Logo Artemidy
Duży Grąd
— Hm, z Wichru za dużo nie poznałem... A Cień jest w porządku, szczerze. W sensie zdarzają się koty, które się zachowują, jakby miały jodłę w tyłkach, no ale każdemu się zdarza — sarknął rozbawiony, mrużąc ślepia do czarnego kota. Na prośbę Młodego skinął tylko łbem. A jasne, czemu nie. Poczekał moment na to, aż kocur rozrysuje wszystko, co miał rozrysować i sam się wziął do roboty.
— Jasne. Respektuj znaczenia graniczne. Są koty, które od razu ci walną z łba, zanim normalnie porozmawiać — miauknął, podczas rozrysowania terenów czterech Klanów. Dorysował Grzmiącą Ścieżkę i skinął łbem, aby Młody się przyjrzał.
— I jak przeżycia? — zapytał.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kręciła się w kółko, kopała łapami kamienie i biła się z własnymi myślami. Zmarnowała już dużo czasu. Co jeśli jej szukają? Albo szukali już, nie znaleźli i sobie odpuścili! Na samą myśl przeszedł po niej nieprzyjemny dreszcz, a ogon automatycznie sam powędrował w okolice jej pyska. Tak sobie radziła ze stresem. No, tak właściwie to wcale sobie nie radziła, ale żucie i skubanie własnego ciała było pewnego rodzaju odskocznią.

Klapnęła ciężko na ziemię, podsunęła się pod jedno z drzew i wyrywała sobie powoli sierść z ogona, gdzie skóra i tak już była w pewnym miejscu prawie łysa i odsłonięta. Zawsze lepsze zajęcie niż myślenie.

/huba!
[Obrazek: dbptsn6-d028873c-7ac0-472d-b06e-17ebf511...cgcFJ96qKc]
Po co ci te owce niespokojne
- Kołysz je do snu -
Nie pójdą na wojnę
[Obrazek: d9s7qxh-9e3c5544-2c31-49cd-b405-ad7d9680...K2VYWP6lcg]
Czekam na skinienie
Puszczam w zapomnienie to
- Co nie padło z twoich ust -
pociągam za spust
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może nie był to kot, którego ruda samotniczka chciała zobaczyć, ale był ktoś, kto jej szukał.

Huba od dawna wychodził z obozu sam. Nie bał się - bo i czego miał się bać? Miał pszczoły w mózgu i totalny brak instynktu samozachowawczego, wierzył w swoje umiejętności i w to, że nikt ani nic nie byłby w stanie mu podskoczyć. Wychodził zatem często, albo sam, albo przyczepiając się do jakiegoś patrolu. Czasem, tak jak dzisiaj, wychodził poza bezpieczne granice.

Myślał często o rodzeństwie, które zniknęło. O Komar i Czkawce, za którymi tęsknił i rozglądał się, gdy był poza obozem Klanu Gromu. Nie spodziewał się jednak zobaczyć kota tak niesamowicie podobnego do właśnie Czkawki. Idąc wzdłuż granicy z Klanem Cienia rozglądał się raczej, no, właśnie za cieniasami. Nie zauważył na początku rudej, wychudłej sylwetki. A gdy zauważył, będąc sobą, przyjaznym, radosnym sobą, postanowił podejść i zagadać.

Nie spodziewał się, że na widok rudej mordy z bliska poczuje się tak, jakby zobaczył ducha.

- Cześć, dzień dobry! - przywitał się radośnie, nic sobie nie robiąc z tego, czy samotniczka ma ochotę na rozmowę czy nie. Jak nie, to mu powie i on sobie pójdzie, a kto wie, może nawiążą milutką rozmowę. - Jestem Huba! Miło mi cię po- - i wtedy jej się przyjrzał.

Grzybowa Łapa stał może pół lisiej długości od rudej kotki kiedy nagle się zatrzymał. Z ryjem otwartym, oczyma otwartymi szeroko - w szoku. Nie, przecież było mnóstwo rudych kotów. To nie Czkawka. Chude to, z dziwnym łysym ogonem... nie, ma oczy jak Czkawka. Tak, czuł się bardzo dziwnie. Ten kot pachniał tak obco ale wyglądał... tak znajomo. Czy naprawdę widział ducha, czy to naprawdę jest... - ... Cz... Czka- Czkawka?
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z jakiegoś powodu za nic nie przeszło jej przez myśl, że będąc w okolicach Gromu, mogłaby wpaść na kogoś znajomego. W pewnym sensie już dawno zerwała te relacje i w ogóle nie pomyślała o tym, że wracając będzie musiała się srogo tłumaczyć. Właściwie to miała nadzieję, że po prostu o niej zapomniano. Chciała, by o niej zapomniano. Szczególnie, że Czkawką nie była już od dawna.

Z ziemi podniosła się momentalnie, gdy tylko usłyszała kroki. Zobaczenie brata było jak grom z jasnego nieba. Pies rozwarła szeroko smutne oczy i położyła płasko uszy, cofając się o krok lub dwa. Początkowo wyglądał jakby jej nie poznał, witał się nawet. Czy aby faktycznie była szansa na to, że dostanie tę odrobinę wolności?
Najwidoczniej nie.

Była gotowa odpowiedzieć, gdy ten nagle wypalił z jej starym imieniem. Nawet nie jej imieniem, tylko losowym słowem, którym kiedyś na nią wołano. Tyle i nic więcej. Cofnęła się jeszcze o krok.

- Nie - zaprotestowała, przecząc też głową. - Nie. Nie wiem kto to Czkawka, nie...Ja... - przełknęła głośno ślinę. Sytuacja była o tyle nieciekawa, że równie dobrze mógł jej nie uwierzyć. A ona miała zwyczajnie dość. - J-ja...Ja jestem Pies. Jestem...Moja mama była...z Gromu, tak...I chciałam pójść do Klanu... - tłumaczyła, kłamiąc jak z nut. Do tego szło jej to zwyczajnie beznadziejnie, bo wymyślała kłamstwa na poczekaniu. - I...No, tam podobno bezpiecznie i...tak...
[Obrazek: dbptsn6-d028873c-7ac0-472d-b06e-17ebf511...cgcFJ96qKc]
Po co ci te owce niespokojne
- Kołysz je do snu -
Nie pójdą na wojnę
[Obrazek: d9s7qxh-9e3c5544-2c31-49cd-b405-ad7d9680...K2VYWP6lcg]
Czekam na skinienie
Puszczam w zapomnienie to
- Co nie padło z twoich ust -
pociągam za spust
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Reakcja nieznajomej zbiła go z tropu jeszcze bardziej, niż był. Analizował rudą postać i rozpoznawał w niej cechy charakterystyczne dawno zaginionego brata - biała plama na uchu, na ogonie, teraz częściowo łysym i oczy o barwach których nigdy wcześniej ani nigdy później nie widział u nikogo, ani w Gromie ani poza nim. Nieznajoma brzmiała jak jego brat, ale, właśnie, Czkawka był bratem. Czkawką, kocurem z Klanu Gromu, nie samotnikiem Psem. I Huba, normalnie, pewnie przyjąłby takie tłumaczenie i po prostu sobie poszedł.

Jednak reakcja tej nieznajomej kotki wyglądała mu na coś więcej, niż tylko szok przez to, że z kimś ją pomylił. To nie mógł być zbieg okoliczności i wiedział o tym nawet głupi, głupi Huba z pszczołami zamiast mózgu. Pierwszy raz w życiu złote oczy mu zaszły łzami, po prostu, bo nie wiedział, jak inaczej ma zareagować. Widział ducha, czy kota, który kiedyś był jego bratem, ale nie chciał być? Czuł się tak, jakby ktoś wyrwał mu serce z piersi i zmiażdżył na jego oczach.

- Z Gromu- ja jestem z Gromu! Jestem Huba, moja mama też była z Gromu, a ty- wyglądasz jak mój brat, Czkawka - głos Huby się załamał, co nawet jego zszokowało. Cały zadrżał, wyprostował się i zrobił pół kroku wprzód. - To- to nie może być pomyłka, prawda? Czka- Pies, Pies, przepraszam, jesteś Pies, ale... ty... znasz mnie, prawda? - nie wiedział, co innego powiedzieć, o co innego spytać.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ugryzła się w język tak mocno, że aż sama do siebie się skrzywiła. Podała za dużo informacji, które, choć miały być kłamstwem, wyszło na to, że nieświadomie były bardzo prawdziwe. Rzeczywiście, jej matka była z Gromu. Jej ojciec był z Gromu. No i jej rodzeństwo...Jej prawdziwe, żyjące rodzeństwo, stojące przed nią w postaci jednego niepozornego burego brata. Serce zabolało ją prawie tak silnie, jak wtedy gdy jej nowa rodzina się rozpadła.

Pisnęła instynktownie, słysząc drżący głos Huby. Coś w jej umyśle kazało zrobić kilka kroków do przodu i polizać go czule po czole, przytulić i wrócić razem z nim do obozu, udając że nic się nie stało. Nie zrobiła tego jednak. Blokowała się sama. Nie chciała tego robić.

- Nie...Nie, przykro mi ja...Ja jestem tu nowa... - również zadrżał jej głos. Stan Huby zaczął przechodzić na nią niebezpiecznie szybko. - Nie znam cię...Nigdy....N-nigdy cię nie widziałam na oczy...Ja jestem Pies. Ja...ja nie jestem stąd - pokręciła głową, odsuwając się kolejny krok. - Moja rodzina...zgubiliśmy się. Czekam aż po mnie wrócą...to wszystko...
[Obrazek: dbptsn6-d028873c-7ac0-472d-b06e-17ebf511...cgcFJ96qKc]
Po co ci te owce niespokojne
- Kołysz je do snu -
Nie pójdą na wojnę
[Obrazek: d9s7qxh-9e3c5544-2c31-49cd-b405-ad7d9680...K2VYWP6lcg]
Czekam na skinienie
Puszczam w zapomnienie to
- Co nie padło z twoich ust -
pociągam za spust
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po raz pierwszy w życiu serce Huby zostało, naprawdę, złamane. Jak dotąd jeszcze nikt nigdy nie zdołał go szczerze, prawdziwie zasmucić. Pies to zrobiła, nieintencjonalnie. Nawet nie tyle, co Pies, a raczej okoliczności jej spotkania. Czułby się źle ze sobą, gdyby dalej naciskał i dopytywał - był pewien, że coś jest na rzeczy, ale nie wiedział, co. Nie chciał wprawiać dodatkowo drugiego kota w dyskomfort. Czkawka, czy Pies... czy ten kot przed nim w ogóle był prawdziwy?

Chwilę milczał, rozbieganym wzrokiem patrząc na wychudzoną, rudą sylwetkę.

- Ja- przepraszam - miauknął w końcu, przełykając przy tym gulę w gardle, głos jednak dalej miał spuchnięty od emocji. Szukał brata, a teraz, gdy widział kota tak niesamowicie podobnego do Czkawki, miał uwierzyć, że to nie jest Czkawka? - Przepraszam, ty wyglądasz... dokładnie jak on. Jak Czkawka, zniknął z Klanu Gromu tak dawno temu... obiecałem mu, że go będę bronić. I go nie obroniłem. I ty wyglądasz- ha- przepraszam, Psie, wybacz... przepraszam.

Po raz pierwszy w życiu po pysku Grzybowej Łapy spłynęły łzy. Zaraz je otarł jedną z łap, ale co wypłynęło, to wypłynęło i co Pies widziała to jej.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Posłała Hubie krzywe spojrzenie, które choć mogło początkowo wyglądać jak próba niemrawego uśmiechu, w rzeczywistości była tylko skrzywieniem. Było jej niekomfortowo, smutno i zwyczajnie niedobrze. Spotkanie brata wcale nie pomagało i przez to miała coraz większe obawy przed powrotem do Gromu. Może powinna była pójść do innego klanu, a Wężowej Gwieździe tylko przekazać informację, gdyby przyszli po nią z powrotem. Chociaż to też wymagało konfrontacji z przeszłością.

- Przestań - kaszlnęła. - Przestań mnie z nim...porównywać. Nie jestem Czkawką, nie jestem twoim bratem, nigdy...NIGDY cię nie widziałam na oczy. Nie mam pojęcia kim jesteś! Nie jestem stąd, nigdy nie byłam, mam rodzinę na Cmentarzu Samochodów i czekam aż po mnie wrócą. To wszystko!

Odwróciła wzrok momentalnie, wbijając go w ziemię, własne łapy. Tak naprawdę cokolwiek, byle nie widzieć jak bury płacze.
- Ale...Ale możemy się poznać...chyba - nie miała pojęcia, czy będzie tego żałować czy tylko utrwali w nim przekonanie, że Pies to rzeczywiście Czkawka.
[Obrazek: dbptsn6-d028873c-7ac0-472d-b06e-17ebf511...cgcFJ96qKc]
Po co ci te owce niespokojne
- Kołysz je do snu -
Nie pójdą na wojnę
[Obrazek: d9s7qxh-9e3c5544-2c31-49cd-b405-ad7d9680...K2VYWP6lcg]
Czekam na skinienie
Puszczam w zapomnienie to
- Co nie padło z twoich ust -
pociągam za spust
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Powiedziałem, że przepraszam! - wydarł się nagle z całą siłą jaką miał w płucach, a po ciemnych policzkach znowu spłynęły łzy. Choćby chciał, choćby próbował, nie potrafił ich cofnąć i nie potrafił ich powstrzymać.

Czuł się okropnie. Jak miał się czuć, gdy spotkał się z kotem który tak przypominał jego zaginionego brata, a ponoć nim nie był? Huba zaraz jednak cofnął uszy po sobie, gdy dotarło do niego, że niechcący podniósł głos na kota, który, tak naprawdę, nic mu nie zrobił. Jak już to on postawił Pies w bardzo nieprzyjemnej sytuacji, nie chciał tego. - Przepraszam. Przepraszam, że- że krzyknąłem, i że tak ciągle gadałem o... o moim bracie. Przepraszam.

Usiadł smętnie, nie wiedząc, czy chciał tu dalej być i rozmawiać z nieznajomą. Nie potrafił już na nią spojrzeć, bo potrafił myśleć tylko o tym, jakim chorym zbiegiem okoliczności i chorą grą Gwiezdnego Klanu było to, że Pies wygląda tak samo, jak Czkawka. Grzybek milczał dłuższą chwilę, pociągając nosem. - ... mówiłaś coś o tym, że- masz matkę z Gromu? Nie chciałabyś... no, tam dołączyć, ze swoją rodziną? Tak tylko- wiesz, luźno sugeruje. Wąż- Wężowa Gwiazda pewno by was przyjął. Tak myślę.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejny kroczek w tył. Nie poczuła strachu, krzyk nie był jej obcy. No, może krzyk z pyszczka Huby był, ale nie w tym rzecz. Zdrowy rozsądek i instynkt jednak podpowiadał jej, żeby krzykaczom usunąć się z drogi jak najszybciej. Nie była najlepsza w walce, nie miała zbyt dużego doświadczenia pod tym względem, więc wiedziała kiedy odpuścić.

Nie odpowiedziała już na wspomnienie o Czkawce. O niej. Ciężko mu było się pogodzić ze stratą brata, to pewne. Wyznanie mu jednak prawdy mogłoby być równie jak nie bardziej bolesne i zupełnie niepotrzebne im obojgu. Starała się myśleć logicznie nad tą kwestią, bo przecież ból nie był niczym dobrym. Kłamstwo niby też nie, ale dużo prościej było je wybielić.

- Nie. To znaczy...Tak, chciałabym. Myślałam nad tym znaczy. Ale moja rodzina...Oni...Oni nie są jak Klanowe koty, wiesz? Są bardziej...ludzcy. To znaczy, więcej przebywają z ludźmi, z ich otoczeniem, znają przedmieścia i osiedle i wchodzą do domów nawet. Nie odnaleźliby się w Gromie. Ani żadnym innym. Są bardzo...bardzo zgrani i zżyci. Hah, jakby Hadiuga tu był to z pewnością by powiedział, że jesteś krasny. Z tego co rozumiem to znaczy, że ładny, bo masz ładne futerko. Ale chyba jemu niewiele trzeba, bo na mnie też tak powiedział.
[Obrazek: dbptsn6-d028873c-7ac0-472d-b06e-17ebf511...cgcFJ96qKc]
Po co ci te owce niespokojne
- Kołysz je do snu -
Nie pójdą na wojnę
[Obrazek: d9s7qxh-9e3c5544-2c31-49cd-b405-ad7d9680...K2VYWP6lcg]
Czekam na skinienie
Puszczam w zapomnienie to
- Co nie padło z twoich ust -
pociągam za spust
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Huba nigdy nie miał problemu z kontaktem wzrokowym. Uważał to za coś kulturalnego, coś, co się robi w rozmowie naturalnie, ale teraz nie potrafił spojrzeć w ogólnym kierunku Pies, co dopiero prosto w jej pysk. Coś mu nie pasowało ale dużo bardziej, niż zmartwiony własnymi uczuciami martwił się tym, jak czuje się ruda kotka. Nie był na terenach Klanu Gromu, aby się rządzić, żądać wyjaśnień i wyciskać z niej informacje.

Dlaczego jeszcze nie poszła w swoją stronę po tym, jak postawił ją w tak niezręcznej sytuacji i jeszcze na nią nakrzyczał.

- ... - Grzybek w ciszy słuchał opowieści rudej kotki i na dobrą sprawę wyciągnął z niej dwie rzeczy. - Mówisz tak, jakbyś wiedziała, jak jest w Klanie Gromu... pewno mama ci naopowiadała? A no... i ten. Czym są "ludzie"?
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czuła się niezręcznie. Bardzo. Brat na nią nie patrzył, ona wbijała wzrok w jego czoło, byle przypadkiem nie trafić mu w oczy, i tak stali i niby prowadzili rozmowę. W rzeczywistości ciężko było nazwać to rozmową, a bardziej wymianą informacji i paru faktów. Gdyby nie speszenie ich obojga i ciągłe przerywanie słów, mogliby pracować jako informatorzy różnych klanów. Krótkie przywitanie, wymiana zdań i rozejście się. Nawet nie musieliby na siebie patrzeć.

- Ludzie to dwunogi. Jak wy to chyba nazywacie. I tak! Mama mi naopowiadała...dużo. Iii wiem trochę. Co nieco. Wiem, że są te no...Rangi. I że macie tam legowiska. I że robicie patrole i macie swoje granice i tereny. I że są inne klany. I że przy legowisku Węża jest taki ostry krzacze... - ugryzła się w język. Czy ta wyimaginowana matka dawałaby jej tyle informacji? Pamiętała, jak sama się trochę na niego nadziała w dzieciństwie.

/wygaszone
[Obrazek: dbptsn6-d028873c-7ac0-472d-b06e-17ebf511...cgcFJ96qKc]
Po co ci te owce niespokojne
- Kołysz je do snu -
Nie pójdą na wojnę
[Obrazek: d9s7qxh-9e3c5544-2c31-49cd-b405-ad7d9680...K2VYWP6lcg]
Czekam na skinienie
Puszczam w zapomnienie to
- Co nie padło z twoich ust -
pociągam za spust
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciągła wędrówka Skalistego Zbocza powinna być w tym momencie nieco lepsza niż przez większość czasu, od kiedy opuścił swój klan. Czuł się lepiej, nawet największa rana wyglądała nareszcie na w pełni zagojoną, pozostawiając po sobie bliznę na jego brzuchu, jednak wciąż istniała w nim pewna wątpliwość, czy jest już gotowy. Jednak miał cel, zamierzał to zrobić, chciał znaleźć tamtą samotniczką i pozbyć się jej ostatecznie, jednak przedtem może mógł poczekać jeszcze przynajmniej dzień.
Zamiast tego jak na razie skierował się w stronę Siedliska Koni, miejsca, w którym miał się spotkać ze Szponem. Iw które brat nigdy nie przybył, nie dając żadnego wyjaśnienia, żadnej wskazówki na temat tego, co mogło się z nim stać. I ta niewiedza była jednym, co powstrzymywało wciąż Skałę przed całkowitym zapomnieniem o swoim wcześniejszym życiu. Być może jego brat jeszcze gdzieś na niego czekał, być może mógłby zabrać go ze sobą, bo przecież tak miało być, mieli zawsze być razem, więc dlaczego został sam?

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zguba natomiast wciąż tułało się z miejsca na miejsce, z rzadka zatrzymując się gdziekolwiek na dłużej. Nieubłaganie kiełkowała im w kąciku mózgu myśl, że właściwie tutaj nie ma już nic do roboty, i coraz częściej spoglądało z nieokreślonym zamyśleniem w horyzont.

Teraz jednak nie myślało o tym. Leżało niedbale rozwalone na jednym ze zwisających niewiele nad ziemią konarów, niemrawo poruszając łapą w drgającym od ciepła powietrzu. Gałąź skrzypnęła pod ich ciałkiem, kiedy obejrzało się za przechodzącym nieopodal Skalistym Zboczem, mrużąc przy tym oczy, by nie oślepiło ich słońce. W tych ciepłych dniach cień udzielany przez drzewa Grądu był prawdziwym błogosławieństwem.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc kroki, od razu odwrócił się w stronę, z której dobiegały, by sprawdzić, z kim takim przyszło mu się spotkać. Oby nie było to żadne niebezpieczeństwo, to była pierwsza opcja, która przyszła mu na myśl. Co najwyżej przez najkrótszy moment mógł pomyśleć, że być może przechodzić tu jego brat. Chociaż po prostu przechodzenie tak po prostu, bez witania się od razu, czy wręcz przybiegnięcia prosto do niego, nie było zbyt prawdopodobną opcją. Poza tym wystarczyło tylko szybkie rzucenie okiem, by upewnić się, że ten kot nie był tym, kogo poszukiwał.
- Widziałeś tu jakieś koty poza nami? – spytał, nie podchodząc bliżej do samotnika. Nie zamierzał przecież prowadzić tu żadnych dłuższych rozmów, wystarczy pytanie, może ewentualnie kilka, a później pójdą w swoje strony. Nie miał powodów, by nawiązywać nowe znajomości, stan w którym się znajdował przecież i tak był przejściowy, jeszcze trochę i go tu nie będzie, a już nikt więcej nie uzna go za kota pozbawionego własnego klanu.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości