Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Bajorko rzadko opuszczała tereny Klanu. A szczególnie jeśli chodziło o polowanie. Teraz jednak zaciekawiła się informacjami o śmieciach dwunożnych istot. Ciekowość była tak wielka, że i ona pojawiła się w okolicy, gdzie takowe podobno się znajdują. Bajorko nie zamierzała zwlekać, zaczęła więc iść przed siebie, rozglądając się i szukając cokolwiek wartego jej uwagi.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Dziwne. To właśnie pomyślała bura kotka, wpatrująca się z pewnej odległości w jakąś osobliwą konstrukcję. Pachniało od niej suchymi trawami i miodem, a ze środka dobiegało bzyczenie pszczół. Czy to przedmiot należący do ludzi? Gędźba mówiła, że w lasach można spotkać różne kurioza stworzone przez te istoty. Na szczęście wyglądało na to, że w pobliżu ich nie było. Chyba od dawna.
Gędźba…wzdrygnęła się niespodziewanie, gdy dotarło do niej, że przecież jej już nie ma. Cały czas próbowała zapomnieć. I chyba jej się udawało. Ta łatwość zdziwiła ją. Jak to o niej w ogóle świadczy?
Była już zmęczona.
Myślami, kolejną nieprzespaną nocą. Westchnęła cicho, po czym usadowiła się na pobliskim zarośniętym mchem pniu. Uniosła łeb do Słońca, lecz…nie miała siły na modlitwę. Opuściła łeb na łapy. Była zbyt zmęczona, by spać.
Grzebiuszka///
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
Tyle jeszcze było na świecie rzeczy, których Tęgoryjec nie zdążyła poznać. Co oznaczało, że to wspaniale, bo miała szansę je wszystkie poznać. Jak chociażby to coś, co już z daleka przyciągnęło jej uwagę i dlatego w podskokach ruszyła w stronę tajemniczej konstrukcji. Jednak nim zdążyła do niej dobiec, dojrzała w pobliżu innego kota, co było jeszcze lepszą wiadomością. Oczywiście, że lepiej będzie coś takiego poznawać w dwójkę. - Wiesz co to? Śmiesznie wygląda. - Spytała nieznajomej kotki, lądując susem całkiem niedaleko jej boku. Jeszcze nigdy wcześniej jej nie spotkała, ale przecież była samotniczką całkiem niedługo. Może ta druga żyła tu już całe księżyce i doskonale wiedziała, czemu się przyglądają? A może wręcz przeciwnie, dopiero co przybyła w te strony? Wszystko to było potencjalnie ciekawe, wszystko tu wydawało się lepsze od życia w klanie Cienia.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Podskoczyła. Dosłownie, gdy obok niej nagle zmaterializował się jakiś kot. Cofnęła swoje i tak już wycofane genetycznie uszy w tył i zeszła tyłem z pieńka. Oczy miała okrągłe jak dwie czarne sadzawki. Szybkie spojrzenie na nieznajomą dało jej jednak przynajmniej jedną pewność. To nie on.
Głos zawiązał jej się w gardle, nie czuła strachu, ale i zapału do rozmowy także. Kim była ta kotka? I dlaczego zachowywała się tak, a nie inaczej. Była duża. Kikimora sięgała jej głową może do piersi. Buro biały łeb pochylił się, garbiąc i tak koślawą sylwetkę. Przełknęła ślinę. Co za koty tak się zachowują? Czemu wyskakują niespodziewanie znikąd?
Skierowała wzrok na przedmiot, o który zagadnęła obca a któremu Kikimora przyglądała się także zaledwie chwilę temu. - To? Bh-rzęczy. - padło po chwili z pyska kręconouchej, niezbyt kwieciste spostrzeżenie. Bzyczenie owadów wewnątrz obiektu w ciszy, która na chwilę zapadła brzmiało wyjątkowo wyraźnie. - Nh-ie znam cię. Twh-oje imię? - padło po chwili pytanie, które przerwało poprzedni stupor. Co nieznajoma miała do opowiedzenia? Znała te tereny? Brązowe oczy wpatrywały się w szylkretkę ze skrytą ciekawością.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
Czyli najwyraźniej wiedziały mniej więcej tyle samo. Dobrze. Miały teraz wspólną zagadkę do rozwiązania. Przez moment wsłuchiwała się w bzyczenie, kojarzące się trochę z owadami. Ale czy mogła być pewna, że jakieś tam mieszkały? Może coś innego mogło brzmieć coś tak samo, nie mogły się tak łatwo dać oszukać. - Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Musimy podejść bliżej i zobaczyć co tam jest. - Zadecydowała. Niby równie dobrze mogła to zrobić sama, ale skoro samotniczka znalazła się już w pobliżu, została od razu wciągnięta do tego planu. Zresztą, skoro stała tu i się przyglądałam to też chciałaby wiedzieć co się tam dzieje, inaczej by poszła już gdzieś dalej. - Tęgoryjec-Grzebiuszka. - Odpowiedziała z dumą, jak mogła znów robić, od kiedy przestała być nudną Zagrzebaną Łapą. Wspaniale było mówić o tym, kim naprawdę się było, a nie tylko o tym, kim kazali ci być jacyś głupi przywódcy - A twoje? - Spytała zaraz po tym, bo przecież też chciała się dowiedzieć.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Musimy? Dlaczego musimy? Zdziwiła ją bezpośredniość nieznajomej, zresztą kolejny już raz. Pierwszy raz w życiu widzi tą kocicę na oczy. A może koty żyjące tutaj mają także jakieś poczucie... wspólnoty? Kikimora również była ciekawa, ale jednocześnie zdystansowana co do nowego zjawiska. Może jednak dobrze, żeby sprawdziły to razem? Marazm buraski przekładał się na jej chęci do robienia... Tego co zaproponowała, jak się zaraz okazało, Tęgoryjec - Grzebiuszka. Imiona tutejszych kotów nieustannie wprawiały ją w zdumienie. Dostrzegła podobieństwo między tym imieniem, a imieniem szylkretki którą spotkała jakiś czas temu, z tym że to było jeszcze bardziej ekstrawaganckie. Zwróciła spojrzenie ciemnych oczu na długi pyszczek dużej kotki. - Th-ęg.. -horyjec? - zapytała, lekko przekrzywiając głowę, gdy urwane sylaby zniekształconej mowy opuściły jej pyszczek. Trudne słowo. - Jam.. jesthem Kikimora. - odpowiedziała po chwili, również się przedstawiając. Ogon ciężko oparła o źdźbła trawy, kita wydawała się komicznie puszysta w kontraście do jej wymizerowanej sylwetki.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
- Tęgoryjec! To takie potężne zwierzę, które może zjadać inne od środka. A twoje imię co znaczy? - Kikimora brzmiała równie skomplikowanie, o ile nawet nie jeszcze bardziej. Czegoś takiego z pewnością nie mieli w klanie Cienia, nigdy wcześniej nie słyszała takiego słowa.
Jednak jej uwaga wciąż pozostawała w pierwszej kolejności skupiona na tajemniczym obiekcie, który się przed nimi znajdował. Wciąż tam stał, wciąż dobiegało z niego bzyczenie… - Trzeba tam będzie cicho podejść. - Zadecydowała. Może i nie wyglądało to na piszczkę, która ucieknie, gdy tylko podejdzie się do niej bliżej, ale czuła, że odkrywanie tajemniczych przedmiotów wymagało takiego właśnie podejścia. I nie czekając dłużej rzeczywiście zaczęła powoli podkradać się bliżej do swojego celu, zakładając, że druga kotka także do niej w tym zajęciu dołączy.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Potężne zwierzę które potrafi zjadać inne od środka. To….brzmiało obrzydliwie. Kikimora lekko przygryzła język bocznymi zębami w odruchowym wzdrygnięciu. Pozostawała jeszcze kwestia tej Grzebiuszki…Grzebiuszki. No i był to kolejny kot o podwójnym imieniu. Podwójnym. W jej głowie coś się nagle połączyło. Klany. Spojrzała na kotkę. - Twhoje imię…pochodzisz z Khlanów? - zapytała, przy okazji orientując się że ona także została poproszona o wyjaśnienie genezy swojego imienia. - Mhoje…oznhacza ducha z whyobrażeń dwunogich isthot. - miauknęła. Chwilę później szylkretka już zaczęła zbliżać się do dziwnego obiektu. Kikimora, po chwili podążyła powoli za nią, dość mechanicznie. O wszystko było dla niej dziwne. Zwykłe zachowanie..a tak odbiegało od tego, czego się nauczyła.
Dziwny obiekt dalej brzęczał, nic się nie zmieniło. Kikimora spojrzała na towarzyszkę. - Bhrzmi jakby w środk-hu bhyły pszczhoły. - miauknela przekrzywiajac nieco głowę. Kolejna dziwna rzecz. Nigdy nie widziała owadów w takich..grotach?
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
- Tak, ale teraz już tam nie jestem. Ale te imiona dali mi rodzice, gdy jeszcze byłam w klanie… potem przywódczyni kazała je zmienić na inne, takie nudne. - Nie było to z pewnością najbardziej typowe klanowe imię. Pewnie można się było pomylić, gdy nie znało się na tym zbyt dobrze, bo też składało się z dwóch słów. - To całkiem potężne. Też mieliśmy historie o duchach, ale nigdy chyba ich nikt naprawdę nie widział. Nie wiem, czy naprawdę są tam na bagnach. - O żadnej kikimorze nigdy wcześniej nie słyszała, ale z tym kontekstem było to całkiem fajne imię. Na pewno lepsze od takiego, które nie znaczyłoby nic albo było czymś bardzo nudnym. Czy sama wierzyła w istnienie takich istot? Nie mogła wykluczyć, że na pewno ich nie było… Ale nie miała też żadnych dowodów na to, by było inaczej. - Czemu mieszkają akurat tam? - Zastanowiła się na głos nad tym, co z każdym krokiem coraz bardziej rzeczywiście przypominały pszczoły. Same owady raczej nie potrafiły stworzyć czegoś takiego, więc skąd się tu to wzięło?
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Pokiwała głową. Dziwnym było to, że ich przywódcy zmieniali im nadane przez ich rodziców imiona. Nawet.. w Zakonie tak nie było. Postanowiła pociągnąć ten temat dalej. - Dhlaczego wh-asza przywódczh-ni kazhała je zmienić? - zapytała kotki, marszcząc lekko brwi. Na wzmiankę o duchach poruszyła uchem. -Jha theż nigdhy żhadnego nh-ie widziałam. - przyznała. U nich.. nie było konceptu duchów. Nie takich na ziemi. Ich dusze wędrują..? W wiecznym blasku Świtu.
Pytanie kotki przywróciło ją nieco do rzeczywistości. Ponownie spojrzała na dziwaczną konstrukcję. - Mhożhe..dwhunogi..Lhudzie je tam schowali?. - również zastanowiła się na głos. - Onhi.. rhobią różne dziwne rzheczy. - miauknęła. - Skoro trzymają w domach khoty i psy.. mhoże pszcz-hoły też? Ludzie robili ze zwierzętami różne dziwne rzeczy... Raz podsłuchała jak jeden z Obserwujących mówił innemu, że widział jak prowadzili na jakiejś długiej linie kota.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
- Bo jest głupia! Znaczy była, bo to poprzednia przywódczyni, ale nowa by pewnie kazała tak samo. - Niestety, raczej nie miało znaczenia kto aktualnie władał klanem - każdy po kolei trzymał się tych samych, sztywnych zasad, które kazały mieć imiona dostosowujące się do innych. - Możliwe, to by do nich pasowało. Chociaż dwunogi zwykle się nie zapuszczają aż tutaj, bardziej są na Osiedlu i czasem Grzmiącej Ścieżce. Ale jeśli tak, to moze trzeba uwolnić te pszczoły? Chociaż wylatują, więc by raczej się dały radę uwolnić jakby chciały. - Zaczęła się zastanawiać. Złapanie i uwięzienie w jednym miejscu wcale nie brzmiało przyjemnie. Jednak niektóre pieszczochy też tak podobno robiły - więc może było w tym coś więcej? Dziwna sprawa. I mimo wszystko wolałaby jednak nie wpadać w sam środek grupy żądlacych owadów, jeśli miała wybór.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Oh. Lekko zdziwił ją sposób, w jaki kotka wypowiadała się o byłej przywódczyni. Może struktura Klanów była na tyle luźna, że na to pozwalała? Nie chciała myśleć jak takie coś skończyłoby się w Upływającym Świcie.. a Świętokrzew uszy miał wszędzie..
Nie drążyła jednak, zamiast tego skupiając się na drugiej części wypowiedzi nieznajomej. Kiwnęła głową, bo fakt, raczej nie spotykała ludzi w tych okolicach. Właściwie to w tej okolicy nie spotkała jeszcze żadnego. Propozycja zbliżania się do roju owadów też nie wydawała się jednak zbyt obiecująca. -Mmm.. skhoro wylatujhą, to chyba nie są uwięzhione. - przytaknęła. - Mhoże to jakiś rodzaj pszczhelego gniazda.. nie zbliżhałabym się jednhak, mogą nas thylko pożhądlić. - dodała, wciąż obserwując wlatujące i wylatujące owady.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
- Może to pszczoły kazały dwunogom to dla nich wybudować, to one tak naprawdę wszystkimi rządzą. - To była całkiem zabawna wizja. Chociaż właściwie, gdyby zaczęły jej grozić użądleniem pewnie też zaczęłaby się zastanawiać nad spełnieniem ich próśb. Pokonanie jednego takiego owada nie stanowiłoby żadnego problemu, ale cała ich chmara? Brzmiało jak coś, czego rzeczywiście lepiej można by uniknąć... Nawet nie zostałyby żadne potężne blizny po takiej walce. - Bez medyka lepiej by było tego uniknąć... A wrócić tylko na leczenie też bym nie chciała, zresztą medyczki w klanie były bardzo nudne. - Więc jeśli się nie musiało tego absolutnie robić, lepiej było ich unikać. Czy w pozostałych klanach mogło z tym być lepiej? W Wichrze pewnie nie, z opowieści Zasadzki nie było tam nic dobrego, jakieś plotki o słabej sytuacji z medykiem Rzeki chyba też się chyba pojawiały w Obozie, nawet jeśli nie słuchała ich zbyt uważnie... Wiele opcji więc im nie pozostawało. Gdzie się właściwie leczyli samotnicy? Czy mieli też jakichś medyków?
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Odpowiedź kotki była jeszcze bardziej abstrakcyjna od stojącego przed nimi zjawiska. Kikimora lekko przechyliła głowę, a z jej pyszczka wydobyło się tylko ciche: hm. Może nie znała się na świecie zewnętrznym, ale wydawało jej się to raczej wysoce nieprawdopodobne.
Za to kolejna część wypowiedzi kotki przykuła uwagę burej ticked w nieco większym stopniu. Medyczki... Tak się u nich nazywały koty zajmujące się leczeniem. Medyk... Dziwnie brzmiące słowo. Jak zresztą większość informacji, które zdążyła wywnioskować o życiu w Klanach. Uniosła delikatnie końcówkę ogona, spoglądając na kocicę. Leczenie to chyba jedyna rzecz, na jakiej się jako tako znała. Jako tako, bo nie zdążyła nauczyć się od Miłej wielu rzeczy zanim.... Drgnęła końcówką ogona, po czym otworzyła pyszczek. - Mhedycy? Oh. U nh-as koty thakie jak te nazh-ywały się uzdrowiciele. Byli nimi stha-rsi Orhędownicy. - miauknęła. - - Właściwie młodsi także zhajmowali się lh-eczheniem, ale tylko pod nadzhorem swoich na-uhczychieli. -mruknęła cicho. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. I tak nie umiałaby wyleczyć ugryzienia pszczoły. Na dobrą sprawę... nic nie umiała. Może poza byciem przeklętym nasieniem jej domu.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
To dopiero było dziwne. Do tej pory Grzebiuszka spotkała oczywiście mnóstwo kotów z klanów, ale także trochę samotników. I każdy z nich wyglądał na kogoś, kto po prostu żył sam, ewentualnie jakiejś małej grupie, która nie miałaby żadnych specjalnych nazw. A ona? Musiała być jakimś innym przypadkiem i brzmiało to bardzo interesująco. - Orhędownicy? To my nic takiego nie mieliśmy. - Uzdrowicieli dało się zrozumieć, ale to? Była jakaś całkowicie nowa dla Tęgoryjca nazwa, nie kojarząca się z niczym, o czym słyszała wcześniej - Tam, gdzie byłaś wcześniej też było coś takiego jak klan? - Właściwie czemu nie miałoby być to możliwe? Nikt nie mówił, że te cztery w lesie musiały być jedynymi. A może była w gangu? O ich działaniu Grzebiuszka nie wiedziała zbyt wiele, poza tym, że istniały, więc równie dobrze mogło o to chodzić.