polecił czarno-biały i ukradkiem zerknął w stronę granicy z Klanem Gromu. Chciał się po prostu upewnić, czy żaden gromiak nie kręci się gdzieś w okolicy. Wtedy mogłoby zrobić się nieprzyjemnie, gdyby tylko owy gromiak zobaczyłby Karaczana w towarzystwie wróżki. Czy ktoś oprócz niego odwiedził Szkiełko? Pewnie tak. Czy był to ktoś z Klanu Gromu? Nie, jasne, że nie. W końcu Grom jest szanowanym klanem, w którym panuje porządek, a jego mieszkańcy to same mądre koty (haha nie). Żaden z nich nie zniżyłby się do poziomu Karaczana i nie przyszedłby tutaj tylko po to, by usłyszeć co ma mu do powiedzenia pieszczoch dwunożnych. Tak przynajmniej się czarno-białemu wydawało.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Szkiełko lekko wzruszył ramionami, po czym znowu zajął się wnętrznościami. Widać było, że tym razem musiał się namęczyć, by cokolwiek znaleźć w organach; powiedział już sporo, aczkolwiek interesujący temat był już chyba niemal wyczerpany. Najwyraźniej Karaczan zrozumiał, co Szkiełko chciał mu przekazać.
- Ktoś wyraźnie nie przepada za Twoim rywalem. I to bardzo, oj, bardzo. Zabiłby go własnymi łapami, gdyby mógł - stwierdził, prawdopodobnie znowu doprowadzając homofobicznego Karaczana do wściekłości. - Ależ pachnie od niego rydzami, aż tutaj czuję! Aczkolwiek trzeba byłoby martwić się tym kotem, nawet, jeżeli jego krew popłynie wartkim strumieniem. Najgorsze blizny pozostają zawsze w środku - stwierdził z niemal mistyczną satysfakcją. Zabrał się za ponowne składanie organów na drobną kupkę. - Rozumiesz moje wróżby, jak sądzę.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Cierpliwie czekał. Był już z lekka poddenerwowany, ale odejście w tym momencie mogłoby sprawić, że nie dowie się wszystkiego co wiedzieć miał. W końcu Szkiełko ciągle grzebał w myszy i starał się tam znaleźć jeszcze coś. Ale poświęcenie! Karaczan na jego miejscu już dawno by odszedł. Nie chciałby się użerać z kimś takim jak on sam, bo to... Męczące, no. Zdawał sobie z tego sprawę.
- rrrywalem. - powtórzył za nim, prychając z niezadowolenia. A więc Gryząca Łapa ma jakiegoś... Adoratora. Więcej gejów w Klanie Gromu, gorzej być już nie może. Jeszcze chwila, a się okaże, że cały klan ma jakieś powiązania z homoseksualną sektą i tylko on, Sztormowy Mrok, jest normalny. Najgorsze koszmary. Na szczęście mógł mieć pewność, że takie coś nigdy się nie stanie. Wystarczy pomyśleć na przykład o Głośnym, z którym ostatnio rozmawiał na temat kolorów futra u kocic. Jeżeli to był tylko... Kamuflaż, to bardzo dobry. - Ta, rrrozumiem. - mruknął krótko w odpowiedzi, patrząc z przymrużonym powiek na Szkiełko. Rudzielec zaczął ponownie składać organy na kupkę, a więc to oznacza, że wróżb nadszedł koniec. Tak samo jak zaraz nadejdzie koniec Szkiełka. No bo dlaczego Karaczan miałby puścić go wolno? Pozwolić, by równie mocno oszukiwał inne koty, by wmawiał im, że są okropnymi gejami. Tak być nie może. Starał się więc działać szybko. Jeszcze w momencie, w którym kocur składał organy, wojownik spiął mięśnie i wyskoczył w górę, celując prosto w grzbiet samotnika. W locie wysunął pazury, bo przecież bez nich się nie obędzie! Jego zamiarem oczywiście był skok na jego plecy i uczepienie się ich. A co potem? Nie wiem! Wydarzyć może się wszystko, naprawdę wszystko.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Karaczan, rozwścieczony wróżbami Szkiełka, rzucił się na niego z pazurami, zamierzając zapewne... hm, zabić go i ukrócić jego czary. Tylko czy to był dobry pomysł? W końcu wróżbita nie wydawał się być w pełni z tego świata, a zaatakowanie go mogło mieć nadzwyczajne konsekwencje...
Atak Karaczana:
d10 + 2 = (6) + 2 = 8
Celność 100%, atak udany
Szkiełko zorientował się, co się dzieje, na uderzenie serca przed tym, jak Karaczan wylądował. W jego oku nie zabłysło nawet przerażenie; pysk nie zmienił wyrazu, podczas gdy czarodziej odskoczył w tył, chcąc uchronić się przed atakiem wojownika Gromu. Nie zmienił wyrazu również wówczas, gdy wojownik, mimo widowiskowego ataku, najzwyczajniej w świecie w niego nie trafił i wylądował na ziemi w miejscu, w którym przed momentem stał jeszcze rudy wróżbita.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Cóż za upokorzenie! Cóż za porażka! Plany Karaczana były dobre, ale... Ostatecznie jego atak w ogóle się nie udał. To znaczy pomyślnie skoczył w stronę Szkiełka, lecz rudzielec okazał się być szybszy i zwinniejszy, toteż odskoczył w tył. Mysie łajno! Mimo porażki, Karaczan nie miał zamiaru odpuścić. Nie daruje oszustowi życia, bo wtedy inne koty mogłyby zostać oszukane. Chociaż... Tak właściwie to nie tym się kierował. Po prostu zachciało mu się rozlewu krwi, szczególnie po tym, gdy zostało mu wmówione, że jest gejem. Że powinien nim być. Tak o tym myślał.
Gdy stabilnie stanął na ziemi, spod pochylonej głowy spojrzał wściekle na Szkiełko. Frajer, nawet się nie broni. Wychodzi na to, że szybko skończy. Karaczan nie chcąc marnować czasu, ponownie spiął mięśnie i wykonał skok, tym razem wprost na samotnika. Nie na jego grzbiet, a raczej w stronę jego krzywej mordy. W locie ponownie przygotował i tak już wysunięte pazury, bowiem jego zamiarem było przeoranie nimi po pysku samotnika, najlepiej gdzieś w okolicach oczu, bo jeżeli mu się powiedzie, to może uda mu się pozbawić go wzroku. Plan dobry i łatwy, gorzej z wykonaniem. Chociaż... Szczerze wierzył, że takiemu dobremu wojownikowi uda się bez problemu pokonać niedoświadczonego pieszczocha za jakiego uważał Szkiełko.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
I po raz kolejny cios Sztormowego Mroku trafił w próżnię; długim odskokiem w bok, Szkiełko zdołał uratować jedyne oko. Stało się tak również dlatego, że Karaczan... najzwyczajniej w świecie poślizgnął się na zaplamionym krwią śniegu i wylądował ponownie na ziemi.
- Nie zdołam odwołać żadnej z moich wróżb - odezwał się Szkiełko spokojnym tonem. Wydawał się zupełnie wyprany ze strachu, gniewu czy niepokoju; jego spojrzenie nadal pozostawało zupełnie puste i pozbawione wyrazu. Czy zaatakuje kocura, czy może poczeka na jego kolejny cios?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Ponownie mu nie wyszło. I może nawet byłby w stanie nie zwrócić na to uwagi i po prostu atakować dalej, ale... Tym razem coś sprawiło, że nie mógł. Pomyślnie skoczył w stronę Szkiełka, lecz gdy tylko wylądował na ziemi, pod łapami poczuł... Coś śliskiego i mokrego. Nim zdążył zobaczyć cóż to takiego, leżał na ziemi, otoczony przez wnętrzności myszy w które przypadkiem wdepnął. Idiota! Podniósł gwałtownie głowę, by spojrzeć na Szkiełko. Nie zdoła odwołać żadnej z wróżb. To niczego nie zmienia! I tak zostanie zabity, choćby Karaczan miał tu z nim siedzieć aż do wieczora. Nie chciał tak łatwo odpuszczać. Wstał więc i chwycił garstkę wnętrzności w łapę. Zaraz po tym wziął mocniejszy zamach, celując wprost w stronę rudzielca. No, może przynajmniej rzucenie w niego flakami mu się uda.
- Ty śmieciu, poddaj się! - warknął. Oj, gdyby tylko Szkiełko uchylił się przed nim i bez problemu dałby się zabił. Oj, to byłaby cudowna wizja. Niemożliwa, ale cudowna.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
No proszę, czyżby wizja Karaczana się spełniała? Atak się udał, gorzej z tym, że nie wiadomo, co właściwie Sztormowy Mrok chciałby nim osiągnąć. Szkiełko nie uchylił się i pozwolił, by wnętrzności myszy trafiły go w okolice policzków. Właściwie, trudno było mu się dziwić; w końcu miał do czynienia z organami zwierząt wszelkich rodzajów niemal codziennie.
- Czy był moment, w którym bym z tobą walczył? - wzruszył obojętnie ramionami wróżbita. Teraz stygnące wnętrzności spoczywały u jego stóp; pysk miał jeszcze bardziej poplamiony krwią, niż przedtem. - Obiecaj mi jednak, jeżeli zapragniesz mnie zabić, że zaopiekujesz się moimi ostrygami. Ha! Kto, umierając, we mnie uwierzy, ten umrze spokojny... - najwyraźniej Szkiełko naprawdę miał coś z głową. Lub też była to konieczna cena, jaką musiał zapłacić za swój dar widzenia przyszłości.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
W końcu! W końcu mu się udało i mógł być z siebie w jakimś stopniu dumny. Chociaż... Zapewne gdyby Szkiełko by się schylił, a nie stał jak słup, to pewnie Karaczan w ogóle by nie trafił. Może zeza ma i dlatego mu nie wychodzi? To niewykluczone. W każdym razie! Rudzielec oberwał flakami prosto w tą krzywą mordę. Nie wyglądał jakby się tym jakoś przejął, w ogóle! To dziwne. Może nekrofil? W końcu wcześniejsze grzebanie w myszach widocznie bardzo mu się podobało. Dodając do tego fakt, że robi to niemalże codziennie, too... Samemu można sobie odpowiedzieć w czym gustuje nasz wróżbita. Takie domysły miał przynajmniej Karaka.
- Zaopiekuje się nimi jeżeli dasz się zabić. - odpowiedział po chwili namysłu, starając się, by jego głos brzmiał spokojniej. To jest wielki plan! Wojownik wywnioskował, że Szkiełko nie jest zbyt mądry, więc być może zgodzi się na... Poddanie się i zagładę. Być może to śmierć jest jego celem. Oby, bo to właśnie to go czeka. Czarno-biały nie czekając na odpowiedź ponownie postanowił atakować. Ugiął łapy, spiął mięśnie, aby następnie wykonać kolejny skok. Tym razem celował prosto w bok samotnika, po to, aby obalić go na ziemię. Jeżeli wszystko się uda to reszta pójdzie niezwykle łatwo. Taką przynajmniej miał nadzieję.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Czarodziej uniósł jedną brew, delikatnie i przyjaźnie się przy tym uśmiechając. Nie było w tej ekspresji żadnej ironii, cynizmu i złości. Był to po prostu przyjazny uśmiech.
- O tym mówiłem. A gdyby Cię o mnie pytały, to powiedz im, że w biegu mi się, ot, skręciła noga. Z tego umarłem - dopiero po tych słowach przymknął jedyne sprawne oko, jakby nie chcąc spoglądać na sam moment ciosu zadanego przez Karaczana.
Całkowicie nieruchomy i, zdawałoby się, obojętny na perspektywę śmierci Szkiełko wydawał się być bardzo łatwym celem dla szarżującego Karaczana. Zdawał się, jako że po raz kolejny rozjuszonemu wojownikowi zaplątały się łapy i ostatecznie wywrócił się na wykrzywiony wściekłością pysk tuż przed bezczynnym wróżbitą.
- ... nic sobie nie zrobiłeś? - doleciał Karaczana głos czarodzieja. Nachylił się lekko nad kocurem, jakby chcąc mu pomóc się podnieść... lub jakby zastanawiał się nad tym, czy jego martwe ciało nie mogłoby przypadkiem posłużyć jako materiał do wróżenia.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Przyjazny uśmiech? W takiej sytuacji? Karaczan totalnie tego nie rozumiał. Szkiełko wydawał się mu postacią niezwykle dziwną, zagadkową i... Może nawet trochę niepokojącą. Żaden normalny kot w obecnej sytuacji nie zachowałby się... Tak spokojnie i z ignorancją! Karaka chce mi życie odebrać, a ten w ogóle nic sobie z tego nie robię. Być może wie, że gromowy wojownik jest dla niego nikłym zagrożeniem?
- To głupie, ale skorrro chcesz. - powiedział obojętnie, po czym wzruszył ramionami. Umrzeć od skręconej nogi? To absurd. Musiałoby się tam wdać ogromne zakażenie, chociaż... Chyba nawet wtedy nie byłaby to rana zagrażająca życiu. Tak naprawdę to Karaczan nie wiedział, przecież się na tym nie zna.
No i kolejny atak, który skończył się niepowodzeniem. Trzeba być totalnym frajerem, by zlamić coś takiego. Coś tak banalnego. Rudzielec nawet się nie ruszył, jakby był gotowy przyjąć na siebie atak wojownika. A więc co sprawiło, że ten zamiast wylądować na rudzielcu, gębę miał całą w śniegu? Po prostu się poślizgnął. Ah.
- Zamknij się. - rzekł sucho. Cóż za upokorzenie! Teraz to już nie może mu odpuścić. Jeszcze Szkiełko znajdzie jakiegoś gromiaka i mu naopowiada o nerwowym wojowniku, któremu łapy się plączą i walczyć nie potrafi. Okropieństwo.
Postanowił działac szybko. Skorzystał z tego, że leży na ziemi, a wróżbita jest nad nim nachylony i się w niego wpatruje. Szybkim ruchem uniósł jedną z łap, a następnie wziął wielki zamach. Przeoranie pazurami pyska kocura na pewno ma większą szansę na powodzenie. Przynajmniej wtedy Karaczan nie będzie miał jak się poślizgnąć.