Logo Artemidy
Duży Grąd
Ha, trafiła. Czyli jednak, po długich samotnych księżycach w końcu była w stanie spotkać się z siostrą. Ah, żeby tylko jej jeszcze jakoś na tym zależało. Sama Pliszka zdawała się jej nie poznawać albo zrobiła tę szlachetną dla samej siebie rzecz, by zapomnieć o zaginionym rodzeństwie i pójść dalej. W końcu kto by nie płakał za Myszą?
- A zdradził mi pewien członek waszego klanu. Macie kreta, wiesz o tym? Słyszałam, że często zagaduje samotników na patrolach. A przy okazji mówił coś o zarazie trawiącej Cień od środka. Padło wtedy twoje imię właśnie, imię Psiej Gwiazdy i kogoś tam jeszcze - wzruszyła barkami. Czemu by nie wykorzystać okazji dla odrobiny zabawy i wkopania w to własnego brata. - Teraz to już nic nie wolno, co? - mruknęła, przesuwając leniwie łapy pod najbliższe drzewko, by otrzeć się swędzącymi łopatkami o drapiącą korę. - Nie jestem dla ciebie zagrożeniem. Przynajmniej nie na razie. Z Ziem Niczyich też będziesz próbowała mnie wykopać?
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pliszkowy Zagajnik zwyczajnie nie pamiętała wiele ze swojego dzieciństwa poza smarkaniem i głosem medyków. Im dłużej patrzyła się na pysk samotniczki, tym bardziej odnosiła wrażenie, że jest jej znajoma, ale to uczucie było niczym swąd pod skórą - nie do dosięgnięcia. Mogło jej dzwonić, ale z zestawem informacji, jaki miała obecnie, nigdy nie dowiedziałaby się, w którym kościele.
Z każdym kolejnym słowem futro Pliszki rosło coraz to wyżej, a na pysku mieszały się wszelakie ekspresje - zdezorientowanie, niepokój, złość. To było jej pierwsze spotkanie z kimś spoza klanu… i bała się, zwyczajnie się bała, nie wiedziała co powiedzieć i jak postąpić, gdy cały ten czas wmawiała sobie, że jest słabsza od reszty wojowników i nie powinna za bardzo wychylać nosa. Ten ktoś stanowił zagrożenie nie tylko dla niej, ale i całego Klanu Cienia - nie mogła zostawić w ten sposób tej sprawy, gdy ktoś właśnie zdradził jej, że ktoś w klanie nie jest w pełni lojalny… i udowodnił jej to słowami, które utkwiły w jej łbie, odkąd zostały wypowiedziane na ceremonii. Całe jej ciało napięło się na wspomnienie i myśl, że to jej imię było przy tym wspominane.
Ona dobrze wiedziała, że tak było.
Powinna coś zrobić, powinna dowiedzieć się więcej, ale jak? Samotnicy byli nieprzewidywalni, a sposób mówienia kocicy przed nią tylko to wszystko utrudniał. Pliszka była prostym kotem - nie potrafiła popchnąć rozmowy tak, by zmusić ją do wyjawienia informacji, jednocześnie nie będąc przy tym oczywistym. Zmarszczyła brwi i wbiła wyciągnięte już pazury w ziemię.
— Jeśli przyszłaś tu po coś więcej, niż żeby siać chaos, to powiedz coś konkretnego. A jak nie, to nie zbliżaj się do granicy Klanu Cienia. Nie próbuję wykopać cię z Ziem Niczyich, tylko ostrzegam, że jesteś zbyt blisko naszego terytorium — wycedziła, próbując swoich najszczerszych sił w byciu poważnym, pewnym siebie i wywierającym wrażenie.
Nie dość, że była za blisko, to wiedziała za wiele. Kim była kocica przed nią?

[Obrazek: OyZJ2Tu.png]


czy wiesz już jakie miejsce zajmujesz w szeregu,
czy jesteś wybrańcem czy też pierwszym z brzegu
czy miałeś wpływ na to, kim teraz jesteś
czy płyniesz jak liść unoszony na wietrze?

LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pliszka się denerwowała, co sprawiało Myszy wielką satysfakcję. Jako do osoby nic do niej nie miała, ale samotniczka do większości nic nie miała. Wewnętrzna potrzeba tworzenia zamieszania wokół siebie była jednak zbyt bliska i nieważne, czy obok stał wróg czy brat, obojgu mogło się oberwać w takim samym stopniu. Poza tym, Mysz była złośliwa z natury, sprawianie komuś dyskomfortu czy zdezorientowania było jak zjedzenie najlepszej części królika po kilku dniach głodowania. Zupełnie jak naturalna potrzeba, niegorsza od pragnienia czy podrapania swędzącej szyi.
Prychnęła z rozbawieniem. - Nie, to ty jesteś za daleko od waszego terytorium - zarechotała, ostentacyjnie przejeżdżając pazurami po drzewie. Nie zamierzała jednak dać się nadziać na łapy siostry, nie o to w tym chodziło. Przynajmniej nie teraz. - Ale skoro chcesz. Przedstawił się jako Trzmiel. Szczerze mówiąc nie wyglądał na takiego, co by mógł zorganizować rebelię. Wielki, ale cholernie głupi. Trochę się zagalopował jeśli chodzi o opowiadanie o sobie, a tylko się spytałam czy dobrze idę, haha - oblizała pysk w krótkiej przerwie, lustrując uważnie pysk Pliszki. - Wydawał się być zaniepokojony sytuacją w Klanie. Nie, zaniepokojony to mało powiedziane. Przerażony. Nie wiem co się tam u was dzieje, ale albo macie w swoich szeregach bardzo słabe, tchórzliwe jednostki albo coś jest nie tak.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pliszce trudno było nie zwątpić - bo właściwie to tak, miała rację, była za daleko, ale… czy to tak wielka różnica? Zresztą, miała rację, by odganiać ją jak najdalej od niej - była samotniczką, a do tego niebezpieczną; taką, która wiedziała za dużo. Zacisnęła wargi i cofnęła jeszcze bardziej swoje uszy. I nawet mówiąc jej to miała czelność oznaczać teren.
Pliszka czuła się piekielnie sfrustrowana i zła, a jednocześnie bezsilna. Czy jeśli zawoła teraz po pomoc, nie będzie to zwyczajnie ośmieszające? Przeganianie samotnika z Ziem Niczyich. Ale to nie był zwyczajny samotnik!

A jednak nie musiała wyciagąć żadnych informacji, bo zostały przedstawione jej na tacy. Szybko pożałowała jednak swojej ciekawości.
Trzmiel. Trzmiel. To tylko imię, każdy mógł użyć takiego aliasu. Prawda? Wielki. Jej brat był całkiem duży, jak zresztą i ona sama. Ale nie byłby tak głupi, prawda? Przełknęła ślinę. Czuła się, jakby jej myśli i komórki mózgowe grały ze sobą właśnie w berka, a niepokój - rosnący z każdym słowem Myszy - było widać na jej pyszczku, jak gdyby ten był otwartą szeroko książką.
— I… jak wyglądał… ten Trzmiel? — spytała z napięciem, przez chwilę zapominając, że w sumie to wszystko mogło być wymyślone przez Mysz, a i też że ta nawet nie miała żadnego obowiązku jej odpowiadać, jeśli nie chciała. Niebieska kotka czuła się jak gdyby się rozsypywała, a tak ciężko sklejała do siebie swoje części przez ostatni księżyc czy dwa.

[Obrazek: OyZJ2Tu.png]


czy wiesz już jakie miejsce zajmujesz w szeregu,
czy jesteś wybrańcem czy też pierwszym z brzegu
czy miałeś wpływ na to, kim teraz jesteś
czy płyniesz jak liść unoszony na wietrze?

LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cieszyła się, że połknęła haczyk. Opisanie Trzmiela nie byłoby trudnym zadaniem, ale jednak Mysz musiała grać, jakby spotkała go w życiu raz, więc zbyt szczegółowego opisu dać nie mogła. Choć może Pliszka była już na tyle wzburzona tematem, że nie będzie zwracać na to uwagi, szczególnie, że hej! braciszek może właśnie myśleć nad rewoltą w klanie!
- Eh, jak on wyglądał...Duży, bury, dużo bieli miał. Na mordzie chyba więcej brązu. W ogóle mordę jakąś taką dużą miał, całą rozmowę się zastanawiałam jak mocny ma nacisk szczęk, nie? Tacy to mają szczęście. Mnie natura nie obdarzyła zbyt hojnie, heh - wzruszyła barkami z krótkim śmiechem.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mocny nacisk szczęk to miała Pliszka na swoje własne zęby, gdy słuchała słów samotniczki. Potwierdzała jej najgorsze przypuszczenia; Pliszkowy Zagajnik czuła, że zaraz się chyba zrzyga. To był jakiś żart? Byłoby… byłoby lepiej, gdyby po prostu tego nie wiedziała. Gdyby nigdy nie spotkała białoburej i mogła przymknąć oczy na to, co jej ukazywała. Nie potrafiła po prostu wyrzucić tej interakcji w tył swojej głowy, pomyśleć sobie, że ta dziwna kocica po prostu dostała za dużo informacji i teraz chce siać chaos. Bo dlaczego by jej to wszystko mówiła? Tak po prostu? Nie zależy jej na jej krecie? Może kretem był ktoś inny, który podał jej charakterystyki Trzmielopręgiego i więzy krwi między nim, a Pliszką.
Chciałabyś, żeby tak było. Ale nie mogła się do tego przekonać. Nie w pełni. Co w ogóle miała zrobić z taką informacją? Przekazać to przywódcy… nie, zastępcy - Psia Gwiazda nie powinien marnować na nią czasu? Ale to jej brat. Nie chciała działać przeciwko mu… ale nie wiedziała, czy byłaby skłonna porozmawiać z nim sam na sam, by zacząć ten temat. To tak, jakby ostrzegała wroga… ale to nie był jej wróg. To Trzmielopręgi. Ale… ale rozpowiadał złe rzeczy. Na Gwiezdnych!
Jej brwi były tak zmarszczone, jakby miała zaparcie. No, mózgowe miała na pewno. Szczególnie gdy myślała o burym odcieniu futra Trzmiela i widziała ten sam odcień w plamie na pysku kocicy przed nią; gdy myślała o bracie, o rodzeństwie, i kątem świadomości wychodzącym w końcu spod ciężkiej gęstwiny zdawała sobie sprawę, do kogo podobny jest ten kształt pyska, ten odcień, ten wzór. Ktoś, dla kogo bycie samotnikiem byłoby w tym momencie całkiem prawdopodobne.
Ale nie mogła mieć pewności. Nie potrafiła znieść bycia pewnym.
— … — chciała coś powiedzieć, ale nawet nie wiedziała, co. Wypuściła powietrze przez nozdrza z ciężkim świstem. — Usłyszałam wystarczająco. Sprawy Klanu Cienia nie są już twoimi, więc się w nie nie wtrącaj. …Do widzenia — o ile pierwsze zdanie było całkiem donośne i bez zająknięcia - choć wciąż z dozą niepewności, tak drugie było tak komicznie niezręczne, że nawet ona poczuła zawstydzenie. Prędko obróciła się na pięcie i zaczęła maszerować - szybko tupiąc, coś między chodem, a biegiem - w stronę Klanu Cienia, jakby bardzo zaaferowana.
To wszystko musiało jej się przyśnić.

zt

[Obrazek: OyZJ2Tu.png]


czy wiesz już jakie miejsce zajmujesz w szeregu,
czy jesteś wybrańcem czy też pierwszym z brzegu
czy miałeś wpływ na to, kim teraz jesteś
czy płyniesz jak liść unoszony na wietrze?

LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się krzywo, złośliwie, choć minimalne starania o przyjazny uśmiech dały efekt bardzo dziwnej lini pyska. Wyglądało to nienaturalnie, ale zdecydowanie odpowiadało temu, jak obecnie czuła się Mysz. Ciężko jednak mimiką pokazać uczucie wielkości. Malutka manipulacja, trochę kłamstwa, nagięcie paru faktów i voilà, mamy przerażoną siostrę i brata w ewentualnym niebezpieczeństwie. Zdawała sobie sprawę, że podświadomie kryła jakieś pozytywne uczucia wobec Trzmiela, ale nic nie stało na drodze, żeby miał parę kłopotów dzięki niej w Klanie. No, o ile nie uznają nagle, że muszą pogadać i wszystko wyjaśnić, wtedy cały plan pójdzie leżeć.
Pomachała nonszalancko łapką w stronę oddalającej się Pliszki, a następnie sama odeszła w swoją stronę.

/zt
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zimne Powietrze.
To, czego w tym upalnym dniu właśnie potrzebował wysoki młodzik.
Nie był rannym kotem. Nie minie nawet dziesiąta na zegarze właścicieli, gdy on nie powie nawet słowa.
Dziwiło go, że niektórzy mają spokojny sen.
Jak jego siostra,
która to została w domu z powodu na pogodę i słońce, które swymi promieniami okrywało każde miejsce na ziemi.

Było to dziwne miejsce, lecz Komecie nie uciekło ma uwadze, że było tu więcej zieleni, jak otwartego terenu.
Jego łapy dały mu balans na płocie, który oddzielał konie od owego lasu.
Zeskoczył.
Prócz tego miejsca. Zaszedł aż tu.
Cień otulił swym kocem ziemie i jego ciało, a jego poduszeczki mogły odpocząć. Było tu ciemniej, jak w zwykłym lesie - Kometa podnosi głowę i widzi. Widzi, jak konary niskich drzew łączą się w tańcu.

Zastanowił się młodzieniec, jakim cudem konie nie uciekają w to miejsce.
Wskoczył na odsłonięty korzeń, delektując się cieniem.
Ciemne, pstrokate w srebro i biel futro powiewało jak nocne niebo na tle cieni.


/Tnąca Zawieja
LVL 3 180 / 200
MedLVL 1 50 / 200
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrol. Że też Niedźwiedzi Ryk nie ma dla niego litości. Jest stary, wdowcem i jeszcze musi chodzić na patrole w taki upał, masakra. Cóż, taką cenę się płaci za trzymanie się rangi rękami i nogami. Zawieja szedł cały czas w milczeniu razem z Orlim Szponem. W okolicy Zielonego Wgłębienia poczuł zapach kota. Intruz! Od razu przypomniała mu się samotniczka, którą przegonił z tych terenów, a właściwie, która go obraziła i sama poszła, ale trzeba takie rzeczy koloryzować. Zawieja zmarszczył brwi i oznajmił Orlemu Szponowi, że pójdzie kawałek w Duży Grąd, aby zbadać sytuację. Wojownik zgodził się zaczekać na Granicy. Po chwili syn Olchowego Szeptu namierzył obcego, najprawdopodobniej Pieszczocha. Już miał rzucić wyzwiskami, kiedy spojrzał kocurowi w oczy. Miał jej oczy, te złote spojrzenie... O dziwo też posturę, kryzę i nos Porzeczki. Pręgi na jego ciele również jakby znajome. Nie, to niemożliwe...
- Coś Ty za jeden?- zapytał oschle.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słyszał kroki, wyczuł koci zapach.
Widok codzienny - kotowie było wszędzie, jak to ojciec i matka mawiali.
Kometa nie ruszył się z korzennego, mógłby ktoś powiedzieć, tronu.

Komety nos nie wyczuł człowieka, przybysz musiał więc być tym, kogo zwali rodzice jego samotnikiem. Albo przynajmniej wędrownym.
Bursztynowy wzrok spojrzał się jednak z ciekawością - jego bura szata i zielony wzrok iście przypominał mu matkę. Matulkę, która w domu czekała na swego synka.
Nieznajomy dla naszego bohatera był tylko mniej urodziwy, no i starszy.

Słysząc oschły ton, Kometa spojrzał się ino na starszego z iskrą w wzroku.
-Oh, mam nadzieję, że ma osoba nie naruszyła twego terenu, o czcigodny nieznajomy. - Skinął do starca łbem, lecz ani ważył się ruszyć.
-Już się przedstawiam - zwą mnie Kometą, syn Chmury i Wędrowca. Miło poznać, choć twój ton sugeruję, że coś zrobiłem, by zajść ci za skórę...? - Uniósł brew, ton iście ciepłym pozostawał.
Zaciekawiło go to stworzenie przed nim, noszące kolory i rysy jego matki.
LVL 3 180 / 200
MedLVL 1 50 / 200
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uprzejmy jak na piecucha. Dziwne. Niespodziewał się takiej kultury. Życie cały czas go zaskakuje, najpierw uprzejmy podopieczny, teraz pieszczoch. Zawieja odwzajemnił skinięcie łbem.
- Jeszcze nie. Jesteś blisko terenów Klanu Cienia, a my nie tolerujemy obcych- wyjaśnił spokojnie. Nie było póki co być nie miłym, ale miłym dla byle kogo to on też nie będzie.
- Tnąca Zawieja jestem- przedstawił się. Ze względu na podobieństwo do Porzeczkowej Pestki musiał zadać jedno pytanie, które nie mogło mu przejść przez gardło.
- Znałem Chmurkę. Znasz pochodzenie swojej matki?- zapytał. Nie uwierzy, jeśli ta Chmurka jest jego zaginioną córką, choć to jest możliwe.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Klanu Cienia? Ale ci historia, mój drogi! Mi matulka z takowego pochodzi! -
Wyszczerzył kiełki, trzepiąc uszkiem swym na bok. Ino raz obudził się do rozmowy, bo temat był mu poniekąd bliski.
Głowa Komety uniosła się w zamyśleniu. Kocur o urodzie nocnego nieba wtem wyszeptał. -Albo to inny klan cienia...? - Nie mógł być pewny, bo historia taka, że styczności z takowym klanem nie miał. Ile było klanów cienia na świecie?
Dobre pytanie, które zadał sobie nasz obiekt historii w owym momencie.

Ogarnął jednak uśmieszek na swym licu, słysząc pytanie kocura.
Nie ruszył się Kometa, nawet nie drgnął.
-Hm. Poniekąd już się wydało... - Brzoskwiniowy wzrok przekręcił się na bok.
-Tak. Raczej nie ma czego się wstydzić, czyż nie, drogi panie? -
LVL 3 180 / 200
MedLVL 1 50 / 200
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To nie może być prawda! Chmurka nie może być Pieszczochem, z pieszczochem i mieć kocięta pieszczochy! Toć to katastrofa! Hańba dla całej rodziny! Przynajmniej on to tak widzi, a Porzeczka... Porzeczka byłaby szczęśliwa, że jej córka żyje. Na pewno wszystko przyjęłaby z radością i spokojem. Nie przejmowałaby się pochodzeniem w przeciwieństwie do niego.
- Pochodzenia z Klanu Cienia? Ależ skąd! To duma urodzić się w silnym i pełnym perspektyw Klanie!- oznajmił pewnym tonem głosu. Już nie chciał dodawać, że wstydzić to się można bycia pieszczochem. Niżej upaść się nie da.
- A coś więcej twoja matka mówiła Ci o Klanie? Imiona bliskich jej kotów?- zapytał wlepiając wzrok w Kometę. Musi zebrać więcej informacji, aby mieć pewność co do swoich przypuszczeń. Wygląd o niczym może nie świadczyć, tak samo imię jego córki z rodzicielką Komety, to może być zbieg okoliczności.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiele perspektyw? Brzmi to jak nieudana oferta pracy, pomyślał sobie Kometa. Nieudanej i żmudnej, patrząc po pysiu nieznajomego starca.
Brew Komety uniosła się, lecz ino podwinął puszysty ogon nad korzeń, na którym bytował.
Łeb Komety jednak skinął w zrozumieniu.

Uniósł nasz bohater brew, cmoknął ino raz i odpowiedział.
-Z pamięci mej jedno imię się wyłania, może dwa. Wuj mój Przymrozkiem ponoć się zwał, a babka Porzeczką, lub Pestką. Tu pewności jednak nie moge mieć. -
Korony drzew wydawały się teraz jeszcze bardziej złączone w jedno wielkie stworzenie lasu, jak tak brzoskwiniowy wzrok patrzył.
-Wybacz, jeśli zawód ci sprowadziłem. Czyżbyś kojarzył mą matulę? -
LVL 3 180 / 200
MedLVL 1 50 / 200
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To już nie przypadek. Kometa jest jego krewnym. Ciężko stwierdzić czy ma teraz cieszyć się czy płakać. Z jednej strony to spełnienie jego pragnienia- posiadanie wnuka, a co za tym idzie przekazanie jego genów dalej, z drugiej strony ma w rodzinie pieszczochów- brudną krew!
- Tak...- zawahał się. Może do niczego się nie przyznawać i kocur pójdzie w swoją stronę i oboje zapomną, że w ogóle się spotkali? Tak by było najprościej, ale Porzeczka by mu tego nie darowała. Na pewno go obserwuje.
- Jest moją córką. Przymrozek to mój syn, a Porzeczkowa Pesta...- westchnął z bólu, a jego mina zrobiła się smutna, podobnie jak głos- była moją partnerką. To oznacza, że jesteś... moim wnukiem...- powiedział i przełknął głośno ślinę. To się nie dzieje naprawdę. Upał mu zaszkodził, zaraz obudzi się w lecznicy i nad nim będą stać jego córki próbując to ocucić.
- Ale o twoim dziadku, Tnącej Zawiei nie łaskawa twoja matka była wspomnieć?- dodał na rozluźnienie nieco atmosfery. To typowe u jego córek. Ze wszystkim szły do matki, on o wszystkim dowiadywał się ostatni, albo grubo po czasie od Porzeczki. Nie dziwi go to, że Chmurka nic o nim nie wspominała.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości