Logo Artemidy
Duży Grąd
#31
Jesion zaczęła się poważnie zastanawiać nad propozycją Wilka. Takie zostanie samotniczką było bardzo kuszące! Tyle wolności i swobody. Zero zasad! Lecz cały czas była wierna Klanowi Cienia, rodzinie, przyjaciołom. Jeśli by ich opuściła nigdy by sobie nie wybaczyła. Już wystarczyło, że Jałowiec przepadła jak kamień w wodę od przybycia na nowe tereny. No i jeszcze nie była wojowniczką! A to było jej marzenie od kociaka!
Zastrzygła uszami, słysząc iż Wilk jest jej przyjacielem. Uśmiechnęła się do niego, jeszcze raz rozważając wszystkie za i przeciw. Nie zwróciła nawet uwagi na to, że kocur usiadł. Tylko gdy ponownie wróciła do rzeczywistości i jej zielone oczy powędrowały na sylwetkę kocura, uświadomiła to sobie.
- Co prawda, bardzo kusi mnie takie życie włóczęgi, lecz moja wierność pozostaje Klanowi Cienia. Nie zostawię brata i ojca. Nie zostawię przyjaciół. Takie życie... Ono nie byłoby dla mnie... - odparła pewnie. Wibrysy drgnęły nawet z przejęcia. Najwyraźniej to była jedna z trudniejszych decyzji życiowych. Właśnie. Życiowych. Z nimi będzie się zmagać na tym świecie.
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Nie zareagowała niczym więcej, prócz uśmiechu, gdy nazwałem się jej przyjacielem? Nie tego oczekiwałem. Liczyłem na spuszczenie wzroku, bądź odwrócenie go w manifeście nieśmiałości, albo wręcz przeciwnie na szeroki uśmiech pokazujący radość z tego faktu. Przyjąłbym nawet oburzenie, że przyjacielem nie zostaje się po pierwszej rozmowie, ponieważ brzmiało to co najmniej absurdalnie. Tymczasem Jesion jedynie się uśmiechnęła i postanowiła wciąż dywagować nad swoją przynależnością do klanu. Jej pewny głos mi nie odpowiadał, ale nie zamierzałem tego pokazywać. W gruncie rzeczy jedynie grałem, więc musiałem pozostać w roli.
- Tego nie wiesz, bo nie spróbowałaś - powiedziałem z przekąsem, a moje białe wibrysy zadrżały. - Wyobrażenia w zderzeniu z rzeczywistością często wypadają... nieadekwatnie - dodałem po chwili. Wysunąłem przednie łapy do przodu i przeciągnąłem się ostentacyjnie, jednakże nie wróciłem do siedzenia, a stanąłem na równych łapach i podszedłem bliżej mojej towarzyszki, aby ją okrążyć i niby przypadkiem przejechać paroma kosmykami po grzbiecie buro-rudej terminatorki. Właśnie po tym usiadłem przy jej boku i spojrzałem jej prosto w oczy.
- Może opowiedz mi o swoich przyjaciołach i klanie? Każdy przyjaciel jest wyjątkowy, więc muszą to być wspaniałe koty - wymruczałem do Cienistej kocicy. Moje złociste ślepia wciąż skupiały się na jej oczach i nie pozwalałem sobie na żadne ucieczki wzroku na bok. W środku gryzłem się sam ze sobą, ponieważ postać, którą stworzyłem na potrzeby tej rozmowy była dla mnie czymś nowym i sprawiała, że musiałem się bardziej skupić na gestach, niż zwykle to robiłem.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Co prawda, to prawda. Nie spróbowała jeszcze życia poza klanem, ale też nie chciała tego doświadczyć. Wtedy nie miałaby pewności, czy Wężowa Gwiazda przyjmie ją do klanu. Zwłaszcza po niedawnym incydencie na treningu Króliczej Łapy. Prawdę mówiąc, to dalej była odrobinę na niego zła, przez karę jaką dał Ćmie. Ona sobie zasłużyła lecz jej przyjaciółka nie. Jak można zostać ukaranym za słuchanie rozmowy?
Gdy Wilk podniósł się z miejsca, jej pierwszą myślą było uciekaj. Jednak postanowiła ona zostać na miejscu. Nie może bać się kota, który uważa się za jej przyjaciela prawda? Śledziła go wzrokiem, a gdy ten przejechał jej ogonem po grzbiecie, mimowolnie się wzdrygnęła. Co prawda lekko ale jednak. Jej zielone oczy, spotkała się z jego spojrzeniem, gdy ten usadowił się obok niej. W jej ślepiach błyskały co i rusz iskierki nieśmiałości.
- Tak, to naprawdę wspaniałe koty! Taka Ćmia Łapa na przykład. Poznałyśmy się przez akcję na treningu Króliczej Łapy. Myślimy o tym samym i mamy podobne zdania na dany temat. Słodka Łapa też jest bardzo miły. Dobrze się rozumiemy. - powiedziała. Była zadowolona, że kocur zainteresował się też jej klanowym życiem.
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Nie miałem jak sprawdzić jej reakcji na nieznaczny dotyk mojego ogona, jeśli była ona znikoma, dlatego pozostałem w niepewności. Mogłem jedynie zastanawiać się, czy delikatnie drgnęła, czy może dreszcz przeszedł ją wzdłuż kręgosłupa. Czy się mnie bała? Wydawała się być z początku onieśmielona, lecz uważałem, że była to zasługa jej braku obycia z kotami spoza klanów, a także emocji związanych z pierwszym opuszczeniem terytorium własnego klanu. Rozmyślałem intensywnie, jak zawsze zresztą, kiedy spoglądałem w oczy Jesionowej Łapy, w których mieniła się skrywana nieśmiałość. Wspomnienie Króliczej Łapy sprawiło, że skupiłem się bardziej na całej tej rozmowie. Wyglądało na to, że mogłem się teraz dowiedzieć czegoś interesującego.
- Wszyscy nazywacie się "jakaś tam łapa", czy to przypadek? - palnąłem w samotniczym stylu. Natomiast zwróciło to moją uwagę dlatego, że brzmiało to tak, jakby w Klanie Cienia znowu brakowało wojowników. Wtedy właśnie zorientowałem się, że cała moja wiedza i wszystkie moje konszachty związane były z Klanem Cienia, a inne klany traktowałem po macoszemu. Na dodatek nie udało mi się jeszcze zasiać żadnego fermentu. Moja skuteczność drastycznie spadła.
- Co takiego działo się na treningu Króliczej Łapy? - zapytałem krótko. Jako samotnik chyba nie powinienem wiedzieć, czym są treningi, a przynajmniej jak wyglądają, dlatego postanowiłem powiedzieć coś jeszcze, żeby dopełnić swój miejski obraz, który właśnie tworzyłem:
- W ogóle co na nich robicie? Domyślam się, że trening uczy jakichś umiejętności, ale nie wiem, jak to może u was wyglądać. Nigdy o tym nie rozmawiałem z żadnym kotem z klanów - powiedziałem podkreślając swoją niewiedzę. Głos oczywiście miałem pewny, a oczy wyrażały lekką dzikość oraz drapieżność, bowiem wciąż skupiałem swoje spojrzenie na żółtozielonych oczach Jesion.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
- Och nie wszyscy! Tylko terminatorzy. Wiewiórczy Ogon, Motyli Lot i Lamparci Płomień to są jedni z wielu wojowników mojego klanu - odparła, wypowiadając imiona pierwszych, które jej przyszły do głowy. - A wymieniałam same "Łapy", gdyż my, terminatorzy trzymamy się raczej siebie. Głównie rozmawiamy o treningach, polowaniach i walkach. Albo dzielimy się informacjami - jej oczy zabłyszczały z dumy. Życie w klanie to była naprawdę fajna sprawa. No ale czasami, gdyż "kary za nic" nie były fajne. O nie!
- Była taka mała sprzeczka. Wężowa Gwiazda - nasz przywódca, rozdał kary. Mi i Ćmiej Łapie przypadło sprzątanie legowisk. Wszystkich legowisk. To zajmuję trochę czasu - przyznała z niesmakiem. Wtedy też zorientowała się, że samotnicy raczej nie wiedzą co dzieje się na treningach. Albo czego się uczą. Jesion zastanawiała się, czy przypadkiem nie powiedziała już za dużo, lecz postanowiła wyjaśnić tą jedną rzecz.
- Nasi mentorzy uczą nas polowania i walki. Teorii i praktyki oczywiście! Przychodzi się w wyznaczone dni. Na przykład ja mam je co dwa. Dzisiaj akurat mam dzień wolny - przyznała. Postanowiła nie wspominać o Gwiezdnym Klanie i Kodeksie Wojownika. W końcu chyba oto miała awanturę Królicza Łapa.
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Słuchałem tego z zewnątrz wyrażając zainteresowanie, które było zdecydowanie nie współmierne do tego, które odczuwałem wewnątrz. Imiona wojowników zdawały mi się niemalże niepotrzebną informacją, oprócz tego, że będę je mógł w przyszłości wykorzystać, gdy spotkam jakieś inne, nieznane mi koty. Zastanawiałem się jak duża jest szansa na to, że w końcu trafię na kota, któremu przedstawię się imieniem jego znajomego. Oby niewielka. Poza tym, zawsze starałem się modyfikować w pewien sposób dane imiona, albo używać tych, które należały do martwych. To też był sposób uniknięcia pomyłki, która mogłaby mnie sporo kosztować. Ciekawą zależnością było to, że po raz kolejny spotkałem kocicę z Klanu Cienia, która bardzo dużo mówiła o własnym klanie.
- Och, to musiało być męczące. Ja bym nie dał sobie rozkazywać - mruknąłem pewnie. Musiałem wykazać jakieś większe zainteresowanie jej karą, dlatego dodałem po chwili: - I dałyście radę? - To wszystko wydawało się być typowymi wydarzeniami związanymi z życiem klanu. Nic intrygującego. Niestety, jako samotnik musiałem wyrażać entuzjazm i pałać ciekawością w związku z tym tematem.
- Obowiązki, obowiązki i jeszcze raz obowiązki. Nuda - powiedziałem, a potem posłałem jej zawadiacki, zaczepny uśmiech, zaś moje złociste ślepia błysnęły.
- My, samotnicy, wszystkiego uczymy się sami. Rzadko kiedy ktokolwiek nam pomaga. - Patrzyłem jej prosto w oczy, a mój puszysty, długi ogon przysunąłem ku prawej tylnej łapie. Czy jej to jakoś zaimponuje? Być może. Zaraz miało się okazać.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Faktycznie, Jesion dużo mówiła o własnym klanie, lecz nie były to jakieś szczególnie istotne sprawy. Nie zrobiłaby czegoś na krzywdę klanu. Dlatego też nie mówiła o Gwiezdnym Klanie i Kodeksie Wojownika. Samotnicy - nawet ci, których uważała za przyjaciół - nie powinni wiedzieć o ich istnieniu. No chyba, że wcześniej należeli do klanu, który sami, bądź z przymusu opuścili.
- Tak - odparła krótko, ale na temat. Nie będzie mówiła już o ty, jaka to "dumna" była jej mistrzyni. Eh... Dobrze, że tamta kara zmieniała się w zwyczajny sparing, bo przynajmniej oszczędziła sobie większej ilości problemów.
- Ależ obowiązki są potrzebne! Gdyby nie one, panowałby nieład - odparła z lekkim uśmiechem. Bywały one nudne ale jednak. Odnawianie granic, polowanie - gdyby nie to, nie przeżyli by w lesie. W klanie.
- Sami? I nie potrzebujecie niczyjej pomocy? - zapytała. Jak ją uczono współpraca była ważna. Ale tak samemu? Żółtozielone oczy znalazły się prosto w linii kontaktu ze złotymi ślepiami kocura.
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Gdyby nie zasady, to panowałby nieład, hm... W tym zdaniu było ziarenko prawdy, na którym zostały zbudowane klany, aczkolwiek koty poza klanami radziły sobie bardzo dobrze bez sztywnych zasad. Inna sprawa, że zawsze miało się jakieś obowiązki, które organizowały nam czas. Młoda cienista miała trochę racji i nie zamierzałem jej tego ujmować.
- Polowanie po to, aby się najeść też jest obowiązkiem. Wszystko zależy od tego jakie sprawunki się wypełnia, a te klanowe brzmią okropnie nudnie w porównaniu do naszego samotniczego życia. Musisz się ze mną kiedyś wybrać do miasta, żeby zobaczyć o co mi chodzi - powiedziałem udając rozbawienie. Kiedyś przychodziło mi to z trudem, lecz teraz zdążyłem już przywyknąć do wymuszania w sobie autentycznego śmiechu. Czego się nie robi, by osiągnąć własne cele, prawda? Uśmiech na moim pysku przerodził się w lekko rozchylone szczęki wraz z uniesionymi kącikami po obu stronach, lecz to prawy bardziej podciągnąłem ku górze, aby zarysować pewną niesymetryczność w mojej mimice.
- Zwykle nie, ale wiadomo, że jak dostanie się coś na tacy, to jest łatwiej. Tyle, że wtedy zaciera się umiejętność kombinowania i myślenia. - Cisnęło mi się na język by skomentować inteligencję klanowych kotów i pokazać swoje własne zdanie, ale wyszedłbym z roli, a komentarz był w tej sytuacji zupełnie niepotrzebny. Gdybym dyskutował w Pleśnią, to nie stanowiłoby to żadnego problemu, natomiast teraz nie mogłem pozwolić, żeby nawet drżenie powieki było niekontrolowane. Cała ta rozmowa była jedną wielką grą, jak to miałem w zwyczaju.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
- Może kiedyś... Na razie chcę ukończyć trening i zostać wojowniczką. Kiedy to się stanie, będę gotowa iść z Tobą do miasta - a treningu jeszcze trochę mi zostało. To ostatnie już zostawiła dla siebie. Co prawda już cały materiał przerobiła i teraz miała tylko powtórki, ale podejrzewała jednak, kara raczej uniemożliwia jej zostanie wojowniczką. Przynajmniej na razie. Była jednak zadowolona z tego, iż Wilk zaproponował jej taki wypad w nieznane. Dla niej nieznane. Kocur pewnie już wiele razy tam bywał, a ona, chciałaby kiedyś zobaczyć jak jest w mieście. Co prawda, podczas przenosiny, mieli wyprawę przez osiedle, lecz to chyba nie to samo.
- Gdyby wszystko dostawało się na "tacy", tak jak mówisz, życie nie byłoby takie ciekawe - przyznała, następnie spojrzała w niebo. Słońce powoli, zbliżało się ku zachodowi... Powinna wracać. Nie chciała się już więcej narażać Wężowej Gwieździe. A co gorsza Czosnek. Wstała powoli i spojrzała na Wilka, swoimi żółtozielonymi oczami. - Wybacz ale muszę już wracać do klanu. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy - odparła a następnie powędrowała w stronę granicy...

****************
Jesion, już jako wojowniczka, ponownie zawitała w tereny Dużego Grądu. Teraz jednak była... Inna. Załamana, zaraz po płaczu. Zawędrowała tu kilka dni po rozmowie z Markizem. Już teraz jednak było widać tego minusy... Kiedy wróciła tamtego dnia do obozu, zaczęła nadać na siebie prawie wszystkie patrole i polowania. Nawet nie myślała o jedzeniu, a jak już coś brała, to tylko wychudzone myszy, które i tak nie zawsze były zjedzone w całości, przez szylkretkę. Teraz, po kilku dniach, było już to nieco widoczne. Jej drastyczne wychudzenie. Dzisiaj jednak przyszła tu, aby nie uczestniczyć w jednym z patroli u boku czekoladowego kocura. Wolała wyjść na Ziemię Niczyje.
Położyła się, pod jednym z drzew, opierając głowę na łapach. Znowu zaczęła myśleć o tym, co wydarzyło się kilka dni temu. I czy powinno to się tak potoczyć. W ogóle wolałaby usunąć tamten dzień z pamięci. Swojej i Słodkiego...
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
- W takim razie trzymam za słowo i zapraszam cię na spacer - zagadnąłem, mrugając do niej prawym okiem. Po słowach przyszedł czas na szarmancki, zakrawający nawet o cwaniacki uśmieszek, który wywołałem na swoim pysku. Moje złociste spojrzenie błysnęło w blasku zachodzącego słońca, którego promienie tańczyły po ziemi, tworząc przeróżne, ciekawe cienie, które majaczyły nieopodal za drzewami, krzewami i przy nas samych, kładąc się w opozycji do słońca. Ta urokliwa sceneria mogła mi przynieść wiele korzyści, gdyby nie fakt, że jeszcze nie posiadałem dostatecznych umiejętności, aby ją wykorzystać.
- Dlatego z mojej perspektywy życie w klanie wydaje się strasznie nudne - mruknąłem, posyłając jej zaczepny uśmiech i szturchając barkiem w jej bark. Rybka uciekła z mojego uścisku. Najwyraźniej nie udało mi się na tyle dobrze zahaczyć pazurami o łuski, żeby wyciągnąć ją na brzeg, ale liczyłem na to, że to nie było nasze ostatnie spotkanie.
- Też już lecę. Bywaj, Jesionko - pożegnałem się z nią i wstałem na równe łapy. Mój organizm zaczął domagać się pożywienia, informując mnie o głodzie, który zagrał mi w brzuchu, dlatego właśnie przemknąłem ukradkowo pomiędzy pojedynczymi drzewami i zacząłem polować.

***

Co jakiś czas zabawiałem w pobliżu Dużego Grądu, licząc na to, że w końcu napotkam tutaj Jesionową Łapę z Klanu Cienia, jednakże kolejne wschody słońca mijały, a buro-rudej nie było. Wydawało mi się, że wywarłem w gruncie rzeczy całkiem zadowalające wrażenie na kocicy, a tymczasem rzeczywistość pokazywała mi coś zupełnie innego. Cierpliwości mi nie brakowało, a gdy próbowałem osiągnąć kolejne punkty z mojego planu, wykazywałem się jeszcze większą determinacją, niż zwykle. Przechadzałem się akurat chyłkiem po okolicy,, gdy poczułem w nozdrzach zapach, którego od jakiegoś czasu szukałem. Wybornie. Postanowiłem podkraść się na lekko ugiętych łapach do Jesion, miękko stawiając kolejne kroki i idąc tak, by wiatr wiał mi w pysk. Gdy byłem już wystarczająco blisko, wyskoczyłem zza drzewa, przy którym leżała.
- Kogo moje oczy widzą! - odparłem entuzjastycznie, czując się z tym okropnie nienaturalnie. Jeszcze czasami zdarzały mi się takie reakcje, chociaż w większości przypadków przywykłem już do udawania kogoś, kim tak naprawdę nie byłem. Wystarczyły dwa-trzy spojrzenia, abym zauważył, że zdecydowanie schudła i zmizerniała. Mój wysoko uniesiony ogon z nonszalancko opadającą końcówką zafalował na wietrze.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Jesion, nawet gdyby samotnik się do niej nie skradał, nie przejęłaby się tym. Zapewne jeszcze kilka dni temu, skakała by z radości, iż znowu spotka Wilka, lecz sprawy przybrały... Nieco inny obieg. Miała teraz problemy, z którymi nie umiała sobie poradzić, a mimo to nie chciała nikogo prosić o pomoc. Uważała, że uda jej się samej. Nawet nie powiedziała jeszcze tego Ćmiej Łapie! Ani Lamparciemu Płomieniowi. Pewnie tylko Drobny Ptak, Bluszcz, Cis i Jarzębina ze Srebrnej Skórki, jak na razie wiedzieli.
- O. Hej Wilku - powiedziała, nie z takim entuzjazmem jak podczas ich pierwszego spotkania. Usiadła jedynie, bardzo powoli. Ogon powędrował na łapy, aby przynajmniej chodź trochę, zakryć skutki wychudzenia. - Co u Ciebie?
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Dopiero gdy się ze mną przywitała i mogłem spojrzeć jej w oczy, dostrzegłem, że prawdopodobnie jakiś czas temu, najpewniej całkiem niedawno płakała. Początkowo nie miałem zamiaru się tym przejmować, jednakże dotarło do mnie, że korzystnie byłoby, gdyby Wilk, jak mnie nazywała, zainteresował się tematem, dlatego nie pozostało mi nic innego, jak ściągnąć brwi, gdy patrzyłem prosto w jej oczy.
Zmrużyłem lekko złociste ślepia, odpowiadając na zadane mi pytanie:
- U mnie wszystko w porządku, ale u ciebie chyba nie - przerwałem na moment i skrupulatnie zacząłem jej się przyglądać.
- Coś się stało? - zapytałem, kiedy już usiadła. Jeszcze stałem na prostych łapach, ale czułem, że najlepiej będzie, gdy usiądę i spróbuję się do niej zbliżyć. Taka okazja może mi się więcej nie nadarzyć, dlatego musiałem wykorzystać jak najbardziej, jak tylko pozwalały mi moje obecne możliwości, a nawet podnieść się i przekroczyć wcześniejsze granice, toteż podszedłem ku kocicy jeszcze dwa kroki i usiadłem przy niej na wyciągnięcie łapy.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Lewe ucho ruszyło się nieznacznie na słowa Wilka. U niej nie w porządku? Przecież wszystko było w jak najlepszym porządku! Przecież patrole, na które się pchała i polowania na pewno nie były przyczyną jakiegoś wydarzenia. Nie, no przecież to niemożliwe! U Jesion działo się coś nie dobrego? Jasne, że nie! Bo w ogóle nie miała problemu z uczuciami i przepracowaniem. W ogóle. Zero problemów!
- U mnie wszystko w jak najlepszym porządku. Nic się nie stało - odparła, nie reagując na to, że samotnik się przybliżył. Nic sobie z tego nie robiła. Co prawda znała Wilka, ale nie na tyle długo, aby zwierzać mu się z jej miłosnych spraw. Dopiero ostatnio uznała, że musi być bardziej ostrożna, przy rozmowie z nim. Z jakimkolwiek kotem, który nie należy do Cienistego Klanu. Ostatnio postąpiła nierozsądnie, dzisiaj, pod wpływem emocji, jakie w niej zagościły, musiała jeszcze bardziej uważać. Nie chciała popełnić drugi raz tego błędu.
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Okłamała mnie. Pytanie tylko z jakiego powodu to zrobiła. Czy właśnie dlatego stroniła od tego miejsca i uznała, że nie jesteśmy już przyjaciółmi i że popełniła wcześniej błąd, czy może był jakiś inny powód, który wpływał na jej zachowanie? Cofnąłem uszy, jakby mi się to nie spodobało, chociaż we wnętrzu czułem, jak moje zaintrygowanie całą tą tajemniczą sprawą narasta z każdym uderzeniem serca. Poznawanie zachowań innych kotów i badanie ich oraz wykorzystywanie na własną korzyść było moim chlebem powszednim, toteż starałem się łapać okazję, jeśli się takowa nadarzała.
- I bez powodu zmizerniałaś oraz płakałaś jakiś czas temu? - zapytałem, łypiąc na nią złocistymi ślepiami. Tym samym pokazałem jej, że pewne rzeczy po prostu widać i nie skryje ich przed moim wzrokiem nawet jeśli próbowała zasłaniać się ogonem. Może gdyby jej ogon przypominał bardziej lisią kitę, jak mój, to coś by wskórała, ale ogonowi Jesion było bliżej do węża. Zapytałbym ją dlaczego mnie okłamała, ale to mogłoby tylko ją rozdrażnić, czego osiągnąć akurat nie chciałem. Jeszcze nie wiedziałem o co chodzi, ale liczyłem na to, że uda mi się poznać prawdę.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Widząc, iż kocur cofnął uszy już wiedziała. Wiedział, że coś jest nie tak. Pewnie już nawet domyślił się, iż szylkretka go okłamała. Tak, w końcu był samotnikiem. Musiał być czujny na oszustów, bo inaczej by raczej nie przeżył. Tylko szkoda, że ten fakt jej umknął. To było do przewidzenia, tylko Jesion, zawalona tymi emocjami, kompletnie o tym zapomniała.
Słysząc, co powiedział Wilk, instynktownie podniosła łapę do swojego pyszczka. Dokładniej a kierunku oczu, aby przetrzeć je futerkiem na łapach. Reakcja na wieść o tym, że schudła, również nie została bez konsekwencji. Ogon jeszcze bardziej przycisnął się do łap.
- Nic mi nie jest - dodała jeszcze pewniej, marszcząc brwi i mrużąc żółtozielone oczy. Ledwo powstrzymała się od warknięcia na niego.
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości