Logo Artemidy
PIORUNOCHRON
#46
Wiedziała, że Krzywucha nie będzie zadowolona z odwiedzin. Ale po to przyniosła ze sobą coś na handel, aby wydobyć w końcu z niej informacje, a nie tkwić bezczynnie i domyślać się, kto to mógł zrobić. Gdy przyszła na teren nory dzień po wyczuwalny był zapach innych samotników oraz aż nazbyt znajomej woni Bystrej.
- Chcę informacji. Kto ją zabił. Jeśli mi powiesz, mam pajęczynę, łopian oraz jaskółcze ziele. Dostaniesz je w zamian za informacje - powiedziała spokojnie, mrużąc przy tym ślepia i korzystając z tego, że należy do tych bardziej cierpliwych. Jednocześnie delikatnie łapą traciła listki w taki sposób, aby ich nie uszkodzić, zawiniątko ze zwykłych liści ukazało swoje prawdziwe wnętrze. I było tego całkiem sporo. Ciekawa była, czy Krzywucha skorzysta z okazji i się skusi na możliwość olania zbierania medykamentów na rany, bo z doświadczenia wiedziała, że tego najbardziej koty potrzebują. Nawet jak nie tworzą zgranej grupy.
I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
LVL 7 310 / 500
MedLVL 7 782 / 1100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#47
– A jak ci nie powiem, to co? Zaatakujecie mnie? Ci, których wypędziliście z ich ziem, będą jeszcze bardziej wściekli – warknęła szybko stara kocica, dając wyraz swojemu niezadowoleniu z tak licznego towarzystwa szarej kocicy, a jej ogon ze świstem przeciął powietrze. Nerwowo zerknęła na burego i dwie siedzące dalej kocice. Ot, cała delegacja się musiała zebrać. – Nie wiem, kto. Jakaś inna, tfu tfu, jedna z waszych pewnie, bo wcześniej do mnie nie przyłaziła. Duża, jasna, z jakimiś pręgami. A ta czerwoniutka już wcześniej przylazła z ranami, to ją wyleczyłam, bo dały mi żarcie, tylko potem sprowokowała tę drugą i wykrwawiła mi się przy norze – dodała po chwili milczenia, podczas której zastanawiała się, jak dużo powiedzieć szarej i czy w ogóle cokolwiek. Być może zioła wystarczyły, by ją przekonać. Wyraźnie pomijała swój udział, to znaczy fakt, że postanowiła nie pomagać umierającej kocicy, a nawet ją dobiła.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#48
- Nie uciekam się do takich rozwiązań. Wierz mi lub nie, ale nie jesteśmy dzikusami - odpowiedziała spokojnie na jej oskarżenia i agresywną postawę. Wiedziała, że jej towarzystwo może negatywnie wpłynąć na rozmowę z Krzuwuchą, ale... Liczyło się to, że będzie w stanie wyciągnąć z niej informację. Tą czy inną drogą. W końcu stara medyczka odpowiedziała jej na pytanie, być może tym razem zachęciły ją zioła, które Malina obiecała w zamian za garść informację, co nic starszej nie kosztowało.
- Czy ta kocica była ogromna? Większa od normalnych kotów? - zapytała, chcąc doprecyzować odpowiedź, jaką dostała. Nie podejrzewała wcześniej Bystrej przez to, że kiedyś uratowała Otoczak i kotki zdawały się przyjaźnić i kocica mogła tu ją jedynie przyprowadzić... Ale mogła się mylić. Poczuła nieprzyjemny uścisk w klatce piersiowej, kiedy uświadomiła sobie, że to za umowę z tą samotniczką straciła posadę oraz jakikolwiek szacunek w klanie Gromu. Mysiowąsa tak samo. Malina myślała, że każdy ma prawo się zmienić i nie powinno się go oceniać przez pryzmat ich dawnych czynów... Najwidoczniej się myliła. To, co kot sobą reprezentuje na zawsze w nim zostaje.
- Jeszcze parę pytań i cię zostawimy w spokoju. Widziałaś może kremową kotkę, dosyć szczupłą z łysym nadgarstkiem? Mogła się przedstawiać imieniem Złamana Łapa albo Pierwiosnek - zapytała, chcąc przy okazji wyciągnąć chociaż trochę informacji o swojej rodzinie. Nieobecność jedynej siostry z miotu odczuwała dosyć mocno, chociaż istniało prawdopodobieństwo, że została na starych terenach... I coś ją zdążyło przez ten czas przejechać. Odpowiedź Krzywuchy mogła dać niebieskiej nadzieję, że jednak jej rodzeństwo żyje... Ale też mogło na nowo zasiać niepewność.
- Albo szaro-białego kocura, dosyć wychudzonego? Przedstawiać się mógł imionami Tytoń... Długa Łapa lub Długi - zadała kolejne pytanie, już powoli dążąc do ostatniego z zaginionych członków rodziny. Może nieobecność Tytonia i to, że pozostawał on w dalszym ciągu samotnikiem mogła być zbawienna dla zdrowia psychicznego wszystkich członków klanu Gromu... Ale jednak nadal to była rodzina. Pomimo jego słów, że wcale tak nie było.
- Albo czarnego kocura, też dosyć szczupłego, ale niższego? Ma na imię Bzowa Gałąź... Albo Bez. Wszyscy są w tym samym wieku, co ja, a Złamana Łapa i Bzowa Gałąź mogli pytać, gdzie są ziemie klanu Gromu - zadała kolejne pytanie, jednocześnie dając więcej wskazówek, które mogły odświeżyć pamięć staruszce. Po cichu liczyła na to, że bura będzie coś wiedzieć, ale równie dobrze jej rodzeństwo mogło być w zupełnie innej części lasu. A nawet zostać nad Wielką Słoną Wodą i w ogóle nie interesując się swoim macierzystym klanem. Kiedy jednak kocica zwlekała z odpowiedzią dodała, że dorzuci kaczkę jak tylko powie, co wie. Ostatecznie oczekiwała z lekkim napięciem na odpowiedź, chociaż starała się tego nie ujawniać, zakrywając uczucia maską spokoju i opanowania.
I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
LVL 7 310 / 500
MedLVL 7 782 / 1100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#49
Bury przywódca stał grzecznie tam, gdzie się zatrzymał, słuchając słów Malinowych Chaszczy i zrzędliwego głosu Krzywuchy. Niewiele wiedział o zielarce, poza krótkim opisem, jaki posiadał od Gwieździstej Ścieżki.
Początkowo w ogóle nie rozumiał o co chodzi w tej całej rozmowie. Dopiero po chwili, z następnymi słowami dotarło do niego, że jego dawna terminatorka wypytuje o kogoś martwego. Z kim ona się przyjaźniła, że ten kot był martwy? Kojarzył tylko, że chyba lubiła Wężową Łapę, ale przecież Otoczak była przeszkolona przez samą Piorunopręgą, więc pewnie potrafiła sobie w życiu radzić. No chyba, że była głupia i miała zbyt wysokie ego, uważając się za niezniszczalną, kto wie. Kolejne słowa samotniczki tylko utwierdziły kocura w nieprzyjemnym przeświadczeniu, że to prawdopodobnie o Otoczak chodzi. Przełknął ślinę.
- Nikogo nie wypędziliśmy z tych ziem. - powiedział, mrużąc złote ślepia. Specjalnie przed przenosinami wysyłał patrole na nowe tereny oraz zaprzągał do pomocy Piorunopręgą i inne koty z osiedla. Także naprawdę nikt mu nie wmówi, że było inaczej. Przybyli na ziemie niczyje i zajęli je na własne potrzeby.
Na pytanie Malinowych Chaszczy co do Tytonia, gwałtownie położył uszy po sobie i rzucił kotce dosyć ostre i nieprzyjemne spojrzenie. Długa Łapa był wygnańcem i zdecydowanie nie podobało mu się to zainteresowanie Maliny. Nic jednak nie powiedział.
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.

Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć.
LVL 6 330 / 500
MedLVL 0 46 / 100
14
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#50
Buro-biała kocica spojrzała ostro na wtrącającego się do rozmowy burego kocura i tylko lekko uniosła podbródek, ale to nie on był jej rozmówcą, dlatego skupiała się na niebieskiej, która przecież zaoferowała jej całkiem atrakcyjne fanty. Nie chciała marnować czasu na czczą dyskusję. Zdecydowanie były koty, które mieszkały tu wcześniej, nie ma co udawać. Och, może nie tworzyły żadnych „klanów” czy jakkolwiek to nazwać, a żyły raczej pojedynczo czy w niewielkich grupkach, i nawet jeśli nie miały swoich legowisk na tych konkretnych terenach, to wcześniej mogły przemieszczać się i na nich polować bez ograniczeń. A teraz… cóż, sprawa się miała inaczej. Takie były fakty, a na pewno tak interpretowała to stara, zgorzkniała kocica.
– No, duża była. Ale kazałam jej się wynosić i więcej tu nie wracać, obie miały pszczoły w mózgu i tyle – burknęła na pierwsze pytanie, odnośnie tej głupiej, umięśnionej pręgowanej. Duża, ale czy od razu taka znowu ogromna? Nie była przecież wielkości borsuka czy innego dzika, po prostu była wysoka, masywna, a wrażenie to potęgowała duża ilość futra, ale wciąż wyglądała jak zwykły kot. Nic, czego Krzywucha przez całe swoje dość długie już życie nie widziała. Wymownie przewróciła ślepiami i usiadła, słysząc, że kocica zada jej jeszcze parę pytań. Kremowa, szczupła, Złamana… Szaro-biały Długi, łamane na Tytoń. Hm. Czarnych kocurów to sporo w życiu widziała, jak najbardziej, ale żaden nie nazywał się Bez ani nic takiego, nie mówiąc już o tym, że nie szukali oni tego całego Klanu Gromu. Kocica milczała, słuchając opisów poszukiwanych przez Malinowe Chaszcze kotów, po czym mlasnęła, niezadowolona. Marnowanie czasu. Klanowe kotki pewnie się pogubiły dawno temu i nigdy nawet ich łapa nie stanęła w tych okolicach. – Znałam jednego Długiego, ale był raczej w moim wieku i wyglądał inaczej. Zjadły go borsuki – powiedziała w końcu, krzywiąc się paskudnie. – A reszta mi nic nie mówi. To wszystko? – spytała tak samo burkliwie, kierując znaczące spojrzenie na zawiniątko z liści, kryjące w sobie medykamenty.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#51
Jej podejrzenia o Bystrej jako osoby, która zakończyła przedwcześnie żywot Otoczak nabrały intensywności. Nie widziała nigdzie innych samotników podobnych do ogromnej kocicy, poza tym - czuć było jej zapach, jak tu przyszła dzień po wydarzeniu. Słaby bo słaby, ale istniał i się wyróżniał jako znajomy przy dużej ilości nieznanych zapachów oraz woni ziół. Żałowała jednak, że Krzywucha nie widziała nikogo z jej rodzeństwa, a jedyny Długi, jakiego znała nie wyglądał za nic jak Tytoń. No cóż, mówi się trudno. Mogli zostać na plaży czy być w zupełnie innej części terenów niczyich, lecząc rany u któregoś z klanowych medyków. Albo kolejnego samotnego kota, który by znał się na leczeniu chociaż w niewielkim stopniu.
- Tak, to wszystko. Dziękuję - odpowiedziała, po czym przekazała starszej kotce wszystkie medykamenty, jakie zdołała nazbierać. Niech ma. Obiecała jej, że dostanie nagrodę to dostała, szczególnie że zadała więcej, niż jedno pytanie. Spojrzała na Błyskającą Gwiazdę, czy nie miał nic do dodania w rozmowie z medyczką, gdyby tak było to ruszyła w stronę Skrzącego Płomienia oraz Nakrapianego Liścia.
- Upolowałam kaczkę, jak jesteście głodni - zaproponowała, spoglądając na całą brygadę ratowniczą, która wybrała się po jej śladach, aby ją odnaleźć. Wiedziała, że bury kocur prawdopodobnie będzie chciał z nią poruszyć ten temat, ale pewno dyskrecja nakaże mu zrobić to w samotności. Jeśli buras oraz reszta nie mieli większego problemu do ruszenia dalej w podróż to prawdopodobnie to zrobili, wracając w końcu w stronę terenów klanu Gromu. Ewentualnie z przerwą na jedzenie.


zt jak inni też by chcieli XD
I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
LVL 7 310 / 500
MedLVL 7 782 / 1100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#52
Kocur, w przeciwieństwie do Malinowych Chaszczy nie był w stanie powiązać wątków na temat Bystrej i Otoczak. O ile kwestii Otoczak jeszcze mógł się domyśleć na podstawie tego, jak bardzo wojowniczka drążyła temat i w jaki sposób Krzywucha opisała martwą kotkę, tak tematu Bystrej nie mógł aż tak łatwo wydedukować. Opis brzmiał znajomo, oczywiście, ale sam przywódca nie znał zapachu kotki więc nie mógł go powiązać z tymi terenami.
Miał bardzo dużo do dodania na temat tego co właśnie zaszło w okolicach nory zielarki, ale powstrzymał się od rychłego wydawania osądu. Wolał na razie zostawić te przemyślenia dla siebie i poruszyć temat po prostu w obozie, sam na sam. Ewentualnie w obecności Skrzącego Płomienia, ale na pewno nie w towarzystwie Nakrapianego Liścia.
"Czy uważasz, że było warto, Malinowe Chaszcze?", tłukło mu się w głowie, gdy widział, jak kotka oddaje swoje zioła samotniczce. Ale to były zioła zebrane osobiście przez niebieską kotkę, więc nie mógł się temu sprzeciwić. Ale na pewno w rozmowie poruszy ten temat.
- Ja dziękuję. - odpowiedział cicho i ruszył w kierunku terenów Klanu Gromu. Cały czas pozostawał ostrożny, na wypadek jakichś niebezpieczeństw. Gdy dotarł do obozu, zapowiedział Malinowym Chaszczom, że chciałby z nią porozmawiać, ale dopiero za jakiś czas, na spokojnie i bez nerwów tym, że czeka ich rozmowa.

//Zt.
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.

Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć.
LVL 6 330 / 500
MedLVL 0 46 / 100
14
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#53
Właściwie żadne wątki z rozmowy z samotniczą medyczką nie tłukły jej się po łbie, nie wzbudziły jej ciekawości, nie zajmowały jej myśli... Bo najzwyczajniej w świecie usiadła z Nakrapianym Liściem na tyle daleko, że były to raczej jakieś szmery - a srebrzysta wolała skupiać się na nasłuchiwaniu dźwięków z otoczenia naokoło niż na wyławianiu kolejnych wątków rozmowy z burkliwą medyczką. No, a przynajmniej Krzywucha na burkliwą wygląda z tym permamentnie skwaszonym pyskiem i koślawymi spojrzeniami rzucanymi na prawo i lewo. Skra nie ruszyła się jednak z miejsca... Pewnie z kilkadziesiąt księżyców temu sprzedałaby jej edukacyjnego lepa za samo patrzenie krzywo na Błyska, ale czasy się trochę zmieniły, ona niespodziewanie wydoroślała i nie marnowała już energii na takie drobnostki. Lepiej się tłuc dla jakiś bardziej ambitnych spraw.
- Dziękuję. Możecie zjeść sami.
Skinęła tylko łbem kotce w podziękowaniu, spoglądając życzliwie w jej stronę i po chwili rzucając Błyskowi znaczące spojrzenie, że nie ma się wymawiać i niech chociaż on się podzieli z wojowniczkami i coś sobie skubnie. Skra była święcie przekonana, że da radę i bez tego posiłku wrócić do obozu - szczególnie, że czasem włóczyła się i całe dnie o pustym żołądku, bo polowania kiepsko jej szły czy po prostu zapominała o tym, że zjeść raz na jakiś czas trzeba. Od razu gdy ruszyli odbiła trochę na bok, by mieć lepszy ogląd na sytuację i po prostu strategicznie osłaniać ich z boku.

[z/t]
  • Run away, away with me
    Lost souls in reverie
    Running wild then running free
    Two k i d s, you and me

    .............LIVING LIKE WE'RE RENEGADES

    Long live the pioneers
    Rebels and mutineers
    Go forth and have no fear
    Come close and lend an ear


    [ It's our time to make a m o v e ]
LVL 5 90 / 400
MedLVL 0 56 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości