Logo Artemidy
Rewir Echa
#76
Dostrzegłszy ruch wśród drzew, początkowo nie zareagowało; kimkolwiek był nieznajomy, tak on, jak i Zguba mieli święte prawo tutaj przebywać. Dopiero później, gdy wiatr przyniósł im do nozdrzy zapach Rzeki, poczuło przypływ niepokoju. Ten zaś wzrósł o parę rzędów wielkości, gdy kocur przedstawił się z imienia i pokrewieństwa.

To musiała być jakaś klątwa. Śmierć Barwnej Wody, borsuk, któremu uciekło spod pazurów, balansujące na granicy groźby słowa Skalistego Zbocza, teraz to spotkanie. Gwiezdny Klan mścił się na nich za to, że w niego nie wierzyło.

Przez uderzenie serca zastanawiało się, co powiedzieć, po czym wskazało łapą na pysk i pokręciło głową. Może w ten sposób kupi sobie chwilę na zastanowienie się, co dalej. Dopiero potem ostrożnie zaczęło. - Wiem, kim jest Skaliste Zbocze - pokazało i nagle doznało olśnienia. - Kiedy ostatni raz go widziałeś?
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
- Wstyd się przyznać, ale naprawdę bardzo, bardzo dawno temu. Sześć księżyców temu? Może osiem. Miał powód żeby zniknąć, tak słyszałem, ale nie ma go już bardzo długo. - przyznałem, dając się nieznajomemu zastanowić tak długo, jak tylko tego potrzebował. Mogłem iść szukać Skały wcześniej, fakt. Dostałem jednak informację, że odszedł, ponieważ miał powód, którego nie mógł zdradzić. Szanowałem to. Teraz jednak sprawy zaszły za daleko i nie było go zdecydowanie zbyt długo. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że już pierwszy strzał okazał się sukcesem. Nieznajomy... znał Skałę.
- Poczekaj... znasz go? Mam nadzieję, że było to raczej miłe spotkanie, mój brat, cóż. Można powiedzieć, że wdał się w ojca i nie przepada za kotami spoza Klanów. Tak swoją drogą, powinienem zrobić to na samym początku. Mam na imię Nocny Szkwał. - mogłem się jedynie domyślić, jak spotkanie tej dwójki mogło przebiec i miałem szczerą nadzieją, że Skała nie powiedział nic głupiego. Był pod pewnymi względami bardzo podobny do ojca. Aż za bardzo.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Sześć księżyców temu, a zatem zbyt dawno, by Skaliste Zbocze mógł powiedzieć bratu o szwendających się po okolicy Zgubie. Prawie na pewno było bezpieczne. Alleluja i hip hip hurra.

Kiwnęło głową na jego słowa. Tak, samo też już słyszało, że Skaliste Zbocze miał jakieś powody, by zniknąć. Na wzmiankę o ojcu tylko uśmiechnęło się, starając się usunąć z pyska wszelki ślad goryczy czy żalu na myśl o Skrzącym Słowie. O kocie, który za Klan Rzeki był gotów oddać życie, który zrobił krzywdę Paprociowej Łapie i który, gdyby Zguba teraz przed nim stanęło, pogardliwie splunąłby w pysk temu żałosnemu nieudacznikowi o załzawionych oczach i dygoczących łapach. I miałby rację.

— Jestem Zguba — przedstawiło się, po czym skupiło się na ważniejszej sprawie. — Ze dwa księżyce temu, okolice Dużego Grądu. Nie był ranny czy chory. Szukał Ostrego Szpona.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Ze dwa księżyce temu. Obok dużego grądu. To nie było wcale tak dawno temu, i nie tak daleko. Czyżby Skała zdecydował się powoli wracać w rejony klanów, żeby niebawem wrócić do rzeki? Miałem taką nadzieję. Nie było go zdecydowanie zbyt długo, a każdy kolejny księżyc jedynie pogarszał jego sytuację. Tylko dlaczego szukał Szpona? Chciał mu powiedzieć o tym, czego się dowiedział, wytłumaczyć wszystko? W sumie to możliwe. Eh. Szkoda, że ze wszystkich kotów, akurat jego wybrał sobie za ulubionego brata. Pomimo pogodzenia się, odniosłem wrażenie, że niewiele się zmieniło i nawet jeśli się czegoś dowie, Szpon nigdy mi nic nie powie.
- Dziękuję. To bardzo cenna informacja. - podziękowałem, posyłając delikatny uśmiech w stronę nieznajomego. - Wybacz, że tak wypytuję, ale doszły mnie słuchy że w okolicy pojawił się także mój starszy brat, Księżyc. Futro miał w kolorze podobnym do twojego. Nie widziałem go, o rety, bardzo, bardzo długo więc ciężko mi podać dokładniejszy opis. Z tego co mówił mi syn, używa... neutralnych zwrotów. Takich, które nie wskazują na żadną z płci, ale to wszystko co wiem. Spotkałeś może kogoś takiego?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Odwzajemniło uśmiech, choć uczyniło to cokolwiek niewyraźnie. Miało doświadczenie w rozmowach z członkami rodziny, którzy nie mieli pojęcia, że jest z nimi spokrewnione, ale mówienie o rodzonym bracie, który niemal otwarcie im groził, nie było niczym przyjemnym. Chociaż, rzecz jasna, żadnego niebezpieczeństwa nie było, prawie na pewno nie było - nawet jeśli Nocny Szkwał spotkałby Skaliste Zbocze i z jakiegoś powodu zapragnął marnować czas, by w zębach przynieść głowę Zguby do Klanu, to prawdopodobieństwo, że ich znajdzie, byłoby nikłe. Mogło przecież, tak jak to zrobiło już kiedyś, zaszyć się na Osiedlu i nie wyściubiać zeń nosa. Jaki wojownik, ba, jaki zastępca, traciłby czas na to, by poszukiwać wśród siedlisk Dwunożnych jednego kota, którego całą zbrodnią była niechęć do powrotu w rodzinne pielesze?

A potem usłyszało następne słowa i poczuło, jak krew tężeje im w żyłach. Serce zgubiło uderzenie, po czym ruszyło pełną parą.

Przez chwilę udawało, że się zastanawia i przeszukuje zakamarki pamięci. — Nie znam nikogo o tym imieniu — oznajmiło, zresztą zgodnie z prawdą. — Dużo jest podobnych do mnie. Wiesz, co się stało, że odszedł? Może znam kogoś o podobnej historii — zadało pytanie, niby to aby zawęzić krąg podejrzanych, w rzeczywistości planując wybadać grunt. Zaraz zapyta, po co właściwie im ten cały Księżyc i czy chcą go, na przykład, skrzywdzić.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
- Niestety nie wiem, choć mogę się tylko domyślać. Duża część mojego rodzeństwa odeszła, nie wszystkim odpowiada takie życie. - - Ani tym bardziej dodatkowa presja nakładana przez ojca. Nie można ich było za to winić, wręcz przeciwnie, było to w pewien sposób zrozumiałe. - O reszcie jednak nie mam żadnych informacji i nie sądzę, żeby byli gdzieś w pobliżu. Gdybyś jakimś cudem... spotkał Księżyc byłbym wdzięczny, gdybyś przekazał, że brat go szuka i prosi o spotkanie na granicy klanu Rzeki. Chciałbym go, ich?, nie wiem jak to dobrze powiedzieć, poznać. - dodałem. Cóż, nie miałem zamiaru namawiać go do powrotu, jeśli nie czuł się w klanie dobrze. Chciałbym po prostu porozmawiać, nawiązać jakąś relację, jeśli jest ku temu okazja. Za młodu, cóż, nie było sprzyjających ku temu okoliczności, niestety.
- Nie powinienem cię w to wszystko angażować. Niemniej, dziękuję za pomoc i wszystkie udzielone informacje. Nie będę dłużej zajmował twojego czasu.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Pokiwało głową z udawanym zrozumieniem, zaś w duchu podziękowało Kałuży, bo to zapewne właśnie terminatorowi zawdzięczało fakt, że Klan otrzymał informacje w dokładnie tej formie, w jakiej powinien byli je dostać. Co za szczęście, że trafiło na takiego dobrego posłańca.

— Ależ nie, to żaden kłopot — zapewniło uprzejmie, z jednej strony dlatego, że miało przeczucie, iż tak należy zrobić, z drugiej zaś – poczuło ukłucie niesprezycowanego żalu. Oczywiście kilka chwil to za mało, by wydawać podobne sądy, ale wydawało się im, że Noc to naprawdę porządny kot – niegłupi, taktowny, dobrze wychowany. Przez chwilę pomyślało, że mogłoby być wspaniale żyć w Klanie z młodszym rodzeństwem, patrzeć na to, jak maluchy, które teraz pamiętało jak przez mgłę, dorastają.

Przez chwilę zamajaczył im przed oczyma obraz, jasny i czysty jak odbicie w płaskiej tafli wody – ta chwila, gdy dotykało nosem czółek nowo narodzonego rodzeństwa śpiącego u boku matki. Zabrakło im tchu, pod powiekami zapiekły łzy. Wielkim wysiłkiem woli zachowało kamienną twarz. Nie, nie było o co płakać. Nocny Szkwał wróci do Klanu i nigdy nie dowie się, że oto spotkał się z poszukiwanym Księżycem, a Zguba odejdzie w swoją stronę, daleko od szczęśliwego życia w Klanie Rzeki u boku rodziny i przyjaciół. Tak ułożyło się życie i nie dało się z tym walczyć.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
- Dziękuję, jestem twoim dłużnikiem. - uśmiechnąłem się delikatnie. Nie wszyscy samotnicy byli źli. Wręcz przeciwnie, powiedziałbym że raczej mały procent był niebezpieczny i stanowił dla nas zagrożenie. Większość z nich miała swoje życia i tak jak my, stroniła od problemów. Zdobyłem dziś sporo cennych informacji. Wiedziałem, gdzie znajduje się Skała, mniej więcej i zyskałem szansę na spotkanie się z bratem, jeżeli ten w ogóle będzie miał w ogóle na to ochotę. Miałem jednak nadzieję, że będzie miał.
- Życzę ci spokojnego dnia i owocnych łowów. - mruknąłem, kiwając głową. Niestety, nie mogłem za długo pałętać się po Ziemiach Niczyich. Obowiązki wzywały.

zt! chyba że Zguba zechce się jednak przyznać do tego kim jest XD
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości