Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Zmienianie przyszłości nie leży w mej domenie; jestem jedynie jej widzem, nie twórcą - odrzekł Szkiełko smutno i z niejaką rezygnacją na pytanie Barwy. - Dzień jutrzejszy jeszcze nie nadszedł, dzień wczorajszy już upłynął, dzień dzisiejszy jest pasmem beznadziei. Nie wiem, gdzie może być ten, którego szukam.
Uważnie spoglądał na reakcję Schaltta na swoją wypowiedź, jakby wyczytując z jego ruchów i mimiki coś szalenie ważnego. Dopiero potem, kiedy kocur wyraził swoją niepewność, wróżbita ponownie się odezwał.
- To nie przez ciebie ryś szlocha. Znam tą wodę, która napełnia mu oczy gorącymi łzami, i która mogłaby mu je obetrzeć, ale wtedy poparzy swoje łapy iskrami - odpowiedział, nie spuszczając wzroku z kocura; dopiero potem, zgodnie z jego prośbą, skierował znowu wzrok na zwierzynę. Poprzesuwał organy w sobie tylko znaną konfigurację i znowu przemówił. - Ból, im większy, tym bardziej niewidzialny. Rozpacz, im głębsza, tym lepiej schowana. Ten, kto mówi głośno o słabości, często wcale nie jest słaby.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Zdziwiony siedział i patrzył na Szkiełka. Nie wiedział co ten ma na myśli, ale... pojął że Ryś jest w potężnym niebezpieczeństwie. Na jakimkolwiek tle, jeśli ma płakać - stanie się coś złego. I... krzywdzi go swoją obecnością. Tak jakby. Odchrząknął cicho, kładąc po sobie uszy. - Czy... Czy ten ryś wie, że tak jest? Czy zna tego kota? - dopytał, a po odpowiedzi już się wycofał. Ta część wróżby była... cóż. Była, to jedyne określenie jakie mógł dać. W wolnej chwili odwiedzi znajomego z Wichru i z nim pogada. Przy odrobinie szczęścia wszystko się uda. Ruchem pyska pokazał Barwie, że ma iść już za niego. Moment uśmiechał się ciepło, a potem wzrok skupił na rozprutej myszy.
Nie wiedział dużo o Rysiu. Trudno było powiedzieć, że poza tym że wcale mu nie przeszkadzał i uważał go za "równego gościa" jakoś bardzo go lubił. Spotkali się raz, jakiś czas temu i tyle było z ich znajomości. Niemniej, odczuwał potężną potrzebę sprawdzenia czy u kocura jest wszystko dobrze.
Druga część jego wróżby, o którą prosił, była o niebo bardziej pocieszna. Był względem siebie krytyczny, co pokazał jakiś czas temu Dyni i nawet chyba napomniał Barwie, że jest co najmniej średnim łowcom i już bije się lepiej, chociaż i to mu nie wychodzi. Na logikę, wróżbę przypisał pod siebie, bo pod kogo innego? W całym Klanie każdy raczej mówił jaki jest silny i czego to nie potrafi zrobić. Może jednak faktycznie nie był taki znowu słaby i marny jak się mu wydawało? Może z czasem będzie najsilniejszym kotem w lesie...?! Kto to tam wie. Wzrok z dołu przeniósł na przyjaciółkę i Szkiełka. Po prostu, był ciekawy co jej powie.
Całkiem spora koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch.
Duże dziecko, które - choć już nabrało nieco rozsądku, pomyślunku i zwykle myśli bardziej głową niż sercem - nadal uwielbia korzystać ze swojej bujnej wyobraźni i świetnie odnajduje się w towarzystwie kociąt i młodszych. Ma bardzo duży dystans do siebie, dużo żartuje i zwykle ma dobry humor, co z daleka widać, bo strzela uśmiechami na prawo i lewo. Jest kontaktowa i towarzyska i, choć bardzo lubi wdawać się w dyskusje i bywa nawet kłótliwa, raczej bez kłopotu pozostaje w dobrych relacjach z wszystkimi, zawdzięczając to swojemu dystansowi i tendencji do nietrzymania urazy. Z przepraszaniem nie ma już takiego kłopotu co kiedyś, tak samo jak z Kodeksem Wojownika - za którym nadal nie przepada, ale wreszcie się tolerują i nie przeszkadzają sobie nawzajem. Jest żywym przykładem, że bycie odpowiedzialnym i patrzenie na świat przez różowe okulary wcale się nie wykluczają - często to nawet ona jest głosem rozsądku, gdy przyjdzie co do czego. Do każdej nowej relacji podchodzi pozytywnie i puszcza mimo uszu potknięcia innych, ale daleko jej do naiwności. Może sprawiać wrażenie niedoświadczonej i łatwej do omamienia, ale nic bardziej mylnego - ma głowę na karku i zna się na kotach, więc niełatwo ją zwieść.
Pszczela Łapa [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Zdziwiła się goryczą, która rozbrzmiewała w jego głosie. Z jakiego powodu miałby być smutny? Przecież jego umiejętności szeroko wykraczają poza możliwości kogokolwiek innego, kto znajduje się w lesie. Chyba, że kryje się w nim więcej dziwnych, nadnaturalnych stworzeń, ale nic nie było jej o tym wiadomo. Tak czy siak, jego podejście stało w tak dużej sprzeczności z tokiem myślenia Barwy, że nie mogła zostawić tego bez protestu. - Co ty, i tak umiesz dużo więcej niż każdy, kogo znam. Czytanie przyszłości jest równie super co tworzenie. A skoro potrafisz ją odczytywać, pewnie kiedyś będziesz mieć na nią wpływ - zachęciła pogodnie. Nie miała pojęcia, jak to działa, ale to by brzmiało sensownie. Tak jak ona rozwija się i umie coraz więcej, to on też, nie? - Szukasz kogoś? Możemy ci pomóc, prawda Schlatt? - trąciła przyjaciela barkiem, licząc na potwierdzenie. - Znam dużo osób, które też znają dużo osób. Na pewno damy radę ci pomóc - dodała.
Przysłuchiwała się wróżbom ze średnim skupieniem. Szkiełko mówił w sposób... trudny do zrozumienia i niejednoznaczny, a jego słowa nawet nie dotyczyły jej, więc nie starała się doszukiwać w nich głębszego sensu. Dopiero, gdy doszła do wniosku, że z myszy nie wyczyta już nic więcej, podniosła wzrok i spojrzała na niego uważnie. - Powróżysz teraz mi? Patrz, mam wróbelka dla ciebie - powiedziała wesoło i przesunęła ptaka łapą w jego stronę.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Uśmiechnął się blado na słowa Barwy i jedynie delikatnie pokręcił głową, jakby dając jej do zrozumienia, że nie ma żadnego sposobu; że jego przeznaczeniem jest widzieć przyszłość, nie ingerować w nią. Nie poświęcił jednakże temu przemyśleniu ani jednego słowa więcej, zajęty tym razem kwestią poszukiwanego kota.
- Robak, kocur-robak. Łaciaty. Miał widać kiedyś białe futro, ale jego czarna dusza wyszła na zewnątrz i poplamiła je ciemnością - rzekł; w jego żywym oku zapaliły się wściekłe błyski. Widać było, że kimkolwiek nie byłby ów robak, zasłużył sobie na głęboką nienawiść tak ekscentrycznego typa, jakim był Szkiełko. - Jego pazury są splamione moją krwią, o tak, bo w siedmiu płynie jedna krew, a jeden ma w sobie krew wszystkich!...
Pytanie Schaltta zyskało sobie krótką odpowiedź. - Tak - rzekł zwięźle i pewnie wróżbita, po czym przesunął swoją brudną łapą po lewej stronie pyska, rozmazując plamy krwi na szklanym oku, i nieco rozwinął wypowiedź. - Ryś zna linię brzegu i ryś samo wskoczył do jeziora, i ryś sam w nim tonie.
Na prośbę Barwy sięgnął po podanego mu ptaszka i powtórzył procedurę; gdy skończył układankę, studiował ją przez chwilę w milczeniu, po czym odezwał się iście grobowym tonem.
- Niekiedy ci, których opłakujesz, żyją. Niekiedy ci, z których powodu płaczesz, są martwi. Nie możesz jednak tracić ufności w światłość, która rozpościera się nad tobą, albowiem jest ktoś, kto czuwa nad twoim krokiem.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Opisany kot zdziwił młodego... nawet bardzo. W odruchu skojarzył, że właśnie "robak" może być zagrożeniem dla Rysia. Po co innego miałby o nim wspominać? Żeby pochwalić się, że się bił? Absurd! W oczach mu błysnęło, kiedy zaczął sobie obrazować połączenie kota z muchą. Obrzydlistwo, ale jeśli istniało... Trzeba uważać. Musi kiedyś pogadać z Rysiem na ten temat.
Potem usłyszał jeszcze odpowiedź na swoje pytanie. Skinął lekko łbem. Skoro Ryś miał świadomość problemu, przypomnienie mu o nim pewnie nie będzie niczym złym. Może wręcz sprawić, że poczuje się bardziej zobowiązany do uważania na siebie. Potem była kolej na wróżbę Barwy, na którą uśmiechnął się lekko. Miłe, że chociaż nad jej krokiem ktoś czuwa!
Całkiem spora koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch.
Duże dziecko, które - choć już nabrało nieco rozsądku, pomyślunku i zwykle myśli bardziej głową niż sercem - nadal uwielbia korzystać ze swojej bujnej wyobraźni i świetnie odnajduje się w towarzystwie kociąt i młodszych. Ma bardzo duży dystans do siebie, dużo żartuje i zwykle ma dobry humor, co z daleka widać, bo strzela uśmiechami na prawo i lewo. Jest kontaktowa i towarzyska i, choć bardzo lubi wdawać się w dyskusje i bywa nawet kłótliwa, raczej bez kłopotu pozostaje w dobrych relacjach z wszystkimi, zawdzięczając to swojemu dystansowi i tendencji do nietrzymania urazy. Z przepraszaniem nie ma już takiego kłopotu co kiedyś, tak samo jak z Kodeksem Wojownika - za którym nadal nie przepada, ale wreszcie się tolerują i nie przeszkadzają sobie nawzajem. Jest żywym przykładem, że bycie odpowiedzialnym i patrzenie na świat przez różowe okulary wcale się nie wykluczają - często to nawet ona jest głosem rozsądku, gdy przyjdzie co do czego. Do każdej nowej relacji podchodzi pozytywnie i puszcza mimo uszu potknięcia innych, ale daleko jej do naiwności. Może sprawiać wrażenie niedoświadczonej i łatwej do omamienia, ale nic bardziej mylnego - ma głowę na karku i zna się na kotach, więc niełatwo ją zwieść.
Pszczela Łapa [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Przyglądała mu się chwilę w milczeniu, gorączkowo wertując umysł w poszukiwaniu kogokolwiek, kto pasowałby do opisu. Kot-robak? Nie dość, że stanowił dziwny cud natury, mutację i połączenie zupełnie odmiennych stworzeń, co wyrastało poza możliwości umysłowe Barwy, to jeszcze musiał nieźle zajść za skórę sympatycznemu rudzielcowi. - Em, to jest... prawdziwy robak? Bo znam kocura, który jest czarno-biały i nazywa się Karaczan. Ale, no, nie jestem karaczanem, tylko kotem - powiedziała niepewnie, przestępując z nogi na nogę. Naprawdę starała się pomóc, ale wątpiła, aby kocur o którym wspomniała skrzywdził Gwiezdnemu Klanowi winnemu Szkiełka. Nie miała jednak innych pomysłów, a lepiej powiedzieć to, niż nic.
Z zadowoleniem spoglądała na jego pracę. Wreszcie nadeszła jej kolej. Liczyła na nawiązanie do jej świetnie zapowiadającej się przyszłości, o jej wspaniałych aspiracjach, a dostała... coś, czego na pewno by się nie spodziewała. Przecież nad nikim nie płakała! Poruszyła się niespokojnie. To znak, że niedługo coś sprawi jej przykrość? - Wiesz kto to taki? - spytała głupio. Nadal jednak nie była do końca przekonana, czy wierzy w Gwiezdnych, ale jeśli Szkiełko poda jej dokładne imiona... wtedy będzie bardziej skłonna w to uwierzyć.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Szkiełko aż zakrztusił się, słysząc imię. Wyprostował się i spojrzał kocicy w oczy rozpalonym trudną do określenia mieszanką emocji spojrzeniem. Oddychał przez chwilę ciężko, po czym wreszcie zdołał się odezwać; jego bardzo zmieniony głos, niski i drżący, niemal szept, kontrastował z poprzednim wesołym tonem.
- To on, robak! Mój robak! Ma robaczywą duszę, uwierz mi - mówił gorączkowo; jedną łapę niekontrolowanie zaciskał, drugą klepał nerwowo ziemię. - Gdzie teraz jest? Czy żyje, czy zdrów? Czy nic jego nędznemu życiu nie zagraża, czy może cierpiał ogromnie? - zasypał ją pytaniami, po czym zreflektował się nagle. - Ależ to ja tu powinienem odpowiadać na pytania. O, tak, wiem, kim jest ten, kto nad tobą czuwa. Masz wiele braci i sióstr, kuzynów i kuzynek, o których nic nie wiesz. Oni wiedzą, dokąd dążysz, i będą próbowali cię wesprzeć, jednak coś rzuca ci kłody pod nogi. To jedyny kot, który miast czuwać nad tobą, zajrzał do umysłu twego brata.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Ekscytacja Szkiełka była... ciekawa. Młody co prawda niespecjalnie wiedział co się tam działo między dwójką, ani też się zbyt nie przejmował... Ale co mogło z tego wyjść? Gadał coś o byciu splamionym krwią, więc może dojdzie do walki. Niechaj dojdzie, każdy rządzi się własnymi zasadami - on mieszać się nie miał zamiaru. Spojrzał jednak na Barwę. Znacząco. Robal był jednym z kotów z jej stron, skoro wiedziała jak ma na imię. I chciał wiedzieć czy go wyda tak o byle komu.
Całkiem spora koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch.
Duże dziecko, które - choć już nabrało nieco rozsądku, pomyślunku i zwykle myśli bardziej głową niż sercem - nadal uwielbia korzystać ze swojej bujnej wyobraźni i świetnie odnajduje się w towarzystwie kociąt i młodszych. Ma bardzo duży dystans do siebie, dużo żartuje i zwykle ma dobry humor, co z daleka widać, bo strzela uśmiechami na prawo i lewo. Jest kontaktowa i towarzyska i, choć bardzo lubi wdawać się w dyskusje i bywa nawet kłótliwa, raczej bez kłopotu pozostaje w dobrych relacjach z wszystkimi, zawdzięczając to swojemu dystansowi i tendencji do nietrzymania urazy. Z przepraszaniem nie ma już takiego kłopotu co kiedyś, tak samo jak z Kodeksem Wojownika - za którym nadal nie przepada, ale wreszcie się tolerują i nie przeszkadzają sobie nawzajem. Jest żywym przykładem, że bycie odpowiedzialnym i patrzenie na świat przez różowe okulary wcale się nie wykluczają - często to nawet ona jest głosem rozsądku, gdy przyjdzie co do czego. Do każdej nowej relacji podchodzi pozytywnie i puszcza mimo uszu potknięcia innych, ale daleko jej do naiwności. Może sprawiać wrażenie niedoświadczonej i łatwej do omamienia, ale nic bardziej mylnego - ma głowę na karku i zna się na kotach, więc niełatwo ją zwieść.
Pszczela Łapa [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Wpierw uśmiechnęła się do siebie, zadowolona, że była w stanie pomóc. Potem jednak radość i swego rodzaju duma przerodziły się w wątpliwości. Może nie powinna była o nim wspominać? Szkiełko, sympatyczny i miły, ewidentnie miał z nim złe wspomnienia, a nie chciała narobić swojemu dobremu znajomemu problemów. - Wcale, że nie. Jest trudny, ale na pewno chciał dobrze - zapewniła pewnym siebie głosem. Karaczan na pewno nie zamierzał zajść na skórę wróżbicie. Musiałby być nienormalny, aby narażać się nadnaturalnej istocie. - Cały zdrów i ma się dobrze. Co takiego ci zrobił? To nieładnie życzyć komuś źle - pouczyła go jak dziecko, ale co zrobić? Skoro ma złe intencje w stosunku do kocura, nie mogła tego zostawić od tak. W końcu może się okazać, że właśnie w pewien sposób go zdradziła i wydała.
- Nadal nie powiedziałeś mi, kto dokładnie - zniecierpliwiła się. Gadał zagadkami, fajnie, ale powoli mózg jej parował od interpretowania słów, które zdawały się nie mieć żadnego związku z rzeczywistością. Nie łatwiej byłoby wyrażać się jasno i klarownie? Mniej bólu głowy od przesadnego myślenia, więcej czasu spożytkowanego na czymś przyjemnym. Tyle korzyści. - Czy ten, kto mi życzy źle... czy on jest niebezpieczny? Powinnam się bać? - zapytała dla jasności. Bajeczki o złowrogich Gwiezdnych brzmiały, no właśnie, jak bajeczki. Ale skoro miała okazję o to dopytać, to jej nie zmarnuje.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Pokiwał głową żarliwie, gdy kocica wspomniała, że nie jest ładnie życzyć źle innym, jakby całym sercem zgadzał się z jej poglądem na ten temat. Mimo to nie spuścił wzroku, ciągle spoglądając prosto w jej oczy; Schlatta zupełnie teraz zignorował, skupiając się na kocicy.
- On jest zdrów, ale ja cierpiałem przez niego. Jego pazury, ostrzejsze niż najlepsza brzytwa, wbiły się w mą skórę - obwieścił niejasno, tak jak to miał w zwyczaju. - Zadał mi ból, zadał ból mnie i moim braciom. Nie możemy pozostawić go bezkarnego, o nie, bo w siedmiu płynie jedna krew, a cel przyświeca im jeden!
Na kolejne pytanie Barwnej Łapy wróżbita zareagował lekkim zmarszczeniem brwi; spojrzał żywym okiem gdzieś w dal. - On się nie nazywa. Urodził się bez imienia i umarł, nie otrzymując go; nie widział nigdy światła słońca, nie słyszał nigdy szumu drzew, nie poczuł nigdy świeżej trawy pod łapami. Ale miał w żyłach Twoją krew - ogłosił wreszcie, mówiąc głosem tęsknym i smutnym. - Ty masz to, czego on nigdy nie mógł dostać. Życie, imię, szczęście. Teraz błąka się po umysłach swoich braci i sióstr. Padłaś jego ofiarą, Barwo - on nie zatrzyma się, póki nie stanie się tobą - dodał jeszcze poważnie, patrząc jej prosto w oczy.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Skrzywił się lekko. Nie znał tego robala, ale sam fakt że skrzywdził rudego na tyle, by ten go szukał i rozpowiadał o sytuacji innym był nieco... niesmaczny. Trzepnął lekko ogonem, wciąż milcząc. Dopiero gdy wróżbita zaczął się przyglądać Barwie, patrzeć jej w oczy, młody spiął się. Nie chciał walczyć rzecz jasna, ale gdyby kotka czuła się nieswojo, usiłowałby odciągnąć Szkiełko od niej. Po prostu, bo wypada. Na ten moment jednak siedział cicho, wciąż tylko wysłuchując tego co mówią tamci. Zaraz i tak można zbierać się stąd... prawda? Raczej tak. Po tym jak kotka dowie się już czego chce to chyba nie było sensu siedzieć dłużej u boku wróżbity.
Całkiem spora koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch.
Duże dziecko, które - choć już nabrało nieco rozsądku, pomyślunku i zwykle myśli bardziej głową niż sercem - nadal uwielbia korzystać ze swojej bujnej wyobraźni i świetnie odnajduje się w towarzystwie kociąt i młodszych. Ma bardzo duży dystans do siebie, dużo żartuje i zwykle ma dobry humor, co z daleka widać, bo strzela uśmiechami na prawo i lewo. Jest kontaktowa i towarzyska i, choć bardzo lubi wdawać się w dyskusje i bywa nawet kłótliwa, raczej bez kłopotu pozostaje w dobrych relacjach z wszystkimi, zawdzięczając to swojemu dystansowi i tendencji do nietrzymania urazy. Z przepraszaniem nie ma już takiego kłopotu co kiedyś, tak samo jak z Kodeksem Wojownika - za którym nadal nie przepada, ale wreszcie się tolerują i nie przeszkadzają sobie nawzajem. Jest żywym przykładem, że bycie odpowiedzialnym i patrzenie na świat przez różowe okulary wcale się nie wykluczają - często to nawet ona jest głosem rozsądku, gdy przyjdzie co do czego. Do każdej nowej relacji podchodzi pozytywnie i puszcza mimo uszu potknięcia innych, ale daleko jej do naiwności. Może sprawiać wrażenie niedoświadczonej i łatwej do omamienia, ale nic bardziej mylnego - ma głowę na karku i zna się na kotach, więc niełatwo ją zwieść.
Pszczela Łapa [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Zmarszczyła brwi, spoglądając na niego zmieszana. Że... Karaczan? Zaatakować go? Owszem, był specyficzny, czasem nieprzewidywalny, dziwny i ogólnie trudny do objęcia rozumem, ale szczerze wątpiła, aby podniósł łapę na kogokolwiek tylko dlatego, że tak mu się spodobało. Rzuciła rudemu krytyczne spojrzenie. - Co mu zrobiliście - spytała jasno, nie bawiąc się w podchody. - Nic by wam nie zrobił bez powodu, moje słowo. Dajcie mu szansę, czy coś - stwierdziła szczerze. Nie wiedziała, co może zrobić banda wróżbitów, ale jeśli rudy mówił prawdę i było ich więcej, wolała zniechęcić ich do jakichkolwiek czynów. Chociaż, czy to miało sens? Karaczan był zdrowy, silny i na swój sposób odpowiedzialny, no i miał nowe imię, więc był jeszcze trudniejszy do wytropienia. Wątpiła, aby doszło do sytuacji, w której Szkiełko wraz ze swoimi... przyjaciółmi mieliby okazję mu coś zrobić.
Przestąpiła z nogi na nogę, czując się niepewnie. Całe jego wróżby zaczynały brzmieć coraz mniej wiarygodnie i podświadomie podważała wszystko, co mówi, aż nie padło jej imię. Rzuciła rudemu zmieszane spojrzenie. Nie zdradzała mu swojego imienia, była pewna. - W jaki sposób niby miałby to zrobić, skoro nie istnieje? - spytała, cofając się o krok. - Znaczy, nie o to mi chodziło. Nie wątpię, że istnieje. Ale nie ma ciała, nie widać go i w ogóle. Jak miałby stać się mną? Musiałby mnie pokonać, a to trochę niemożliwe, skoro nie żyje - mruknęła. Kimkolwiek był ten, o którym mówi wróżbita, na pewno nie stanowił dla niej zagrożenia. Ani tym bardziej nie padła jego ofiarą! Nie była ofiarą, w żadnym tego słowa znaczeniu.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Spojrzał na kocicę dziko i z rozpaczą; w niewidomym ślepiu odbiło się światło, sprawiając, że wydawało się ono lśnić od gorzkich łez.
- Przepowiednię. Chciał się dowiedzieć o swojej miłości i poznać uczucie, dowiedział się, że istnieje jeden kot. I za to zaatakował - rzekł, głęboko wzburzony. - Niektórzy mówią inaczej, ja jednak twierdzę, że za miłość nie należy krzywdzić.
Na kolejne pytania Barwy odpowiedział bystrym, enigmatycznym spojrzeniem skierowanym w jej stronę. - A słyszałaś kiedyś głos w głowie? - rzucił pytanie niskim, cichym głosem. - Głos mówiący ci, że nie jesteś wystarczająca, że nie jesteś dość wielka i ważna? To on, to właśnie on. Próbuje doprowadzić cię do szaleństwa, i kiedy to uczyni, będzie miał otwartą drogę do twojego umysłu - wraz z tymi słowami Szkiełko zaśmiał się z cicha, jakby przypomniał sobie jakąś zabawną sytuację sprzed lat. - A kiedy to wszystko się skończy, moje ciało zakopią pod wierzbą, a serce wyrwą i oddadzą wronom, które je rozniosą po świecie na swoich skrzydłach...
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Trzepnął uchem. Zaraz odchrząknął, by zwrócić na siebie uwagę Barwy - i szczerze liczył, że to się uda. Jeśli nie, na pewno zauważyłaby że tuż po wydaniu z siebie subtelnego dźwięku dźwignął się do góry i machnął do niej lekko łbem w bok. Następnie, po prostu spojrzał na Szkiełko. Ile mówił prawdy zaczynał wątpić. Obecnie brzmiał na co najmniej szalonego. - Dzięki za wróżby. Najedz się... czy coś. Powodzenia w życiu - mruknął do niego, później po prostu odchodząc. Jeśli Barwa zostanie - trudno. Nie poszedł daleko i tak, po prostu przysiadł parę drzew dalej. Nie chciał słuchać już... tego.
Całkiem spora koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch.
Duże dziecko, które - choć już nabrało nieco rozsądku, pomyślunku i zwykle myśli bardziej głową niż sercem - nadal uwielbia korzystać ze swojej bujnej wyobraźni i świetnie odnajduje się w towarzystwie kociąt i młodszych. Ma bardzo duży dystans do siebie, dużo żartuje i zwykle ma dobry humor, co z daleka widać, bo strzela uśmiechami na prawo i lewo. Jest kontaktowa i towarzyska i, choć bardzo lubi wdawać się w dyskusje i bywa nawet kłótliwa, raczej bez kłopotu pozostaje w dobrych relacjach z wszystkimi, zawdzięczając to swojemu dystansowi i tendencji do nietrzymania urazy. Z przepraszaniem nie ma już takiego kłopotu co kiedyś, tak samo jak z Kodeksem Wojownika - za którym nadal nie przepada, ale wreszcie się tolerują i nie przeszkadzają sobie nawzajem. Jest żywym przykładem, że bycie odpowiedzialnym i patrzenie na świat przez różowe okulary wcale się nie wykluczają - często to nawet ona jest głosem rozsądku, gdy przyjdzie co do czego. Do każdej nowej relacji podchodzi pozytywnie i puszcza mimo uszu potknięcia innych, ale daleko jej do naiwności. Może sprawiać wrażenie niedoświadczonej i łatwej do omamienia, ale nic bardziej mylnego - ma głowę na karku i zna się na kotach, więc niełatwo ją zwieść.
Pszczela Łapa [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Patrzyła na niego w skupieniu. Powód ataku był... mało słuszny, ale kto zrozumie Karaczana? Poza tym, znała tylko wersję tego wątpliwie godnego zaufania nieznajomego i nie będzie przekreślać kocura tylko ze względu na opinię jakiegoś wędrowcy. - Może wmawialiście mu jego uczucia? To nie jest miłe, też bym się zdenerwowała - mruknęła, wzruszając barkami. Ten temat jej nie dotyczył. Przyszła tu dowiedzieć się czegoś o przyszłości, a tak właściwie dotrzymać towarzystwa Schlattowi, a nie godzić znajomego ze szklanookim dziwolągiem.
Na jej pysku odbiło się zmieszanie i trwała chwilę w zawieszeniu, mknąc myślami do takich momentów, które faktycznie miały miejsce. Zaraz jednak uśmiechnęła się z większym spokojem i uniosła głowę. - W takim razie jest mało przekonujący - zapewniła pogodnie. Kiedyś słowa tej... istoty w jej głowie faktycznie brzmiały przekonująco, ale teraz? Nie będzie słuchała zawodzenia w jej myślach, tym bardziej mając świadomość, że istnieje tylko po to, aby nią zawładnąć. Będzie musiał znaleźć sobie inną ofiarę, albo męczyć się z nią do upadłego. - Twoje ciało? Kto cię zakopie? - mruknęła, coraz mniej rozumiejąc. Nagła zmiana tematu pomieszała jej w głowie jeszcze bardziej i nie potrafiła skojarzyć jego słów do czegokolwiek, o czym przed chwilą mówili. Rudzielec był dziwny i niewątpliwie szalony. Ta rozmowa zaczynała ją męczyć i nie wiedziała, czy ma ochotę dalej o to wypytywać. Miała dowiedzieć się czegoś o sobie, a nie rozwikłać szyfr wróżbity! Całe szczęście - lub nieszczęście - z tej sytuacji uratował ją bengal, o którym zdążyła całkiem zapomnieć. Odwróciła się gwałtownie z poczuciem winy wymalowanym na pysku. Musiał się nieźle wynudzić. - Było miło, chyba. Żegnaj... em, przyjacielu. Nie daj się zakopać i zjeść wronom - sformułowała szybkie pożegnanie, nawiązując do jego ostatnich, niezrozumiałych słów. Potem odwróciła się z powrotem do Schlatta. - Muszę zmykać do swoich, jeśli nie chcę mieć kłopotów. Zobaczymy się jeszcze, tam gdzie ostatnio? - mruknęła cicho. Trąciła go barkiem na pożegnanie i jeśli usłyszała twierdzącą odpowiedź, oddaliła się w stronę klanu Gromu.