Logo Artemidy
Brzęczące Trzciny
Poczuł mimowolny przypływ adrenaliny, kiedy nieznajomy zaczął się do niego zbliżać; mięśnie przez moment mu się napięły. Nie obawiał się walki; nie obawiał się nawet śmierci.

Ale... kwiaty?

Szpadel patrzył na nie pełnym konsternacji wzrokiem, jakby miały mu ukazać jakąś tajemnicę. Pierwszy raz w życiu coś takiego widział.

- Czy one... Czy one mają jakieś... właściwości lecznicze? - Może partnerka nieznajomego była chora? Nie chciał o to pytać bezpośrednio. Nawet on zdawał sobie sprawę, że mogłoby to być odebrane jako nietaktowne. A on teraz potrzebował informacji. Potrzebował wzbudzać pozytywne emocje.

Ha!

Komentarz o potrzebowaniu wsparcia całkowicie zignorował. Wiedział już to, co było mu potrzebne - że nieznajomy na ten moment jest sam. Pozostawał tylko sekret kwiatów.
I wish I had wings to fly, the deep waters dragging me down
Right up into the big blue sky, I would take off right now


I'd turn into a little cloud
And burst into tears of love right over your tiny house
You know, baby, I miss you so
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc pytanie, spojrzałem na kwiatki i przekręciłem głowę w bok. Czy miały jakieś właściwości lecznicze? Hm.
— Dobre pytanie. Raczej wątpię, ale spytam Medyków jak wrócę, może coś im się przyda. Zebrałem je bo są ładne, Siniak lubi ładne rzeczy. — odparłem, śmiejąc się lekko. Zdecydowanie nie taki był mój cel, kiedy zdecydowałem się je zebrać, ale kto wie, może rzeczywiście coś ma jakieś właściwości lecznicze? Raczej wątpliwa sprawa, ale hej, Rybołów nie będzie na mnie o to zła tak jak na Szpona, który krzyczy w Lecznicy, prawda?
— A potrzebujesz czegoś leczącego? — zapytałem z ciekawości. Samotnicy nie mieli dostępu do Medyków, więc kto ich wie.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Konsternacja jedynie narastała. Ładne?

Zbierał je, bo są ładne?

Zmarszczył brew. Czyja partnerka chce jakieś zielsko w prezencie? Jaką to ma wartość? Schronienia nie zapewni, głodu nie powstrzyma. Stojący przed Szpadlem kocur wydał mu się nagle całkowicie odrealniony; niczym mara senna, nie postać z prawdziwego świata. Bo kto mógł tak żyć?

...A może kotom w lesie powodziło się tak dobrze, że mogły sobie na takie frywolności pozwolić? Wydawało się to nie do uwierzenia.

Szpadel przeniósł wzrok z kwiatów na kocura - i doznał lekkiego szoku. Z daleka nie widział tak dobrze, jednak nieznajomy był w wieku zbliżony raczej do Młodego, ale rozmiarami bliżej mu było do Szpadla - na tyle, że czarnofutry nie był pewien, czy wygrałby z nim szczerą, honorową walkę...

- Oferujesz pomoc takiemu łazędze jak ja? Nawet mnie nie znasz - zapytał, wodząc po mordce nieznajomego oczami. Starał się wyczytać jego intencje, ale nie potrafił - kto normalny oferuje tak łatwo ciężko zdobyte surowce?

W mieście chore koty najczęściej po prostu zdychały. Przetrwanie najsilniejszych.

Ale kot znajdujący się przed Szpadlem wyglądał i na silnego, i na takiego, który nie musi tego udowadniać. Wydawał się wręcz... szczęśliwy?
I wish I had wings to fly, the deep waters dragging me down
Right up into the big blue sky, I would take off right now


I'd turn into a little cloud
And burst into tears of love right over your tiny house
You know, baby, I miss you so
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Nie znam cię, ale zamiast obrzucać mnie obelgami, zacząłeś ze mną normalnie rozmawiać. Wiesz, większość samotników wchodzi na nasze tereny bez pytania, rzuca się do walki przy każdej okazji. Wydajesz się być… normalny, w porównaniu do innych. — wytłumaczyłem z lekkim usmiechem na pysku. Poza tym, miałem dobry humor. Ale to inna sprawa. — No i, wiesz, ja nie mam wiedzy medycznej. W klanie mamy od tego Medyków, ale jeśli od tego miałoby zależeć czyjeś życie, mógłbym poprosić ich o pomoc. — dodałem, rozwiewając wątpliwości co do swojej wiedzy. Ja bezpośrednio pomóc nie mogłem, ale jesli miał na przykład umierające małe kocię, mogłem pomóc, a zużyte zioła pomógłbym zebrać i oddać. Warunek byłby taki, że nie chciałbym go nigdy zobaczyć przekraczajacego naszej granicy. Nie chciałbym być zmuszony pozbawiać życia kogoś, komu kiedyś chciałem pomóc.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co za intrygujące indywiduum. Kocur silny, ale na ten moment - przynajmniej - nieszkodliwy.

Komentarz nieznajomego jednak szczerze go rozbawił.

- Normalny, co? Bardzo względne pojęcie - zaśmiał się pod nosem. Nie miał w tym momencie powodu niszczyć tego przekonania - słusznie, niech nieznajomy postrzega go jako pacyfistę jak najdłużej. Szpadel nic na tym nie tracił, a mógł tylko zyskać. Jaki sens miałoby atakowanie czyichś terenów?

Zaraz.

- ,,Nasze'' tereny? - zapytał. - Przepraszam, ale... jak duży jest gang, do którego należysz?

Na tyle duży, że nieznajomy był w stanie wyjść na zbieranie kwiatów samotnie, nie obawiając się ataku.
I wish I had wings to fly, the deep waters dragging me down
Right up into the big blue sky, I would take off right now


I'd turn into a little cloud
And burst into tears of love right over your tiny house
You know, baby, I miss you so
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— W porządku. Może w ten sposób. — odpowiedziałem śmiechem. Za wcześnie było na jakiekolwiek osady, tak naprawdę, ale na pierwszy rzut oka wydawał się być po prostu w porządku. Ot.
— To nie do końca gang, taki jak na osiedlu. Niedaleko stąd są cztery klany, każdy ma tereny podobnej wielkości, okrążenie ich zajmuje jakieś pół dnia. Jest nas dużo, nie jestem w stanie powiedzieć ci ile dokładnie. Będzie z dwadzieścia kotów? Może więcej. Nie liczyłem. Ale trzymamy się swoich terenów, żyjemy swoim życiem, wiec nie musisz się nas obawiać. Wyszedłem na spacer z własnej inicjatywy, nie planujemy powiększać terytorium, czy coś w tym stylu. — uspokoiłem go, zdając sobie sprawę z tego że mogło to brzmieć przerażająco. Byliśmy jednak niegroźni, tak długo jak nasze tereny nie były naruszane. Zresztą, Łabędzia Gwiazda lubi przyjmować samotników. Jakby się ładnie to pewnie i jego by przyjął. - A ty należysz do jakiegoś… gangu, czy żyjesz na własną łapę?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na pytanie kocura przez głowę przemknęła mu myśl o Młodym, ale... nie. Takich decyzji nie będzie podejmował; nie wiedział, czy podzielenie się taką informacją byłoby tutaj słuszne.

- Nie, ja... sam o siebie dbam. Chociaż przyznam, że wcześniej nie żyłem w lesie.

A każde zdanie wypowiadane przez nieznajomego było coraz bardziej... dziwaczne.

Nie dość, że ogólnie pokrywało się mniej więcej z tym, co wcześniej o klanach Szpadlowi mówił Młody, co Szpadel uważał za wyssane z palca, to... Dwadzieścia kotów? W jednym klanie? Pół dnia na obejście wszystkich terenów? Stanowiło to niebezpieczeństwo; takie zrzeszenie, nieważne nawet jak słabi byli indywidualni członkowie, byłoby wyzwaniem do pokonania.

A kocur przed Szpadlem był ewidentnie silny.

Co więcej jednak: - Nie macie... sporów wewnętrznych? Albo z innymi klanami? Macie czas na - sugestywne spojrzenie na zielsko - zbieranie kwiatów?

Wybacz mi, jeśli nie do końca wierzę w tę idyllę.

Młody zapewne byłby w stanie wyciągnąć te informacje w mniej ostentacyjny i bezpośredni sposób. Ale cóż.
I wish I had wings to fly, the deep waters dragging me down
Right up into the big blue sky, I would take off right now


I'd turn into a little cloud
And burst into tears of love right over your tiny house
You know, baby, I miss you so
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Rozumiem. Życie w lesie, zwłaszcza samemu, jest ciężkie. Uważaj na drapieżniki, potrafią narobić kłopotów nawet w klanach. — odparłem, dając nieznajomemu radę. Oczywistą, ale może dzięki temu zastanowi się dwa razy nim podejmie się walki z lisem, czy borsukiem.
— Ciężko żeby każdy się lubił. Zdarzają się kłótnie, nie wszyscy urodzili się w klanie, koty mają różne poglądy, ale to prywatna sprawa każdego członka, dopóki nie wpływa to na funkcjonowanie klanu. Wiesz, wszyscy mają wyznaczone obowiązki, ale jest nas na tyle, że każdy znajdzie chwilę dla siebie. — powiedziałem. Nie zdradzałem o samym klanie za dużo, nie zdradziłem żadnych poufnych informacji, a w opowiedzeniu o tym, jak to wszystko działa, przynajmniej w teorii, nie było przecież nic złego.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Drapieżniki, co... - westchnął jakby bardziej do siebie. W mieście, chociaż nieczęsto, również zdarzały się takie akcje; lisa Szpadel widział na pewno. Na pewno jednak nie był to ten sam kaliber.

Chociaż w doświadczeniu Szpadla największych podłości były w stanie dopuścić się same koty. No i ludzie, ale to szło bez dwóch zdań.

- Brzmi jak bardzo schludna maszyna, ten wasz ,,klan" - stwierdził po chwili namysłu. Słowo ,,klan'' wypowiadał nie tyle obraźliwie, co niepewnie - klan oznaczał rodzinę, a czy zgraję kilkudziesięciu kotów naprawdę można tak nazwać? Niedowierzał trochę. Czy nieznajomy nie opowiadał mu czasem bajek?

Ale taka znajomość mogła okazać się przydatna - zwłaszcza informacja o medykach. I łatwość, z jaką nieznajomy zaoferował asystę w tej sprawie. Szpadel co prawda nie słyszał wcześniej o czymś takim jak medyk, ale w razie skrajnej potrzeby lepiej było oddać się w nieznane ręce eksperymentu niż dokonać żywota w jakimś rowie.

A, no tak.

- Jak mam ci mówić, mój pomocny nieznajomy? - zapytał. Posiadanie pozytywnej relacji z silnym kotem grupy znanej na tych terenach - to na pewno Młodego ucieszy.

Chociaż Szpadel nie miał pojęcia, jakim cudem mu się to udało.
I wish I had wings to fly, the deep waters dragging me down
Right up into the big blue sky, I would take off right now


I'd turn into a little cloud
And burst into tears of love right over your tiny house
You know, baby, I miss you so
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie wiem jak tutaj, ale na naszych terenach się od nich roi. Warto mieć to na uwadze. - westchnąłem. Tutaj być może nie było lisów, czy borsuków, albo nie było ich tak wiele, ale mogły się czaić inne zagrożenia. Na przykład więcej drapieżnych ptaków? W kazdym razie, warto było mieć oczy szeroko otwarte. Dla samotników zagrożeniem raczej wydawać się mogli inni samotnicy, a przynajmniej tak mi się wydawało, dlatego też wspomniałem o innych niebezpieczeństwach.
- To prawda. Sęk w tym, że nikt nie może być samolubny. Wszyscy pracujemy na to, żeby dobrze nam się żyło i dbamy o siebie nawzajem. Niektórzy jednak czują że to nie jest życie dla nich i wolą żyć według zasad, więc odchodzą. Bardzo możliwe że natkniesz się na paru samotników klanowego pochodzenia. - przyznałem, z kontekstu wyciągając znaczenie słowa "maszyna". Nie wiedziałem co to jest, ale skoro działało dobrze, to musiała to byś... jakaś rzecz. Pewnie zrobiona przez Dwunogów, albo coś.
- Ah, wybacz, powinienem przedstawić się już dawno. Nocny Szkwał. A ty?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dzięki za ostrzeżenie - odpowiedział całkiem szczerze. Lubił znać spektrum zagrożeń w nowym rejonie.

Komentarz o jedności klanów przyjmował sceptycznie. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego... Cóż, w praktyce to zwykle wychodziło różnie.

Kocur zdał sobie w tym momencie sprawę, że mimowolnie wpędził się w pułapkę. Dysponowanie swoim imieniem to zaszczyt, który zazwyczaj pozostawiał Młodemu. Zależało mu jednak na wydobyciu imienia nieznajomego - wydawał się być pomocny i kto wie, czy nie dałoby się tego później wykorzystać.

Chociaż pozory mylą, w tym przypadku Szpadel postanowił zostawić sobie otwarte opcje. Nie ma sensu antagonizować potencjalnego sojusznika bez potrzeby.

- Szpadel - przedstawił się z lekkim skinieniem głowy. - Obecnie... samotnik, jak to powiedziałeś. A ty... urodziłeś się w klanie?

Przyznał, że mimowolnie był dość zaintrygowany tym konceptem. Gangi miejskie z reguły nie istniały zbyt długo w tej samej formie, a rotacja członków była duża. Tutaj brzmiało to zupełnie inaczej.
I wish I had wings to fly, the deep waters dragging me down
Right up into the big blue sky, I would take off right now


I'd turn into a little cloud
And burst into tears of love right over your tiny house
You know, baby, I miss you so
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Szczególną uwagę zwracaj na lisy i borsuki. Są największe i najsilniejsze. Jastrzębie i puchacze też są problematyczne, ale na lądzie tracą swoją przewagę. W tych okolicach podejrzewam, że mogą też grasować psy zgubione przez dwunogów. - zdecydowałem się dodać po podziękowaniach. Nieznajomy zdawał się nie zdawać sprawy z panujących tu zagrożeń, więc nie czułem się jak totalny głupek mówiąc o tak oczywistych rzeczach. Najwidoczniej nie dla wszystkich takie były.
- Tak. Jestem rzeczniakiem z dziada pradziada. Ale nasz przywódca ostatnio przyjmuje dużo samotników, więc jak się ładnie uśmiechniesz to może i ciebie przyjmie. - parsknąłem. Faktem było, że w ostatnim czasie w klanie aż roiło się od jakichś przybłęd, ale nie zdawali się oni sprawiać żadnych problemów, więc nie widziałem w tym nic złego. Zresztą, Lilia była jedną z nich, a była naprawdę sympatyczna.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hm... - O tyle, o ile ucieczka przed zagrożeniami nie była mu obca, tutaj czuł potrzebę rekalibracji. W miastach dróg ucieczki było zwykle wiele: wszystko otaczały płoty, słupy, ściany, inne śmieci.

Tutaj, cóż. Otwarta przestrzeń... Więcej przestrzeni na pomyłkę, per se. Odrobina więcej ostrożności nie zawadzi.

Na kolejną uwagę Nocnego Szkwału (co to w ogóle za dziwne imię?) oczy Szpadla zrobiły się szerokie jak spodki. - Ja? Do twojego klanu? - zaśmiał się otwarcie. Nie mógł się powstrzymać; kto przyjmuje obcych na ładny uśmiech? Albo mieli w tym magicznym klanie tragiczną sytuację i potrzebowali łap do pracy na wczoraj, albo budowali jakąś utopię dla optymistów wierzących w wewnętrzne dobro. Z tego, co dotychczas mówił Szkwał, pierwsza opcja wydawała się mało prawdopodobna, ale może po prostu była to jakaś (podszeptywał głos Młodego) kampania marketingowa?

- To nie brzmi jak rozsądna polityka, przyjmować kogo popadnie - dodał z resztkami śmiechu na mordzie. - Co wasz przywódca na tym zyska? Więcej samolubnych gęb do wyżywienia? Ciężko mi w to uwierzyć...
I wish I had wings to fly, the deep waters dragging me down
Right up into the big blue sky, I would take off right now


I'd turn into a little cloud
And burst into tears of love right over your tiny house
You know, baby, I miss you so
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To nie ja rządzę, więc nie wiem. Zakładam że każdy z nich potrzebował pomocy, więc dostał bezpieczny azyl i zdecydował się zostać. Tak długo jak wywiązują się ze swoich obowiązków jest w porządku, a z tego co wiem, żadne z nich się nie wymiguje. Wiesz, wbrew pozorom nietrudno jest zauważyć kiedy ktoś się obija i pasożytuje. Chociaż rozumiem twoje sceptyczne nastawienie, bo brzmi to zbyt utopijnie i gdzieś musi być haczyk, ale nie wiem. To działa, po prostu. - odpowiedziałem. Tak naprawdę, kiedy wychowujesz się w tym otoczeniu i te wszystkie zasady wpajane są ci od dzieciaka, o wiele łatwiej się do tego przyzwyczaić i zrozumieć. Kiedy z każdej strony otacza się rodzina, bliższa lub dalsza, ciężko jest myśleć tylko o sobie.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dla samotnika koncepcja uznawania całego klanu jako rodziny byłaby prawdopodobnie obca; rodzina to było dla niego grono wąskie, małe i trudno dostępne. Z całą pewnością nie było tam przestrzeni dla dwudziestu kotów.

- Masz rację, to brzmi utopijnie - zgodził się. W mieście większość kotów zdawała się być bardziej sceptyczna; Szpadel nie był tu jakiś znakomitym wyjątkiem. - Chociaż może nie aż tak, widząc że twój klan nie zmusza nikogo do ciężkich robót... - Tu posłał znaczące spojrzenie na kwiaty, które uprzednio zebrał Szkwał. - Z zewnątrz wydawało mi się, że życie w lesie musi być strasznie ciężkie... - zakończył pytająco, łypiąc na rozmówcę ślepiami. Prawdę mówiąc dalej nie rozumiał receptury na sukces dzikiego życia w tak dużych grupach - wedle jakich tajemniczych zasad egzystowały te koty, że według Szkwału nie nękały ich wojny o teren ani o jedzenie? Gdzie większość problemów była rozwiązywalna?

Co za mrzonka.
I wish I had wings to fly, the deep waters dragging me down
Right up into the big blue sky, I would take off right now


I'd turn into a little cloud
And burst into tears of love right over your tiny house
You know, baby, I miss you so
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości