Długofutry, czarny srebrny charcoal bengal z bielą, gdzie ta bardziej charakterystyczna znajduje sie na mordce, czole w formie gwiazdki, torsa, łap i pasma w ogonie.
Wysoki jak brzoza gigant, o kwadratowej, lecz eleganckiej mordce.
Brzoskwiniowo-złoty wzrok.
Ciekawski, dość śliski typ o uroczej mordce. Pasjonat przygód, jak i przekraczania granic.
Jest elegancki - ceni sobie czystość, wygląd, piękny kolor. Kometa potrafi docenić ludzką muzykę, taniec czy wytwór ich rąk o przeciwstawnych kciukach.
Gdyby nie te cuda świata dwunożnych, nie siedziałby w swym wypchanym legowisku - szukałby przygody.
Przygód, o których opowiadała mu matka, a które wykształciły w Komecie kolejną ceche - ciekawość.
Ciekawość do życia, śpiewu, tańca, czy otaczającego go świata...
Ciekawość, którą stara się zadowolić, nawet, jeśli ma iść po trupach.
Kometa wątpił w przypadki, takim już kotem był. Widział niezadowolenie, iskierki obrzydzenia w ekspresji jegomościa o burej szacie. Czyżby Kometa napotkał jakiegoś, pożalcie się bogowie, gbura?
A jednak to było chwilowe zwątpienie, ot, nieznajomy dziadek był...Zagubiony w swych emocjach. Był w żałobie, po jakiejś bliskiej stracie. Wiele perspektyw, huh?
Kometa nie był. Wiedział, że to było zabawne w swej racji.
Z napuszoną kryzą, Kometa położył łba na przednich łapach.
-Tak, jako odpowiedź na oba? Oh. Jestem honorowym kotem, sprzeciwiając się co niektórym opiniom. -
Wydał z siebie lekkie rozczarowanie - nie zrobił bowiem nic, co mogłoby dziadka zawieść.
Dopiero co się poznali.
-Była? -
Ot, zwykłe pytanie. W wieku nieznajomego wszystko mogło się wydarzyć.
-Była. Ino małym berbeciem byłem. Pewnie moja siostra lepiej pamięta drugą część imion. -
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Oj, trochę poprowadził rozmowę na nie te tory, choć tak, będąc pieszczochem Kometa już go zawiódł, ale się do tego nie przyzna. - To nie była odpowiedź na oba, tylko ostatnie. Nie znamy się, więc jeszcze nie mogłeś mnie zawieść- naprostował. Typowy chłop, możesz mu zadać wiele pytań, a on odpowie tylko na ostatnie. Trzeba to Zawiei wybaczyć i wziąć na niego poprawkę. - Odeszła parę wschodów słońca temu do Gwiezdnego Klanu, na Srebrną Skórkę, nie wiem czy Chmurka opowiadała Ci o tym- oznajmił. Kurczę jakie to wszystko wydaje się skomplikowane. Takiemu kotu z Klanu łatwiej się o takich rzeczach mówi niż z komuś kto może nie mieć o tym zielonego pojęcia. Dla Komety to wszystko może być totalna abstrakcją. - Masz jeszcze siostrę?- zareagował wyraźnie ożywiony. A więc wnucząt jest więcej! Cudownie! Szkoda, że nie natknęli się na siebie wcześniej, wtedy i Porzeczka by poznała swoich krewnych! Ach! - Chciałbyś może wrócić do korzeni? Żyć w Klanie jak twoi przodkowie?- zapytał z nadzieją. Jak fajnie będzie przedstawić go Klanowi! Ciekawe jak zareagują jego córki! Jedynym problemem jest pochodzenie Komety, ale wyrzeknie się on matki, on sam córki i będą udawać, że nic z życiem Pieszczocha nie mają wspólnego.
Długofutry, czarny srebrny charcoal bengal z bielą, gdzie ta bardziej charakterystyczna znajduje sie na mordce, czole w formie gwiazdki, torsa, łap i pasma w ogonie.
Wysoki jak brzoza gigant, o kwadratowej, lecz eleganckiej mordce.
Brzoskwiniowo-złoty wzrok.
Ciekawski, dość śliski typ o uroczej mordce. Pasjonat przygód, jak i przekraczania granic.
Jest elegancki - ceni sobie czystość, wygląd, piękny kolor. Kometa potrafi docenić ludzką muzykę, taniec czy wytwór ich rąk o przeciwstawnych kciukach.
Gdyby nie te cuda świata dwunożnych, nie siedziałby w swym wypchanym legowisku - szukałby przygody.
Przygód, o których opowiadała mu matka, a które wykształciły w Komecie kolejną ceche - ciekawość.
Ciekawość do życia, śpiewu, tańca, czy otaczającego go świata...
Ciekawość, którą stara się zadowolić, nawet, jeśli ma iść po trupach.
Kometa skinął łbem w zrozumieniu.
Ot, staruszek nie znał się na żartach, musi kocur nocy zanotować na przyszłość, jeśli go spotka jeszcze na swej drodze.
Czy rzeczywiście nieznajomy mógł dzielić z nim krew? Nawet jeśli, to czy Kometa chciałby tak zabawić się kosztem starej duszy?
Możliwe. Może wędrowcy syn by na tym skorzystał, jak i jego siostra.
Metoda na wnuczka często bywała okrutna. Nie mógł się nasz drogi bohater do tego zmusić.
Miał honor.
-Moje....Najszczersze kondolencje, Tnąca Zawiejo. -
Powiedział ciepło ze swego korzenia. Na tyle było go stać.
-Srebrna skórka obiła mi się o uszy. Matula ma porównywała mnie aparycją do takowej. Nie wiem, czy mam się obrazić, czy był to komplement... -
Uśmiechnął się z lekkim parsknięciem. Uroki rodziców z dwóch innych światów.
-Siostrę, ano. Mgławica się zwie. Nie wyszła, bo za długa droga w ten upalny dzień z domu naszego. Biedna roztopiła by się na mych oczach. Ja sam wyszedłem z misją, drogi panie. Świat poznać. -
Zaśmiał się z własnej gałęzi. Siostra choć energiczną, tak szybko traciła rachubę czasu. Jeszcze by sie rozdzielili, i co?
Rozłąka miała jakby być tematem przewodnim, bo następne słowa burego kocura sprawiły u Komety lekkie zdziwienie. Rzeczywiste.
-Interesująca propozycja. Zgodziłbym się, ino pod jedną, drobną prośbą, drogi....Dziadku. Jeśli pozwolisz tak sie zwać. -
Odparł dumnie, prostując łba na barki.
Podróż mogła okazać się ciekawą w te strony...Leśne i dzikie, ino musiał o rodzeństwo swe sie zatroszczyć.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Zawieja kiwnął głową przyjmując kondolencję. Musi pogodzić się ze stratą, o ile zdąży przed własną śmiercią. Podobało się też mu to, że Kometa był wychowany, tak jak on planował wychować swoje córki i co wyszło. Jego pociechy są kulturalne i potrafią się witać jak należy, co dla Tnącego jest bardzo istotne. - Nie mam pojęcia- odparł. Niech Kometa interpretuje to jak chce. On nie będzie się nad tym rozwodził. Dla niego wygląd jest ważny pod kątem czystości, ułożenia futra, a nie podobieństwa do czegoś. Mina Tnącego nieco zrzedła, gdy usłyszał, że Kometa wyruszył, aby zwiedzać świat. Jego propozycja w takim wypadku nie ma sensu. Uwięzi go wtedy na terenie Klanu i świata nie zobaczy. On osobiście nie widzi sensu poznawania dalszych zakątków, ale co kogo kręci. - Jaką?- zapytał. Właściwie to on złożył luźną propozycję, gdyż wszystko zależy od Psiej Gwiazdy. Przywódca to twardy zawodnik, może być z nim ciężko. Jeszcze jak Kometa będzie stawiał warunki to już w ogóle może być trudno z przyjęciem do Cienia.
Długofutry, czarny srebrny charcoal bengal z bielą, gdzie ta bardziej charakterystyczna znajduje sie na mordce, czole w formie gwiazdki, torsa, łap i pasma w ogonie.
Wysoki jak brzoza gigant, o kwadratowej, lecz eleganckiej mordce.
Brzoskwiniowo-złoty wzrok.
Ciekawski, dość śliski typ o uroczej mordce. Pasjonat przygód, jak i przekraczania granic.
Jest elegancki - ceni sobie czystość, wygląd, piękny kolor. Kometa potrafi docenić ludzką muzykę, taniec czy wytwór ich rąk o przeciwstawnych kciukach.
Gdyby nie te cuda świata dwunożnych, nie siedziałby w swym wypchanym legowisku - szukałby przygody.
Przygód, o których opowiadała mu matka, a które wykształciły w Komecie kolejną ceche - ciekawość.
Ciekawość do życia, śpiewu, tańca, czy otaczającego go świata...
Ciekawość, którą stara się zadowolić, nawet, jeśli ma iść po trupach.
Słowa nie były pomocne, więc Kometa nasz drogi nie przejął się więc zbytnio porównaniem.
Dużej reakcji, aprobaty bądź zniesmaczenia nie wywołało, więc temat musiał być nieważny dla kotowia tego sortu, który pochodził z lasów.
Kometa wskoczył na kolejny korzeń z gracją, obserwując dziada z równego poziomu.
Wolał nie górować nad starcem. Ten mógłby się poczuć urażony, a jak widać łatwo było do tego doprowadzić. Taki typ kota, hm?
Głos Komety czystym, bez krzty zająknięcia.
-Siostre ino powiadomić bym musiał, ten jeden raz. Rozłąka nam nie służy, ta sama krew, te same łono nas spowiło. Rozdzielenie się bez jakiegokolwiek słowa byłoby bolesnym doświadczeniem. Chyba, że by ze mną tu przybyła. -
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Tylko taki warunek? Nie ma problemu! Oboje wnuków w Klanie to dobra wizja. Byleby Chmurka się nie wtrącała, gdyż zhańbiła rodzinę. Jej na oczy nie chce widzieć. - Oczywiście- odparł, po czym zawołał towarzysza, który cierpliwie na niego czekał. Gdy tylko Orli Szpon pojawił się odpowiednio blisko Zawieja od razu nakazał mu iść po Psią Gwiazdę. Powiedział to takim tonem, aby kocur nie śmiał zadać żadnych pytań. Jemu niczego nie będzie tłumaczył. Chyba pobratymiec zrozumiał, że nie ma co pyszczka otwierać, bo grzecznie wypełnił prośbę Zawiei. - Zaraz powinien przyjść Przywódca, on o wszystkim zadecyduje- poinformował Kometę.
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Orli Szpon niezwłocznie powiadomił go o tym, co działo się na terenach Klanu Cienia, a raczej - tuż za nimi. Nie tyle samo miejsce zdarzenia nieco go zaskoczyło, ile też... udział Tnącej Zawiei w całym tym przedsięwzięciu. Nie podejrzewał kocura w podeszłym wieku o tak dalekie wędrówki ani o... cokolwiek innego. Mimo tego, zaintrygowany całą tą sprawą, wyruszył poza granice Klanu, by na własne oczy przekonać się o przyczynie całego zajścia.
- Tnąca Zawiejo. - przywitał wojownika, ojca cienistych medyczek - W jakiej sprawie wezwaliście mnie aż tutaj...?
Uniósł brwi, spoglądając wpierw na kocura, by następnie przenieść wzrok na... innego kota w wieku terminatorskim. Domyślał się, jaka mogła być przyczyna jego wezwania. Chciał to jednak usłyszeć - wytłumaczenie od samego syna Olchowego Szeptu.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Nie musieli długo czekać i pojawił się Psia Gwiazda. Ulga, że Przywódca się przybył. Jego to ciężko Zawiei rozgryźć, prowadzi Klan twardą łapą i trudno się po nim czegokolwiek spodziewać. Teraz pytanie czy dalej pójdzie gładko. - Psia Gwiazdo- przywitał się z szacunkiem. Następnie zerknął na Kometę, aby ten też godnie się zachował. Musi zrobić dobre pierwsze wrażenie na Przywódcy. -Kometa i jego siostra, moje wnuki wyraziły chęć życia w Klanie Cienia, ze swoją rodziną, tam gdzie ich korzenie- wyjaśnił. Następnie wziął głęboki wdech. Po raz pierwszy w swoim długim życiu prosi Przywódcę o przyjęcie innego kota do Klanu. Dziwne uczucie. Jakby się inaczej wszystko potoczyło, to on by o tym decydował.
Długofutry, czarny srebrny charcoal bengal z bielą, gdzie ta bardziej charakterystyczna znajduje sie na mordce, czole w formie gwiazdki, torsa, łap i pasma w ogonie.
Wysoki jak brzoza gigant, o kwadratowej, lecz eleganckiej mordce.
Brzoskwiniowo-złoty wzrok.
Ciekawski, dość śliski typ o uroczej mordce. Pasjonat przygód, jak i przekraczania granic.
Jest elegancki - ceni sobie czystość, wygląd, piękny kolor. Kometa potrafi docenić ludzką muzykę, taniec czy wytwór ich rąk o przeciwstawnych kciukach.
Gdyby nie te cuda świata dwunożnych, nie siedziałby w swym wypchanym legowisku - szukałby przygody.
Przygód, o których opowiadała mu matka, a które wykształciły w Komecie kolejną ceche - ciekawość.
Ciekawość do życia, śpiewu, tańca, czy otaczającego go świata...
Ciekawość, którą stara się zadowolić, nawet, jeśli ma iść po trupach.
Przywódca.
Słowo to budzi w Komecie nie lada uczucie.
Oho, ktoś ważny.
Poczuł niemałą satysfakcję, że jego skromna osoba mogła zainteresować kogoś takiego, lecz to pewno pierwsze złudzenie, na które nasz bohater musi uważać.
Starszy kocur wezwał przyjaciela, Kometa i kocur, niby dziadek musieli więc poczekać, aż niebieskooki kompan burego powróci.
Widząc, jak z ciemnego lasu wyłania się sylwetka równie bura, a i tęga, Kometa unosi brew.
Zszedł krokiem delikatnym z gałęzi, co by nie nie wyszło, że na przywódcę patrzy z ...góry. Hah!
Nocny baron w szacie z gwiezdnego pyłu uniósł brew. Nie pozwolił sobie źle wyglądać, lecz jak patrzył na te dzikie koty...Coś w nich było.
Skinął Kometa łbem, chociaż niedaleko mu było do wzrostu dorosłego kota. A i jeszcze przyjdzie mu urosnąć.
Nie przeszkodził dziadowi w słowach - kultura wymagała, by to przeczekał.
Nie do naszego bohatera bowiem odniósł się najpierw Psia Gwiazda.
Poczuł ukłucie. Czy ten cały Psia Gwiazda, to krewniak dziadka? Oh, dziwne są te lasy....
Stał dumnie, lecz ukłucie dalej było. Gdy Tnąca Zawieja zaprzestał swej mowy, Kometa zaczekał na swoją turę. Nocny baron nie lubił, gdy ktoś go tłumaczył, lecz...Przepuści to dziadkowi, ten jeden raz. Może i na swoją korzyść.
Nasz bohater wyprostował się.
-Nie przyjdziemy z gołymi łapami, drogi przywódco. Problemów za sobą też nie ciągną nasze osoby. - Odparł spokojnie. -Matka i ojciec nasi nauczyli nas - jak bowiem pływać, zioła poznawać, czy polować. -
Zerknął ułamkiem na droge powrotną.
-Siostra moja ino została w tyle.-
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Nie mylił się wcale. I wcale go to nie zdziwiło - intuicję miał przecież niezawodną.
Z powagą spojrzał na Tnącą Zawieję, by następnie przerzucić wzrok na czarnofutrego kocura. Nieco niedowierzająco zareagował na określenie 'wnuki' wystosowane z pyska starego wojownika. Kocur był wszak... nietutejszy, choć, gdyby nieco lepiej się przyjrzeć, miał w sobie coś z Porzeczkowej Pestki. Psia Gwiazda westchnął i zwrócił się w końcu do współklanowicza:
- Wnuki...? Skąd taka pewność, Tnąca Zawiejo?
Wysłuchał nader osobliwie skonstruowanej wypowiedzi młodego, by ponownie odezwać się do obojgu:
- Czyim dokładnie synem jesteś...? Mam nadzieję, Rwąca Zawieja, Huraganowy Szept, czy Burzowe Echo niczego przed nami nie zataiły... Czy wiesz , młodzieńcze, z czym wiąże się życie w Lesie? Porzucenie wygód, praca na rzecz Klanu? Wierność i oddanie? Czy jesteś na to gotów, synu?
Następna zaś część jego werdyktu skierowana była do wuja.
- Skoro na własny honor i Kodeks Wojownika zarzekasz się, iż w istocie są to twoje wnuki, jeśli komuś takiemu, jak ty nie przeszkadza ich mieszane zapewne pochodzenie, jeśli przyrzekasz, iż na ciebie oraz każdą z twych córek przejdzie obowiązek dopilnowania odpowiedniego zachowania i rozwoju twych wnuków w Klanie... w porządku. Każde z ich wyrazów nieposłuszeństwa, czy nieprzystosowania się do klanowych zwyczajów twa rodzina odczuje jednak na własnej skórze. Czy takie warunki są dla ciebie zrozumiałe, Tnąca Zawiejo? Jeśli tak, witaj w Klanie Cienia... jakiekolwiek miano nosisz. Jeśli płynie w tobie krew Porzeczkowej Pestki, to czyni rodziną również nas dwóch. A to w Klanie Cienia jest miejsce naszej znamienitego rodu.
A kiedy już obarczył całą linię Olchowego Szeptu zbiorową odpowiedzialnością, pokierował obu kocurów z powrotem do obozu. Będzie miał Kometę na oku... ta sama krew nie czyniła go jeszcze równie wybitnym, co inni przedstawiciele ich rodziny. Mimo nieklanowego pochodzenia stawiała go jednak w znacznie lepszym świetle - od lwiej części Klanu.
// zt?
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Jak skąd pewność? Przecież to widać. Takie podobieństwo do Porzeczki! Wierzy też Komecie, sam wszystkich faktów nie wymyślił. - Opowiedział mi o swoich krewnych, wszystko się zgadza. Sam nie mógł tego wymyślić- powiedział. Innych dowodów nie ma. Musiałaby pojawić się Chmurka we własnej osobie, wtedy nie byłoby żadnych wątpliwości. Kolejne słowa zostały skierowanego do Komety. Tnący zastanawiał się czy jego wnuki rzeczywiście odnajdą się w Klanie. Szybko jednak te myśli porzucił. Ileż to kotów się przystosowało to i Kometa da radę. - Tak- odpowiedział. Nie podobało mu się obarczać takim ciężarem córek, ale cóż, spróbują. Zawsze można odesłać wnuki tam, skąd przyszły. Nie jest mu też na łapę ich pochodzenie, ale nie wyprze się swoich krewnych. Musi zaakceptować ich brudną krew z cięźkim sercem.
Długofutry, czarny srebrny charcoal bengal z bielą, gdzie ta bardziej charakterystyczna znajduje sie na mordce, czole w formie gwiazdki, torsa, łap i pasma w ogonie.
Wysoki jak brzoza gigant, o kwadratowej, lecz eleganckiej mordce.
Brzoskwiniowo-złoty wzrok.
Ciekawski, dość śliski typ o uroczej mordce. Pasjonat przygód, jak i przekraczania granic.
Jest elegancki - ceni sobie czystość, wygląd, piękny kolor. Kometa potrafi docenić ludzką muzykę, taniec czy wytwór ich rąk o przeciwstawnych kciukach.
Gdyby nie te cuda świata dwunożnych, nie siedziałby w swym wypchanym legowisku - szukałby przygody.
Przygód, o których opowiadała mu matka, a które wykształciły w Komecie kolejną ceche - ciekawość.
Ciekawość do życia, śpiewu, tańca, czy otaczającego go świata...
Ciekawość, którą stara się zadowolić, nawet, jeśli ma iść po trupach.
Gdyby nasz Bohater zamknął oczy, przegapił by ten moment - te iskierki, które pojawiły się w niebieskim wzroku tego całego przywódcy.
Stał jak to miał w zwyczaju wyprostowany i spokojny, choć ukłucie w jego klatce nie opuszczało go.
Czuł ekscytację. Nie mógł nocny baron kłamać.
Wizja nowej przygody była czymś, czego jego dusza nie mogła odpuścić.
Czy był pewny siebie?
Czemu miałby nie być?
Najwyraźniej w tych dzikich lasach mógł się pochwalić możliwością zabicia własnego obiadu, niż czekania na niego, jak właściciele wstaną.
Siostra mogła być mniej entuzjastyczna, ale to się naprawi.
Kometa dopilnuje ładu.
Usłyszał słowa Tnącej Zawiei - dziadek nie wierzył w jego możliwości?...lecz teraz nie było to ważne. Ważny był moment dobrego wizerunku, który to trzeba utrzymać, by nie wpakować się w tarapaty! Taka przygoda z adrenalinką.
Trzepnął nasz bohater uszkiem, gdy Psia Gwiazda wypowiedział obowiązki z którymi przyjdzie mu się mierzyć.
-Synem kocicy, której imienia nie wymieniłeś. - Powiedział spokojnie, by z machnięciem ogona dodać.
-Chmury synem jestem, lecz pragnę naprawić owe imię w oczach...Klanu. Stworzyć swe własne, też bym zapragnął. Jestem gotów na oddanie sprawie. -
Czy tak było? Czemu by nie. Spróbować mógł, postarać się nasz młody nocny giernek.
Nie zamierzał być jednak sługą, byle popychadłem. Honor swój Kometa miał.
Ten las jeszcze zobaczy prawdziwą noc. prawdziwy jej cień, który wije się w prążkach jego szaty.
Na słowo ród, Kometa uniósł brew. Oh....
O tym chyba nie wiedział. Brzmiało poważnie.
Ze skinięciem łba, bohater ruszył, ot, na nową przygodę.
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Oto nadszedł czas! Na opuszczenie terenów klanu cienia. Wcześniej nawet nie podejmowała takowych prób, bo… po co. Teraz jednak, kiedy jej trening dobiegł końca, mogłaby spróbować czegoś nowego, szalonego! Kiedy oddalała się od terenów klanu, nie nachodziło ją żadne dziwne uczucie, ba! Gdyby nie znikająca woń granic, nic by się nie zmieniło. I tutaj na ziemiach niczyich i na ziemiach cienia, była trawa, drzewa, kwiatki, owady i całkiem dużo innych rzeczy wspólnych.
Przeszła kawałek, to i pozwoliła sobie na krótką przerwę, ot by poprawić futerko i nieco rozejrzeć się po okolicy. Usiadła więc na niewielkiej skałce, uprzednio upewniając się, że nie ma w okolicy niebezpieczeństw i zajęła się układaniem futerka.
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
Kometa, jak podejrzewała Mgławica, dopiął swego i znalazł się w całym tym królestwie, które - prawem krwi, czy jakimkolwiek innym! - do nich należało. Dla ścisłości: powiadomił ją o tym odpowiednio wcześniej, ba, nawet zaproponował jej wspólną przeprawę, ale jak na złość... ta akurat świeżo ułożyła swe futerko. Cóż, priorytety, niektóre sprawy musiały poczekać.
Nierzadko jednak srebrna zapuszczała się śladem brata i tym sposobem znalazła się... gdzieś. Jednak jak długo nie pragnęłaby być damą w opałach, na ratunek przyszła jej pachnąca Lasem kotka, powiedzmy. Sprawiała wrażenie co najwyżej obiektu zazdrości Mgławicy, ale... lepsze to niż nic!
- Dzień dobry! Och, czy znalazłaby pani... wspaniałe futerko, jak gustownie ułożone! - chwilkę, by pomóc mej skromnej osobie...? Niech mnie pani źle nie zrozumie, mam wrażenie, iż kompletnie zabłądziłam... A pani, jak zakładam, tutejsza? Wszelka pomoc zostanie doceniona, jeśli nie pięknym niebem, to mym równie promiennym uśmiechem!
I posłała tamtej jeden ze swych pokazowych, nader uroczych grymasów. Może nieco podejrzliwie na nią zerkała (bo skąd tu druga tak ładna kotka w okolicy?), ale to tak z czystej sympatii. W pewnym sensie.
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Czyżby właśnie dwie bratnie dusze się spotkały? Owe spotkanie jak nic przepowiedziane było już księżyce temu w gwiazdach. Terminatorka dość późno zorientowała się o obecności kogoś jeszcze. Kurcze… Trzmiel nie byłby dumny. Taka nieuwaga! A jakby to był drapieżnik, albo jakiś szaleniec? Przerwała pielęgnacje łapki, gotowa do ataku! Znaczy… nie ruszyła się o cal, ALE mogłaby.
Jest kilka rzeczy, które kotka wręcz wielbi. Czystość, piękność i komplementy. Pieszczoszka, pomimo iż nieświadomie, rozegrała to wyśmienicie! Miłe słowa już na początku, a sympatia Połyskującej Łapy została kupiona. Z początku podejrzliwa, teraz z sercem na łapach i jakże pięknym uśmiechem, wpatrywała się w młodszą kotkę. — Pani ło… — skomentowała pod nosem, sama do siebie. Pierwszy raz się ktoś do niej zwrócił takim mianem! No tak… była już PRAWIE wojowniczką! — Dbam o nie najlepiej jak potrafię — zadarła nieco głowę, pozwalając by młodsza kotka mogła zobaczyć ją jeszcze w lepszej okazałości — A szukasz czego konkretnie? Bo wiesz, sama dopiero co wyszłam poza tereny klanu, więc nie znam tych ziem szczególnie dobrze — czy to błąd, że się przyznała już na początku? Cóż… ładnym uśmiechem, miłym słowem można sobie zaskarbić sympatię kotki bardzo szybko, a to tutaj to idealny przykład — ale wiem, w którą stronę jest osiedle dwunogów—