Księżyce: 103 Mistrz: Bzycząca Polana Płeć: nb (afab) Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: Zmarznięty Nos Trwałe urazy: Brak ojca
Typ budowy europejski; długie klasycznie pręgowane futro o maści czekoladowej; biały na piersi, brzuchu i łapach; na jednej łapie beżowa plama; na pyszczku znajduje się ruda plamka; oczy żółto-zielone; niewysoki, wydaje się być masywny;
Niestety Sosnowej Szyszce i Iskrzącej Łapie nie dane było spotkać się na dłużej księżyc po pierwszej sesji treningowej. Jednakże obiecali sobie kolejne wyjście gdy znowu minie księżyc i tak też się stało. Świeżo upieczony wojownik czekał na granicy na terminatora, by później przejść z nim w głąb terenów niczyich, gdzie mogliby zapolować bez narażania się klanom. Gdy doszli w pobliże wielkiej nory, Szyszka zatrzymał się, sprawdził świeżość zapachów, by upewnić się, że są bezpieczni i usiadł skierowany w stronę gromiaka. Czuł się częściowo za niego odpowiedzialny i w jego sercu Iskra zostanie zachowany jako pierwszy terminator Sosnowej Szyszki, chociaż oficjalnie nim nie był. Widząc, jak młodzik wyrósł od ich pierwszego spotkania, czekoladowego rozpierała jakby rodzicielska duma i ciepło. Czy właśnie tak czuli się wszyscy mistrzowie, kiedy obserwowali dorastanie swoich podopiecznych? Och jak żałował, że w przyszłości nie będzie mógł znaleźć się na ceremonii Iskry i zostać świadkiem mianowania go na wojownika. No ale trudno, może do tego czasu kocurek przekona się do niego i przyjdzie pochwalić się nowym imieniem.
Odchrząknął, by odłożyć niepotrzebne myśli na później i skupić się na treningu. -Zostałam wojowniczką i od teraz noszę imię Sosnowa Szyszka. Ale to tyle z drobnych ogłoszeń.- Powiedział i poprawił się na miejscu. Chciał w ten sposób zasygnalizować, że może nauczyć już czegoś więcej. - No dobra. Czy wiesz coś o polowaniu albo pozycji łowieckiej?- Zapytał z przyjaznym uśmiechem. W tej chwili mógł pozwolić sobie na zapomnienie o własnej nieszczęsnej ceremonii i cieszyć się dobrze zapowiadającym się dniem.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Poza wyglądem, a właściwie skończeniem może dwóch centymetrów do góry, Iskra nie zmienił się jakoś diametralnie. Nadal wyglądał jakby był gotów zabić każdego, kto ośmieli się przy nim wziąć głośniejszy oddech, niż jak to robił zazwyczaj, nadal był poczochrany i zły, nadal był niezadowolony z wszystkiego, co go otaczało. Na trening przyszedł SZYBKO. Nie chciał marnować nawet sekundy na cokolwiek innego, niż zbieranie wiedzy.
Podróż na tereny niczyje, w każdym razie, dłużyła się niemiłosiernie. Był po prostu zniecierpliwiony i... to normalne. W tej chwili chyba nawet nikt nie mógł mieć do niego o to pretensji.
Ogłoszenie, w każdym razie, przyjęte było... spodziewanie. Zmarszczył brwi, czując swego rodzaju zazdrość, że on naprawdę przez ten cały czas nie nauczył się niczego nowego. Tylko nie był aż tak głupi, by wyrazić to uczucie, bo jeden zły krok i mógłby stracić jedynego kota, który faktycznie go chce uczyć. Mimo wszystko, Szyszka mógł iść, kiedy tylko chciał...! - Coś o polowaniu... Ale nic specjalnego poza tym, czego ty mnie nauczyłaś. I walką - mruknął pod nosem, wzrok skupiając na swoich łapach. Żałosne.
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Księżyce: 103 Mistrz: Bzycząca Polana Płeć: nb (afab) Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: Zmarznięty Nos Trwałe urazy: Brak ojca
Typ budowy europejski; długie klasycznie pręgowane futro o maści czekoladowej; biały na piersi, brzuchu i łapach; na jednej łapie beżowa plama; na pyszczku znajduje się ruda plamka; oczy żółto-zielone; niewysoki, wydaje się być masywny;
Sosnową Szyszkę nie zaskoczyła odpowiedź kocura. Ten mówił poprzednio, że nie układa mu się z mistrzynią, przez co jego trening praktycznie stał, jednakże Szyszka miał cichą nadzieję, że trochę ruszy i młodzik dowie się czegoś wartościowego. Trudno, sam go wszystkiego nauczy. - No dobra. Jest taka regułka, którą warto zapamiętać. "Mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy." Jest to tylko skrót i zaraz wytłumaczę.- Powiedział, a następnie wstał i przybrał pozycję łowiecką. - To jest pozycja łowiecka. Jest potrzebna do każdego rodzaju polowania. Chodzi o trzymanie się nisko na ugiętych łapach, aby nie odróżniać się od otoczenia, ale nie zbyt nisko, by nie szurać brzuchem o podłoże. Ogon i głowa muszą być zrównane z linią grzbietu. Im mniej odstaje, tym lepiej. Każdą zwierzynę należy podchodzić pod wiatr, bo inaczej twój zapach do niej dotrze i ci ucieknie. Oczywiście trzeba uważać też, gdzie stawia się łapy, by nie nadepnąć na coś i nie narobić hałasu.- Gdy skończył, przeszedł krótki dystans kompletnie bezszelestnie, a następnie zatrzymał się. - Myszy, szczury i inne gryzonie oraz do tego gady są drobną zwierzyną przeszukującą głównie podłoże. Mysz cię wyczuje oznacza tutaj, że łatwo wyczują drgania ziemi, jeśli będziesz nieodpowiednio się podkradał. Musisz stąpać lekko i ostrożnie, patrząc uważnie pod łapy, a do tego przenieść ciężar do tyłu.- Jak powiedział, tak uczynił. -Dzięki temu będziesz bardziej stabilny, a gdy podejdziesz na odpowiednią odległość, będziesz mógł mocno się wybić i błyskawicznie dopaść ofiarę.- Uśmiechnął się do kocura i stanął już normalnie na wyprostowanych łapach. -Pozycja łowiecka bardzo męczy mięśnie, więc jak będziesz w niej zbyt długo, możesz utracić stabilność, a twoje łapy zaczną drżeć. Musisz też pamiętać, żeby nie napinać się zbyt mocno.- Wytłumaczył i szybko przejechał językiem po nadgarstku. -"Królik usłyszy..." Króliki oraz zające mają bardzo duże uszy, dzięki którym ich słuch jest potwornie czuły. Mogą cię nie zauważyć, ale wystarczy, że zbyt głośno weźmiesz oddech i koniec. Ucieknie. Są bardzo szybkie i wytrzymałe, więc pogoń powinna być natychmiastowa i krótka. Ale lepiej dla nas, jeśli nie dojdzie do pogoni.- Powiedział pogodnie. - Dlatego trzeba wyciszyć i spowolnić oddech. Myśli też należy wyciszyć, by stres i chaos niepotrzebnie nie przyśpieszyły i wzmocniły bicia twojego serca, bo je długouche mogą usłyszeć.
Rozejrzał się prędko po okolicy za potencjalnymi zasłonami. -"Ptak cię zobaczy." Ptaki często wypatrują pożywienie jeszcze w locie z dużych wysokości. Mają bardzo dobry wzrok, szczególnie czuły na ruch. Dlatego, gdy je podchodzisz, musisz szukać zasłon. Mogą być to krzewy, drzewa, głazy - cokolwiek, za czym możesz się nawet częściowo schować. Jeśli nie ma czegoś takiego, to trzeba co jakiś czas się zatrzymywać, by wtopić się w tło. Jeśli się nie poruszysz, ptak może cię nie zauważyć.- Kiedy skończył, spojrzał na podłoże przed sobą i zamyślił się na chwilę. Wyliczał sobie w głowie, czy przypadkiem o czymś nie zapomniał, a gdy wszystko potwierdził, spojrzał na kocura i się uśmiechnął serdecznie. - To tyle z teorii. Teraz ty spróbuj wykonać pozycję łowiecką i przejdź parę kroków, by wypróbować zasady. Jak nie będzie problemów, to od razu przetestujemy w praktyce, dobra?- Zaproponował i usiadł, wpatrując się w kocura uważnie, by wyłapać potencjalne błędy. -Tak w ogóle to z twoim kolorem futra pewnie świetnie będziesz sobie dawał radę w Porze Opadających Liści pośród wyschniętej wysokiej trawy. Jasne futro daje tam przewagę.- Skomplementował młodzika. Miał nadzieję, że kocurek dzięki tej radzie będzie mógł w przyszłości zrobić dobre wrażenie w swoim klanie skutecznością podczas polowań.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Bez głupich pytań… i dobrze. Ostatnim czego potrzebował w tej chwili, to jakieś poczucie współczucia czy litości, że jego trening stoi w miejscu i nie rusza się ani o milimetr już od jakiegoś czasu. Bursztynowe oczy skupił na pysku swojego nauczyciela, gdy ten przeszedł do konkretów.
Dużo. Wstyd było przyznać, ale aż za dużo na jeden raz. Skrzywił się pod nosem, w głowie układając kolejne informacje na odpowiednie miejsca. Wojownicy muszą pamiętać takie rzeczy każdego dnia, o każdej porze, on też musiał. Nie ważne jak trudne by to nie było. Ugh. Nawet jak niektóre rzeczy wiedział, tak natłok na raz był miażdżący.
Milczenie przerwało polecenie, że teraz on ma przejść do pozycji łowieckiej. Iskierka nie zwlekał; od razu ugiął się na łapach, a głowę i ogon wyrównał z linią grzbietu. Parę kroków w przód było nieco trudniejsze, bo… pozycja była niewygodna. Stęknął pod nosem, ale szedł dalej. Oddech ściszony, ciężar przerzucony na tył, iść pod wiatr, patrzeć pod łapy. I skok! Na liść. - Mój brat kiedyś powiedział, że maskuję się z piachem - albo mama czy tata. Nie ważne. Z liściem w mordzie odwrócił się do Szyszki. Wyraz pysku - ten sam. Ostry, niezadowolony, wściekły. A w oczach aż błysk i błaganie o pochwałę, że zrobił coś nowego i mu wyszło. BO WYSZŁO. Może boleśnie, może nie idealnie, ale WYSZŁO. - Nie wiem jak wygląda tamta pora jakichś-se-liści. Ale trawa chyba hałasuje jak jest sucha?
Uniósł brew do góry. To… było szczerym pytaniem. Bo naprawdę, nie wiedział.
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Księżyce: 103 Mistrz: Bzycząca Polana Płeć: nb (afab) Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: Zmarznięty Nos Trwałe urazy: Brak ojca
Typ budowy europejski; długie klasycznie pręgowane futro o maści czekoladowej; biały na piersi, brzuchu i łapach; na jednej łapie beżowa plama; na pyszczku znajduje się ruda plamka; oczy żółto-zielone; niewysoki, wydaje się być masywny;
Dopiero po tym jak skończył swój wykład, Sosnowa Szyszka pomyślał w ogóle, że taka ilość informacji mogłaby przytłoczyć terminatora. Musi zapamiętać, by w treningu z Gorejącą Łapą jakoś to lepiej podzielić. Przyjrzał się uważnie Iskrze w poszukiwaniu oznak niezadowolenia z takim natłokiem wiedzy na raz, ale młodzik tylko lekko się skrzywił, więc chyba jakoś dawał radę. Szyszka uśmiechnął się z zaklopotaniem mimo wszystko czując się trochę winnym.
Kiedy kremowy ustawił się w pozycji łowieckiej, czekoladowy wojownik znowu skupił na nim wzrok. Nie chciał przegapić żadnych błędów, by móc jak najlepiej poprowadzić kocurka. Choć ogólnie postawa wyglądała całkiem dobrze jak na pierwszy raz, to przy próbie przejścia widać było, że nie jest do tego przyzwyczajony. Przeniesiony ciężar nie pomógł w pełnej stabilizacji i w efekcie ciało kocura widocznie drżało z wysiłku przy każdym kroku. Jednak skok już wykonał bardzo ładnie. Szyszka uśmiechnął się dumnie. -Świetny skok! Postawa też jest dobrze, chociaż trochę za wysoko unosisz czubek ogona podczas chodzenia i wystaje ponad. Też łapy ci drżą, ale to normalne przy pierwszym razie. Musisz po prostu trochę poćwiczyć, by twoje mięśnie się przyzwyczaiły i tyle. Ale ogólnie bardzo dobrze ci idzie! Pewnie będziesz świetnym łowcą!- Pochwalił kocura, wplatając w to kilka rad. Miał nadzieję, że nie zniechęcą gromiaka do polowań i nie uzna, że poległ. -Z piaskiem też, ale tam chyba mniej zwierzyny, ale nie wiem... Wysoka trawa nie schnie tak całkowicie, więc wciąż jest giętka i nie hałasuje, ale za to żółknie od słońca i robi się jasna jak twoje futro. Mogą się w niej ukrywać gryzonie i mniejsze ptaki.- Wytłumaczył, rozglądając się, by wybrać odpowiedni cel. -Hmmm... Możesz spróbować przejść się w pozycji do tamtego drzewa i spowrotem w ramach ćwiczeń. Jeśli będziesz potrzebował, to możesz kilka razy, ale wydaje mi się, że po pierwszym łapy ci się ustabilizują. Dobrze ci idzie, więc pewnie twoje ciało szybko się dostosuje.- Wskazał ogonem drzewo w odległości kilku susów od nich.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Pochwała. Nie uśmiechnął się, nie zareagował w sumie nijak, co znaczyłoby, że faktycznie jej chciał. Machnął wręcz ogonem i zmarszczył brwi, ale pozostał cicho. Jakkolwiek pokrętnie i dziwnie by to nie wyglądało, to chyba jedyna reakcja jaką mógł dać na to, że był w tej chwili zadowolony. Uwagi przyjął spokojnie - choć oczywiście, z miną jakby miał zaraz zamordować całą rodzinę Szyszki, ich przyjaciół i przyjaciół ich przyjaciół - bowiem wiedział, że inaczej się nie nauczy. A popełnianie głupich błędów byłoby… męczące. I super drażniące. I upokarzające, gdyby ktoś inny widział, że się myli. - Obyś miała rację - mruknął w końcu, gdy ta wspomniała o trawie. - Będę celował w większe zwierzęta. Te małe są mi niepotrzebne.
Jak zawsze, właściwie, bo Iskra by się obszczał, gdyby nie chciał łapać jak największych rzeczy. W końcu chciał być KIMŚ. A nie byle kotem, co ledwo łapie mysz. Był o wiele, wiele lepszy niż coś takiego.
Posłusznie powtórzył poprzedni ruch, tym razem idąc do wskazanego mu drzewa. Z łapami ugiętymi, głową i ogonem wyrównanym z plecami, szedł pod wiatr, pilnując by czasem nie robić hałasu przy manewrach. - Ile ty trenowałaś, nim zostałaś wojownikiem - rzucił w końcu. Cicho, nawet na niego nie spojrzał. Bo jeśli trenował krócej od niego, Iskra chyba by kogoś zabił.
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Księżyce: 103 Mistrz: Bzycząca Polana Płeć: nb (afab) Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: Zmarznięty Nos Trwałe urazy: Brak ojca
Typ budowy europejski; długie klasycznie pręgowane futro o maści czekoladowej; biały na piersi, brzuchu i łapach; na jednej łapie beżowa plama; na pyszczku znajduje się ruda plamka; oczy żółto-zielone; niewysoki, wydaje się być masywny;
Sosnowa Szyszka uważnie obserwował terminatora. Dziwiły go reakcje kocurka. Przecież nie powiedział niczego złego, więc czemu ten mordował otoczenie wzrokiem? Czyżby jego ego i duma były aż tak kruche, że ciężko mu było przełknąć jakąkolwiek uwagę? Szyszka przypomniał sobie, jak przy pierwszym spotkaniu kremowy spinał się o umieranie za klan i bycie najsilniejszym. Najwyraźniej miał bardzo silną potrzebę rywalizacji. Słowa o zwierzynie tylko utwierdziły wojownika w jego rozmyślaniach. Zaczął się zastanawiać, co niby Iskra chciał łapać. Dziki? Łosie? Jelenie? Może będzie porywać młode lisy lub mniejsze psy i je prezentować na stosie? -O, a na co konkretnie się zamierzasz? Zające?- Zapytał zaciekawiony. -Nie zawsze trafia się coś dużego, szczególnie gdy spadnie śnieg. Wtedy trzeba łapać to, na co się trafi, nawet jeśli jest małe, bo inaczej będzie się głodować.- Powiedział z nadzieją, że kocurek nie odbierze tego za krytykę i się nie obrazi. Wciąż jeszcze nie znał najlepszego sposobu, jak dotrzeć do gromiaka i zmieniać jego nastawienie, więc chociaż probował podsuwać takie informacje.
Gdy młodzik wykonywał ćwiczenie, czekoladowy uważnie mu się przyglądał. Po chwili uśmiechnął się, zadowolony z rezultatów. Łapy Iskry były coraz stabilniejsze i z każdym krokiem ciało kocurka coraz mniej się trzęsło, aż całkowicie przestało, gdy kończył wyznaczony dystans. I to przy pierwszym przejściu. -Widzisz? Mówiłem, że raz ci wystarczy. Świetnie sobie radzisz!- Pochwalił młodego, a następnie zamyślił się na chwilę, słysząc pytanie o trening. -Hmmm... Ja trenowałem 10 księżyców. Niby to nie jakoś długo, bo słyszałem, że niektórym zdarza nawet pełen obieg pór, ale z drugiej strony jedna z moich sióstr skończyła w 4 księżyce, choć zaczynaliśmy w tym samym czasie.- Odparł szczerze. Obawiał się, że w przypadku kocurka może to zająć więcej czasu, bo będzie musiał jakoś przekonać i wytłumaczyć swojej mistrzyni oraz przywódcy, że już umie wszystko i skąd. Może ma jakiegoś zaprzyjaźnionego wojownika w klanie, który zgodziłby się go kryć? Szyszka nie sądził, aby klanowicze gromiaka byli zadowoleni, gdyby usłyszeli, że trenował go ktoś spoza Gromu, a nie chciał sprawiać dodatkowych problemów ani młodzikowi ani sobie. -I jak? Chcesz już spróbować zapolować? Czy odkladamy na jutro?- Zapytał entuzjastycznie. Był ciekaw, czy terminator sobie poradzi za pierwszym razem.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
- Ujdą - mruknął cicho, przymykając oczy. Zające były duże, chyba największe ze zwierzyny łownej. Potem były kaczki… i parę innych ptaków. Na nie, na to wszystko, miał zamiar polować. Z innymi też miał zamiar stawać do boju, bo gdyby lis mu zaszedł drogę, przecież nie uciekłby z podkulonym ogonem… - Dlaczego nie możemy jeść lisów? W zimie roi się od drapieżników. Są duże, złapanie i zabicie takiego zapewniłoby mięso na parę wschodów słońca. Jest to możliwe. Nasz przywódca je zabijał.
Odpowiedział, ha!, z dumą w głosie na wspominkę o Wężowej Gwieździe. Potem też niby złapał borsuka, ale ten mu odżarł palec, więc może lepiej nie mówić o tej przygodzie. Tak czy inaczej - sprawa była jasna. Czemu koty mają się ograniczać? Mięso to mięso - wróbel czy łasica, nadal by zapewniło im jakąś satysfakcję.
Po przejściu dystansu i kolejnej pochwale, skupił się na słowach nauczyciela. Jeśli on trenował dziesięć księżyców, Iskrze zostało… góra cztery czy pięć, żeby go prześcignąć. A zaraz po tym, cyk, oblała go zimną wodą. Na tyle skutecznie, że coś co mogło być nazwanym dobrym humorem u Iskry, rozpłynęło się jak śnieg w upalny dzień. Zamarł na moment. CZTERY księżyce? Inni trenują CAŁY OBIEG PÓR? Jego trening wybił cztery księżyce parę dni temu. Oficjalny mentor spotkał się z nim raz. Pierwszy oddech. Drugi oddech. Nie wiedział nawet, czy jest zły, czy zażenowany, czy mu przykro, że Bluszcz tak paskudnie bardzo go miała gdzieś. I każdy inny. Poza Szyszką. - Dziś - warknął twardo, marszcząc brwi. Poza tym, że nic mu to nie da. - Pójdziesz ze mną na granicę. Potwierdzisz, że trenowałem ostatnich parę księżyców pod twoim okiem.
Mruknął zaraz chwiejnie, z całych sił jednak usiłując zachować powagę swoich słów. Znaczących… również nic. Bo kto ich weźmie na poważnie? Iskra w tej chwili wierzył w niemożliwe. A i tak, chyba nie zostało mu nic więcej niż to, albo zalanie się łzami. To drugie jednak było ostatecznym środkiem pozbawienia się frustracji, póki co daleko było mu do tego.
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Księżyce: 103 Mistrz: Bzycząca Polana Płeć: nb (afab) Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: Zmarznięty Nos Trwałe urazy: Brak ojca
Typ budowy europejski; długie klasycznie pręgowane futro o maści czekoladowej; biały na piersi, brzuchu i łapach; na jednej łapie beżowa plama; na pyszczku znajduje się ruda plamka; oczy żółto-zielone; niewysoki, wydaje się być masywny;
Sosnowa Szyszka zastanowił się przez chwilę. Jedzenie lisów mogło być jakimś pomysłem, ale z pewnością wymagałoby współpracy większej grupy. -Lisy są dość agresywne i ciężko byłoby przeciętnemu kotu go zabić. Musiałyby walczyć w grupach, a i tak pewnie byłyby straty.- Powiedział, a następnie wypiął pierś z dumą. -Też już miałam okazję pomóc w zabiciu lisa. Wskoczłam na niego i umarł. Najwyraźniej mój tłuszczyk jest dla przeciwników zabójczy.- Zażartował i zaśmiał się. Nie miał kompleksów odnośnie swojej sylwetki i cieszył się, że udało mu się dobić lisa jednym ciosem, choć całkowicie się tego nie spodziewał. Dawało mu to jeszcze więcej motywacji, by ćwiczyć i stawać się silniejszym.
Na oświadczenie o rozmowie na granicy również się uśmiechnął. -Dobrze dobrze. Jeśli poprosisz Wężową Gwiazdę, by przyszedł na granicę, to chętnie z nim porozmawiam, ale pod warunkiem, że jak już zostaniesz wojownikiem, to przyjdziesz pochwalić się nowym imieniem.- Powiedział wesoło, a następnie ruszył w stronę zarośli. -A teraz chodź, będę cię obserwować. Zwierzyna sama się nie upoluje!- Po chwili zniknął w leśnej gęstwinie.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Temu nie przeczył, chociaż - oczywiście - on złapałby i zabił lisa sam. Na wieść, że nauczyciel ubiegł go w zdobywaniu doświadczenia w czymś takim, posłał mu tylko krótkie spojrzenie. Zaciekawione, po prostu. - Nie jesteś taka gruba - no… bo bez przesady! W końcu zdecydowanie, są koty masywniejsze od Szyszki, który był po prostu… zwyczajny. A przynajmniej w odczuciu Iskry, daleko było mu do bycia pełnoprawnie “przy sobie”.
Na kolejne słowa machnął łbem. Skoro już mógł iść polować, nie tracił czasu, a jedynie odszedł kawałek, rozglądając się za potencjalną zwierzyną…
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Księżyce: 103 Mistrz: Bzycząca Polana Płeć: nb (afab) Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: Zmarznięty Nos Trwałe urazy: Brak ojca
Typ budowy europejski; długie klasycznie pręgowane futro o maści czekoladowej; biały na piersi, brzuchu i łapach; na jednej łapie beżowa plama; na pyszczku znajduje się ruda plamka; oczy żółto-zielone; niewysoki, wydaje się być masywny;
Nie zapowiadało się, aby pogoda miała przeszkodzić w łowieckich podbojach Iskrzącej Łapy. Słońce świeciło, lecz nie prażyło, co rusz przysłaniane drobnymi chmurkami, a wiaterek przyjemnie muskał wąsy i futro, dając orzeźwienie oraz lekko kołysząc czubki i gałęzie okolicznych drzew i krzewów. Rosnąca w koło wysoka trawa delikatnie bezdźwięcznie falowała, dając schronienie potencjalnym drapieżnikom i ofiarom. Kremowy terminator idąc przed siebie wkroczył między krzewy oraz rzadsze drzewa, jednakże nie od razu odnalazł zwierzynę. Wokół nie unosił się żaden zapach, a na ziemi nie znajdowały się jakiekolwiek ślady, jedynie porozrzucane żołędzie, a wysoko ponad zielonymi koronami niósł się kpiący śmiech kruka prawdopodobnie szydzący z starań młodziaka. Czy Iskrząca Łapa pójdzie dalej? A może straci cierpliwość oraz pewność siebie i się podda? Tymczasowy mistrz patrzył niezauważenie.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Oczywiście, że wolałby się wycofać i wrócić, jak mu nie idzie, ale też… nie tak od razu. Nie chciałby w końcu pokazać, że jest nic nie wartym łowcom i to jeszcze przed Szyszką! Na zdaniu każdego kota mu zależało, ale Cienias był nieco wyżej od reszty i jeśliby miał złe mniemanie o Iskrze, chyba byłoby mu najgorzej na świecie. Splunął na bok, niby dając znać ptaszysku, by się zamknęło i ruszył dalej.
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Księżyce: 103 Mistrz: Bzycząca Polana Płeć: nb (afab) Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: Zmarznięty Nos Trwałe urazy: Brak ojca
Typ budowy europejski; długie klasycznie pręgowane futro o maści czekoladowej; biały na piersi, brzuchu i łapach; na jednej łapie beżowa plama; na pyszczku znajduje się ruda plamka; oczy żółto-zielone; niewysoki, wydaje się być masywny;
Gdy minął kolejny krzew i znalazł się w pobliżu następnego, jeszcze wyższego i bardziej rozłożystego dębu, w oddali mógł ujrzeć wiewiórkę zajętą próbą przegryzienia skorupki żołędzia. Zwierzę co jakiś czas pospiesznie rozglądało się na boki, jednakże po chwili z ulgą wracało do przerwanego zajęcia. Widocznie toczka jej smakowitego przysmaczku nie chciała współpracować, zatrzymując drobnego puchatego rudzielca w tym samym miejscu na dłużej. Lecz co na to Iskra? Czy postanowi podejść coś tak marnego jak wiewiórka? Czy odpuści, licząc na szczęście w poszukiwaniu większego zwierza?
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Wiewiór… Oczywiście, że go nie zainteresował. Może było to błędem, ale Iskra był Iskrą, tak upartej istoty jak on nie spotka nikt nigdy. Chciał coś dużego? Będzie szukał dużej zwierzyny. Ominął więc piszczka - uprzednio upewniając się, że doskoczy do niego tak, żeby wiewiór przeżył chwilowy zawał - a potem poszedł dalej. Nie będzie marnował energii na byle co. Najwyżej później będzie sobie tego wyboru żałował.
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Księżyce: 103 Mistrz: Bzycząca Polana Płeć: nb (afab) Matka: Agrestowy Krzew Ojciec: Zmarznięty Nos Trwałe urazy: Brak ojca
Typ budowy europejski; długie klasycznie pręgowane futro o maści czekoladowej; biały na piersi, brzuchu i łapach; na jednej łapie beżowa plama; na pyszczku znajduje się ruda plamka; oczy żółto-zielone; niewysoki, wydaje się być masywny;
Gdy tylko Iskra zbliżył się do zwierzątka, wiewiórka puściła żołędzia i uciekła w popłochu na najbliższe drzewo. Czekoladowy kot w ukryciu syknął cicho pod nosem, lecz ten dźwięk nie był w stanie dotrzeć do uszu terminatora.
Minąwszy kolejny pień, kremowy kocur mógł dostrzec, jak pośród wysokiej trawy mieni się coś na niebiesko. To piórka sojki, gdy ptaszyna chopsała co rusz w nowe miejsce, aby dorwać kolejny smaczny kąsek.
Czy tym razem ambitny gromiak pokusi się na niedużego ptaka? Czy może wciąż będzie czekał na królika?